Ruszyć cztery litery...

15.10.13, 18:04
Nie macie tak, że potraficie się zasiedzieć w domu cały dzień. Co gorsza... nawet i kilka dni. Mówię szczególnie do tych co na codzień nie muszą ruszać się z domu.

Dzisiaj w ogóle nie wyszłam poza zagrodę. Jedynie po ogrodzie pochodziłam, orzeszków sobie pojadłam. hahahah nie big_grin wyszłam big_grin teraz sobie przypomniałam. Listonosz przecież dzisiaj przyjechał. Normalnie to on podchodzi do bramki a dzisiaj był strasznie wygodny i w samochodzie siedział suspicious to ja musiałam do niego podejść. On raczej na ogród nie wchodzi i spotykami się jak Kargul z Pawlakiem. Ja po jednej on po drugiej stronie płotu.
Ok, niech będzie, że wyszłam ale co to kilka kroków...

Dlatego teraz nie tyle co pójdę za ogrodzenie a się przebiegnę. Za karę w szybszym tempie ruszę swoje d....sko gdzieś dalej, niż te dzisiejsza 2 metry na nieswoim terenie.

Ciemno się robi... a światła sztucznego brak. Naturalnego również bo pochmurzasto jest uncertain
może kałuży przynajmniej zbyt wiele nie będzie.

Wyłaże poza swoje wrota...
    • ame_belge34 Re: Ruszyć cztery litery... 15.10.13, 18:32
      Ja, cholera jasna zazwyczaj mam odwrotnie, mnie nosi ciagle i jak nagle siedze w domu, to się pytają czy nie zachorowalam big_grin
      • hashimotka88 Re: Ruszyć cztery litery... 15.10.13, 19:42
        a ja... chyba nie żyję ze sobą w zgodzie...
        bo jednak mnie nie nosi by mnie ponieść miało, a z drugiej strony jak się poddam, to wiatr niesie jak dmuchwca. Raczej nigdy nie żałuję, że mnie poniosło gdzieś dalej, że mnie poruszyło smile
        Jestem typem od którego praktycznie żadna nie wyjdzie inicjatywa by się z kimś ruszyć. No kurde... nie wiem czy komukolwiek zaproponowałam w tym roku jakieś spotkanie uncertain głupie przeświadczenie, że się nie chce narzucać i chyba wolę mieć pewność, że to drugiej stronie zależy, że mnie chce suspicious mojej obecności. A zawsze mi sie wydawało, że okropnie nudna jestem... więc sama nie będe proponowała. czasem nawet potrafię odmówić... hmmm dzisiaj koleżanka napisała rano smsa : kiedy jedziemy do takiej drugiej koleżanki. Nie odpisałam jej jeszcze na niego... No weźcie, musiałabym 3 raz pociągiem jechać suspicious 3 razy w życiu, że tak dodam wink wcześniej mnie nie pociągały pociągi. Dopiero w tym roku zaczęłam z nimi przygodę. Jakoś tak wyszło, że przez tyle lat pociąg nie był mi po drodze.

        Kurde... powinnam zaproponować spotkanie... pewnej koleżance... tzn. powinnam to ja do niej pójść. Czasem spotkamy sie na chwilunie aaa i do drugiej... tamtej to już dawno w ogóle nie widziałam. I do tzreciej powinnam sie odezwać. Przynajmniej napisać. Czwarta na szczęscie ostatnio do mnie napisął, pewnie gdzieś po rocznej przerwie. Również byłam ciekawa co u niej. Ja pierwsza się nie odezwałam... norma. Choć i tak od niedawna jest lepiej ^^ niż było wcześniej

        No mam okropy problemem żeby zainicjować spotkanie uncertain Macie coś takiego?
    • 36spriing Re: Ruszyć cztery litery... 15.10.13, 18:53
      Jak pierdyknęłam ze schodów i nogę mi zagipsowali to się nasiedziałam w domu za wszystkie czasy, a tak to tylko śnieżyce albo ulewy mogą zatrzymać mnie w czterech ścianach smile tongue_out
      • sunmoonstars Re: Ruszyć cztery litery... 15.10.13, 19:05
        Ja wlasnie siedze w domu bo mnie wirus zaatakowal sad Mam wypoczywac smile U mnie zalezy od nastroju. Czasem lubie siedziec w domu a czasem nie. Lubie pobyc sama smile
        • hashimotka88 Re: Ruszyć cztery litery... 15.10.13, 20:03
          hahah ja kiedyś zrobiłam na przekrór. Coś mnie brało choróbsko, pierwsze oznaki to gilganie w drogach oddechowych suspicious i płaczkiem się robie. Wtedy tak właśnie miałam ale koleżanka zaproponowała tenisa. No jak mogłam się nie wybrać suspicious Mimo brania przez choróbsko poszłam sobie pograć. Nie wzieło mnie bardziej a sobie na orliku pobiegałam. Lepiej się czułam na zewnątrz.

          Co do dzisiejszego ruszenia.
          doszłam do bramki, zerkam na niebo a tam jednak cos świeci. Coś przez chmury sie przebija, księżyc kosmaty, zza chmur wygladał. Biegnąc miałam go za plecami. Najbardziej widoczny był na samym początku, gdy się ze mną przywitał. Potem zza płaszcza chmur leciutko wychylał głowę, cały czas miałam go za plecami. W pewnym momencie gdzieś uciekł. Wracajać miałam nadzieję, że popatrzymy sobie w oczy. Ja zerknę w jego kratery on w moje oczodoły. Był zbyt nieśmiały na takie spoufalania suspicious wink Wracjac ani na chwilę się nie pojawił. Choć ja wyszłam mu na przeciw. Za to jak wracałam, za moimi plecami, po zachodniej stronie, pochmurzone niebo się rozstąpiło. Pojawiły się jaśniejsze pasy, jak wyschnięta gleba, która popękała.

          No i dzisiaj zamiast zrobić 2 m za bramkę, teraz zrobiłam 2 km w jedną stronę i 2 z powrotem smile nawet dobrze się biegło, było dość ciepło, ze w połowie drogi już tylko w koszulce biegłam ale jak zwykle wolniutko sobie potruchtałam by się nie zmęczyć.

          Echhh trzeba mi ruchu... bo wtedy lepiej się czuję. A w osttanim czasie za dużo się zasiedziałam. Bez zajęcia, ruchu, wyjścia dalej... człowiek się za bardzo wypala...
          Co innego gdy człowiek codziennie gdzieś sie ruszy. Ja nawet do sklepu nie muszę za często chodzić. W tym roku zdarzały mi się takie zostoje. Może i czasem było kilka dni pod rząd, że zza terytorium swoje kroka nie postawiłam....
    • silencjariusz Re: Ruszyć cztery litery... 15.10.13, 20:37
      A jak się miewają Twoje cztery litery po niedzielnym, całodziennym tenisie? wink Żadnych zakwasów?
      • ame_belge34 Re: Ruszyć cztery litery... 15.10.13, 20:41
        ja swoje 4 litery ruszę w piatek i w sobotę bede zakwasy leczyć po rockandrollu big_grin
        • silencjariusz Re: Ruszyć cztery litery... 15.10.13, 20:45
          Ty chyba zbyt aktywna jesteś by mieć zakwasy. Przynajmniej mam takie wrażenie, że trzymasz formę na wysokim poziomie.
          • ame_belge34 Re: Ruszyć cztery litery... 15.10.13, 22:14
            Ojj Sil po 3 godzinach brykania na parkiecie w tempie mniej wiecej takim
            www.youtube.com/watch?v=Bm5HKlQ6nGM
            czuje sie mieśnie o których istnieniu nie ma sie pojecia big_grin
      • hashimotka88 Re: Ruszyć cztery litery... 15.10.13, 21:04
        A wiesz, że tylko połowa czterech liter dawała o sobie znać big_grin Dodam, prawa połowa wink
        ale często to właśnie ona się odzywała, bo wiekszość piłek obijam z prawej strony. Te moje dwie litery, tylko dzień po, coś tam miauczały wink szybko im się znudziło.
        co do innnych mięśni, to przedramie i biceps trochę odczuwałam. I w tym samym dniu trochę ręka mi się trzesła.
        Oj tam, nie był to cały dzień a pół dnia. 4 meczyki grałam ale z koleżanką byłyśmy nadal niewyżyte i jak panowie skończyli turniej od razu poszłyśmy na ich kort. Tylko na to czekałyśmy ^^

        Aktualnie brak miuaczenia moich mieśni, nic się nie odzywają. Nawet połowa moich 4 liter big_grin
    • flakns Re: Ruszyć cztery litery... 15.10.13, 22:40
      Odnoszę wrażenie że albo 3/4 forumowiczów tutaj wcale taka nieśmiała nie jest albo świetnie sobie z tym stanem ducha radziuncertain Wracając do tematu dzisiaj ruszałem się cały dzień i zamiast być całkowicie wyładowanym to.... niech mnie już zabierze Zegarmistrz Światła Purpurowysad
      • ame_belge34 Re: Ruszyć cztery litery... 15.10.13, 22:47
        a bo widzisz, my to taka banda zakrecownych wariatów (przepraszam ogól za zakreconych smile )

        a gdzie ty sie wybierasz ? siedź na tyłku jak Ci dobrze big_grin
      • hashimotka88 Re: Ruszyć cztery litery... 15.10.13, 23:01
        powiem Ci, że ja sama nie potrafię się dobrze określić. Kiedyś bardziej obstawiałam, że jestem nazbyt nieśmiała. haha kolega mi powiedział, ze tak mi się tylko wydaje.
        Jestem nieśmiała cicha w konkretnych warunkach, wtedy nie lubię dawać dużo z siebie. W dziwacznych dodam, czyli tam gdzie jednak powinnam dużo ględzić.... ale mi sie po prostu nie chce...
        Czego jestem pewna,to tego, że mówiąc nieśmiałość moja wyłazi. Bardzo nie lubię wtedy przyciągać do siebie uwagi. Dlatego wolę od siebie wydawać krótkie tchnienia głosowe a częściej, niż ględzić.

        >zamiast być całkowicie wyładowanym

        to chyba dobrze, że ładunku trochę Ci zostało, jeszcze może do czegoś się przysłuży wink

        niech mnie już za
        > bierze Zegarmistrz Światła Purpurowysad

        Pierwszy raz słyszę takie określenie. Spać CI się chce suspicious czy chciałbyś chcieć wink ?

        Aaaa ładną mamy dzisiaj bułeczkę na niebie.. Lekko niewyrośnięto z lewej strony wink pełnia będzie pewnie za kilka dni. To i bułka będzie pełniejsza, do końca wyrośnieta. Jak przedtem zerknęłam na niebo to widziałam go w całej okazałosci a jak biegłam to nieśmiałość jedynie od niego biła a nie światłość suspicious
        • flakns Re: Ruszyć cztery litery... 15.10.13, 23:35
          ame_belge34 napisała:
          > a gdzie ty sie wybierasz ? siedź na tyłku jak Ci dobrze big_grin

          cały dzień się szlajałem - starczy. Nie dobrze mi od miesięcy ;-(

          hashimotka88 napisała:
          > Pierwszy raz słyszę takie określenie. Spać CI się chce suspicious czy chciałbyś chc
          > ieć wink ?

          pewnie dla tego że to żadne określenie a raczej... kierunek(?), od przedszkola lepiej posługuję się liczbami niż słowami

          > Jak przedtem zerknęłam na niebo to widziałam go w całej okazałosci a
          > jak biegłam to nieśmiałość jedynie od niego biła a nie światłość suspicious

          a mgła taka że chwilami mleko a chwilami... nie ma mleka, a nawet wody smile

          Kierunkowskaz podpowiada
          • hashimotka88 Re: Ruszyć cztery litery... 15.10.13, 23:47
            MI też gorzej gdzieś od miesiąca suspicious ale jesień idzie... cżłowiek słabnie, w zimowy sen za niedługo zapadnie...

            Nie musiałeś dawać mi drogowskazu, sama trafiłam na właściwą drogę. Już przed Tobą Kultu sobie posłuchałam. Echhh znałam tę piosenkę, ze słuchu ale nie skojarzyłam po tytule uncertain
            Z kultu pierwsza piosenka jaka mi na myśl przychodzi to "baranek".
            Ogólnie lubię polski rock z lat 80 - 90 smile

            Lady Pank już chwilę nie słuchałam...

            • flakns Re: Ruszyć cztery litery... 15.10.13, 23:54
              > Z kultu pierwsza piosenka jaka mi na myśl przychodzi to "baranek"

              pewnie dla tego że to piosenka o kobiecie nieprzeciętnej urody smile

              > Ogólnie lubię polski rock z lat 80 - 90 smile

              ja ogólnie lubię polski rock w wykonaniu KULT. Kiedyś 12 groszy mnie zainspirowało i do dziś tylko oni, oczywiście do dziś nie narzekam smile
              • hashimotka88 Re: Ruszyć cztery litery... 16.10.13, 00:14
                Teraz już byś nie przyniósł 12 groszy. Hmmm nawet nie wiem czy serio te drobnice wyszły z obiegu...hmmm chyba nie... bo przecież mam je w portfelu... ok, to kiedyś nie przyniesiesz wink

                Tylko Kult ? suspicious

                Przedtem oblukałam Cię i spodobał mi się Twój avatar. Pierwsza myśl - to jest koń a potem co on robi nad wodą, nad morze.... może to jednak foczka jest wink

                Ta piosenka mi się przypomniała

                • flakns Re: Ruszyć cztery litery... 16.10.13, 00:29
                  Tylko czy tego kiedyś dożyjęuncertain

                  Nie no tylko nie foczka, może chociaż skromny niewinny ale zawsze podejrzany żarłacz biały;

                  Bóg wie fszystko big_grin, to nie KULT to nie mam prawa znać;


                  ... ale nie zgorsza jest smile
                  • hashimotka88 Re: Ruszyć cztery litery... 16.10.13, 00:43
                    Foczkę taką jedną to ja mam w poblizu siebie. Maści biało na czarnym wink białe to zaledwie skarpetki 3 ma, plus białą muchę smile Jak można spać na placech, mowa o psie.

                    Co tak skromnie. Idzmy od razu po wielkości, płetwala błękitny niech będzie. Przynajmniej taksonomicznie nie będzie aż tak odbiegał wink a wielkościowo? No już nie bądźmy tacy skrupulatni wink
                    • flakns Re: Ruszyć cztery litery... 16.10.13, 00:53
                      Zostawiam rezerwę gdyż lepiej się zaskoczyć niż rozczarować big_grin

                      Pr
                      > zynajmniej taksonomicznie nie będzie aż tak odbiegał wink

                      takso co?? Ale wstyd ale ni żaby nie kumam. Poproszę drukowanymi... liczbami smile

                      O wielkościach na innym temacie rozmawiają;
                      • hashimotka88 Re: Ruszyć cztery litery... 16.10.13, 01:02
                        > takso co?? Ale wstyd ale ni żaby nie kumam. Poproszę drukowanymi... liczbami smile

                        już się robi. Chodziło mi o systematykę organizmów i że z płetwalem przynajmniej należymy do tej samej grp[y czyli do ssaków. Hmmm jakby to żarłacz miał być to musiałabyś non stop być aktywny tongue_out zwierz ten pęcherza pławnego nie ma, więc wypada mu się poruszać, bo by utonął. A może to i dobrze... przynajmniej w miejscu byś nie stał.

                        Mnie tamte wielkości przerosły gdy sobie butelkę z piwem wyobraziłam big_grin
                        • flakns Re: Ruszyć cztery litery... 16.10.13, 01:19
                          Dlaczego ja musiałem trafić na biologa?? a nie choćby na fizyka lub najlepiej matematyka??
                          Albo inaczej, czemu nie mówiłem że jestem foka która się byle owadami żywiuncertain A że wkoło owadów brak to wegetujesad

                          Butelka z piwem przekracza nawet moje wyobrażenie. Chociaż chwila, stopy mam nawet dość proporcjonalnesmile
                          • hashimotka88 Re: Ruszyć cztery litery... 16.10.13, 01:30
                            > Dlaczego ja musiałem trafić na biologa?? a nie choćby na fizyka lub najlepiej m
                            > atematyka??

                            Takie życie - bio smile Hmmm zastanów się lepiej. Matamtyk by Ci wszystko wyliczał a fizyk... opór stawiał lub wyprowadzał z równowagi albo traciłbyś dla niego (lepiej niejwink) grawitację, czyli grunt pod nogami.

                            A
                            > że wkoło owadów brak to wegetujesad

                            brak powiadasz? A ja dzisiaj drosophila melanogaster widziałam (z pamieci napisane) z czerwonymi oczkami wink zwykła muszka owocówka, którą kiedyś się maltretowało suspicious
                            No fakt... rozmiarami to ona nie zachyca uncertain
                            • hashimotka88 Re: Ruszyć cztery litery... 16.10.13, 01:59
                              Foczkowo zakończę...

                              https://fc02.deviantart.net/fs24/f/2007/344/0/a/Sleepy_Grey_Seal_Pup_by_nitsch.jpg

                              DN smile

                              • flakns Re: Ruszyć cztery litery... 16.10.13, 11:55
                                KULTowa foczkawink
                                • hashimotka88 Re: Ruszyć cztery litery... 16.10.13, 12:44
                                  Śpiąca widocznie foczka była to i ziewnąć musiała, na pleckach leżała, podobnie jak wczoraj ja smile też na plecach w łożku sobie leżałam i ziewać zaczynałam. Poddałam się. ZNowu Morfeusz ze mną wygrał suspicious oddałam mu się... otulił mnie snem smile
                                  • flakns Re: Ruszyć cztery litery... 16.10.13, 14:28
                                    Nie dość że fauna Ci nie obca, to jeszcze geny po Mickiewiczu maszsmile

                                    hashimotka88 napisała:
                                    > Śpiąca widocznie foczka była to i ziewnąć musiała

                                    A może znudzona bo taka samotna leżała

                                    >ZNowu Morfeusz ze mną wygrał

                                    Ze świecą szukać takiego co z nim wygra a i tak się nie znajdzie. Mnie wczoraj od tyłu wziął;/ z zaskoczenia, bez żadnego ziewnięcia
                                    • hashimotka88 Re: Ruszyć cztery litery... 16.10.13, 14:46
                                      > Nie dość że fauna Ci nie obca, to jeszcze geny po Mickiewiczu maszsmile

                                      ale, że mam... taką jak on... posępną twarz ?suspicious Taki długi nos, zwieszony w dół? Mylisz się tongue_out mam nos lekko do góry zadarty wink i nie jest on szpiczasty suspicious wink

                                      No weź nie rozmieszaj mnie z tym Mickiewiczem big_grin ja wyrażać siebie nigdy nie lubiłam. Uważałam, ze nie da sie mnie słuchać, że przy mnie to jedynie zasnąć można i ziewać jak foczka suspicious Ok, przyznaję w pisaniu nie tak dawno się wyrobiłam, więc nie znasz dawnej mnie, sprzed 2 lat. Takie trochę dwa bieguny z nas wtedy były. Teraz jest ogrom swobody w moim pisaniu... czasem moze za dużo uncertain i wyjątkowo nie myśle nad tym co piszę... teraz nie boję sie ciszy^^ brak zbednego myślenia, które zawsze było do mnie przylepione.... i było jak kamień, które spowalniało moje myśli. Teraz poznałam swobodny lot myśli, które sa leciutkie teraz, ale dla mnie są lekkie suspicious dla innych mogą być cięższe niż dla mnie kiedyś były wink ojjj, można się poplątać w moim motku...

