Ludziska, co się ze mną dzieje?

13.07.10, 14:19
No właśnie. Jakiś czas temu, całkiem zdołowany zarejestrowałem się tutaj i wypłodziłem jeden tekst o sobie.
A teraz się nie poznaję, dosłownie.

Zaczęło się w sumie jeszcze przed tym postem. 2 maja miałem urodziny i postanowiłem zaprosić bliskich znajomych na imprezę do lokalu. Coś niesamowitego, zważając na fakt, że ostatnie urodziny jakie organizowałem, odbywały się jeszcze w podstawówce. Liczyłem na pięcioro gości. W sumie pojawiło się ponad piętnaście osób. I impreza była przednia. Jeszcze wiele razy później słyszałem od innych, że było super.

Od tamtego czasu zacząłem częściej się widywać ze znajomymi. W moim otoczeniu zaczęły się pojawiać coraz nowe to osoby. Zacząłem się włóczyć wieczorami w weekendy po knajpach. Zwykle z kimś.

W czerwcu sprawiłem sobie szkła kontaktowe. Jestem krótkowidzem i nie znoszę okularów. I nagle okazało się, że świat jest inny niż przypuszczałem. Że to nie tylko ja zwracam uwagę na ładne kobiety, ale one nierzadko też. Zacząłem łapać spojrzenia przypadkowych osób, bawić się tymi spojrzeniami, przeciągać jak najdłużej "wygrywając pojedynek".

Czerwiec był szalony. Piątek - wyjście na miasto, sobota to samo. W niedzielę często również. Co dwa tygodnie lądowałem w swoim rodzinnym mieście, gdzie mam więcej znajomych - tam dopiero było szaleństwo.

Zacząłem odzyskiwać poczucie własnej wartości, głównie w kwestii atrakcyjności fizycznej. Rozstanie po ostatnim związku mocno mi bowiem je nadwątliło, a wręcz sprowadziło na dno.

W każdym razie z tygodnia na tydzień wpadałem w coraz większą euforię i nabierałem pewności siebie. Dwa tygodnie temu nastąpił chyba przełom. Przełamałem się i zaczepiłem obcą sobie dziewczynę. Na ulicy pochwaliłem jej buty. Mam bzika na punkcie damskich butów i od dawna coś takiego planowałem w ramach treningu i walki z nieśmiałością. Później zaprosiłem barmankę w jednym klubie na kawę. Sukces był niepełny, bo do spotkania nie doszło. Odmówiła, bo wyjeżdżała do pracy za granicę (sprawdziłem dwa tygodnie później - nie kłamała).

W weekend spotkałem się z kumplem z liceum, którego dawno nie widziałem. Ściągnął ze sobą szwagra, kuzyna szwagra oraz żonę. Sytuacja, w której normalnie tracę pewność siebie. Tym razem nie straciłem. Rozmawiałem z nimi wszystkimi na raz i osobno bez większego skrępowania. Tego samego wieczora, przysoliłem jeszcze celną ripostą w kolesia, który mnie obraził, żeby zaimponować jakiejś koleżance. Trochę się skompromitował.

A potem podszedłem w klubie do jednej dziewczyny i wprost spytałem, czy da się zaprosić na kawę. Odmówiła, a ja nie nalegałem, bo z bliska okazała się znacznie mniej atrakcyjna niż z daleka.

Mam nadzieję, że jeszcze nie zanudziłem wink. Już niedługo koniec, dochodzimy do kulminacyjnego momentu.

W niedzielę szedłem obejrzeć mecz ze znajomymi. Z nastawieniem na kolejne próby przełamywania nieśmiałości - mimo, że mecze oglądają głównie faceci wink. Nie mogąc znaleźć lokalu, gdzie się spotykaliśmy zapytałem o drogę dwie atrakcyjne dziewczyny (z premedytacją wybrałem akurat je). A podczas drugiej połowy finału poznałem całkiem samodzielnie i bez wsparcia % bardzo interesującą dziewczynę. Dostałem od niej numer telefonu i jesteśmy wstępnie umówieni na kolejne spotkanie.

Polecam wszystkim, którzy walczą z samotnością rzucić się w wir takiej młodzieńczej zabawy. Niezależnie od wieku. Obracać się w towarzystwie ludzi, przestać szukać. A nieśmiałość przełamywać.

