W czym tkwi problem?

17.06.11, 00:25
W wyglądzie!
Doszedłem do tego (zdawałoby się oczywistego) wniosku kilka dni temu.
Przeanalizowałem sytuację - przedstawia się ona następująco.
Jestem "samotny" od zawsze, przy czym słowo "samotny" jest mało precyzyjne, bo mam grono dobrych znajomych, rodzinę. Chodzi o tzw. drugą połowę.

Koleżanki twierdzą, że jestem inteligentny, zabawny, utalentowany. Podobno jedna z nich stawia mnie za wzór swojemu narzeczonemu.
Nie podejmuję się oceny, czy faktycznie posiadam wyżej wymienione zalety, ale skoro znajome kobiety tak mnie postrzegają, to dlaczego nie są zainteresowane mną jako potencjalnym partnerem? Coś musi być naprawdę "nie tak", jeśli mimo tych wszystkich zalet wciąż pozostaję mało atrakcyjną partią.
Czyżby... wygląd? Wszystko na to wskazuje. Chyba, że macie inne pomysły - chętnie posłucham.
Zasobność portfela raczej nie gra decydującej roli, bo większość zajętych koleżanek jest w związkach z facetami, którzy albo wciąż studiują, albo pracują gdzieś dorywczo.
    • user0001 Re: W czym tkwi problem? 17.06.11, 01:14
      Świetnie, znalazłeś problem, wykazałeś, że jest nie korygowalny, możesz dołączyć do noa i zarovicha w chórku obrażonych na cały świat.

      Masz jeszcze dwie szanse:
      1. Weź się za siebie. Głos, przekaz niewerbalny, nad tym możesz pracować.
      2. W najbliższych latach, "na rynek" wejdą rozwódki z dzieckiem w zbliżonym wieku. One mogą połasić się na "żywiciela".
      • hellish.monster Re: W czym tkwi problem? 17.06.11, 09:15
        user0001 napisał:

        > 2. W najbliższych latach, "na rynek" wejdą rozwódki z dzieckiem w zbliżonym wieku. One mogą połasić się na "żywiciela".

        niezłe podsumowanie
        • user0001 Re: W czym tkwi problem? 17.06.11, 09:47
          Źle przecinki postawiłem, późno w nocy było.

          Oczywiści chodziło mi o rozwódki w podobnym wieku co założyciel wątku, z małym dzieckiem wink

          To "podsumowanie" to wnioski z rozmowy z kolegą z podstawówki którego przypadkiem spotkałem kilka tygodni temu. Kolega, rozwodnik, mył akurat samochód przed wyjazdem na randkę, tak zreferował sprawę: singielki omijam z daleka, w naszym wieku mają nierealne wymagania, a rozwódka zdążyła się już sparzyć i szuka mężczyzny a nie modela.
          • hellish.monster Re: W czym tkwi problem? 17.06.11, 15:41
            uwielbiam generalizowanie
            • user0001 Re: W czym tkwi problem? 17.06.11, 16:00
              Ja też, zwłaszcza przy piwku, w przerwach między opowieściami o "dawnych dobrych czasach".
              • hellish.monster Re: W czym tkwi problem? 18.06.11, 09:07
                to Ty jednak spożywasz alkohol?!
                • user0001 Re: W czym tkwi problem? 18.06.11, 09:52
                  Spożywam, chyba że się odchudzam.
    • yzek Re: W czym tkwi problem? 17.06.11, 10:01
      > dlaczego nie są zainteresowane mną jako potencjalnym partnerem?

      a) jesteś za dobry dla nich
      b) ale z pewnością ktoś na ciebie czeka
      c) nie masz "tego czegoś"
      d1) jeśli się starasz, to starasz się za bardzo, więc odstraszasz
      d2) jeśli się nie starasz, to starasz się za mało, więc przegrywasz z tymi co się starają
      e) absolutnie nie wygląd, nie ma żadnego znaczenia!

