Wróciłam...

07.10.10, 21:48
Właśnie wróciłam z kursu nt. onkologii i jeden wniosek tu wysnuję,wszystkie narzekania,gorsze nastroje itp. w porownaniu z zastanymi problemami(prawdziwymi problemami!) nie mają najmniejszego sensu.
    • noajdde Re: Wróciłam... 07.10.10, 21:59
      Kiedy osoba będąca w związku zachoruje jest straszna tragedia. Kiedy osoba samotna zachoruje nie ma tragedii bo kto by się nią przejął. Dzieci w Bangladeszu głodują, kobiety na Bliskim Wschodzie kamienują, w Iraku się mordują, itd. itp. Każdy ma swoje problemy. Osób samotnych w żaden sposób one nie ominą, z tym tylko, że w nikim taka osoba nie odnajdzie wsparcia. Jak ktoś jest poważnie chory to jest problem. Jak ktoś przez całe życie jest samotny to też jest problem. Jak ktoś kocha życie i umiera to jest problem. Jak ktoś nie chce żyć to też jest problem.
    • samysliciel Re: Wróciłam... 07.10.10, 22:31
      To że ktoś nie ma poważnych problemów zdrowotnych nie znaczy, że nie ma problemów. Każdy jest na innym etapie życia i każdy ma swoje największe, jak najbardziej prawdziwe problemy (no chyba, że mamy do czynienia z zaburzeniami umysłowymi). Jakiekolwiek stopniowanie problemów i dzielenie ich na "prawdziwe" czy "nieprawdziwe" nie ma sensu.
      • czarnamajka75 Re: Wróciłam... 07.10.10, 23:11
        Noa do Ciebie to odrębną miarkę trzeba zastosować....wszystko źle,na rynku istnieje książka pt. "W co grają ludzie" i jedną z gier jest " tak ale",pasuje do Ciebie,ba a może tą książkę juz zgłębiłeś..?
        Każdy ma problemy i ten samotny i ten w związku,KAŻDY-. chodzilo mi raczej o wagę tych problemów.Przykłady forumowe:buu jestem samotny/a, buu nie jestem piękny jak model, buu nie mam z kim iść do kina/wycieczkę itp.itd.Za to masz twarz,masz oczy,możesz chodzić,możesz być samodzielny! Wiesz jaką radość sprawiłoby osobie której rak "zjadł" połowę twarzy i jedno oko posiadanie jakiejkolwiek?(wrażliwi nie czytają),z jaką radościa sami poczliby na tą wycieczkę, gdyby mogli tylko o własnych siłach iść?
        • samysliciel Re: Wróciłam... 07.10.10, 23:30
          czarnamajka75 napisała:

          Nie wiem dlaczego przemawia przez Ciebie taka złość.

          > Każdy ma problemy i ten samotny i ten w związku,KAŻDY-. chodzilo mi raczej o wa
          > gę tych problemów.Przykłady forumowe:buu jestem samotny/a, buu nie jestem piękn
          > y jak model, buu nie mam z kim iść do kina/wycieczkę itp.itd.Za to masz twarz,m
          > asz oczy,możesz chodzić,możesz być samodzielny! Wiesz jaką radość sprawiłoby os
          > obie której rak "zjadł" połowę twarzy i jedno oko posiadanie jakiejkolwiek?(wra
          > żliwi nie czytają),z jaką radościa sami poczliby na tą wycieczkę, gdyby mogli t
          > ylko o własnych siłach iść?

          Ja wiem co miałaś na myśli pisząc ten wątek i wiem co ja miałem na myśli. Podałaś dwa skrajne przykłady problemów tzn. zwykłe użalanie się nad sobą i ciężkie choroby. Zapomniałaś o prawdziwych problemach, które dotykają pełnosprawnych, zdrowych ludzi (chociaż kto tak naprawdę jest w dzisiejszych czasach w pełni zdrów). Można mieć cała twarz, można chodzić na wycieczki ale poza tym dostawać kopniaki od życia, od innych ludzi i czuć się tak samo źle. Można mieć dobre chęci, intencje, marzenia, ambicje, rodzinę a i tak nic wielkiego w życiu nie osiągnąć, można się czuć jak upośledzony, można się czuć nieszczęśliwym.
          Nie generalizuj i nie miej klapek na oczach bo świat nigdy nie był i nie będzie sprawiedliwy, nie ma na nim tylko użalających się nad sobą nieudaczników i ciężko chorych dobrych ludzi, najwięcej jest osób po środku, ludzi którzy przeżywają swoje codzienne sukcesy ale i tragedie, ludzie zdrowi na ciele i umyśle!
          Ludziom z nowotworami należy współczuć ale cieszyć się tylko dlatego, że akurat się nie choruje (z tym z resztą nigdy nic nie wiadomo) to zazwyczaj trochę mało by uważać się za szczęśliwca.

          • czarnamajka75 Re: Wróciłam... 07.10.10, 23:39
            samysliciel napisał:

            >
            >
            > Nie wiem dlaczego przemawia przez Ciebie taka złość.
            >
            Błędny odczyt, wcale zła nie jestem
            • samysliciel Re: Wróciłam... 07.10.10, 23:54
              czarnamajka75 napisała:

              > samysliciel napisał:
              >
              > >
              > >
              > > Nie wiem dlaczego przemawia przez Ciebie taka złość.
              > >
              > Błędny odczyt, wcale zła nie jestem

              Dałaś powody by tak to odczytać, cieszę się że byłem w błędzie, cieszę się że sobie wszystko wytłumaczyliśmy w tym temacie.
        • noajdde Re: Wróciłam... 08.10.10, 09:14
          "Zawsze może być gorzej"- pozytywna myśl o poranku. Mógłbym stracić ręce i nogi, mógłbym trafić do więzienia, mógłbym umierać z głodu, itp. Czy wymienianie wszystkich potencjalnych nieszczęść działa na Ciebie budująco? Wobec tego pooglądaj sobie zdjęcia z wypadków, na poprawę humoru. Nie czytuję żadnych wypocin, które silą się na wyjaśnienie ludzkiej psychiki.
          • yzek Re: Wróciłam... 08.10.10, 10:39
            > "Zawsze może być gorzej"- pozytywna myśl o poranku. Mógłbym stracić ręce i nogi
            > , mógłbym trafić do więzienia, mógłbym umierać z głodu, itp. Czy wymienianie ws
            > zystkich potencjalnych nieszczęść działa na Ciebie budująco?

            W czasach bardziej depresyjnych rozważałem sobie myśl, że nawet WOLAŁBYM być jakoś fizycznie, najlepiej widzocznie uszkodzony. Mógłbym przynajniej liczyć na czyjeś autentyczne współczucie, a nie na ciągłe poszturchiwania że "przestań narzekać i weź się w garść".

            Dawali też niektórzy rady, żeby np. pójść do wolontariatu, to przy cudzych nieszczęściach własne zbledną. Cóż: taka motywacja jest moim zdaniem poniżej godności własnej i tych nieszczęśników, przypomina bardziej jakiś wampiryzm.

            Y.
            • 17lipiec1976 Re: Wróciłam... 08.10.10, 12:32
              nigdy w zyciu zdanie: inni mają gorzej od Ciebie, mnie nie pocieszylo, nie podniosło na duchu i uważam, ze absolutnie nie powinno być NIGDY traktowane jako pocieszenie.
              dla kazdego jego problemy są największe, bo są JEGO.
              absolutnie nie powinno być żadnego porównywania i licytowania kto ma gorzej.
Pełna wersja