Warszawa. We dwoje raźniej.

27.02.11, 22:22
Hej. Rozchodzimy się. Stało się to, czego nie spodziewałem się w najgorszych snach. Właściwie powody są błahe. Ona jest ambitna i lubi komplementy, ja jestem w porządku, ale cenię sobie spokój. Tego spokoju ona znieść nie może. Spokojny to znaczy nudny ? Powiedziała mi do słuchu kilkakrotnie - nie rozwijasz się, nie masz znajomych, ucz się, etc. Uczę się, skończyłem studia podyplomowe, zgłębiłem się w opuszczony już dawno angielski. .. Ona dalej mówi, że jestem kiepski. Sprawdziłem jej telefon. Otóż Andrzej jest po prostu lepszy. Widocznie on właśnie stał się nowym punktem odniesienia. Dla mnie to muł. Dla niej guru. Spłynęłoby to po mnie jak po kaczce, ale jest mały szkopuł, który ma imię i jest chłopcem. O niego mogę walczyć nawet na noże. Próbuję znaleźć się w nowej rzeczywistości. Po prostu stałem się dawnym sobą. Fajnym facetem, który wychodzi do ludzi. Żartuje. Zahacza o kino i pub. Który stara się zapomnieć tym, że spowszedniał i spłowiał. 4 lata do magicznej 40-tki mi zostało i nie zmarnuję ich. Proszę tylko o wsparcie. Smutno jest chodzić samemu po mieście. Piwo oczywiście smakuje świetnie, ale szybko się kończy, bo nie można "przerywać go" rozmową.
    • gyubal_wahazar Re: Warszawa. We dwoje raźniej. 27.02.11, 23:19
      Cześć,

      Z tego co piszesz, nie wynika jasno, czy jest jeszcze co z Waszego związku zbierać, czy jest już pozamiatane.

      W tym drugim przypadku, jeśli chcesz walczyć w sądzie o syna (bo jak znam życie to w tą niestety stronę sprawa zmierza), to więcej się dowiesz na innym forum : Rozwód i co dalej : forum.gazeta.pl/forum/f,24087,Rozwod_i_co_dalej_.html

      Tak poza tym, fajnie piszesz. Jeśli podobnie opowiadasz, jestem pewien, że nie będziesz miał problemu z zainteresowaniem ciekawej i wartościowej dziewczyny. Musisz tylko przetrwać kilka / kilkanaście trudnych miesięcy, by się całkiem pozbierać, co ze względu na Mały Szkopuł, który bardzo kochasz, nie będzie łatwe

      W każdym razie, współczuję i trzymam kciuki !
      • gyubal_wahazar Re: Warszawa. We dwoje raźniej. 27.02.11, 23:20
        Ups, rozchodzicie się przecież. Przeoczyłem w 1-szym czytaniu
    • anmari77 Re: Warszawa. We dwoje raźniej. 28.02.11, 10:50
      Witaj. Współczuję Ci bardzo tego stanu. Człowiek czuje się okropnie, gdy dowiaduje się, że w życiu wspólmałżonka pojawiła sie inna osoba. Ból jest przeogromny. Wiem, bo to przeżyłam. Cokolwiek teraz zrobisz i tak już nic nie będzie takie jak dawniej. Nie znam Cię, nie wiem ile lat jesteście małżeństwem. Czy kochasz jeszcze swoją żonę, czy starałeś się walczyć o związek. Mam tylko nadzieję, że wybrałeś najlepszą dla siebie drogę a nie tylko uniosłeś się honorem. Rozejść się i spalić wszystkie mosty jest najłatwiej, trudno jest potem cokolwiek odbudować. Rozwód jest z pewnością bardzo traumatycznym przeżyciem dla wszystkich stron. Najbardziej dla dziecka, jemu rozpada się cały dotychczasowy świat. Trzeba o tym pamiętać.
      Życzę szybkiego wyjścia z tego "życiowego zakrętu" i powodzenia.
      • domek-z-kart Re: Warszawa. We dwoje raźniej. 28.02.11, 12:46
        Nie dodam niczego więcej do Przedmówców-powiedzieli już wszystko smile

        tylko-te noże-walka o Synka-pamiętaj,to mała kruszynka,czuła i delikatna-oby przyglądając się Wam nie zapamiętał obrazu rodziny ,jakiej Ty sam nie chcesz.

        Pozdrawiam smile
    • tapatik Spokojny = nudny 28.02.11, 20:53
      Nic się nie dzieje. Nie dostarczasz żadnych emocji, ani dobrych ani złych. No ewentualnie same dobre, żadnych złych. Pełna stabilizacja, wiadomo czego się można spodziewać przez najbliższe kilkanaście lat. Czyli nuuuuuuda.

