Zobowiązania bez seksu

22.04.14, 07:47
Czasem się mówi "seks bez zobowiązań", czyli podniecamy się nawzajem, lubimy, ale nie mamy ochoty tworzyć czegoś więcej. Jak spotkamy na swojej drodze kogoś innego, to się bez żalu rozstaniemy.

A sytuacja odwrotna?
Czujemy szaleństwo w sercu, z wzajemnością, ale rezygnujemy z seksu.
    • czarny.onyks Re: Zobowiązania bez seksu 22.04.14, 07:53
      rezygnować? ale po co?wink
    • salsa13only Re: Zobowiązania bez seksu 22.04.14, 10:33
      Jeżeli oboje jesteśmy wolnymi osobami i szaleństwo jest, nie ma takiej możliwości aby rezygnować z czegoś fajnego, bo i po co?big_grin
    • witamina_b12 Re: Zobowiązania bez seksu 22.04.14, 10:46
      zobowiązania bez seksu... to raczej brzmi nie jak "szaleństwo w sercu" tylko jak "wypalone małżeństwo z kredytem i dziećmi"...
      • ame_belge34 Re: Zobowiązania bez seksu 22.04.14, 14:00
        Tapatik, czyś Pan zgłupiał ? suspicious a czemu odamwiać sobie najlepszego ? big_grin to nie humanitarne wręcz big_grin
    • zajonc.o.poranku Re: Zobowiązania bez seksu 22.04.14, 19:35
      tapatik napisał:

      > A sytuacja odwrotna?
      > Czujemy szaleństwo w sercu, z wzajemnością, ale rezygnujemy z seksu.

      Jak już ktoś słusznie zapytał : po co?
      Ale owszem, rezygnujemy. Gdy ona mieszka na Atlantydzie i trudno tam dojechać.
    • mayenna Re: Zobowiązania bez seksu 22.04.14, 20:45
      Ale jak rezygnujemy: na stałe czy czasowo? Czekanie ma swój urok ale nie przesadzałabym bo krew nie woda i długo się tak nie da jak ludzi do siebie ciągnie.
      • tapatik Re: Zobowiązania bez seksu 23.04.14, 07:26
        To takie teoretyczne gdybanie. Przypomniało mi się coś z przeszłości.
        Miało być czekanie do ślubu, a wyszło to co wyszło.
        • abyss7 Re: Zobowiązania bez seksu 23.04.14, 08:33
          tapatik napisał:

          > To takie teoretyczne gdybanie. Przypomniało mi się coś z przeszłości.
          > Miało być czekanie do ślubu, a wyszło to co wyszło.

          Ale to ze względów religijnych? Jeśli tak, to rozumiem takie ograniczenie się, ale jestem kompletnie przeciwny. Dla mnie w tym obszarze MUSI w miarę grać, bo skrajne niedopasowanie rodzi potworne rozczarowanie, frustrację, złość itd. Wystarczy rzucić okiem na gazetowe forum "brak seksu w małżeństwie".
          • mayenna Re: Zobowiązania bez seksu 23.04.14, 11:42
            Ale z tegoż forum tez wynika, że jak przed ślubem/dzieckiem gra to potem niekoniecznie. Moim zdaniem w tej sferze liczy się nie próba sama w sobie, chociaż jest to ważne, ale sposób podejścia do tej sfery życia, do życia w ogóle i do kochanej osoby.Mam wrażenie, że często seks jest wykorzystywany jako narzędzie do kontroli i manipulacji, jako nagroda za coś i z tego powodu jednak podejrzliwie podchodziłabym do czystości przedmałżeńskiej. Trudno ją utrzymac jak ludzi naprawdę do siebie ciągnie.
            • abyss7 Re: Zobowiązania bez seksu 23.04.14, 15:48
              mayenna napisała:

              > Ale z tegoż forum tez wynika, że jak przed ślubem/dzieckiem gra to potem niek
              > oniecznie. Moim zdaniem w tej sferze liczy się nie próba sama w sobie, chociaż
              > jest to ważne, ale sposób podejścia do tej sfery życia, do życia w ogóle i do k
              > ochanej osoby.

              Słuszna uwaga - dobry dobór pod względem zbliżonego poziomu potrzeb seksualnych nie gwarantuje udanego pożycia po ślubie. Gdy wieź emocjonalna wygasa, to choćby dwoje bardzo potrzebowało, to mogą na siebie nie mieć chęci. Niestety identycznie można powiedzieć o staraniach przed i po ślubie. Na początku są kwiaty, wiersze, romantyczne wieczory przy świecach, a później "no nastaw sie stara, bo se dziugnąć chce" wink

              O ile więc związanie się ze starającym się partnerem, czy dobór pod względem zbliżonych potrzeb seksualnych nie gwarantują trwałego związku, o tyle związanie się osób o bardzo zróżnicowanym libido GWARANTUJE OGRMONE PROBLEMY w związku, jest to wejście w małżeństwo z wpisaną drogą krzyżową...


