wciąż sam.... a już 25 lat....

30.11.10, 17:34
Mam 25 lat i wciąż jestem sam.... Moim problemem jest nieśmiałość i brak wiary w siebie... pewnie problemem jest też to, że jestem "puszysty"... myślę, że wszystkie dziewczyny (kobiety) ode mnie uciekają... A ja już nie chcę być sam.... chcę wreszcie poznać kogoś kto pokocha mnie takim jaki jestem.
    • tibarngirl Re: wciąż sam.... a już 25 lat.... 30.11.10, 18:33
      Nie chcę wychodzić na jakiegoś "misjonarza", lecz moim zdaniem dodatkowe kilogramy niekoniecznie muszą być tym, co "odstrasza" dziewczyny. Nie ma w nich nic złego, jeśli jesteś zadbaną osobą. Mnie się wydaje, że być może przyczyna leży w nieśmiałości i braku wiary w siebie, o których piszesz. Mnie też nie otaczają adoratorzy (właściwie, to jestem tylko o rok młodsza i nic się nie dzieje w tej sferze), ale wiem, że nie mogę zwalać wszystkiego na wygląd. Gdybym mogła, to ludzie chudzi, puszyści, niscy, za wysocy nigdy nie byli by w związkach, a tak się nie dzieje, no nie?
      Ktoś, kto ma niską samoocenę chcąc czy nie chcąc, pokazuje to na zewnątrz, chociażby nawet nie werbalnie. A nieśmiałość może być brana za niechęć do nawiązania kontaktu. Wielu ludziom zwyczajnie się nie chce "dokopywać" do takiej osoby, a już zwłaszcza nie takim dziewczynom, wg których to facet powinien wykonać ten pierwszy krok.


      • lukasz7285 Re: wciąż sam.... a już 25 lat.... 30.11.10, 19:13
        no właśnie czemu uważa sie, że to mężczyzna musi wykonać pierwszy krok? Przecież w miłości jest równouprawnienie (można chyba ta powiedzieć)...
        Swoją drogą to uważam, że 90% kobiet leci na wygląd i kasę...

        Tak się zastanawiam czy taki ktoś kto nie pali, nie pije, nie imprezuje, nie wystaje z kolesiami pod blokami, a do tego uczciwy i spokojny może jeszcze w tych czasach znaleźć prawdziwą miłość....
        • yzek Re: wciąż sam.... a już 25 lat.... 01.12.10, 11:52
          > no właśnie czemu uważa sie, że to mężczyzna musi wykonać pierwszy krok?

          Psychologia ewolucyjna, darwinizm, społeczność pierwotna, itp.

          > Przecież w miłości jest równouprawnienie (można chyba ta powiedzieć)...

          Nie ma.

          Y.
          • samysliciel Re: wciąż sam.... a już 25 lat.... 11.12.10, 01:21
            yzek napisał:

            > > Przecież w miłości jest równouprawnienie (można chyba ta powiedzieć)...
            >
            > Nie ma.

            Jak najbardziej jest. Najciekawsze są te kobiety, które z jednej strony uważają że to mężczyzna powinien wykonać pierwszy krok przy poznawaniu a z drugiej strony chcą w związku dominować i trzymać faceta krótko za 'pysk', nie mniej aby był to pantoflowy silny, zaradny i majętny jegomość...
            Najlepszy jest taki ping-pong działań przy poznawaniu gdyż świadczy o tym, że obu stronom zależy, jest to dobry prognostyk na przyszłość.