      "Gra" Style - szukaj tego.
      Jak coś - wal na priv.
    • szalona_mysia Re: Warszawa. We dwoje raźniej. 01.03.11, 22:30
      napisałeś, że żnoewu jesteś "Fajnym facetem, który wychodzi do ludzi. Żartuje. Zahacza o kino i pub. Który stara się zapomnieć tym, że spowszedniał i spłowiał. 4 lata do magicznej 40-tki mi zostało i nie zmarnuję ich. Proszę tylko o wsparcie. Smutno jest chodzić samemu po mieście. Piwo oczywiście smakuje świetnie, ale szybko się kończy, bo nie można "przerywać go" rozmową. "

      ... a dlaczego nie mogłeś być fajnym facetem przy żonie
      ... dlaczego nie żartowałeś jak byłeś z żoną
      ... dlaczego nie mogliście razem wyjść do kina czy pubu
      ... dlaczego nie piliście piwa razem ?????????
      może rzeczywiście zdziadziałeś tongue_out a teraz się dziwisz, że żona poszukała innego ... takiego młodszego duchem, ...
      i dziwne, że teraz bez żony potrafisz smile
      • gyubal_wahazar Re: Warszawa. We dwoje raźniej. 01.03.11, 23:07
        > może rzeczywiście zdziadziałeś tongue_out a teraz się dziwisz, że żona poszukała innego ... takiego młodszego duchem, ...

        No właśnie. A może wcześniej znalazła jeszcze innego, bo lepiej grał na harfie albo kunsztowniejsze haiku układał.

