Dylemat....

12.07.13, 23:47
W życiu bym nie pomyślała, że będę zakładała wątek o takim temacie. Ale cały wieczór przeglądam strony i ile ludzi tyle różnych zdań. Już mi głowa pęka, a ze swoimi znajomymi nie mogę o tym porozmawiać bo się rozniesie wciągu 5 minut, a wolałabym tego uniknąć. Dlatego mam nadzieję, że ktosik obiektywnie doradzi tudzież wypowie się co sądzi na ten temat.

Otóż dzisiaj byłam świadkiem jak koleżanka obściskiwała się z mężczyzną, który nie jest jej mężem. Na mój widok nawet się nie speszyła, za to ja byłam bardzo zniesmaczona. Zresztą ciągle nie mogę uwierzyć w to co widziałam. Rozmawiałyśmy przez chwilę ... nie czuje się winna wręcz przeciwnie. Z uśmiechem na twarzy sypała tekstami typu "raz się żyje" czego oczy nie widzą tego sercu nie żal" Nie spodziewałam się po niej tego bo zawsze w superlatywach wypowiadała się na temat swojego małżeństwa, a dla samotnych potrafiła być bardzo uszczypliwa.....

Nie wiem po prostu jak mam się teraz zachować w stosunku do niej i do jej męża. Mieszkamy na jednym osiedlu często się widujemy, rozmawiamy....
Nie chciałabym się mieszać w ich sprawy ale z drugiej strony kto z nas chciałby być oszukiwany?
    • faceless5 Re: Dylemat.... 13.07.13, 00:53
      Jak widac kobiety tez zdradzaja,moj dziadek zawsze powtarzal ze baby to sa chu... tylko ze z cyckami. Na twoim miejscu bym nie mieszal sie bo i tak juz jest po znajomosci niewazne co zrobisz.
      • 36spring Re: Dylemat.... 13.07.13, 07:47
        faceless5 napisał:

        > moj dziadek zawsze powtarzal ze baby to sa chu.
        > .. tylko ze z cyckami.

        Powiedzonko te idzie także w drugą stronę " Chłopy to są baby tylko, że z ch....mi tongue_out

        Na twoim miejscu bym nie mieszal sie bo i tak juz jes
        > t po znajomosci niewazne co zrobisz.

