Nigdy nie byłem w związku, bo zawsze unikałem kobi

12.01.11, 19:20
Ja wiem, że teraz to już nikłe są szanse na poznanie kogoś. Powoli zbliżam się do trzydziestki.
Dlaczego tak się stało ? Przez moje kompleksy i poczucie niskiej wartości, nieśmiałość itd. Zawsze czułem się gorszy od innych, myślałem że nie zasługuję na żadną kobietę. Unikałem kobiet ze strachu przed tym aby jakaś nie zainteresowała się mną. Teraz jest starym dinozaurem bez żadnych doświadczeń z kobietami. To odpycha potencjalne kandydatki, ten brak doświadczenia.
To poczucie niskiej wartości pogłębiło się na studiach, kiedy musiałem powtarzać rok.
To jak teraz wygląda moje życie to tylko moja wina. Nie mam tego nikomu za złe. Chciałbym tylko przestrzec, że może się to przydarzyć też Wam jeśli nie zaczniecie coś robić. Jeśli ktoś chce Wam pomóc to nie odrzucajcie jego pomocy. Mnie nie miał kto pomóc i tak to wszystko się skończyło.
    • quiete Re: Nigdy nie byłem w związku, bo zawsze unikałem 12.01.11, 21:06
      nic się jeszcze nie skończyło, jesteś młody, całe życie przed Tobą
      • sprawdzone Re: Nigdy nie byłem w związku, bo zawsze unikałem 12.01.11, 21:23
        To wie zapewne autor ze jeszcze całe zycie przed nim tylko jaka perspektywa.uncertain
        • noajdde Re: Nigdy nie byłem w związku, bo zawsze unikałem 12.01.11, 22:32
          Perspektywa wiecznej samotności. Znam to, tyle, że jestem już po 30-tce. Niektórzy w tym wieku już nie mają ochoty kontynuować związku, są po rozwodach, mają dwójkę dzieci, ja nawet nie zacząłemsmile. Tak musi być i trzeba nauczyć się z tym żyć.
    • samysliciel Witaj 13.01.11, 01:41
      twisted_love napisał:

      > Ja wiem, że teraz to już nikłe są szanse na poznanie kogoś. Powoli zbliżam się
      > do trzydziestki.

      Jedyne co rzeczywiście minimalizuje Twoje szanse na poznanie kogoś w Twym "podeszłym wieku" to Twoje myślenie. Przechodzisz zwyczajnie do "klasy średniej", nie emerytalnej smile
      To najlepszy wiek by stworzyć stabilny związek, hormony już tak nie szaleją, obie płcie wiedzą "czego chcą" w życiu i jaki partner byłby najlepszy...


      > Dlaczego tak się stało ? Przez moje kompleksy i poczucie niskiej wartości, nieś
      > miałość itd. Zawsze czułem się gorszy od innych, myślałem że nie zasługuję na ż
      > adną kobietę.

      Czułeś/czujesz się gorszy od innych a na pewno tak nie jest. Ludzie wbrew pozorom startują i znajdują się na podobnym pułapie, na większości płaszczyzn życiowych, to co robi największą "różnicę" to właśnie pewność siebie, postrzeganie własnej osoby. Jeśli z góry zakładamy najgorsze, staramy się widzieć tylko same wady to później mamy pod górkę gdyż takie myślenie na starcie zamyka nam wiele drzwi rozwoju i możliwości a nasza niepewność emanuje i daje się odczuć w tłumie.

      > Unikałem kobiet ze strachu przed tym aby jakaś nie zainteresowała
      > się mną. Teraz jest starym dinozaurem bez żadnych doświadczeń z kobietami. To
      > odpycha potencjalne kandydatki, ten brak doświadczenia.

      Nie do końca jest jak mówisz. Kobiety na pewno lubią mężczyzn doświadczonych w relacjach damsko-męskich w sensie takim, ze umieją oni poprowadzić konwersację, potrafią być dowcipni, uprzejmi i taktowni. Jeśli ktoś nie jest od urodzenia duszą towarzystwa może nabyć ww. umiejętności podczas niezobowiązujących spotkań na "herbatce" z płcią piękną, praktyka czyni mistrza smile
      Natomiast jeśli chodzi o fakt, że nie byłeś w związku z żadną kobietą, myślę że jest on raczej Twoim atutem. Oczywiście są panie co lubią panów obytych w każdej sytuacji ale raczej większość wolałaby nabywać doświadczenia ze swym partnerem, pewne braki doświadczenia można bardzo szybko nadrobić a na pewno satysfakcjonujące są przy tym myśli, że nie trzeba będzie walczyć z byłymi ukochanego (dosłownie i/lub w przenośni). Nie wspomnę o fakcie, że zawsze inna więź będzie łączyła ludzi "doświadczonych w partnerskich bojach" i tych którzy dobrali się dobrze za pierwszym razem. Ci drudzy mają szansę odkryć wspólnie wiele sfer życia niedostępnych dla innych, poczuć powszechne uczucia na wyższym stopniu wtajemniczenia.
      Reasumując, nie ma co się spieszyć z okazywaniem najgłębszych uczuć, lepiej wybrać raz a dobrze smile Oczywiście optymalnie jest jeśli właściwa okazja nadarza się możliwie jak najwcześniej wink