        Teraz wyciągniesz więc wnioski i od głębszych związków z kobietami będziesz się trzymał z daleka (sarkazm zamierzony).
        • dagier Re: Warszawa. We dwoje raźniej. 03.03.11, 08:02
          Jeśli "zdziadzieć" - to znaczy "zaangażować się we wspólną sprawę i wspólne zobowiązania", jeśli oznacza to również "spełnić wcześniejsze oczekiwania kobiety, związane z budowaniem wspólnoty i domowego miru", to zgadzam się - zdziadziałem strasznie. Pewnie przy okazji stałem się też nudny... Jak powinienem w tej sytuacji traktować Partnerkę, która niegdyś będąc zdziadziała (zbabiała), chce nagle zostawić swojego dziada, ponieważ ten jest nudny? Czy określenia "dziad" i "nudny" są rozgrzeszeniem tej "trendy, cool" Kobiety? Nie bez powodu użyłem sformułowania, że " znów jestem fajnym facetem, który wychodzi do ludzi. Żartuje. Zahacza o kino i pub". Taki byłem zawsze, i taki potencjał, chociaż uśpiony, dalej we mnie tkwi. Po ślubie "fajność" w naszym związku była jednak zakazana. Była utożsamiana z brakiem odpowiedzialności, czymś nieadekwatnym do sytuacji, w której dwoje ludzi w świętym sakramencie ma budować swą przyszłość. Rozpoczął się festiwal roszczeń ze strony Pięknej Pani. Im więcej oczekiwań spełniałem, tym bardziej stawałem się nudny. Przykre to, ale prawdziwe. Paradoksalnie Pani Żona po nastu latach budowania jedności, nagle stała się taka jaka nigdy nie była - na wzór i podobieństwo moje sprzed związku. Oczywiście w swoim pierwszym poście skracam kilkanaście lat do kilku zdań. "Zajawiam" tylko istotę sprawy. Nie sposób kilkuwersowym ciągiem znaków opisać przeszłości, a tym bardziej ocenić, czyja wina jest cięższa. Proszę teraz o uruchomienie wyobraźni ... np. "szaloną mysię" o to proszę ... Wyobraź sobie taki obrazek... Facet, który niegdyś chciał góry zdobywać, uznał, że w oparach miłości najpierw zdobędzie rodzinę i stabilizację oraz sprosta oczekiwaniom Wybranki, a dopiero wtedy zajmie się górami, bo te przecież formowały się przez miliony lat .... Raczej więc nie uciekną. Pracuje, odkłada kolegów, szybkie komputery i nie najgorsze samochody na drugi plan i realizuje żmudny scenariusz BYCIA RAZEM. Zwieńczeniem sukcesu ma być dziecko, a następnie rozkoszne rodzinne życie do późnej starości. Zdrowe, mądre i kochane dziecko przychodzi na świat. Zwieńczają sukces. Jest lepiej, niż planowali. Sukces przerósł ich ambicje. On okazał się wiarygodnym filarem. Ba! Nawet robił za położną w szpitalu przez 11 godzin. Sielanka ma się właśnie zacząć, ale ... Trzymając w dłoni dziecięce gówno owinięte w pieluchę – on- zaczyna mizernieć w Jej oczach. Wyblakłe, zacięte mordy z pracy, z którymi chciała definitywnie zakończyć znajomość, nagle stają się dla Niej wyroczniami. Chce z nimi spędzać każdą wolną chwilę. Nawet, gdy Małego trzeba odebrać ze żłobka. Andrzej staje się ciekawy, a był tylko wojskowym „trepem”. I Mysiu jeszcze jedno ... Gdy kupowała piwo, piliśmy je zawsze razem. Gdy kupowałem je ja – na ogół byłem nieodpowiedzialny. Ale to tak na marginesie....
          • madalenka25 Re: Warszawa. We dwoje raźniej. 03.03.11, 09:47
            czyli doświadczyłeś tego czego doświadcza wiele kobiet... gdy się nudzą, zajmują domem i dziećmi.. mała rada - zanim nie uporządkujesz spraw "papierowych" umawiaj się z kumplami na to piwo bo zanim się obejrzysz okaże się ze to Ty jesteś winny rozpadowi małżeństwa bo masz koleżankę
          • anmari77 Re: Warszawa. We dwoje raźniej. 03.03.11, 09:57
            Dziwne... Jak to ludziom odbija... Mnie też zdradził mąż w okresie, kiedy myślalam, że właśnie wychodzimy na prostą i zostaje nam już tylko szczęśliwe życie... Widocznie Jemu zaczęło brakować adrenaliny... Gdy się o tym dowiedziałam, poczułam się jak zleżała stara szmata, którą człowiek brzydzi się tknąć nawet trzonkiem od szczotki... Wtedy nie miałam nawet 30 lat. Rozumiem Twoją złość, żal. Niestety, niektórzy ludzie tak mają, ze nie potrafią docenić szczęścia bycia razem. Po pewnym czasie zaczyna brakować im czegoś, zaczynają się nudzić dotychczasowym życiem, szukają odskoczni. Pech chciał, że akurat trafiliśmy na takie właśnie osoby.... Widzę, że jest w Tobie dużo złości związanej z zaistnialym faktem i dobrze, masz do tego pełne prawo. Nie zapomnij jednak o Dziecku. Ono nie rozumie co się dzieje. Nie wie dlaczego Mama i Tata się już nie kochają. Im mniejsze dziecko, tym bardziej wyczuwa Wasze emocje. To czego teraz doświadczy zostanie w nim do końca życia.
            Pozdrawiam i życze wytrwałości
          • domek-z-kart Re: Warszawa. We dwoje raźniej. 03.03.11, 10:05
            ...i wiemy już wszystko (powinno być dużymi literami-aby zaznaczyć krzyk wink ) rozumiem Twoje rozgoryczenie,chęć sprostowania pewnych rzeczy,wytłumaczenie-ale zamknij oczy i pomyśl-chcesz to robić tutaj....tutaj?!
            To nie tak-świat nie dzieli się na wredne baby i głupich facetów-lub biedne idiotki i damskich bokserów-to uproszczenia,aby nam było łatwiej wytłumaczyć sobie pewne sprawy -sobie!-zaznaczam.
            A dla rozlużnienia.......pączek,może być z rumem....smile i koniec tej piosenki,bo najłatwiej opluwać się wzajemnie.


          • gyubal_wahazar Re: Warszawa. We dwoje raźniej. 03.03.11, 17:56
            Na moje, Twoja ex to jakiś kliniczny przypadek. Po porodzie, kobiety zwykle zaczynają bardziej potrzebować i zawłaszczać swojego faceta, co jest zresztą całkowicie zrozumiałe. A jej zachciało się szukać wrażeń. Zapieprzając w robocie i poza, nie miałeś siły by ją adorować, zaskakiwać i intrygować i tak jak piszesz - wyblakłeś w jej oczach.

            Szkoda Twojej relacji z synem, bo ta pani to jakaś pomyłka. Szkoda, że dopiero kiedy pojawiło się dziecko, dała się z tej strony poznać. Nie wróżę jej sielanki. Trep, po chwilowej euforii, o ile zechce się podjąć wychowywania nieswojego dziecka, szybko ustawi ją na baczność. I wtedy będzie 'no jak to ??' No tak to, tępa egoistko. Zamieniłaś siekierkę na kijek, a teraz, kiedy po paru miesiącach chemia się ulotniła, budzisz się z ręką w nocniku.

