Samotność w wielkim, obcym mieście.

19.09.13, 09:51
Jestem pół roku po rozwodzie, mam małą córeczkę, którą kocham na życie.
To ona daje mi siłę i wiarę do walki.
Jednak samotność, która doskwiera nie daje mi w pełni szczęścia.
Mieszkam w mieście gdzie nie mam rodziny ani żadnych znajomych, a o nowych bardzo ciężko.
Co zrobić by obce miasto nie było już takie obce ?
Chętnie wysłucham każdą radę smile
    • mery1mery1 Re: Samotność w wielkim, obcym mieście. 19.09.13, 15:08
      A może zapiszesz się do jakiegoś koła zainteresowań, choć nie... przy małym dziecku, to może nie być taki dobry pomysł z braku czasu. Z ludźmi mogłabyś zaznajomić się nawet na placu zabaw. Gdy córeczka bawiłaby się ty pilnyjąc ją mogłabyś nawiązać kontakt z innymi rodzicami czy opiekunami smile
    • setkic Re: Samotność w wielkim, obcym mieście. 19.09.13, 19:12
      Przede wszystkim radzę dużo optymizmu, na pewno znajdzie się ktoś kto Cię pokocha. Po drugie radzę pomóc szczęściu, poszukać w Internecie i zgłosić się do profesjonalisty - w Warszawie chyba najlepsze biuro matrymonialne jest tutaj: www.dobrezwiazki.pl/. Bardzo dobrze i szybko kojarzą pary
      • metryczka52 Re: Samotność w wielkim, obcym mieście. 21.09.13, 16:56
        Witaj.
        Wprawdzie nie powinnam dawać Ci rad, bo sama czuję się bardzo samotna, choć nie jestem sama, a do nieśmiałych na pewno nie należę.
        Przede wszystkim, nic na siłę. W domu nic nie wysiedzisz, ale szukając" na oślep", bo ja muszę,
        bo mam dość samotności, to najgorsze rozwiązanie. Wprawdzie samotność dla młodej osoby jest bardzo uciążliwa -nie znam Twojej sytuacji-, ale jak sądzę, jesteś panią swojego losu.
        I to jest Twoim atutem. Pomyśl co by było, gdybyś na siłę musiała być z kimś, kto Cię
        nie kocha, być może zdradza ,itd., itp...
        Rozumiem, znam to, że miłość do dziecka nie wypełni pustki mężczyzny, ale bądź cierpliwa, poczekaj. Byle kto, to lepiej wcale. Uwierz doświadczonej, starszej pani.
        Z całego serca życzę CI powodzenia.
    • walianna Re: Samotność w wielkim, obcym mieście. 20.09.13, 00:03
      Hej smile Może rower z małą w foteliku? Duże to miasto? Plac zabaw jest dobrym pomysłem. Jak się czymś interesujesz to zapisz się na forum tematyczne. Są organizowane wycieczki. Małą w plecak i lu. Ja też to miałam. Najważniejsze, by nie siedzieć i nie generować złych myśli. Niczemu nie służą. No ale jak zapytałaś to pewnie sama już do tego doszłaś, a ja Ci tu mądrości ludowe sadzę wink buziaki i powodzenia.
    • 36spriing Re: Samotność w wielkim, obcym mieście. 20.09.13, 16:48
      Spokojnie wink jak już znajdziesz parę fajnych osóbek to już nie będzie takie wielkie... i takie obce... smile Tylko nie zamykaj się w czterech ścianach, razem z małą do ludzi proszę wyjść smile
      Plac zabaw w taką pogodę odpada, ale na pewno macie tam u siebie miejsce gdzie maluchy mogą dać upust swojej energii. Także powodzenia wink
    • czarny.onyks Re: Samotność w wielkim, obcym mieście. 20.09.13, 16:53
      a ja myślę, że z małym dzieckiem łatwiej nawiązywać kontakty...
      i jest tyle miejsc, gdzie można z nią iść i poznawać innych...
      • tapatik Re: Samotność w wielkim, obcym mieście. 21.10.13, 08:28
        czarny.onyks napisała:

        > a ja myślę, że z małym dzieckiem łatwiej nawiązywać kontakty...
        > i jest tyle miejsc, gdzie można z nią iść i poznawać innych...