        No najlepiej udawać,że nic się nie wie... nic się nie widziało....
        • organza7 Re: Dylemat.... 13.07.13, 08:15
          Sytuacja nieciekawa, to fakt. Najpierw się zastanów, czy warto się mieszać... Co tak naprawdę o nich wiesz, o ich małżeństwie? A jak się okaże za chwilę, że mąż coś tam podejrzewa i mu to nie przeszkadza albo że sam nie jest święty? To ty wyjdziesz na tę, która miesza się w nie swoje sprawy. A jeśli chodzi o powiedzenia, to mnie tu pasuje: nie pchaj się między szklankę a zakąskęwink Ja bym się dziesięć razy zastanowiła, zanim cokolwiek zrobię, Springuśsmile
          • ame_belge34 Re: Dylemat.... 13.07.13, 08:46
            Springuś, dylemat rozumiem, ale ja bym sie nie mieszała. Koleżanka jak widac ma romansik na boku, oszukuje ślubnego, ale jak każde klamstwo i to będzie mialo krótkie nogi i wylezie. Z drugiej strony pomyslalam sobie, ze w sumie to zalezy jak ona jest bliska koleżanką ?
            bo jak to tylko znajoma z osiedla to w sumie można męza anonimowo powiadomić, jak macie wspólne grono znajomych to ja bym odpuściła. Ty się wmieszasz, a potem panienka obróci kota ogonem i z ciebie zrobi winną rozpadu małżeństwa. Skoro już w tej chwili co innego mówi, co innego robi, to masz 100 % gwarancji ze tyłek będziesz miała obrobiony na bank.
            • 36spring Re: Dylemat.... 13.07.13, 08:57
              Ame kiedyś byłyśmy bliskimi koleżankami znamy się jeszcze z czasów szkolnych, ale po rozpadzie mojego małżeństwa nasze relacje się nieco ostudziły. Na dzień dzisiejszy tylko znajoma z osiedla. Tyłek obrabia wszystkim także nie zdziwią mnie nowe plotki na mój temat smile
              Póki co mam zamiar ich unikać , jak sama przyznałaś kłamstwo ma krótkie nogi i prędzej czy później sprawa sama się rypnie. Oby prędzej bo, żeby ich unikać muszę wybrać dłuższą drogę do pracy smile
          • 36spring Re: Dylemat.... 13.07.13, 08:50
            Patrząc co się dzieje na sąsiednim forum - Ogłoszenia towarzyskie to raczej nie powinno już mnie nic zdziwić. Może to już standart znudzeni codziennością szukają wrażeń.
            Wiesz Organza ja wolałabym wiedzieć, oszczędziłoby mnie to wielu przykrości i rozczarowań. Ale z drugiej strony masz rację po co pchać się miedzy szklankę [ u mnie mówi się "wódkę"] a zakąskę tongue_out
            • ame_belge34 Re: Dylemat.... 13.07.13, 08:54
              sprin, ludzie zawsze sie zdradzali i bedą zdradzać, tylko , ze teraz internet bardzo to ułatwia.
            • organza7 Re: Dylemat.... 13.07.13, 10:17
              Też wolałabym, ale z drugiej strony nie wiem, czy bym tak łatwo uwierzyła koleżance, zwłaszcza żony czy też koledze męża. Zresztą wiesz, jak jest... najłatwiej jest strzelać do posłańca, a że wiadomości z tych najgorszych, to kulkę masz jak w bankuwink
              • 36spring Re: Dylemat.... 13.07.13, 11:51
                Organza Ty to potrafisz człowieka pocieszyć smile
                • organza7 Re: Dylemat.... 13.07.13, 13:29
                  Ja tylko niosę pomocbig_grin
                  Przed zabłąkaną kulą chciałam Cię osłonićwinksmile
                  • 36spring Re: Dylemat.... 13.07.13, 21:27
                    W razie czego idzieś ze mną tongue_out
                    Bo coś mi się wydaje, że kule dopiero padną smile
                    • organza7 Re: Dylemat.... 13.07.13, 21:42
                      Zadeklarowałam się, to pójdęsmile Płatnerza tam masz jakiegoś na podorędziu?wink
                      • 36spring Re: Dylemat.... 13.07.13, 21:45
                        Nie mam tongue_out ale Ame ma znajomości i może jak do niej się uśmiechniemy to załatwi nam cosik do obrony big_grin
                        • organza7 Re: Dylemat.... 13.07.13, 21:47
                          Znajomości w armii? fju fjubig_grin to się podczepiłyśmywinkbig_grin
                          • 36spring Re: Dylemat.... 13.07.13, 21:49
                            Armia z epoki kamienia łupanego ale zawsze to coś big_grin
                            • organza7 Re: Dylemat.... 13.07.13, 21:50
                              Broń jest brońtongue_outbig_grin
                              • 36spring Re: Dylemat.... 13.07.13, 21:51
                                Damy radę smile
                                • organza7 Re: Dylemat.... 13.07.13, 21:53
                                  jak nie siłą to podstępem, ale damysmile
        • faceless5 Re: Dylemat.... 13.07.13, 15:53
          Wiem co mowie. Mialem kiedys kolege, ktory notorycznie zdradzal zone. Swoimi podbojami chwalil sie na prawo i lewo. Przy entym razie nie wytrzymalem i wszystko powiedzialem jego zonie. Final calej sprawy byl taki ze oni sie pogodzili a ja dostalem w gebe i stracilem kumpla.
          Wiosenka ludzie dobrze pisza nie warto mieszac sie.
          • 36spring Re: Dylemat.... 13.07.13, 21:29
            Toż nie mieszam się wink
          • 314b Re: Dylemat.... 16.07.13, 09:26
            Dokladnie tak! Moja mama mi powtarzam, ze dwoje ludzi zawsze pogodzi sie w lozku w koncu a ta ktora sie wtraca bedzie wrogiem nr 1!!
            Staram sie wiec nie mieszac, chac rece mi opadaja a krew wrze w zylach gdy widze ze zdrady to juz normalnosc sad
            ...nie modna jestem raczej bo dla mnie zdrada jest nie do przyjecia, moze dlatego ze sama bylam zdradzona i wiem jak to cholernie boli!!
      • raziel24 Re: Dylemat.... 13.07.13, 13:11
        ha ha mój dziadek dokładnie powtarzał to samobig_grin zresztą zgadzam się w 100% kobiety lubią robić z siebie "anielice" a prawda jest taka, że nie są wcale lepsze od nassmile
        • organza7 Re: Dylemat.... 13.07.13, 13:21
          To może lepiej słuchać dziadkawink
        • 36spring Re: Dylemat.... 13.07.13, 21:31
          ... e tam zaraz lepsze smile Też swoje za uszami mamy tongue_out
      • 314b Re: Dylemat.... 16.07.13, 09:42
        Faceless5 ma racje...moja dobra przyjaciolka zdradz meze od kilku dobrych lat. I to nie byl tylko jeden romans ale kilka...sad To jej zycie i nie moge jej nakazywac czygos, ale otwarcie jestem temu przeciwna! Coz nie mam tez prawa wtracac sie do jeje malzenstwa...bo w koncu i tak sie spotykaja i godza w lozku sad
        ...dziwne to zycie w obecnych czasach. Nie podoba mi sie to uncertain
        • sunmoonstars Re: Dylemat.... 16.07.13, 15:59
          314b napisał(a):
          > ...dziwne to zycie w obecnych czasach. Nie podoba mi sie to uncertain
          No kiedys to byly czasy smile Bekarty sie rodzily, kobiety przy porodach umieraly, ludzie bez milosci musieli zawierac zwiazki malzenskie, nikt sie nie rozwodzil, bo zabronione bylo, kobiety nie mialy nic do powiedzenia tongue_out
          Oj wole te obecne czasy smile smile smile Teraz mozna sie rozwiesc jak nie pasuje i nie bedzie juz nigdy pasowac smile Jak ja lubie: Nic na sile !!!!!!!!!!!!!!!!!
          Ciesze sie, ze zyje w obecnych czasach !!!!!!!!!!!!!!!!!!! Ale nie zabraniam nie lubic tongue_out
    • wyszeptany-o-zmroku Re: Dylemat.... 13.07.13, 09:15
      Jeśli Ci powie że to nie Twój interes będzie miała racje.
      • 36spring Re: Dylemat.... 13.07.13, 09:20
        wyszeptany-o-zmroku napisał(a):

