fajnyniesmialek - saga - część III

27.07.10, 09:22
Idąc dzisiaj do pracy pomyślałem, że trochę głupio jest się publicznie "podrywowymi akcjami" chwalić na jakimś forum. Co prawda owe przechwałki wiążą się z tematem przewodnim, ale tak czy siak trochę zrobiło mi się głupio.
Chociaż z drugiej strony, ci co czytali mój pierwszy wpis wiedzą, że założyłem tu konto specjalnie po to, aby się chwalić postępami w przełamywaniu nieśmiałości. Jestem więc poniekąd usprawiedliwiony.
Pochwalę się jeszcze raz, może ostatni.

Ponieważ jednak łapię buraka i jestem nieśmiały, proszę tych, którzy nie lubią czytać wynurzeń chwalipięt, żeby po prostu olali poniższy tekst. I Wam będzie lżej, i mnie :]

Dla tych, którzy nie czytali poprzednich części:
Część I - Trochę o mnie
Część II - Ludziska, co się ze mną dzieje?

Miałem spotkanie z kolegą. On pełni kierownicze stanowisko, jest kierownikiem redakcji dziennikarskiej. W redakcji są różni ludzie: starsi i młodsi, kobiety i mężczyźni, najróżniejsi. Kolega mi mówi:
- Za dużo w Tobie desperacji, za mało dystansu, pokazywania pewności siebie...
Nie pamiętam dokładnie jak się wyraził. Chodziło głównie o to, że bezczelne wgapianie się w kogoś bez śladu zażenowania pokazuje przewagę typu "mogę się gapić na kogo chcę i jak chcę - i nic ci do tego". Cóż, zacząłem się bezczelnie na kobiety gapić wink

Okazało się, że to działa. Już dzień później przyciągnąłem spojrzenie takiej dziewczyny, że 80% procent facetów by za nią w ogień wskoczyło. I udało mi się to wytrzymać. Od tamtej pory, dla samego treningu przetrzymuję każde przypadkowe spojrzenie jakiejkolwiek kobiety. A i facetów też - choć jest to trudniejsze, bo kiedy jesteś facetem i gapisz się w oczy facetowi, to odnosisz wrażenie, że za chwilę oberwiesz po mordzie.

I te spojrzenia to tylko wstęp. W weekend znowu byłem w rodzinnym mieście. Umówiłem się z kolegą, poszliśmy do jednej knajpy, gdzie miały miejsce dwa koncerty amatorskich zespołów rockowych. Kolega też jest singlem, trochę poszukującym. Do tej pory jednak nie wyczułem jeszcze czy jest nieśmiały, czy nie. Znam go niedługo. No w każdym razie, kiedy kończył się drugi koncert, wypatrzyłem trzy dziewczyny. Nie jakieś mega hiper super giga piękne, ale całkiem atrakcyjne i wyglądające bardzo sympatycznie. Pomyślałem, że moglibyśmy we dwóch miło z nimi spędzić resztę wieczoru.

No ale jak wiedzą ci, co czytali moje poprzednie wynurzenia, tutaj zaczynają się schody. Nogi z waty, walące serducho i tysiąc innych spraw. Żeby jak najbardziej odciąć się od możliwości powrotu zapewniłem kumpla, że ściągnę je do naszego stolika. Zgodził się. Głupio było już rezygnować.
Kiedy koncert się skończył wziąłem głęboki oddech i wstałem. Podszedłem do tych dziewczyn i zacząłem rozmowę:
- Cześć, macie może babski wieczór albo coś takiego?
Dziewczyny obejrzały się po sobie nawzajem i jedna z nich - wyglądało na to, że najmniej nieśmiała wink - odrzekła:
- Nie, takie sobie spotkanie.
- A jesteście bardzo sobą zajęte? - zapytałem.
Znowu obejrzały się po sobie i po raz kolejny ta "śmiała" odpowiedziała za wszystkie trzy:
- Nie, a czemu?
- Może miałybyście ochotę się przysiąść do nas i spędzić wieczór w miłym towarzystwie?
Znowu się po sobie obejrzały, pokiwały głowami i usłyszałem:
- Dobrze, wypijemy tylko drinki, zamówimy coś jeszcze i się dosiądziemy.
- Tylko musicie przystawić sobie jedno krzesło bo przy naszym stoliku są tylko cztery.
- Dobrze.
- No dobra, jeśli będzie ciężkie to wam przystawię.
Wróciłem zadowolony do kumpla i zaczęliśmy jakąś głupią rozmowę. Dziewczyny jednak nie przychodziły. Postanowiłem, że dam im jeszcze chwilę, a potem się przypomnę. Uzgodniliśmy z kumplem, że jeśli teraz się nie przysiądą, to wychodzimy i zmieniamy lokal.
Wróciłem do stolika dziewcząt:
- No i co? Tchórz was obleciał?
- Nie, czemu?
- Miałyście się przysiąść do nas.
- Przeraziła nas perspektywa dźwigania krzesła.
- Przecież mówiłem, że wam przyniosę.
Rozmawiająca ze mną, ta najbardziej śmiała, rozejrzała się dookoła:
- Ale teraz nie ma już wolnych krzeseł.
Miała rację. Dziewczyny siedziały przy wysokim barowym stoliku na wysokich krzesłach, a my przy kawiarnianym na niskich krzesłach. Wszystkie miejsca siedzące - poza tymi przy naszym stoliku - były już w zasadzie zajęte. Postanowiłem, że dam dziewczynom na odchodne w kość, bo wyglądało na to, że nici ze wspólnego spędzania czasu. Rzekłem więc:
- No cóż, spieprzyłyście sprawę, przykro mi. Cześć.
Odwróciłem się już na nie nie patrząc i wróciłem do kumpla. Wstaliśmy i zeszliśmy na dół. Kolega poszedł jeszcze do baru odebrać kurtkę, a ja czekałem niedaleko wyjścia i gapiłem się na parkiet.

Powiem Wam, że w tym momencie dostałem już niezłego kopa. Skoro tak łatwo udała mi się wspomniana wyżej akcja, skoro poniosłem pewnego rodzaju porażkę, a nadal żyję, to nie ma mocnych - mogę robić lepsze numery.

Trzy metry przede mną przy stoliku siedziały cztery dziewczyny (coraz lepiej - najpierw trzy, teraz cztery wink). Miały przyczepione na głowach diabelskie rogi. Dopiero później się zorientowałem, że to wieczór panieński. W każdym razie musiałem zrobić bardzo zdziwioną minę, albo wręcz głupią, bo ta, która siedziała naprzeciwko mnie, uśmiechnęła się. Nie wiem co we mnie wstąpiło. W ogóle praktycznie bez zastanowienia podszedłem do nich i powiedziałem:
- Nie wiedziałem, że kobietom też rosną rogi.
Roześmiały się, więc chyba im się spodobało. Ale ja na tym skończyłem, tym bardziej, że kumpel już wrócił. Wyszliśmy z zamiarem zmiany lokalu.

