trevor87
11.11.13, 13:37
Witam. Osiągnąlem dno wewnetrznego kryzysu, stąd próba wylania żalu, z którym ciężko mi się wygadac. Kiedyś mając lat 17 zakochałem się bez granic. Długo czekałem na swoją szansę okazania uczuć, a gdy ta nadeszła nie wytrzymalem presji. Zrażony drobnymi niepowodzeniami postanowiłem odłożyć w czasie próbę realizacji tego zwiazku. Czekalem na lepsze czasy, które nigdy niestety nie nastaly. Obecnie mam lat 26. Przez ten caly czas moje uczucie nie gasło, wręcz przeciwnie, wzrastalo z każdym miesiącem, z każdą absurdalną drobinka formy kontaktu. Przez ten cały czas odrzucałem wszelkie inne szanse czekając na tę jedyną. Jakiś rok temu postanowiłem w końcu wytrzeźwieć, znaleźć nową miłość. I tu problem, odrzucilem wszystkich dawnych znajomych, dawne kontakty, szanse na miłość. Dzis zostałem sam, bez naiwnego czekania, które mnie trzymało. Miejsce mojej pracy i jego czas nie sprzyja poznawaniu nowych ludzi. Studencki czas minął bezpowrotnie, wkroczylem samotnie w dorosłe życie. Chcę to zmienic. Szukanie drugiej połówki w takim miejscu to dla mnie jedna z ostatnich desek ratunku
. mieszkam na slasku jeśli jest tu równie samotna, to proszę o kontakt.