                                      Mnie wczoraj
                                      > od tyłu wziął;/ z zaskoczenia, bez żadnego ziewnięcia

                                      a widzisz... mnie brał od przodu wink wszystko było jawnie, widziałam jak do mnie idzie... widziałam każdy jego ruch i ja uprzedzałam go o swoich zamiarach: " Tak, zaraz pójdziemy spać, tylko jeszcze raz sobie ziewnę". W moim przypadku brakowało tego zaskoczenia uncertain może Ty miałeś lepiej z nim, niż ja suspicious
                                      • flakns Re: Ruszyć cztery litery... 16.10.13, 19:50
                                        > ale, że mam... taką jak on... posępną twarz ?suspicious Taki długi nos

                                        Chodziło mi przecież o fryzurę, taką bujną, której trzeba poświęcać sporo czasu przed poranną kawą i która ma pod sobą szaloną burzę pomysłów wink. Nie wszyscy dostali taki dar żeby mieć o co dbać na głowie, własnego a nie podrabianego big_grin

                                        Uważałam, ze nie da sie mnie słuchać

                                        Nigdy Cie nie słyszałem to się nie wypowiadam. Pisanie świetnie Ci za to wychodzi, w ogóle nie widać że za specjalnie nie myślisz nad tekstem wink

                                        Teraz poznałam swobodny lot myśli, które sa leciutkie
                                        > teraz, ale dla mnie są lekkie suspicious dla innych mogą być cięższe niż dla mnie k
                                        > iedyś były

                                        ... a dla pozostałych mogą być nie do udźwignięcia, takie już są te myśli, bywa że pomagają ale często szkodzą.... piękności big_grin

                                        może Ty miałeś lepiej z nim, niż ja suspicious

                                        To raczej on mógł mieć lepiej ze mną, bo mógł robić co zechce, ale widać że mu się znudziłem gdyż jak rano wstałem to już go nie było tongue_out
                                        • hashimotka88 Re: Ruszyć cztery litery... 16.10.13, 20:42
                                          > Chodziło mi przecież o fryzurę, taką bujną, której trzeba poświęcać sporo czasu
                                          > przed poranną kawą i która ma pod sobą szaloną burzę pomysłów wink

                                          Ok, mamy z włosami również coś wspólnego. I moje są czasem niepokorne. Nawet mają większe fale niż Mickiewiczowskie wink

                                          Nie wszyscy
                                          > dostali taki dar żeby mieć o co dbać na głowie, własnego a nie podrabianego big_grin

                                          a co, myślałeś, że bym tak mogła? suspicious Mieć peruke na głowie? wolę mieć własne włosy tongue_out

                                          > Nigdy Cie nie słyszałem to się nie wypowiadam. Pisanie świetnie Ci za to wychod
                                          > zi, w ogóle nie widać że za specjalnie nie myślisz nad tekstem wink

                                          Jesteś tego pewien? suspicious a może mój głos jest znany tongue_out teraz serio mówię. Kiedyś byłam w telewizji i stałam tam gdzie pogodynka stoi. Nazabawniejsze w tym wszystkim było to, że miałam niebieską bluzkę i chmurki zamiast przejść przeze mnie i odbić się na ścianie to skupiały się na mnie suspicious na bluzce miałam chmurki i słoneczka aż sobie zdjęcie cyknęłam tej anomali smile ciężka sprawa, bo pogodynki nie widzą tej pogody za sobą a jedynie na ekranie i wszystko jest na odwrót uncertain
                                          Co do mojego pisania.... jst o niebo lepiej niż dawniej, bo wcześniej nie było zbyt wiele porządanych myśli gdyż zastępowały je te zbędne uncertain dlatego myślałam, że nawet pisanie nie jest mi pisane big_grin. Z mówieniem to jeszcze muszę się wyrobić... tam jednak takich lotów nie przewiduję... jednak jakby było one choćby w połwoie tak dobre jak tutaj, ok choćby w 1/4 tego... już byłoby mi dobrze smile

                                          Ej, to w końcu nie widać że nie myślę ? suspicious teraz nie myślę, tylko samo z siebie wychodzi, same myśli wiedzą co mają robić i nie muszę im podpowiadać jak kiedyś... a podpowiadając nieraz im złą drogę pokazywałam, okrężną strasznie... po drodze się gubiły i nie dochodziły...

                                          > To raczej on mógł mieć lepiej ze mną, bo mógł robić co zechce, ale widać że mu
                                          > się znudziłem gdyż jak rano wstałem to już go nie było tongue_out

                                          No wiesz co? suspicious daj Ty mu trochę odpocząć, jedna nocka to przecież dużo tym bardziej, że on cały czas był aktywny. No i w dodatku on nie tylko Ciebie zalicza tongue_out wink
                                          • flakns Re: Ruszyć cztery litery... 16.10.13, 22:07
                                            > a co, myślałeś, że bym tak mogła? suspicious Mieć peruke na głowie? wolę mieć własn
                                            > e włosy tongue_out

                                            myślałem o sobie sad

                                            > Jesteś tego pewien?

                                            Niczego pewien nie jestem, ale procentowo oszacował bym, to na 98.73% smile

                                            Zazdroszczę Ci z tym pisaniem, oniemiałem jak zobaczyłem ten wpis, pierwsza myśl - ło matko kiedy ja to przeczytam smile. Ja to nad każdym zdaniem myślę, nad każdym słowem nie mal, inaczej to bym takie głupoty pisał że by jechali po mnie jak po łysej kobyle. A i na same głupoty nie mam weny po prostu, więc jakoś szczyt mich możliwości że udało się 3 zdania napisać big_grin

                                            > Ej, to w końcu nie widać że nie myślę

                                            No ja jakoś nie widzę że specjalnie nad zdaniami nie myślisz, poczekaj okulary założę - nie, nadal tego nie wiedzęsmile.
                                            łoł żem się rozpisał
                                            • hashimotka88 Re: Ruszyć cztery litery... 16.10.13, 22:21
                                              > > a co, myślałeś, że bym tak mogła? suspicious Mieć peruke na głowie? wolę mieć
                                              > własn
                                              > > e włosy tongue_out
                                              >
                                              > myślałem o sobie sad

                                              ale że peruki nosisz by mieć długie wlosy z warkoczykami? wink
                                              spoko, z wiekiem to już włosów coraz mniej będzie na Waszych głowach.

                                              > Zazdroszczę Ci z tym pisaniem, oniemiałem jak zobaczyłem ten wpis, pierwsza myś
                                              > l - ło matko kiedy ja to przeczytam smile

                                              Ty nie wiesz co mówisz big_grin Tego bywało o wieeeele więcej smile aż przesadzałam ze swoją ścianą tekstu, że ciężko było się komuś przez nią przeprawić. Teraz i tak jest mało tongue_out
                                              stać mnie na więcej suspicious głupotek... o niczym....

                                              Ja to nad każdym zdaniem myślę, nad każ
                                              > dym słowem nie mal, inaczej to bym takie głupoty pisał że by jechali po mnie ja
                                              > k po łysej kobyle.

                                              ooo o właśnie. Też tak zawsze miałąm. Zaczęłam się rozwijać z myślami na gg, tam przestały zbędne myśli wychodzić. Czy to co piszę ma sens, jak mnie odbierze druga osoba, itp smile POtem gdy tam poznałam swoją naturę, nawijaczą suspicious to przyszłam to wirtuala i tutaj zaczęłąm sie wypowiadać. Realni już nie chcieli mnie słuchać tongue_out gdzieś musiałam suspicious
                                              Takze... tutaj jestem od niedawna. Wcześniej nie stać mnie było bym pod postacią liter się uzewnętrzniła....
                                              Na tym to polega, by tyle nie myśleć... by się oddać swoim myślom, czuć się swobodnie. Wiem o czym mówię, bo wiem jaka do niedawna jeszcze byłam....

                                              Teraz wiem, zę piszę głupotki big_grin ale wisi mi to wink trudno się mówi, krzywdy nikomu nie robię. Mozna sobie zaszaleć tongue_out

                                              A i na same głupoty nie mam weny po prostu, więc jakoś szczy
                                              > t mich możliwości że udało się 3 zdania napisać big_grin

                                              Pisz więcej smile Pomnażaj swoje zdania.
                                              • flakns Re: Ruszyć cztery litery... 17.10.13, 19:59
                                                > ale że peruki nosisz by mieć długie wlosy z warkoczykami? wink

                                                Oczywiście, lubię sobie popleść takie warkoczyki najlepiej do połowy pleców i dodatkowo zakładam różowiutkie kokardki. Oprócz tego mam na sobie tylko bokserki i taki wystrojony chodzę po ulicach i popijam browary. Często głaszcząc łysych chłopców w wieku 25-35 lat po głowach i mówię do nich że strasznie im współczuje tongue_out

                                                > Ty nie wiesz co mówisz big_grin

                                                Masz rację moja widza nad moją wymową w ogóle nie może nadążyć, zawsze jest w tyle i krzyczy "poczekaj". Ale wymowa się tak rozpędza że już sama nie nadąża za sobą i wtedy pojawia się jeden wielki bełkot, nad którym nawet Chuck Norris nie może nadążyć big_grin

                                                aż przesadzałam ze s
                                                > woją ścianą tekstu, że ciężko było się komuś przez nią przeprawić

                                                Przez ścianę bardzo ciężko się przeprawić a przez ścianę tekstu zwłaszcza. Dlatego ja jak widzę taką ścianę to siadam i czekam aż sobie pójdzie smile. Czasami baaaaardzo długo czekamsad

                                                > Na tym to polega, by tyle nie myśleć... by się oddać swoim myślom, czuć się swo
                                                > bodnie.

                                                No ja też czasem się oddaje, przyjemnie tak jest, pozwolić innym by Tobą pokierowali, by nie trzeba samemu podejmować decyzji czy iść w lewo czy prawo, czy iść się napić czy może też zjeść coś, czy kogoś walnąć czy może pozwolić by to on Cię walnął, czy lepsza taka pozycje czy lepsza inna - do siedzenia oczywiście.... aaaa oddaje swoim myślą big_grin, chyba się za swobodnie poczułem tongue_out

                                                > Teraz wiem, zę piszę głupotki big_grin ale wisi mi to wink

                                                Tobie też wisi big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin

                                                > ooo o właśnie. Też tak zawsze miałąm
                                                > Pisz więcej smile Pomnażaj swoje zdania.

                                                No to troszkę puściłem wodze i się dałem ponieść myślą - tym głupim. Ale pretensje miej do siebie. A jak by ktoś się pytał to mów że to nie ja pisałem i że w ogóle nie wiesz kto smile
                                                • hashimotka88 Re: Ruszyć cztery litery... 17.10.13, 21:32
                                                  > No to troszkę puściłem wodze i się dałem ponieść myślą - tym głupim. Ale preten
                                                  > sje miej do siebie. A jak by ktoś się pytał to mów że to nie ja pisałem i że w
                                                  > ogóle nie wiesz kto smile

                                                  Oj, Flaczek, Flaczek... Ty to trochę taki bez laczek sie zrobiłeś tongue_out weź sie bardziej odziej a nie w samych jedynie bokserkach chodzisz tongue_out Powiedz, ze są jeszcze w serduszka? ^^
                                                  Tak, już mam pretensję do siebie... bo przez Ciebie, mnie teraz policzki bolą suspicious stop! nie śmiać sie big_grin nie da sie... zaraz ja puszczę wodzę i co z tego wyniknie? A kto mnie tam wie big_grin zaraz sama sie dowiem. Nie martw się, jak jak głupotki piszę to potem myślę : "Moze nikt tego nie przeczyta, podda się na wstępie" big_grin Lepiej głupotki umieszczać na większej ściance, głupotki jak uchwyty do ścianki wspinaczkowej. Jak jest ich dużo i tak do wszytskich się nie dojdzie tongue_out

                                                  I jak Ci się ponosiło ? big_grin

                                                  Często głaszcząc łysych
                                                  > chłopców w wieku 25-35 lat po głowach i mówię do nich że strasznie im współczu
                                                  > je tongue_out

                                                  wpółczujesz bo nie mają warkoczyków? suspicious

                                                  > Masz rację moja widza nad moją wymową w ogóle nie może nadążyć, zawsze jest w t
                                                  > yle i krzyczy "poczekaj".

                                                  Moja aż tak się nie śpieszy suspicious czasem jest jak ślimak... tak, ślinie się jak mówię big_grin suspicious

                                                  Dlat
                                                  > ego ja jak widzę taką ścianę to siadam i czekam aż sobie pójdzie smile. Czasami ba
                                                  > aaaardzo długo czekamsad

                                                  No ale w końcu sama sobie przechodzi, to dobrze smile Była kiedyś taka bajka, gdzie krzesła miały nogi i tak mają tongue_out ale to krzesło chodziło a nie stało suspicious zegar też był uczłowieczony, miał fajne wąsy wink Nie mam pojecia co to była za bajura ale kolorowanke z niej miałam suspicious

                                                  > Tobie też wisi big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin

                                                  No wisi, wisi big_grin i w dodatku częściej wisi niż sterczy suspicious ale mi staje z tyłu tongue_out Jak się leży to jest nie wygodnie, np teraz, po mnie troszku gniecie suspicious ten sterczący jeden.... koński ogon wink
                                                  A często wisi mi jakiś kosmyk z boku na twarzy, bo one są niekiedy niepokorne wink jak zaplatam to już stają w jednym szeregu i sterczą mi z tyłu a nie wiszą na przedzie.

                                                  I ja się puściłam big_grin a raczej dałam ponieść suspicious przecież to wodzę się puściły uncertain coś mi się pokręciło albo to ja się zakręciłam ^^ CZasem mam nadzieję, że to piszę dla siebie i nie każdemu będzie chciało się dojść. Ja już doszłam. W końcu jestem tu... na samym końcu.
                                                  ufff skończyłam, a może... achhh? wink acha, tak to już miałbyć koniec. Czyżby znowu? suspicious Bierze mnie... na dalszy ciąg... dalsze pisanie?
                                                  Nie, już mi się nie chce. KOńcze tego pościaka. Kropka.
                                                  • flakns Re: Ruszyć cztery litery... 19.10.13, 10:03
                                                    Dopiero skończyłem czytać... nie pamiętając kiedy zacząłemsmile

                                                    > Oj, Flaczek, Flaczek... Ty to trochę taki bez laczek sie zrobiłeś tongue_out

                                                    2x pudło - login nie ma nic wspólnego z flakami (mniambig_grin) i ciągle chodzę w laczkach ;P

                                                    Powiedz, ze są jesz
                                                    > cze w serduszka? ^^

                                                    a to są inne bokserki, takie bez serduszek??surprised

                                                    > stop! nie śmiać sie big_grin nie da sie

                                                    ja już jestem jak Joker, a Ty??

                                                    tak, ślinie się ja
                                                    > k mówię big_grin suspicious

                                                    już wysyłam śliniaczek sztuk 1, TAK! w serduszka będziesmile

                                                    Była kiedyś taka bajka, gdzi
                                                    > e krzesła miały nogi i tak mają tongue_out ale to krzesło chodziło a nie stało suspicious z
                                                    > egar też był uczłowieczony, miał fajne wąsy wink

                                                    Nie znamsad i nie wiem jak Ty ale ja się wychowywałem na smerfach i muminkachtongue_out a nie chodzących krzesłach i wąsatych zegarkach. Choć, poczekaj, był jeszcze zaczarowany ołówek

                                                    > ) jak zaplatam to już stają w jednym szeregu i sterczą mi z tyłu a nie wiszą na
                                                    > przedzie.

                                                    Zaprzęgnięte zawsze posłuszne, wiadomo kto wtedy ma lejcesmile

                                                    i w dodatku częściej wisi niż sterczy suspicious

                                                    Mi też już sterczy big_grin.... ten warkocz z kokardkamibig_grin

                                                    > I ja się puściłam big_grin a raczej dałam ponieść suspicious przecież to wodzę się puścił
                                                    > y uncertain coś mi się pokręciło albo to ja się zakręciłam ^^

                                                    Już tłumaczę, Ty puściłaś wodze, pozwalając im by się oddały, a one się oddały wyobraźni i ta właśnie wyobraźnia je poniosłabig_grin

                                                    Ja już doszłam.

                                                    Już? A ja?? Kiedy ja dojdę?? Idę, idę i nicsad, tylko gdzie ja właściwie idę... może nie w tą stronę?? Tylko w takim razie która jest ta strona właściwa?? łoł, lepiej postoję, będę miał chociaż pewność że nie idę w złą stronęsmile

                                                    A skoro jeszcze nie doszłem... doszedłem(?), znam tylko 1/2 języka... tego swojego w gębiesad. Co robisz jak nie masz ochoty, chęci pisać tych głupiutkich myśli, kiedy jesteś "nie w sosie", gdy myślisz raczej o smutnych rzeczach, o tym że Ci źle, może samotnie? Czy wtedy w ogóle nie piszesz, czy może jednak właśnie piszesz by przelać te smutki i zakłopotania na monitor i puścić je w świat niech sobie idą. A może nie pisać i samemu z nimi walczyć, a raczej poddać się im i niech Cię dręczą aż im się znudzi i nie pokazywać tej swojej szarej i mokrej strony światu. Co zrobić kiedy się czegoś (kogoś?) potrzebuje ale to "coś" jest owocem zakazanym... mniejsza z tym. Co gdy wiesz że już wykorzystałaś 8 żyć i następny błąd będzie ostatnim. Za dużo tych pytań bez odpowiedzi, co nie zmienia faktu że one są i dręczą razem z tymi myślami niegłupimi, albo właśnie głupimi tylko smutnymi. Czasami nawet Joker może stracić uśmiech na twarzysad

                                                    > Kropka.

                                                    Kropka.
                                                  • hashimotka88 Re: Ruszyć cztery litery... 20.10.13, 03:17
                                                    Odpowiem Ci jedynie na druga czesc.... No wlasnie nie dam rady pisac glupotek. Przeczytalam juz wczesniej Twoja wypowiedzi powstaly glupotki w glowie. Teraz nie dam rady ich przelac... Zadnej pozytywnej emotki bys nie dostal. Ani takiej malusiej... Wszystkie bylyby calkowicie nieprawdziwe...
                                                    Ajc, cos sie dzisiaj spieprzylo. Cos w realnym swiecie... A tak wygladalo wirtualnie. Ciagle mam nadzieje ze to sen... Dobra, moglobyc gorzej. W miare dobrze to sie skonczylo.
                                                    Pisze bo i tak nie moge zasnac... Jeszcze nie spalam tej nocy. Nie mam tak. Dzisiaj za duzo bylo.wrazen. Nie jestem smutna z powodu braku osoby (plci przeciwnej) i piepszy mnie to czy w ogole z kims bede. Teraz na pewno. A w momentach... Nie zalezy mi na tym. Nie wiem ile lez potrafilam uronic z tego powodu. One byly znikome. Byc moze przywyklam do samotnosci... Ha. Czasem to wlasnie nawet pragne byc sama... By w okolo mnie nie bylo nikogo... Wiesz jak potrafi slowo zmienic czlowieka? Ja potrafi go uwiezic, spowodowac ze jest taka pacynka bez zycia...
                                                    Potrafie uronic lze nad tym ze nie jest tak, jak byc powinno. Nad tym ze chcialabym cos zmienic (ale nie to by nie byc sama) by Ci co sa inaczej sie zachowywali. Jest taka bezsilnosc...
                                                    Znalezienie drugiej osoby nie jest moim celem nadrzednym. Z reszta nigdy nie szukalam, nawet nie potrafie sie wystawic na lake. Lubie siedziec pod lasem, w cieniu. Paz, to madre swotrzenie i tu moze przyleci. Jak nie to kiedys moze wyjde na slonce. Mam inne cele. Glownie odnalezienie siebie. Pokazanie w naturze... Tutaj nikt mnie prawdziwej nie zna. Za duzo mam.hamulcow. Ja sama sie nie znam. Lepiej mi piszac, bo pozbylam sie tego co utrudnia mi zycie. Pozbylam sie wiezow. W naturze jestem pacynka. Tutaj jest we mnie zycie...
                                                    Byc moze zaden usmiech nie powstal w tym poscie. Na mojej twarzy go nie bylo. Jest maska. Pytales czy pisze w takich stanach. Tak zdarzalo mi sie... I to tez byl wielki przelom ale jak mowilam. Tutaj piszac, kajdan sie pozbylam.
                                                    Jest maska na twarzy i ani lzy nie uronilam, wiec jaka ja moge dac emotke? Nie ma takiej, nijakiej... Pare groszkow juz wczesniej polecialo. Teraz to pewnie pojde spac... Czy zasne?

                                                    Nie czytam co napisalam.... Nie poprawiam... Bledy pewnie beda. Moje niedorzecznosci, poplatane wyrazy, nie na swoich miejscach. To co pisze sao wychodzi ze mnie... Nie wzbraniam sie z tym. Jak dziecko zaczyna mowic to rowniez wyglada to niezdarnie. Ja zaczelam przemawiac. Siebie ukazywac....

                                                    Masz racje. Nawet joker traci usmiech. Czemu joker?

                                                    Bylo tak dobrze do godziny 00.00 po tym czasie sie spartolilo. Wkradlo.sie cos co wydawalo sie jak sen...

                                                    Moze teraz zasne.... Gdy czlowieka opanowal w koncu spokoj....
                                                    Ooo moja dzisiejsza emotka to "..." dobrze mnie pokazuje.
                                                  • hashimotka88 Re: Ruszyć cztery litery... 20.10.13, 04:15
                                                    A jednak nie... Kolejna godzina minela. Nie ma go.... Morfeusz nawet do mnie nie zagladnie... Zamknelam mu wrota. Nie meczy mnie ze nie spie. Nawet nie mysle wiele, po prostu, nic sie nie dzieje. Jedynie przywiedlam totalnie. Mozna nie spac? Tak jakby mi nawet sen nie byl teraz potrzebny. Tak jakbym niczego nie chciala. Nie wpadam w takie stany. Nie jest mi znana bezsenosc.
                                                    Nawet moich mysli brak. Jestem zawieszona w powietrzu.
                                                    Moze i kolejna godzina tak minie... I kolejna... Nie mam pojecia. Nie znam sie.
                                                  • hashimotka88 Re: Ruszyć cztery litery... 20.10.13, 06:15
                                                    Kolejne dwie godziny mijajal. Ej. Spalam moze z 5 min tongue_out ok. Gora pol godziny... Do calej godziny juz nie dobijal. Akutalnie jak glowe przekrece delikatnie na prawo to mam go na sobie. Wyszedl mi na sam, na przeciw... Dzisiaj nie jest taki niesmialy. Zerka na mnie. Jest dokladnie na srodku mojego okna. Ha i kogut wlasnie pieje... Kiedys liczylam ile tych piejnac wydaje. Na pamietam do ilu doszlam. Czasem 10 przekrovzyl. Cos czuke ze najblizsza godzine nie bede sama... On pobedzie ze mna. Jest tak pelny... Wszystkiego. Czemu tam tak dobrze sie odnajduje. Czemu przyrode rozumie i czuje sie swoje.
                                                    Poleze tak z pol godzinki razem z nim i wstane. Moze w ciagu dnia zasne. Ale wtedy ja nie spie...