            Na czyimś nieszczęściu, własnego szczęścia się nie zbuduje. Kwestia czasu, moim skromnym, kiedy twoja ex zostanie na lodzie i zrozumie co straciła. Ty przejdziesz przez to i sobie poradzisz, ale szkoda dzieciaka.

            Dopilnuj rozwodu z orzeczeniem jej winy, by Cię jeszcze nie pozwała o alimenty na siebie, kiedy po rozwodzie jej status materialny znacząco się obniży.
          • szalona_mysia Re: Warszawa. We dwoje raźniej. 04.03.11, 01:03
            sorka Dagierku ... a może wiesz gdzie zostawiłeś w międzyczasie swoją "męskość" (?) ... facet bez pasji ... bez odrobiny szaleństwa ... bez poczucia humoru ["znów jestem fajnym facetem (... ) Żartuje" - dopiero teraz uncertain ] ... hm rozumiesz ??? smile

            ona wychodziła za mąż za tego, co właśnie chciał "przenosić góry" ... i co po ślubie z księcia zamienił się w żabę wink ... kobieta musi mieć za co podziwiać swojego faceta ... a tym po prostu dałeś się dobrowolnie ubezwłasnowolnić sad
    • lilyrush Re: Warszawa. We dwoje raźniej. 04.03.11, 13:45
      ja na razie nie stanowisz kandydata do nowego związku. Za wiele w Tobie żalu do eks, za wiele nie zamkniętych spraw, nie poukładanych nitek.
      Masz prawo do złości, masz prawo do żalu. Ale w tej chwili jeśli spróbujesz z kimś nowym to i tak nic z tego nie będzie. Nic dobrego. Przeżyj najpierw Twoja żałobę. Wyciągnij wnioski. Bądź pewny, ze wiesz co było nie tak, nawet jeśli teraz wydaje Ci si, ze winna jest tylko ona. To przychodzi z czasem. Jesteś facetem, masz lepiej, masz czas. Jesteś młody
      • szalona_mysia Re: Warszawa. We dwoje raźniej. 04.03.11, 19:02
        lilyrush dorabiaj jako psycholog wink ...
      • dagier Re: Warszawa. We dwoje raźniej. 06.03.11, 21:59
        Szanuję Was Drogie Panie, ale po raz kolejny stwierdzam, że myślicie jak informatycy. Liczy się dla Was tylko ZERO i JEDYNKA. Wszystko, albo nic. Nie ma wartości pomiędzy ... Przecież pisząc, że "we dwoje raźniej" nie miałem na myśli nowego związku... Myślałem tylko o tym, że "we dwoje raźniej". Ot taka refleksja ... Tak jak dziś piszemy na forum, tak kiedyś można byłoby to powiedzieć sobie w miłej atmosferze - wprost. Takie dyskusje są inspirujące i lecznicze. Już dawno stwierdzono, że rozmowa z drugim człowiekiem działa terapeutycznie. Nie musi oznaczać początku nowego romansu. A Drogie Panie już uknuły teorie o braku męskości (Mysia) i nie zakończonych sprawach, nie poukładanych nitkach, które dyskwalifikują mnie jako kandydata do nowego związku (lilyrush). Pewnie jesteście piękne, ale dlaczego takie kategoryczne w swych sądach? Czasami mam wrażenie, że jesteśmy odmiennymi gatunkami. Posługujemy się tymi samymi słowami, ale nadajemy im różne znaczenia. Mysiu – męskość mam sprawną - i co więcej coraz mądrzejszą, lilyrush – cenię sobie Twoje dobre rady.
        • tygrysgreen Re: Warszawa. We dwoje raźniej. 07.03.11, 20:05
          >Czasami mam wrażenie, że jesteśmy odmiennymi gatunkami.

          trafiłeś w sedno.
        • domek-z-kart Re: Warszawa. We dwoje raźniej. 07.03.11, 21:10
          ..powaliłeś mnie tym tekstem-jedyny na dzień kobiet...suspicious

          Racja po Twojej stronie-wyciągamy zbyt daleko idące wnioski (kobiety)-zobaczymy śnieg i wyobrażnia pokazuje nam.....bałwana.
          Jednak.......czy nie trzeba było zacząć w ten sposób...

          witam-jestem facetem z przeszłością,mieszkam w W-ie,szukam kompana/nki na pogadanie przy piwie/winie/wodzie o życiu i jego zakrętach....czekam na znak żyjących.

