jedr-ek28
19.06.11, 19:37
Wczoraj postanowiłem wyjść od miasta, bo znajomy często wychodzi do klubów więc poszedłem, ale jak zwykle czułem się tak spięty i przestraszony, że od razu zauważyłem, że ludzie ode mnie odchodzą. A byli tam nowi ludzie a ja nie umiem nawiązywać nowych znajomości. Nie umiem o sobie mówić, ba, nawet nie mam co o sobie powiedzieć.
Od razu wyczułem, że mnie nie lubią. Codziennie widzę ludzi tak wspaniałych, tak atrakcyjnych, trzymają się za ręce, są blisko siebie, ludzie do nich lgną i sami przychodzą a mnie, odkąd pamiętam, nawet rodzice nie przytulali. Od zawsze byłem sam i nigdy nic od rodziców nie dostałem a kiedy chciałem porozmawiać z mamą, to powiedziała, że nie obchodzą ją moje problemy. Kiedyś przychodzili do mnie koledzy ze szkoły, ale kiedy przychodzili, to ojciec zawsze rozkazywał mi coś zrobić, przez co znajomi ode mnie odeszli a ja musiałem ciągle wykonywać jakieś rozkazy ojca. Nigdy nikomu o tym nie mówiłem. Bałem się reakcji znajomych. Jestem wściekły na rodziców, jestem sfrustrowany. Od dwóch lat chodzę po psychologach. Jedna udzielała mi poradnictwa, coś mi pomagało, ale tylko na chwilę. Zrezygnowałem. Od miesiąca chodzę do psychoterapeuty, jest lepsza, ale nic mi nie pomaga. Jest fajną osobą, ale ja mam tak, że czuję potrzebę ciągłego wyżalania wspomnień, które stanowią dla mnie cierpienie. Mam problem z bliskością i lękiem. Jestem załamany myśląc o dziewczynie. Przecież żadna, tak atrakcyjna dziewczyna, nie będzie miała ochoty nawet ze mną porozmawiać, a jak patrzę na wylansowane laski, to mnie jeszcze większe przerażenie bierze, bo wiem, że miała pewnie z 20 partnerów i lubi, jak byle jaki typ do niej podejdzie, zabierze ją samochodem i ... A większość takich jest a ja takiej nie chcę. Pracuję, sporo zarabiam, jetem po anglistyce, ale lęk i problem z bliskością nie pozwala mi normalnie funkcjonować. Boję się rozmawiać z ludźmi o swoich problemach. Czy ktoś ze mną porozmawia?