                                                    Ladny jest i nie jestem sama smile (jaki on skromny - usmiech... Delikatnie kaciku ust poszybowaly do gory, zrobilo sie delikatne napiecie... Jak napiecie powierzchniowe na wodzie...
                                                  • hashimotka88 Re: Ruszyć cztery litery... 20.10.13, 08:19
                                                    No i wtedy po 6 polezalam z nim w lozku z pol godziny. To ja pierwsza odeszlam... On by jeszcze lezal. Ale jak wstalam ciagle mial mnie na oko. Tylko wtedy juz nie bylismy razem w lozku. Nie patrzylismy na siebie tak intensywnie. Jaki ten ksiezuc dziwaczny. Ubralam oklary, by byc blizej niego. Wzielam lornetke bo i tak bylam za daleka. Taka to byla moja bliskosc w lzku z ksiezycem. Poerwszy jak na niego patrzylam przypomnial.mi dynie. Na dole po lewej stronie mial taki bialy wyrostek od ktorego odchodzily jego brudy, jak w dyni.
                                                    Opuscilam lozko i poszlam, poszlam do Kosciola. Pytanie po co ja tam chodze.... Ale poszlam. Przynajmniej sie ruszulam. Idac widzalam jak liscie na drodze kraza jak w filmie american buety. Pozniej kobiecie zwrocilam uwage ze ma odwinieta nogawke. Usmiechnelam sie szczerym usmichem i podziekowala. Zachowalam sie jak listerko. Tez usmiech mi sie pojawil.

                                                    Oczy mam czerwone jak wampir. Moze teraz w koncu zasne...

                                                    Sory. Ze forum tak potraktowalam. Jak pamietnik. Pisanie jest dla mnie jak kalambury. Moje mysli sa jak nieodkryte litery. Dopiero piszac poznaje swoje mysli.

                                                    Dobranoc. Obym zasnela...
                                                  • flakns Re: Ruszyć cztery litery... 20.10.13, 23:52
                                                    Od tego jest takie forum żeby właśnie swoje nastroje na nie przelewać za pomocą klawiatury jeżeli ma to choć troszkę złagodzić smutek jaki tli się w sercu - przynajmniej ja tak to odbieram. Przeczytałem Twoje żale i rozterki jednak zwyczajnie nie mam czasu żeby sensownie odpisać, zastanawiając się przynajmniej troszkę nad tym co wychodzi spod moich palcy. Rzuciłem się aktualnie w wir pracy przede wszystkim żeby jak najmniej myśleć o sobie i swoich pragnieniach, zwyczajnie tak lepiej kiedy człowiek jest zmęczony fizycznie a nie psychicznie. Może się mylę ale psycha potrafi odebrać chęć do życia i nie przechodzi zbyt prędko, a fizyczne zmęczenie - wystarczy odespać. Może jutro uda mi się skleić coś sensowniejszego, choć niczego nie obiecuje.
                                                    Przyszedł właśnie do mnie i woła mnie do łóżka, zaprasza coraz mocniej, widać ma na mnie sporą ochotę. No cóż nie będę się zbytnio mu opierał i pójdę mu się oddać, wiedząc że ledwie zasnę to zaraz będę słyszał budzik, ach co zrobić żeby 15 min drzemka trwała dłużej. Ale dobrze za dużo czasu to i za dużo tych dręczących myśli - chłopie jesteś żałosny, ogarnij się nieudaczniku, przestań w końcu żyć nadzieją i się nie kompromituj. Ach szkoda gadać. I tak zupełnie niezamierzenie wpadłem, napisać dwa zdania a żem napisał o nadspodziewanie dużo. - No już idę jeszcze chwila -. Aż nie wierzę że ja ten tekst stworzyłem, bez zastanowienia, oj staczam się czy co?? Idę, Dobry wieczór.


                                                    Są dni, kiedy uczysz się więcej
                                                    Są noce, kiedy rozumiesz lepiej
                                                    Jest czas, kiedy widzisz wszystko
                                                    Gdy boisz się: "To już blisko"

                                                    Są chwile, kiedy wiesz więcej
                                                    Są chwile, gdy widzisz lepiej
                                                    Są chwile, kiedy wiesz wszystko
                                                    Co tracisz i co zyskasz

                                                    Ale lepiej chyba nic nie wiedzieć...
                                                  • hashimotka88 Re: Ruszyć cztery litery... 21.10.13, 16:46
                                                    echhh byłam wtedy w dupnym stanie, gdzie głupotki w głowie nie były mi pisane... Przez cały dzień... nie byłam do rozruszania... nic mnie nie brało... wtedy jak pisałam na forum, to jednak chciałam coś z siebie wyrzucić. Dziwna była tamta końcówka soboty, dużo się działo i walec mnie przejechał. Zgładził mnie... jejka czegoś podobnego jesczze nie doświadczyłam...
                                                    Jak najlepeij obrazowo mnie opisać? Ano sobotniej nocki byłam jak wulkan. Początkowo uśpiony, w którym magma się gromadzi, nie widać jej. Ja również jej nie widziłam, nawet barzdo jej nie czułam... w pewnym momencie nastąpiła erupcja... wulkan się trząsł, wydawał odgłosy... dokładnie tak samo ze mną było (pierwszy raz takiego czegoś doświadczyłam). Hmmm mogłam te niemiłe doświadczenie zamienic na pokonanie swojej niemocy... mogłam odwrócić bieguny... kto wie... może jeszcze to zrobie.

                                                    dzisiaj jest o wile lepiej. JUż potrafię się uśmiechnać smile nawet dłuzej potrafi uśmiech zatrzymać. Wczoraj jak był to tylko na chwilkę zawitał.... nie potrafiłam go zatrzymać...
                                                    Dzisiaj wstałam rano... w koncu sie wyspałąm ^^ wcozraj mzoe z 2 godz. snu miałam.
                                                    Dzisiaj wstałam i juz nie miałam reaktywnych oczu. Jupi. wczoraj.... one były takie mokre... czerwone jak u wampira... nawet róż darmowy na policzkach miałam tongue_out wink (piękły mnie, lawa mnie poparzyłą) echhh nie znałam takiego stanu... mocno mną potelepało - Ten wybuch wulkanu. W środku we mnie miało ono miejsce...
                                                    Dzisiaj wstałam i było o niebo lepiej. hahh pies jak mnie zobaczył, spojrzal na mnie to zaczął się podniecać. Chciał skoczyć na mnie... dopadła go ekscytacja na mój widok. A ja nie, nie pozwoliłam mu. Trzymałam go chwilę na odległość. Całuski mu dawałam i gwizdałam, jedynie... Nie tak szybko tongue_out W końcu jej pozowoliłam, ano włąsnie bo to ona, suczka była. Zaczęłam ją głaskać a ta później z tej radości... "wśiku dupy dostała" (tak nazywam ten jej stan)- zaczęła jak oszalaął ganić po ogrodzie, jak pies wyścigowy, łapska ma dosć długie i ładną figurkę wink Czasem tak robi jak mnie chwilę nie ma w domu i jak wróce. Nigdy nie gania na poranne przywitanie... Hmmm może wczoraj mnie nie było... nie byłam obecna... nie wiem czy ja pogłaskałam, nie no pogłaskałam wczoraj ale to było bez wyrazu. Dzisiaj już mnie miała.
                                                    Potem za koszenie trawy sie wziełam. Uwielbiam jej zapach. Nawet rozebrałam kosiarke suspicious kólka jej odkręciłam bo były za nisko i za krótko trawe strzygla, wiec zamaist w ostatniej dziurce, kólka przełożyłam do śordkowej.
                                                    Hmmm zbyt mało intensywny był zapach dziiejszej trawki suspicious lepsza jest wiosną wink

                                                    Przeczytałem Twoje żale i rozterki jednak zwycz
                                                    > ajnie nie mam czasu żeby sensownie odpisać, zastanawiając się przynajmniej tros
                                                    > zkę nad tym co wychodzi spod moich palcy

                                                    jejka, to że przeczytałeś to już bardzo dużo. Czasem nawet to wystrczy... by ktoś się wsłuchał... w bicie... drugiego clzowieka, w jego tętno... nie musi nawet odpowidać. Moze jedynie powiedzieć. Tak, słyszę Cię smile dzieki... że przyłożyłeś swój stetoskop do moich liter smile

                                                    Rzuciłem się aktualnie w wir pracy pr
                                                    > zede wszystkim żeby jak najmniej myśleć o sobie i swoich pragnieniach, zwyczajn
                                                    > ie tak lepiej kiedy człowiek jest zmęczony fizycznie a nie psychicznie. Może si
                                                    > ę mylę ale psycha potrafi odebrać chęć do życia i nie przechodzi zbyt prędko, a
                                                    > fizyczne zmęczenie - wystarczy odespać

                                                    Tak, ruszanie 4 literami, czasem dobrze wpłynie na ciało wink nie dośc ze endorfiny wyprodukuje to zajmie nawet głowe... wczoraj wybrąłam sie na rower (z miesiac bo dwa nie jeździłam). Musiałam sie gdzieś ruszyć. Zrobiłam 20 km. miałam dwa zrywy prędkosciowe. Gdzie raz osiągnełam 38 km/h na prostej drodze ale... szczerze móiac kompletnie nie miałąm siły... już na wstepie myślałąm ze nie dojade do celu... hahah jadąć oczy zamykałam big_grin i sobie myśłąam... ciekawe czy w rowie wyladuje big_grin wstapiłam do lasu.. tam ogrominasty lisci z czerwonego debu nazbierał, już w gazecie sie kiszą wink dojechałam do celu... do stalowych motyli... a raczj ich siedziby bo ich samych na miejscu nie było. Poleciały sobie tongue_out

                                                    > Przyszedł właśnie do mnie i woła mnie do łóżka, zaprasza coraz mocniej, widać m
                                                    > a na mnie sporą ochotę. No cóż nie będę się zbytnio mu opierał i pójdę mu się o
                                                    > ddać, wiedząc że ledwie zasnę to zaraz będę słyszał budzik, ach co zrobić żeby
                                                    > 15 min drzemka trwała dłużej.

                                                    smile

                                                    Ach szkoda gadać. I tak zupełnie niezamier
                                                    > zenie wpadłem, napisać dwa zdania a żem napisał o nadspodziewanie dużo. - No j
                                                    > uż idę jeszcze chwila -. Aż nie wierzę że ja ten tekst stworzyłem, bez zastanow
                                                    > ienia,
                                                    oj staczam się czy co??

                                                    hhehe no nie mów ze tak nigdy wcześniej nie miałeś, nie pisałeś w ten sposób? big_grin
                                                    czyżbym to ja miała na Ciebie taki wpływ? suspicious nie powiem czy dobry tongue_out bo sama nie wiem czy takie lekkie pisanie jest dobre.... Ja je lubię a że czasem odbiorca w myślach sie gubi... moze nawet sie meczy... oj tam... trudno się mówi smile
                                                    Też sie czegoś takiego nauczyłąm. Ja to nazywam swobodnym lotem myśli smile znam go od 2 lat. Również nigdy nie wiem ile powstanie.... Też wychodzę z zamiarem, dwóch zdań napisania big_grin

                                                    Jutro ruszam cztery litery... w końcu smile będe tam gdzie mnie jeszce nie było.. moze będe tam codziennie... sprawdzimy po 3 dniach, moze stamtąd uciekne tongue_out echhh sobotnia rozmowa teraz odniosła swój skutek. Hmmm to będzie mój przełom. W końcu się ruszę. Tak długo się zasiedziłam. Mam nadzieję, że się sprawdzę, że się nadam... potrzebuję tego... tego poczuci... bycia potrzebnym... nabrania sensu... rozruszania...
                                                    Żebym się sprawdziła... żeby moje ręce były do tego odpowiednie, Ponoć wymagają precyzynych i delikatnych... Moje rączki przecież takie są suspicious
                                                  • flakns Re: Ruszyć cztery litery... 22.10.13, 03:21
                                                    Dlaczego ja tak nie mam że mi takie stany szybko przechodzą, albo inaczej one szybko w miarę przechodzą jak moją czaszkę zajmą jakieś inne myśli dużo bardziej przyziemne. Problem w tym, że w każdej wolnej chwili, takiej do rozważań one wracają i dręczą, dręczą i wiercą w głowie jakby chciały się do Chin przewiercić a nie mogą przez tak mały odcinek. Oj bredzę już chyba dośc mocno uncertain.
                                                    Masz tak rzeczy które Cię cieszą a jednocześnie męczą, dręczą i bolą. Wiesz jednak że nie nie możesz z nimi przestać bo inaczej będziesz cierpieć jeszcze bardziej, chociaż czy da się bardziej - pewnie tak. Są rzeczy, albo konkretnie osoby, których odzew wywołuje w Tobie radość, która mówi jak wspaniale że ta osoba się sama do Ciebie odezwała bo Ty tego nie robisz przede wszystkim żeby ona (ta osoba) sobie nie pomyślała że jesteś natrętny i jakiś upierdliwy. Ciekawe jak by dwie takie osoby się spotkały z takimi problemami, wyobraź sobie obie siedzą przed monitorem i czekają aż ta druga napisze, a tu nic, pustka. Wtedy obie myślą "jak nic ma mnie gdzieś, pewnie coś złego ostatnio powiedziałem, tylko co to było jak ja tako mało mówny jestem, a może dla tego się nie odzywa że taki nudziarz. No nic nie będę bardziej żałosny i poczekam aż ona (inna osoba) napisze pierwsza." I tak sobie te dwie osoby czekają i frustrują na wzajem myśląc to samo, tak samo błędnie, ale tu na forum dla nieśmiałych takich osób nie brakuje - chyba nawet chciałbym się mylićsmile. Nie zmienia to jednak faktu że są osoby z którymi kontakt wprawia w depresję ale brak kontaktu wprawia w jeszcze większą - ot takie małe błędne koło. Fakt są chwile, nawet nie krótkie, które są przyjemne i poprawiają samopoczucie. SPALAM SIĘ - myślę że to dobrze odzwierciedla to co czuje. Przepraszam że się znów użalamsad Żal.
                                                    Są też jednak osoby na które godz czekamy żeby je usłyszeć, które poprawiają samopoczucie, a tylko czasem dołują. Masz rację znowu wracam do tego wirtualnego przyjaciela, bo realnie to on nawet nie wie że istnieje. Al ten we mnie wie doskonale co chcę usłyszeć, na co mam ochotę i kiedy pora na coś bardziej spokojniejszego, sprowadzającego do refleksji. Zauważyłem właśnie że mój wachlarz słów jest dużo bardziej ubogi niż Twójsad. Liczby to być dużo prostsze. Wydaje mi się nawet że często on wie co chcę powiedzieć ale nie mogę znaleźć odpowiednich słów i wtedy on mówi:

                                                    Gdy to się stało, ciągle mi było za mało

                                                    ... i po chwili dodaje co mam na myśli i jak to ująćsmile. Fajni są tacy przyjaciele.

                                                    Zadnej pozytywnej emotki bys nie dostal. Ani takiej
                                                    > malusiej... Wszystkie bylyby calkowicie nieprawdziwe...

                                                    Nieprawdziwych nie chcę, zresztą one nie zawsze są niezbędne, słowa równie dobrze wyrażają nastroje.

                                                    Nie jestem smutna z powodu braku osoby (plci przeciw
                                                    > nej) i piepszy mnie to czy w ogole z kims bede. Teraz na pewno.

                                                    Ja się już tego nawet zaczynam bać że taki stan zacznie mi się podobać. Zresztą pojawił się już tu taki temat michal1789, który mówi o samo wyborze o samotności. Myślę że kto nie poczuje szczęścia z bycia razem, z osobą która w twoim mniemaniu odwzajemnia uczucia, ten nie ma pełnego obrazu jak to jest po obu stronach lustra. A teksty że ktoś nie chce prać kogoś skarpetek, czy wynosić kogoś śmieci są śmieszne. Ale każdy żyje własnym życiem.

                                                    Wiesz jak potrafi slowo zm
                                                    > ienic czlowieka? Ja potrafi go uwiezic, spowodowac ze jest taka pacynka bez zyc
                                                    > ia...

                                                    Wydaje mi się że nie potrafię. Ale są obce słowa które siedzą we mnie miesiącami o których nie kogę zapomnieć, które mnie bolą, ale czy one mnie zmieniają nie wiem, choć wydaje mi się że są takie które mnie zmieniły, które miały wpływ na moją odwagę w kontaktach z innymi ale to było lata świetlne temu, ale się one przypominają. Ale teraz słowa potrafią zmienić mój stosunek do innej osoby, ale mnie raczej nie bardzo, a może po prostu jeszcze takich słów nie usłyszałemsmile.

                                                    Mam inne cele. Glownie odnalezienie siebie. Pokazanie w naturze...
                                                    > Tutaj nikt mnie prawdziwej nie zna. Za duzo mam.hamulcow.

                                                    Tak zdarzalo mi sie... I to tez
                                                    > byl wielki przelom ale jak mowilam. Tutaj piszac, kajdan sie pozbylam.
                                                    > Jest maska na twarzy i ani lzy nie uronilam

                                                    Ja siebie już światu nie pokazuje, żyję jak by nikogo poza mną nie było, nie obchodzą mnie gesty innych osób i zwyczajnie staram się nie zwracać na nie uwagi. Robię to co sam uważam że jest dla mnie dobre, co ma być to będzie i chociaż sporo zależy ode mnie, to już straciłem nadzieję że sam coś zmienię. Mi dzięki Tobie zdarzyło się pisać w taki stanie na forum, a nie siedzieć i się samemu męczyć, tylko trochę tych problemów wyrzucić.

                                                    > Masz racje. Nawet joker traci usmiech. Czemu joker?

                                                    A nawet nie wiem, nie jestem Jokerem i nie chodzę z bananem non stop.

                                                    Ja aż takich odmiennych nastrojów jak Ty nie posiadam ale często nie mogę długo zasnąć ale to wina tych myśli, za dużo tego czasami. Myśliwym nie jestem a sobie wyobrażam czasami coś co za chwile traci szanse na urzeczywistnienie. I po co mi to??

                                                    ejka, to że przeczytałeś to już bardzo dużo. Czasem nawet to wystrczy... by ktoś się wsłuchał... w bicie... drugiego clzowieka, w jego tętno

                                                    Mi to już wystarcza że wyrzucam to z siebie w świat, że powiększam obszar działania tego co we mnie, ale ostrzegam że to może być zaraźliwe. Już sam nie panuje nad tym co piszę ale to po części że Ty mnie tym zaraziłaś, a po części że mi tak dobrze że nie spalam się sam tylko są jacyś widzowi. Nie chcę tu już zaczerniać swojego obrazu to lepiej jak więcej nie napiszę



                                                    Ano właśnie spalam się i co by nie powiedzieć że wyolbrzymiam to jednak czuje że z każdym dniem jest mi czegoś mniej, staję się bardziej obojętny, obchodzi mnie coraz mniej, ale nie chcę taki być, taki bezcelowy, zwyczajny i szary, tylko tak jak pisałem coraz mniej zależy ode mnie, albo zwyczajnie popełniam grzech wygodnictwa. Nie wiem, nie potrafię zmienić siebie. Kropka?? Tak!

                                                    Kropka.
                                                  • hashimotka88 Re: Ruszyć cztery litery... 22.10.13, 09:18
                                                    Wszystko przeczytalam od pierwszej liyerki do ostatniej kropki smile
                                                    I dobrze mi sie czytalo. Pisz dokladnie to co myslisz to co w Tobie siedzi. Jak pisales to momentami widzialam siebie. Nie wszedzie bo mysli, ktore Cie mecza juz mnke sie nie czepiaja.... Ja mam inne rzepy...
                                                    Nie odpisze wiele na wiadomosc Twoja bo zmykam....
                                                    Ruszam w koncu cztery litery ^^ wyjde do ludzi... Prawdopodobnie codziennie bede miala z nimi kontkat. Z innymi ludzmi niz ze swoimi "najblizszymi" (bliscy na pewno pod wzgledm wspolnych genow, one sa nam bliskie..... No nie wane....).
                                                    Za dlugo sie zasiedzialam.... Dobrze ze w koncu sie rusze... Juz korzenie zapuszczalam... Czy sie odnajde? To moj pierwszy dzien... Pierwszy dzien prawdziwej pracy... Takiej, gdzie codziennie bede musiala byc. Czy na to wlasnie nie czekalam? Czy na tym mi aktualbie najbardziej zalezalo? Tak ^^ ruszyc sie. Przestac odczuwac swoj bezsens. Ty sie spalasz ja mowilam ze sie wypalam.