Ja po prostu zacząłem czuć, że żyję.
    • puch_atek Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 13.07.10, 15:06
      Fajny wpis smile
      Pamietam Twoj debiut.
      Niezle Ci idzie widze smile
      Ja czuje takie zazenowanie na sama mysl o podobnych akcjach ze az
      mnie skreca, moze tez powinienem nad tym popracowac, hihi smile
      Tak dla sportu i lepszego samopoczucia smile
      • fajnyniesmialek Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 13.07.10, 15:44
        Cóż... Warto się rzucić między ludzi. Popracuj, bo warto. A im więcej pracujesz,
        tym lepsze efekty. Im lepsze efekty, tym chętniej pracujesz.
      • aretah Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 13.07.10, 21:35
        chłopaki, Wam jest łatwiej
        więc myślę, ze powinniście korzystać z takich możliwości. Najwyżej sie nie uda. smile

        puchatku drogi, spróbuj tego co podpowiada kolega, myślę, ze warto.
        fajny jesteś, wiec na pewno będziesz miał wiele do powiedzenia. Tylko ten
        pierwszy krok musisz postawić.
      • bugelka Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 13.07.10, 22:20
        Aretah ma rację smile

        spróbuj... jak poczujesz się gotów
        smile
    • pzkpfw_vi_b_konigstiger Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 13.07.10, 15:21
      > Polecam wszystkim, którzy walczą z samotnością rzucić się w wir
      > takiej młodzieńczej zabawy. Niezależnie od wieku. Obracać się w
      > towarzystwie ludzi, przestać szukać. A nieśmiałość przełamywać.
      >
      > Ja po prostu zacząłem czuć, że żyję.

      Gratuluję postępów. To właśnie o to chodzi. Odkryłam to parę lat temu.big_grin
    • very.martini hehe 13.07.10, 20:25
      O, patrz, nawet rozmawialiśmysmile
      Gratulacjesmile Ja co prawda soczewek nie kupię, bo nie mogę ich nosić,
      ale też wypróbowuję nowe patenty.
      Ale coś Ci powiem - TO jest w głowiewink Soczewki to taki wentylek,
      przez który TO się ulatnia - i bardzo dobrze. Im więcej wentylków,
      tym lepiej.

      16%VOL
      22%VAT

      --
      takie tam... forum homeopatia
      • fajnyniesmialek Re: hehe 13.07.10, 21:02
        Wentyl, nie wentyl. Ja nie dostrzegałem, że bywam obiektem
        obserwacji. To podnosi poczucie atrakcyjności fizycznej.
        • very.martini Re: hehe 14.07.10, 23:05
          > Wentyl, nie wentyl. Ja nie dostrzegałem, że
          bywam obiektem
          > obserwacji. To podnosi poczucie atrakcyjności
          fizycznej.

          Hihi, a ja dostrzegałam, że byłam, i mnie to
          paraliżowałosmile - chociaż zawód mam taki, że
          wymaga stania przed grupą i bycia na
          celowniku... W relacjach damsko-męskich
          musialam sobie znaleźć wentyl w mózgu, żeby
          nauczyć sobie z tym radzić.

          16%VOL
          22%VAT

          --
          takie tam... forum homeopatia
    • nieciekawylogin Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 14.07.10, 13:42
      cieszę się, że są osoby, które biorą sprawy w swoje ręce i DZIAŁAJĄ, a nie
      użalają się. Tak trzymaj fajnyniesmialku. Z sympatią i uśmiechem przeczytałem
      Twojego posta. Te wszystkie próby podejść mimo, że mogą się wydawać drobiazgami
      są naprawdę ważne i sprawiają dużo radości osobie, która się przełamuje. Wiem
      coś o tym wink
      • fajnyniesmialek Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 14.07.10, 15:04
        Są ważne. A to dlatego, że dzięki nim będzie to wszystko coraz łatwiejsze.
    • groma_00 Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 14.07.10, 18:00
      Ciekawe po ilu takich umowieniach sie na kawe stwierdzisz ze co 5 spotkanie to
      nuda jak cholera xD
      • groma_00 Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 14.07.10, 18:45
        groma_00 napisał:

        > Ciekawe po ilu takich umowieniach sie na kawe stwierdzisz ze co 5 spotkanie to
        > nuda jak cholera xD

