hep22
01.09.10, 01:34
Witam serdecznie
Jestem dochodzącym do trzydziestki facetem, który w ostatnich latach miał
mocne problemy rodzinne. Szczegóły nie mają tu większego znaczenia, grunt że
towarzysko ten okres miałem właściwie "wyrwany".
Od kilku miesięcy staram się (generalnie z powodzeniem) odbudowywać dawne
znajomości. Pojawił się także ktoś bardzo ciekawy płci przeciwnej. Na teraz -
spotkaliśmy się kilka razy, odnoszę wrażenie że ta druga strona także mnie
polubiła.
Teraz myślę o kolejnym kroku, którego się cholernie boję. Moje ostatnie
doświadczenia ze związkami były, gdy byłem znacznie młodszy i gdy na to się
inaczej patrzyło... Boję się, że zrobię coś co mnie pogrzebie. Wychodzimy
kilka razy w tygodniu razem, ale nawet nie było buzi-buzi.
Teraz plan mam taki, że zapraszam ją w końcu do siebie. Zrobię dobre jedzenie,
obejrzymy dobry film, przytulimy się... i tyle. Łóżka na tym etapie nie chcę w
to angażować.
Teraz moje wątpliwości:
1. Czy zaproszenie dziewczyny niebędącej w związku do siebie na noc będzie
potraktowane jako zaproszenie do łóżka? Co ważne, mieszkamy kawałek od siebie,
więc "kawka u mnie" większego sensu nie ma.
2. Czy kurczę nie przesadzam z zamknięciem na seks...