        O, a to czemu tak uważasz?
        Jakie to są miejsca, gdzie kobieta z dzieckiem może iść, a kobieta bez dziecka już nie?
        • abyss7 Re: Samotność w wielkim, obcym mieście. 21.10.13, 17:14
          tapatik napisał:
          > O, a to czemu tak uważasz?
          > Jakie to są miejsca, gdzie kobieta z dzieckiem może iść, a kobieta bez dziecka
          > już nie?


          No chociażby place zabaw – fantastyczne miejsce na zawieranie nowych kontaktów dla osób z dziećmi. Dziatwa gania, a pierniki siedzą obok siebie na ławkach i siłą rzeczy łatwo im zagadać. smile

          Chociaż… tak to było kiedyś... Od czasu fejsbuków ci błyskotliwcy ze 100.000 „przyjaciół” nie są w stanie odezwać się do nikogo… uncertain Siedzą jełopy z nosami przyrośniętymi do smartów i choćby na ławce obok kręcili pornosa nie zauważą tego. Przecież kilka tysięcy osób obgryza paznokcie nie mogąc się doczekać, kiedy Joasia, Basia i Kasia wrzucą fotę, jak jest zaje…., kiedy siedzą na ławce, jak jest zaje…, kiedy siedzą na ławce i świeci słońce, jak jest zaje…, kiedy siedzą na ławce i spada liść, jak jest zaje…, kiedy siedzą na ławce i siorpią lurę z lanserskiego termokubka Starbucks Coffee uncertain uncertain uncertain

          Genialna ilustracja trendu


          Trochę lepszym miejscem są wszelkiej maści warsztaty dla dzieci – plastyczne, teatralne, kinowe. Pełno teraz tego, a zaletą jest zaangażowanie rodziców – pracując w grupie bardzo łatwo nawiązać znajomości.
          • tapatik Re: Samotność w wielkim, obcym mieście. 21.10.13, 17:55
            abyss7 napisał:

            > No chociażby place zabaw – fantastyczne miejsce na zawieranie nowych kont
            > aktów dla osób z dziećmi. Dziatwa gania, a pierniki siedzą obok siebie na ławkach
            > i siłą rzeczy łatwo im zagadać. smile

            Moim zdaniem większość osób dzieciatych to osoby w związkach, a nie samotne.
            Wiec owszem, kobieta z dzieckiem może pójść na plac zabaw, ale szanse na spotkanie tam samotnego mężczyzny są bardzo małe. No chyba, że wdowca.
            • abyss7 Re: Samotność w wielkim, obcym mieście. 21.10.13, 19:13
              tapatik napisał:

              > Moim zdaniem większość osób dzieciatych to osoby w związkach, a nie samotne.
              > Wiec owszem, kobieta z dzieckiem może pójść na plac zabaw, ale szanse na spotka
              > nie tam samotnego mężczyzny są bardzo małe. No chyba, że wdowca.

              Stary, tak było kiedyś – dzisiaj Europa się rozwodzi - na zachodzie rozpada się 50% małżeństw, a u nas jeszcze „tylko” 33%. W więc siłą rzeczy samotni rodzice to już nie jest margines, to jest znacząca część społeczeństwa.

              Jeśli dodasz do tego jeszcze fundamentalne zmiany w kształtowaniu modelu opieki, gdzie ojcowie biorą coraz większy udział w wychowaniu dzieci, to nic dziwnego, że nieraz na placu spotkasz więcej rozwiedzionych tatusiów niż mamuś… Wiem, bo stale tam bywam…

              Dane nt rozwodów podaję za wyborcza.pl/dziennikarze/1,112359,4554763.html#ixzz2iNPa6qJn
              • tapatik Re: Samotność w wielkim, obcym mieście. 21.10.13, 20:39
                W dalszym ciągu się nie zgadzam.
                W 99% przypadków dzieci po rozwodzie zostają z matką.
                Co oznacza, że rozwodników z dziećmi jest malutko.
                Czyli prawdopodobieństwo spotkania nieżonatego mężczyzny na placu zabaw jest nadal zbyt małe, aby na to liczyć.

