Nie wierzę w to co czytam...

08.07.10, 09:57
Ostatnio mając nieco czasu przeglądam i czytam różne fora, portale,
czasem jak po nitce do kłębka trafiam do miejsc, gdzie nigdy nie
byłam.
Jest coraz gorzej. Mężczyźni wcale nie wielkiej aparycji, na dodatek
zdający sobie sprawę ze swoich niedoskonałości mają kosmiczne
wymagania. Być może i w drugą stronę też to tak działa. Po fotce
rezygnuje się z poznalia realnie drugiego człowieka.
Straszne. Net nas psuje, zachowujemy się zyczeniowo i konsmpcyjnie,
życie ucieka na niedościgniontch marzeniach i wygórowanych
wymaganiach, a gdzie w tym wszystkim miejsce na kontakty z drugim,
zywym człowiekiem?
Ktoś pisał o wymaganiach mężczyzn po 40-tce, ze chcą miec parterki
po 20 tce big_grin, życze powodzenia.
Dziś oglądałam na forum takie ogłoszenie, ze On lat 40, o oparycji
nie najfajniejszej, na pewno nie można powiedziec 'facet z klasą'
szuka kobiety od 27-30 lat, niskiej, zgrabnej, seksownej, lubiącej
to i owo.... juz dalej cytowac nie bede. Czy uważacie, ze takie
zyczenia się spełniją? Znajdzie się kobieta o wymienionych cechach,
która zapragnie miec coś wspólnego z takim panem?
Ja np. czuje się dobrze wśród równieśników, zbyt duza róznica wieku,
sprawia, ze czuję się niekomfortowo, zwyczajnie dysonas na kazdym
polu. Jak to z waszego punktu widzenia?
Z drugiej strony jak taki osiłek, sobie to wyobraża, ze dziewczyna
nieomalże o typie modelki, zainetresuje się takim przeciętniakiem?
Czasem juz nie mam sił na to zwracać uwagi, jedno jest pewnie ludzie
są przeswiadczeni o swojej wielkiej wartości.
Z moich doświadczeń:
1. Mężczyzni podają, że sa młodsi niz w rzeczywistości są
2. Często ukrywają i nie chcą otwarcie powiedzieć czym się zajmują
zawodowo. Kompleksy?
3. Nie chętnie ujawaniją stan cywilny i zobowiązania, które na nich
ciążą.
Czyli taka jednostronna uczciwość.
Dochodzę do wniosku, ze faktycznie, net, traktowany przeze mnie jako
mijsce spotkania, nie nadaje się do spotkania kogoś na serio.
Miłego dnia smile
    • one.kozie.death Re: Nie wierzę w to co czytam... 08.07.10, 10:35
      wydaje Ci się wink
      • anirat Re: Nie wierzę w to co czytam... 08.07.10, 12:51
        To dobrze wink
        • one.kozie.death Re: Nie wierzę w to co czytam... 08.07.10, 12:56
          no to po problemie big_grin
    • krolowa_potepionych Re: Nie wierzę w to co czytam... 08.07.10, 13:12
      I trochę tak i trochę nie. Trafiłam na uczciwych i na ździebko nieuczciwych. A
      czy ja zawsze byłam uczciwa w takich netowych kontaktach? Chyba nie. Siłą woli
      albo siebie kolorujemy, albo wręcz przeciwnie. Zależy do psychiki człowieka. Ja
      odstraszałam swoim pesymizmemwink I na każdy komplement odpowiadałam negacją. No
      cóż, jak ktoś stawia wymagania typu: masz być powabna, seksowna i przed
      dwudziestym rokiem życia, po prostu nie napiszę do takiego pana. A z wiekiem to
      jest tak, że stety lub niestety ciągnie mnie do starszych. Nie wiem czy to może
      syndrom tatusia? Czyli chciałabym kogoś, kto by się mną dobrze zaopiekował, bo
      sama troszku sobie nie radzę?smile
      • malwa200 Re: Nie wierzę w to co czytam... 08.07.10, 14:11
        królowopotępionych, masz tak samo jak ja. to chyba rzeczywiście
        syndrom tatusia, mnie ojciec rozpieszczał, był dla mnie wspaniały i
        opiekuńczy. teraz podswiadomie wybieram dużo starszych od siebie i
        tylko z takimi dobrze się czuję. to potrzeba powielania wzorca z
        dzieciństwa, chciałoby sie być wieczną małą dziewczynką, nad którą
        facet roztaczałby pieczę. długo zastanawiałam się, dlaczego wybieram
        starszych facetów-teraz już wiem dlaczego. miło jest spotkać kogoś o
        podobnym problemie
        • anirat Re: Nie wierzę w to co czytam... 08.07.10, 17:53
          To ja mam inaczej, szukam partnera, nie potrzebuję opiekuna, a
          jednoczesnie nie chcę tez kogoś kim ja się mam opiekować smile Czyżby z
          tego wynikało, ze w dzieciństwie nie byłam rozpieszczana? No może i
          nie, zawsze mi mówili, ze musze być twarda i sobie radzić big_grin więc
          radze sobie big_grin
          • sebtrom Re: Nie wierzę w to co czytam... 09.07.10, 21:02
            partner czy opiekun, te funkcje się przenikaja, chyba ze masz na myśli opiekuna
            finansowego - to nie smile
            płcie się uzupełniają a jak to nazwiemy to mało istotne...