      > To poczucie niskiej wartości pogłębiło się na studiach, kiedy musiałem powtarza
      > ć rok.
      > To jak teraz wygląda moje życie to tylko moja wina. Nie mam tego nikomu za złe.
      > Chciałbym tylko przestrzec, że może się to przydarzyć też Wam jeśli nie zaczni
      > ecie coś robić. Jeśli ktoś chce Wam pomóc to nie odrzucajcie jego pomocy. Mnie
      > nie miał kto pomóc i tak to wszystko się skończyło.

      Zazwyczaj to jak wygląda Nasze życie zależy od Nas samych, czasami jednak nasza przyszłość zależy od interakcji z innymi. Dobrze, jest mieć kim się wesprzeć w chwili słabości, jeśli jednak nie możemy nie pozostaje nic innego jak zacisnąć zęby i starać się samemu wyjść na prostą. Jest to trudniejsze w pojedynkę ale nabyte w ten sposób doświadczenie zaprocentuje na pewno w niejednej sytuacji.

      Tak więc nie rób rachunku zysków i strat w (co najmniej) połowie swej drogi życiowej, nie pisz testamentu tylko postaraj się zrobić wszystko aby Twoja przyszłość wyglądała lepiej.

      Ja w Ciebie wierzę i życzę Ci powodzenia smile
      • fuks0 Re: Witaj 17.01.11, 00:48
        > Natomiast jeśli chodzi o fakt, że nie byłeś w związku z żadną kobietą, myślę że
        > jest on raczej Twoim atutem. Oczywiście są panie co lubią panów obytych w każd
        > ej sytuacji ale raczej większość wolałaby nabywać doświadczenia ze swym partner
        > em, pewne braki doświadczenia można bardzo szybko nadrobić a na pewno satysfakc
        > jonujące są przy tym myśli, że nie trzeba będzie walczyć z byłymi ukochanego (d
        > osłownie i/lub w przenośni).

        Nie zgodzę się. Atutem może być to li jedynie w oczach innej osoby bez/z nikłym doświadczeniem związkowym.

        Większość osób ma za sobą krótsze/dłuższe związki przed 20 (obecnie to i nawet gimnazjaliści się bawią w "związki"). Osoby, które w związku żadnym nie byli, a mają po dwadzieścia kilka lat (albo więcej) są przez większość pozostałych osób uznawane za dziwnych, wybrakowanych, którzy posiadają pewne - negatywne - cechy, które im to uniemożliwiały.
        • samysliciel Re: Witaj 17.01.11, 14:12
          No cóż, widać nasze punkty widzenia różnią się, być może obracamy się w innych kręgach i stąd odmienne obserwacje.

          Ja jednak uważam, że do związku trzeba dojrzeć a te przed dwudziestką są zazwyczaj nieprzemyślane dlatego kończą się szybko i nierzadko odbijają się czkawką do końca życia.
          Tak naprawdę zarówno osoby nie będące długo w żadnym związku jak i te które były w wielu nieudanych związkach od młodzieńczych lat są postrzegane negatywnie przez część społeczeństwa, obaj zwróciliśmy uwagę na jeden z dwóch przypadków.

          W społeczeństwie przyjęte są pewne utarte schematy pod które jesteśmy dopasowywani a pod które tak naprawdę mało kto pasuje. Dlatego wiele osób woli obnażyć cudze braki odciągając uwagę od własnych niedoskonałości...
          • fuks0 Re: Witaj 17.01.11, 19:09
            Ja nie tyle pisałem o opiniach ludzi wśród których się obracam (choć poniekąd również), co o wielu komentarzach ( najwięcej dane mi było mi przeczytać na forach "gazetowych") zamieszczanych w tematach traktujących o ludziach, którzy będąc po 20 jeszcze nigdy nie byli w związku/są dziewicami/prawiczkami itp. itd.
          • carla74-is-me Re: Witaj 29.01.11, 16:36
            każdy przypadek jest inny, do każdego trzeba odnieść się indywidualnie. Wiadomo, że dla nastolatków związek to nie to samo co dla ludzi po trzydziestce, niemniej jednak jest to jakiś związek. Nastolatki uczą się, co jest dla nich ważne, a co nie. Pomijam tutaj seks.
        • absolwencina Re: Witaj 17.01.11, 18:45
          nie ma nic gorszego niż stereotypy, bo jeżeli osoby, które nie były w żadnym związku są dziwne, to osoby, którzy związków mieli aż nadto, w szczególności nasze drogie panie, mogą być na tej samej podstawie być uważane za puszczalskie;

