sami30
14.02.12, 15:52
Witam
Piszę tutaj tylko żeby wyrzucić z siebie swoją złość głównie na siebie i raczej nie będę zabierał więcej głosu w tym temacie.Streszczę swoją historię.
Mam aż 30 lat i jestem jak przystało na ten dział ten (nieśmiały) ,niestety żyję jeszcze w malutkiej nadziei że gdzieś jest "przypisana" dla mnie druga połowa. Jednak życie jest brutalne.
Jakiś czas temu poznałem cudowną w moich oczach kobietę.Dużo odwagi mnie kosztowało aby się z nią umówić.Żałosne prawda?. Spotkaliśmy powiedzmy przez miesiąc.Bardzo się ucieszyłem gdyż wszystko się nawet dobrze rozwijało, powoli dostawałem skrzydełek, uśmiech na mej twarzy często się pojawiał, serce mocniej biło.W dniu dzisiejszym czyli tzw Walentynki.Moje skrzydełka zostały brutalnie wyrwane.Powiedziałem jej mniej więcej tak: że jest mi bardzo miło że się spotykamy, bardzo ją lubię i chcę dalej się z nią spotykać. W odpowiedzi "czytając między wierszami dostałem odpowiedz" Ty i ja razem ,chyba żartujesz żegnam cię. Oczywiście brzmiało troszkę inaczej nie chcę tu cytować wszystkiego dosłownie.
Skłamał bym gdybym napisał że mnie to nie zabolało,zabolało i to bardzo, tym bardziej że nigdy w swoim życiu żałosnym życiu nie czułem się tak wspaniale.
Nigdy w życiu nie pisałem na tym forum o życiu prywatnym gdyż nie jest to miejsce na takie przemyślenia, jednak nie mam nikogo bliskiego komu odważył bym się wyłożyć swe myśli.
Dla pewnej siebie i śmiałej osoby ta "historia" wydaje się śmieszna jednak nie dla mnie. Trzeba żyć dalej , takie rzeczy się zdarzają ,szkoda tylko że stało się to akurat dziś.Przypuszczam że szybko nie zacznę ponownych poszukiwań mojego szczęścia.