igra_szka
10.09.13, 20:37
Mam 18 lat i nigdy nie miałam przyjaciół, zawsze wszędzie sama, po prostu miałam takie poczucie, że mnie nikt w towarzystwie nie chce, że zawsze mając do wyboru mnie i inną osobę wybierze tę drugą. Zawsze ostania wybierana na w-f, sama na przerwach. Nie była to kwestia jakiegoś kompleksu, po prostu czułam, że mnie nie lubią. W liceum miałam taki przełom, bo okazało się, że moje jedyne koleżanki urządziły przeciwko mnie spisek bo to takie dziewczyny z biednych domów i gryzło je strasznie, jak sobie głupi lakier do paznokci kupiłam. Postanowiłam przełamać ten mój kompleks odrzuconej i znaleźć sobie normalnych znajomych. Przetłumaczyłam sobie swoje różne poprzednie sytuacje z rówieśnikami które mnie zraniły, przeczytałam sobie "jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi" i myślałam, że będzie z górki. Ale nie jest. W klasie jestem po prostu ignorowana. Nie wiem, czy to jest kwestia zazdrości, bo paru chłopaków w tamtym roku mi okazywało zainteresowanie co było widać w klasie ale ja zawsze udawałam, że tego nie widzę i dali sobie spokój. Niektóre dziewczyny pewnie były zazdrosne ale chyba nie mogę tą zazdrością tłumaczyć tego, że ciągle jestem sama. Mogę rozmawiać z ludźmi ale nie wychodzi z tego żadna więź, po prostu moje towarzystwo nie wydaje się nikomu potrzebne Nigdy nikogo nie obgaduję, nie mówię nikomu żadnych sekretów, bo wiem, że to tylko przynosi kłopoty z czasem. Nie wiem, czy za długo żyłam w swoim świecie i to widać, czy to kwestia nie tej klasy czy jak będę otwarta i pewna siebie to się zmieni?? Osoby dużo bardziej nieśmiałe ode mnie mają zawsze kogoś a ja zawsze jestem sama i mam tego serdecznie dosyć. Najgorsze, że ja zupełnie nie wiem, jak mnie widzą ludzie. Czy sprawiam wrażenie osoby wyniosłej, czy może właśnie zbyt uległej, czy może wydaje im się, że mi nikt nie jest potrzebny. Nie wiem tego i nie mam kogo o to zapytać. Po prostu nie wiem, co robić.