            Reasumując, mamy XXI wiek i równouprawnienie także w sprawie uczuć, a jeśli niektóre niewiasty myślą inaczej, tzn. że oszukują się same albo szukają 'jelenia'.
        • tibarngirl Re: wciąż sam.... a już 25 lat.... 01.12.10, 21:29
          Być może tak się po prostu kulturowo utarło... w końcu tak było przez parę wieków smile niektóre kobiety mogą nigdy nie wejść w związek bo nie zrobią tego pierwszego kroku. Trudno się do niego palić, jak zawsze istnieje ryzyko, że takiej robiącej pierwszy krok kobiecie przyklei się niezbyt pochlebną etykietkę (a mężczyźnie - nie!). I niektórzy mężczyźni deklarują, że (mimo wszystko) nie lubią takich pań. Zresztą- każda nieśmiała osoba marzyłaby, aby to ta druga strona podeszła do niej. A co zrobisz jeśli dziewczyna jest równie nieśmiała co ty?
          Swoją drogą to uważam, że 90% kobiet leci na wygląd i kasę...
          >
          > Tak się zastanawiam czy taki ktoś kto nie pali, nie pije, nie imprezuje, nie wy
          > staje z kolesiami pod blokami, a do tego uczciwy i spokojny może jeszcze w tych
          > czasach znaleźć prawdziwą miłość....

          Stereotypy, świadczące o tym, że na sferę związków patrzysz z boku, czerpiąc wiedzę z różnych, niekoniecznie prawdziwych źródeł. Być może te kobiety lecące na kasę są najbardziej rzucającymi się w oczy, a tych innych już nie widać. Mam nadzieję, że się mylę co do Ciebie teraz, ale jeśli oglądasz się za kobietami w stylu "dziunia", superpięknymi, a nie zainteresowałbyś się przeciętną bądź taką, która też byłaby przy kości, to nic dziwnego, że jesteś sam. Z tego, co napisałeś (nie piję, nie imprezuje) wynika też, że masz mało okazji by poznawać kobiety.

          kinia21111.wrzuta.pl/audio/4ZTs8FsWyfs/nirvana_-_lithium
        • arek13210 Re: wciąż sam.... a już 25 lat.... 13.02.11, 21:53
          pierwszy krok należy zarówno do kobiet jak i mężczyzn to zależy kto komu pierwszy wpada w oko
          • urko70 Re: wciąż sam.... a już 25 lat.... 14.02.11, 11:43
            Jednak zupełnie inaczej wygląda ten pierwszy krok u kobiety, a zupelnie u mężczyzny.
      • yzek Re: wciąż sam.... a już 25 lat.... 01.12.10, 11:49
        > Mnie się wydaje, że być może przyczyna leży w nieśmiałości i braku wiary w siebie.

        Nie, nie, nie; tzn właściwie tak, ale zaraz wyjaśnię.

        Mężczyźni z natury czy z wychowania mniej przejmują się wyglądem: skoro Lukasz już zwraca na to uwagę, to zgaduję, że jego problem z nadwagą pewnie jest poważniejszy niż "ojejejejej, w sukienkę ze studniówki się nie mieszczę".

        Pewnie że wszystko można nadrobić zachowaniem, tylko przelicznik nie jest 1-1. Żeby w pełni to zrekompensować Łukasz nie może być "po prostu" zwyczajnym, przeciętnym "nie nieśmiałym" facetem, o nie. Musi być super-towarzyski, ekstra przebojowy, albo posiadać inne cechy wysokiego statusu społecznego (sprowadzane często do tzw "kasy").

        Dygresja: widywałem w życiu wielu takich, wygląd nijaki albo na minus, ale dla zdobycia pozycji w towarzystwie zawsze pierwsi: do gadania bez sensu, robienia z siebie idioty, a jeszcze chętniej: z kogoś mniej charyzmatycznego.

        Żeby nie przedłużać:
        * schudnnąć nie zaszkodzi (przypakować też nie, tylko bez chemii)
        * realistycznie oceniając swoją pozycję, dobrać najskuteczniejszą strategię (jak sam słusznie oceniasz: metody kolesi stojących pod blokiem to nie dla ciebie)
        * obniżyć wymgania (to można zawsze)
        * 10% to spory rynek do zagospodarowania wink

        Pozdrowienia,
        Y.

    • yzek Re: wciąż sam.... a już 25 lat.... 01.12.10, 11:29
      "kogoś kto pokocha mnie takim jaki jestem."