                                                    Pisz, pisz, czasem nawet piszcz wink czasem skowycz. Ja wszystko wyslucham smile

                                                    A teraz zmykam.... Tam gdzie powinnam byc juz po inne lata... Bede dzosiaj.

                                                    W rozmooe na gg z jednym kolega na koncu zawsze wpisuje kropke (sam.znaczek bez slow) po to by bylo wiadomo ze po niej nic juz nie powstanie. Z poczatku ciezko nam bylo skonczyc suspicious wiec znalazlam na to sposob. Z Toba to uzywam rowniez slowa. Tak wiec....
                                                    Kropka.
                                                  • flakns Re: Ruszyć cztery litery... 23.10.13, 17:48
                                                    Powodzenia i szczęśliwości smile.

                                                    Pisz dokladnie to co myslisz to co w Tobie siedzi.

                                                    Problem w tym że ja tak naprawdę sam do końca nie wiem co we mnie siedzi. Wydaje mi się że to jest samotność, ta pustka która mnie przytłacza. Ale ja przecież sam sobie to zgotowałem, więc do kogo mam mieć pretensje(?). Czasami jest nawet przyjemnie tak spokojnie i cicho, kiedy nikt Ci nie mówi co powinieneś robić albo co źle robisz. I może właśnie tego mi brakuje(?)... nie wiem, chyba nie. Jestem odizolowany od społeczeństwa, zamykam się i cieszę że jestem sam tylko po to żeby po kilku minutach się załamać, że nie mam komu opowiedzieć co się wydarzyło, co widziałem lub po prostu powiedzieć - spójrz jaka piękna dziś pogoda -. Nie umiem pewnie jak większość facetów (tak mi się wydaję) pisać o uczuciach, o tym co w nas siedzi tam głęboko pod wątrobą, o tym z czym nam źle i co sprawia że nie mamy nastroju na "finezyjne figle", no może przesadziłem na to zawsze jest dobra porasmile. Ot taki wymuszony żart.

                                                    Czy na to wlasnie nie czeka
                                                    > lam? Czy na tym mi aktualbie najbardziej zalezalo? Tak ^^ ruszyc sie. Przestac
                                                    > odczuwac swoj bezsens.

                                                    Mam nadzieję że to Ci pomoże poprawić samopoczucie i sprawi radość. "Przestac odczuwac swoj bezsens." To chyba bardzo trafnie do mnie pasuje, sam bym nie znalazł odpowiedniejszego określenia. Odczuwam swój bezsens, żadna praca pewnie tego nie zmieni - w moim przypadku. Bo czy sensem życia jest pracować? Jeżeli jeszcze robimy to na własny rachunek, to może tak. Ale w większości dajemy się wysługiwać innym, nierzadko gorszym intelektualnie od siebiesad. Pracować trzeba, co do tego nie mam wątpliwości, tym bardziej jeżeli jest to jedyna szansa na kontakt z innymi (taki mój przypadek), ale czy warto ją przekładać nad inne potrzeby. Nie mówię o Tobie tylko tak ogólnie, znam ludzi którzy karierę postawili na pierwszym miejscu. Czy są szczęśliwi(?), nie wiem, raczej nie wyglądają na takich. Jedno nie budzi wątpliwości praca lub lotto pomagają spełniać marzenia. Bezsens mojego istnienia polega na tym że jestem sam wśród obcych, nie robię tego co jako główniarz było marzeniem, i nie mam z kim dzielić sukcesów lub opłakiwać porażek. Bezsens - spodobało mi się to słowo.



                                                    Cze tytułowa Ania jest tym czego szukałem, czy jednak tym co mnie przytłacza i dobija? Po raz kolejny - nie wiem. Tak jak pisałem jest "owocem zakazanym". Czytałem że takie owoce są dla frajerów, co nie potrafią se zdrowego i niczyjego znaleźć. Jestem frajerem ot cała tajemnica. Choć może nie do końca bo już zwolniłem i nie mam, lub inaczej... wiem że nie mogę tego owocu skosztować w związku z tym nie mam na niego ochoty. Problem w tym że wszystkie inne jak spadają to odturlają(?) się ode mnie. Widać jestem bezowocnym ludziem. Tylko czemu ten owoc mnie tak sobą zainteresował, czemu siedzi we mnie?? Czy mój przyjaciel pozwoli mi na to odpowiedzieć? Aktualnie nic takiego nie słyszę. Chciałbym żeby tego owocu nie było, co ja mówie NIE!, chyba bym się bez niego nie pozbierał. Tylko czy ja czasem nie cierpię bardziej widząc że kosztuje go ktoś inny. Oj za bardzo się wgłębiłem w siebie, aż mnie zabolało. Bezsensowiec nie ma prawa do żadnego owocu!!! A może żaden owoc nie chce bezsensowca(?), może woli se już tak leżeć i czekać na sensowca.
                                                    Co ja mówię? Kwardym cza być a nie miętkim. Pewna osoba to aż się bała jak tak mówiłem. Ale może właśnie taka prawda, nie ma co się rozczulać tylko głowa do góry i wypatruj Zegarmistrza światła purpurowego - jak go znajdziesz to znaczyć będzie koniec.

                                                    Kropka.
                                                  • flakns Re: Ruszyć cztery litery... 23.10.13, 20:03
                                                    Juz mi moj przyjaciel podpowiedzial

                                                    "Nikt nie podaje reki ubogiemu
                                                    Kazdy schlebia panu bogatemu"

                                                    Tak jest na kazdym szczablu naszej miedzyludzkiej relacji. Takze na tym szczeblu relacji miedzy pluciowej, kiedy wszyscy leca do tych wytworowcow. Tych malych nikt nie widzi. W relacjach miedze ludzkich nikt tych cichych nie lubi, dlatego pewnie ja czesto wole sie z nimi trzymac, bo mam tam jakas wartosc, czuje sis pewnie a nie jak wsrod panow cichy i zamkniety. Siedze w parku i widze sporo takich glosnych typow, takich co sa nieodzownym uczestnikiem imprez i towaszyskich spotkan, albo takie robia pozory. Ale par chodzacych razem jest wiecej, co chwile jakies sie pojawiaja. Patrze na nich i zastanawiam sie czy ktos z chodzocych z nich w spodniach jest bezsensowcem, pewnie nikt. Bezsensowcy siedza samotni na lawkach, nie maja prawa nikogo trzymac na kolanach a ni o kim marzyc.

                                                    Nikt nie podaje reki ubogiemu,
                                                    Kazdy schlebia panu bogatemu

                                                    Kropka.
                                                  • hashimotka88 Re: Ruszyć cztery litery... 25.10.13, 10:49
                                                    > Powodzenia i szczęśliwości smile

                                                    Dzięki. Jestem po 3 dniu. Wczoraj miałam lekkie zwątpinie bo był niezły zapiernicz... ja tam nudzić to się nigdy nie będę... szybciutko czas leci, To dobrze smile

                                                    Czasami jest nawe
                                                    > t przyjemnie tak spokojnie i cicho, kiedy nikt Ci nie mówi co powinieneś robić
                                                    > albo co źle robisz.

                                                    ooo, też czasem lubię ten stan... wręcz niekiedy chce być całkiem sama....

                                                    J
                                                    > estem odizolowany od społeczeństwa, zamykam się i cieszę że jestem sam tylko po
                                                    > to żeby po kilku minutach się załamać, że nie mam komu opowiedzieć co się wyda
                                                    > rzyło, co widziałem lub po prostu powiedzieć - spójrz jaka piękna dziś pogoda -
                                                    >

                                                    też raczej się izolouje. A polega to na tym, że ode mnie nie wychodzą żadne inicjatywy co do spotkania się. Jak ktoś zapronuje to co inne. Mam pewnosć, że on chce sie spotkać. Czasem nawet inicjatywy innych potrafie odrzucić...
                                                    Żyjesz wbrew sobie... bo izolujesz się a jednocześnie widać, że samotność Ci bardzo przeszkadza. Mi aż tak życia nie utrudnia bo... nie myślę o niej. Nie zamęczam się nią. Hmmm nie wiem czy samotność dotyczy obojętnie jakiej płci czy już życiowego partnera.
                                                    Spotykasz się ze znjomymi, czy tylko praca?

                                                    . Nie umiem pewnie jak większość facetów (tak mi się wydaję) pisać o uczuciach,
                                                    > o tym co w nas siedzi tam głęboko pod wątrobą, o tym z czym nam źle i co spraw
                                                    > ia że nie mamy nastroju na "finezyjne figle", no może przesadziłem na to zawsze
                                                    > jest dobra porasmile.

                                                    Nie tylko facetom to sprawia trudność tongue_out wink
                                                    No tak na figle to zawsze jest pora suspicious a te z finezją.... mhmm bajka wink

                                                    > Czy na to wlasnie nie czeka
                                                    > > lam? Czy na tym mi aktualbie najbardziej zalezalo? Tak ^^ ruszyc sie. Prz
                                                    > estac
                                                    > > odczuwac swoj bezsens.
                                                    >
                                                    > Mam nadzieję że to Ci pomoże poprawić samopoczucie i sprawi radość. "Przestac o
                                                    > dczuwac swoj bezsens."

                                                    Jasne, że tak. To jest mój głowny punkt, który musiałam zaliczyć by zmniejszyć odczuwanie bezsensu. Hmm nie bede dokąłdnie opisywła jak sie osttanio czułam... Ok, brakowało mi takie czucia się komuś potrzebnym.Teraz firma może bedzie miała ze mnie jakiś pożytek. Robię coś dla kogoś a w ten sposób dla siebie. Brak zajęcia - brak motywacji do jakichkolwiek dziłań.... wysychałam... czułam się jak niedorajda życiowa, która nie ma swojego miejsca (czuję się? ale moze to zmniejsze) która nigdzi nie jest potzrebna i nic nie potrafi. Taki totalny bezsens, bezproduktywne życie.

                                                    Odczuwam swój bezsens, żadna praca pewnie teg
                                                    > o nie zmieni - w moim przypadku. Bo czy sensem życia jest pracować?

                                                    U mnie to był wymóg. Jeden z pierwszych punktów, który musiałąm spełnić, by podbudować siebie, nałapać wiatru (sensu) w żagle (w życiu), choć trochę.... poźneij dalej sie być moze lepiej popłynie wink

                                                    Ale w większości dajemy się wysł
                                                    > ugiwać innym, nierzadko gorszym intelektualnie od siebiesad.

                                                    Taaak ^^ suspicious sad

                                                    Pracować trzeba, co
                                                    > do tego nie mam wątpliwości, tym bardziej jeżeli jest to jedyna szansa na kont
                                                    > akt z innymi (taki mój przypadek), ale czy warto ją przekładać nad inne potrzeb
                                                    > y. Nie mówię o Tobie tylko tak ogólnie, znam ludzi którzy karierę postawili na
                                                    > pierwszym miejscu. Czy są szczęśliwi(?),

                                                    tak jak wspomniałąm. U mnie to była konieczność. Tak na prawdę to jest moja pierwsza praca... ona powinnam mnie dowartosciować... powinna pokazać, że w czymś jestem jednak dobra, że jestem dobrym pracownikiem smile
                                                    Jesli ktoś przekłąda pracę ponad wszystko.... no nie jest to fajne... człowiek odcina sie wtedy od reszty świata... zapomina o przyjemnosciah,potrzebach.
                                                    Mi pracy, zajęcia, brakowało jak powietrza... heheh powietrza w żaglach wink przez co oklapłam...

                                                    Choć może nie do końca bo już zwolni
                                                    > łem i nie mam, lub inaczej... wiem że nie mogę tego owocu skosztować w związku
                                                    > z tym nie mam na niego ochoty. Problem w tym że wszystkie inne jak spadają to o
                                                    > dturlają(?) się ode mnie. Widać jestem bezowocnym ludziem. Tylko czemu ten owoc
                                                    > mnie tak sobą zainteresował, czemu siedzi we mnie??

                                                    No i chyba mamy Twą pustkę... dziurkę, nie zalepioną... czyżby ANia nią byłą? Jeśli ona już jest owocem zakazanym, niedostępnych, trzeba szukać innych owocków wink ja to słowo brzmi... szukać... bezsensu big_grin nie szuka sie przecież. To samo sobie gdzieś przylezie. Ja na to liczę smile a nawet nie liczę. Nie liczę godzin i strat. To życie mija nie ja....
                                                    Twoja pustka, bezsens pogłebia sie przez to czego Ci brak, przez rozmyślania nad nieosiągalnym... trzeba osiagnać "coś" podobnego i przestanie sie myśleć nad tamtym celem.

                                                    hmmm jakby się tak zastanowić... moje pierwsze wzdychanie też było takim celem. Kiedyś osiągalnym ale to ja zknociłam. Wyszło nieporozumienie a potem od focha nie odstąpiłam, a nie miałam go już... nie potrafiłam powedzieć... no i... nic.... a teraz jest niedostępny.
                                                    U mnie jednak była taka sprawa, że zanim sie zaczęło to się skończyło. Jedno, dwa spotanie i tyle. POtem on trochę nakręcił suspicious ja wybaczyłąm ale w sobie na zew tego nie okazłąm, neisttey. Takie młodzieńcze, gimnazjalne... co to było? to nie zakochani, za słabe.... jednka po latach jak sie dowiedziałam, żę jes już w zwiażku, coś drgneło we mnie ale od razu przeszło, Drgnęły żale, czemu wtedy nie pwoedziałam co myślę... coż.... bywa....
                                                    ale nie myślę o tym. dobrze... ze mnie nie meczy. jednka szkoda swojej szansy, bo ją miałąam.

                                                    co te Twoje owocki tak sie od Ciebie odturlowywują ? suspicious dobrze jednak, że ich szukasz, a moze same do Ciebie wpadają. Hmmm czego uciekają. Może myślisz, ze tylko jednemu byłbyś wstanie wszystko (nie da sie) zapewnić... mozę innym owockom mniej siebie dawałeś suspicious przez to dalej sie turlały.

                                                    Oj za bardzo
                                                    > się wgłębiłem w siebie, aż mnie zabolało. Bezsensowiec nie ma prawa do żadnego
                                                    > owocu!!! A może żaden owoc nie chce bezsensowca(?), może woli se już tak leżeć
                                                    > i czekać na sensowca.

                                                    echhh, serio mocno Cię kiedyś wzieło... nie wiem kiedy.. jak długo utzrymuje się ta owocowa mieszanka... bólu... pragnienia....niemocy.... Nie znam tego, musi być jednak okropne...
                                                    No włąsnie. Bezsensowie ma prwo do owocu. Ba, musi go mieć by znaleźć sens smile
                                                    Po co owoc sensowcowi... owoc ma pomoc sensu nabrać smile sensowiec bez jednego owocu sobie radzi... ma ich widocznie pełno...

                                                    > Co ja mówię? Kwardym cza być a nie miętkim. Pewna osoba to aż się bała jak tak
                                                    > mówiłem. Ale może właśnie taka prawda, nie ma co się rozczulać

                                                    Piszesz jak już tongue_out Można być i twardym i miekkim w określonych sytuacjach. Pomocne to jest, by nieciążyło za dużo na cżłowieku, by nie zagłuszał sie w sobie i nie zaduszał... siebie.... swojego głosu. Czasem dobrze jest wejsć w sieie i pozbyć się zalegających śmieci,,, dostzrec je najpierw a potem spalić smile ja zaczęłam od 2 lat zaglądać co tam w srodku mam, Zaczęłąm szukać swojej instrukcja... znalazłam... jednak najtrudniejszy jest montaż.... znalazłam, czemu ejstem jaka jestem... czemu mam hamulce... itp. itd....

                                                    SIe rozpisałam smile już na druga wiadomosć nie odp...
                                                    nie czytam, swoich perdosklejek big_grin nie chce mi się.... no kurde... miałam pisać patzrąc na monitor a nie na klawiature.... zapominam... o wileu rzeczach zapominam... choćby o tym by myśleć,,,, marzyć... tego u mnie brak... ale przynajmneij sie nie zadręczam.
                                                    Dodam Ci męczenia.... nie czytam, nie poprawiam, Masz pierowtne myśli bez recyklingu smile

                                                    > Kropka.

                                                    smile Kropka.
                                                  • flakns Re: Ruszyć cztery litery... 28.10.13, 15:57
                                                    ja tam nudzić to się nigdy nie będę... szybciutko czas leci, To dobrze :
                                                    > )

                                                    W pracy to połowa sukcesusmile

                                                    > ooo, też czasem lubię ten stan... wręcz niekiedy chce być całkiem sama....

                                                    A gdy go czasem nie lubisz to co robisz?? Przyjemnie jest być wolnym jak ptaszek, ale to są chwile, czasem dłuższe, czasem krótsze ale tylko chwile. A poza nimi są wieczności gdy jest się całkiem sam. Ty chcesz być całkiem sama, ja czuję że często jestem całkiem sam. I to są bardzo przykre czasy. Pewnie dlatego musiałem se znaleźć przyjaciele, choć takiego tylko we mnie, ale na zewnątrz to się nazywa zainteresowanie, hobby czy pasja.

                                                    > Żyjesz wbrew sobie... bo izolujesz się a jednocześnie widać, że samotność Ci ba
                                                    > rdzo przeszkadza. Mi aż tak życia nie utrudnia bo... nie myślę o niej. Nie zamę
                                                    > czam się nią. Hmmm nie wiem czy samotność dotyczy obojętnie jakiej płci czy już
                                                    > życiowego partnera.
                                                    > Spotykasz się ze znjomymi, czy tylko praca?

                                                    Czy wbrew sobie? Ciężko powiedzieć bo jednak sam sobie takie życie zgotowałem, swoimi decyzjami do tego doprowadziłem. Tak izoluje się bo jednak tak jest najłatwiej, najprościej a może zwyczajnie nie potrafię żyć inaczej. Mam takie wrażenie że mi wtedy najlepiej, nie muszę się przejmować co inni o mnie mówią, jak mnie widzą, czy czasem nie robię coś dziwnego, a jeżeli coś takiego robię to wiem że tylko dla siebie to zachowam. Piszesz że Tobie nie przeszkadza, że o niej nie myślisz. Czyli podoba Ci się ten stan zawsze? Nie przychodzą myśli co by było... jak mi strasznie samotnie... ależ źle się czuje w tej pustce...? Gdy jesteś długo sama nie myślisz o tym, a może masz na to jakieś extra lekarstwo??
                                                    Moja samotność dotyczy obojętnie jakiej płci. Choć troszkę pojawił się znajomy M który tą przestrzeń koleżeńską wypełnia. O życiowym partnerze... nie ma o czym pisać. Raczej na kontakt z innymi to tylko praca, tam ze względu na jej rodzaj mam dość częsty kontakt z innymi, albo inaczej inni muszą kontaktować się ze mną.

                                                    Brak z
                                                    > ajęcia - brak motywacji do jakichkolwiek dziłań.... wysychałam... czułam się ja
                                                    > k niedorajda życiowa, która nie ma swojego miejsca (czuję się? ale moze to zmni
                                                    > ejsze) która nigdzi nie jest potzrebna i nic nie potrafi. Taki totalny bezsens,
                                                    > bezproduktywne życie.

                                                    Życzę Ci byś teraz... rozkwitłasmile, byś poczuła się potrzebna, byś stała się osobą która zna swoją niemałą wartość i cieszyła się tym. Obyś teraz nałapał mnóstwo sensu w życiu. Będzie dobrzesmile

                                                    > No i chyba mamy Twą pustkę... dziurkę, nie zalepioną... czyżby ANia nią byłą?

                                                    Może jest w tym coś prawdziwego, ale czy do końca nie wiem. Nie chciał bym mimo wszystko by ANIa nią była, bo to by znaczyło że tej dziurki nie zalepię. Czasem myślę że to może dlatego że widzę że inni jak Ona mają lepiej, nie czują tego co ja, czasami piszę że mają podobnie że też są mimo wszystko samotni ale po chwili widzę że wcale tak nie jest, że są jak najbardziej zadowoleni z życia, z tego co mają. Może to co mnie boli to tylko zwykła zazdrość, albo poczucie bycia oszukiwanym. A może jednak coś bardziej bolesnego i niedostępnego i właśnie ta niedostępność mnie boli.

                                                    "Jednej rzeczy nie mógł kupić za żadne pieniądze
                                                    Takiej, którą chciał najbardziej w swoim życiu móc mieć"

                                                    NIE WIEM jak to ze mną jestsad

                                                    To samo
                                                    > sobie gdzieś przylezie. Ja na to liczę smile a nawet nie liczę. Nie liczę godzin i
                                                    > strat. To życie mija nie ja....