A ja zacząłem czuć prawdziwy przypływ mocy. Dla mnie obie te akcje to był niebywały sukces - przypomnę, że z miesiąc, dwa temu bałbym się spytać ładnej dziewczyny o godzinę. Zaczynało się we mnie gotować.

Weszliśmy do lokalu. W zasadzie wszedłem sam, bo kolega spotkał na zewnątrz kogoś znajomego. W środku kolejny wieczór panieński. Tym razem pojąłem o co chodzi, a dziewczyny miały na głowie królicze uszy. To co zrobiłem chwilę później to był automat. Nie zastanawiałem się, nie snułem planów. Wyszło samo z siebie. Podszedłem i spytałem:
- To która z was wychodzi za mąż?
Została mi wskazana palcem jedna z dziewczyn, a jako bonus poleciało jej imię. Z miną znawcy spojrzałem na nią, po czym zwracając się mniej więcej do wszystkich pozostałych jednocześnie, rzekłem:
- Trochę szkoda, nie?
Kolejna salwa śmiechu po moim tekście, a ja pęczniałem. Po prostu rozsadzała mnie energia. Poszedłem w dalszą część lokalu po drodze od niechcenia zwracając jednej dziewczynie uwagę, że ma fajne buty.

Tak sobie teraz myślę. Te wszystkie rzeczy wychodziły mi zupełnie naturalnie, bez większego zastanowienia. Nie wiem co mną kierowało. Czułem się trochę jakbym strzelał z karabinu maszynowego. Wszystko się działo strasznie szybko. Ale to nie koniec, to dopiero początek...

Wszedł kumpel, stanęliśmy przy barze. Chyba już było coś w mojej postawie, zachowaniu, minie, czymkolwiek... Przyłapałem bowiem przynajmniej trzy dziewczyny zerkające na mnie ukradkiem. Może nawet więcej. To dodało mi jeszcze więcej energii. Dosiedliśmy się potem do jakiegoś stolika, do znajomych kumpla. Tam spędziliśmy trochę czasu na rozmowach, przy czym ja rozmawiałem głównie z jedną z dziewcząt.

Później wróciliśmy do pierwszego naszego miejsca pobytu. Te trzy laski wciąż tam były, ruszyły tylko gdzieś na parkiet. Spotkałem je przy barze. Jednak szybko się zmyły, kiedy mnie poznały. Spotkaliśmy kolejnego znajomego, zostałem przedstawiony czterem dziewczynom. Troszkę sobie z nimi pogadałem, ale w międzyczasie wypatrzyłem w tłumie ciemnooką piękność. Pomyślałem:
- I tak nie mam szans, ale mogę poćwiczyć spojrzenia.

Kończy się limit 800 znaków :] Uzupełnię w komentarzu... jeśli się zmieści.
    • fajnyniesmialek Re: fajnyniesmialek - saga - część III 27.07.10, 09:56
      Dziewczyna była wciąż zajęta. Wciąż kręciło się koło niej na zmianę pięciu facetów. Podczas jej rozmowy z jednym z nich złapałem jej spojrzenie. Bezczelnie gapiłem się w jej oczy, a ona była twarda, naprawdę twarda. Ale się udało. Widać było, że poczuła się nieco zakłopotana. Ten konkurs spojrzeń powtórzyliśmy jeszcze ze dwa razy. Zacząłem sobie myśleć, że skoro już doszedłem do tego etapu, to może warto spróbować. No i zacząłem układać plan, ale wszystko wydawało się nieodpowiednie. W końcu pięknooka poszła na parkiet, a ja poczułem, że zmarnowałem szanse. Nawet po czterech lampkach wina nie wyszedłbym na parkiet.

      Ale jednak wróciła, widocznie gdzieś w okolicy miała stolik. Jeszcze jeden konkurs spojrzeń. I wciąż z nią jakiś facet. W końcu usiadła przy barze z koleżanką. Bez żadnego faceta. Wiedziałem, że to może być ostatnia szansa, ale za chwilę przez głowę zaczęło mi przelatywać 1000 różnych powodów, dla których nie mam po co próbować. I gdyby nie to, że takich sytuacji miałem już mnóstwo i uświadomiłem sobie, że potem będę sobie pluł w brodę, że nic nie zrobiłem, to bym faktycznie nic nie zrobił.

      Ale zrobiłem. Podszedłem i zapytałem:
      - Nie męczy cię to miejsce?
      - Nie, a dlaczego?
      - Gdybym ja był dziewczyną i gdyby wokół mnie wciąż kręciło się na zmianę pięciu lub więcej facetów słabej klasy, to miałbym serdecznie dość.
      Nawet udawała zdziwioną, że jacyś faceci się wokół niej kręcą. W każdym razie podjąłem próbę wyciągnięcia jej i jej koleżanki w jakieś inne miejsce. Odmówiła twierdząc, że jest ze znajomymi i byłoby niegrzecznie ich tak po prostu opuścić. Ostatecznie przyznałem jej rację.
      I wtedy - coś niesamowitego - zapytała sama jak mam na imię. Jednocześnie się przedstawiła. Nie byłem niegrzeczny, podałem ładnie rękę i również się przedstawiłem. Powiedziałem, że skoro się już znamy, to może spotkamy się następnego dnia na kawie. Że bardzo chętnie dam się zaprosić. Uśmiechnęła się i powiedziała, że ma już cały dzień zajęty. Zrozumiałem, że ze spotkania nici. Powiedziałem jeszcze tylko, że będę pewnie dopiero za trzy tygodnie i już miałem odejść, kiedy usłyszałem:
      - No to super. Dam ci numer telefonu i zadzwonisz.
      Cudem powstrzymałem wychodzące z orbit gały. Tego się nie spodziewałem. Wymieniliśmy się numerami i jesteśmy wstępnie umówieni. Szczerze mówiąc, zamierzam w nadchodzący weekend pojechać tam ponownie, tak jestem ciekaw dziewczyny. Dziś będę do niej dzwonił.
      Powiedziałem jej jeszcze, że idę w jakieś spokojniejsze miejsce napić się wina i wyszedłem. Poszedłem prosto do domu :]

      I to też jeszcze nie koniec. Ale reszta w szybkim skrócie. W pociągu w przedziale ze mną siedziała fajna dziewczyna. Hahaha. Zaczyna się... Taaaak. Po pierwsze postawiłem jej walizkę na półkę. Potem pojawiła się okazja trochę błysnąć elokwencją, grzecznością itp. Weszła starsza pani pytając o wolne miejsca. Wiedziałem, że w całym pociągu nie ma już wolnych, więc powiedziałem jej, że jej ustąpię. Potem ona wytłumaczyła, że chodzi o jej męża, który miał wszczepianą przystawkę serca, czy jak to się ta nazywa. W każdym razie zrobiłem cholernie pozytywne wrażenie na starszej pani, jej mężu i na wspomnianej dziewczynie. Widziałem to i byłem z siebie bardzo, ale to bardzo zadowolony. Zacząłem snuć plany, jak podejść do tematu i poderwać tę dziewczynę. Stałem na korytarzu. Czasami tyłem do przedziału, czasami przodem. Standardowo już - łapałem i przetrzymywałem spojrzenia.

