eimeria
21.09.13, 23:51
A kicha, od tego jest ten portal. Więc! Cześć, jestem babskiem. Nie znoszę pomidorowej z ryżem, cukierków anyżowych i czystej wódki. Raczej blondynka, chociaż samochód poprowadzę. W życiu ułożona, niezależna, samodzielna i spełniająca się zawodowo. I mam tego, cholera, powyżej uszu, tej swojej niezależności i samodzielności. Umiem taka być jak MUSZĘ, nie chcę musieć! Jestem babskiem w pełnym tego słowa znaczeniu, włącznie z potrzebą bycia dla kogoś i z kimś, gotowania obiadów, dbania o dom, tworzenia tego całego lepko-budyniowatego cieplutkiego kluskowatego domowego ogniska! Z rozmowami, z żartami, ze sprzeczkami, z akceptacją, współpracą, trzymaniem za rękę i patrzeniem w tym samym kierunku! Jako w pełni stuprocentowe babsko często boli mnie głowa, i uważam, że ze stosowanych doustnie leków przeciwbólowych i obniżających stres to mężczyzna działa najlepiej. Najjaśniejszy szlag mnie trafia na siebie samą, bo chociażbym nie wiem jak się starała, nadal i ciągle czuje się tylko połową docelowej całości. I to nie daje żyć.
Wyznaję więc, kurde blaszka, wszem i wobec – że mnie niedługo udusi ta zaawansowana, dwudziestotrzyletnia potrzeba bliskości. Chętnie ją na coś wymienię. Albo oddam za darmo.