            spotkałem kiedyś na swojej drodze dziewczynę ok dwudziestu paru lat, z dzieckiem
            paroletnim i byłem pod wrażeniem zę daje sobie radę (sprawy służbowe) i tak
            szczez mówiąc miałem wielką ochotę zostać "opiekunem" bo miala wszsytko to,
            czego szukam ale....problem jest jednak z sumieniem, nie potrafię...
            bo jednak czasem musze spojrzeć sobie w oczy w lustrze....
            a płatna usługa z kolei mnie odrzuca - jakoś kompletnie nie ta bajka...
            no, jednak i faceci mają czasem zgryzik
      • krolowa_potepionych Re: Nie wierzę w to co czytam... 09.07.10, 03:22
        Dla mnie to raczej nie stanowi problemu.
    • fuks0 Re: Nie wierzę w to co czytam... 08.07.10, 22:25
      >Być może i w drugą stronę też to tak działa.

      Też. Oczywiście jakieś wyjątki się zdarzają.
      • ika80xy Re: Nie wierzę w to co czytam... 09.07.10, 00:03
        To nie musi być syndrom tatusia. Od kiedy pamiętam zawsze pociągali mnie faceci
        po 40stce i chociaż lata uciekają "pociąg" się nie zmienia... A tak poza
        nawiasem wychowałam się bez TATUSIA. A koloryzacja zawsze była, jest i będzie...
    • noajdde Re: Nie wierzę w to co czytam... 09.07.10, 00:20
      Ja zawsze piszę prawdę, dlatego zapewne jestem sam. Bo wy kobiety lubicie być okłamywane, "ściemniane". Zamiast cech charakteru cenicie kasę i szpan, czy nie taka jest prawda? Kolorowe piórka i świecidełka, takie są prawa natury. Wy jesteście słabe, a ja tej słabości nie potrafię wykorzystać, dlatego jestem samotnym niedołęgą.
      • ika80xy Re: Nie wierzę w to co czytam... 09.07.10, 01:05
        Nie myl koloryzacji z okłamywaniem, czasem zwyczajnie można się bać powiedzieć
        wszystko a kłamstwo jest obrzydliwe... i zawsze (prawie) wychodzi na jaw!
      • krolowa_potepionych Re: Nie wierzę w to co czytam... 09.07.10, 03:26
        A może jesteś sam, bo nie potrafisz odpowiedzieć na miły uśmiech wysłany na gg
        albo zwykłe cześc, co? Jakoś mi nie odpisałeś, a chciałam zagadać.

        Nie, nie taka jest prawda, że lecimy na kasę. Potrafię oddać ostatni grosz, żeby
        komuś sprawić przyjemność w zamian za dziękuję.
        • noajdde Re: Nie wierzę w to co czytam... 12.07.10, 17:59
          Zaprzeczam, stanowczo zaprzeczam. Przeszukuję w panice skrzynkę mailową, oblizuję nerwowo i zagryzam wargi uruchomiwszy GG po tygodniach przerwy i naprawdę nic nie mogę znaleźć. Tak czy inaczej odpisuję: "smile".