      Pod koniec podróży zwolniło się jedno miejsce. Niestety tak daleko, że nie było możliwości, żeby jakoś niby przypadkiem zagadać. Ograniczyłem się więc do konkursów spojrzeń, uśmiechów od czasu do czasu, pokręcenia głową, kiedy dziewczyna próbowała czytać gazetę starszej pani przez ramię. No generalnie fajna zabawa. A czasami kompletnie ją ignorowałem długo gapiąc się w okno lub czytając książkę.

      Tak czy siak, jest coś w twierdzeniu, że kobietę się podrywa jeszcze zanim się do niej podejdzie. Wysiadaliśmy na Centralnym. Ja miałem gotowy plan. Zapytam ją czy ktoś na nią czeka. Jeśli nie, zaproszę ją na kawę. No bo przecież chciałem porozmawiać w pociągu, ale nie było okazji, blah blah blah...

      A plan z kawą i dziewczyną z pociągu zrealizowałem.

      Poznałem w weekend kilka nowych dziewczyn. Z czego do dwóch mam numery telefonu, ale też o więcej telefonów się nie starałem. Bądź co bądź myślę, że idzie mi coraz lepiej. Że może wcale nie jestem nieśmiały i powoli przestaję pasować do tego forum. Któregoś dnia nie będę nawet samotny i już w ogóle przestanę pasować.

      Ten sobotni wieczór był przeraźliwie magiczny. Nie opisałem tak naprawdę wszystkiego, ale z tego trzeba by napisać chyba całą książkę. Dużo się działo w sprawie mojej walki z fatum.

      Tym, którzy doszli aż tutaj, serdecznie gratuluję wytrwałości i dziękuję za uwagę. Również komentarze będą mile widziane. Chętnie dowiem się co o tym wszystkim myślicie.
      • superoliwka Re: fajnyniesmialek - saga - część III 27.07.10, 21:13
        "Poznałem w weekend kilka nowych dziewczyn. Z czego do dwóch mam
        numery telefonu, ale też o więcej telefonów się nie starałem. Bądź
        co bądź myślę, że idzie mi coraz lepiej. Że może wcale nie jestem
        nieśmiały i powoli przestaję pasować do tego forum. Któregoś dnia
        nie będę nawet samotny i już w ogóle przestanę pasować. "

        Padłam, pewnie mnie zdeptacie na tym forum-ale napisze co o tym
        myśle. Fajnyniesmiałek, jak dla mnie nie jesteś fajny a totalnie
        odpychający. Bufon, który przechwala sie ile lasek poderwał w
        ostatni weekend. Walka z nieśmialościa-ok, ale nie przedmiotowe
        traktowanie kobiet. Pytanie czy którąś z tych kobiet starałeś sie
        poznać? a może tylko chodzi Ci o liczbe. Ile lasek odpowiedziało na
        uśmiech, ile telefonów zebrałeś. Nie rozumiem o co Ci chodzi,
        spisując te swoje wyczyny bo jak dla mnie upadleś.Tak
        fajnyniesmialek dodaj mnie do nieprzyjaciół smile
        • hellish.monster Re: fajnyniesmialek - saga - część III 27.07.10, 21:20
          Oliwka, przybij pionę! wink

          Trafnie to ujęłaś!
      • hrabina.w Re: fajnyniesmialek - saga - część III 28.07.10, 15:23
        ja mogę tylko skomentować <wow>, prawdziwy demon się z ciebie robismile
    • gyubal_wahazar Re: fajnyniesmialek - saga - część III 27.07.10, 10:04
      Cześć Nieśmiałek smile

      Na moje - jesteś wielki smile Bardzo się cieszę, gratuluję i trzymam kciuki.
      Pamiętam Twój pierwszy, dość smutny wpis. Potem już wesoły opisujący
      pierwsze sukcesy, ale ten przechodzi wszystkie poprzednie.

      Fantastycznie się to czyta. Nie próbuj się ograniczać, bo strzelam, że
      najmarniej 90% z nas czyta to jak kryminał, z wypiekami na twarzy.

      Fajny jest do tego fakt, że chce Ci się tym dzielić, a z żadnego ze zdań
      nie wyziera chęć popisania się czy nadmuchania ego. Przeciwnie, piszesz
      rzeczowo, wesoło i na poziomie. A co najważniejsze dajesz nadzieję mnóstwu
      z tutejszych. Krótko mówiąc, odwalasz kawał wspaniałej roboty.

      He, jesteś już 3-cią osobą której się udało. Najpierw Słiśka (hej, co tam
      u Ciebie, daj głos, Młoda smile parę dni temu Temperufka, a teraz Ty.

      Jeszcze chwila a zostaniemy wylęgarnią don Juanów i uwodzicielek wink

      Pisz ile wlezie i nie pozbaw nas nawet 1 zdania !
      • fajnyniesmialek Re: fajnyniesmialek - saga - część III 27.07.10, 10:28
        Dzięki. Kiedy dzisiaj pisałem te dialogi, to nawet przyszło mi do głowy napisanie czegoś w rodzaju krótkiej powieści w odcinkach. Zdaję sobie sprawę, że taki tekst może dawać nadzieję, choć o tym nie pomyślałem, kiedy pisałem wstęp. Ciężko mówić, żeby mi się udało. Jest lepiej, ale to wciąż jeszcze daleko do końca, jeszcze tyle do zrobienia.
        Mam w każdym razie ogromną determinację, a takie komentarze jak Twój, tylko mnie upewniają, że warto.