      Tak właśnie kocha cię Bóg, a żaden z ludzi na ziemi nie jest do tego zdolny. Niewielka to pociecha nawet dla wierzącego, a dla niewierzącego żadna suspicious

      Ludzie zawsze sobie tworzą jakieś swoje wyobrażenie drugiej osoby, a już zwłaszcza zakochani w tym celują.

      Y.
    • urko70 Re: wciąż sam.... a już 25 lat.... 01.12.10, 14:44
      Wielu, zeby poznać dziewczynę chodzi się do dyskoteki, na imprezy.
      Sąsiad ma ok 46 lat przez 3 mce zrzucił 18kg (jakas dieta Dukana czy cos takiego). W Twoim wieku powinno sie mieć znacznie lepsza przemianę materii więc powinno być łatwiej - no chyba, że to problem chorobowy.

      Napisz pls tu na forum lub sam dla siebie na kartce co zrobiłeś, żeby:
      1. poznać dziewczynę?
      2. schudnąć tym samym nabrać troche pewności siebie bo to z tym masz problem?

      Zastanów się, może pogadaj z kolegami jesli wyobraźnia nic nie podpowie gdzie inni faceci poznają dziewczyny i po prostu próbuj tego samego.
      Spróbuj robić to w czym jestes dobry, robic to i rozwijać to bo.... w tym jesteś dobry i to podnosi samoocenę.

      Natury nie oszukasz, to facet ma rozpoczynać związek, adorować, pierwszy podawać dłoń na powitanie, facet powinein wszystko inicjować. Kto Ci wbił do głowy to równouprawnienie?! To kobiety chcą równouprawnienia ale w wygodnych dla kobiet sprawach, tylko w wygodnych. Nie podoba się (?) kogo to, tak jest i tyle.

      > Swoją drogą to uważam, że 90% kobiet leci na wygląd i kasę

      A ponieważ nie masz ani jednego ani drugiego to na CIebie nie lecą??? Nie, nie lecą bo Cie nie widzą, nie zauważają bo jestes niesmiały i nie ma co zwalać wine na kasobrak czy co innego. Jesteś jaki jesteś i trzeba próbować to przełamywać.

      Może częściej chodź do biblioteki to spotkasz równie nieśmiałą....

      A czemu nie imprezujesz (?) czemu nie wypijesz (?) (nie mylić z upiciem się). Może sztywniak jesteś i tyle i dlatego jest jak jest.

      Spróbuj znaleźć się wśród ludzi podobnych do siebie, wspólne zainteresowania, problemy zbliżają. smile
      • samysliciel Ta... jasne... 11.12.10, 01:51
        urko70 napisał:

        > A czemu nie imprezujesz (?)
        może dlatego, że nie lubi?

        >czemu nie wypijesz (?) (nie mylić z upiciem się).
        może dlatego że nie lubi??

        >Może sztywniak jesteś i tyle i dlatego jest jak jest.
        jesteś pewna, że 'sztywniaczek' podobnym do niego, nie ma???
        Są, tylko poukrywane po "kątach" i trzeba trochę bardziej poszukać.

        I tak na marginesie, moim zdaniem 99% tzw. "sztywniaków" to nikt inny jak ludzie bardziej zrównoważeni emocjonalnie, "nie potrafiący się bawić" wśród licznych "luzaków" gdyż mają garść zasad, które "luzaki" mają w d... . Człowiek bawi się tak dobrze na ile odpowiada mu towarzystwo więc nie powinien zmieniać się dla doraźnego ubawu lecz poszukać grupy ludzi, z którymi będzie się bawił dobrze...



