organza7
21.08.13, 16:53
i stare pytanie, jak świat stare...
Bo tak czytam tu, czytam na samotnych i jedna gorzka refleksja mi się nasuwa: każdy (prawie) z piszących szuka bliskości drugiego człowieka, jak to zwał, tak zwał - miłość, przyjaźń... i większość z nas ma z tym problem, bo jak już ktoś się pojawi na horyzoncie, to albo boimy się ujawnić naszych uczuć, bo obawiamy się zranienia, albo nosimy w sobie stare niezagojone rany, które nas ograniczają w nowej znajomości, albo itp. itd.... każdy pewnie może sobie wstawić swoje.
Smutno mi, bo sama po sobie widzę, że przyjdzie mi żyć w pojedynkę, a przepraszam, z moją nieodłączną przyjaciółką - samotnością

Szczerze?... ja już straciłam nadzieję na cokolwiek, może nie te lata, żeby zaczynać wszystko od nowa, a może nie to życie... nie wiem.
Ma ktoś coś ku pokrzepieniu serca? Jakąś pozytywną refleksję? Może odda w dobre ręce... chętnie przyjmę i się zaopiekuję