Czy ktoś z Was uprawia bikejoring w Warszawie?

20.09.13, 00:18
Hej wszystkim. Nie jestem samotna. Nie mam partnera wink. Ale raczej wokół mnie jest mnóstwo przyjaciół znajomych i chyba to chodzi o to, że ja lubię ludzi i lubię z nimi spędzać czas. Bardziej niż się obawiam. A spotkanie osoby, z którą by się chciało coś więcej to wydaje mi się kwestią przypadku, a potem pracy. Więc ja sobie żyję swoim życiem, a na niektóre sprawy nie mam wpływu więc się nimi nie zajmuję. To było by nawiązać do hasła forum wink)) Ponieważ wiem, że nieśmiałe osoby mają często bogate wnętrze, to rzuciłam hasło bikejoringu. Może Wy też coś pasjonującego dla Was robicie?
Pozdrawiam cieplutko z Warszawy halnym przewianej smile)))
    • wyszeptany-o-zmroku Re: Czy ktoś z Was uprawia bikejoring w Warszawie 20.09.13, 09:14
      Bez jakichkolwiek pasji zapomniałbym o tym,że żyjewink
      • walianna Re: Czy ktoś z Was uprawia bikejoring w Warszawie 20.09.13, 21:07
        No tak mam nadzieję, że Ty nie uprawiasz swojej z psem wink))
        • wyszeptany-o-zmroku Re: Czy ktoś z Was uprawia bikejoring w Warszawie 21.09.13, 09:07
          Absolutnie!!nie chciałbym narażać zwierzaka na stresywink
    • abyss7 Re: Czy ktoś z Was uprawia bikejoring w Warszawie 21.09.13, 11:07
      Wow! Jaki fantastyczny pomysł ten bikejoring, nawet nie wiedziałem, że jest taki sport smile

      Tylko jak psa tego nauczyć, żeby biegł przed siebie? Ostatnio próbowałem z moim przejechać na rowerze i chęci przeszły mi po 1km, kiedy rozpędzony pies… nagle zawrócił… a ja przeorałem ulicę nosem uncertain
      • walianna Re: Czy ktoś z Was uprawia bikejoring w Warszawie 21.09.13, 11:36
        Niektóre psy łatwiej niektóre same chcą wink ale to trochę trwa. I nie cały czas ciągną. I musi wcześniej nauczyć się, że jak rower na smyczy to nic wokół nie jest ważne. smile)) Mi też moja sunia zabiegała drogę, albo leciała do psa. Pomału się uczy. My zaczynamy tą przygodę. Czytam porady innych, próbuję sama. Chyba ważne żeby pamiętać, że pies musi zachować pasję do robienia tego, więc nie można przymuszać, tylko zachęcać jak sam chce, do czegoś więcej i chwalić. Tyle moich mądrości. Może pojawi się ktoś, kto to robi profesjonalnie, to powie więcej wink))
    • hashimotka88 Re: Czy ktoś z Was uprawia bikejoring w Warszawie 21.09.13, 15:15
      Mam psa i czasem oboje jestesmy w ruchu ale nie uzywamy do tego roweru. Hmmm balabym sie zeby pies gonil mi przed rowerem, glownie z powodu tropienia uncertain Jak biegam to staram sie ja miec przy samej nodze, nie pozwalam jej zeby mnie wyprzedzala, nawet jesli spuszczam ja ze smyczy. Jesli zaczyna wyprzedzac, to pozniej mniej slucha a biegamy sobie polnymi drogami wiec ma gdzie uciec i nic jej nie grozi.
      Jesli biegnie dalej to staram sie by to bylo na moje zawolanie np. Szukaj. Wtedy skacze jak sarna po tych zaroslach, obok drogi, pare razy sarne na swej drodze spotkala a nie wspomne juz o bazantach wink

      Nie odwazylabym sie puscic ja z przodu jadac rowerem. Gdy biegnie obok to ja prowadze i ja trzymam nad nia lape wink przywodca zawsze z przodu. Kiedys jechalam na rowerze a ona biegla obok ale wtedy rowniez bez smyczy.
      Ogolnie psina ciezka do okielznania, strasznie zywiolowa i nikt poza mna nie potrafia by luzem szla przy nodze, im zawsze ucieka. Nie jest czesto wyprowadzana bo i tak biega luzem po ogrodzie wiec gdy od czasu do czasu ja biegne - biore ja ze soba wink
      • walianna Re: Czy ktoś z Was uprawia bikejoring w Warszawie 21.09.13, 17:00
        hashimotka napisałaś o ważnej rzeczy, by być elastycznym i uważać na możliwości psa. Ale fajnie opisałaś Wasze wypady. Czy jesteś może z Warszawy? Czy Twoja sunia lubi inne sunie? Może wspólny spacer? Bo dla mojej spacer bez drugiego psa to spacer stracony wink
        • hashimotka88 Re: Czy ktoś z Was uprawia bikejoring w Warszawie 21.09.13, 18:14
          Oj, Walianno, niestety moje drogi nie prowadzą do Warszawy wink
          Jestem z południowo - wschodniego ogonka Polski.
          A co do samego spaceru, ciekawi mnie jak Ty dogadujesz się ze swoją suczką. Moja jest dość młoda, prawie 3 letnia i nie od małego uczona na smyczy. Ja wiem, że początkowo popełniłam błąd gdy zaczynałam chodzić na spacery. Niestety to ona mnie prowadziła uncertain szła z przodu i trochę ciągnęła. wpoiła sobie tym samym, że spacer i to co tam zobaczy jest dla niej ważniejsze, niż ja. Mnie, ma na co dzień tongue_out Przykładowo na ogrodzie potrafi aportować a podczas spaceru taka zabawa ją nieciekawi, jest podekscytowana samymi zapachami wink Dopiero później starałam się ja nauczyć by chodziła na bardziej luźnej smyczy i żebym ja również się liczyła suspicious Najlepiej chodzi się nam gdy jest spuszczona ze smyczy. Tutaj już takich błędów nie popełniłam. Echhh jak ciężko było nam sobie zaufać, by pozwolić na taką wolność. U mnie był trochę strach, że mnie nie usłucha. Lubi być spuszczona bo tył jest dla niej i czasem może się tam zatrzymać a wyprzedzać i tak się nie pozwalam, chyba że ma ode mnie pozwolenie, żeby zrobić skok w bok smile Co do samej psiny... były pewne błędu w jej wychowaniu. Jest od małego z nami, jednak nie była dobrze zsocjalizowana z innymi psami. Mam drugą suczkę - jej matkę, jednak żeby z psem nie było problemów wychowawczych potrzebuje kontaktu z innymi psami i ludźmi. Młoda jest trochę lękliwa, niestety. Jednak potrafi zaufać gdy ktoś nie jest w stosunku do niej nachalny i nie wykonuje gwałtownych ruchów. Zawsze kogoś instruuje co ma robić, np. Sunia bardzo nie lubi gdy na wstępie ktoś próbuje pogłaskać ją po głowie.

          Ok. nie o tym miało być smile
          Ciekawi mnie jak jest u Ciebie. Czy Twoja chodzi luźno na smyczy i czy Cię słucha, pozwalasz jej biegać luzem? A przede wszystkim jak wygląda taka jazda na rowerze, to ona biegnie z przodu, nie miałaś z nią żadnych wywrotek?

          P.S Żeby mniej męczyć palce możesz pisać Hashi a przy okazji by nie zamęczać języka - czytaj Haszi smile
Pełna wersja