      Wydaje Ci się, że to co napisałem nie ma sensu? Ale to wielka mądrość (ooommmmmmm zennnnnn) a jak jej nie przyjmiesz, grupa okrzyknie cię frustratem obrażonym na cały świat (za wyjątkiem paru frustratów, obrażonych na cały świat)

      Y.
      • zielonooki_1987 Re: W czym tkwi problem? 17.06.11, 10:27
        Haha, masz rację, już zostałem zakwalifikowany go grupy "obrażonych na cały świat". Nieźle się zaczyna smile
        Otóż nie, do nikogo nie mam pretensji. Po prostu apelowałbym o szczerość i oficjalne obalenie mitu, że tylko faceci zwracają uwagę na wygląd. Przyznajmy, że wszyscy jesteśmy wzrokowcami, bez względu na płeć.
        Im szybciej przestałbym się łudzić, tym lepiej smile
        • user0001 Re: W czym tkwi problem? 17.06.11, 10:49
          Nawet my faceci nie jesteśmy do końca wzrokowcami.

          Zdarzyło mi się, poderwać dziewczynę z sojuszu w ogame (tak to zamierzchła przeszłość). Świetnie nam się pisało, ale jak spotkaliśmy się to zrozumiałem dlaczego nie chciała przesłać fotki, miała nadwagę i zęby wołające o uwagę ortodonty. Byłbym ją spławił gdybyśmy byli sami. Ale wraz z kumplem i nią jechaliśmy do W-wy na spotkanie w sprawach "sojuszu" (czytaj browara by poznać innych graczy).
          Tym dziwnym trafem, przez wymuszony przedłużony kontakt miałem okazję poznać tą wspaniałą ekstrowertyczkę i przeżyć najlepsze jak do tej pory kilka miesięcy mojego życia.

          Nawet zdarzenia bardzo mało prawdopodobne mogą się wydarzyć, ale na pewno nic nie wydarzy się, jeżeli zamkniesz się w postawie użalania się nad sobą.
          • mr.kev Re: W czym tkwi problem? 17.06.11, 12:54
            Zielonooki, ale nikt Ci na razie szczerze nie powie, że u Ciebie to chodzi na pewno o wygląd, bo jesteś dla nas zbiorem pikseli ułożonych w literkismile a btw w jednym wątku wypunktowałam kilka innych przyczyn, o których ludzie często nie mówią innym, a które utrudniają kontakty towarzyskie itp.
            Typu np. okrutnie zaniedbane uzębienie (przy niezłej reszcie!!) albo totalny brak zainteresowania drugą osobą jako człowiekiem.

            > Tym dziwnym trafem, przez wymuszony przedłużony kontakt miałem okazję poznać tą
            > wspaniałą ekstrowertyczkę i przeżyć najlepsze jak do tej pory kilka miesięcy m
            > ojego życia.

            A widzisz, kurczę. Jednak da się żyć z osobą niewyglądającą olśniewająco i to żyć szczęśliwie. Ciekawe, co na to obrażeni-na-świat wink

            Bo dla mnie, sorry, mam 25 lat, ale podejście "łe, brzydka jednak, to się trzeba oddalić szybko" jest po prostu dziecinne smile
            I mam wrażenie, że ludzie, którzy uważają wygląd za totalną determinantę sami w ten sposób patrzą na płeć przeciwną. No i wtedy faktycznie, brzydki pan X szukający prześlicznej pani Y ma mniejsze szanse, albo musi ją zafascynować czymś innym niż piękno ...
            • fatalny_kasztan Re: W czym tkwi problem? 17.06.11, 20:47
              mr.kev napisała:

              > Zielonooki, ale nikt Ci na razie szczerze nie powie, że u Ciebie to chodzi na p
              > ewno o wygląd, bo jesteś dla nas zbiorem pikseli ułożonych w literkismile a btw w
              > jednym wątku wypunktowałam kilka innych przyczyn, o których ludzie często nie m
              > ówią innym, a które utrudniają kontakty towarzyskie itp.
              > Typu np. okrutnie zaniedbane uzębienie (przy niezłej reszcie!!) albo totalny br
              > ak zainteresowania drugą osobą jako człowiekiem.
              >
              > > Tym dziwnym trafem, przez wymuszony przedłużony kontakt miałem okazję poz
              > nać tą
              > > wspaniałą ekstrowertyczkę i przeżyć najlepsze jak do tej pory kilka miesi
              > ęcy m
              > > ojego życia.
              >
              Ja też miałem coś podobnego.
              Poznałem raz mało zgrabną dziewczynę, jednak po kilkunastu rozmowach
              z nią zafascynowałem się, wygląd zupełnie przestał mieć znaczenie.
              Nieco później, kiedy stwierdziłem, że oto nadszedł mój czas okazało się....
              że jest mężatką
              • xzarovichx Re: W czym tkwi problem? 17.06.11, 20:54
                Zajętość trzeba sprawdzać na samym początkutongue_out
          • fatalny_kasztan Re: W czym tkwi problem? 17.06.11, 20:21
            > Nawet zdarzenia bardzo mało prawdopodobne mogą się wydarzyć, ale na pewno nic n
            > ie wydarzy się, jeżeli zamkniesz się w postawie użalania się nad sobą.

            Jako 32-letni stary dziad, który sporo przeszedł mogę to potwierdzić z małym wyjątkiem,
            zdarzenia bardzo mało prawdopodobne nie zdarzają się w dziedzinie tzw damsko-męskiej
            • xzarovichx Re: W czym tkwi problem? 17.06.11, 20:59
              Trochę w tym racji. Ale to oczywiście zależy od tego czy jesteś w miarę atrakcyjny czy nie. W tym drugim przypadku (jeśli jest naprawdę źle czyli poniżej przeciętności) liczyłbym się z brakiem takich zdarzeń. I to niezależnie od podejścia.
              • fatalny_kasztan Re: W czym tkwi problem? 17.06.11, 21:28
                Jestem totalnie nieatrakcyjny.
                • xzarovichx Re: W czym tkwi problem? 17.06.11, 21:33
                  Jesteś postrzegany jako nieatrakcyjny, to tylko Twoja opinia czy może jedno i drugie?
                  • fatalny_kasztan Re: W czym tkwi problem? 17.06.11, 21:43
                    Jedno i drugie
        • atatinka obalam mit :) 17.06.11, 11:48
          nie tylko faceci zwracają uwagę na wygląd. Ja jestem kobietą i też zwracam smile Przy czym nie chodzi o jakiś konkretny zestaw cech, które kwalifikują lub dyskwalifikują gościa ale o pewną całość która albo ci się podoba albo nie. Ostatnio jak idę sobie ulicą to przyglądam się mijanym mężczyznom i mój wniosek jest taki: nie potrafię określić dlaczego jedni mi się podobają a inni nie. Np. widzę gościa, nie podoba mi się i analizuję co w jego wyglądzie jest nie tak i okazuje się że wszystko z nim w porządku, nie ma zadnej wyraźnej cechy która jest dla mnie nie do przyjęcia a jednak nie umówiłabym się z nim.... Inny np. podoba mi się i jak analizuję jego wygląd to np. dochodzę do wniosku że ma za duży nos czy coś tam ale i tak mi się podoba. Także tego ... nigdy nic nie wiadomo wink
          • user0001 Re: obalam mit :) 17.06.11, 11:50
            A może nie chodzi o sam wygląd, ale także o język ciała?
            • atatinka Re: obalam mit :) 17.06.11, 12:13
              To pewnie też ale chodzi właśnie o to że czasami nie da się spojrzeć na człowieka, powiedzieć popraw to i to i wszystkie laski będą twoje wink Bo człowiek to pewna całość i choćby wszystkie poszczególne elementy były ok to jako całość coś jest nie ok. Ale, że by nie było że w takim razie to nic się nie da zrobić, pamiętajmy, że każdej babce pewnie inna "całość" się podoba smile
              Poza tym masz rację, może być boski wygląd a mowa ciała do bani i wyćwiczona mowa ciała i koszmarny wygląd.
        • xzarovichx Re: W czym tkwi problem? 17.06.11, 17:28
          Myślałem że ten mit został już dawno temu obalonysmile
          Ludzie (o ile mi wiadomo kobiety się do nich zaliczają) z natury są wzrokowcami. A jak pokazują badania, niekiedy bardziej niż nam się wydaje.
    • noajdde Re: W czym tkwi problem? 17.06.11, 22:04
      Wygląd jest najważniejszym czynnikiem jaki kobiety biorą pod uwagę przy wyborze partnera. Tylko duża kasa (wygodne życie) jest w stanie zniwelować pewne braki, jednakże w przypadku tylko niektórych kobiet. Wbrew obiegowym opiniom myślę, że wygląd partnera dla kobiet jest znacznie istotniejszy niż partnerki dla mężczyzn. Odpowiedni wygląd partnera to: atrakcyjność seksualna, podziw koleżanek, zdrowe i ładne potomstwo, pewność samej siebie (dzięki temu co udało się "zdobyć"). A co jeszcze, może koleżanki forumowe podpowiedzą.
      • fatalny_kasztan Re: W czym tkwi problem? 17.06.11, 22:10
        noajdde napisał:

        > Wygląd jest najważniejszym czynnikiem jaki kobiety biorą pod uwagę przy wyborze
        > partnera. Tylko duża kasa (wygodne życie) jest w stanie zniwelować pewne braki
        > , jednakże w przypadku tylko niektórych kobiet.

        Mocne ale prawdziwe
      • atatinka Re: W czym tkwi problem? 17.06.11, 22:54
        Z tym sie zgodzić nie mogę. Taka generalizacja jest niesprawidliwa i moim zdaniem obraźliwa dla kobiet. Zapewne są i takie kobiety ale nie tylko. Dla mnie wygląd jest ważny przy pierwszym kotakcie. Jak mi sie facet podoba to większe szanse że sie z nim umówie niż gdyby mi sie nie podobał - to chyba ludzkie i normalne. Ale przy wyborze partnera zdecydowanie wiecej rzeczy jest ważnych i ważniejszych niż wygląd. Mając do wyboru super przystojnego ale zadufanego w sobie buca i przeciętnego lub nawet lekko poniżej przeciętnej wink sympatycznego, mądrego i dojrzałego faceta zdecydowanie wybiorę tego drugiego! Sory ale wybieranie partnera tylko ze wzgledu na fizyczne walory, moim zdaniem jest zwyczajnie głupie...
        • xzarovichx Re: W czym tkwi problem? 17.06.11, 23:18
          atatinka napisała:

          > Dla mnie wyg
          > ląd jest ważny przy pierwszym kotakcie. Jak mi sie facet podoba to większe szan
          > se że sie z nim umówie niż gdyby mi sie nie podobał - to chyba ludzkie i normal
          > ne.
          Cały czas o tym mówię. Ale pomimo tego ciągle jakaś forumka się trafia która uparcie twierdzi że to nieprawdasmile

          > Ale przy wyborze partnera zdecydowanie wiecej rzeczy jest ważnych i ważniej
          > szych niż wygląd.
          Czy ktoś temu zaprzecza?smile

          > Mając do wyboru super przystojnego ale zadufanego w sobie buc
          > a i przeciętnego lub nawet lekko poniżej przeciętnej wink sympatycznego, mądrego
          > i dojrzałego faceta zdecydowanie wybiorę tego drugiego!
          Skąd to wiesz? Rozważasz to teraz na spokojnie, na chłodno, wyłącznie rozumem. W trakcie gdy pisałaś te słowa ilu przystojnych facetów było obok?smile