        Odwrotnie 4 na 5 to nuda ;p
    • fajnyniesmialek Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 14.07.10, 20:52
      No i fajnie. Spuściła mnie w kanał smile. Dała nie swój numer. Aaaale
      mam ubaw, po pachy dosłownie wink
      • zarovich Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 14.07.10, 20:57
        Może powinieneś poczytać jakieś poradniki PUAsmile Niewłaściwy numer to bardzo
        standardowa zagrywka kobietsmile
        • fajnyniesmialek Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 14.07.10, 21:01
          Już wiem jak sobie z tym poradzić, a właściwie wykryć wcześnie i
          sprawić, żeby się czuła nieswojo.
          Cóż, zdarza się. Teraz będzie łatwiej w ogóle zacząć. Cel główny -
          przełamać się.
          • aretah Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 14.07.10, 21:09
            i to jest to, grunt, żeby nie odpuszczać smile

            a swoją drogą, to strasznie gówniarskie zachowanie tej dziewczyny

            maaaamo, jaka ja jestem stara
            • fajnyniesmialek Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 14.07.10, 21:16
              Zarovich ma rację. Dość częste. Najłatwiejszy sposób, żeby odczepić
              od siebie faceta. Ale następnym razem się tak łatwo nie dam big_grin
              • very.martini Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 14.07.10, 23:16
                Pewnie miała tyż miała fobię spoleczną i tylebig_grin
                Mówiłam Ci, ja mam fobię społeczną, to
                dzieciaka rozumiem. Niby telefon na kartę, więc
                opory mniejsze, ale tego z numerem
                abonamentowym bym nie dała osobie właśnie
                poznanej na ulicy, wybaczsmile.
                Z naszej strony to wygląda naprawdę trochę
                inaczej niż "Ach ach, zapytał mnie o numer
                telefonu, jestem taka fajna!"smile

                16%VOL
                22%VAT

                --
                takie tam... forum homeopatia
                • fajnyniesmialek Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 15.07.10, 07:09
                  Przecież nie podszedłem do niej na ulicy ze słowami "Hej, daj mi
                  numer". Rozmawialiśmy ze sobą 20-30 minut zanim ją zaprosiłem na
                  kawę. Poza tym to znajoma znajomej mojego kolegi. To też chyba ma
                  jakieś znaczenie.
                  Jeśli chodzi o fobię społeczną, to po naszej rozmowie śmiem
                  twierdzić, że ona raczej jej nie ma.
                  • nieciekawylogin Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 15.07.10, 10:11
                    może tak jej zawróciłeś w głowie, że pomyliła numery wink
                    a swoją drogą nie ma co żałować. Nie ta, to następna. A Ty już jesteś
                    odważniejszy o tą jedną rozmowę.
                  • very.martini Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 15.07.10, 19:15
                    Mój drogi, gdyby ktoś z moich dalszych znajomych usłyszal, że mam
                    taki problem, to jego śmiech by mnie zabiłsmile
                    Ok, nie wmawiam dziewczynie choroby, ale może po prostu wolała być
                    ostrożna. Ja ze swoją fobią bym nie dała - ale też nie robiłabym
                    numerow rodem z przedszkola z dawaniem fałszywego. Wzięłabym numer
                    delikwenta pod jakimś pretekstem, że jestem w trakcie zmiany
                    operatora czy coś, albo dała email, jest bardziej anonimowy.
                    Po prostu - ciesz się, że uniknąłeś randkowania z jakąś popapraną
                    emocjonalnie panną.

                    16%VOL
                    22%VAT

                    --
                    takie tam... forum homeopatia
                    • fajnyniesmialek Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 16.07.10, 08:30
                      Ciekawy punkt widzenia. Popaprana emocjonalnie panna smile. Zastanawiam się tylko
                      jak to się ma do poczucia własnej wartości. Bo to jest aspekt dla mnie dość
                      istotny. Nie zamierzam się związywać po raz kolejny z dziewczyną pełną kompleksów.
              • zarovich Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 15.07.10, 19:39
                Zastanawia mnie dlaczego nie można po prostu grzecznie odmówić, tylko od razu
                trzeba się uciekać do takich żenujących wykrętów
                • fajnyniesmialek Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 16.07.10, 08:37
                  Nie. No prawda jest taka, że w pierwszej chwili grzecznie odmówiła. Powiedziała,
                  że ponieważ często wyjeżdża to nie jest teraz zainteresowana takimi spotkaniami.
                  Spytałem z niewinną miną: "jakimi? kawą? możemy iść na herbatę". Nie nalegałem
                  więcej, po prostu mi go dała. Czy ja przegiąłem z naciskaniem? Myślę, że gdyby
                  odmówiła ponownie, byłbym dał spokój.
            • zarovich Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 14.07.10, 21:22
              Z tego co czytałem to dość typowesmile
      • groma_00 Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 20.07.10, 05:34
        Stary, zawsze dyskretnie wstukaj ten numer telefonu i zadzwoni do niej...Jak nie
        odbierze to jej powiedz ze podalas nie ten numer i sobie pojdz - bedzie jej
        glupio ;]
    • zarovich Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 14.07.10, 20:55
      "2 maja miałem urodziny i postanowiłem zaprosić bliskich znajomych na imprezę do
      lokalu"