              > Mam wrażenie, że często seks jest wykorzystywany jako narzędzie d
              > o kontroli i manipulacji, jako nagroda za coś i z tego powodu jednak podejrzliw
              > ie podchodziłabym do czystości przedmałżeńskiej.

              A to zupełnie inny problem i najczęściej nie pojawia się na początku, ale w późniejszej fazie związku. Seks jako system kontroli, kar i nagród stosowany jest chyba wyłącznie przez jedną z płci i niestety jest bardzo powszechny. Zdaniem seksuologów jest to jednak fatalny w skutkach strzał we własną stopę... Okazuje się bowiem, że w sytuacji gdy partner musi zapracować na pożycie to jest to forma... transakcji, czyli niejako prostytucji. Idąc tym tropem po pewnym czasie dochodzi on do wniosku, że być może przepłaca za niewarty towar i może trzeba sprawdzić w innych sklepach... Nagle odkrywa, że za głupie 200zł może nabyć absolutnie perfekcyjne, młode ciało, które przywita go uśmiechem i dobrym słowem... Wtedy już za darmo może nie chcieć wrócić do tamtego zaobrączkowanego... uncertain
              • gwen75 Re: Zobowiązania bez seksu 24.04.14, 00:03
                abyss7 napisał:

                > Seks jako system kontroli, kar i nagród stosowany jest
                > chyba wyłącznie przez jedną z płci i niestety jest bardzo powszechny.

                Parę takich zagrywek i się mówi "adieu". W związku nie ma miejsca na takie chore zachowania.
                • abyss7 Re: Zobowiązania bez seksu 24.04.14, 12:47
                  gwen75 napisał:

                  > Parę takich zagrywek i się mówi "adieu". W związku nie ma miejsca na takie chor
                  > e zachowania.

                  A Gwen to się rozwodził kiedyś...? Niestety, opisane zagrywki najczęściej pojawiają się w związkach o dłuższym stażu, a nie na początku, a przy wspólnym domu, dzieciach, kredytach adieu nie mówi się tak prosto...
                  • gwen75 Re: Zobowiązania bez seksu 26.04.14, 01:03
                    Nie rozwodziłem się i rozwodzić nie będę wink Nie pozwolę, by państwo (czy ktokolwiek inny) się wtrącało do moich związków. To są moje osobiste i prywatne sprawy smile
                    Myślę, że skłonność do manipulacji można zauważyć już na samym początku związku. I nieważne jak się ona objawia i czego dotyczy. Zwykle nie jest to pojedynczy przypadek, a właśnie skłonność uwarunkowana charakterologicznie i stosunkowo łatwo ją wychwycić.
                    • gwen75 Re: Zobowiązania bez seksu 26.04.14, 01:09
                      Oczywiście inna sprawa, gdy po kłótni jeden z partnerów po prostu nie ma ochoty na seks. To całkiem naturalne i w takiej sytuacji nie można mówić o manipulowaniu.
                    • ice_flower Re: Zobowiązania bez seksu 26.04.14, 09:09
                      Tylko weź pod uwagę że na samym początku związku człowiek zazwyczaj jest zakochany i niekoniecznie trzeźwo patrzy na obiekt swojej miłości.. No chyba że zakładasz że wchodzisz w związek bez specjalnych emocji i na chłodno obserwujesz i kalkulujesz czy warto. Tylko ja tak nie potrafię..
                      • abyss7 Re: Zobowiązania bez seksu 26.04.14, 09:19
                        No właśnie, różowe okulary nie ułatwiają dokonania wnikliwej oceny, a zwłaszcza, gdy człek widzi to, co chciałby widzieć...
                        • ice_flower Re: Zobowiązania bez seksu 26.04.14, 09:31
                          I odsuwa od siebie to czego nie chce dostrzec.. A jak wiadomo miłość jest ślepa.
                          • gwen75 Re: Zobowiązania bez seksu 26.04.14, 09:42
                            ice_flower napisała:

                            >A jak wiadomo miłość jest ślepa

                            Mi nic na ten temat nie wiadomo... wink W moim przypadku każda poważniejsza wada drugiej osoby nadwątla moją miłość do niej. Gdy wad jest zbyt dużo, lub są zbyt poważne, moja miłość zostaje zgaszona wink
                      • gwen75 Re: Zobowiązania bez seksu 26.04.14, 09:38
                        Oj tam, oj tam, zaraz "chłodno kalkulujesz". Wystarczy mieć oczy otwarte i nie udawać, że się pewnych rzeczy nie widzi wink Myślę, że w związek należy wchodzić z opcją wycofania się, gdy coś przestanie grać (przecież na początku ludzie się dopiero poznają i wiele poważnych niezgodności może się ujawnić). Gdy ktoś całkowicie wyklucza "opcję wycofania się" to potem mogą się pojawić poważniejsze problemy, a obecność dzieci może komplikować rozstanie. Więc jeśli rozstanie to lepiej wcześniej niż później. I jeszcze bardzo ważne: nadzieja, że ktoś się zmieni (czy my go zmienimy) jest zwykle płonna wink
                        • ice_flower Re: Zobowiązania bez seksu 26.04.14, 10:06
                          Nigdy nie kochałeś bezwarunkowo? Tak do upojenia? Tak że świat przestawał istnieć na chwilę? Tego się nie planuje i nie można powstrzymać. Taka miłość dodaje skrzydeł. Unosi nad ziemią i pewnego dnia po prostu stwierdzasz fakt: nie umiem bez niej/niego żyć.. Tu nie ma opcji wyboru. Bo jak żyć bez części siebie? Ja właśnie tak odczuwałam jego brak. Jakby ktoś utrącił mi jedno skrzydło.. Boże czy w moim wieku to totalna naiwność że spotkam jeszcze takie uczucie? I wierutna bzdura?? Bo jak czytam to co piszą mężczyźni.. sad