          to w takim razie jaka ilość związków jest normalna, a od jakiej liczby możemy wnioskować o puszczalstwie;

          każdy przypadek jest inny, każdego trzeba rozpatrywać osobno i nie można uogólniać
          • absolwencina Re: Witaj 17.01.11, 18:51
            ps - wybaczcie fatalną o tej porze polszczyznę;
    • margolawita Re: Nigdy nie byłem w związku, bo zawsze unikałem 13.01.11, 09:05
      Nie martw się, ja jestem starsza od Ciebie i nadal jestem sama. A poza tym mężczyźnie starszemu łatwie znaleźć kobietę, niż starszej kobiecie mężczyznę. Nie pozbawiaj siebie nadziei. Nigdy nie wiadomo, co się może jeszcze wydarzyć. Wiem, że są lepsze i gorsze chwile, ale nie można się poddawać. Niestety nastały takie czasy, że promuje się przebojowość, piękno zewnętrzne, a to co jest naprawdę wartościowe nie ma siły przebicia. Zastaniawiam się, czy lepiej byc samym jeśli do tej pory nie znalazło się tej właściwej osoby, czy z desperacji zadowoloć się "byle czym" i potem być nieszczęśliwym. Może warto czekać na tę upragniona miłość. Może zacznij trochę wychodzić szczęściu na przeciw - np. nie siedź w domu, zacznij rozwijać swoje pasje i zainteresowania w jakiejś grupie, spotykaj się ze znajomymi, wycieczki, wypady itp. Zyczę dużo cierpliwości i pogody ducha. Pozdrawiamsmile
    • yzek Re: Nigdy nie byłem w związku, bo zawsze unikałem 13.01.11, 10:28
      > Unikałem kobiet ze strachu przed tym aby jakaś nie zainteresowała się mną.

      Możesz wyjaśnić jak się unika kobiet? Bo ja nie unikałem, a żadna się mną i tak nie zainteresowała.

      > To poczucie niskiej wartości pogłębiło się na studiach, kiedy musiałem powtarzać rok

      Witamy w klubie, ja ostatni robiłem dwa lata i nie skończyłem ;>

      > Jeśli ktoś chce Wam pomóc to nie odrzucajcie jego pomocy.

      Odrzucanie pomocy to też dla mnie jakieś nieznane doświadczenie, bo nikt mi nigdy takiej nie zaoferował.

      Y.
      • your-beauty Re: Nigdy nie byłem w związku, bo zawsze unikałem 14.01.11, 21:33
        Głowa do góry.Dopiero masz 30 lat i nic się nie skończyło a jeszcze się zaczniewinkPostaraj się uwierzyć w siebie bo na pewno nie jestes taki zły jak myslisz.Nigdy nie wiesz kto zakocha sie w Twoim usmiechuwinkPowodzeniawink
        • yzek Re: Nigdy nie byłem w związku, bo zawsze unikałem 17.01.11, 16:20
          Zadziwiające, jaki kto nie poda wiek to jest to "tylko"...
          ("Tylko 50? Jeszcze na drugie tyle masz szansę!")

          Y.
    • izkarek Re: Nigdy nie byłem w związku, bo zawsze unikałem 20.01.11, 22:04
      Co Ty opowiadasz za bzdury. Bo zblizasz sie do 30 to juz pozamiatane??? Dopiero zycie przed Toba. Ja tez jestem niesmiała dziewczyna i mam juz 35lat i mam za soba nie udane małzenstwo a mimo to wciaz wierze ktoregos dnia trafie jeszcze na druga połowke jabłka. I musisz wyjsc do ludzi. Nie zamykaj sie i uwierz w siebie.
      • noajdde Re: Nigdy nie byłem w związku, bo zawsze unikałem 21.01.11, 17:15
        "I musisz wyjsc do ludzi. Nie zamykaj sie i uwierz w siebie." - wiedziałem smile Kto następny? smile
        Skoro masz za sobą małżeństwo to nie masz cienia bladego pojęcia z jakim problemem boryka się autor wątku.
        • izkarek Re: Nigdy nie byłem w związku, bo zawsze unikałem 21.01.11, 17:22
          A Ty jak zwykle nojadde najmądrzejszy.
          • izkarek Re: Nigdy nie byłem w związku, bo zawsze unikałem 21.01.11, 17:27
            Tak najlepiej nic z tym nie robic i mowic : tak musi byc. Co za bzdury. Co z tego ze mam za soba malzenstwo. Myslisz ze nie wiem co czuje ten człowiek. Wiem i to bardzo dobrze. Ja nie usiadłam w fotelu i skoro mam tyle lat to juz nic mnie nie spotka. Wciaz wierze i mam nadzieje ze autor watku rowniez uwierzy.
            • limoo ??? 21.01.11, 21:18
              Czy tego chcemy czy nie, inaczej postrzegane są osoby około trzydziestki, które były w związkach (mniej lub bardziej trwałych – patrz np. małżeństwo) od tych, które żadnych relacji „w takim wieku” nie stworzyły.
              Twisted_love doskonale zna wszystkie swoje niedoskonałości i braki, ale widzę, że wcale nie szuka rozwiązania, a jedynie ostrzega nas przed swoimi „błędami”, ale czy ja wiem, czy to są błędy ???? Czy fakt, że nie miało się sposobności stworzyć związek jest jakiś zaniedbaniem ?
              Gdybym wiedział to usilniej bym do tego dążył ?
              Równie dobrze można stworzyć wątek pod tytułem – Nigdy nie byłam w związku, chociaż nie unikałam facetów.
    • czesiekkk Re: Nigdy nie byłem w związku, bo zawsze unikałem 22.01.11, 18:35
      Unikałem kobiet ze strachu przed tym aby jakaś nie zainteresowała
      > się mną. Teraz jest starym dinozaurem bez żadnych doświadczeń z kobietami. To
      > odpycha potencjalne kandydatki, ten brak doświadczenia.