      Ciekawe co mają zrobić osobnicy którzy nie posiadają ani bliższych ani dalszych
      znajomych. Ty miałeś jakiś punkt zaczepienia, niektórzy mogą go nie mieć. Mówiąc
      nieco bardziej obrazowo - uczyłeś się pływać w basenie, przy pomocy trenera, nie
      rzucił Cię nikt nagle do oceanusmile

      A co do soczewek - sorrryyy ale przerabiałem temat (zresztą noszę je
      codziennie). Zmieniłem też fryzurę. Ani jedno ani drugie nie miało wpływu na to
      jak postrzegają mnie przypadkowe kobiety. To są detale, w pierwszej kolejności
      trzeba w miarę przyzwoicie wyglądać.
      Przyznam że nawet w ramach desperacji zdarzyło mi się pójść samemu do jakiegoś
      lokalu. Mało przyjemnie jest być jedyną osobą która pojawiła się bez towarzystwa
      (no chyba że liczyć jakichś pijaczków)smile

      Podsumowując - Twoje rady są dobre ale nie w każdym przypadku się sprawdzą. To
      trochę tak jak byś zasugerował osobie która ma nogę w gipsie, żeby poszła sobie
      pobiegaćsmile
      • fajnyniesmialek Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 14.07.10, 21:04
        Nie zrozumiałeś sensu wypowiedzi o szkłach kontaktowych. To nie miało
        wpływu na postrzeganie mnie przez kobiety. Jedynie wpływ na moją
        percepcję tego zjawiska.

        Jeśli chodzi o fryzurę albo ubranie. Masz rację, w znakomitej
        większości przypadków nie ma to znaczenia. Jeśli jednak ubierzesz się
        lub uczeszesz w sposób rzucający się w oczy, po pierwsze rzucasz się
        bardziej w oczy, a po drugie sprawiasz wrażenie pewniejszego siebie.
        Żeby ubrać się prowokująco, trzeba mieć jednak jaja.

        Swoją drogą, przymierzam się do walnięcia sobie jakiejś
        niestandardowej fryzury.
        • zarovich Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 14.07.10, 21:18
          fajnyniesmialek napisał:

          > Nie zrozumiałeś sensu wypowiedzi o szkłach kontaktowych. To nie miało
          > wpływu na postrzeganie mnie przez kobiety. Jedynie wpływ na moją
          > percepcję tego zjawiska.

          Zwyczajnie chodziło mi o to że nie miało to większego znaczenia w moim przypadku
          - po prostu poczułem się nieco lepiej.....i to wszystko. Robiłem zresztą różne
          rzeczy, które w jakimś stopniu nieco poprawiały samopoczucie czy sposób
          postrzegania własnej osoby. Ale nie miało to żadnego znaczenia, niczego nie
          zmieniło. Wcześniej sądziłem, że suma takich drobiazgów spowoduje większą
          poprawę......ale sęk w tym że u mnie to się jakby nie sumuje (jakkolwiek dziwnie
          to brzmi)
      • fajnyniesmialek Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 14.07.10, 21:07
        Jeśli chodzi o znajomych. Każdy jakichś ma. Chociażby w pracy.
        Wydawało mi się, że z takimi ciężko nawiązać kontakt. Każdy zajęty
        swoimi sprawami, rodziny, dzieci, itp. Ale okazuje się, że wystarczy
        się trochę postarać i się da. Wcale nie jestem złym przykładem.
        Znajomych mam sporo, ale to w swoim rodzinnym mieście. Nie mieszkam
        tam, tutaj kiedy przyjechałem znałem jedną osobę - dziewczynę, więc
        wspólny podryw jest wykluczony. A ostatnio coraz więcej osób znam i
        spędzam z nimi wolny czas. Myślę, że wszystko się da.
        Choć może jest tak, że tę nieśmiałość, to ja sobie tylko
        ubzdurałem...
        • zarovich Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 14.07.10, 21:21
          Możliwe że wcale nie jesteś nieśmiały. W końcu nie każdy jest lwem salonowym czy
          duszą towarzystwa.