        > Jeśli Ci powie że to nie Twój interes będzie miała racje.

        Tego nie powiedziała ale prosiła o dyskrecję.
        • wyszeptany-o-zmroku Re: Dylemat.... 13.07.13, 09:23
          Zajmijmy się sobą a innych zostawmy w spokoju.
          • 36spring Re: Dylemat.... 13.07.13, 09:26
            Dzięki za radę wink
            • wyszeptany-o-zmroku Re: Dylemat.... 13.07.13, 09:31
              Służę uprzejmiewink
              • ame_belge34 Re: Dylemat.... 13.07.13, 09:40
                Spring, Szeptany ma rację, zostaw ich, niech sie kiszą we wlasnym smrodku. A jaka masz gwarancję, ze męzus tez kogos nie ma ?
                • wyszeptany-o-zmroku Re: Dylemat.... 13.07.13, 09:42
                  kiss wczesniej czy pózniej i tak się wszystko wyda
                  • 36spring Re: Dylemat.... 13.07.13, 09:46
                    Troszkę pobiłam się z własnymi myślami i cieszę się, że jesteście jednomyślni to mi bardzo ułatwiło podjęcie decyzji. Jak to mówią nie mój cyrk nie moje małpy.....
                  • wyszeptany-o-zmroku Re: Dylemat.... 13.07.13, 09:48
                    Znam taką parę gdzie Ona zdradza Jego,On zdradza Ją a wszyscy o wszystkim wiedzą...takie nowoczesne małżeństwo hehewink
                    • 36spring Re: Dylemat.... 13.07.13, 09:49
                      Ło matko to ja raczej nie nadaję się ten świat tongue_out
                      • wyszeptany-o-zmroku Re: Dylemat.... 13.07.13, 09:51
                        Ale to jak myślę jakiś ewenement.Także możesz być spokojna.
                        • 36spring Re: Dylemat.... 13.07.13, 11:52
                          Ufff no to mnie uspokoiłeś wink
                • abyss7 Re: Dylemat.... 13.07.13, 09:55
                  ame_belge34 napisała:
                  > A jaka masz gwarancję, ze męzus tez kogos nie ma ?