          > Sory ale wybieranie par
          > tnera tylko ze wzgledu na fizyczne walory, moim zdaniem jest zwyczajnie głupie.
          Oczywiście. Napiszę jednak po raz n-ty to samo - nie wybiera się partnera na poważnie (pomijam romanse) kierując się wyłącznie atrakcyjnością fizyczną. Ale jeśli tej atrakcyjności w ogóle nie ma to i tak nic z tego nie będzie. Po prostu przyciąganie fizyczne musi w jakimś stopniu istniećsmile
          • atatinka Re: W czym tkwi problem? 17.06.11, 23:36
            No własnie nie napisaleś tego, co teraz precyzujesz. To zdanie jest dość jednoznaczne, nie sądzisz? Nie ma tu zaznaczenia, że chodzi o pierwszy kontakt, co ja chciałam podkreślić
            Wygląd jest najważniejszym czynnikiem jaki kobiety biorą pod uwagę przy wyborze partnera.

            A skąd wiem wiem jakiego wyboru bym dokonała? A stąd, że kilka mam już za soba, tzn. i wyborow i związków a nawet jedno małżeństwo big_grin Mało tego z bucami nawet się nie umawiam, nie mowiąc o związkach.
            A co do atrakcyjności... nie wiem czy jest możliwe żeby tej atrakcyjności nie było w ogóle. W końcu kazdemu co innego sie podoba ... Znam ze dwóch facetów w mojej opinii wyjątkowo mało atrakcyjnych - mowiąc delikatnie - i wcale nie bogatych. Każdy z nich ma żonę, mało tego wg mnie wyjątkowo ładną (nawet ładniejszą ode mnie big_grin ) Podsumowując - ja bym sie z nimi w zyciu nie umowiła ale znalałzy sie takie dwie, ładniejsze ode mnie, które nie tylko się umówiły ale nawet dały zaobrączkować smile
            Dobrze to ująłeś - chodzi o przyciąganie fizyczne a nie atrakcyjność jako taką.
            • xzarovichx Re: W czym tkwi problem? 18.06.11, 00:06
              atatinka napisała:

              > No własnie nie napisaleś tego, co teraz precyzujesz. To zdanie jest dość jednoz
              > naczne, nie sądzisz? Nie ma tu zaznaczenia, że chodzi o pierwszy kontakt, co ja
              > chciałam podkreślić
              > Wygląd jest najważniejszym czynnikiem jaki kobiety biorą pod uwagę przy wybo
              > rze partnera.

              Najważniejszym bo pierwszym. Tak samo jak CV decyduje w pierwszej kolejności o wyborze kandydatów na stanowisko. Co z tego że masz cały szereg bardzo cennych zalet, skoro brakuje Ci kwalifikacji?smile


              > A skąd wiem wiem jakiego wyboru bym dokonała? A stąd, że kilka mam już za soba,
              > tzn. i wyborow i związków a nawet jedno małżeństwo big_grin Mało tego z bucami nawet
              > się nie umawiam, nie mowiąc o związkach.
              > A co do atrakcyjności... nie wiem czy jest możliwe żeby tej atrakcyjności nie b
              > yło w ogóle. W końcu kazdemu co innego sie podoba ... Znam ze dwóch facetów w m
              > ojej opinii wyjątkowo mało atrakcyjnych - mowiąc delikatnie - i wcale nie bogat
              > ych. Każdy z nich ma żonę, mało tego wg mnie wyjątkowo ładną (nawet ładniejszą
              > ode mnie big_grin ) Podsumowując - ja bym sie z nimi w zyciu nie umowiła ale znalałz
              > y sie takie dwie, ładniejsze ode mnie, które nie tylko się umówiły ale nawet da
              > ły zaobrączkować smile
              > Dobrze to ująłeś - chodzi o przyciąganie fizyczne a nie atrakcyjność jako taką.
              Wyjaśnij proszę fenomen mojej osoby, na widok której (niezależnie czy na żywo czy na zdjęciu) każda kobieta stwierdza bycie nie w typie. Przy czym zakładamy że jest to powiedzmy kilkadziesiąt kobiet z rzędu.