    • sebtrom Re: Nie wierzę w to co czytam... 09.07.10, 20:55
      każdy czuje jak szybko umyka czas...
      z pozycji faceta właśnie w podobnym wieku, powiem tak, ze zmienia się podejscie
      do życia..
      w tym wieku człowiek zwykle już osiągnął w życiu zawodowym prawie wszystko, ma
      ugruntowaną pozycję i czując ile czasu mu to zajęło zaczyna zastanawiać się po
      co mu to było....bo lata uplynęły bezpowrotnie
      z drugiej strony młodsza kobieta zwykle jest bardziej podopieczną niż
      przewodniczką narzucajacą sposób życia...a zwykle facet ma swoje zdanie i często
      trudno to pogodzić
      i nie chodzi o jakiś dryl, ale posłuchanie, i takie partnerstwo
      ale....hmmmmm...z uwzględnieniem męskiego gatunku smile
      no i sfera erotyczna, to już nie jest młodzieńczy zapał tylko spokojne, świadome
      kochanie a do tego niezbędna jest akceptacja i psychiczna i fizyczna...ale - obu
      stron
      • anirat Re: Nie wierzę w to co czytam... 10.07.10, 16:26
        Zgadzam sie z tym, zatem kazdy musi szukac czegos dla siebie, albo
        byc samemu.
        Moze i mężczyna szuka podopiecznej, ale uwierz mi Seb, kims takim
        jak ja trudno jest sie opiekować, chociaz przyznaję, ze są
        sytuacje , kiedy mysle sobie, zę przydałby sie ktos w spodniach, ale
        nie potrzebuje opiekuna, tylko partnera, potrzebuje tez doradzctwa a
        nie podejmowania za mnie decyzji, partnerstwa.
        Ale to chyba tylko są takie moja marzenia nie do spełnienia smile coraz
        mi bliżej do stanu pogodzenia sie z tym wink
        • sebtrom Re: Nie wierzę w to co czytam... 10.07.10, 19:00
          jak to się mówi - na kazdego przyjdzie pora smile
          zaradna kobieta to skarb
          ale dobrze pozwolić też partnerowi czasem coś powiedzieć smile
          ale jak zwykle - kazda sytuacja jest inna i wymaga indywidualnego podejścia smile
          trzymam kciuki smile
          • anirat Re: Nie wierzę w to co czytam... 11.07.10, 15:15
            A za co seb trzymasz kciuki?
            • sebtrom Re: Nie wierzę w to co czytam... 26.07.10, 18:30
              za życie smile
              nieuleczalny optymista ze mnie
              czasem tylko trącący melancholią smile
    • tewie68 Re: Nie wierzę w to co czytam... 26.07.10, 17:28
      prosze pani wszystko to graaanda jak mówią starzy warszawiacy, aczkolwiek można
      wszystkiego spróbować w końcu wieprzowinka to taki cielaczek z kiepski akcentem
      z podstawówki wink)
    • jan_owy Re: Nie wierzę w to co czytam... 28.07.10, 21:14
      A ja bym poznał na tych wszystkich portalach forach dziewczyny, chłopaków - do
      wspólnych wypadów na miasto, do kina, na dyskotekę, na piwo.
      Z tym że to nie na takich portalach to można znaleźć.
      Zgadzam się z autorką - postawa roszczeniowa, konsumpcyjna i powierzchowna
      rządzi na tego typu portalach.
      Nie ma człowieka - jest aczłowiek.
      • anirat Re: Nie wierzę w to co czytam... 29.07.10, 08:13
        Jan-owy smile Możesz wejsc na stronę www.strefasingla, jest tam
        propozycja fajnego wyjazdu do Muszyny i w Bieszczady, poniewaz mi
        tez towarzystwa brak, więc się zastanawiam nad tym wyjazdem, pewnie
        pojadę.
        Bylam teraz w gorach ze znajomym, chyba stąd wink Kiedys napisał na GG
        więc nr chyba stad, mówi, ze mój nr GG jest wszędzie, ale to nie do
        końca prawda, jest tylko tutaj wink Wyjazd zaliczam do bardzo udanych.
        A pomysł z GG w stopce ukradłam kiedys od pana, który mimo, ze juz
        dwa razy umawiał sie ze mna na wakacje, to się nawet mnie nie
        zdecydował zobaczyc na zywca. A ja wiem? Może taka straszna jestem?