        • very.martini Re: fajnyniesmialek - saga - część III 27.07.10, 10:58
          No bardzo fajna opowiastka, ale wiesz co - gdyby mnie facet
          zaoferował, żebym się dosiadła do jego stolika, to moje spojrzenie
          by go wbilo w ziemięsmile. O tych, co się nie dosiadają na zawołanie,
          myślę raczej z szacunkiemtongue_out Może jestem sztywna.
          Może trochę wyhamuj, bo zaraz ego Ci zacznie niebezpiecznie
          puchnąćwink - wszystkie od razu na moje zawołanie. Taka rada od cioci
          Martini

          16%VOL
          22%VAT

          --
          takie tam... <a rel="nofollow" href="forum.gazeta.pl/forum/
          71,1.html?f=19760"> forum homeopatia</a>
          • fajnyniesmialek Re: fajnyniesmialek - saga - część III 27.07.10, 11:20
            Wiem o czym mówisz z ego. Już mi zaczęło puchnąć. A przynajmniej
            pewność siebie bardzo wysoko skoczyła.

            Nie rozumiem natomiast Twojego podejścia w sprawie przysiadania się.
            Jeśli dziewczyny idą do klubu po to, żeby spędzić ze sobą czas - to
            ok. Zamierzają gadać o babskich sprawach itp... Wszystko rozumiem.

            Ale jeśli idą, żeby się bawić. To dlaczego mają wbijać spojrzeniem w
            ziemię kogoś płci przeciwnej, kto proponuje im towarzystwo. Kogoś
            kulturalnego, niebrzydkiego i inteligentnego. No powiedz... Jaki jest
            sens najpierw iść do klubu, a potem wbijać wzrokiem w ziemię
            potencjalnych znajomych? Może właśnie po to, żeby sobie podkarmić
            ego?

            Czemu miałoby się nie szanować dziewczyn, które się dosiądą do
            facetów, bo zostały zaproszone? Czemu takie, które się nie dosiadają
            mają być darzone większym szacunkiem? Nie popadajmy w skrajności, nie
            zapraszałem ich do łóżka, tylko do wspólnej rozmowy.

            Może faktycznie trzeba je było trochę pozachęcać. Ale gwarantuję Ci -
            nie poznały tego wieczora żadnych interesujących facetów (chyba, że
            po 2:00, ale to nie to samo :] ), więc jeśli szły z takim zamiarem,
            to faktycznie spieprzyły sprawę. Dochodzę do wniosku, że ludzie
            strasznie boją się otworzyć na innych. Wszystkie tego typu rzeczy
            traktują strasznie ambicjonalnie i wyobrażają sobie, że chodzi od
            razu o seks. A przecież można poprowadzić interesującą rozmowę, jeśli
            nie o teorii względności, czy teorii ewolucji, to chociaż na temat
            np. krzyża przed Pałacem.

            Jeszcze wracając do spojrzenia... Chętnie z Tobą powalczę, skoroś
            taka kozaczka wink Zobaczymy czy jesteś w stanie wbić mnie w ziemię. ^^
            • very.martini Re: fajnyniesmialek - saga - część III 27.07.10, 11:39
              > Czemu miałoby się nie szanować dziewczyn, które się dosiądą do
              > facetów, bo zostały zaproszone? Czemu takie, które się nie
              dosiadają
              > mają być darzone większym szacunkiem?

              Bo to facet może się dosiąść do kobiety, jeśli ona na to pozwoli,
              ale nie bardzo sobie wyobrażam sytuację,w której on mnie zaprasza do
              swojego stolika, nawet jeśli jest tak miły, że pomaga z krzesłem. Do
              zapraszania do stolika są inne panie, którym się płaci za godzinysmile

              16%VOL
              22%VAT

              --
              takie tam... <a rel="nofollow" href="forum.gazeta.pl/forum/
              71,1.html?f=19760"> forum homeopatia</a>
              • fajnyniesmialek Re: fajnyniesmialek - saga - część III 27.07.10, 11:44
                Może masz rację, ale nasz stolik był większy. One miały stolik
                wielkości krzesła :]
                Następnym razem to ja się dosiądę. Jakaś konstruktywna krytyka :]
                A już chciałem się na Ciebie na amen obrazić.
                • very.martini Re: fajnyniesmialek - saga - część III 27.07.10, 12:28
                  Było połączyć stoliki, przy okazji trochę dynamiki
                  byście nadali sytuacjitongue_out

                  16%VOL
                  22%VAT

                  --
                  takie tam... <a rel="nofollow" href="
                  forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=19760"> forum
                  homeopatia</a>
            • gyubal_wahazar Re: fajnyniesmialek - saga - część III 27.07.10, 11:54
              Oboje macie sporo racji, ale może warto czasem spróbować wbić się w buty
              strony przeciwnej i spojrzeć na temat z przeciwnej perspektywy.

              Dużą rolę odgrywa kwestia wieku. Innej reakcji oczekuje się od Dziewczyn w
              przedziale 16-20 a innej od Pań powiedzmy 25-30, by nie sięgać dalej.

              To powiedziawszy, po namyśle stwierdzam, że w sumie reakcja Martini b by
              mi pasowała, jeśli celowałbym w coś więcej niż szybką konsumpcję. Jasne,
              że w 1 -szej chwili czułbym się zawiedziony i niewykluczone, że
              podzieliłbym się moją frustracją jak to sam zrobiłeś, ale spotykając tą
              Dziewczynę po raz kolejny, wysiliłbym się daleko bardziej, ceniąc Ją
              znacznie wyżej.

              Jeśli grałeś kiedyś w szachy, to chyba zrozumiesz co mam na myśli. Średni
              to w sumie ubaw, zamatować leszcza w kilku ruchach. Jasne, że w 1-szej
              chwili dość miłe uczucie, ale po chwili przechodzi ochota na zagranie
              nawet 1 partii więcej.

              A co do propozycji Nieśmiałka, chętnie stanę w Twoim narożniku, Martini wink
              chociaż nie taję, że trochę sympatyzuję z mołojecką szarżą Nieśmiałka smile
              • very.martini Re: fajnyniesmialek - saga - część III 27.07.10, 12:27
                > Dużą rolę odgrywa kwestia wieku. Innej reakcji
                oczekuje się od Dziewczyn w
                > przedziale 16-20 a innej od Pań powiedzmy 25-30, by
                nie sięgać dalej

                Tu się zgadzam. Ale szczerze mówiąc, jeśli byłabym w
                lokalu z muzyką, na miejscu faceta od razu
                wyciągnęłabym dziewczynę do tańczenia - no kurde,
                prawdopodobieństwo wcelowania we wspólny interesujący
                temat jest niskie, zwłaszcza że przy stoliku siedzą
                inni faceci - chociaż zawsze można zapytać, za kim
                była na finale MŚ. Ja bym nie dołączyła do stolika
                pełnego obcych facetów - pomijając inne względy - z
                tego właśnie powodu: zanim gdziekolwiek pójdę, chcę
                wiedzieć, czy ktoś umie mnie zabawić czymś więcej niż
                pytaniem, czy to babski wieczór (czy, w domyśle,
                przyszłam dać się poderwaćtongue_out)

                > A co do propozycji Nieśmiałka, chętnie stanę w Twoim
                narożniku, Martini wink

                Martini nie lubi się boksować, Martini woli się
                prztykaćsmile

                16%VOL
                22%VAT

                --
                takie tam... <a rel="nofollow" href="
                forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=19760"> forum
                homeopatia</a>
                • fajnyniesmialek Re: fajnyniesmialek - saga - część III 27.07.10, 12:45
                  Nie dołączyłabyś nawet jakbyś była z dwoma koleżankami, które dobrze
                  znasz? Toć to żadne ryzyko.