                  Ame, nie tędy droga! Nie można własnej uczciwości i przyzwoitości uzależniać od innych. Idąc ulicą mam wbić facetowi kosę pod żebro i obrabować mówiąc: a jaką gwarancję mam, że on tego wcześniej nie robił??? Najpierw trzeba wymagać od siebie.
                  • ame_belge34 Re: Dylemat.... 13.07.13, 10:05
                    nie miałam na mysli usprawiedliwienia postepowania pani małżonki, tylko to, ze wtrącanie się, moze mieć zgubne skutki, bo pan mąż tez moze być nieuczciwy.
                    Dla mnie zdrada jest najgorszą krzywdą jaką można wyrządzić partnerowi.
    • abyss7 Re: Dylemat.... 13.07.13, 09:50
      Springuś, to niewątpliwie niezręczna sytuacja i teoretycznie lepiej się nie mieszać, ale… obojętne przejście obok problemu też pozostawi pewien dysonans. Mimo wszystko na Twoim miejscu spróbowałbym porozmawiać z koleżanką, zwłaszcza, że kiedyś, jak sama piszesz, byłyście sobie bliskie. Absolutnie żadnych donosów do męża, bo to tylko zaogni sytuację i uwikła Cię w konflikt.

      Nikt nie może nikogo zmuszać do bycia z drugą osobą po grobową deskę, ludzie się zmieniają i po latach często stają się sobie obcy. Niemniej powinno się zachować pewną przyzwoitość i uczciwość – nie chcesz być z drugą osobą – nie musisz, ale najpierw rozwiąż obecną sytuację, zanim zaczniesz tworzyć nową.

