Co mam zrobić?

19.06.11, 19:37
Wczoraj postanowiłem wyjść od miasta, bo znajomy często wychodzi do klubów więc poszedłem, ale jak zwykle czułem się tak spięty i przestraszony, że od razu zauważyłem, że ludzie ode mnie odchodzą. A byli tam nowi ludzie a ja nie umiem nawiązywać nowych znajomości. Nie umiem o sobie mówić, ba, nawet nie mam co o sobie powiedzieć.
Od razu wyczułem, że mnie nie lubią. Codziennie widzę ludzi tak wspaniałych, tak atrakcyjnych, trzymają się za ręce, są blisko siebie, ludzie do nich lgną i sami przychodzą a mnie, odkąd pamiętam, nawet rodzice nie przytulali. Od zawsze byłem sam i nigdy nic od rodziców nie dostałem a kiedy chciałem porozmawiać z mamą, to powiedziała, że nie obchodzą ją moje problemy. Kiedyś przychodzili do mnie koledzy ze szkoły, ale kiedy przychodzili, to ojciec zawsze rozkazywał mi coś zrobić, przez co znajomi ode mnie odeszli a ja musiałem ciągle wykonywać jakieś rozkazy ojca. Nigdy nikomu o tym nie mówiłem. Bałem się reakcji znajomych. Jestem wściekły na rodziców, jestem sfrustrowany. Od dwóch lat chodzę po psychologach. Jedna udzielała mi poradnictwa, coś mi pomagało, ale tylko na chwilę. Zrezygnowałem. Od miesiąca chodzę do psychoterapeuty, jest lepsza, ale nic mi nie pomaga. Jest fajną osobą, ale ja mam tak, że czuję potrzebę ciągłego wyżalania wspomnień, które stanowią dla mnie cierpienie. Mam problem z bliskością i lękiem. Jestem załamany myśląc o dziewczynie. Przecież żadna, tak atrakcyjna dziewczyna, nie będzie miała ochoty nawet ze mną porozmawiać, a jak patrzę na wylansowane laski, to mnie jeszcze większe przerażenie bierze, bo wiem, że miała pewnie z 20 partnerów i lubi, jak byle jaki typ do niej podejdzie, zabierze ją samochodem i ... A większość takich jest a ja takiej nie chcę. Pracuję, sporo zarabiam, jetem po anglistyce, ale lęk i problem z bliskością nie pozwala mi normalnie funkcjonować. Boję się rozmawiać z ludźmi o swoich problemach. Czy ktoś ze mną porozmawia?
    • mr.kev Re: Co mam zrobić? 19.06.11, 20:55
      Hej,
      co do imprez, to wiem co czujesz, nigdy i nigdzie nie można poczuć się tak przefatalnie samotnym, jak w tłumie obcych, dziwnych, napitych ludzi. Co dopiero zintegrować się z nimi, jak już złapiesz ten duchowy dystans... jednostki wrażliwe tak mają, niestety (choć sama nigdy nie wiedziałam, czy to dobrze, czy źle tak naprawdę).

      Ale co do pustych dziewczyn.. nie wiem, studiowałam trochę, tam i tu, na niezłych uczelniach, kierunki raczej sfeminizowane i mam sporo wolnych koleżanek w przedziale 25-28, normalnych, ładnych, myślących, z wykształceniem i pracą, takich co to można pogadać, pojechać na wakacje z plecakiem, do kina wyskoczyć... Trochę szkoda, że panowie jakoś wszędzie tylko widzą te puste - a te normalne, fajne kobietki, które miały dotąd 1-2 facetów, są jakoś "przezroczyste".
      Zastanawiam się, czemu to tak działa.
      • sav83 Re: Co mam zrobić? 19.06.11, 21:01
        powiedz lepiej gdzie szukać tych koleżanek smile
      • xzarovichx Re: Co mam zrobić? 19.06.11, 21:19
        mr.kev napisała:

        > Ale co do pustych dziewczyn.. nie wiem, studiowałam trochę, tam i tu, na niezły
        > ch uczelniach, kierunki raczej sfeminizowane i mam sporo wolnych koleżanek w pr
        > zedziale 25-28, normalnych, ładnych, myślących, z wykształceniem i pracą, takic
        > h co to można pogadać, pojechać na wakacje z plecakiem, do kina wyskoczyć... Tr
        > ochę szkoda, że panowie jakoś wszędzie tylko widzą te puste - a te normalne, fa
        > jne kobietki, które miały dotąd 1-2 facetów, są jakoś "przezroczyste".
        > Zastanawiam się, czemu to tak działa.
        A nie pomyślałaś że może niejeden facet jest dla tych kobitek przezroczysty? Ja bym się chętnie zainteresował Twoimi koleżankami, ale obawiam się że nawet by nie zwróciły uwagi potykając się o mniewink

      • jedr-ek28 Re: Co mam zrobić? 19.06.11, 22:37
        Wiem, co mogą czuć Twoje koleżanki. To prawda, dzisiaj faceci wolą te wylansowane laski. Coraz bardziej dotyka nas ta szerząca się zaraza skok w bok, sex na raz a coraz bardziej przeraża mnie fakt powstawania coraz liczniejszych klubów, w których odbywają się orgie. Nawet wczoraj mieliśmy odwiedzić jeden z takich klubów, o którym nic wcześniej nie słyszałem a dowiedziałem się, że takie rzeczy właśnie tam się odbywają. Tragedia! I okazało się również, że kolega z pracy pracuje tam jako selekcjoner. Ale jaka jest rzeczywistość, sama wiesz. Dla tych facetów Twoje koleżanki faktycznie mogą być przezroczyste. Ja, z kolei, uwagę zwracam właśnie na takie. Dlatego zawsze miło mi zawiesić oko własnie na takiej dziewczynie. W klubach rozglądam się tylko za takimi smile A Twoje koleżanki skąd są?
    • mr.kev Re: Co mam zrobić? 19.06.11, 21:03
      A, i jeszcze jedno - ja tu nie szukam nikogo, zresztą nie jestem z Łodzi - ale masz naprawdę sympatyczny uśmiech.
      • xzarovichx Re: Co mam zrobić? 19.06.11, 21:21
        Ja zawsze miałem wrażenie że w Łodzi jest nadmiar młodych kobietwink
      • jedr-ek28 Re: Co mam zrobić? 19.06.11, 22:24
        Naprawdę? Dzięki smile
        • mr.kev Re: Co mam zrobić? 19.06.11, 23:54
          Co do miast. Większe akademickie i akurat nie Łódź ;P. Wybaczcie, ale nie czuję się uprawniona do podawania bliższych namiarów.
          Co do miejsc. Kino, fitness klub+wszelkie hobbystyczne formy sportu/tańca, organizacje pozarządowe, basen, czasem knajpy...

          Jędrek, wydaje mi się, że mniej bolesne, trudne i dramatyczne jest stopniowe budowanie siatki znajomych, a nie rzucanie się na głęboką wodę i zagadywanie do obcych ludzi w pubach. Może kolega czy koleżanka z pracy chodzą do fajnych miejsc, może znajomi ze studiów czy doktoranci znają jakichś sympatycznych ludzi, taki wolontariat też nie byłby głupi, panie lubią się udzielać w takich klimatach. Jak masz fajną pracę, to nawet nie musisz wyjeżdżać, na miejscu też coś znajdziesz smile
    • barreiro Re: Co mam zrobić? 19.06.11, 21:22
      Hej. Twój problem jest mocno zakorzeniony w Twojej psychice. Pewnie spotykając nowych ludzi nie możesz się wyluzować, bo obawiasz się, aby nie powiedzieć czegoś głupiego, nie zrobić czegoś głupiego, masz wrażenie, że każdy mówi o Tobie i to Cię przeraża. Ja sam mam podobny problem, choć nie tak poważny jak Ty, ale przy każdej nowej znajomości, przy każdej sytuacji, w której pojawiają się nowi ludzi przygasam i nie potrafię się wyluzować i być duszą towarzystwa jak wielu potrafi. Boję się też różnych spontanicznych sytuacji, czegoś nie zaplanowanego. Powiem Ci, że ostatnio dostałem propozycję od koleżanki, która była na wolontariacie we Włoszech, abym odwiedził ją we Włoszech. Biłem się długo z myślami ale w końcu odważyłem się i pojechałem. Ta spontaniczna wyprawa coś we mnie złamała. Stałem się bardziej spontaniczny i wiem, że nie można siedzieć w domu i się zamartwiać, ale stawiać czoła temu, co Cię w danej chwili spotyka. Oczywiście wróciłem też z małym dołem psychicznym związanym z moim angielskim. Choć znam ten język to jednak nie mogę się przełamać i pogadać z kimś w tym językucrying No ale to już inna para kaloszy. Ty piszesz, że jesteś po anglistyce, więc może wyjedź na jakiś miesiąc czy dłużej na taki wolontariat. Nowe środowisko, ludzi i świadomość, że jesteś skazany na siebie może Ci pomóc. Poza tym piszesz, że pracujesz. Czy w pracy też masz problem z komunikatywnością z ludźmi z pracy. Pozdrawiam Tomek
Pełna wersja