Kalectwo...

23.05.13, 12:46
Dziś dowiedziałam się d koleżanki, że jestem kaleką, ponieważ umiem zmienić żarówkę w samochdzie ;/
Tak, tak nie pomyliłam się, że umiem.
Jechałyśmy do pracy i w 'tyłku' samochdu przede mną, zauważyłam, że mi się spaliła żaróweczka, a że miałam jedną w schowku, to na parkingu przed pracą ją szybciutko, no może nie aż tak 'pędzikiem' w sumie, ale ją sobie skutecznie wymieniłam. Koleżanka popatrzyła i tak idąc do pracy stwierdziła, że muszę dczuwać kalectwo, tak właśnie t określiła, z pwodu brak małżonka i potrzeby potrafienia TAKICH rzeczy... ;/
I już nie wiem czy większym kalectwem jest brak męża, czy umiejętnść zmiany bzdurnej żarówki...
Dodam, że ogólnie kleżankę tę bardzo lubię, choć niektóre jej poglądy mnie rzbrajają ;p

-----
mam tendencje do gubienia 'o'
    • asterka10 Re: Kalectwo... 23.05.13, 12:58
      Oczywiście kalectwem jest brak mężczyzny i to wieloletnia, bo gdybyś miała facetów to nie potrafiłabyś zmienic żarówki.Dla wielu kobiet facet to właśnie takie rzeczy i kasa.
    • spring36 Re: Kalectwo... 23.05.13, 13:07
      Mężatki to cwane bestie mają się kim wysłużyć to czekają parę h aż mąż wróci z pracy i przykręci ów żarówkę czy przykręci śrubkę wink
    • gwen75 Re: Kalectwo... 23.05.13, 15:38
      Też jestem kaleką. Nie mam kobiety, muszę sam prać, sprzątać, gotować. Kalectwo jak nic big_grin
      • najall Re: Kalectwo... 23.05.13, 16:17
        hehehe dokładnie big_grin
        • gwen75 Re: Kalectwo... 23.05.13, 16:26
          I koledzy też sobie czasem niewybrednie żartują, no ale cóż... o nich to świadczy. Przez posiadanie kobiety przybywa im trochę prestiżu big_grin Się muszą podpierać różnymi rzeczami skoro poczucie własnej wartości jest u nich takie niepewne wink
          • najall Re: Kalectwo... 23.05.13, 17:25
            oj w pełni się zgadzam smile
          • marta-inna Re: Kalectwo... 23.05.13, 19:06
            Posiadać to można dom. Tak nawiasem.
            A w temacie kalectwa myślę, że ludzie zawsze będą się porównywać z innymi. Wynik tego porównania przepuszczą przez swoją wewnętrzną skalę i zależnie od tego, czego w danym momencie im brakuje, taka będzie interpretacja. Według mnie koleżanka nazywając ciebie kaleką, zaakcentowała swoje własne "kalectwo" w omawianej kwestii żarówkowej. Przewrotne, ale często się sprawdza. Ja zazwyczaj wkurzam się na pedantów, powolnych ale dokładnych. Dlaczego? Bo sama taka jestem, choć przyznanie się do tego zajęło mi trochę czasu.
            • gwen75 Re: Kalectwo... 23.05.13, 20:00
              > Posiadać to można dom. Tak nawiasem.

              Ja to rozumiem. Napisałem jak inni mogą podchodzić do tej kwestii wink
    • tapatik Re: Kalectwo... 23.05.13, 17:50
      Widać koleżanka czegoś Ci zazdrości. Ciekawe czego.
      • najall Re: Kalectwo... 23.05.13, 18:02
        Nie, myślę, że nie, ona nie dałaby rady sama być, musi mieć faceta, bo jest raczej z kobiet bardz biernych we wszystkim czym się da. Zazwyczaj to mi szkoda takich niezaradnych ludzi, a ją naprawdę lubię, bo ona w sumie jest miła, ale nie spodziewałam się, że jakąś tam samodzielność można traktować jak kalectwo.
        Ciekawa jestem, czy inne panie, szczególnie właśnie nie-singielki, tak patrzą na nas, na kobiety singielki, czy tam po polsku po prostu samotne, bezmężne i bezpartnerowe, jak na biedactwa, ktre MUSZĄ, z podkreśleniem właśnie na muszą rbić różne rzeczy same, szczególnie takie beee rzeczy, przy których się można ubrudzić, lub zmęczyć wink
        • ame_belge34 Re: Kalectwo... 25.05.13, 09:44
          dokładnie tak na nas patrzą, ja ciągle słyszę " jaka ty biedna jesteś, sama ze wszystkim musisz sobie radzić" ... no szlag mnie trafia ... nie rozumieją, że to kwestia zaradności i dobrej organizacji czasu. Pewnie, ze są rzeczy, z którymi nie dałabym rady (choćby wyniesienie starej lodówki), ale od czego są koledzy big_grin

          Już chyba wolę być "kaleką" niż na siłę uczepioną do męskiego ramienia niezaradną "dziewczynką", która bez pomocy tego ramienia kroku nie potrafi sama zrobić ...
    • rafae Re: Kalectwo... 24.05.13, 19:28
      Mam też kilka "wyroków" na koncie.
      Kilka dosłownie odsiedzianych...
      Kilka dosłownie wykonanych...
      Nabytych "umiejętności" jednak ciągle mało...
      Wyimaginowanych braków zawsze jest więcej gdy przejmuję się tymi od innych....
    • witamina_b12 Re: Kalectwo... 26.05.13, 12:44
      ja to ostatnio wymieniłam tablice rejestracyjne (chcociaż przez pierwsze dwa dni sprawdzałam, czy nie odpadły wink i perlator, ale to już nie w samochcodzie wink
      zarówki w aucie też wymieniam. Jeżeli jednak akurat tak wynika, że ktoś się zgłasza,z pomocą to nie protestuję i wszyscy wtedy równiez są zadowoleni.
      • najall Re: Kalectwo... 26.05.13, 17:12
        smile ja też nie protestuję przed pomocą udzielaną mi tongue_out
Inne wątki na temat:
Pełna wersja