                                                    Do mnie chyba nic nie przylezie, ale Tobie liczę najlepszego smile. Ja czuję odwrotnie że to ja mijam (spalam się) a życie stoi lub toczy się powoli.

                                                    > Twoja pustka, bezsens pogłebia sie przez to czego Ci brak, przez rozmyślania na
                                                    > d nieosiągalnym... trzeba osiagnać "coś" podobnego i przestanie sie myśleć nad
                                                    > tamtym celem.

                                                    Pewnie masz sporo racji. Jednak ja już myślę że to "coś" co trzeba osiągnąć jest dla mnie czymś nieosiągalnym, zdecydowanie poza zasięgiem mojej ręki i może stąd biorą się tylko te różne rozmyślenia. Dlatego ja już niczego nie szukam bo niczego nie widzę. Nie szukam tylko myślę i żeby nie popadać w depresję staram się myśleć o przyziemnych sprawach, marzenia mieć zdecydowanie bardziej realne by tylko o tych innych nie pamiętać.

                                                    > hmmm jakby się tak zastanowić... moje pierwsze wzdychanie też było takim celem.

                                                    Też wzdychałaś to owocu zakazanego?? Choć w gimnazjum to pewnie nie był aż taki zakazany. Ale pewnie bolało i dawało do myślenia.

                                                    > No włąsnie. Bezsensowie ma prwo do owocu. Ba, musi go mieć by znaleźć sens smile
                                                    > Po co owoc sensowcowi

                                                    Jednak ja mam inny punkt myślenia. Bezsensowiec nie ma prawa do owocu dlatego, że skoro nie potrafi znaleźć w życiu jakiegoś sensu, to nie ma czego dzielić z innym owocem. Skoro nie potrafi znaleźć sensu swojego istnienia, to nie znajdzie sensu życia dla innego owocu. BNezsensowiec jest skazany na swój żałosny bezsens istnienia, chyba że trafi na jakiegoś sensowca który w nim ten sens obudzi lub w nim znajdzie. Sensowiec z kolej jest jak magnes, owoce widzą że skoro taki znalazł sens w sobie, sens swego istnienia to warto z takim trzymać i warto się z takim zadawać by znaleźć również dla siebie inne sensy życia. A tak po polsku: Sensowiec jest zdecydowanie bardziej cool niż Bezsensowiec.

                                                    Masz pierowtne myśli bez recyk
                                                    > lingu smile

                                                    Recykling to świetna sprawa ale tutaj akurat lubię się męczyć bez niego i taki pierwotny wytwór lubię najbardziej.

                                                    "Pozwólcie mi zostać, pozwólcie mi być
                                                    Pozwólcie mi zostać, ja nie chcę, nie chcę, nie chcę
                                                    Odchodzić!"

                                                    Kropka.
                                                  • hashimotka88 Re: Ruszyć cztery litery... 03.11.13, 19:26
                                                    No i zaczynam znowu od liter. Pewnie skończy się na kropce wink

                                                    > ja tam nudzić to się nigdy nie będę... szybciutko czas leci, To dobrze :
                                                    > > )
                                                    >
                                                    > W pracy to połowa sukcesusmile

                                                    Dokładnie, a tym bardziej, że praca na razie w miarę mi się podoba. Jest trochę manualna ale robienie czegoś non stop zapycha dobrze te 8 godzin spędzone w pracy. Przynajmniej tam mogę się wykazać swoją cierpliowścią. W czwartek miałam pierwszy raz okazję i zamiast być na kontroli zaczęłam montować. Wolniuteńko mi to sżło ale dlatego, że moim priorytetem teraz jest dokłądność (tam jest bardzo wymagana, wg scheatu się postępuje) Chce nauczyć się robić tego dobrze a potem z czasem będę mogła się wyrobić i tempo zwiększyć. Tak mam, powoli się przystosowuję ale jednak zagłebiam się w różne tajniki.

                                                    > > ooo, też czasem lubię ten stan... wręcz niekiedy chce być całkiem sama...
                                                    > .
                                                    >
                                                    > A gdy go czasem nie lubisz to co robisz?? Przyjemnie jest być wolnym jak ptasze
                                                    > k, ale to są chwile, czasem dłuższe, czasem krótsze ale tylko chwile. A poza ni
                                                    > mi są wieczności gdy jest się całkiem sam. Ty chcesz być całkiem sama, ja czuj
                                                    > ę że często jestem całkiem sam.

                                                    No właśnie... i tutaj jest pytanie... czy w ogóle takiego stanu nie lubię? Serio, on mi jakoś nie przeszkadza. NIe wiem z czego to wynika. Czy się tak dobrze okłąmuję, że nawet o tym nie wiem? Ok... wiem... skąd on się wziął.... Teraz przytoczę Ci jeden z moich ulubionych fragmentów. DUżo w sobie niesie... potem się do niego w jakiś sposób odniosę i wytłumaczę.

                                                    "- Dzień dobry - powiedział lis.
                                                    - Dzień dobry - odpowiedział grzecznie Mały Książę i obejrzał się, ale nic nie dostrzegł. [...]
                                                    - Ktoś ty? - spytał Mały Książę. - Jesteś bardzo ładny...
                                                    - Jestem lisem - odpowiedział lis.
                                                    - Chodź pobawić się ze mną - zaproponował Mały Książę. - Jestem taki smutny...
                                                    - Nie mogę bawić się z tobą - odparł lis. - Nie jestem oswojony.
                                                    - Ach, przepraszam - powiedział Mały Książę. Lecz po namyśle dorzucił: - Co znaczy "oswojony"?
                                                    - Nie jesteś tutejszy - powiedział lis. - Czego szukasz? [...]
                                                    - Szukam przyjaciół. Co znaczy "oswoić"?
                                                    - Jest to pojęcie zupełnie zapomniane - powiedział lis. - "Oswoić" znaczy "stworzyć więzy".
                                                    - Stworzyć więzy?
                                                    - Oczywiście - powiedział lis. - Teraz jesteś dla mnie tylko małym chłopcem, podobnym do stu tysięcy małych chłopców. Nie potrzebuję ciebie. I ty mnie nie potrzebujesz. Jestem dla ciebie tylko lisem, podobnym do stu tysięcy innych lisów. Lecz jeżeli mnie oswoisz, będziemy się nawzajem potrzebować. Będziesz dla mnie jedyny na świecie. I ja będę dla ciebie jedyny na świecie.
                                                    - Zaczynam rozumieć - powiedział Mały Książę. - Jest jedna róża... zdaje mi się, że ona mnie oswoiła... [...]
                                                    - [...] - westchnął lis i zaraz powrócił do swej myśli: - Życie jest jednostajne. [...] To mnie trochę nudzi. Lecz jeślibyś mnie oswoił, moje życie nabrałoby blasku. Z daleka będę rozpoznawał twoje kroki - tak różne od innych. Na dźwięk cudzych kroków chowam się pod ziemię. Twoje kroki wywabią mnie z jamy jak dźwięki muzyki. Spójrz! Widzisz tam łany zboża? Nie jem chleba. Dla mnie zboże jest nieużyteczne. Łany zboża nic mi nie mówią. To smutne! Lecz ty masz złociste włosy. Jeśli mnie oswoisz, to będzie cudownie. Zboże, które jest złociste, będzie mi przypominało ciebie. I będę kochać szum wiatru w zbożu...

                                                    Lis zamilkł i długo przypatrywał się Małemu Księciu.

                                                    - Proszę cię... oswój mnie - powiedział.
                                                    - Bardzo chętnie - odpowiedział Mały Książę - lecz nie mam dużo czasu. Muszę znaleźć przyjaciół i nauczyć się wielu rzeczy.
                                                    - Poznaje się tylko to, co sie oswoi - powiedził lis. - Ludzie mają zbyt mało czasu, aby cokolwiek poznać. Kupują w sklepach rzeczy gotowe. A ponieważ nie ma magazynów z przyjaciółmi, więc ludzie nie mają przyjaciół. Jeśli chcesz mieć przyjaciela, oswój mnie!
                                                    - A jak się to robi? - spytał Mały Książę.
                                                    - Trzeba być bardzo cierpliwym. Na początku siądziesz w pewnej odległości ode mnie, ot tak, na trawie. Będę spoglądać na ciebie kątem oka, a ty nic nie powiesz. Mowa jest źródłem nieporozumieć. Lecz każdego dnia będziesz mógł siadać trochę bliżej...

                                                    Następnego dnia Mały Książę przyszedł na oznaczone miejsce.

                                                    - Lepiej jest przychodzić o tej samej godzinie. Gdy będziesz miał przyjść na przykład o czwartej po południu, już od trzeciej zacznę odczuwać radość. Im bardziej czas będzie posuwać się naprzód, tym będę szczęśliwszy. O czwartej będę podniecony i zaniepokojony: poznam cenę szczęścia! A jeśli przyjdziesz nieoczekiwanie, nie będę mógł się przygotowywać... Potrzebny jest obrządek.
                                                    - Co znaczy "obrządek"? - spytał Mały Książę.
                                                    - To także cos całkiem zapomnianego - odpowiedział lis. - Dzięki obrządkowi pewien dzień odróżnia się od innych, pewna godzina od innych godzin. [...]

                                                    W ten sposób Mały Książę oswoił lisa. A gdy godzina rozstania była bliska, lis powiedział:
                                                    - Ach, będę płakać! [...]
                                                    - A więc nic nie zyskałeś na oswojeniu?
                                                    - Zyskałem coś ze względu na kolor zboża - powiedział lis, a później dorzucił: - Idź jeszcze raz zobaczyć róże. Zrozumiesz wtedy, że twoja róża jest jedyna na świecie. Gdy przyjdziesz pożegnać się ze mną, zrobię ci prezent z pewnej tajemnicy. "

                                                    No właśnie.... nikogo nie potrafiłam na tyle oswoić by stworzyć z nim więzy... Również nie podziałało to w drugą stronę. Nikt nie był mi na tyle potrzebny, o nikim nie myślała zbyt wiele. Nikt nie spowodował tego bym świat zaczęła widzieć inaczej, bym z nim go utożsamiała. Fragment z łanem zboża i włosami, z krokami i z samym oswajaniem... ładny smile
                                                    Może dlatego nie przeszkadza mi samotność, nie pozwoliłam się na tyle oswoić by przestać ją odczuwać. Ona jest po prostu moja. Pewnie mam łatwiej bo mnie to nie męczy... nie potrafiłam się do kogoś na tyle przywiązać by czuć potrzeba z nim bycia, aż tak wielką...

                                                    Ja non stop praktycznie jestem sama, mimo obecności ludzi a w pewnych momentach miałam tak, że nawet ich obecności nie chciałam...

                                                    Tak izoluje się bo jednak tak jest najł
                                                    > atwiej, najprościej a może zwyczajnie nie potrafię żyć inaczej. Mam takie wraże
                                                    > nie że mi wtedy najlepiej, nie muszę się przejmować co inni o mnie mówią, jak m
                                                    > nie widzą, czy czasem nie robię coś dziwnego, a jeżeli coś takiego robię to wie
                                                    > m że tylko dla siebie to zachowam.

                                                    No właśnie, nie warto tego robić, aż tak izolować się od innych. Co z Twoimi znajomymi? Hmmm sama spotkań nie inicjuję.... jak ktoś zaproponuje to się ruszę. Wiem jednak że parę spotkań ja powinnam pociągnąć do przodu... czekają nadal na mnie,,,
                                                    Oj, ja bardzo często myślałam jak mnie inni postrzegają. Wiesz kto jest najbardziej krytyczny? My sami wobec siebie... trochę głupiego myślenia się pozbyłąm smile

                                                    Piszesz że Tobie nie przeszkadza, że o niej
                                                    > nie myślisz. Czyli podoba Ci się ten stan zawsze? Nie przychodzą myśli co by by
                                                    > ło... jak mi strasznie samotnie... ależ źle się czuje w tej pustce...? Gdy jest
                                                    > eś długo sama nie myślisz o tym, a może masz na to jakieś extra lekarstwo??

                                                    Myślę, że wytłumaczyłam to samym fragmentem o lisie i o oswajaniu...
                                                    Nie jest mi straszna samotność bo dobrze też nie było... nie umiałam stworzyć więzów, dać się osowić na tyle by dłużej z kimś być.

                                                    > Moja samotność dotyczy obojętnie jakiej płci. Choć troszkę pojawił się znajomy
                                                    > M który tą przestrzeń koleżeńską wypełnia. O życiowym partnerze... nie ma o czy
                                                    > m pisać. Raczej na kontakt z innymi to tylko praca, tam ze względu na jej rodza
                                                    > j mam dość częsty kontakt z innymi, albo inaczej inni muszą kontaktować się ze
                                                    > mną.

                                                    Echhh w moim przypadku raz na jakiś czas znajdzie się znajomy, który coś zaproponuje. Choćby koleżanka praktycznie co tydzień na tenisa mnie wyciągała. Raz na miesiąc jakiś wyskok na pogaduszki czy piwo z innymi. Tyle... Mało tego ale nie ma tragedii.

                                                    Co z Twoimi znajomymi? Choćby ze szkoły, może ze studiów? Mieszkasz z kimś?

                                                    > Życzę Ci byś teraz... rozkwitłasmile, byś poczuła się potrzebna, byś s
                                                  • flakns Re: Ruszyć cztery litery... 08.11.13, 15:06
                                                    > No i zaczynam znowu od liter. Pewnie skończy się na kropce wink

                                                    smile

                                                    Właśnie wpadł mi do głowy pomysł (wow fajne uczucie), dodając podtytuływink

                                                    PRACA;
                                                    Zajęcie się czymś non stop świetnie zabija czas w pracy, jednak potrzebne są małe aktualizecje do tego. To zajęcie musi się nam w miarę podobać oraz nie może być zbyt monotonne. Musimy umieć to co robimy, wtedy wiemy że robimy to dobrze, a kiedy dodatkowo się nam to podoba i nie jest w miarę monotonne to jest już super i aż chce się wracać do tego następnego dnia. Dlatego bardzo dobrze iż dokładnością dążysz do osiągnięcia perfekcji, więc dodatkowo jeśli sprawia Ci to co robisz zadowolenie no to czego chcieć więcej?? Odp: podwyżki smile

                                                    STAN DUCHA;
                                                    > No właśnie... i tutaj jest pytanie... czy w ogóle takiego stanu nie lubię? Seri
                                                    > o, on mi jakoś nie przeszkadza.

                                                    Jeśli faktycznie Ci ten stan nie przeszkadza, no to nie ma czym się przejmować. Może jesteś osobnikiem wędrującym przez świat bez żadnego ogranicznika z boku, albo nie poznałaś stanu kiedy ten ogranicznik jest tym czego tak długo szukałaś. Ograniczniki mają to do siebie że niestety ograniczają naszą swobodę, naszą wolność, pisząc więcej - kierują naszym życiem, wskazują nam drogę niekoniecznie tą którą sami byśmy wybrali. Jednak patrząc inaczej, dbają o nasze bezpieczeństwo, są przydatne kiedy nam źle i smutno bo potrafią nam doradzić lub powiedzą coś miłego czego nie usłyszymy nawet od najbliższego przyjaciela. Ogranicznik potrafi nam pomóc w chorobie, w nieszczęściu wskaże nam ten wąski skrót jak z tego stanu wyjść, ale także w tych miłych chwilach, które tylko czasami nas dopadają potrafi tak nami pokierować, tak nam różne wyjścia zablokować, że sami nie wiemy kiedy znajdziemy się na autostradzie szczęścia bogatej w wiele stacji PSz (polepszacz szczęścia). Jest jednak pewien problem, do konkretnej osoby pasuję tylko konkretny, często unikatowy ogranicznik sad.

                                                    Czytałem kilka razy ten cytat z Małym księciem i lisem, o oswajaniu i obrządku - piękny. Czytając go za każdym razem przypomina mi się bajka, którą kilka razy oglądałem - "Mustang z dzikiej doliny". Też bardzo długo nie dawał się nikomu obcemu oswoić, nie dawał się złamać nikomu, był wolny i nie "ograniczony". W końcu komuś zaufał, dał się mu oswoić i dzieki niemu znalazł swój... ogranicznik smile

                                                    Fragment z łanem zboża i włosami, z krokam
                                                    > i i z samym oswajaniem... ładny smile

                                                    Tak bardzo ładny smile. Może czasami warto pozwolić by ktoś Cię oswoił, albo Ty oswój sobie kogoś, może to właśnie tędy droga by znaleźć ten swój... unikat smile.

                                                    > Ja non stop praktycznie jestem sama, mimo obecności ludzi

                                                    Na swój sposób mam tak samo, jednak mnie dobija kiedy faktycznie, fizycznie i niefizycznie jestem sam. Kiedy nie mam się do kogo odezwać. Ach... muszę jakoś oswoić ten stan i wtedy będzie supertongue_out. Póki co pozostaje mi rozpacz...



                                                    Każde słowo tej piosenki jest prawdziwe jeśli o mnie chodzi. Możliwe że Bóg właśnie wrócił aby mnie zniszczyć, albo ukarać za moje winy sad

                                                    SAMOTNOŚĆ;
                                                    > Oj, ja bardzo często myślałam jak mnie inni postrzegają. Wiesz kto jest najbard
                                                    > ziej krytyczny? My sami wobec siebie...

                                                    Ja już tym nie myśle ani ani. Myśleć można o tym jak się czuje swoją wartość, ja takiej wartości nie posiadam. Ale tu muszę przyznać rację, my jesteśmy sami wobec siebie najbardziej krytyczni, mamy o sobie taką samoocenę, która nas spycha na koniec łańcucha szczęścia.

                                                    > Co z Twoimi znajomymi? Choćby ze szkoły, może ze studiów? Mieszkasz z kimś?

                                                    Niestety liczba znajomych jest dość ograniczona, a przyjaciół raczej brak. Kilka lat temu wyprowadziłem się z rodzinnych stron, więc znajomości edukacyjne wymarły śmiercią naturalną. Pewnie mój mało rozrywkowy charakter się do tego przyczynił. Tak, mieszkasz sam, chociaż nie, są przecież ze mną te myśli, dręczące i męczące więc jest nas razem cała gromada smile

                                                    "Rwie łeb od tortur alkoholowych
                                                    Lecz wśród porcelan i rur niklowych
                                                    Człowiek się znowu czuje półbogiem"

                                                    PIERWSZY RAZ
                                                    > hahah jesteś pierwszym z którym przekroczyłam granicę suspicious a dokąłdnie limit
                                                    > słówek w poście wink



                                                    "To był, to był mój pierwszy raz
                                                    Nie żaden drugi raz
                                                    To raz pierwszy
                                                    Ten najważniejszy"

                                                    wink

                                                    SWOJA WARTOŚĆ
                                                    > Jak już wspomniałam, z poznaniem swojej wartości trochę mi zajmię wink ale myślę,
                                                    > że jakoś wyjdę ze swojego dołka w którym zawsze tkwiłam. Teraz będę mogła dost
                                                    > zreć jakiś swój sens, że do czegoś mogę być użyteczna

                                                    Musisz nabrać wartości do siebie, bo jak Ty jej nie będziesz mieć, to czemu mają ją mieć inni, chyba że inni widzą w Tobie to czego Ty sama dostrzec nie możesz. Z dołka wyjść nie jest łatwo, szczególnie z głębokiego, ale z każdego da się wyjść a Ty znając swój sens i wartość wyjdziesz z niego tak szybko że się nawet sama nie zorientujesz kiedy już będziesz na górce wink.

                                                    ANIa
                                                    bo jednak mogę zmienić swój obecny stan i tak na p
                                                    > rawdę to zależy głóne ode mnie.

                                                    Pewnie coś jest ze mną nie hallo, na pewno coś jest. Kiedyś też tak myślałem, że wszystko zależy ode mnie, jednak niestety pomyliłem się srogo, przez co teraz spalam się, a dodając im więcej się staram w różnych kwestiach tym bardziej płone.

                                                    > Od zawsze samotność aż tak Cię męczy? Czy od jakiegoś momentu? KIedy Ta ANia w
                                                    > Twoim życiu się pojawiła?

                                                    Jej pojawienie się było konsekwencją mojego dążenia do samotności. Ale samotność doskwiera mi od bardzo dawna, nawet przed tym jak zacząłem do niej dążyć. Nie spotkałem, tak mi się wydaje, jeszcze swojego unikatu i to pewnie dlatego. ANIa pokazała mi że ogranicznik nie musi być taki zły. A gdy już dobrze dobrany to nawet jest bardzo przydatny. Z każdą chwilą zdaje sobie bardziej sprawę z zakazu, więc ten owoc jest już raczej fioletowy niż czerwony.