          A co do znajomych - uwierz mi, że to nie jest takie proste. Na przykład próbuję
          od kilku miesięcy zorganizować spotkanie ze znajomymi z byłej (lub ewentualnie
          obecnej) pracy (to bardzo powierzchowne znajomości, ale żadnych innych nie
          posiadam) i nikt jakoś nie ma ochoty. Wszyscy mają swoje sprawy i cierpią na
          chroniczny brak czasu.
          • fajnyniesmialek Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 14.07.10, 21:27
            Jeśli jesteś z Warszawy, to wpadnij do centrum w piątek wieczorem.
            Spotykam się z chłopakami z pracy, mamy oblewać zakończenie moich
            studiów. Ja, oczywiście, będę szukał okazji do kolejnego
            przełamywania się.
            • zarovich Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 14.07.10, 21:38
              Dość daleko mam. Ale zaczynam cefałki wysyłać, więc może kiedyś....smile
            • very.martini Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 14.07.10, 23:25
              Hehe, może ja zaproszę warszawskich
              forumowiczów na MOJE oblewanie końca studiów, w
              lutym, cholerna uczelniana biurokracja...
              Przynajmniej będzie miły chłodek za oknem.

              16%VOL
              22%VAT

              --
              takie tam... forum homeopatia
              • groma_00 Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 20.07.10, 05:38
                Na kazda taka impreze pisze sie dwoma rekoma i nogami ;]
              • fajnyniesmialek Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 20.07.10, 13:19
                Ja się piszę. Możesz pisać na gg:
                1157177
          • bursztynula Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 14.07.10, 23:03
            zarovich napisał:

            > nie każdy jest lwem salonowym

            i nie każdy lubi towarzystwo takich lwów, czasem wystarczy być
            spokojnym, sympatycznym człowiekiem...

            co do atrakcyjności zaś zawsze zastanawia mnie chęć podobania się
            wszystkim... a nie chodzi o to, żeby podobać się tej jednej osobie???
            mnie by wystarczyło tyle

            mówią, że nie to ładne, co ładne, ale co się komu podoba
            • zarovich Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 15.07.10, 19:30
              Raczej mam na myśli sytuację kiedy nie podobasz się nikomu.
            • fajnyniesmialek Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 16.07.10, 08:39
              Masz rację, ale życie to głównie statystyka. Im większej liczbie osób się
              podobasz, tym większa szansa, że spodobasz się takiej, która i Tobie się podoba.
              Matematyki nie oszukasz wink
              • zarovich Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 16.07.10, 19:19
                Dokładnie.
            • groma_00 Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 20.07.10, 05:39
              Przed wszystkim to trzeba sie podobac sobie! smile
      • aretah Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 14.07.10, 21:12
        zaro, a wiesz? Ty masz fajne oczy.
        Pamiętam, ze zwróciłam na nie uwagę.
        • zarovich Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 14.07.10, 21:26
          Możliwe, ale raczej jeszcze nikt mi tego nie mówił.
          Wiem tylko że podobno miałem śliczne oczęta rozkosznym dziecięciem będącsmile
          A w ogóle jakie to ma znaczenie? Oczy to przecież tylko sympatyczny detal.
          • aretah Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 14.07.10, 21:34
            No to ja Ci mówię pierwsza

            i wolałabym abyś powiedział dziękuję, byłoby to bardziej miłe
            • zarovich Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 14.07.10, 21:41
              Oczywiście że dziękuję.
              Cóż, wybacz, ale mój narząd słuchu (w tym wypadku wzroku) nie jest
              przyzwyczajony do miłych słów. Przeważnie nie wiem jak do końca zareagować, a
              nawet trochę podejrzliwy się robię. Ahhh kiedyś słyszałem od kilku osób że mam
              miły głos....i to by było na tylesmile
              • aretah Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 14.07.10, 21:50
                zarovich napisał:

                > Oczywiście że dziękuję.
                > Cóż, wybacz, ale mój narząd słuchu (w tym wypadku wzroku) nie jest
                > przyzwyczajony do miłych słów. Przeważnie nie wiem jak do końca zareagować, a
                > nawet trochę podejrzliwy się robię. Ahhh kiedyś słyszałem od kilku osób że mam
                > miły głos....i to by było na tylesmile

                no dobra, w takim razie dziś się jeszcze nie obraziłam smile

                i przyjmuj komplementy bez podejrzliwości zaro
                ja wiem, ze w dzisiejszych czasach niełatwo jest ufać ludziom, ale może, mimo
                wszystko, czasem warto

                nie każdy chce Cię wykorzystać smile
          • groma_00 Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 20.07.10, 05:40
            Jaki sympatyczny detal? To jest jedno z najwazniejszych czesci ciala!
      • nieciekawylogin Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 15.07.10, 10:20
        @zarovich: myślałeś, że jak zmienisz pingle na soczewki, albo uczesanie to laski na ulicy będą Ci się rzucały na szyję? wink Zmieniasz detale dla siebie, żeby czuć się dobrze SAM ZE SOBĄ, podobać się sobie.

