dagier
27.02.11, 22:22
Hej. Rozchodzimy się. Stało się to, czego nie spodziewałem się w najgorszych snach. Właściwie powody są błahe. Ona jest ambitna i lubi komplementy, ja jestem w porządku, ale cenię sobie spokój. Tego spokoju ona znieść nie może. Spokojny to znaczy nudny ? Powiedziała mi do słuchu kilkakrotnie - nie rozwijasz się, nie masz znajomych, ucz się, etc. Uczę się, skończyłem studia podyplomowe, zgłębiłem się w opuszczony już dawno angielski. .. Ona dalej mówi, że jestem kiepski. Sprawdziłem jej telefon. Otóż Andrzej jest po prostu lepszy. Widocznie on właśnie stał się nowym punktem odniesienia. Dla mnie to muł. Dla niej guru. Spłynęłoby to po mnie jak po kaczce, ale jest mały szkopuł, który ma imię i jest chłopcem. O niego mogę walczyć nawet na noże. Próbuję znaleźć się w nowej rzeczywistości. Po prostu stałem się dawnym sobą. Fajnym facetem, który wychodzi do ludzi. Żartuje. Zahacza o kino i pub. Który stara się zapomnieć tym, że spowszedniał i spłowiał. 4 lata do magicznej 40-tki mi zostało i nie zmarnuję ich. Proszę tylko o wsparcie. Smutno jest chodzić samemu po mieście. Piwo oczywiście smakuje świetnie, ale szybko się kończy, bo nie można "przerywać go" rozmową.