                                                    OWOCE
                                                    > Czasem trzeba znaleźć właśnie ten owoc by sensu większego zaznać.
                                                    > CZy jesteśmy aż takimi bezsensowcami? Czy my sami wobec siebie nie jesteśmy zby
                                                    > t krytyczni? Każdy ma jakis swój sens a to że czasem źle o sobie myślimy to jed
                                                    > nak trochę dobrze o nas świadczy. Dostrzegamy swoje wady, nie jesteśmy w sobie
                                                    > za bardzo zadufani. Może za bardzo nawet odjechaliśmy w drugą stronę suspicious

                                                    Oj bardzo możliwe że odjechałem ja, może nawet tak daleko że już nie widzę drogi powrotnej. Chcesz powiedzieć że to że źle o sobie myślę to dobrze(?), raczej widzę że Ci co myślą o sobie inaczej, nawet Ci co według mnie są w błędzie, mają zdecydowanie lepiej ode mnie. Widać zadufani, a może bardziej "pewni siebie", znający swoją wartość, swój sens ciągną do siebie ograniczniki.

                                                    > Czemu nazwałeś go M? Moja ulubiona literka tongue_out ma ze mną związek wink Lubię M oraz
                                                    > odwrócone M bo mnie opisują smile

                                                    Sam nie wiem, M jak men, a nie K jak women. Co M może mieć z Tobą wspólnego(??). Hmm... Mario, Moniko, Magdo lub Magdaleno jesteś aż taką (W)ysoką (W)ariatką big_grin

                                                    MOŻNA POMYŚLEĆ
                                                    > Nie masz wrażenia, że nikt nas nie czyta? big_grin Nikt nie może przejść przez nasze
                                                    > ściany tekstu? MImo, że piszemy publiczni wydaje mi się jakbyśmy byli sami, za
                                                    > jakimś parawanem wink Zapewne jestem w błedzie... ale co tam, można sobie tak pom
                                                    > yśleć.

                                                    A wiesz że nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Widocznie ta ściana aż taka gruba że nikt nie przejdzie, nawet myszka się nie przeciśnie, każdego wielkość tej ściany odrzuca. Ale czy piszemy publicznie?? Odp oczywiście tak, ale publiczni jesteśmy tylko duchowo, natomiast realnie jesteśmy widoczni tylko fizycznie. Ty jeszcze pisząc tutaj o swoim stanie duchowym, piszesz nijako publicznie, ponieważ masz już jakąś tutaj wartość, jesteś rozpoznawalną marką, więc fak
                                                  • flakns Re: Ruszyć cztery litery... 08.11.13, 15:25
                                                    > eważ masz już jakąś tutaj wartość, jesteś rozpoznawalną marką, więc fak

                                                    t... (już zapomniałem co miałem do napisania)

                                                    ... więc faktycznie możesz pisać publicznie, ale równie dobrze póki nie podajesz realiów jesteś niepubliczna, jak ja który takiej wartości nie posiada. Więc jeśli ktoś niepubliczny pisze nawet coś publicznie to czy można to nazwać publicznym tekstem, skoro jej autor może być każdy. Może źle to sformułowałem, ale na pewno wiesz o co mi chodzi ;P.
                                                    Miałem jeszcze jakąś myśl ale już się ulotniła.

                                                    KULT
                                                    > Pozwalam zostać. Nie musisz odchodzić smile Więcej moze nas pozostać. Nie musimy s
                                                    > mucić się.

                                                    "Dopóki taka twoja wola, taka moja dola"

                                                    > Co do wiosłowania... tak niedawno zaczęłam nazywać z kimś pisanie.... właśnie w
                                                    > iosłowaniem. Każdy ma swoje wiosło i kązdy powinien nim machać by płynać do prz
                                                    > odu. Gdy tylko jedna osoba będzie machała to łódka będzie w kółko krążyła. Wart
                                                    > o by dwie osobie coś z siebie dawały smile Dalej człowiek dopłynie...

                                                    Co gdy machając wiosłem płynę do tyłu, gdy machając wiosłem spalam sie?? A jeśli jedno płynie do przodu a drugie do tyłu to może lepiej by poszukali innych partnerów do pływania? A może jednak jedno nawróci drugie na dobry kierunek i dlatego warto machać cały czas??

                                                    Póki co macham na papa....wink

                                                    ... Kropka.
                                                  • hashimotka88 Re: Ruszyć cztery litery... 15.11.13, 20:36
                                                    Chwilę mnie tutaj nie było... chwilę kropki nie postawiłam...

                                                    O jejka... teraz zerknęłam na datę kiedy ten wątek założyłam. Wtedy najprawdopodobniej ostatnio biegałam. Założyłam go bo chciałam ruszyć cztery litery... wtedy zajęcia (pracy) nie miałam i w ogóle się nie ruszałam sad a ruszanie czterema literami było po to by całkiem nie zastygnąć, by ruszyć się chociaż poza swoją zagrodę .... choćby te 4 km przebiec.

                                                    Tak się stało, że dzisiaj po tym czasie ryszyłam cztery litery. Również 15, dokładnie miesiąc później. Mało tego. Dzisiaj pierwszy raz w tym roku wstałam ... przed wschodem słonca. Chciałam złapać słoneczku jak w łóżku leży (nad horyzontem) jak się przeciąga i wyciąga. Jak się budzi smile No i wyruszyłam dzisiaj w wyścig, kto pierwszy nad rzeczką. Chyba wygrałam walkowerem.... niestety słoneczko zaspało suspicious przybiegłam a ono pod pierzyną w łózku leży. Nie pokazało mi się od razy. Chyba się mnie nie spodziewało... nic dziwnego. No ileż będzie na mnie czekało. JUż rok nie widzieliśmy się w tym miejscu, w takiej sytuacji, w łóżku gdy wstaje (nad horyzontem).
                                                    Potem, po południu gdy słońće przyświecąło ja nadal 4 literami ryszałam. W teniska sobie zagrałam. Dwa meczyki były w tym wszytskie gemy moje ^^ taaaak, zachłanna jestem suspicious ani jednego nie oddałam.

                                                    Ejjjjjjjj big_grin tongue_out hehhe TY w tym poście musiałeś również limit słówek przekroczyć. CZyżby to był Twój pierwszy ? suspicious czyżbyś pierwszy raz zaliczył 8 tys. znaków? Nawet się nie pochwaliłeś wink

                                                    > Właśnie wpadł mi do głowy pomysł (wow fajne uczucie), dodając podtytuływink

                                                    Dobry pomysł smile też to lubię, jak nagle w głowie coś zświta. Choćby pisząc coś fajnego z głowy wyskoczy i samą mnie zaskoczy smile bo sobie pozwalam.... a rzadko to robiłam... rzadko pozwalałąm myślom na swobodny lot... najczęsciej w ogóle nie były one znane... nawet mnie... Pozwalam sobie, wprowadzając się w swobodę tongue_out wink

                                                    Hmm czyżbym powinna dać powyżj podtytuły? Nie wiem co.... może 4 litery big_grin ok, od teraz będę podtekstami, ekhmmm podtytułami wink sypała.

                                                    PRACA
                                                    > Zajęcie się czymś non stop świetnie zabija czas w pracy, jednak potrzebne są ma
                                                    > łe aktualizecje do tego. To zajęcie musi się nam w miarę podobać oraz nie może
                                                    > być zbyt monotonne. Musimy umieć to co robimy, wtedy wiemy że robimy to dobrze,
                                                    > a kiedy dodatkowo się nam to podoba i nie jest w miarę monotonne to jest już s
                                                    > uper i aż chce się wracać do tego następnego dnia. Dlatego bardzo dobrze iż dok
                                                    > ładnością dążysz do osiągnięcia perfekcji, więc dodatkowo jeśli sprawia Ci to c
                                                    > o robisz zadowolenie no to czego chcieć więcej??

                                                    Zajęcie się czymś zabija czas ale i powoduję, że człowiek dostzrega ważną rzec. Ejjj, tongue_out (teraz po napisaniu tych literek pamiętam Twoje słowa, że ponoć suspicious podoba Ci się to wtrącenie) ja coś potrafię surprised jestem komuś potrzebna. Jak fajnie ^^
                                                    Nawet mi się podbało. Przykładałam się i starałam robić coraz lepiej. Był postęp, z każym dniem wiecej etapów robiłam. Jednak już się nie polepsze sad tamto już się skończyło. Brak zamówień i zamykają zakład, do końca roku. Byłam niepewna czy będzie mi nadal dane pracować, bo przenosili nas ale nie wszystkich sad nóki miały najmniejsze szanse. WIększość odpadła, dziwię się że ja nadal jestem w grze. Dobrze mi to zrobi, nadal będę mogła w siebie mocniej wierzyć. Tylko... zmieniamy miejsce, i zajęcie sad wszytsko będzie nowe. SIe zobaczy jak to będzie... we wtorek...
                                                    czego chceić więcej? Nie skopiowałam podwyżki, jakbym jej nie widziała. Na razie na kasie mi nie zależy. Teraz chciałabym żeby było podobnie jak do tej pory ale... tam jest gorzej... zobaczymy co z tego wyjdzie. Ważne że nadal sie ruszam dalej, ze nie tylko czterema literami ruszam blisko smile

                                                    OGRANICZNIK
                                                    > Jeśli faktycznie Ci ten stan nie przeszkadza, no to nie ma czym się przejmować.
                                                    > Może jesteś osobnikiem wędrującym przez świat bez żadnego ogranicznika z boku,
                                                    > albo nie poznałaś stanu kiedy ten ogranicznik jest tym czego tak długo szukała
                                                    > ś. Ograniczniki mają to do siebie że niestety ograniczają naszą swobodę, naszą
                                                    > wolność, pisząc więcej - kierują naszym życiem, wskazują nam drogę niekonieczni
                                                    > e tą którą sami byśmy wybrali. Jednak patrząc inaczej, dbają o nasze bezpieczeń
                                                    > stwo, są przydatne kiedy nam źle i smutno bo potrafią nam doradzić lub powiedzą
                                                    > coś miłego czego nie usłyszymy nawet od najbliższego przyjaciela. Ogranicznik
                                                    > potrafi nam pomóc w chorobie, w nieszczęściu wskaże nam ten wąski skrót jak z t
                                                    > ego stanu wyjść, ale także w tych miłych chwilach, które tylko czasami nas dopa
                                                    > dają potrafi tak nami pokierować, tak nam różne wyjścia zablokować, że sami nie
                                                    > wiemy kiedy znajdziemy się na autostradzie szczęścia bogatej w wiele stacji PS
                                                    > z (polepszacz szczęścia). Jest jednak pewien problem, do konkretnej osoby pasuj
                                                    > ę tylko konkretny, często unikatowy ogranicznik sad

                                                    Świetnie to napisałeś. Podoba mi się smile Nigdy nie używałam słowa ogranicznik. Nie znałam go...
                                                    > Może jesteś osobnikiem wędrującym przez świat bez żadnego ogranicznika z boku,
                                                    > albo nie poznałaś stanu kiedy ten ogranicznik jest tym czego tak długo szukała
                                                    > ś.

                                                    Raczej to drugie... lub mieszanka w większości 2 i odrobina 1 ale odrobina... ociupinka... po to by było mi łatwiej, by nie czuć potrzeby dążenia do ogranicznia (pozytywnego).
                                                    Co ja mam Ci "powiedzieć" dziwnie sie czuję jak jest ktoś obok mnie big_grin jak mnie wspiera... czasem po prostu tego nie znam... czasem łatwij jest mi być samej... dziwnie się czuję obok... gdyby ktoś miał mi wspólczuć... hahah w tym roku poznałam kojące łzy... pierwszy raz płakałam przy kimś. Nie w bezposrednim kontakcie. Piszać to robiłąm, tak było mi łątwiej swobodniej. W bezposrednim kontakcie nie potarfie, tam wolę być sama. Wtedy poznałam ich łagodność, jak gilgają po policzkach. Normalnie to mało płaczę tongue_out praktycznie w ogóle nie potrafię płąkać nad swoją samotnością... już jakiś groszek ucieknie gdy widzę nie zrozumienie, gdy widzę dwie osoby, które nigdy jedności nie były. Świat łez jets taki tajemniczy smile

                                                    Czytając go za każdym razem przypomina mi się bajka, którą kilka razy
                                                    > oglądałem - "Mustang z dzikiej doliny".

                                                    Nie widziałam.
                                                    Skąd znasz słowo "ogranicznik"?

                                                    > Tak bardzo ładny smile. Może czasami warto pozwolić by ktoś Cię oswoił, albo Ty os
                                                    > wój sobie kogoś, może to właśnie tędy droga by znaleźć ten swój... unikat smile.

                                                    Tak tedy droga. Na pewno... ale... pamiętasz w MK, lisek późneij płakał gdy ksiaże odchodził. Książe oswoił i stał sie za niego odpowiedzialny. Nie wiem czy ja potrafię kogoś oswoić, by myślał tyle o mnie, by widział we mnie więcej niż każdy...
                                                    Nie wiem czy mnie można na tyle oswoić... zgłupieje big_grin Oswajałam się ale nie na tyle by czuć by ktoś poczuł sie za mnie odpowiedzialny, by codzień dbał o mnie. Nie poczułam się ograniczona.

                                                    > Każde słowo tej piosenki jest prawdziwe jeśli o mnie chodzi. Możliwe że Bóg wła
                                                    > śnie wrócił aby mnie zniszczyć, albo ukarać za moje winy sad

                                                    yyyyyyyy
                                                    Nie przesłuchałam uncertain jak napsizę to ją zerknę do niej... i do tych wcześneijszych, jeszcze teg nie zrobiłam suspicious wybacz...

                                                    SAM - jak zmienić?
                                                    > Niestety liczba znajomych jest dość ograniczona, a przyjaciół raczej brak. Kilk
                                                    > a lat temu wyprowadziłem się z rodzinnych stron, więc znajomości edukacyjne wym
                                                    > arły śmiercią naturalną. Pewnie mój mało rozrywkowy charakter się do tego przyc
                                                    > zynił. Tak, mieszkasz sam, chociaż nie, są przecież ze mną te myśli, dręczące i
                                                    > męczące więc jest nas razem cała gromada smile

                                                    Przykre.. że na codzień jesteś sam... ja nie jestem ale samotna tak. Na codzień ludzie się kręćą, nadal w rodzinnym domu pozostałąm. Co jets gorsze, bycie samotnym i samym, czy bycie samotnym i nie sam ale czasem chcący być sam. Są takie sytuacje, że chciałabym być taką odrobinką kurzu, na którą nikt uwagi nie zwraca, która żyje własnym życiem smile
                                                    Chce być odrobinką sad nieraz...
                                                  • hashimotka88 Re: Ruszyć cztery litery... 15.11.13, 21:57
                                                    > PIERWSZY RAZ
                                                    > > hahah jesteś pierwszym z którym przekroczyłam granicę suspicious a dokąłdnie
                                                    > limit
                                                    > > słówek w poście wink

                                                    hahha zabawne... wkleiłam te słowa i chciałam pisać a tu... bęc ! Limit, drugi raz suspicious nie pierwszy tongue_out Hmmmm czyżbyś i Ty wcześniej (we wcześniejsyzm poscie) nie miał czasem swojego pierwszego razu suspicious? No bo.... na dwa razy wziąłeś się za pisanie do mnie smile
                                                    Nie przyznałęś się tongue_out

                                                    WARTOŚCIOWOŚĆ
                                                    > Musisz nabrać wartości do siebie, bo jak Ty jej nie będziesz mieć, to czemu maj
                                                    > ą ją mieć inni, chyba że inni widzą w Tobie to czego Ty sama dostrzec nie możes
                                                    > z. Z dołka wyjść nie jest łatwo, szczególnie z głębokiego, ale z każdego da się
                                                    > wyjść a Ty znając swój sens i wartość wyjdziesz z niego tak szybko że się nawe
                                                    > t sama nie zorientujesz kiedy już będziesz na górce wink.

                                                    hahha ja tak kiedyś sobie myślałam nad słowkiem "bezwartościowa". Przecież ono oznacza że coś nie ma wartości uncertain niby ja dla siebie taka jestem nie mam wartosci dla samej siebie. Niby nie wyglada to dobrze ale normlanie jest wręcz odwrotnie smile
                                                    No właśnie... czasem inni dostzregają to czego ja w sobie nie wiedziałam sad lub widziałąm to w krzywym zwierciadle. To oni musieli mi moje skrzywione patzrenie naprawicić. Musieli? Pomogli smile Teraz sama (dzięki nim) zaczęłam w sobie dostzregać pozytywy. Echhh tak to jest gdy rzadko słyszało się komplementy, pochwały... człowieka można tym dowalić, przeróżnymi słowami....

                                                    DOSTRZEGANIE
                                                    Chcesz powiedzieć że to że źle o sobie myślę to dobrze(?), raczej
                                                    > widzę że Ci co myślą o sobie inaczej, nawet Ci co według mnie są w błędzie, maj
                                                    > ą zdecydowanie lepiej ode mnie. Widać zadufani, a może bardziej "pewni siebie",
                                                    > znający swoją wartość, swój sens ciągną do siebie ograniczniki.
                                                    >

                                                    Chodziło mi że niekażdy potrafi widzieć swoje bedy, swoje wady. Oki, niektórzy z tym przesadzają suspicious jednak łatwiej zmienić się osobie mniej pewnej siebie, niż zadufanej w sobie suspicious Taka osoba mało w innych widzi. Ja lubię u innych pewnośc siebie, może dlageo że sama tej cchy nie posiadam ale nie lubię zbyt pewnych... Jak zwykle, reguła złotego środka smile
                                                    Ostatni, jechałam rowerem. Mijał mnie taki jeden motocyklista. Przejechał i... popisał się, zaczął jechać na jednym kole. Jak mnie mijał, pomyśłam o fajny (lubie motorki) a potem miałąm mieszane odczucia. Głupi przyład, ale tak mi przyszedł do głowy ten koleś.
                                                    Nieraz się widzi takich cwaniaczków, co czasem ppotrafią innych słowem chociażby do parteru zniżyc. Nieraz nie mają racji... a jak wyjdzie ze nie maja i tak sie do tego nie przyznają...

                                                    > Sam nie wiem, M jak men, a nie K jak women. Co M może mieć z Tobą wspólnego(??)
                                                    > . Hmm... Mario, Moniko, Magdo lub Magdaleno jesteś aż taką (W)ysoką (W)ariatką
                                                    > big_grin

                                                    Czy masz Przyjjaciela M, którego ciała nigdy nie poznamy? suspicious oraz kolegę M, które obok Ciebie czasem ciałem jest?
                                                    CZemu M mnie opisuje? Hmmm nie masz tak dobrej celności, za pierwszy razem nie trafiłeś tongue_out ale... i tak mnie ustrzeiłeś suspicious
                                                    a odwrócone M. Tak jestem dośc wysoka suspicious wolałabym mieć mniej tych cm... wtedy facet miałby więcej wink Wariatka? Czasem mimo moego spokoju - mi odbija .... się big_grin tongue_out wink
                                                    Jak ja starm się swoje emocje pokazać....chyba dlatego że ich jest gdzie indziej tak nie wiele... są takie zakamuflowane...
                                                    Czemu odwrócone M. Nie miałąm na niego wpływu, zostało mi z góry przypisane smile
                                                    Tak samo jak miesiąc maj, którego bardzo lubie.

                                                    PUBLICZNOŚĆ
                                                    > A wiesz że nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Widocznie ta ściana aż taka gru
                                                    > ba że nikt nie przejdzie, nawet myszka się nie przeciśnie, każdego wielkość tej
                                                    > ściany odrzuca. Ale czy piszemy publicznie?? Odp oczywiście tak, ale publiczni
                                                    > jesteśmy tylko duchowo, natomiast realnie jesteśmy widoczni tylko fizycznie. T
                                                    > y jeszcze pisząc tutaj o swoim stanie duchowym, piszesz nijako publicznie, poni
                                                    > eważ masz już jakąś tutaj wartość, jesteś rozpoznawalną marką, więc fak

                                                    Mi się nadal wydaję, ze my sami jesteśmy jedynie dla siebie tak wytrwali. By przejść przez swoje postawione ściany ale... tak na pewno nie jest smile
                                                    hmmm nie koniecznie nie jesteśmy tutaj tacy ananimowi. Ja często pisałam o sobie wiele... Jakby ktoś znajomy mnie zobaczył. Nie miałby problemu z rozpoznaniem mnie...
                                                    CIęzko mi przejść z trybu realnego i pokazac się jaka tutaj jestem ananimowa (tutaj jestem trochę dzika big_grin i sobie pozwalam suspicious tutaj się nie hamuje...
                                                    Nie miałabym jednak problemu by zrobić to na odwrót, by się ujawnić tym co znają mnie pod marką Hashi. Bo Tutaj najgorsze swoje cechy już pokazałam. Bardziej dziwna chyba być nie mogę big_grin

                                                    >... więc faktycznie możesz pisać publicznie, ale równie dobrze póki nie podajesz realiów jesteś niepubliczna, jak ja który takiej wartości nie posiada. Więc jeśli ktoś niepubliczny pisze nawet coś publicznie to czy można to nazwać publicznym tekstem, skoro jej autor może być każdy. Może źle to sformułowałem, ale na pewno wiesz o co mi chodzi ;P.