              • atatinka Re: W czym tkwi problem? 18.06.11, 00:17
                Wyjaśnij proszę fenomen mojej osoby, na widok której (niezależnie czy na żywo c
                > zy na zdjęciu) każda kobieta stwierdza bycie nie w typie. Przy czym zakładamy ż
                > e jest to powiedzmy kilkadziesiąt kobiet z rzędu.

                To chyba rzeczywiście jesteś fenomenem ;D Trudno mi wyjasnić bez obejrzenia big_grin A tak na serio może jesteś rzeczywiscie wyjatkowo ... nieładny? i jeszcze nie znalazła się taka która mogłaby z tym zyć wink
                • xzarovichx Re: W czym tkwi problem? 18.06.11, 00:36
                  atatinka napisała:

                  > To chyba rzeczywiście jesteś fenomenem ;D Trudno mi wyjasnić bez obejrzenia big_grin
                  > A tak na serio może jesteś rzeczywiscie wyjatkowo ... nieładny? i jeszcze nie z
                  > nalazła się taka która mogłaby z tym zyć wink
                  Przypuszczam że jestem. Innego rozwiązania po prostu nie widzę.
                  Statystycznie rzecz biorąc, jeśli na kilkadziesiąt nie ma ani jednej to całkiem możliwe że w ogóle nie istnieje. Bądź występuję w śladowych ilościach.....co właściwie na jedno wychodzi.

            • fatalny_kasztan Re: W czym tkwi problem? 18.06.11, 17:11
              > A co do atrakcyjności... nie wiem czy jest możliwe żeby tej atrakcyjności nie b
              > yło w ogóle. W końcu kazdemu co innego sie podoba ... Znam ze dwóch facetów w m
              > ojej opinii wyjątkowo mało atrakcyjnych - mowiąc delikatnie - i wcale nie bogat
              > ych. Każdy z nich ma żonę, mało tego wg mnie wyjątkowo ładną (nawet ładniejszą
              > ode mnie big_grin )

              Od każdej reguły są wyjątki. Też znam kilka osób (zarówno mężczyzn jak i kobiet) powszechnie uważanych za mało atrakcyjnych będących "zaobrączkowanych" ale znam też
              kilkadziesiąt mało atrakcyjnych i samotnych. Tak więc proporcje są odwrócone w porównaniu
              z tzw. przeciętnymi. A jeśli ktoś dodatkowo jest liderem w gronie nieatrakcyjnych, tak jak ja
              to szanse maleją niemal do zera...
              Uff, lektura tego forum potrafi być naprawdę przygnębiająca.