        > Spróbuj znaleźć się wśród ludzi podobnych do siebie, wspólne zainteresowania, p
        > roblemy zbliżają. smile

        Tu się zgodzę, trzeba starać się eliminować swoje niepodważalne wady ale nie należy zmieniać się na siłę by zostać zaakceptowanym przez "większość" gdyż ostatecznie wpada się w najgorszy "kanał"...
        • lorelei74 Re: Ta... jasne... 13.12.10, 22:07
          "Tak na marginesie, moim zdaniem 99% tzw. "sztywniaków" to nikt inny jak ludzie bardziej zrównoważeni emocjonalnie, "nie potrafiący się bawić" wśród licznych "luzaków" gdyż mają garść zasad, które "luzaki" mają w d... . Człowiek bawi się tak dobrze na ile odpowiada mu towarzystwo więc nie powinien zmieniać się dla doraźnego ubawu lecz poszukać grupy ludzi, z którymi będzie się bawił dobrze."

          Święte słowa - o czym wielu zapomina ...
        • urko70 Re: Ta... jasne... 27.12.10, 11:27
          samysliciel napisał:

          > urko70 napisał:
          >
          > > A czemu nie imprezujesz (?)
          > może dlatego, że nie lubi?
          >
          > >czemu nie wypijesz (?) (nie mylić z upiciem się).
          > może dlatego że nie lubi??

          Jaki sens maja Twoje gdybania (?) przecież to było pisane do autora wątku.

          > >Może sztywniak jesteś i tyle i dlatego jest jak jest.
          > jesteś pewna, że 'sztywniaczek' podobnym do niego, nie ma???

          A jakie to ma znaczenie w kontekście lukasza?

          > Są, tylko poukrywane po "kątach" i trzeba trochę bardziej poszukać.

          Ano właśnie, a nie zwalać winę na swoja puszystość.

          > I tak na marginesie, moim zdaniem 99% tzw. "sztywniaków" to nikt inny jak ludzi
          > e bardziej zrównoważeni emocjonalnie, "nie potrafiący się bawić" wśród licznych
          > "luzaków" gdyż mają garść zasad, które "luzaki" mają w d... . Człowiek bawi si
          > ę tak dobrze na ile odpowiada mu towarzystwo więc nie powinien zmieniać się dla
          > doraźnego ubawu lecz poszukać grupy ludzi, z którymi będzie się bawił dobrze..
          > .


          Zgadzam się, 100% zrównowazenie to właśnie to sztywniactwo - zero okazywania emocji, pełna równowaga. Tak jak tu tnij.org/jnuy
          • samysliciel Re: Ta... jasne... 27.12.10, 21:41
            urko70 napisał:

            > Jaki sens maja Twoje gdybania (?) przecież to było pisane do autora wątku.

            Te gdybania są uzasadnione, z tego co napisał autor wątku wynika, że nie lubi, "nie czuje" skrajnie rozrywkowych klimatów. Dlatego nie uzyskałeś odpowiedzi na stawiane pytania - odpowiedź zawarta jest w tekście na początku...

            > A jakie to ma znaczenie w kontekście lukasza?

            Ma znaczenie i to wielkie gdyż Ty zalecasz mu zmianę podejścia do życia jako "receptę" na sukces w życiu towarzyskim, natomiast ja uważam że powinien on poszukać w innych kręgach osób z którymi dobrze by się czuł i bawił, w akceptowalnym przez siebie towarzystwie poszukał kogoś bliskiego sercu.

            > Zgadzam się, 100% zrównowazenie to właśnie to sztywniactwo - zero okazywania emocji, pełna równowaga. Tak jak tu tnij.org/jnuy

            "Zero okazywania emocji"? Ja uważam, że nie ma ludzi nie okazujących emocji, co najwyżej okazujący je później, w innych okolicznościach, wśród ludzi innych niż ci, których w koło jest najwięcej...
            Co do zdjęcia - nie znasz (najprawdopodobniej) ludzi znajdujących się na nim ani okoliczności jego robienia więc czemu ich oceniasz? A może okulary, sweter czy biała koszula Ci nie pasują?
            Nieładnie z Twojej strony...
            • urko70 Re: Ta... jasne... 28.12.10, 10:07
              samysliciel napisał:

              > urko70 napisał:
              >
              > > Jaki sens maja Twoje gdybania (?) przecież to było pisane do autora wątku
              > .
              >
              > Te gdybania są uzasadnione, z tego co napisał autor wątku wynika
              > , że nie lubi, "nie czuje" skrajnie rozrywkowych klimatów. Dlatego nie uzyskałe
              > ś odpowiedzi na stawiane pytania - odpowiedź zawarta jest w tekście na początku
              > ...