                Aczkolwiek zdarzyło mi się kiedyś pójść na sanki z bratankiem smile
                • abyss7 Re: Samotność w wielkim, obcym mieście. 21.10.13, 20:59
                  tapatik napisał:

                  > W dalszym ciągu się nie zgadzam.
                  > W 99% przypadków dzieci po rozwodzie zostają z matką.
                  > Co oznacza, że rozwodników z dziećmi jest malutko.
                  > Czyli prawdopodobieństwo spotkania nieżonatego mężczyzny na placu zabaw jest na
                  > dal zbyt małe, aby na to liczyć.
                  >
                  > Aczkolwiek zdarzyło mi się kiedyś pójść na sanki z bratankiem smile

                  Dla ścisłości 97%, a nie 99%. Tak się jeszcze dzieje, bo mamy chore prawo, ale uwierz mi, nie będzie tak wiecznie. Ja już drążę tę skałę i zamierzam zmienić ten system. I zrobię to.

                  Tapatik, przyjmujesz błędne założenia - to, że tylko 3% ojców wychowuje dzieci nie oznacza, że tylko 3% samotnych facetów spędza czas ze swoimi pociechami. W standardowym modelu rozwiedziony facet spędza co drugi weekend ze swoimi dziećmi i dlatego w soboty i niedziele parki i inne miejsca, gdzie można z dziećmi spędzić czas, są zarojone od samotnych tatusiów. Naprawdę, często mam wrażenie, że jest ich więcej niż matek. Bierz bratanka i sam zobaczysz smile


                  • mayenna Re: Samotność w wielkim, obcym mieście. 25.10.13, 17:27
                    Na RiCD panowie narzekają na sądy, na dyskryminowanie przez nich ojców. Jak ci się udało dostać opiekę naprzemienną?
                    • abyss7 Re: Samotność w wielkim, obcym mieście. 29.10.13, 12:15
                      Niczego nie dostałem, wszystko, co mam w życiu wywalczyłem. The sky is the limit!

                      Mój przypadek jest dość skomplikowany, ale to bardzo osobiste przeżycia i nie dzielę się nimi na publicznych forach.

                      Potwierdzę tylko, że facet w postępowaniach rodzinnych traktowany przez sądy jest w identyczny sposób, jak kobieta w Arabii Saudyjskiej. Cały cywilizowany świat się oburza słysząc, że ofiara gwałtu dostaje wielokrotnie surowszą karę za cudzołóstwo niż sprawcy, a nikt nie porusza sprawy mudżahedinek w togach, które w większości krajów Europy ze sztampy traktują sprawy krzywdząc tysiące mężczyzn i ich dzieci. Nie ma żadnej różnicy między brodatym sędzią w turbanie, a starą babą w todze, gdyż w obu przypadkach chora ideologia całkowicie wyparła myślenie!

                      Choć trzeba przyznać, że w sądach apelacyjnych kiełkuje rozsądek – w moim przypadku nie zostawiły suchej nitki na postanowieniach okręgówek. Dlaczego więc tolerujemy taki system? Ja nie zamierzam biernie się temu przyglądać i zaczynam kruszyć ten beton!
    • nena80 Re: Samotność w wielkim, obcym mieście. 20.09.13, 17:50
      Dziękuję Wszystkim za rady smile Pozdrawiam smile
    • zajonc.o.poranku Re: Samotność w wielkim, obcym mieście. 21.09.13, 00:41
      Po pierwsze: nie siedź w domu.
      Po drugie: uśmiechaj się.
      Reszta przyjdzie sama.
      • nena80 Re: Samotność w wielkim, obcym mieście. 21.09.13, 14:30
        Uśmiechaj się do ludzi bo nie jesteś sam.smile
        Dzięki. Pozdrawiam

        • zajonc.o.poranku Re: Samotność w wielkim, obcym mieście. 22.09.13, 16:04
          nena80 napisała:

          > Uśmiechaj się do ludzi bo nie jesteś sam.smile
          > Dzięki. Pozdrawiam
          >