                  Jeśli chodzi o tematy. Można o MŚ, na początek. Ale kiedy zaprosiłem
                  tę dziewczynę z pociągu na kawę, nie mieliśmy problemu ze
                  znalezieniem tematu.

                  Ja nie tańczę. Więc zaproszenie na parkiet nie wchodzi w grę. A
                  rozmowa jest po prostu troszkę lub bardzo trudniejsza. Ale to tym
                  lepiej, bo większe wyzwanie. Poza tym myślę, że jest wiele
                  uniwersalnych tematów, na przykład relacje międzyludzkie. A kiedy się
                  siedzi i rozmawia w miejscu spokojniejszym, gdzie nie ma głośnej
                  muzyki, można popytać o tę drugą osobę, dowiedzieć się czegoś o sobie
                  wzajemnie.
                  • very.martini Re: fajnyniesmialek - saga - część III 27.07.10, 13:13
                    > Nie dołączyłabyś nawet jakbyś była z dwoma koleżankami, które
                    dobrze
                    > znasz? Toć to żadne ryzyko.

                    Jak idę z koleżankami, to idę z koleżankami, stwarzamy sobie babską
                    enklawę i facetom wara do tegotongue_out


                    > Ja nie tańczę. Więc zaproszenie na parkiet nie wchodzi w grę

                    No tak. Nad tym musisz popracować, bo tu Twój egocentryzm wyłazi:
                    "ja nie tańczę, świat nie będzie tańczył"smile.

                    16%VOL
                    22%VAT

                    --
                    takie tam... <a rel="nofollow" href="forum.gazeta.pl/forum/
                    71,1.html?f=19760"> forum homeopatia</a>
                    • fajnyniesmialek Re: fajnyniesmialek - saga - część III 27.07.10, 14:53
                      Ja tańczę w życiu. Tańczę po chodnikach i na schodach do tramwaju.
                      Tańczę w windzie, sklepie, na poczcie, w kinie.
                      Nie muszę dodatkowo tańczyć na parkiecie.
                      • very.martini Re: fajnyniesmialek - saga - część III 27.07.10, 17:40
                        No tak.
                        Oczywiście.

                        16%VOL
                        22%VAT

                        --
                        takie tam... <a rel="nofollow" href="forum.gazeta.pl/forum/
                        71,1.html?f=19760"> forum homeopatia</a>
                        • fajnyniesmialek Re: fajnyniesmialek - saga - część III 27.07.10, 18:07
                          Słuchaj, próbowałem wielokrotnie. Nie czuję się tam dobrze. Może
                          przyjdzie z czasem jako konsekwencja łamania moich dotychczasowych
                          przyzwyczajeń. Daj mi trochę czasu, a zaproszę Cię na parkiet i
                          będziesz się czuła jak królowa balu wink
                • gyubal_wahazar Re: fajnyniesmialek - saga - część III 27.07.10, 15:21
                  > na miejscu faceta od razu wyciągnęłabym dziewczynę do tańczenia

                  No ba, tylko ilu jest tych tańcujących (bez wpływu środków dopingujących)
                  ?
                  20-30% ? Ale rozumiem, że łatwo Ci to mówić, bo 99% z Was tańczy. Z
                  drugiej strony, to fakt, że facet powinien przełamywać zahamowania nawet
                  jeśli raz na jakiś czas się ośmieszy. No pain no gain

                  > Martini nie lubi się boksować, Martini woli się prztykać smile

                  Ten narożnik to ja tak zasadniczo więcej metaforycznie. Miałem na myśli
                  oczywiście wymianę retorycznych sztychów smile

                  No chyba, że 'prztykać', zawiera jakieś fajniejsze 2-gie dno wink
        • gyubal_wahazar Re: fajnyniesmialek - saga - część III 27.07.10, 11:01
          Bdb pomysł z tą powieścią, moim zdaniem. O ile tylko starczyłoby Ci czasu i
          chęci, bo sukcesów na pewno smile

          Jeśli mogę coś tylko nieśmiało zasugerować od strony praktycznej, to nieco
          większą szeregowość, bo nadmierne zrównoleglanie procesów, może powodować
          ich kolizje wink
          • very.martini Re: fajnyniesmialek - saga - część III 27.07.10, 11:37
            > nadmierne zrównoleglanie procesów, może powodować
            > ich kolizje wink

            smile

            16%VOL
            22%VAT

            --
            takie tam... <a rel="nofollow" href="forum.gazeta.pl/forum/
            71,1.html?f=19760"> forum homeopatia</a>
            • fajnyniesmialek Re: fajnyniesmialek - saga - część III 27.07.10, 11:46
              Haha. Ale ja nie szukam sobie narzeczonej :] Poznaję dziewczyny.
              Kolizje mogą się zacząć w takim sensie, że przestanę pamiętać jak
              która ma na imię i co mi mówiła i co ja jej.
              Kiedyś jak na gumtree wysłałem ogłoszenie, to dostałem tyle
              odpowiedzi, że musiałem sobie wszystko skrótowo notować i
              katalogować. I tak byłem w stanie maksymalnie 15 równoległych
              korespondencji prowadzić.
              • gyubal_wahazar Re: fajnyniesmialek - saga - część III 27.07.10, 11:58
                To Ty skubańcu krypto-donżuan jesteś i kokiet a nie żaden Nieśmiałek smile

                PS Mam nadzieję, że nie uraziłem Cię tym skubańcem smile
                • fajnyniesmialek Re: fajnyniesmialek - saga - część III 27.07.10, 12:33
                  Nie, nie obraziłem się.
                  Szczerze mówiąc, to nie spodziewałem się po tamtym ogłoszeniu takiego
                  odzewu. Poza tym to był tylko internet. Uciekam od tej formy podrywu,
                  bo ona moim zdaniem zabija osobowość.
    • hellish.monster Re: fajnyniesmialek - saga - część III 27.07.10, 14:55
      "> - Dobrze, wypijemy tylko drinki, zamówimy coś jeszcze i się dosiądziemy.
      > - Tylko musicie przystawić sobie jedno krzesło bo przy naszym stoliku są tylko
      > cztery.
      > - Dobrze.
      > - No dobra, jeśli będzie ciężkie to wam przystawię."