        Poza tym poradziłeś autorowi poradniki PUA, a sam poszedłeś do lokalu "w ramach desperacji" - dopóki będziesz podejmował desperackie kroki, ludzie będą podchodzili do Ciebie nieufnie. Znajomych można zdobyć dosłownie wszędzie - na początek spróbuj się zaprzyjaźnić z jakąś barmanką. Idź do baru sam jak nie masz z kim, przysiądź się do kogoś przy barze, a jak będzie nierozmowna to zagadnij najbardziej seksowną barmankę wink
        • very.martini Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 15.07.10, 19:17
          Albo najmniej seksowną, zagadywanie najbardziej seksownych jest
          samcze, szowinistyczne i prymitywnetongue_out

          16%VOL
          22%VAT

          --
          takie tam... forum homeopatia
        • zarovich Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 15.07.10, 19:37
          Zmiana detali niczego nie daje - takie jest moje spostrzeżenie. Bo w dalszym
          ciągu jest się pasztetem (tylko że z inną fryzurą, ciuchami, czy wspomnianymi
          soczewkami)

          Nie podejmuję już desperackich kroków. Jakiekolwiek kroki które podejmowałem
          dawały identyczny efekt jak ich niepodejmowanie (czyli nic)
          Nie zgadzam się że znajomych można zdobyć wszędzie. A przynajmniej nie każdy
          może tego dokonać. Ja nie potrafię - nie jestem towarzyskim, otwartym typem
          który przyciąga wszystkich do siebie. Tego nie zmienię (próbowałem - ale walka z
          własną naturą jest raczej skazana na porażkę), po prostu mam tak ukształtowaną
          osobowość.

          A zagadywanie przypadkowych kobiet w knajpie może być odebrane jako przejaw
          desperacjismile

          • nieciekawylogin Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 16.07.10, 12:19
            zarovich napisał:

            > Zmiana detali niczego nie daje - takie jest moje spostrzeżenie. Bo w dalszym
            > ciągu jest się pasztetem (tylko że z inną fryzurą, ciuchami, czy wspomnianymi
            > soczewkami)
            >
            > Nie podejmuję już desperackich kroków. Jakiekolwiek kroki które podejmowałem
            > dawały identyczny efekt jak ich niepodejmowanie (czyli nic)
            > Nie zgadzam się że znajomych można zdobyć wszędzie. A przynajmniej nie każdy
            > może tego dokonać. Ja nie potrafię - nie jestem towarzyskim, otwartym typem
            > który przyciąga wszystkich do siebie. Tego nie zmienię (próbowałem - ale walka
            > z
            > własną naturą jest raczej skazana na porażkę), po prostu mam tak ukształtowaną
            > osobowość.
            >
            > A zagadywanie przypadkowych kobiet w knajpie może być odebrane jako przejaw
            > desperacjismile
            >

            Ty chyba kpisz. Naprawdę Ci obojętne czy chodzisz w pogniecionej flaneli i
            dziurawych portkach czy gładkiej czarnej koszuli i dobrze skrojonych spodniach?
            Nie rozumiem dlaczego wkładasz przechodniom w głowę swój tok myślenia. Robisz
            sobie krzywdę, bo ludzie wcale nie muszą myśleć o Tobie tak jak Ty myślisz o
            sobie! Wygląd to tylko jakaś część tego jaki jesteś.

            Większość Twoich podejść do dziewczyn zostanie odrzuconych, ale...szukasz jednej
            dziewczyny, a nie uznania w oczach tych poprzednich stu do których podszedłeś.

            A podchodzenie do przypadkowych dziewczyn i rozmowa z nimi to raczej akt odwagi
            i poczucia własnej wartości, a nie desperacji. Takie moje zdanie.
            • fajnyniesmialek Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 16.07.10, 14:05
              I tu się zgadzam z przedmówcą.
              Poznawanie ludzi w taki sposób, jak podchodzenie do obcych kobiet i zagadywanie,
              to sposób dobry jak każdy inny (poza portalami randkowymi tongue_out). A działa tutaj
              też statystyka. Im więcej osób znasz, tym większa szansa, że znasz kogoś kto Ci
              się podoba i wzajemnie. Do tego kiedyś czytałem, że kobiety doceniają takie akty
              odwagi (nie desperacji). Więc...
            • zarovich Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 16.07.10, 19:17
              nieciekawylogin napisał:
              > Ty chyba kpisz. Naprawdę Ci obojętne czy chodzisz w pogniecionej flaneli i
              > dziurawych portkach czy gładkiej czarnej koszuli i dobrze skrojonych spodniach?
              Dlaczego popadasz w skrajności? Ja tylko stwierdzam, że nieatrakcyjnemu facetowi
              ładny ciuch wiele nie pomoże. Ja na przykład jestem chudy i cokolwiek ubiorę to
              wszystko na mnie wisismile

              > Wygląd to tylko jakaś część tego jaki jesteś.
              Dość istotna część.