          Nie, nie, nie. To dotyczy kobiet tylko. Facet uśmiechający się bez powodu do ludzi? Wyobrażasz sobie ich przerażenie? wink
          • nena80 Re: Samotność w wielkim, obcym mieście. 22.09.13, 21:02
            Nieprawda! Przerażenie jest tylko wtedy, gdy ktoś szczerzy się jak głupi do sera tongue_out
            W normalnym, szczerym uśmiechu nie widzę nic złego.
            • zajonc.o.poranku Re: Samotność w wielkim, obcym mieście. 22.09.13, 23:30
              nena80 napisała:

              > Nieprawda! Przerażenie jest tylko wtedy, gdy ktoś szczerzy się jak głupi do s
              > era tongue_out
              > W normalnym, szczerym uśmiechu nie widzę nic złego.

              A jaki facet się normalnie szczerze uśmiecha do obcych ludzi na mieście?
              • czemublokujecie_mikonto W Londynie wielu jest takich 30.09.13, 22:15
                W Polsce masz szanse jeśli spotkasz gayasmile
      • tapatik Re: Samotność w wielkim, obcym mieście. 21.10.13, 17:49
        zajonc.o.poranku napisał:

        > Po pierwsze: nie siedź w domu.
        > Po drugie: uśmiechaj się.
        > Reszta przyjdzie sama.

        U mnie mnie działa, czyli trzeba zrobić coś więcej.
        • mayenna Re: Samotność w wielkim, obcym mieście. 25.10.13, 17:45
          tapatik napisał:

          > zajonc.o.poranku napisał:
          >
          > > Po pierwsze: nie siedź w domu.
          > > Po drugie: uśmiechaj się.
          > > Reszta przyjdzie sama.
          >
          > U mnie mnie działa, czyli trzeba zrobić coś więcej.
          Taksmile Rozejrzeć się dokoła i nie grymasićsmile
          A poważnie: każdy staje przed szansą na nawiązanie relacji emocjonalnych, tylko mamy wzór w głowie: a to zakładamy, że ona/ona musi być taka lub owaka, a to nie może być jakaś/jakiś. Mamy wymagania i one nas najczęściej blokują przed szczęściem.Najlepiej jest się otworzyć na nowe, popatrzeć, poobserwować jaką ten ktoś jest osobą i zaryzykować mimo, ze nie przystaje do kryteriów.
          Bo tutaj ktoś pisał; ma być panna, bezdzietna, w promieniu 100 km i raczej na odpowiednim poziomie intelektualnym i jeszcze się podobać. Ile takich osób ma szansę ta osoba spotkać? A jak np. usunie kryterium terytorialne to szansa mu wielokrotnie rośnie. Jak usunie kolejne to znów wzrasta...i tak dalej.
          • mayenna Re: Samotność w wielkim, obcym mieście. 25.10.13, 17:48
            Za szybko wysłałam; w ostatecznym rozrachunku i tak " Mężczyzną i kobietą stworzył ich..."Reszta to nasze wyobrażenia i polisy ubezpieczeniowe, które i tak się zwykle nie sprawdzają.
    • michaszek1980 Re: Samotność w wielkim, obcym mieście. 22.09.13, 14:55
      nena80 napisz skąd jesteś, co to za miasto?

      Też czuje się samotny i mam podobnie jak Ty w życiu. Chciałbym coś zbudować od nowa w szczęściu, zdrowiu, zaufaniu i oparte na wspólnym zaufaniu.