        • noajdde Re: W czym tkwi problem? 17.06.11, 23:33
          "Dla mnie wygląd jest ważny przy pierwszym kotakcie." - a o czym ja piszę. Jesteś po prostu taka jak większość kobiet, czy to Cię obraża? Powiedzmy sobie szczerze, jak nie ma "pierwszego kontaktu" czy też zostanie po nim niesmak to i dalej nic już nie będzie. Trudno liczyć, że facet, który nie podoba się żadnej kobiecie, będzie pewny siebie.
          • atatinka Re: W czym tkwi problem? 17.06.11, 23:43
            No właśnie nie masz racji smile W przypadku jednorazowego spotkania z takim mało atrakcyjnym facetem pewnie nic z tego nie bedzie ale są sytuacje w ktorych niezależnie od siebie spotykasz tego kogoś więcej razy, np. jest to kolega z pracy, macie wspólnych znajomych, jesteście na tym samym szkoleniu czy cokolwiek. Wówczas taki facet również ma szanse zostać "wybranym" na mojego partnera, pomimo, że w tym pierwszym "rzucie" nie wzbudził mojego zainteresowania, rozumiesz? Bo wygląd tylko przyciąga lub nie uwagę, zwiększa szanse na zapoznanie się bliższe ale nie determinuje wyboru!
            • noajdde Re: W czym tkwi problem? 17.06.11, 23:58
              Jest takie przysłowie "Punkt widzenia zależy od siedzenia". Chcę przez to napisać, że nie masz pojęcia o czym piszesz. Czysto teoretyzujesz, jak znaczna większość na tym i podobnych forach. Ciągle to samo "nie nie ma znaczenia", "liczy się wnętrze", ktoś może zacytować więcej tego kitusmile? A życie (przynajmniej moje) i tak pokazuje, że jest zupełnie na odwrót.
              • atatinka Re: W czym tkwi problem? 18.06.11, 00:13
                Jakież to musi być cudowne uczucie być takim wszechwiedzącym big_grin To, że twoje doświadczenia są inne nie znaczy że jedyne możliwe. Skąd wiesz, że ja nie piszę o własnym doświadczeniu, wcale nie teori? Rózne znajomości mam za sobą, również takie które były zaskakujące dla mnie samej, np. z facetami totalnie nie w moim typie, na ktorych w innych okolicznościach niż były nam dane nie zwrociłabym uwagi...
                • noajdde Re: W czym tkwi problem? 18.06.11, 00:32
                  Sęk w tym, że prawdopodobnie nawet nie potrafisz sobie wyobrazić jak to jest nigdy nie mieć żadnych "znajomości za sobą". Ja piszę tylko i wyłącznie ze swojego puntu widzenia. Twój punkt widzenia jest dla mnie co najwyżej mglistym marzeniem.
                  • mr.kev Re: W czym tkwi problem? 18.06.11, 16:39
                    Atatinka, Xzaro i Noajdde są specjalistami od mówienia kobietom, co one wolą. Choćbyś spędziła siedem cudownych lat z łysym bezzębnym zezowatym grubasem z cudownym poczuciem humoru, oni udowodnią Ci, że zaakceptowałaś go, bo jednak był w miarę przystojny, a przynajmniej sensownie zarabiał, a reszta to blamaż wink

                    Ja bym nie mogła być z takim przemądrzalcem jak w/w Panowie, niezależnie od tego czy byłby chudy i garbaty czy wielki i mięśniaty, no ale pewnie tak naprawdę jednak chodzi mi o wygląd, a nie o przemądrzałość wink
                    • mr.kev Re: W czym tkwi problem? 18.06.11, 16:40
                      P.S. Atatinka to był wołaczsmile bo chyba niejasno wyszło
                      • atatinka Re: W czym tkwi problem? 18.06.11, 20:00
                        Domysliłam się, spoko smile Ale chyba się dałam wpuścić w maliny, bo jako nowy użytkownik forum nie zajarzyłam że to jest gra w "co by nie mówić i tak wiem lepiej, że nic mi się nigdy nie uda"...
                    • noajdde Re: W czym tkwi problem? 18.06.11, 17:32
                      "spędziła siedem cudownych lat z łysym bezzębnym zezowatym grubasem" - teraz to pojechałaśsmile Takie rzeczy to nawet w bajkach się nie zdarzają.
                      Daleko szukać. Rozejrzyj się na ulicy. Znajdź najbrzydszego faceta, takiego, który budzi twoją odrazę. A teraz wyobraź sobie, że miałabyś go pocałować. I co? Matka Teresa była tylko jednasmile
                      • atatinka Re: W czym tkwi problem? 18.06.11, 19:56
                        No jak to nie! A "Piekna i bestia", a "Dzwonnik z Notre dame"? Ty chyba bajek nie oglądasz wink
                      • mr.kev Re: W czym tkwi problem? 18.06.11, 21:35
                        > "spędziła siedem cudownych lat z łysym bezzębnym zezowatym grubasem" - teraz to
                        > pojechałaśsmile Takie rzeczy to nawet w bajkach się nie zdarzają.

                        To była figura retoryczna, mógł ewentualnie nie być zezowaty i mieć jeszcze kły tudzież sztuczną szczekę tongue_out ale już ileś osób w tym wątku cytuje historie typu "X poznała Y. Y nie był zbyt piękny i z początku jej się nie podobał, ale był fajnym człowiekiem. Był z tego związek."
                        Sama znam taką parę, są szczęśliwi.

                        A co do najbrzydszego faceta na ulicy, kt. budzi odrazę, to będzie to menel. I tu faktycznie nie ma zmiłuj, braku higieny nie trawię, ale do wrodzonych wad i zalet ma się to nijak smile
                  • atatinka Re: W czym tkwi problem? 18.06.11, 20:11
                    Tutaj masz calkowitą rację, nie wiem jak to jest nigdy z nikim nie być ale nie do tego sie ustosunkowałam w mioch postach, tylko do stwierdzenia, że wygląd jest najważniejszy. W tym temacie również opierałam się na własnych doświadczeniach, innych niż twoje. Podsumowując, moje stanowisko - poparte doświadczeniem jest takie: ZWRACAM uwage na wygląd (o czym pisałam wyraźnie w innym poście), ale byłam z jednym facetem, który nie był atrakcyjny (w mojej ocenie), ale dzięki temu że spotykaliśmy się często (był moim sąsiadem) i spędzilismy kilka fajnych wieczorów w ramach sąsiedzkiej integracji, przestał mieć dla mnie znaczenie jego wygląd i przeżyliśmy calkiem fajny romans. No i nie jestem w stanie stwierdzić czy był on rzeczywiście obiektywnie nieatrakcyjny, czy był brzydszy niż ty czy nie, nie mam pojęcia. Wiem że początkowo mi się nie podobał, ale okazało się że to nie ma znacznia. A drugi wniosek o którym też pisalam to, że ludziom sie podobają NAPRAWDĘ różne rzeczy, w tym i te związane z urodą.
                    Nie mam zamiaru sie z tobą kłócić i przekonywać cię i kolegę xarovixh, że nie jest z wami tak źle jak piszecie, bo tego nie wiem, ale przygnębiające jest czytanie że ktoś tak kiepsko o sobie myśli. Macie do tego prawo, spoko, piszę tylko o swoich odczuciach...
    • biba7 Re: W czym tkwi problem? 17.06.11, 23:44
      przyciaganie fizyczne musi istniec, bez przyciagania fizycznego to nic nie bedzie a jak jest słabe i sie nie chce za bardzo seksicz ta osoba z czasem zaczna sie awantutry ,ze któras ze stron nie daje i zdrada a koniec konców rozejscie. Na bazie przyciaganie fizycznego patrzy sie na zainteresowania co czyta czy ma sie o czym rozmawiac, zainteresowania ksiązki to dla mnie drugi naJWAZNIEJSZY CZYNNIK. WOLE CZYTAJĄCYCH NIZ MEGA PRZYSTOJNYCH SPORTOWCÓW Z KTÓRYMI NIE MA O CZYM ROZMAWIAC, ALE PRZYCIAGANIE BYC MUSI. Ja oosbiscie spotkałam tylko raz kogoś kto mnie przyciągał fizycznie i psychicznie a czesto sie z kims tam umawiam a miał za to inne maNKAMENTY CHARAKTERU. patrząc jednak przez pryzmat osób , które nie mają zainteresowań nie lubia osbie podyskutowac np. o fizyce czy historii czy kodzie genetycznym to dla nich bedzie najwazniejszym czynnikiem wyglad i chyba kasa ale dla ludzi z zaintersowaniami którzy nie chca z partnerem tylko ładnie sie usmiechac, bawic, jeśc wazny jest tez wyglad zainteresowania, pasje, mozliwosc rozmowy na wiele tematów. Dlatego czym wiecej zainteresowań tym trudniej znaleźć partnera który moze byc ciekawy, taki który imponuje wiedza i jeszcze z wygladu sie podoba.
Pełna wersja