              Wklej proszę tą część jego wypowiedzi w której on pisze, że nie lubi. Ja widzę tylko że tego nie robi a powodów nie imprezowania nie widzę.
              Wklej tez proszę tą część gdzie mowa o "skrajnie" rozrywkowych klimatach.
              Moim zdaniem nadinterpretujesz ale może się mylę dlatego poproszę o jw.

              > > A jakie to ma znaczenie w kontekście lukasza?
              >
              > [color=#000080]Ma znaczenie i to wielkie gdyż Ty zalecasz mu zmianę podejścia d
              > o życia jako "receptę" na sukces w życiu towarzyskim, natomiast ja uważam że po
              > winien on poszukać w innych kręgach osób z którymi dobrze by się czuł i bawił,
              > w akceptowalnym przez siebie towarzystwie poszukał kogoś bliskiego sercu.[/colo
              > r]

              Czyli to nie ma znaczenia bo chłopak powinien spróbować i jednego i drugiego. Mało kto lubi smutasów, a na takiego "wychodzi" Łukasz (piszę to w cudzysłowie ponieważ być może on taki nie jest a tylko tak się zachowuje)

              > > Zgadzam się, 100% zrównowazenie to właśnie to sztywniactwo - zero okazywania emocji, pełna równowaga. Tak jak tu
              rel="nofollow">tnij.org/jnuy
              >
              > "Zero okazywania emocji"? Ja uważam, że nie ma ludzi nie okazują
              > cych emocji, co najwyżej okazujący je później, w innych okolicznościach, wśród
              > ludzi innych niż ci, których w koło jest najwięcej...

              I o tym pisałeś "bardziej zrównoważeni emocjonalnie".

              > Co do zdjęcia - nie znasz (najprawdopodobniej) ludzi znajdujących się na nim an
              > i okoliczności jego robienia więc czemu ich oceniasz? A może okulary, sweter c
              > zy biała koszula Ci nie pasują?
              > Nieładnie z Twojej strony...


              Ależ ja nie ich oceniam. Ja pokazuję jak wygląda impreza ludzi których można opisać jako bardzo zrównoważonych emocjonalnie.


              Ty jak rozumiem proponujesz poszukanie innych sztywniaków, ja stawiam pytanie czemu sam nie wyciągnie ręki do otoczenia, czemu sam nie przełamie się - jesli on tego nie zrobi na początku życia to będzie mu bardzo cięzko przez kolejne 50 lat.
              Niech chłopak spróbuje i jednego i drugiego. Postawił problem dostał opinie, Twoje adwokacenie nic mu nie da.

              pzdr
              • samysliciel Re: Ta... jasne... 28.12.10, 18:10
                urko70 napisał:

                > Niech chłopak spróbuje i jednego i drugiego. Postawił problem dostał opinie, Twoje adwokacenie nic mu nie da.
                >
                > pzdr

                To co napisałem, jest moją opinią, Tobie się nie podoba więc nazwałeś ją "adwokaceniem". Dalsza polemika przy Twojej nonszalanckiej postawie nie ma sensu.