          Ty -zapewne w szczerości i bez podtekstów-opisałeś swą zawiłą sytuację i przedstawiłeś nam Swą żonę ,jako smoka pożerającego niewinnych prawiczków.
          ufffff----spokojnie-nie rzucaj się smile-może sporo w tym racji-nie próbuję dochodzić prawdy,nie oskarżam.....Tylko raz jeszcze........te opowieści mogłeś zostawić na realne spotkania.

          Pozdrówka.
          • dagier Re: Warszawa. We dwoje raźniej. 07.03.11, 22:20
            Hej. Mogłem, ale przecież od czegoś trzeba było zacząć. Dopóki nie ma realnych spotkań, to są w fazie przejściowej właśnie te - wirtualne. Poza tym nudno byłoby czytać taki prosty tekst o "facecie z przeszłością". Chciałem przekazać trochę więcej treści. Wierzę, że moje doświadczenia komuś się przydadzą. Nie bez powodu jesteśmy na tym właśnie forum. A tak swoją drogą ... jeśli na tle śniegu widzisz od razu bałwana, a w tle historii o zawodzie jakiego doznałem, widzisz powiastkę o smoku i prawiczku ... to dokładnie wpisujesz się w schemat, który realizowała moja Pani.
            Serdecznie pozdrawiam.
            • domek-z-kart Re: Warszawa. We dwoje raźniej. 08.03.11, 16:05
              ...nie to miałam na myśli-ale tak to już jest-tu można dopatrywać się wszystkiego i niczego.

              oczywiście pozdrawiam równie serdecznie big_grin
        • szalona_mysia Re: Warszawa. We dwoje raźniej. 09.03.11, 00:30
          nie pisałam, że ogólnie brak Ci męskości ... tylko gdzieś ją po drodze utraciłeś w imię jak rozumiem dobra rodziny (skrót myślowy) ... ale dla mnie facet bez odrobiny swojego świata staje się tylko "pomocą domową" a nie "partnerem" czy Mężczyzną ... ja muszę faceta podziwiać czyli musi mi czymś imponować ... ale to tylko ja

          suspicious suspicious suspicious ... __________________________________________________________________________________________________ pomimo burzy skaczę w kałuży
    • magda060374 Re: Warszawa. We dwoje raźniej. 08.03.11, 22:31
      do 40 3 lata a marzenia wciąż te same ...
      tęsknota za kimś z kim można by być codziennie i żeby się tak zestarzeć
      rozmawiać chodzić do kina i takie tam
    • zjm1111 Re: Warszawa. We dwoje raźniej. 10.03.11, 17:24
      Mojemu męzowi tez się znudziłam...
      U nas magoczne 7 lat po ślubie, do tego pojawiło się drugie dziecko i tatuś się zmyłsad
      Jeden z argumentów - zrobiłam się mało towarzyska, haha on nadrabiał i to chyba za wszystkie lata. Nie będę się zagłebiać.
      Przez te wszystkie lata małżeństwa nie zainicjował sam żadnego wyjscia do teatru/kina a tu nagle z nową nie wiem kim kochanką/koleżanką/przujaciółką już do teatru leci smile
      Jak ja mu kiedys zarzuciłam, ze nic nie organizuje tylko ja, to usłyszałam, ze ma tyle pracy, ze nie ma głowy do takich rzeczy....smile
      No ludzie się zmieniają, musimy to zaakceptować niestety chociaż bardzo to dla nas bolesne...
      Mnie zostawił z 2 małych dzieci, ale jakoś zamierzam żyć. Robić rzeczy, na które wcześniej nie miałam czasu, albo możliwości....
      Warszawa daje wiele możliwości. Na nowe związki za wcześnie, ale Samotne/Samotni, jakby ktoś miał ochotę na kino/teatr albo nawet wypad do parku z dzieciakami to chętnie dołączę...
      Niestety mam samych "sparowanych" znajomych i jakoś tak mi czasami przy nich smutnosad
      Mail gazetowy jakby cosmile
      • esskimmo Re: Warszawa. We dwoje raźniej. 18.03.11, 10:15
        Wiem, że takich forów jest mnóstwo. Mimo to utworzyłem jeszcze jedno. Wszystkich, którzy są zainteresowani tematem "rozstań w Warszawie" zapraszam serdecznie.
        • zjm1111 Re: Warszawa. We dwoje raźniej. 19.03.11, 18:23
          Super, myślałam o takim "lokalnym" forumsmile
          juz lecę!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja