zyjebezdrugiejpolowy
21.03.14, 22:38
Ponieważ jestem nowy - Witam.
Ponieważ nie wiem czy to dobry dział - jak zły to przepraszam.
Ponieważ wiem, że mało was obchodzą problemy nastolatków - ostrzegam, że to żale 17-latka.
Ponieważ nie chcę wam marnować czasu - uwaga: będzie długo.
No więc. Moja osoba w gimnazjum w sumie nie występowała. Co najwyżej wtedy, kiedy ktoś się o mnie potknął. Cichy, mały kujonek w okularkach i sweterku. Ekstra.
W trzeciej klasie się obudziłem, ale z ręką w nocniku. Przez ostatnie pół roku gimn. szarżowałem w kierunku "normalności", coby w liceum móc się jakoś pokazać.
W szkole średniej, już w miarę normalny, poznałem baaaardzo dużo fajnych dziewczyn, ale jako realista wiedziałem, że nie mam szans. Metodą prób i błędów przez półtora roku szlifowałem swoje cechy zewnętrzne i charakter. W końcu, gdy znalazłem się na dobrym poziomie, żeby zacząć szukać drugiej połówki poczułem się jak orangutan za sterami Jumbo Jeta... Kompletnie nie wiem jak się zachować i co robić. Staram się być miły i zabawny, ale to nie wystarcza. Za to kumpel, który mądrością nie grzeszy, ale jest wysportowany, ma ogromne "branie"... Czy coś tu jest nie tak? Nie bardzo wiem jak zmienić status z "kolega" na "ten bliższy kolega". Jak zagadać, czy coś...
Co nie zmienia faktu, że próbuję. Na "cel" wziąłem sobie spokojną, cichą i przede wszystkim ładną koleżankę z klasy. Akurat w ostatnim czasie zaczyna zmieniać się z kujonki w naprawdę świetną dziewczynę. W sumie zauważyłem, że moje zainteresowanie działa w drugą stronę (no co, raczej zdystansowana dziewczyna nagle zaczyna opierać się o mnie, to raczej coś znaczy, nie? nie...?), ale jest też sporo sprzeczności. Niby sama zaczyna rozmowę, o coś się pyta, żartuje itd. ale kiedy ja coś mówię często przewraca oczami, albo patrzy się gdzieś do góry i bawi się bransoletką... I całą Big bang theory szlag trafia. Pomożecie rozstrzygnąć jak to w końcu jest?