      "Rzekłem więc:
      - No cóż, spieprzyłyście sprawę, przykro mi. Cześć."


      Ego puchło, puchło i wybuchło.
      Żal.pl

      Niezły z Ciebie zadatek na typ macho.
      Spoko, Młodzieży - niektóre laski takich typów lubią.


      Wróżę Ci same sukcesy jak tak dalej pójdzie, bo robisz oszałamiające postępy.
      • gyubal_wahazar Re: fajnyniesmialek - saga - część III 27.07.10, 15:07
        Wprawdzie na motywach

        - Joł, Malęka. Jesteś brana pod uwagę, nie spieprz tego smile

        ...ale jednak ciut subtelniej. Co do meritum to się jednak z Helką
        zgadzam, że o wiele lepiej było sobie darować, bo ciężko odrobić w polu
        spalone mosty.

        Mało tego, Dziewczyny we krwi mają plotkowanie, więc jak w banku
        obsmarowały Cię już tuzinowi innych w tej knajpie.

        Bottom line - na moje lepiej odpuścić
        • hellish.monster Re: fajnyniesmialek - saga - część III 27.07.10, 15:10
          gyubal_wahazar napisał:


          > Mało tego, Dziewczyny we krwi mają plotkowanie, więc jak w banku
          > obsmarowały Cię już tuzinowi innych w tej knajpie.

          Już uszami wyobraźni słyszę te niewybredne określenia co do kurturarnego amanta, oh yeah! suspicious
          • gyubal_wahazar Re: fajnyniesmialek - saga - część III 27.07.10, 15:40
            Ośmielę się domniemać, że do krągłych uszków Twej wyobraźni dotarło coś na
            kształt :

            - Wooooody ! Doprawdy wierzyć się nie chce, jak haniebnie ten młody
            człowiek śmiał uchybić elementarnemu kanonowi salonowego samowar-wiwru,
            poddając tym w wątpliwość staranność swego wychowania i nienaganność
            manier.

            Cosz się z tymi młodzieńcami ostatnio wyprawia, do q nędzy ? No powiedz
            sama Rozalio.'


            Jeśli zaniedbałem jakiś szczegół, to gorąco proszę nie wahać się ze
            sprostowaniem, miłe Panie smile
        • fajnyniesmialek Re: fajnyniesmialek - saga - część III 27.07.10, 15:44
          Myślę, że nie ma problemu. Nawet jak obsmarowały, to rozeszło się po
          kościach. Wszak trzy godziny później przeprowadziłem kulturalną
          rozmowę z inną dziewczyną.

          Nie wiem dlaczego utarło się, że to kobieta ma być adorowana i
          mężczyzna ma się starać? Czemu to kobieta zawsze ma dawać kosza?
          Laski mogły nie deklarować, że przyjdą - tym bardziej że nie
          nalegałem na to w żaden sposób. Po prostu zaproponowałem, a one się
          zgodziły. Postąpiły nieładnie, lekka nagana im nie zaszkodziła.
          • hellish.monster Re: fajnyniesmialek - saga - część III 27.07.10, 15:55
            "Po prostu zaproponowałem, a one się
            zgodziły. Postąpiły nieładnie, lekka nagana im nie zaszkodziła."


            Człowieku, do Ciebie nic nie dociera...

            Wooooooooooooooooooooooooody!
            Bo zaraz zacznę rzucać epitetami...

            Skąd Ty żeś się urwał? Ze skrajności w skrajność. Najpierw nieśmiały, a teraz
            wyżej sra niż dupę ma. A tak się na początku nawet spoko ciebie czytało...

            Że też nikt nie zauważył tego co wycytowałam w pierwszym poście, wręcz
            przeciwnie - tylko chwalili...

            Jeżeli się mylę, to dajcie znać - a zamilknę na wieki, bo może jakaś ułomna
            jestem...
            • fajnyniesmialek Re: fajnyniesmialek - saga - część III 27.07.10, 15:59
              Odrzuć emocje. Coś Cię kłuje? Już zaczęłaś rzucać epitetami, zamiast
              porozmawiać na poziomie argumentów.
              • hellish.monster Re: fajnyniesmialek - saga - część III 27.07.10, 21:17
                Kuła mnie dzisiaj koronka, z której zrobione były moje majtki.

                Próbę wyjaśnienia Ci czegokolwiek zaprezentowałam nieco niżej.
            • very.martini Re: fajnyniesmialek - saga - część III 27.07.10, 17:46
              Hela ma rację. To niewybredne powiedzonko doskonale zaczyna mi tu
              pasowaćsmile Laski mają przychodzić do mojego stolika, tańczyć nie
              będę, nawet jak któraś będzie sobie życzyła, bo spełniam się na tym
              polu gdzie indziej...
              Oj stary, żebyś się z reką w nocniku nie obudził, znam takichsmile Co
              miesiąc niby wyrywają nową pannę, która jest w nich sobie zapatrzona
              jak w obraz i którą mogą sobie nawet bzykać do woli, a mimo wszysto
              wciąż są nieśmiali, wyobraź sobiesmile

              16%VOL
              22%VAT

              --
              takie tam... <a rel="nofollow" href="forum.gazeta.pl/forum/
              71,1.html?f=19760"> forum homeopatia</a>
              • fajnyniesmialek Re: fajnyniesmialek - saga - część III 27.07.10, 18:05
                Wyobrażam sobie. Taką przyjąłem metodę walki z moją nieśmiałością.
                Nie wiem czy się sprawdzi. Tak swoją drogą, daleki jestem od
                "zaliczania" panien. Zależy mi na trwałym związku, choć nie dążę do
                tego desperacko. Szanuję kobiety, ale wiem, że jeśli tylko będę
                dawał, a nic nie będę oczekiwał, to się niedobrze skończy.
                Mój sposób nie ma się sprawdzać w długiej perspektywie. To ma być
                metoda na przebicie się przez pierwszą przeszkodę - obojętność, dumę
                itp., a jednocześnie przez moją nieśmiałość. Myślę, że trochę
                przedwcześnie mnie oceniłaś i wrzuciłaś do jakiegoś worka, w którym
                wcale mi się nie podoba.
                • very.martini Re: fajnyniesmialek - saga - część III 27.07.10, 18:25
                  No to uważaj na siebie - kolejna dobra rada cioci Martini, bo
                  właśnie u tych osób, które znam, nieśmiałych, co to są w stanie
                  wyrwać każdą pannę, skończylo się tak, że są mega atrakcyjnymi
                  dupami (takie słownictwo - taka prawdatongue_out) i nawet nie były w stanie
                  ożenić się i rozejść jak ludziesmile. Po prostu każdy "związek" kończył
                  się po kilku, względnie kilkunastu tygodniach, chwila oddechu i
                  ciach z następnym. Nie na zasadzie zaliczania. Ci ludzie nie umieją
                  inaczej. Najstarsza funkcjonująca w ten sposób osoba, jaką znam, ma
                  50 lat, i nie zamierza chyba nic zmieniać, dobrze jej z tym - a
                  niewiele osób widzi, że jest nieśmiała.
                  Nie oceniam Cię, bo nie mam w tym żadnego biznesu i wcale mnie to
                  nie bawi, mam lepsze rzeczy do roboty. Chcialabym Ci tylko pokazać
                  mechanizm, według jakiego działasz, a z którego nie zdajesz sobie
                  sprawy. Przedmiotowe traktowanie kobiety to nie tylko bzykanie jej,
                  żeby rozładować swoje ciśnienie seksualne, ale także leczenie za jej
                  pomocą swoich problemów, wybacz. Mam wrażenie, że do tego Ci
                  ostatnio kobiety służą. Chciałbyś się po miesiącach fantastycznego
                  seksu, achów i ochów, serenad pod oknem i spacerów pod księżycem
                  dowiedzieć, że chodzilo po prostu o to, że stosunki seksualne z
                  jakimś penisem były dla jakiejś panny szansą dla uniknięcia
                  skomplikowanej operacji pochwywink? Mam wrażenie, że trochę zmierzasz
                  w tę stronę, a już pisanie "Dzienniczka mych podrywów"... Czyje ego
                  ma to podbudowaćwink?