      Z całą pewnością koleżanka przechodzi kryzys małżeński, a romans wydaje się być brakiem możliwości samodzielnego poradzenia sobie z nim. Zawsze istnieje szansa uratowania związku, ale ludzie nie wiedzą co im jest i jak to zrobić. Czasem terapia małżeńska ratuje i odradza małżeństwo, ale koleżanka brnąc w zdradę pozbawia się tej szansy.
      • 36spring Re: Dylemat.... 13.07.13, 11:49
        Widać mam dar pakowania się w takie durnowate sytuacje, że też musiałam się na nich napatoczyć ehhhh. Koleżance dziś już nie jest do śmiechu i chce ze mną porozmawiać. Nie bardzo wiem o czym skoro już zapewniłam ją, że nic nie widziałam, nic nie słyszałam.
        Mimo, że mam alergię na zdrady to nie chcę jej umoralniać sama powinna wiedzieć, że krzywdę wyrządza całej swojej rodzinie, w końcu ma małe dzieci......Żadne też tłumaczenia do mnie nie przemówią ale porozmawiam z nią. Jakoś muszę z tego wybrnąć ....
        • organza7 Re: Dylemat.... 13.07.13, 13:11
          Daj znać, jak poszłosmile
        • sunmoonstars Re: Dylemat.... 13.07.13, 13:26
          Springus to nie tak, ze Ty sie pakujesz w klopoty wink To Twoja przyjaciolka sie pakuje. Przeciez to nie Twoja wina, ze ona zdradza meza.
          Moim zdaniem powinnas sie troche odciac od przyjaciolki. Odczekac. Bo on teraz to "zakochana" i racjonalnie nie mysli.
          Wiesz to nie Twoje zycie i nie Twoje malzenstwo. Kazdy jest za siebie odpowiedzialny.
          Jezeli przyjaciolka zrozumie, ze robi zle wtedy mozesz z nia porozmawiac.
          Nic na sile Springus smile
          Jezeli chcesz to pisz na priv.
          • 36spring Re: Dylemat.... 13.07.13, 21:22
            Dziewczyny wink Po dzisiejszej rozmowie to wątpię żeby chciała ze mną kiedykolwiek rozmawiać wink
            Nie miałam zamiaru jej umoralniać i prawić kazań ale jak zaczęła swoje wywody to mnie szlakowski trafił i trochę mnie poniosło. Tak naprawdę rozmowa nic nowego nie przyniosła ja swoje, ona swoje. Na koniec po raz kolejny upewniłam ją , że zachowam to dla siebie ale też ostrzegłam, że jak sprawa się rypnie to wszystkiego się wyprę i udam, że nic nie wiedziałam. Także mam nadzieję, że odciełam się od bagienka , w którym się taplają znajomi....
            Sun, dzięki serdeczne kochana jesteś smile
            • organza7 Re: Dylemat.... 13.07.13, 21:41
              Miałaś prawo powiedzieć co sądzisz, a znajoma, jeśli prowadzi takie barwne życie, to raczej powinna być przygotowana, że może się to spotkać z różnym odbiorem. Nie wiem, czy bym żałowała takiej koleżanki...wink
              • 36spring Re: Dylemat.... 13.07.13, 21:51
                Nie żałuję ale jednak wolałabym pozostać w niewiedzy tongue_out
        • adeela Re: Dylemat - raczej nie 13.07.13, 15:00
          Ja na miejscu męża/żony wolałabym wiedzieć.
          Sama wiesz, że lepiej dowiedzieć się jak najwcześniej, że jest się oszukiwanym, daje to możliwość ruchu (=wyboru), zanim życie skomplikuje się jeszcze bardziej.
          A koleżanka powinna z mężem porozmawiać a nie z Tobą i z nim to próbować rozwiązać. Jest prawdopodobne, że widziały ją w kłopotliwej sytuacji i inne osoby.
          • 36spring Re: Dylemat - raczej nie 13.07.13, 21:35
            Ona chciała ode mnie tylko dyskrecji, a więc ją dostała. Może wydawać się to tchórzostwem z mojej strony ale nic na to nie poradzę.
            • ame_belge34 Re: Dylemat - raczej nie 13.07.13, 21:48
              To nie tchórzostwo, to rozsądek smile
              • 36spring Re: Dylemat - raczej nie 13.07.13, 21:50
                kiss
            • adeela Re: Dylemat - raczej nie 14.07.13, 13:33
              W tym przypadku dyskrecja równa się przyzwolenie - i już nie jest tak pięknie.
              • 36spring Re: Dylemat - raczej nie 14.07.13, 15:57
                Kiedyś też tak myślałam. Miałam żal do osoby, która wiedziała, że jestem oszukiwana i nic z tym nie zrobiła. Teraz już wiem, że z takiej sytuacji nie ma racjonalnego wyjścia. Jedyne co mogłam zrobić to jakoś wpłynąć na jej postępowanie ale ona ma swoją wizję i moje słowa nic dla niej nie znaczą. Adeela długo nad tym myślałam i podle się z tym czuję ale nie będę ingerować w ich życie. Prędzej czy później życie samo zweryfikuje pewne sprawy, a ja mam swoje problemy, swoje życie i nie potrzebuję nowych.
                • adeela Re: Dylemat - raczej nie 14.07.13, 18:35
                  Widzisz, to inna sytuacja niż bicie dzieci, maltretowanie zwierząt, ale postępowanie podobne – odwracamy się, nie wtrącamy itd., to jest przyzwolenie, żeby tak robić dalej, bo obowiązuje zmowa milczenia.
                  Pewnie, że nie ma prostych rozwiązań, ale pomyśl o tym zdradzanym mężu, którego rodzina się sypie, żona – ta jedyna na całe życie – zdradza albo zaraz zacznie i wokół ludzie wiedzą, a on tkwi w złudzeniach. Może sobie z tym poradzi, może nawet jej wybaczy, a z pewnością będzie robił coś, by to zatrzymać (i to jest kluczowy moment – dajesz mu szansę na wybór, niezależnie od tego, jak się narażasz na utratę np. znajomych).
                  Nie ma tu dobrych podpowiedzi każdy robi tak, jak sumienie podpowiada, a jak sama napisałaś – masz żal do osoby, która wiedziała coś, co miało znaczenie dla Twoich wyborów i zachowała to dla siebie.
                  Nie oceniam Ciebie. To jest forum – pole do dyskusji.
                  • sunmoonstars Re: Dylemat - raczej nie 14.07.13, 19:22
                    Chyba juz przesadzasz i probujesz manipulacji sad
                    Gdyby maz zdradzanej kolezanki sie spytal Spring czy wie, ze zona go zdradza a ona powiedzialaby, ze nie, to wtedy bylby problem. Jezeli piszesz juz o odpowiedzialnosci to zona powinna poinformowac go o zdradzie, problemach czy innych sprawach. To nie jest obowiazek Spring i nie jest odpowiedzialna za ich problemy.
                    A jak sie zdradzany maz czy zona, czuje to chyba kazdy czlowiek posiadajacy empatie potrafi sobie wyobrazic. Tylko, ze MY nie jestesmy odpowiedzialni za kazdego Doroslego czlowieka.
                    Dzieci czy zwierzeta sa BEZBRONNI i tutaj odwracanie glowy to zwykle tchorzostwo sad
                    Najlepiej aby kazdy zajal sie wlasnym zyciem a nie probowal na sile zbawiac innych.
                    Czesto ludzie, ktorzy probuja mowic innym co jest dobre a co zle, probuja zatuszowac swoje niedoskonalosci i w jakis sposob sie dowartosciowac.
                  • 36spring Re: Dylemat - raczej nie 15.07.13, 13:57
                    Gdybym nie myślała o nim i o jej dzieciach to ten wątek by nie powstał.
                    Poza tym rozmawiać możemy ale porównywanie tego z bitymi dziećmi czy maltretowanymi zwierzętami to cios po niżej pasa sad
                    Adeela zauważ, że jako jedyna z tego grona sugerujesz rozmowę z mężem. Szczerze to nie mam pojęcia jak miałoby to wyglądać.... Stanę w drzwiach i co mu powiem ?
                    " Heloł, żonka poszła w tango, więc zrób coś z tym". Kurcze gość spuściłby mnie ze schodów, a w dodatku wyszłabym na despertkę, która chce rozbić jego małżeństwo.
                    Przeglądnęłam chyba cały net szukając odpowiedzi i nawet socjologowie radzą
                    " Bez względu na powody i czas trwania pozamałżeńskiej relacji, decyzja o tym czy i co powiedzieć mężowi, należy wyłącznie do niej. "

                    Jak już mówiłam jedynie mogę z nią porozmawiać, przemówić do rozsądku ale póki co jest zaświergolona na maxa i na nic moje słowa.
                    • sunmoonstars Re: Dylemat - raczej nie 15.07.13, 14:35
                      36spring napisała:

                      > Jak już mówiłam jedynie mogę z nią porozmawiać, przemówić do rozsądku ale pók
                      > i co jest zaświergolona na maxa i na nic moje słowa.
                      Zaswiergolona na maxa smile Nic tylko czekac az sie jej odswiegoli smile Wczesniej czy pozniej to nastapi. Ja bym sie odunela od zaswiergolonej i dala czasowi czas. Sobie tez smile
                      • organza7 Re: Dylemat - raczej nie 15.07.13, 14:40
                        O to to tosmile
                      • 36spring Re: Dylemat - raczej nie 15.07.13, 14:43
                        Myślami Cię ściągnęłam Sun tongue_out
                        Nie wiem jak to będzie ale jak na razie unikam ich jak ognia wink
                        • sunmoonstars Re: Dylemat - raczej nie 15.07.13, 14:50
                          Wyslalm Ci cos smile
                          • 36spring Re: Dylemat - raczej nie 15.07.13, 14:58
                            sunmoonstars napisał(a):

                            > Wyslalm Ci cos smile

                            Dzięki Sun smile
                    • adeela Re: Dylemat - raczej nie 16.07.13, 19:28
                      Mylisz się, nie namawiam Cię na rozmowę z mężem koleżanki, ale na zrobienie czegoś..., można np. wykonać zdjęcie telefonem komórkowym i wysłać do męża, albo kiedyś przez przypadek mu je pokazać wraz z innymi nie związanymi z tematem. Widziałaś, co widziałaś i nie da się wmawiać, że nic się nie stało i to nie Ty rozbijasz małżeństwo.
                      Nie należę do Waszego grona wzajemnej adoracji i poklepywania po ramieniu, mam prawo do własnego zdania. Ponadto uważam, że dla dobra dyskusji – wszak forum po to istnieje – wszelkie opinie skrajne i ostre są dobre, bo powodują ożywienie i w końcu dojście do wniosków, a nie wyłącznie potakiwanie sobie.
                      Przytoczona przez Ciebie opinia Beaty Banasiak-Parzych (socjologa rodziny) jest jej własnym zdaniem i nie ma nic wspólnego z opiniami psychologów i terapeutów małżeństw. W przypadku zdrad nie ma jednego i obowiązującego sposobu działania, a liczenie na to, że ktoś będzie uczciwy i sam się przyzna jest utopią. Trzeba tylko pamiętać, że za tym stoi ogrom krzywdy (to a propos zmowy milczenia).
                      Podałaś taki temat, odpisałam, zareagowałaś tak, jak reaguje większość i ja Ciebie po ramieniu nie poklepię, aczkolwiek rozumiem.