                                                    yyy chyba się pogubiłąm albo... napisałeś ze wiem o co chodzi to ja pomyślałąm że nie wiem....uważasz mnie za taką co wie, co jest domyślna? suspicious ja siebie nie.... wręcz rzeciwnie myśle.
                                                    Ja jestem tutaj osobą, która wiele z siebie daję, mówi o sobie... polubiałam to dzilenie się. Choć nie wiem czy ne wyjdę kiedyś na tym źle... nie chce być poznana [rzez tych, ltórzy mnie znają sad jednak wolę być niezauważalna jak odrobinka kurzu...

                                                    WIOSŁOWANIE
                                                    Co gdy machając wiosłem płynę do tyłu, gdy machając wiosłem spalam sie?? A jeśli jedno płynie do przodu a drugie do tyłu to może lepiej by poszukali innych partnerów do pływania? A może jednak jedno nawróci drugie na dobry kierunek i dlatego warto machać cały czas??

                                                    Jeśli machasz wiosłem do tyłu to łódka i tak płynie do przodu, na pewno dla kogoś smile może siedzieć osoba obok co siedzi do Ciebie przodem, patzry CI w oczy i widzi jak pięknie machasz do tyłu a płyniesz do przodu wink Ona to widzi.... Co do spalania... taaak, spalasz... energie wink mieśnie wrabiasz, czego chcieć więcej. Machać do tyłu, mając przed sobą wpatrzoną osobę, która widzi i kieruję Cię jak masz płynąć smile
                                                    Jeśli jedno płynie do przodu drugie do tyłu to nigdzie nie dopłyną... będą stali w miejscu... przyjemnosći ze wspólnego pływania nie poznają...
                                                    Ooo właśnie, jeśli jedno porozmaiwa z drugim, jeśli dojdą do porozumienia można zacząć płynać do przodu. Można spróbować machać tak, by wspólnie zwiedzać świat, by nie stać w miejscu, by nie być obok siebie, by być przy sobie...

                                                    Póki co macham na papa....wink

                                                    I ja Ci macham, pa smile

                                                    Kropka.
                                                  • flakns Re: Ruszyć cztery litery... 17.11.13, 21:10
                                                    > Chwilę mnie tutaj nie było... chwilę kropki nie postawiłam...

                                                    Zaległości nadrobione, choć myślałem że ten temat jest już w tak głębokim dole że sie nie wykaraska. Widać byłem w błędzie smile.

                                                    RUSZYĆ CZTERY LITERY
                                                    Nazywajmy rzeczy po imieniu, ruszyć... cztery litery tongue_out.
                                                    > dobniej ostatnio biegałam. Założyłam go bo chciałam ruszyć cztery litery> Tak się stało, że dzisiaj po tym czasie ryszyłam cztery litery. Również 15
                                                    Chciałam złapać słoneczku jak w łóżku leży (nad horyzont
                                                    > em) jak się przeciąga i wyciąga. Jak się budzi smile
                                                    JUż rok nie widzieliśmy się w tym miejscu, w takiej sytuacji, w łóż
                                                    > ku gdy wstaje (nad horyzontem).

                                                    Ejjjj wink wiem papuga jestem, ale już tłumaczę się, zapomniałem na początku napisać że biorę się za odp ale pewnie jej nie skończę, weekend sie kończy i rano pobudka, więc możliwe że zrobie sobie przerwę.
                                                    Dobra o czym to było, aaa o zaspanym słońcu, więc tak przyznaje się że vzytałem Twój temat o tym bieganiu i widziałem fotolerację, nie pisałem tam nic bo ogólnie wychodzę z założenia, że jeżeli nie mam nic nowego i ciekawego do dodania to się nie wypowiadam, ale widziałem i muszę powiedzieć że masz okrutny budzik który każe Ci o tej godzinie biegać i się witać z słoneczkiem. No i jeszcze wtrącę, że ostatnio też (miesiąc temu, no może więcejtongue_out) troszku biegałem wieczorami żeby kg uciekły ale ostatecznie bez tego się ode mnie oddaliły, widocznie moje samopoczucie im nie podchodzi, albo za słabo je karmiłem suspicious.
                                                    Fucken (czytaj tak jak napisane a nie po england) wypiłem kawę ale zrobię se chyba jeszcze jedną bo nie mam po co sięgać a mnie to denerwuje, ale jak nie będę mógł zasnąć to pamiętaj że wszystko będzie Twoja wina!!!

                                                    dobra jedziemy Moniko dalej
                                                    MÓJ PIERWSZY....
                                                    > Ejjjjjjjj big_grin tongue_out hehhe TY w tym poście musiałeś również limit słówek przekroczyć
                                                    > . CZyżby to był Twój pierwszy ? suspicious czyżbyś pierwszy raz zaliczył 8 tys. zna
                                                    > ków? Nawet się nie pochwaliłeś wink

                                                    No ja z Tobą to z każdym wpisem rekord pobijam to już przywykłem do tego że z każdym razem więcej więc kiedyś i to 8 tys musiało pęknąć. No nie pochwaliłem się, pokuta mnie jakaś czeka??big_grin

                                                    > Ejjj, tongue_out (teraz po napisaniu tych literek pamiętam Twoje słowa, że ponoć suspicious
                                                    > ; podoba Ci się to wtrącenie) ja coś potrafię surprised jestem komuś potrzebna. Jak fa
                                                    > jnie ^^

                                                    smile podoba mi się, bo dodaje pozytywne emocje smile.

                                                    Dobra jedziemy Magdo dalej
                                                    PRACA vs ROBOTA
                                                    > Zajęcie się czymś zabija czas ale i powoduję, że człowiek dostzrega ważną rzec.
                                                    > Nawet mi się podbało. Przykładałam się i starałam robić coraz lepiej.
                                                    > czego chceić więcej? Nie skopiowałam podwyżki, jakbym jej nie widziała. Na razi
                                                    > e na kasie mi nie zależy.

                                                    I tu również muszę napisać iż lekturowałem Twój temat, że Cię niby wywalili a tak naprawdę przenieśli, czy jakoś tak tongue_out. Ale czytałem i nic nie napisałem bo wszystko co bym miał do dodania było jaż tam na dole tongue_out. Znaleźli w Tobie coś co wybiło Cię na szczyt nówek (nie neonówektongue_out) i zostałaś... przeniesiona a nie wydomowiona. (Zaczynam 2 kubek, fucken chipsy by się przydały albo... kakao, jak byłem małolat to do meczy LM gotowałem ponad litr mleka i miałem kakao żeby czymś ręce zająć podczas emocjonowania. Kiedy to było big_grin.
                                                    Dzisiaj wróciły mi wspomnienia i to dzięki osobie na tym forum, taki tytuł tematu przeczytałem, który wybudził we mnie wspomnienia, zaraz muszę jego autorce podziękować bardzo bo mam dzięki niej(?) niemu(?), fucken nie pamiętam, mam taki dobry nastrój. Maryla szaleje, właśnie Ty Maryla nie jesteś bo tego nie wymieniłem?? Prrry, muszę trochę wyhamować bo się swobodnie poczułem i zagalopowałem w las i zbłądziłem z tematutongue_out

                                                    dobra jedziemy Magdaleno dalej
                                                    o pracy było gdzie przeczytałem to teraz co dalej...?

                                                    ODBOJNIK
                                                    > Skąd znasz słowo "ogranicznik"?
                                                    > Raczej to drugie... lub mieszanka w większości 2 i odrobina 1 ale odrobina...
                                                    hahah w tym roku po
                                                    > znałam kojące łzy... pierwszy raz płakałam przy kimś. Nie w bezposrednim kontak
                                                    > cie. Piszać to robiłąm, tak było mi łątwiej swobodniej.
                                                    Normalnie to mało płaczę tongue_out

                                                    Nie znałem słowa ogranicznik, powstało tutaj w moim poście bo narodziło się gdzieś we mnie, ale muszę powiedzieć że chyba jego matką jest odbojniktongue_out, szef kazał mi zmierzyć taki jeden odbojnik i chyba stąd narodził się ogranicznik. Wsześniej o nim nie czytałem ani nie spotkałem, piszę takimi omijakami bo Ty używasz takich synonimów bardzo często. Hmm czy dobrze napisałem??suspicious
                                                    Musiałaś mieć jakiś duży dołek że z takiej kobiety maczo popłynęło h2o, lepiej było płakać przy kimś?? Pewnie raczej tak. Na pewno lepiej w takich chwilach jest kiedy ma się kogoś przy sobie, choćby nawet był setki km od nas ale duchowo jest z nami. Choć ja nie płaczę, chyba że skrajne przypadki, nie uważam tego za słabość, a dużą wrażliwość i cvhyba sam chciałbym nawet czasami wylać coś z siebie a nie tylko zalać to tongue_out.
                                                    Nie chcę wtrącać za bardzo siebie, ale pamiętam jak ANIa miała bardzo trudny dzień i wylewała się z niej rzeka, wtedy ten swój stan zalewała, siedziałem przy niej do rana i wtedy coś napisała o czym nie mogę zapomnieć. Ale pewnie była w takim stanie że nie kontrolowała co spod jej palcy wychodzi i przaz przypadek coś stworzyłą. Hmm nikomu o tym nie mówiłem ale siedzą mi tamte jej słowa w głowie. Pijana była i tak se muszę to tłumaczyć, z pewnością Ona tego nie pamięta i tego nigdy nie powtórzy. Tak będzie dla wszystkich najlepiej. A Ty płacz jak masz ku temu powody, to nic złego tongue_out.

                                                    lisek późneij płakał gdy ksi
                                                    > aże odchodził.

                                                    pamiętam smile

                                                    Nie wiem czy j
                                                    > a potrafię kogoś oswoić, by myślał tyle o mnie, by widział we mnie więcej niż k
                                                    > ażdy...

                                                    Może tego unikatu jeszcze nie spotkałaś, który odda się Tobie oswoić, musisz czekać i spodziewać się go z każdego zaułka, spójż za okno może stoi tam i czeka wink.

                                                    > Nie wiem czy mnie można na tyle oswoić.

                                                    Z pewnością można, jak będziesz dla kogoś liskiem to nie będziesz mogła nad tym mieć kontroli i prędzej czy później On Cię oswoitongue_out. Tak już tan świat jest urządzony, puzzle naszej układanki (życia) są porozrzucane daleko, czasami te kluczowe najdalejtongue_out.

                                                    > Nie przesłuchałam uncertain jak napsizę to ją zerknę do niej... i do tych wcześneijszy
                                                    > ch, jeszcze teg nie zrobiłam suspicious wybacz...

                                                    Nie wybaczę!!! ;>
                                                    A w ogóle Ty zrobiłaś ze mną wywiad a ja nie wiem skąd hashimotka88 i czego ona słuchatongue_out. Nie wstyd Ci że tak jednostronnie zadawałaś pytania bez dania czegoś o sobie?

                                                    no to jedziemy dalej, może jednak Monika
                                                    IZOLACJA
                                                    > Przykre.. że na codzień jesteś sam... ja nie jestem ale samotna tak.
                                                    Co jets gorsze, bycie sam
                                                    > otnym i samym, czy bycie samotnym i nie sam ale czasem chcący być sam.
                                                    Są takie
                                                    > sytuacje, że chciałabym być taką odrobinką kurzu, na którą nikt uwagi nie zwra
                                                    > ca, która żyje własnym życiem smile

                                                    Smutne. Nie wiem co gorsze, ja chociaż jak chcę być sam to jestem. Mi aż tak samotność nie doskwiera jak jestem zapracowany, najgorsze są te dni kiedy całe mam tylko dla siebie, wtedy jest ciężko, na szczęście dążę do tego by było takich dni jak najmniejsmile. Skoro ktoś widzi we mnie jakąś wartość to się mu oddajetongue_out (bez zboczonych myśli proszębig_grin). Ale wcale nie twierdzę że Ty musisz mieć łatwiej, możliwe że nawet ciężej. Ja mam tak że mnie czasem te 4 ściany przytłaczają i lubię po nocach spacerować po mieście, Ty widzę że lubisz spotkania towarzyskie o poranku ze słoneczkiem smile, kimkolwiek by Ono nie było smile.

                                                    no to jedziemy dalej, a może jednak Magda
                                                    PRZECINEK
                                                    Tutaj cytatu nie będzietongue_out już pewnie dobijam granicy swobodnych myśli, więc postawię dzisiaj przecinek i dokończę w innym terminie, może jutrzejszym. Muszę jeszcze podziękowania złożyć i oddam się w całości pościeli, żeby tylko kawy się nie wystraszyła, może jakoś ją przekonam. Tak se myślę że może dziswny jestem bo kobietom przystoi tak pisać ale facetom?? Hmm.... co ta samotność ze mną robi, albo co Ty zrobiłaś z moją
                                                  • hashimotka88 Re: Ruszyć cztery litery... 17.11.13, 22:06
                                                    Co ja zrobilam.....Z Twoja? suspicious hmmmmm.... Moze.... Posciela? ... uncertain
                                                    No to.... Pomarszczylam ja.... wink ejjjj. big_grin tongue_out no bo co mozna z posciela zrobic ? suspicious nie wiem czemu akurat to mi do glowy przyszlo...

                                                    Az sie popisal tongue_out jak zaczne to.... Dlugo mi zajmie suspicious
                                                    Powiem tylko ze zawarles mnie w pierwszym razie i izolacji wink tam bylo moje M... Mialam nawet pisac ostatnio ze nie trafiles od razu ale tez nie bylo tak zle. Ustrzeliles mnie w srodek wink Ale jednak wole H niz M .... bo M... Jednak lubi sie kryc... Nie lubi tak wiele o sobie mowic. A H.... Duzo nawija i glupotki pisze za ktore M... Moglaby sie wstydzic suspicious
                                                  • hashimotka88 Re: Ruszyć cztery litery... 18.11.13, 14:41
                                                    yyyyyyyyyyyy sory za wczorajszą pościel... że ją pomarszczyłam big_grin ale to przez Ciebie, to Twoja wina, sam myślami mnie tak naprowadziłeś.....suspicious piszac, że oddasz się pościeli a potem że ja coś zrobiłam... no to sobie dopowiedziałam tongue_out
                                                    Wczoraj nie pisałam dalej, nie nawiązywałam do Twojej długaśnej, swobodnej wypowiedzi ^^ bo Ty przecinek postawiłeś więc pozwalam Ci skończyć bym później ja mogła zacząć smile
                                                    I tak wkoło smile a Ty myślałeś, że ten wątek już w dole suspicious
                                                    Nadal się ruszamy aleeee jedną literę gratis mamy big_grin ruszamy czterema literami + 1, bo to palce są wink
                                                  • flakns Re: Ruszyć cztery litery... 18.11.13, 20:12
                                                    i jedziemy dalej Magdo - może jednak??
                                                    Hahaha. Ze niby Ty mi pomarszczyłaś.... pościelbig_grin. Przepraszam ale nie mogłem sie powstrzymać od trzykropka tongue_out. Już tłumaczę to całe nieporozumienie.

                                                    "albo co Ty zrobiłaś z moją"

                                                    to nie był koniec mojego wczorajszego pisania. Już dokładnie wszystkiego nie pamiętam ale następnym wyrazem boło .... nieśmiałościąsmile. Później pisałem jeszcze coś że się dobrze kamufluje i że nikt widząc mnie na ulicy nie skojarzył by z flaknsem z forumtongue_out. Dziwna sprawa bo nie wyskoczyło mi że przekroczyłem limit jak pisałem, a jednak wszystkiego w całości nie wkeiło a ja nawet nie sprawdziłem suspicious i stąd całe nieporozumienie z marszczeniem big_grin.

                                                    > hahha zabawne... wkleiłam te słowa i chciałam pisać a tu... bęc ! Limit, drugi
                                                    > raz suspicious nie pierwszy tongue_out Hmmmm czyżbyś i Ty wcześniej (we wcześniejsyzm posci
                                                    > e) nie miał czasem swojego pierwszego razu suspicious? No bo.... na dwa razy wziąłe
                                                    > ś się za pisanie do mnie smile
                                                    > Nie przyznałęś się tongue_out

                                                    Hmm albo mam dejavu albo już na to odpowiadałem;P Chyba pisałem ale jak by nie to się poprawię tam kiedyś.
                                                    Sprawdziłem - pisałem wink

                                                    WARTOŚĆ
                                                    > hahha ja tak kiedyś sobie myślałam nad słowkiem "bezwartościowa". Przecież ono
                                                    > oznacza że coś nie ma wartości uncertain niby ja dla siebie taka jestem nie mam wartos
                                                    > ci dla samej siebie. Niby nie wyglada to dobrze ale normlanie jest wręcz odwrot
                                                    > nie smile

                                                    Jakoś tak zakręciłaś tutaj że nie rozumiem, ale chyba ogólnie wychodzi że znasz dobrze swoją wartośćsmile. Fajnie mieć takich znajomych którzy nastawiają człowieka na właściwe tory wartościowości, tylko najlepiej jeśli są to prawdziwi przyjaciele którym można zaufać. Ogólnie przypomniał mi się cytat " wartość, a gdzie ty go masz jak nie na zewnątrz, gdzie człowiek doskoczy tam jest jego wartość, taka jest prawda". Coś chyba w tym sensownego jest, ale wartość wewnątrz też jakaś chyba istnieje, może cenniejsza.

                                                    Ja lubię u innych
                                                    > pewnośc siebie, może dlageo że sama tej cchy nie posiadam ale nie lubię zbyt p
                                                    > ewnych...

                                                    Jak ze wszystkim tak i z pewnością nie można przesadzać.

                                                    > Ostatni, jechałam rowerem. Mijał mnie taki jeden motocyklista. Przejechał i...
                                                    > popisał się, zaczął jechać na jednym kole. Jak mnie mijał, pomyśłam o fajny (lu
                                                    > bie motorki) a potem miałąm mieszane odczucia. Głupi przyład, ale tak mi przysz
                                                    > edł do głowy ten koleś.

                                                    Wcale nie taki głupi, ale facet nie musiał mieć aż tak wiele pewności siebie bo inaczej by tak szybko sobie Ciebie nie odpuścił. Zwyczajnie górę w nim wzięła natura, samiec musi się pokazać z jak najlepszej strony, często czymś się popisać, wyróżnić by zwrócić na siebie uwagę wypatrzonej samicy wink

                                                    PRZYJACIELE
                                                    > Czy masz Przyjjaciela M, którego ciała nigdy nie poznamy? suspicious oraz kolegę M,
                                                    > które obok Ciebie czasem ciałem jest?
                                                    ale... i tak mnie ustrzeiłeś suspicious

                                                    Tak, można tak powiedzieć. Jego ciała nigdy nikt nie pozna, nawet jasad. Jego cielesny pierwowzór nie jest moim przyjacielem. Oj więcej w tej sprawię nie napiszę bo naślesz na mnie facetów w bielismile z kaftanem suspicious
                                                    Tak kolega jest już zdecydowanie normalny i cielesny. Zadzwoni czasami bo jest w podobnej sytuacji jak ja i też wyprowadził się z rodzinnych stron, a jak wiadomo chmiel w towarzystwie lepiej smakuje.
                                                    Widać jeszcze potrafię przycelować, choć potrzebuję już kół ratunkowych.

                                                    PORUSZAJĄCA SAMOTNOŚĆ
                                                    > Mi się nadal wydaję, ze my sami jesteśmy jedynie dla siebie tak wytrwali. By pr
                                                    > zejść przez swoje postawione ściany ale... tak na pewno nie jest smile

                                                    Dlaczego na pewno?? Patrząc na to jak niewiele się dzieje w tym świecie w porównaniu z innymi światami, choćby gdzie ludzie mają się łączyć, bardzo prawdopodobne że nikt nie zagląda tutaj nawet przez dziurkę od klucza. Ta wyspa w tym świecie może za daleko odpłynęła od cywilizacji.

                                                    > Jeśli machasz wiosłem do tyłu to łódka i tak płynie do przodu, na pewno dla kog
                                                    > oś smile
                                                    > Jeśli jedno płynie do przodu drugie do tyłu to nigdzie nie dopłyną... będą stal
                                                    > i w miejscu... przyjemnosći ze wspólnego pływania nie poznają...