                  16%VOL
                  22%VAT

                  --
                  takie tam... <a rel="nofollow" href="forum.gazeta.pl/forum/
                  71,1.html?f=19760"> forum homeopatia</a>
      • fajnyniesmialek Re: fajnyniesmialek - saga - część III 27.07.10, 15:42
        Coś złego w typie macho?
        • hellish.monster Re: fajnyniesmialek - saga - część III 27.07.10, 15:49
          Coś z książki Lwa Starowicza:
          "Macho był poddawany bezlitosnej krytyce i ośmieszaniu za seksizm, dominację
          nad kobietami, egoizm, puszenie się.
          Niektórzy przypisywali mu nawet
          ukryte cechy homoseksualne, kompleksy, wrogość wobec kobiet. Okazuje się,
          że macho nie tylko nie zniknął, ale przeżywa swoisty renesans."

          Do macho to jeszcze trochę Ci brakuje.
          Podyskutowałabym jeszcze nt. istnienia innych męskich typów, może na "s", może
          na "b", ale... szkoda mojej energii na stukanie w klawiaturę, jeśli Ty wyłapałeś
          tylko słówko "macho" z mojego przekazu.

          Good luck!
          • fajnyniesmialek Re: fajnyniesmialek - saga - część III 27.07.10, 15:52
            Wyłapałem dużo więcej z Twojego przekazu. Nawet wypłodziłem długą
            odpowiedź, ale uznałem, że sobie daruję, bo sprowadziłaś dyskusję na
            poziom emocjonalny, a na tym poziomie nie będę dyskutował.
            • hellish.monster Re: fajnyniesmialek - saga - część III 27.07.10, 15:56
              A ja nawet też odpowiedziałam.
              I nie chciałam na poziomie emocjonalnym gadać, ale Ty naprawdę nic nie skumałeś.
              • fajnyniesmialek Re: fajnyniesmialek - saga - część III 27.07.10, 16:01
                No to wytłumacz, tak żebym zrozumiał.
                • hellish.monster Re: fajnyniesmialek - saga - część III 27.07.10, 21:15
                  Powiedziałeś: "Spieprzyłyście sprawę". Potraktowałeś je jak jakieś szmatki,
                  które to o Ciebie miałyby zabiegać.

                  Nevermind.

                  Wiesz kto o gentleman, nie?

                  Sytuacja powinna wyglądać tak:
                  - Może miałybyście ochotę się przysiąść do nas i spędzić wieczór w miłym
                  towarzystwie?
                  Znowu się po sobie obejrzały, pokiwały głowami i usłyszałem:
                  - Dobrze, wypijemy tylko drinki, zamówimy coś jeszcze i się dosiądziemy.
                  - Tylko mamy w chwili obecnej cztery krzesła, ale to żaden problem, bo zaraz coś
                  z kolegą wykombinujemy dla pięknych pań! [i do tego czarujący uśmiech]

                  Gdyby po czymś takim się nie przysiadły wtedy mógłbyś im dać prztyczka mówiąc:
                  "szkoda, że się nie przysiadłyście - nawet nie wiecie co straciłyście!" [i
                  puszczasz oczko złośliwie się uśmiechając], a nie jak jakiś burak:
                  "spieprzyłyście sprawę"...

                  Ja Twoje zachowanie odczytuję tak:

                  - Siemka dupy. No w sumie fajne jesteście i postanowiliśmy z kumplem, że mógłby
                  was dzisiaj kopnąć zaszczyt żeby z nami posiedzieć przy jednym stoliku. Ale jak
                  by co, to se najpierw krzesło jakieś przytargajcie, bo my świeżo robiony
                  manicure mamy.
            • fajnyniesmialek Re: fajnyniesmialek - saga - część III 27.07.10, 16:01
              Bo z tekstu pisanego ciężko wyłowić ironię.
          • gyubal_wahazar Re: fajnyniesmialek - saga - część III 27.07.10, 16:35
            Od macza wolę samca alfa. A kogo woli Heliś, Martini ew pozostałe
            czytelniczki i czytelnicy ?

            https://www.backtotheeighties.net/images/alf21.jpg
            • very.martini Re: fajnyniesmialek - saga - część III 27.07.10, 17:47
              Tak, Alf jest zdecydowanie oksmile


              16%VOL
              22%VAT

              --
              takie tam... <a rel="nofollow" href="forum.gazeta.pl/forum/
              71,1.html?f=19760"> forum homeopatia</a>
          • very.martini Re: fajnyniesmialek - saga - część III 27.07.10, 17:52
            Okazuje się
            > ,
            > że macho nie tylko nie zniknął, ale przeżywa swoisty renesans."

            A chce mi się dodać - w niektórych środowiskachsmile. Chce mi się dodać
            również, że w niektórych środowiskach macho jest akceptowany, czy
            wręcz - pożądany.

            16%VOL
            22%VAT

            --
            takie tam... <a rel="nofollow" href="forum.gazeta.pl/forum/
            71,1.html?f=19760"> forum homeopatia</a>
            • gyubal_wahazar Re: fajnyniesmialek - saga - część III 27.07.10, 18:52
              Z tych środowisk - zgaduję - rekrutuje się potem całkiem sporo klientek
              chirurgii urazowej, psychoanalityków, tudzież kursów krav magi.

              No cóż, jest to jakaś droga rozwoju. Może nieco mniej duchowego niż inne,
              ale zaszczyt obcowania z maczem jak każda sztuka wymaga poświęceń.
              • very.martini Re: fajnyniesmialek - saga - część III 27.07.10, 21:52
                Wiesz, najgorsze jest to, że one ich kochają, tych
                swoich maczomenów, nie kochają siebie samych, i nie
                umieją się wyrwać z takiego zaklętego kręgu...
                A żeby się zapisać na krav magę albo trafić na
                psychoterapię, to panna musi zaliczyć zlamane kilka
                żeber, szczęki, wstrząśnienie mózgu i utratę jedynki.
                Moim zdaniem współuzależnienie to najgorsze, co się
                może trafić kobiecie.
                Pisać się nie chce, a dosłownie trzy dni temu poznałam
                kolejną...

                16%VOL
                22%VAT

                --
                takie tam... <a rel="nofollow" href="
                forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=19760"> forum
                homeopatia</a>
    • gyubal_wahazar Re: fajnyniesmialek - saga - część III 27.07.10, 16:18
      Kochani smile

      Trochę luzu. Nikt z nas nie widzi pełnego przekazu, bo ponoć gra ciała to
      jakieś jego 2/3. Interpolowanie zaś bywa zwodnicze. Poza tym, chyba warto
      kierować się zasadą by wątpliwości tłumaczyć na korzyść ?

      A teraz proponuję po grzdylu jabola pokoju i Panie proszą panów. Git ? smile)

      Heliś, przecież wiesz, jak Cię wszyscy ubóstwiamy ? wink

      Nieśmiałek, nie dasz chyba się prosić ? wink
    • krolowa_potepionych Re: fajnyniesmialek - saga - część III 27.07.10, 22:02
      Podrywasz tylko te ładne, a te nie te które jakoś na Tobie zrobiły wrażeniesmile
    • fajnyniesmialek Re: fajnyniesmialek - saga - część III 06.09.10, 13:29
      smile
      Trochę mi się od Was oberwało i to prawdopodobnie słusznie. Prawdopodobnie moje zachowanie zmierzało w stronę przedmiotowego traktowania kobiet, zrezygnowania z uczuć i wielu tych rzeczy, które mi zarzuciliście.

      Powiem Wam jednak, że ten stan ducha gdzieś już się zapodział. Ja potrzebowałem takiej terapii. Swoistego "klikacza". Najwięcej podniosło mi jednak poczucie własnej wartości nie to, że wyhaczyłem 300000 uśmiechów, czy dostałem 50000 numerów telefonów, ale to, że potrafiłem się przełamać, wziąć się do solidnej pracy nad sobą. Teraz za każdym razem, kiedy będę tracił odwagę, będę sobie przypominał ten krótki - miesięczny or so - okres. I powiem sobie - facet, nie jesteś nieśmiały, pokonałeś to, jesteś teraz otwarty na ludzi i towarzyski.

      Poznałem wspaniałą dziewczynę. Jest piękna i ma poukładane w głowie. Na początku brakowało trochę zrozumienia - częściowo przez moje zachowanie - ale w tej chwili wszystko zaczyna się układać jak należy, a ja staję się coraz bardziej tym sobą, którym byłem wcześniej - oczywiście z pominięciem nieśmiałości. :]

      Wybaczcie więc to co napisałem. Zdaję sobie sprawę, że mogło to brzmieć jak przechwałki, ale ja po prostu cieszyłem się jak dziecko - z każdego uśmiechu, z każdego otrzymanego zainteresowania od płci pięknej. A że jestem z natury bardzo bezpośredni, to pisałem co mi przyszło do głowy, nie zastanawiając się czy ktoś mnie weźmie za bufona czy nie.

      Myślę jednak, że tak czy siak moja historia może komuś przywrócić nadzieję. Że czasami po prostu wystarczy chcieć. Ja naprawdę z samego dna, jeśli chodzi o poczucie własnej wartości, wywindowałem się na przyzwoity poziom, a dziewczyna którą poznałem jeszcze je podnosi. I wiem też, że jeśli chcę, to potrafię się przełamać. Bo tak naprawdę to się nie zmieniłem, po prostu czegoś się o sobie dowiedziałem.
      • gyubal_wahazar Re: fajnyniesmialek - saga - część III 06.09.10, 15:51
        Cześć Nieśmiałek smile

        Zawsze dotąd odbierałem Cię tak właśnie - szczerze cieszącego się z przełamania własnej nieśmiałości i o dziwo odnoszącego sukcesy, fajnego, bystrego chłopaka. A że w pewnej chwili lekko pochojrakowałeś ? Każdy z facetów by w Twojej sytuacji pochojrakował conajmniej tak bardzo jak Ty - więc w ogóle mnie to nie ruszyło.

        Jeszcze większe wrażenie wywarł na mnie Twój dzisiejszy post. Jesteś - moim skromnym - naprawdę fajnie poukładanym gościem z ego, empatią i wrażliwością dokładnie takimi jak trzeba. Rzadkość, kiedy się patrzy na facetów w Twoim wieku (na tyle, ile mogę to ocenić).

        Naprawdę miło, że chciało Ci się skreślić tych parę słów do Nas. Pozdrów od Nas szczęśliwą wybrankę i wpadnij się pochwalić jak opanowałeś pietra na ślubie wink

        Powodzenia ! smile)
      • yzek Re: fajnyniesmialek - saga - część III 06.09.10, 16:16
        > Trochę mi się od Was oberwało i to prawdopodobnie słusznie. Prawdopodobnie moje
        > zachowanie zmierzało w stronę przedmiotowego traktowania kobiet, zrezygnowania
        > z uczuć i wielu tych rzeczy, które mi zarzuciliście.

        Podrażniłeś trochę babskiej próżności: bo każda by chciała myśleć, że wywarła och! ach! nie wiadomo jakie wrażenie na facecie, że się nią zainteresował
      • very.martini Re: fajnyniesmialek - saga - część III 06.09.10, 16:30

        No cóż, pozostaje życzyć Wam wszystkiego najlepszego, z nadzieją, że dziewczyna ma naprawdę poukładane w głowie, bo Ty skaczesz z jednej skrajności drugą i trzecią w ciągu dwóch miesięcysmile

        > echwałki, ale ja po prostu cieszyłem się jak dziecko

        W końcu faceci to takie duże dziecitongue_out

        Moim zdaniem nie cieszyłeś się jak dziecko, ino jak samiec alfa, dzieci w to nie wplątuj, ale nie wracajmy już do tegowink

        Powodzenia na nowej drodze życia!

        16%VOL
        22%VAT
Inne wątki na temat:
Pełna wersja