      • 36spriing Re: Samotność w wielkim, obcym mieście. 22.09.13, 21:52
        Nena jeśli chcesz poznać nowych znajomych to aktywuj profil i uzupełnij wizytówkę....może ktoś jest tutaj z Twojego miasta smile
        • nena80 Re: Samotność w wielkim, obcym mieście. 22.09.13, 22:04
          Na razie rozglądam się i czytam. Dlaczego Ty nie masz uzupełnionej wizytówki?
          • 36spriing Re: Samotność w wielkim, obcym mieście. 22.09.13, 22:09
            Zrobisz jak uważasz...ci co mają wiedzieć skąd jestem to wiedzą...staż na forum mam trochę dłuższy niź wskazują na to statystyki ...tongue_out
            • com.xl Re: Samotność w wielkim, obcym mieście. 23.09.13, 19:58
              Spring smęci tutaj od dawna a ty Nena zastanów się dobrze czy chcesz wejść w to stado wron big_grinbig_grinbig_grin zostaniesz będziesz kraczeć jak one buahhahha big_grin
              • 36spriing Re: Samotność w wielkim, obcym mieście. 23.09.13, 22:06
                Burak zawsze zostanie burakiem.....tyle w tym temacie.
                • abyss7 Re: Samotność w wielkim, obcym mieście. 24.09.13, 07:34
                  36spriing napisała:
                  > Burak zawsze zostanie burakiem.....tyle w tym temacie.

                  Springuś, proszę, nie obrażaj buraków wink
    • michaszek1980 Re: Samotność w wielkim, obcym mieście. 23.09.13, 21:15
      Niektóre wrony są nowe i dopiero co przyleciały tak jak Ja.
    • eend Re: Samotność w wielkim, obcym mieście. 28.09.13, 19:26
      Z małym dzieckiem tylko AKTYWNE uczestniczenie we wszelkich formach. Niestety idzie zima a dla Ciebie przydałaby sie wiosna, rower,siodełko dla dzidzi i....wszystko przed Tobą a zwłaszcza odreagowanie psychiczne. Nie ma nic lepszego nad możliwość wyjazdu w siną dal na rowerze. Z czasem jakieś grupki kilkuosobowe. Ludzi rowerowych z dziećmi jest całkiem sporo. To jest znana mi z autopsji najlepsza forma wypoczynku, ruchu, odreagowania, nie wiążących spotkań z pozytywnymi ludźmi. Szykuj grunt, to już tylko ok. 6 miesięcy, wiem, wiem to jeszcze ponad pół roku ale...czas naprawdę szybko płynie. Na Twoim miejscu, starałbym się zacząć od jakichkolwiek relacji najbliższych miejscu zamieszkania czyli 1-2 sąsiadów. Tak się zaczyna, potem powoli to się samoistnie rozwija. Zakładam, że mieszkasz w miejscu normalnym. Niby wiara czyni cuda ale nie przykładałbym specjalnej wagi do tego. Jeżeli sama , własną konsekwencją i dążeniem do zmiany nie zrobisz paru pierwszych kroków możesz mieć problemy. Zacząć musisz sama z siebie, z własnej chęci czy wręcz przymusu, ale zrób pierwsze kroki i LICZ TYLKO NA SIEBIE !! TO JEST NAJPEWNIEJSZE. Zobaczysz jak sie zahartujesz i za kilka miesięcy stwierdzisz: o rane dlaczego miałam jakieś problemy natury towarzyskiej ?
    • ltte Re: Samotność w wielkim, obcym mieście. 28.09.13, 22:00
      Pij alkohol w towarzystwie.
      Będziesz miała znajomych, przyjaciół, drugą córeczkę.
    • welcometopoland napisz do mnie 29.09.13, 14:40
      pomogę, chętnie Cie poznam...
    • czemublokujecie_mikonto Hi there:) 30.09.13, 22:13
      Moja rada: ciesz sie, że jesteś wolna, nikt cie nie wiąże i nie decyduje o twoim życiu-same plusy!
      Na twoim miejscu zrobiłbym to co najlepsze-znaleźć pracę w Londynie, przenieść sie i zacząć od zera nowe życie. Polecam dzielnice południowe-5-6 strefa-no chyba że dostaniesz prace za Ł30K+-wtedy strefa nieważna-możesz zamieszkać tam gdzie fajnie/polecam Surrey/ i dojeżdżać do pracy.
      Pozdrawiam i trzymaj sie cieplutko! Masz całe życie przed sobą-i jesteś WOLNA, nikt nie zmusza cie by mieszkać tu czy tam. A jeśli masz inne zdolnosci typu znajomość niemieckiego-zawsze warto spróbowac w Luxembourgusmile
    • piotrw.75 Re: Samotność w wielkim, obcym mieście. 01.10.13, 08:21
      jak chcesz to mogę cię poznać z kilkoma osobami
    • kw81 Re: Samotność w wielkim, obcym mieście. 01.10.13, 10:00
      O tej porze to najlepiej wpaść do Łazienek (albo innego większego parku), dużo tu różnorakich głodomorów - kaczki, wiewiórki, masa ptaków, które chętnie dają się dokarmiać, więc i dla dzieci niezła frajda. Sam mam dwie minuty do parku i jak chce zapomnieć choć na chwilę o tym całym codziennym syfie, wpadam tam z jakimś smakołykiem smile No i kręci się trochę ludzi, nawet w tygodniu, więc można przy odrobinie śmiałości sobie z kimś pogadać. Przynajmniej mi się udaje. Śmiało i do zobaczenia !
      PS Jestem facetem, nie gejem, żonatym, raczej normalnym i zdarza mi się uśmiechać do obcych, bo mnie to nic nie kosztuje, a jest mi lepiej i może tej drugiej osobie też.
      • czemublokujecie_mikonto Ło matko! 06.10.13, 09:54
        Normalny facet hetero-nareszcie-i jeszcze potrafi sie usmiechaćsmile Masz racje bro-smileKażdemu lepiej jak sie do niego inni uśmiechają. W Londynie na ulicach w fajnych dzielnicach dawno to zrozumieli, w samym centrum i porażkowych ludzie tego nie wiedzą, pchają sie i tłoczą, zero normalnego zachowania. A uśmiech miły, szczery, z radości życia a nie wyrachowany zawsze jest potrzebnysmile
    • dawnotemusilny Re: Samotność w wielkim, obcym mieście. 13.10.13, 13:25
      Cześć,

      Domyślam się, że nie jest Tobie łatwo. Ja również mieszkam daleko od rodziny, jestem (już jedną nogąsmile) po rozwodzie, a z częścią znajomych kontakt się urwał (niestety, ale może tak miało być). Jestem facetem, ale jeśli chcesz porozmawiać, tak po prostu, to daj znać, proszę.

      dawnotemusilny@gmail.com

      Pozdrawiam
    • am.alia Re: Samotność w wielkim, obcym mieście. 13.10.13, 16:27
      Jesteś sama? Poszukaj kogoś kto jest jeszcze bardziej samotny. Ludzie są wszędzie, wystarczy wyjść z domu, albo wejść do internetu. Pozdrawiam

      ____________
      Forum samopomocowe:
      www.samopomoc.zz.mu
    • rozmowy_w_sieci Re: Samotność w wielkim, obcym mieście. 22.10.13, 11:05
      Może poznać bratnie dusze w sieci?
    • niepelka88 Re: Samotność w wielkim, obcym mieście. 24.10.13, 13:07
      Może zapisz się na jakiś kurs, fitness lub językowy albo cokolwiek, tam można poznać nowych ludzi

      ----------------------------------------------------------
      opiekunka rzeszów promar.edu.pl
    • zjm1111 Re: Samotność w wielkim, obcym mieście. 24.10.13, 22:47
      Możesz na forum swojego miasta/dzielnicy poszukać towarzystwa na spacery albo na forum dla samodzielnych mam.

    • kw81 Re: Samotność w wielkim, obcym mieście. 25.10.13, 16:15
      Chyba nasza samotna mama już jakoś daje sobie radę, nie ma czasu żeby nawet coś napisać ;D
      • nena80 Re: Samotność w wielkim, obcym mieście. 26.01.14, 19:26
        To prawda, z wolnym czasem u mnie kiepsko, ale nie usprawiedliwia mnie to w najmniejszym stopniu. Wypadałoby cokolwiek napisać bo przecież z Waszą pomocą przegoniłam czarne chmury i obce miasto już nie jest takie obce. Reasumując, daję świetnie sobie radę, co jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się niemożliwe. Dlatego chciałam Wam wszystkim podziękować za rady i ciepłe słowa. Dziękuję bardzo !!! Pozdrawiam Wszystkich i każdego z osobna smile
Pełna wersja