              > A podchodzenie do przypadkowych dziewczyn i rozmowa z nimi to raczej akt odwagi
              > i poczucia własnej wartości, a nie desperacji. Takie moje zdanie.
              Pod warunkiem że ktoś się przy tym nie trzęsie się ze strachusmile Dla mnie już
              zapytanie obcej dziewczyny o godzinę to cholernie trudne zadanie.
              • nieciekawylogin Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 19.07.10, 11:11
                zarovich napisał:

                > Dlaczego popadasz w skrajności? Ja tylko stwierdzam, że nieatrakcyjnemu facetow
                > i
                > ładny ciuch wiele nie pomoże. Ja na przykład jestem chudy i cokolwiek ubiorę to
                > wszystko na mnie wisismile
                >
                > > Wygląd to tylko jakaś część tego jaki jesteś.
                > Dość istotna część.
                >

                klasyczne męskie myślenie. Kobiety NIE myślą w ten sam sposób o wyglądzie, co
                mężczyźni. Wygląd jest ważny, ale jak pisałem już wcześniej liczą się detale.
                Może i jesteś wąski, ale kobieta rozmawiając z Tobą może pomyśleć: "jakie fajne
                mu się robią dołeczki jak się uśmiecha...to jest seksowne".

                > > A podchodzenie do przypadkowych dziewczyn i rozmowa z nimi to raczej akt
                > odwagi
                > > i poczucia własnej wartości, a nie desperacji. Takie moje zdanie.
                > Pod warunkiem że ktoś się przy tym nie trzęsie się ze strachusmile Dla mnie już
                > zapytanie obcej dziewczyny o godzinę to cholernie trudne zadanie.

                Tak zgadzam się, bo jakiś czas dla mnie też było. Ale po kilkudziesięciu
                podejściach to się zmienia. I stawiasz sobie nowe wyzwania - zapytać o godzinę
                -> o drogę -> skomplementować -> zapytać o opinię, itp.

                A mnie w weekend udało się zagadnąć grupkę dziewczyn i skoczyć z nimi na lody wink
                • zarovich Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 19.07.10, 22:07
                  nieciekawylogin napisał:

                  > Kobiety NIE myślą w ten sam sposób o wyglądzie, co
                  > mężczyźni. Wygląd jest ważny, ale jak pisałem już wcześniej liczą się detale.
                  > Może i jesteś wąski, ale kobieta rozmawiając z Tobą może pomyśleć: "jakie fajne
                  > mu się robią dołeczki jak się uśmiecha...to jest seksowne".
                  Możliwe. Tylko jakoś nie zauważyłem istnienia kobiet które w mojej fizyczności
                  dostrzegają coś atrakcyjnego (czy wręcz seksownego) Więc dość trudno mi w coś
                  takiego uwierzyć.

                  > Tak zgadzam się, bo jakiś czas dla mnie też było. Ale po kilkudziesięciu
                  > podejściach to się zmienia.

                  I tutaj niestety to nie jest taka oczywista sprawa. Temat dość wnikliwie
                  rozpracowałem i niestety po kilkudziesięciu próbach jest tak samo, nie ma
                  postępów. To jest trudny problem.
                  • nieciekawylogin Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 20.07.10, 09:57
                    zarovich napisał:

                    > Możliwe. Tylko jakoś nie zauważyłem istnienia kobiet które w mojej fizyczności
                    > dostrzegają coś atrakcyjnego (czy wręcz seksownego) Więc dość trudno mi w coś
                    > takiego uwierzyć.
                    >

                    bo Ty chciałbyś dowodów - spokojnie to przyjdzie z czasem. Jak napisał ktoś
                    wyżej trzeba podobać się przede wszystkim sobie. Ja wiem, że to trudne jak jest
                    się brzydalem wink Ja też nie jestem przystojny, ale ponieważ napieram ostro do
                    przodu, nie przejmuję się tym i dbam o siebie od czasu do czasu zdarza mi się
                    usłyszeć coś miłego na temat mojego wyglądu od kobiet. To motywuje smile A zaczęły
                    mi to mówić od czasu kiedy zacząłem się sobie podobać smile