                • urko70 Re: Ta... jasne... 28.12.10, 20:18
                  Bo Ty chcesz go głaskać a jemu potrzeba kubła zimnej wody.
                  To co napisałeś to głownie krytyka mojej wypowiedzi.
                  • lorelei74 Re: Ta... jasne... 11.01.11, 10:12
                    A Ty oceniasz co i kto jest cool a co nie przez pryzmat własnego oglądu świata. Ne dopuszczasz do swojej świadomości, że można do tematu podejść inaczej.
                    • urko70 Re: Ta... jasne... 11.01.11, 12:54
                      lorelei74 napisała:

                      > A Ty oceniasz co i kto jest cool a co nie przez pryzmat własnego oglądu świata.
                      > Ne dopuszczasz do swojej świadomości, że można do tematu podejść inaczej.

                      Musisz oddać swoją szklana kulę do konserwacji bo Cię okłamuje.
    • lolcia-olcia Re: wciąż sam.... a już 25 lat.... 01.12.10, 19:14
      Skoro jedyny powód braku zainteresowania za strony kobiet upatrujesz w swoim wyglądzie to popracuj trochę nad sobą. Wystarczy trochę poruszać się, zdrowo odżywiać..
      • tapatik Re: wciąż sam.... a już 25 lat.... 25.12.10, 19:02
        To, że On uważa wygląd za problem nie znaczy, że tak jest naprawdę.
      • noajdde Re: wciąż sam.... a już 25 lat.... 25.12.10, 19:14
        Odżywiam się dość zdrowo (no może nie przez Święta), wydałem majątek na dentyste, setki godzin spędziłem na siłowni (to akurat lubię) jednak nie zmieniło to znacznie tego jak wyglądam. Na pewne rzeczy nie mamy wpływu, tak karty zostały rozdane. Nigdy nie będę ideałem mimo, że niektórzy osiągają to bez żadnej pracy.
        • lolcia-olcia Re: wciąż sam.... a już 25 lat.... 01.01.11, 23:12
          A siebie lubisz ?
          • noajdde Re: wciąż sam.... a już 25 lat.... 01.01.11, 23:39
            czasami
            • lolcia-olcia Re: wciąż sam.... a już 25 lat.... 01.01.11, 23:53
              Hmmm siłownia, markowe ciuchy, dobre kosmetyki nie pomogą dopóki nie polubisz siebie, czasami to za mało...
    • czesiekkk Re: wciąż sam.... a już 25 lat.... 01.01.11, 22:59
      Trudno mieć pretensje do innych (kobiet), że patrzą na powierzchowność, bo my (mężczyźni) robimy dokładnie to samo, patrzymy na powierzchowność. Skupianie się na kasie, ładnej buzi, zgrabnej pupie jest bardzo ludzie. Taka jest natura ludzka, człowiek poznaje świat zmysłem wzroku i ulega żądzy pożądania pieniędzy.
      Jeżeli chodzi o aktywność fizyczną (siłownia, basen, rower) i dentystę, to ja chodzę do pani stomatolog dlatego, że lubię mieć zęby w porządku i chodzę na siłownię, bo pozbywam się na niej wszystkich możliwych stresów. Robię to - aktywność sportowa swojej własnej frajdy, dla kolegów z którymi ćwiczę, a nie dla poprawienia powierzchowności w celu "zerwania laski". A za panią stomatolog przepadam, tylko u niej nie umieram ze strachu przed leczeniem.
    • piorex12 wciąż sam.... a już 25 lat.... 02.01.11, 17:46
      lukasz7285 napisał:

