a-sia_86
25.07.10, 15:15
Witam
Trafiłam na to forum nieprzypadkowo...
Zawsze miałam problem z nawiązywaniem kontaktów, chociaż były okresy, kiedy
udawało mi się przełamać (teraz nie wiem jakim cudem, bo już nie potrafię). Z
biegiem czasu jest jednak coraz gorzej, coraz trudniej jest mi wydusić chociaż
słowo w towarzystwie grupy osób, a gdy jestem z kimś sam na sam, robi się
niezręcznie, bo nigdy nie wiem, jak się zachować, o czym zagadać...
To nie jest tak, że jestem sama. Od kilku lat jestem w związku z chłopakiem,
który jest duszą towarzystwa, popularny, komunikatywny, optymista, ma dobrych
znajomych, wszędzie, gdzie się pojawia z łatwością nawiązuje kontakt ze
wszystkimi, jest bardzo lubiany - zawsze niemal od pierwszego wejrzenia

Tego
nie można powiedzieć o mnie. Czasem zastanawiam się, jak to się stało, że
jesteśmy razem - tak różne osobowości.
On zna mój problem - nieśmiałość, brak przyjaciół, trudności w zawieraniu
znajomości, z rozmawianiem z nowo poznawanymi osobami. Jednak nie rozumie mnie
i uważa, że to tak łatwo: po prostu zagadać do kogoś, umówić się po pracy, że
mój problem niemal może rozwiązać się sam. Dziwi się też, bo jestem atrakcyjną
dziewczyną: ładną i inteligentną (jak sam ciągle powtarza) i jego zdaniem
takie osoby jak ja przyciągają ludzi.
Ze mną jednak tak nie jest. Nieraz próbuję wyobrażać sobie różne scenariusze
sytuacji, jakie mogą mnie spotkać. Bo dużo jest prawdy w tym, że im lepiej
jesteśmy na coś przygotowani, tym mniej się stresujemy (najlepszy przykład -
rozmowa kwalifikacyjna

) I nawet jeśli jestem w stanie wyobrazić sobie, jak
rozmawiam z kimś swobodnie, bez skrępowania, jak łatwo i przyjemnie taka
rozmowa może przebiegać, to ostatecznie, kiedy do niej dochodzi, zawsze coś
mnie blokuje...
To nie jest tak, że jestem zakompleksiona i to powoduje moją nieśmiałość. Nie
wiem, czy w ogóle mam jakieś kompleksy, chyba nie, przynajmniej nic mi w tym
momencie nie przychodzi do głowy. Oczywiście znalazłoby się kilka rzeczy,
których w sobie nie lubię, ale nic takiego, co miałoby wpływ na moje
zachowanie czy ogólny pogląd na siebie. Znam swoją wartość. Skończyłam dobrą
uczelnię, mam dobrą pracę, którą lubię, jestem elokwentna, ambitna.
Ponadto zawsze pozytywnie nastawiam się do ludzi, jestem tolerancyjna, jeśli
są inni niż ja, czy inni niż większość, nie krytykuję bez powodu, umiem
wysłuchać i zrozumieć.
A mimo tego wszystkiego zawsze mam wrażenie, że jestem źle odbierana, że
ludzie, których spotykam w swoim życiu (przynajmniej większość z nich) są z
jakiegoś powodu nastawieni do mnie negatywnie.
Nie mogę tego zrozumieć. Nie wiem, może w jakiś sposób wysyłam negatywne
sygnały, a tego nie zauważam? Nie wiem, co mogę jeszcze zrobić, żeby coś zmienić.
Być może tu znajdzie się kilka słów, które w jakiś sposób mi pomogą.
Pozdrawiam serdecznie