        Może zołza jakaś, nie wiem big_grin
        A nawet jak kogos spotykam, to się potem i tak boję zapytac, co ze
        mna nie tak smile
        Tez jestem sama, no i co... trudno. Portale mam juz za sobą, tam się
        nikogo znależc nie da , zwyczajnie, nieliczni mają szczescie smile
        Pozdrawiam , miłego dnia smile
        • jan_owy Re: Nie wierzę w to co czytam... 29.07.10, 12:44
          anirat,
          No spoko, ale ja... nie lubię gór. Wolę morze, jezioro i plaże.smile
          Poza tym z zupełnie nieznanymi ludźmi nie miałbym ochoty gdziekolwiek jechać.
          Znajomi znajomego - jeszcze w porządku. Ale zupełnie obcy ludzie - o których nic
          nie wiem: czy są nudni, interesujący, głupi, inteligentni, marudni, życiowi -
          nic, zero.
          • anirat Re: Nie wierzę w to co czytam... 29.07.10, 12:58
            Jak chcesz, jezdze sama, zbyt wiele zycia mi upłyneło na czekaniu na
            kogoś, kto ze mną to i owo zobaczy, teraz juz wiem, ze mam to co
            sama zaplanuje, nie ma obok mnie specjalnie znajomych i znajomych
            znajomych, oni wszyscy raczej mają rodziny, dzieci i urlop
            dostosowuja do swojej sytuacji. Ja tylko pokazałam możliwość,
            przecież nie zmuszam tongue_out
            I co z tego, ze obcy ludzie, może własnie da się kogoś tam poznac z
            kim da się wypic jakies piwko wieczorem. To Twoja ewentualna znajoma
            rozumiem ma Ci byc od razu znana big_grin Trudna sprawa smile
            Hm, ja jednak jestem inna smile
          • fajnyniesmialek Re: Nie wierzę w to co czytam... 29.07.10, 14:05
            Daj spokój, człowieku. Po co się tak asekurować? Trochę ryzyka Ci nie zaszkodzi, w najgorszym wypadku będziesz miał nieudany urlop.
            Ale sądzę, że prędzej polubisz góry i poznasz kogoś ciekawego.
            Ja wybieram się w rejs z całkiem nieznaną mi ekipą. Nie wiem, kto to będzie. Może 20-latki, może 30-latki, a może też ktoś kto skończył już 60-kę. A może wszyscy po trochu. Spotkać mam się z nimi po (tak póki co wygląda plan) samotnie spędzonym dniu i nocy w nieznanym mieście i nieznanym kraju bez znajomości lokalnego języka.
            Jeśli będziesz się tak asekurować na każdym kroku, to nie poznasz nikogo ciekawego i będziesz siedział w domu. Więc wyluzuj troszkę i poczuj w sobie siłę lwa.
            Poza tym możesz przecież wcześniej pokorespondować, porozmawiać telefonicznie, wybrać się na kawę z forumową koleżanką i nie będziesz już całkiem nikogo nie znał.
            Odwagi.
            • anirat Re: Nie wierzę w to co czytam... 29.07.10, 16:36
              O po tym poscie widać, ze bardziej fainy, niz niesmiały i na dodatek
              z siłą lwa smile
              Pozdrawiam, udanej wyprawy.
    • noajdde Re: Nie wierzę w to co czytam... 28.07.10, 21:34
      W drugą stronę działa to dokładnie tak samo. Już widzę te słowa krytyki skierowane w moim kierunkuwink Ale tak, dalej twierdzę, że znaczna większość (nigdy nie pisałem, że wszystkie) kobiet leci na pieniądze. Poza tym facet musi być przystojny, chociaż nigdy nie wiedziałem co to oznacza - to pewnie jeden z powodów dlaczego jestem sam. Zaprzeczanie tym faktom jest po prostu nonsensem. Czy według was istnieje taki wolny facet po 30-tce? I do tego pewnie jeszcze monogamista. W zasadzie większość wpisów na w/w portalach czytam tylko po to by się pośmiać. To jak oglądanie katalogu bardzo drogich samochodów na które nigdy nie będzie mnie stać. Samotne kobiety po 30-tym roku życia mają bardzo specyficzne poczucie humoru albo ogromne mniemanie o sobie. Nie wiem, nigdy nikogo nie miałem, stąd może nie mam wielkich wymagań. Może wielkie wymagania są równoznaczne z wysoką oceną samego siebie? Tak czy inaczej portale randkowe zdecydowanie nie są dla ludzi "nieśmiałych i samotnych".
Inne wątki na temat:
Pełna wersja