      Chyba chodzi ci o brak doświadczenia w łóżku? W sumie to prawda, większość fajnych kobiet w wieku 30 lat jest już zamężna. Pozostały singielki, często zainteresowane podobnie jak my, single tylko przelotnym seksem albo takie oczekujące na księcia z bajki albo uwikłane w romanse ze starszym i żonatymi mężczyznami, z nadzieją, że się rozwiedzie.
    • przegapionamilosc Re: Nigdy nie byłem w związku, bo zawsze unikałem 23.01.11, 19:31
      Cóż mogę powiedzieć. Czuję się identycznie. Kompleksy, poczucie niskiej wartości, nieśmiałość. Jestem zamknięty w sobie i ciężko nawiązać ze mną jakąkolwiek gadkę. Dopóki byłem jeszcze na studiach to wydawało mi się, że ten problem nie istnieje, uważałem że widocznie jeszcze nie spotkałem odpowiedniej dziewczyny i kiedyś przyjdzie na mnie pora. Aż w końcu obudziłem się z ręką w nocniku i stwierdziłem, że jestem idiotą, który uciekał i udawał że niczego nie widzi i nie czuje. Ale to co się ze mną dzieje to tylko i wyłącznie moja wina.
      • noajdde Re: Nigdy nie byłem w związku, bo zawsze unikałem 23.01.11, 22:01
        Już na studiach i długo przed i długo po i dzisiaj wiem, że do końca będę sam i samotny. Tylko skąd już wtedy miałem tą pewność, pojęcia nie mam.
        • k2-0 Re: Nigdy nie byłem w związku, bo zawsze unikałem 20.02.11, 15:23
          ja też na 1 roku studiów mam już taką pewność
    • piorex12 Nigdy nie byłem w związku, bo zawsze unikałem 02.02.11, 14:40
      Myslę, że moze warto popatrzyc na swoja samotnosc jak na swoje przeznaczenie. Nic na siłę. Ja jestem od Ciebie sporo starszy i wcale nie żałuje, ze jestem sam. Bo moze lepeij życ samemu niz w zgorzkniałym zwiazku? Przeznaczenia nigdy nie unikniesz.
    • jejek11 Re: Nigdy nie byłem w związku, bo zawsze unikałem 02.02.11, 22:25
      strasznie mnie dziwi, że tyle osób pisze optymistycznie o zmianie charakteru. No problem, tylko pstryk i stań się zupełnie inny niż jesteś, a twoje problemy same się rozwiążą.

      Gdyby to było takie proste, każdy samotny już by na to wpadł.

      Chyba jednak najlepsza jest akceptacja swojego stanu, ale bez rezygnacji z siebie, ze swoich pragnień. ostatecznie wszystko jest możliwe (co nie znaczy, że wszystko się zdarzy)
      No i chyba pocieszenie niesie fakt, że jest więcej ludzi z takim problemem, nie jest się samym jednym na tym łez padole..
    • sama028 Re: Nigdy nie byłem w związku, bo zawsze unikałem 04.02.11, 19:30
      hmm... nie rozumiem dlaczego uważasz się za jakiegoś starego dinozaura??? Przecież 30 lat to jeszcze nie taki straszny wiek. Moim zdaniem Twoje pierwsze zdanie jest bez sensu, jeżeli chodzi o to że ze względu na wiek nikogo nie poznasz..
Inne wątki na temat:
Pełna wersja