                    > > Tak zgadzam się, bo jakiś czas dla mnie też było. Ale po kilkudziesięciu
                    > > podejściach to się zmienia.
                    >
                    > I tutaj niestety to nie jest taka oczywista sprawa. Temat dość wnikliwie
                    > rozpracowałem i niestety po kilkudziesięciu próbach jest tak samo, nie ma
                    > postępów. To jest trudny problem.

                    ale ja po wielu wielu podejściach mam ten sam problem. Zawsze zdarzy się
                    kobieta, która tak mnie onieśmiela, że nie ma opcji, żebym podszedł. Myślę, że
                    grunt to regularność. Jakiś czas temu podchodziłem, potem przestałem i teraz
                    muszę poniekąd budować tą odwagę od nowa. Tyle, że przychodzi mi to łatwiej i
                    szybciej, niż za pierwszym razem. Ja to postrzegam jako proces, a nie stan do
                    którego można się doprowadzić raz i wystarczy.
    • mankatoja Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 16.07.10, 16:42
      Fajnie piszesz, bo z entuzjazmem, a i masz racje jesli chodzi o
      mlode osoby, te w moim wieku juz sa skostaniale towarzysko....Grono
      sie kurczy a nie poszerza, a samotna atrakcyjna kobieta jest wsrod
      malzenstw traktowana jak mucha tse-tse wink
      Na dodatek trafiaja mi sie wciaz fajni ale cudzy panowie/a cudzego
      nie lubie/ albo tacy z ktorymi, mimo najszczerszych checi, nie ma o
      czym pogadac- i nie zebym wybredna byla, ale po pol godzinie
      milczenia naprawde ciezko jest myslec pozytywnie o kolejnej randce.
      No i co wtedy? smile
      No i ....zmeczona jestem wiara i nadzieja, ze poza facetami ktorzy
      szukaja fajnej babki na boku albo albo takimi co im sie nie chce
      sprobowac, albo takimi co nie maja nic do powiedzenia nie trafiam na
      takiego co sprawi ze motylki w brzuchu sie pojawia....
      • nieciekawylogin Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 19.07.10, 11:12
        hmm jak mucha tse-tse smile z takim porównaniem się jeszcze nie spotkałem big_grin
    • on.samotny-1979 Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 20.07.10, 18:01
      Gratuluje ci...
      Tak jak ty przybyłem do Warszawy..Na razie niestety same porażki, poszukiwania
      fajnej pracy bezskuteczne (marzę o publicystyce i pisaniu),ostatecznie trafiłem
      do pracy za grosze w telemarketingu, tu przy bezustannym podnoszeniu słupków
      sprzedaży jakichś głupot, walczeniu o każdego klienta, dla którego w wiekszości
      jestem dzwoniącym złem, tu szybko mozna stracic serce i zaangażowanie, a rotacja
      kadr w takiej firmie jest niesamowita..
      Inna sprawa kobiety. Chciałoby się kochać i być kochanym, niestety dla kobiet
      moje szczere przyznanie się ze oto przyjechalem i zaczynam..to jak syndrom
      faceta z porażką,szybko wiec splawiaja moje zapoznawcze proby
      Nie umartwiam się, ale miewam doła tak jak dziś
      Samotny człowiek w wielkim mieście
      Gratuluje ci.Powodzenia
      • fajnyniesmialek Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 20.07.10, 18:54
        Napisz do mnie. Jeśli okażesz się fajnym gościem, to spróbuję Cię
        wciągnąć w jakieś towarzystwo.
      • zarovich Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 24.07.10, 17:32
        Heh no bywa i tak. Ja też próbowałem znaleźć jakąś sensowną pracę w Wawie, ale
        permanentny brak jakiegokolwiek odzewu mnie zupełnie zniechęcił.
        A co do tych kobiet.....cóż, nieciekawy status materialny odrzuca zdecydowaną
        większość pań. Ewentualnie jeśli jesteś typem przystojnego podrywacza to możesz
        sobie poszukać kochanekbig_grin
    • andina88 Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 23.07.10, 01:15
      Hej czytałam wszystko i wiesz co ci powiem ? uwierzyłes w to i zaczeles zyc oby
      tak dalej smile
      • fajnyniesmialek Re: Ludziska, co się ze mną dzieje? 25.07.10, 22:19
        Haha. W weekend odwalałem takie akcje, że się zastanawiam, czy nie
        przeszedłem przypadkiem na drugą stronę mocy smile.
        Jutro w pracy pewnie napiszę na ten temat kilka słów w oddzielnym
        wątku.
Pełna wersja