                                                    No chyba jednak nie jest do końca jak piszesz. Jeśli oboje siedzą wpatrzeni w siebie to potwierdzi się tylko stara prawda, że tylko przeciwności mogą się ze sobą zgrać. Jeśli oboję będą płynąć do przodu lyb tyłu to będą stać w miejscu i nigdzie taki duet nie dopłyni, ale jeśli oboje ze swojej perspektywy w inną stronę, lub choćby gdy tylko jedno będzie wiosłować a drugie tylko jemu dopingować to już jest szansa na jakąś metesmile Widać tylko przeciwieństwa mają szanse wink

                                                    I co wychodzi że dopłynołem do mety. Dziś już nie taki wesoły jak wczoraj, bez żadnego dopingu i dużo bardzie wyeksploatowany przez dzień niż 23 godz temu. No ale tydzień nie daje mi też czasy na zbędne myślenie o prywatnych problemach, zdecydowanie napakowany jestem bardziej przyziemnymi problemami. Jutro kolejny dzień gdzie można będzie podziwiać narodową kompromitację, więc jakoś już mogę się przenieść się do środowego wieczoru bo wtedy dopiero otworzę oczy jak teraz mrugnę smile. Ejjj czy dzisiaj w ogóle był dzień bo ja nie widziałemsad.

                                                    > I tak wkoło smile a Ty myślałeś, że ten wątek już w dole suspicious
                                                    > Nadal się ruszamy aleeee jedną literę gratis mamy big_grin ruszamy czterema literami
                                                    > + 1, bo to palce są wink

                                                    Widać byłem omylny, takie pomyłki mogę popełnić częściej, są całkiem bezbolesna i miłe wink. Lepiej nie wyobrażać sobie jak by +1 nie chciało się ruszać i zastrajkowało. Taki ruch chyba im nie zaszkodzi, przynajmniej póki co na to się nie skarżą.

                                                    wczoraj na końcu był "PRZECINEK," w tej mojej autorskiej wersjiwink

                                                    KROPKA.
                                                  • hashimotka88 Re: Ruszyć cztery litery... 18.11.13, 20:50
                                                    > i jedziemy dalej Magdo - może jednak??

                                                    Skąd ta Magda? suspicious przecież pisałam gdzie mnie zawarłeś w jakich podtytułach. Nie słuchasz mnie tongue_out wink ... a może... chciałeś udać, że niby nie wiesz... a tak naprawdę wiesz. Moze nie chciałeś mnie ujawnić. Tak w ogóle to... byłam druga... hmmm już nie wiem jakie imię było pierwsze. Aaaa Marta, grzechu warta (chyba Marta uncertain). DLa mnie Magdalena i Magda to jakby to samo imię... ale nie znam się. rzadko miałam Magdaleny w około siebie, częściej Magdy były.

                                                    > Hahaha. Ze niby Ty mi pomarszczyłaś.... pościelbig_grin. Przepraszam ale nie mogłem s
                                                    > ie powstrzymać od trzykropka tongue_out. Już tłumaczę to całe nieporozumienie.

                                                    Spoko, Ja na początku jedynie pościel miałam w głowie. Potem i ja trzy kropki widziałam big_grin
                                                    Tak myślałam, ze limit Ci się włączył i zatrzymał Twój popęd na... pisanie wink
                                                    Ejjjj, to już chyba Twój drugi limit. Ja miałam tylko jeden, z resztą już sama nie wiem... jak sie człowiek zatraci to już nie liczy wink

                                                    Już dokładnie wszystkiego nie pa
                                                    > miętam ale następnym wyrazem boło .... nieśmiałościąsmile

                                                    O widzisz... a mi pościel była w głowie big_grin Co ja zrobiłam z Twoją nieśmiałością? hmmm pogłębiłam ja? suspicious wink

                                                    Dziwna sprawa bo nie wyskoczyło mi że przekroczyłem limit
                                                    > jak pisałem, a jednak wszystkiego w całości nie wkeiło a ja nawet nie sprawdził
                                                    > em suspicious i stąd całe nieporozumienie z marszczeniem big_grin.

                                                    Bo się zatraciłeś suspicious
                                                    ehehhe przynajmniej zabawne wyszło to nieporozumienie i sobie nawzajem pomarszczyliśmy... twarze wink Ja się i zdziwiłam i uśmiałam, dla zmarszczek nie było to obojętne suspicious

                                                    > Hmm albo mam dejavu albo już na to odpowiadałem;P Chyba pisałem ale jak by nie
                                                    > to się poprawię tam kiedyś.
                                                    > Sprawdziłem - pisałem wink

                                                    tak, pamiętam jak pisałeś. heheh też tego nie robisz. Jak napiszesz jakąś myśl już jej nie usuwasz. Ja tak mam, uznając pierwotne myśli za właściwe smile

                                                    Fajnie mieć takich znajomych którzy nastawiają człowie
                                                    > ka na właściwe tory wartościowości, tylko najlepiej jeśli są to prawdziwi przyj
                                                    > aciele którym można zaufać.

                                                    Tak prawdziwe. Od realnych moje swobodne loty się zaczęły. Na pewno od realnego, jednego, któy ułatwił innym drogę. Pokazał mi jakie mam głupie myślenie, szczególnie o sobie... i czego jeszcze nie wiem. Kiedyś powiedził mi "Tobie tylko tak się wydaje, że jesteś nieśmiała" big_grin

                                                    > Tak, można tak powiedzieć. Jego ciała nigdy nikt nie pozna, nawet jasad. Jego ci
                                                    > elesny pierwowzór nie jest moim przyjacielem. Oj więcej w tej sprawię nie napis
                                                    > zę bo naślesz na mnie facetów w bielismile z kaftanem suspicious

                                                    Dlaczego przyjacielem jest bezcielesny M... a nie cielesny? Nie mam w sobie takich przyjaciół, nie będziesz miał powodów by panó na mnie nasyłać tongue_out
                                                    Oj tam, to chyba nie jest aż takie dziwaczne. To są nasze myśli, z kimś wypada nam być. Ja nawet ich nie mam zbyt wiele... czasem nie lubię myśleć sama dla siebie...
                                                    Dziwne... ale więcej mam myśli gdy piszę do kogoś... o wiele więcej. Wtedy jakby poznaję siebie. Jkaby moje myśli pośrednio do mnie docierały. Dlatego tak polubiłam pisanie smile Sama przyjaciela M... nie mogę stworzyć. Może dlatego że jestem M.... big_grin

                                                    > No chyba jednak nie jest do końca jak piszesz. Jeśli oboje siedzą wpatrzeni w s
                                                    > iebie to potwierdzi się tylko stara prawda, że tylko przeciwności mogą się ze s
                                                    > obą zgrać. Jeśli oboję będą płynąć do przodu lyb tyłu to będą stać w miejscu i
                                                    > nigdzie taki duet nie dopłyni, ale jeśli oboje ze swojej perspektywy w inną str
                                                    > onę, lub choćby gdy tylko jedno będzie wiosłować a drugie tylko jemu dopingować
                                                    > to już jest szansa na jakąś metesmile Widać tylko przeciwieństwa mają szanse wink

                                                    a moze i podobni do siebie razem mogą płynąć, nawet jeśli ku sobie będą zwróceni.
                                                    No to... płyniemy smile
                                                    Ja bym tak zrobiła. Najpierw jedna osoba macha, potem druga ale, ale... no właśnie co jedna przepłynie to druga sie wróci tongue_out dlatego, w pewnym momencie muszą jednocześnie, płynąć, wspólnymi siłami łódkę obrócić. Dzięki czemu nadal będą płynąć. Nadal będą ku sobie zwróceni. Nie wiem czy mnie teraz zrozumiałeś big_grin

                                                    PRZECINEK lub MYŚLNIK wink

                                                    Dlatego tutaj wpierw napisałam bo chciałam widzieć jak kończysz, jak kropkę stawiasz smile zobaczyłam i później przeniosę się na wcześniejszy post czy dzisiaj? Moze jutro... i wtedy ja swoją kropkę postawię.

                                                    Teraz...

                                                    Przecinek,
                                                  • flakns Re: Ruszyć cztery litery... 27.12.13, 23:24
                                                    > Skąd ta Magda? suspicious przecież pisałam gdzie mnie zawarłeś w jakich podtytułach
                                                    > . Nie słuchasz mnie tongue_out wink ... a może... chciałeś udać, że niby nie wiesz... a t
                                                    > ak naprawdę wiesz. Moze nie chciałeś mnie ujawnić.

                                                    Ty mnie nie słuchasz, a ja niby wszystko muszę? No proszę Cie, nawet mnie, tak mnie nie mi może coś sie pokiełbasić. Za dużo tych imion na M. O właśnie nie chciałem Cię ujawniać... Marcelo tongue_out. Ok, Małgorzato.

                                                    > Spoko, Ja na początku jedynie pościel miałam w głowie. Potem i ja trzy kropki w
                                                    > idziałam big_grin
                                                    > Tak myślałam, ze limit Ci się włączył i zatrzymał Twój popęd na... pisanie wink
                                                    > Ejjjj, to już chyba Twój drugi limit. Ja miałam tylko jeden, z resztą już sama
                                                    > nie wiem... jak sie człowiek zatraci to już nie liczy wink

                                                    Ależ dawno to było, że jużnie pamiętam co z tym limitem chodziło. Chyba aż tak obszernie się nie wypowiadałem żeby mnie ucinali?? Chybatongue_out. Tak myślałem, że chcesz troszkę pokokietować, choć nie bardzo znam znaczenie tego słowa, tylko tak powierzchownie. Ale po Twoich wypowiedziach poznaję je coraz lepiej, chyba tongue_out.

                                                    > ehehhe przynajmniej zabawne wyszło to nieporozumienie i sobie nawzajem pomarszc
                                                    > zyliśmy... twarze wink

                                                    big_grin.

                                                    Na pewno od realnego
                                                    > , jednego, któy ułatwił innym drogę. Pokazał mi jakie mam głupie myślenie, szcz
                                                    > ególnie o sobie... i czego jeszcze nie wiem. Kiedyś powiedził mi "Tobie tylko t
                                                    > ak się wydaje, że jesteś nieśmiała" big_grin

                                                    Zazdroszczę takiego przyjaciela w realu. Taki ktoś to skarb, nie do odkupienia. Pisze Ci to ktoś kto takich nie posiada, więc dbaj o takich przyjaciół, ciężko o nich.

                                                    > Ja bym tak zrobiła. Najpierw jedna osoba macha, potem druga ale, ale... no właś
                                                    > nie co jedna przepłynie to druga sie wróci tongue_out dlatego, w pewnym momencie muszą
                                                    > jednocześnie, płynąć, wspólnymi siłami łódkę obrócić. Dzięki czemu nadal będą p
                                                    > łynąć. Nadal będą ku sobie zwróceni. Nie wiem czy mnie teraz zrozumiałeś big_grin

                                                    Ni w ząb big_grin. Jak oboje się na siebie patrzą i oboje płyną do przodu to ich siły są przeciwstawnwe, jeśli są takie same to sie równowarzą i dlatego oboje stoją w miejscu. Dlatego w płynięciu potrzebni są różnie artyści. Albo się na siebie nie patrzą, albo patrzą i płyną w inną stronę. Czy Ty mnie teraz rozumiesz??

                                                    > Teraz...
                                                    >
                                                    > Przecinek,

                                                    Teraz...
                                                    Kropla*
                                                  • tapatik Zapomniałeś... 28.12.13, 19:41
                                                    flakns napisał:

                                                    > Ty mnie nie słuchasz, a ja niby wszystko muszę? No proszę Cie, nawet mnie, tak
                                                    > mnie nie mi może coś sie pokiełbasić. Za dużo tych imion na M. O właśnie nie
                                                    > chciałem Cię ujawniać... Marcelo tongue_out. Ok, Małgorzato.

                                                    Zapomniałeś o Mercedesie.
                                                    Tez piękne imię.
                                                  • hashimotka88 Re: Zapomniałeś... 28.12.13, 21:22
                                                    Jak juz to.... Mersidessa suspicious wink a tak w ogole jest imie Mercedes? Az sobie sprawdze wink
                                                    Echhh nie mam weny do pisania.... A mam zaleglosci suspicious nie myslalam ze ktos mnie zagada.... Echhh Flakens, Flakens wink
                                                    Mysli mi sie nie ukladaja.... Telefon nie do konca posluszny. Chyba reseta by chcial.... A ja mam bardziej pustke niz chaos. A jak cos w glowie jest to sie nie chce.... Echhhh lepiej chyba nie pisac skoro mysli sa bardziwj niepukladane niz zwykle....
                                                    Kiedy ja Cie Flakens teraz dogonie suspicious dorwe sie laptopa to moze wiecej napisze. Chyba ze zasne.... Nie no.... Nie da sie przeciez przed polnoca suspicious nie pamietam kiedy weszlam w gleboka faze snu jeszcze przed 00.00 Tego samego dnia co wstalam. Zawsze robie to nastepnego wink zawsze.... A raczej regularnie od roku. Nie zasypiam tego samego dnia
                                                  • hashimotka88 Re: Ruszyć cztery litery... 03.11.13, 20:06
                                                    hahah jesteś pierwszym z którym przekroczyłam granicę suspicious a dokąłdnie limit słówek w poście wink
                                                    8 tys znaków to jednak mało... ale w prywatnych wiadomościach jest o połowę mniej. Tam mi się zdarzało złapać na limit.

                                                    No to jedziemy dalej smile

                                                    > Życzę Ci byś teraz... rozkwitłasmile, byś poczuła się potrzebna, byś stała się oso
                                                    > bą która zna swoją niemałą wartość i cieszyła się tym. Obyś teraz nałapał mnóst
                                                    > wo sensu w życiu. Będzie dobrzesmile

                                                    Jak już wspomniałam, z poznaniem swojej wartości trochę mi zajmię wink ale myślę, że jakoś wyjdę ze swojego dołka w którym zawsze tkwiłam. Teraz będę mogła dostzreć jakiś swój sens, że do czegoś mogę być użyteczna. Dzięki za miłe słowa. Też myślę że... przynajmniej będzie lepiej niż było smile gorzej być nie możę... przynajmniej życie choć trochę będzie produktywne.

                                                    > Może jest w tym coś prawdziwego, ale czy do końca nie wiem. Nie chciał bym mimo
                                                    > wszystko by ANIa nią była, bo to by znaczyło że tej dziurki nie zalepię. Czase
                                                    > m myślę że to może dlatego że widzę że inni jak Ona mają lepiej, nie czują tego
                                                    > co ja, czasami piszę że mają podobnie że też są mimo wszystko samotni ale po c
                                                    > hwili widzę że wcale tak nie jest, że są jak najbardziej zadowoleni z życia, z
                                                    > tego co mają. Może to co mnie boli to tylko zwykła zazdrość, albo poczucie byci
                                                    > a oszukiwanym. A może jednak coś bardziej bolesnego i niedostępnego i właśnie t
                                                    > a niedostępność mnie boli.

                                                    Coś na pewno jest na rzeczy z tą niedostępnoscią i niemocą w Twoim przypadku. U mnie jednak brak zazdrości, bo jednak mogę zmienić swój obecny stan i tak na prawdę to zależy głóne ode mnie. Nie byłoy to trudne... tak myślę... ale jednak tkwię w tym stanie co jestem bo nie jest mi źle, czyt. lisek - oswajanie - brak więzów.
                                                    Może i Ona jest tą niezapełnioną pustką... ale pewnie głównie w głowie i można ja zatkać "czymś", kto wie czy nie lepszym materiałem tongue_out
                                                    Poczucia bycia oszykiwanym? Co masz na myśli? Że inni mówiąc o swojej samotności nie są samotni?

                                                    > "Jednej rzeczy nie mógł kupić za żadne pieniądze
                                                    > Takiej, którą chciał najbardziej w swoim życiu móc mieć"

                                                    Od zawsze samotność aż tak Cię męczy? Czy od jakiegoś momentu? KIedy Ta ANia w Twoim życiu się pojawiła?

                                                    > > hmmm jakby się tak zastanowić... moje pierwsze wzdychanie też było takim
                                                    > celem.
                                                    >
                                                    > Też wzdychałaś to owocu zakazanego?? Choć w gimnazjum to pewnie nie był aż taki
                                                    > zakazany. Ale pewnie bolało i dawało do myślenia.

                                                    No właśnie on wtedy nie był zakazany. Ja już miałam go w ręce i dużo ode mnie zależało. Jednak w pewnym momencie wąż zasyczał a ja jabłko z ręki wypuściłam. Później nie potrfiłam powiedzieć, że nadal go chce... on nie wiedział... no i nie wzięłam a nie dużo brakowało...

                                                    > Jednak ja mam inny punkt myślenia. Bezsensowiec nie ma prawa do owocu dlatego,
                                                    > że skoro nie potrafi znaleźć w życiu jakiegoś sensu, to nie ma czego dzielić z
                                                    > innym owocem. Skoro nie potrafi znaleźć sensu swojego istnienia, to nie znajdzi
                                                    > e sensu życia dla innego owocu. BNezsensowiec jest skazany na swój żałosny bezs
                                                    > ens istnienia, chyba że trafi na jakiegoś sensowca który w nim ten sens obudzi
                                                    > lub w nim znajdzie.

                                                    Czasem trzeba znaleźć właśnie ten owoc by sensu większego zaznać.
                                                    CZy jesteśmy aż takimi bezsensowcami? Czy my sami wobec siebie nie jesteśmy zbyt krytyczni? Każdy ma jakis swój sens a to że czasem źle o sobie myślimy to jednak trochę dobrze o nas świadczy. Dostrzegamy swoje wady, nie jesteśmy w sobie za bardzo zadufani. Może za bardzo nawet odjechaliśmy w drugą stronę suspicious

                                                    I jeszcze jedno

                                                    > Moja samotność dotyczy obojętnie jakiej płci. Choć troszkę pojawił się znajomy
                                                    > M który tą przestrzeń koleżeńską wypełnia.

                                                    Czemu nazwałeś go M? Moja ulubiona literka tongue_out ma ze mną związek wink Lubię M oraz odwrócone M bo mnie opisują smile

                                                    > Recykling to świetna sprawa ale tutaj akurat lubię się męczyć bez niego i taki
                                                    > pierwotny wytwór lubię najbardziej.

                                                    Cieszy mnie to bardzo. Możesz liczyć na moje pierwotne myśli. Nauczyłam się je płodzić (niedawno) i mnie samą nieraz zaskakują jak nagle coś ze mnie wyskoczy wink Dlatego zaczęłam lubić pisać - w ten sposób również siebie poznaje. Litery w moim przypadku są jak kalambury. Wiem, że jakieś myśli są ale nie znam ich. Dopiero jak odkrywam litery, hasła to poznaję swoje myśli. MI samej dla siebie nie chce się myśleć... nie chce mi się marzyć... co innego gdy jest odbiorca. Można się popisać wink
                                                    Nie masz wrażenia, że nikt nas nie czyta? big_grin Nikt nie może przejść przez nasze ściany tekstu? MImo, że piszemy publiczni wydaje mi się jakbyśmy byli sami, za jakimś parawanem wink Zapewne jestem w błedzie... ale co tam, można sobie tak pomyśleć.

                                                    > "Pozwólcie mi zostać, pozwólcie mi być
                                                    > Pozwólcie mi zostać, ja nie chcę, nie chcę, nie chcę
                                                    > Odchodzić!"

                                                    Pozwalam zostać. Nie musisz odchodzić smile Więcej moze nas pozostać. Nie musimy smucić się.
                                                    Wiedziałam, że to będzie z Kultu tongue_out choć nie znałam tej piosenki, już sobie przesłuchałam.
                                                    Co do wiosłowania... tak niedawno zaczęłam nazywać z kimś pisanie.... właśnie wiosłowaniem. Każdy ma swoje wiosło i kązdy powinien nim machać by płynać do przodu. Gdy tylko jedna osoba będzie machała to łódka będzie w kółko krążyła. Warto by dwie osobie coś z siebie dawały smile Dalej człowiek dopłynie...

                                                    oj-joj-joj ile tego wyszło big_grin no to....

                                                    Kropka.
    • raziel24 Re: Ruszyć cztery litery... 16.10.13, 17:06
      Powiem Ci Hashi, że jutro oddaje kompa do naprawy więc nie mam już powodu siedzieć w domu poza spaniemsmile Nareszcie wezmę się za coś pożytecznego np. sprzątanie grobów, palenie liści na działce i ogarnięcie piwnicy... komputer to same złowink
      • hashimotka88 Re: Ruszyć cztery litery... 16.10.13, 17:41
        Czyli mówisz, że to już są nasze ostanie chwile razem... na kompie... i później znowu ode mnie zrobisz sobie przerwę, by odpocząć? suspicious hehhe czy ten komp to nie jakaś wymówka suspicious wink który to już raz Ci się psuję?

        Ja w tamtym tygodniu zamiast liście zbierać to... trzepałam by było ich więcej. Trzepałam z winogrona by później znowu ich nie zbierać suspicious

        W lecie znalazłam niezwykłego liścia, właśnie z winogrona. O takiego :

        https://files.tinypic.pl/i/00458/69m6ptpwes87.jpg

        CUdaczny to był liść, maryśkę miał w środku big_grin i nie mogłam się powstrzymać by go nie uchwycić w swoich pikselach smile

        A tak w ogóle, to co się dzieje ze zdjęciem na stronie głównej?
Pełna wersja