      > Mam 25 lat i wciąż jestem sam.... Moim problemem jest nieśmiałość i brak wiary
      > w siebie... pewnie problemem jest też to, że jestem "puszysty"... myślę, że wsz
      > ystkie dziewczyny (kobiety) ode mnie uciekają... A ja już nie chcę być sam....
      > chcę wreszcie poznać kogoś kto pokocha mnie takim jaki jestem.
      A moze by tak warto zastanowic się nad samotnoscia jako blogosławienstwem i przeznaczeniem. Bowiem to moze byc tez rodzajem łaski. Ja mam juz niedaleko do 40 i wcale nie marzekam. Bo szkoda zdrowia
    • samotnaaa111 Re: wciąż sam.... a już 25 lat.... 03.01.11, 15:50
      Wysłałam do Ciebie wiadomość na pocztę
    • mikolaj198 Re: wciąż sam.... a już 25 lat.... 26.01.11, 19:10
      Ja mam dokładnie taki sam problem jak ty. Również mam 25 lat i również doskwiera mi samotność. Myślę, że m.in. ze względu na to, że jestem nieśmiały wobec kobiet. Żyjemy w świecie w którym osoby nieimprezujące lub zamknięte w sobie są mało atrakcyjne i niegodne uwagi. Jeżeli chcesz znaleźć dziewczynę musisz zacząć imprezować i spotykać się z innymi ludźmi. Musisz wyjść do ludzi. Dla przełamania towarzyskiego proponuję zapisać się na kurs tańca (mnie osobiście dużo to dało).
      • sadgirl25 Re: wciąż sam.... a już 25 lat.... 14.02.11, 17:49
        Dzisiaj przez przypadek oglądając jakiś film wpadłam dokładnie na ten sam pomysł.Może ten taniec jakoś pomoże.Tylko muszę się jeszcze przełamać żeby zapisać się na ten kurs i pójść na pierwsze zajęciasmile
    • madzia-lenka87 Re: wciąż sam.... a już 25 lat.... 14.02.11, 20:15
      A może to nie kobiety uciekają od Ciebie, tylko Ty od nich...
      Musisz uwierzyć w siebie i w to, że są ludzie którzy cenią sobie w życiu coś więcej niż fajny wygląd, czy kasa...
      Przecież nie kocha sie drugiej osoby za to jak wygląda, ile ma kasy w portfelu, tylko za to jakim jest Człowiekiem... banalne wiem... ale ja wierze w ludzi, bo inaczej nic nie miałoby sensu...
      Bo wszystko co najfajniejsze przecież tkwi w ludziach!
      • urko70 Re: wciąż sam.... a już 25 lat.... 15.02.11, 13:49
        Ale żeby kochać trzeba sie zakochać, żeby się zakochać trzeba żeby ktoś wpadł w oko, czyli pierwsze wrażenie, nasza zewnętrznąć odgrywa istotne znaczenie dla zainicjowania...
        • madzia-lenka87 Re: wciąż sam.... a już 25 lat.... 15.02.11, 16:47
          uważasz, że zakochać można się tylko w zewnętrzności człowieka? ludzi może połączyć też wspólna pasja, zainteresowania, wspólne przeżywanie pewnych sytuacji, nie tylko powieszchowność... ale to jest tylko moje zdanie... Ty możesz mieć i masz inne...
          • urko70 Re: wciąż sam.... a już 25 lat.... 15.02.11, 19:03
            Uważam, że nie umiesz czytać ze zrozumieniem.
            • madzia-lenka87 Re: wciąż sam.... a już 25 lat.... 15.02.11, 22:29
              cieszę się, że Ty umiesz...
              • urko70 Re: wciąż sam.... a już 25 lat.... 16.02.11, 09:56
                I tu jesteśmy zgodni.
                • madzia-lenka87 Re: wciąż sam.... a już 25 lat.... 16.02.11, 10:44
                  ja jestem wręcz zachwycona, że się zgadzamy chociaż w tej jednej sprawie... zwłaszcza, iż moja radośc z powodu Twoich umiejętności czytania ze zrozumieniem była lekko ironiczna...
                  • urko70 Re: wciąż sam.... a już 25 lat.... 16.02.11, 15:09
                    A cóżesz to madziu lenko wg Ciebie źle zrozumiałem?
                    • madzia-lenka87 Re: wciąż sam.... a już 25 lat.... 16.02.11, 16:34
                      ależ wszystko zrozumiełeś, oczywiście tak jak chciałeś zrozumieć... Bystrzak z Ciebie, jestem pod ogromnym wrażeniem...
                      • urko70 Re: wciąż sam.... a już 25 lat.... 18.02.11, 15:30
                        Nie dziwię się.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja