Może jakaś rada?

26.09.11, 23:42
Witam w gruncie rzeczy sam nie wiem dlaczego tu napisałem może coś mnie w końcu tchnęło by ruszyć me życie naprzód? Mam 22 lata jestem studentem z Cieszyna na ogół jestem samotnikiem lecz ostatnio coraz bardziej zaczyna dokuczać mi samotność... miałem tylko jedną dziewczynę w życiu.. z 2 się całowałem... a było to może z 5 lat temu sam nie wiem. jestem raczej dobrym słuchaczem lecz zawsze gdy próbuje zawrzeć jakąś głębszą znajomość coś idzie nie tak sam nie wiem co.. zwykle się okazuje że mam wiele koleżanek trochę kumpli zwykle od piwa... lecz ostatnimi czasy jest mi coraz ciężej potrzebowałbym kogoś bliskiego w mych ostatnich wahaniach nastrojów najlepiej jakaś bliższą przyjaciółkę , bliższą od przyjaciółki lecz jednak coś mniej od dziewczyny , kto wie może przyszła dziewczyna... w każdym razie brak mi pewności siebie i nie mam raczej szczęście w relacjach damsko męskich... nie ukrywam że po tych paru latach sexu również mi brakuje lecz jeśli mam się z kimś spotkać na jedną noc w wiadomym celu i nie zamienić ani słowa.. cóż ani nie widzę w tym sensu ani nie mam umiejętności czy śmiałości by zagadać do dziewczyny na dyskotece ... trochę mi lżej gdy o tym napisałem... może macie jakieś porady jak wybrnąć z dołka lub ktoś się odezwie by chociaż porozmawiać? zostawiam mój numer gg i dziękuje za przeczytanie tego tekstu

L. 8812629
    • malalenka85 Re: Może jakaś rada? 27.09.11, 10:15
      Darkael, przedstawiłeś swój problem, wygadałeś się ale jest to dość chaotyczne. O ile dobrze zrozumiałam szukasz odpowiedzi na pytanie: jak szukać bliskiej osoby. Po tym co napisałeś przychodzi mi do głowy jedna odpowiedź: może za bardzo skupiasz się na znalezieniu swojego ideału (kobiety, albo więcej niż przyjaciółki), może nie dajesz innym ludziom szans na spontaniczne bycie z Tobą w różnych relacjach. Zbyt dokładnie to sobie obmyśliłeś. Sztywno trzymasz się swojego planu. Może czas trochę się rozluźnić i pozwolić by ludzie byli przy Tobie tacy, jacy sami chcą być.
      • darkael Re: Może jakaś rada? 27.09.11, 11:45
        Przepraszam za mą chaotyczną wypowiedź wczoraj , i wiesz co masz racje smile być może zbyt mocno skupiam się na ideale który prawdopodobnie nawet nie istnieje smile cóż co do ludzi to pozwalam im być przy sobie sobą smile problem tkwi jednak w że ci ludzie albo traktują mnie jako osobę do wyżalania się , albo jako kumpla od piwa i na tym.. koniec. nic nigdy nie zaszło dalej. Być może to kwestia faktu iż mam raczej naturę samotnika , trochę niecodzienne zainteresowania i przekonania czy mam sporą tendencję do narzekania marudzenia i żalenia się o byle pierdołe jak mam zły dzień a takich była ostatnio większość , chociaż po ostatnich zdarzeniach postanowiłem z tym skończyć co zaowocowało jeszcze dłuższym milczeniem w towarzystwie... być może za bardzo się przejmuje rzeczami które należało by zostawić samych sobie a może najprościej w świecie boje się reakcji drugiej osoby? jeden z lęków przejawia się tak iż boje się odezwać się do nieznanej mi dziewczyny ponieważ boje się usłyszeć coś niemiłego czy po prostu dostać po twarzy... mimo iż do tego nie ma żadnego powodu. wydaje mi się że dochodzę do wniosku że łatwiej jest pozostać samotnym niż zostać odrzuconym.
        • desper.atka Re: Może jakaś rada? 27.09.11, 22:37
          pozwolę sobie i tu wtrącić zdanko. wyluzuj się, oddychaj głęboko wdech nosem wydech ustami, zachowuj się naturalnie. i nie szukaj na siłę czegoś więcej tylko znajomości, rozmowy na luzie. wiesz jest taka tendencja, że często dostajemy coś innego niż byśmy chcieli. wytłumaczę to na przykładzie wolontariatu: gdy idziemy do jakiejś firmy i prosimy o wsparcie finansowe jakiejś akcji zazwyczaj dostajemy radę jak je zdobyć, a jeśli pójdziemy w to samo miejsce i poprosimy o radę jak zdobyć fundusze - dostajemy gotową kasę (tudzież wsparcie rzeczowe). Powodzenia, trzymam kciuki
          • darkael Re: Może jakaś rada? 28.09.11, 22:20
            z początku dzięki za rade i szczere odpowiedzi i przyznaje Ci racje - zwykle się nie znajduje tego co się szuka smile wielokrotnie słyszałem że gdy przestane "na siłe " szukać dziewczyny to sama z siebie się znajdzie tongue_out może po prostu być sobą i zobaczyć co z tego wyjdzie?smile czasami jednak brak tematów do rozmowy i patrzy się na tę drugą osobę z pustką w głowie... paradoksem jest że porafie poradzić komuś innemu nawet w tych sprawach a sam nie potrafie sobie tego poukładać lecz podobno już tak to bywa ...
            • yzek Re: Może jakaś rada? 28.09.11, 22:43
              > wielokrotnie słyszałem że gdy przestane "na
              > siłe " szukać dziewczyny to sama z siebie się znajdzie tongue_out może po prostu być s
              > obą i zobaczyć co z tego wyjdzie?smile

              Nie wierz. Przypomnij sobie od kogo to słyszałeś (przeważnie od *dziewczyn*, co nie?). To zastanów się przez chwilę: dlaczego.

              Y.
              • raziel24 Re: Może jakaś rada? 29.09.11, 16:55
                Albo od kolegow ktorym kolezanki nagadalysmile
            • desper.atka Re: Może jakaś rada? 28.09.11, 23:56
              darkael napisał:

              czasami jednak brak tematów do rozmowy i pa
              > trzy się na tę drugą osobę z pustką w głowie...

              słuchaj za chwilę ktoś napisze, że nie trzyma się w kanonie baa może nawet, że celowo wprowadzam Cię w błąd, wiedz zatem, że to co za chwilę napiszę jest tylko moim zdaniem i nie musi reprezentować zdania wszystkich kobiet... ale może.
              niecierpię wręcz, kiedy kiedy ktoś na siłę szuka tematu do rozmowy. plecie zwykle wtedy tak straszne bzdury, że myslę tylko jak się uwolnić z tej sytuacji. naprawde czasem lepiej jest poprostu pomilczeć sobie razem, i naprawdę wyjdzie to dla Ciebie z wieksza korzyśią.
    • nosorozecwlochaty Re: Może jakaś rada? 29.09.11, 22:52
      Ja u ciebie widzę brak zdecydowania. Co to w ogóle jest za szukanie jakiejś przyjaciółki, która ewentualnie mogłaby stać się dziewczyną? Dajesz wyraźny sygnał, że obawiasz się głębszego związku i dlatego żadna dziewczyna nie zdecyduje się ci go zaproponować, bo postęp postępem ale to nadal facet musi zdobywać kobietę. Wpadasz do przegródki "kolega" z której nie ma wyjścia.

      Przyjaźń męsko-damska jest patykiem na wodzie pisana. Zwykle jednej stronie zależy bardziej niż drugiej, ale boi się tego wyznać i postawić sprawę jasno, tylko czai się i robi jakieś podchody. Ta druga strona często to widzi, ale pali głupa i prowadzi dalej "grę w przyjaźń ". Niezdrowe klimaty.

      Często w takie przyjaźnie wdają się też ludzie pokręceni czy poobijani po poprzednich związkach. Facet który zostaje przyjacielem wysłuchuje różnych zwierzeń i cieszy się z tego jak głupi, tyle tylko że gdy laska wyjdzie z dołka, to nie będzie już go potrzebować.

      Zmierzaj prostym krokiem do związku, bez żadnych przystanków na jakieś niedomówione niewiadomoco. Nie ukrywaj swoich intencji bo kobiety są lepsze w rozumieniu emocji od ciebie i zwsze cię przejrzą smile Dzięki temu łatwo odsiejesz na starcie przypadki "nieperspektywiczne" a u tych dziewczyn u których masz jakieś szanse sporo zyskasz.

      Trzymaj się
      • desper.atka Re: Może jakaś rada? 29.09.11, 23:25
        nosorozecwlochaty napisał:

        Zwykle jednej stronie zależy bardziej niż drugiej, ale boi się tego wyznać i postawić sprawę jasno, tylko czai się i robi jakieś podchody. Ta druga strona często to widzi, ale pali głupa i prowadzi dalej "grę w przyjaźń ". Niezdrowe klimaty.
        >
        to jest to

        > Często w takie przyjaźnie wdają się też ludzie pokręceni czy poobijani po poprz
        > ednich związkach. Facet który zostaje przyjacielem wysłuchuje różnych zwierzeń
        > i cieszy się z tego jak głupi, tyle tylko że gdy laska wyjdzie z dołka, to nie
        > będzie już go potrzebować.

        ok zgadzam się, że jeśli ktoś chce związku z jakąś osobą to nie ma sensu udawać przyjaźni. ale nie jest przecież tak że każdy patrzy na wszystkie osoby płci przeciwnej jak ma mięso.
        przecież na ogół znamy wiele osób a w związku jest się z jedną (zazwyczaj) a to nie znaczy, ze z resztą mamy wogóle nie gadać,

        • darkael Re: Może jakaś rada? 29.09.11, 23:46
          Dzięki i wogóle na wstępie mój ostatni związek poważny,,, jakieś 5 lat temu był.. hmmm w szczególności baaardzo nieudany...i baardzo się boje związku kolejnego by się podobnie nie skończył to się zastanawiam czy do kolejnego bardziej mnie pcha psychika czy bardziej biologia smile ponieważ jesli psychika- to wszystko jest ok lecz jesli biologia i zwykłe hormony to może się skończyć tragicznie... co jednak jeśli jedno i drugie?? popęd sexualny jest normalą rzeczą ja jednak nie należę do zbyt przystojnych osobników (lekka nadwaga z brzuszkiem) i czasami mimo wieku chormony biorą górę nad rozsądkiem mimo że do niczego nie doszło.... to już sam nie wiem co robić .... a bezpośredniość obecnie nie jest zbyt dobrze odbierana to troche jakby kalectwo obecnego świata ... chyba że ja źle trafiałem... nawet myślałem czy by lepiej nie było z początku z kimś na necie popisać a później się spotkać.. chociaż spotkać dziewczyne która pierwsza obejmie inicjatywe jest praktycznie niemożliwe... a ja nie dość że nieśmiały to może troche strachliwy i boje się że jak się za mocno rozluźnie to wejde na temat sexu który powinienem zostawić na sam koniec inaczej pozostane sam jak palec do końca....
          • nosorozecwlochaty Re: Może jakaś rada? 30.09.11, 00:12
            A po co zastanawianie się czy psychika czy biologia? Pomijając ludzi oziębłych i samotników z wyboru (a nie z nieumiejętności) wszyscy pragniemu zarówno seksu jak i bliskości.

            Ty w ogóle pannę z którą będziesz flirtował traktujesz jak jakąś świętą dziewicę, która jak tylko wspomnisz o seksie, to zaraz ucieknie. Otóż niekoniecznie. Kobiety też lubią seks smile

            Co do bezpośredniości to niestety zaczyna się tutaj trochę wyższa szkoła jazdy. Wiadomo,że jeśli na starcie wyjedziesz z tekstem typu "Chciałbym cię przelecieć" smile to nic z tego nie będzie. Jednak nieśmiałością też wiele nie zwojujesz. Kobiety lubią mężczyzn zdecydowanych ale nie nachalnych i prostackich. I bądź tu mądry wink

            Chyba nie ma innej opcji jak rozmawianie z kobietami i... odważanie się na rzeczy na które do tej pory się nie odważałeś. Zobaczysz po reakcji co jest właściwie a co nie.
            • darkael Re: Może jakaś rada? 30.09.11, 00:15
              i właśnie tu się zaczyna problem z wypośrodkowaniem pomiędzy jednym i drugim smile ponieważ gdy tylko próbuje o tym wspomnieć to albo jest za wcześnie i uciekają albo za późno i jest głupi tekst albo są zajęte.. a możliwe również ja ja jestem taki brzydki??tongue_out
              • yzek Re: Może jakaś rada? 30.09.11, 10:16
                Jakbyś się jeszcze nie zorientował w standardowym protokole wobec Twoich przypadków, to skrócona wersja skróconej wersji:

                TO I TAK JEST TWOJA WINA

                A poza tym masz się wziąć w garść i myśleć pozytywnie.

                Y.
              • fallus25cm Re: Może jakaś rada? 30.09.11, 10:34
                Temat seksu odpuść sobie, nie wspominaj o tym wcale.

                Dopóki nie jesteś doświadczany, obyty z dziewczynami, pewny siebie i przebojowy, temat seksu dla ciebie nie istnieje. Poruszając go jak słoń w składzie porcelany, wyjdziesz tylko na zawstydzonego onanistę, który ma erekcję na widok każdej lali na ulicy. Seks się robi, a nie o nim gada, tym bardziej z dziewczynami, które co dopiero poznałeś i jesteś nieśmiały i niepewny jak cholera.

                Łżyj jak pies, że mają ładne oczy, usta, ładną nową fryzurę czy sukienkę, olewaj je trochę, udawaj lekką obojętność, nie dzwoń i będzie z ciebie człowiek. I zamoczysz w efekcie.
          • desper.atka Re: Może jakaś rada? 30.09.11, 14:13
            darkael napisał:

            ja jednak nie należę do zbyt przystojnych osobników (lekka nadwaga z brzuszkiem)

            "Każdy ptaszek powinien mieć daszek"

            boje się że jak się za mocno rozluźnie to wejde na temat sexu który powinienem zostawić na sam koniec inaczej pozostane sam jak palec do końca.

            no tak na pewno na samym poczatku nie ma co o seksie wypalać. zależy też na jaką dziewczynę trafisz: wyzwoloną czy raczej z zasadami. ale mogę Ci powiedzieć że dziewczyny naprawdę też lubia sex i to nie koniecznie mniej niż faceci. jeśli ten temat tak bardzo Cię stresuje to spróbuj może zażartować od tak (tylko bez jakichś obleśnych tekstów), wtedy może uda Ci się wyczuć jaki dziewczyna ma to tego stosunek
    • nosorozecwlochaty Re: Może jakaś rada? 30.09.11, 16:03
      A i jeszcze jedno. Nie zaczynaj z zajętymi. Pomijając stronę etyczną, to taki kozak by komuś odbić dziewczynę to na razie nie jesteś.

      Najlepiej jak najszybciej wybadać sprawę czy jest zajęta czy nie, żeby nie tracić czasu. Mogą ci się też trafić "ściemniary" które nie powiedzą wprost "Tak, jestem w związku" tylko zaczną coś kręcić, mówić że to skomplikowane, mówić mętnie o jakiejś ważnej osobie w ich życiu itp. Nie wnikaj, takie też spisuj na straty.

      Zapytanie wprost kobiety czy jest wolna jest trochę niezręczne. Lepiej to zrobić pośrednio, przy okazji np. poprosić do tańca i spytać czy jej mężczyzna nie będzie miał nic przeciwko. Wtedy wyjdzie czy jest jakiś mężczyzna.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja