ice_flower
06.04.14, 10:11
Jestem tak cholernie samotna że nie wyrabiam. Wstaję rano i sama jem śniadanie potem sama piję kawę. Co to za przyjemność? Niedziela. Piękny dzień za oknem a mnie się nie chce uśmiechać do samej siebie. Patrzę na swoją twarz w lustrze i rozciągam usta w uśmiechu ale on jest sztuczny nieszczery bo oczy nadal są smutne. I taki będzie cały dzień. Kolejny samotny. Nie chce mi się gotować. Kiedyś gotowałam i sprawiało mi to radość. Ale przede wszystkim dlatego że mogłam swoimi staraniami sprawić przyjemność drugiej osobie. Marzy mi się zasiąść wspólnie do stołu i delektować się posiłkiem. Iść na wspólny spacer. Cieszyć się z drobiazgów dzielonych z drugą osobą. Jestem zwierzęciem stadnym i chyba zawsze byłam. W pojedynkę obumieram... Przepraszam za tę wylewność ale naprawdę nie daję już rady siedzieć przy jednym nakryciu na stole