                      • ame_belge34 Re: Dylemat - raczej nie 16.07.13, 19:43
                        ok, to ja mam pytanie, jaka jest różnica miedzy tym, ze małzonek dowie sie od spring o zdradzie zony, lub innego "anonimowego" nadawcy mmsa a tym ,z e dowie sie za kilka miesiecy, jak małzonka sama się wkopie. A moze prawda nigdy na jaw nie wyjdzie i mąż będzie żył w blogiej nieswiadomości, malżonka sie opamięta, wróci w całości na lono rodziny, mąż nic nie bedzie wiedzial. A wyrzuty sumienia ? moze będą ją zrzerać, a moze będzie wspominała ten romans z rozrzewnieniem. Nie mozemy, a wydaje mi się ze nawet nie mamy prawa dokonywać wyborów za innych.
                      • 36spring Re: Dylemat - raczej nie 16.07.13, 20:47
                        Skoro socjolog wypowiada się w ten sposób na ten temat , to raczej wie o czym pisze dlatego zacytowałam jej słowa. Poza tym moja droga nie jestem koniem żeby oczekiwać klepania.... nie taki był cel powstałego wątku. Do tej pory analizowałam każdą radę , Twoją także ale myślałam, że robisz to obiektywnie. Lecz nawiązując do naszego " KWA " Twoje słowa straciły dla mnie jakąkolwiek wartość. Widziałam co widziałam to mój problem ale nie będę się bawić w detektywa ani w donosicielkę czy zbawiciela świata. Tyle w tym temacie.
                        • ame_belge34 Re: Dylemat - raczej nie 16.07.13, 20:59
                          i robimy za kaczuchy KWA KWA KWA big_grin big_grin big_grin
                          • 36spring Re: Dylemat - raczej nie 16.07.13, 21:01
                            haha kaczki to na Wiejskiej rządzą tongue_out z tym Kwa to tak przez przypadek wyszło smile
                            • ame_belge34 Re: Dylemat - raczej nie 16.07.13, 21:06
                              Spring, az tak na prawo to nie skręcaj big_grin raczej myslalam o takich kręcącymi kuperkami big_grin
                              • 36spring Re: Dylemat - raczej nie 16.07.13, 21:16
                                No tak zapomniałam o nich wink Starość nie radość tongue_out
                                • organza7 Re: Dylemat - raczej nie 16.07.13, 21:20
                                  Co Wy tu pijecie?suspicious Chcę to samobig_grin
                                  • 36spring Re: Dylemat - raczej nie 16.07.13, 21:21
                                    Mleko tongue_out
                                    • ame_belge34 Re: Dylemat - raczej nie 16.07.13, 21:23
                                      z miodkiem big_grin
                                      • organza7 Re: Dylemat - raczej nie 16.07.13, 21:24
                                        Jasne, jasnetongue_out Chytrusysuspicious
                                  • sunmoonstars Re: Dylemat - raczej nie 16.07.13, 21:49
                                    Ja wlasnie sobie zrobilam smile Koktailik z truskaweczek z jogurcikiem smile Uwielbiam smile No i dzisiaj zaszalalam tongue_out Dodalam 3 lyzki cukru zamiast dwoch tongue_out Tak sobie wieczor osladzam big_grin
                      • sunmoonstars Re: Dylemat - raczej nie 16.07.13, 21:59
                        adeela napisała:
                        > Przytoczona przez Ciebie opinia Beaty Banasiak-Parzych (socjologa rodziny) jest
                        > jej własnym zdaniem i nie ma nic wspólnego z opiniami psychologów i terapeutów
                        > małżeństw. W przypadku zdrad nie ma jednego i obowiązującego sposobu działania
                        > , a liczenie na to, że ktoś będzie uczciwy i sam się przyzna jest utopią.
                        A skad masz te wiadomosci ? Pierwszy raz slysze, zeby psycholog zachecal do zajmowania sie problemami cudzymi a nie swoimi.
                        W przypadku zdrad nie ma obowiazujacego sposobu dzialania ? Nie rozumiem co masz na mysli ? Juz pisalam, ze naklepiej jak sie kazdy zajmie soba i nie probuje zbawiac swiata.
                        Jezeli masz juz takie zapedy zbawiania to moze zacznij od siebie.
                        Na pewno cos sie znajdzie smile
                  • abyss7 Re: Dylemat - raczej nie 15.07.13, 19:38
                    adeela napisała:
                    > Widzisz, to inna sytuacja niż bicie dzieci, maltretowanie zwierząt, ale postępo
                    > wanie podobne – odwracamy się, nie wtrącamy itd., to jest przyzwolenie, ż
                    > eby tak robić dalej, bo obowiązuje zmowa milczenia.


