shantyman
25.05.11, 19:04
Ciekaw jestem czy zgodzilibyście się z twierdzeniem, że samotność często jest efektem wyznawanych wartości albo ideałów? I nie chodzi mi tu o wydumane "głupotki" takie, jak oazowa czystość do ślubu czy religijne tamtaramta, myślę o wartościach głęboko pojętej cywilizacji grecko-rzymskiej, pięknej filozofii prawdziwej przyjaźni i miłości, o której pisał chociażby Arystoteles. Czy nie jest tak, że ludziom pojmującym przyjaźń jako przyjaźń a miłość jako miłość jest dla tego samego faktu trudniej nie być samotnym?