mr.kev
01.05.11, 13:55
Wiele osób z tego forum chyba powinno wziąć sobie do serca maksymę, nie pamiętam czyją, głoszącą że miłość nie polega na patrzeniu na siebie nawzajem, a na patrzeniu w tym samym kierunku.
Wszelkie poszukiwania pana bruneta wierzącego, pani gotującej ze średnim biustem czy pana studenta z Gdańska skończą się serią niepowodzeń, bo MUSZĄ skończyć się serią niepowodzeń.
Bo tak naprawdę w udanym związku nie jest ważna wiara i wzrost i współczynnik brunetowatości - ważne jest to, żeby się rozumieć, dogadywać, mieć wspólne tematy, fundamentalnie wspólne wartości, podobne poczucie humoru i niektóre priorytety. Wybieranie partnera jak z supermarketu, jak z promocji, pod zestaw najdziwniejszych parametrów, które WYDAJĄ SIĘ ważne, a takimi nie są - bo biust zwiędnie, student zmieni miejsce zamieszkania, a brunet osiwieje (za to ludzki charakter i intelekt ewoluuje i zmienia się dużo wolniej i rzadko o 180 stopni) - prowadzi co najwyżej do kłótni, zdrad i frustracji.