                    Adeel, dorosły znaczy wolny, ale też odpowiedzialny. Już biblijny Adam i Ewa dostali wybór, którego konsekwencje ludzkość ponosi do dzisiaj. Boga też nazwiesz sprawcą? Przecież milcząco przyzwolił na zjedzenie jabłka…

                    Koleżanka ponosi pełną odpowiedzialność za to co robi, a Spring zrobiła wszystko, co było do zrobienia w tej sytuacji. Jedyną szansą na przetrwanie tego małżeństwa jest to, że koleżanka się opamięta, nawet jeśli już przekroczyła Rubikon, a nie, że ktoś powie mężowi.

                    Piszesz o biednym mężu i wyborze, który ma mu zapewnić Spring, ale czy wzięłaś pod uwagę fakt, że uświadomienie faceta o zdradzie żony w większości przypadków nie pozostawia żadnego wyboru… Nawet jeśli spróbuje ratować związek, rzadko kiedy facet jest w stanie wybaczyć (tym się różnimy od części kobiet). Znam dobrze przypadek, gdy się wysypało on podjął heroiczną walkę – terapie, psychologowie itd. Zrozumiał co było źle, dlaczego tak się stało, jak się powinno zachowywać. Mimo tego i faktu, że małżeństwo się odbudowało, nie poradził sobie z faktem zdrady i po dwóch latach sam odszedł od żony.

                    Dopóty, dopóki się nie wyda, a kiedyś to nastąpi, piłka jest po stronie żony i ona ponosi odpowiedzialność za to, co zrobi.

              • sunmoonstars Re: Dylemat - raczej nie 14.07.13, 16:08
                adeela napisała:

                > W tym przypadku dyskrecja równa się przyzwolenie - i już nie jest tak pięknie.
                Ale kto komu przyzwala ? Spring przyzwala kolezance zdradzac bo nie poinformuje o tym jej meza ? Czy my mamy wplyw co inni zrobia ?
                A gdyby powiedziala, ze nie moze zdradzac to co, posluchalaby ? A jezeli powie mezowi o zdradzie kolezanki to co ? Maz zabroni jej zdradzac ?
                Spring powiedziala, ze nie podoba jej sie jak kolezanka postepuje. I co moze wiecej ?
                To nie jest wina Spring, ze kolezanka zdradza meza. Wiec jakie przyzwolenie ?
                W fazie jakiej jest kolezanka Spring mozna gadac i gadac. Nic nie dotrze.
                Zreszta czy musi ? Kazdy jest kowalem swego losu !!!!!!!!!
                Nie od "przyzwolenia" Spring bedzie zalezec czy kolezanka opamieta sie czy nie.
                • ame_belge34 Re: Dylemat - raczej nie 14.07.13, 18:23
                  O ile ja się dobrze zorientowlam przez 36 lat zywota swojego to kazdemu chyba rozum dano, wykorzystuje go lepiej , gorzej no tu juz jest sprawa genow i doswiadczeń.

                  Kolezanka wchodząc do lóżka niemężowi chyba wie co robi, sądząc po relacji Spring raczej była zadowolona z umizgów. Nie mozemy odpowiadac za nieuczciwość innych osób, nawet jesli o tym wiemy. A mieszanie sie w takie sprawy przyniosloby wiecej strat niż korzyści. Poza tym jaką mamy gwarancję, ze Pan mąż o tym nie wie ?? moze tak ja kocha ze nie chce pewnych rzeczy widzieć, a moze daje na przeczekanie ?
                  • organza7 Re: Dylemat - raczej nie 15.07.13, 15:02
                    Każdemu rozum dano ale z używaniem to różnie bywa niestetywinktongue_out
Pełna wersja