                          Tak. Wiem. Im wyżej się leci na skrzydłach miłości tym trudniej się pozbierać po upadku. Miałam złamane obydwa skrzydełka. Rany się zagoiły jednak. Zostały tylko blizny. Lubię je bo przypominają mi o tym co było i uwierają pod pachami.. wtedy wiem że pewnych błędów już nie popełnię. Ale nadal chcę kochać całą sobą. Bo tylko tak potrafię..
                          • gwen75 Re: Zobowiązania bez seksu 26.04.14, 10:22
                            ice_flower napisała:

                            > Nigdy nie kochałeś bezwarunkowo? Tak do upojenia? Tak że świat przestawał istni
                            > eć na chwilę? Tego się nie planuje i nie można powstrzymać. Taka miłość dodaje
                            > skrzydeł. Unosi nad ziemią i pewnego dnia po prostu stwierdzasz fakt: nie umiem
                            > bez niej/niego żyć.. Tu nie ma opcji wyboru. Bo jak żyć bez części siebie? Ja
                            > właśnie tak odczuwałam jego brak. Jakby ktoś utrącił mi jedno skrzydło.. Boże c
                            > zy w moim wieku to totalna naiwność że spotkam jeszcze takie uczucie? I wierutn
                            > a bzdura?? Bo jak czytam to co piszą mężczyźni.. sad

                            Przecież nikt Ci nie zabroni bezwarunkowo akceptować skłonności do kieliszka, boksowania, kłamania czy innych pomniejszych ludzkich przypadłości... ;P

                            > Ale nadal chcę kochać całą sobą.

                            Tak też można, tylko z właściwą osobą, dobrze poznaną. Lepiej, gdy wielka miłość pojawia się potem, niż na samym początku wink
                            • ice_flower Re: Zobowiązania bez seksu 26.04.14, 10:34
                              Na pewno wiesz że nie chodziło mi o skłonność do kieliszka i inne tego typu przypadłości. To o czym piszesz jest nieakceptowalne i raczej nie dałabym rady zauroczyć się taką osobą. O miłości nawet nie mówię..

                              Pewnie że lepiej mieć wpływ na to kiedy miłość nas dopadnie smile Cóż z tego skoro ona robiła ze mną co chciała i kiedy chciała. Do tej pory przynajmniej.. wink Teraz zamierzam być twarda.. wink
                              • gwen75 Re: Zobowiązania bez seksu 26.04.14, 10:49
                                ice_flower napisała:

                                > Na pewno wiesz że nie chodziło mi o skłonność do kieliszka i inne tego typu prz
                                > ypadłości. To o czym piszesz jest nieakceptowalne i raczej nie dałabym rady zau
                                > roczyć się taką osobą. O miłości nawet nie mówię..

                                To był tylko przykład, bo istnieją kobiety, które w taki sposób realizują ideę "bezwarunkowej akceptacji" wink
                                • ice_flower Re: Zobowiązania bez seksu 26.04.14, 12:52
                                  Albo powolnego zniszczenia. W sumie jak to nazwiemy to tylko umowa..
                          • gwen75 Re: Zobowiązania bez seksu 26.04.14, 10:49
                            ice_flower napisała:

                            > Nigdy nie kochałeś bezwarunkowo? Tak do upojenia? Tak że świat przestawał istni
                            > eć na chwilę? Tego się nie planuje i nie można powstrzymać. Taka miłość dodaje
                            > skrzydeł. Unosi nad ziemią i pewnego dnia po prostu stwierdzasz fakt: nie umiem
                            > bez niej/niego żyć..

                            Takie upojenie miłosne to bardziej zakochanie we własnym zakochaniu a nie w drugiej osobie, takie egocentryczne pragnienie bycia nieziemsko szczęśliwym, fruwanie w chmurach bez łączności z rzeczywistością tongue_out Miłe to jest oczywiście, ale trzeba uważać, by za wysoko nie odlecieć... wink
                          • abyss7 Re: Zobowiązania bez seksu 26.04.14, 11:05
                            ice_flower napisała:

                            > Boże czy w moim wieku to totalna naiwność że spotkam jeszcze takie uczucie? I wierutn
                            > a bzdura?? Bo jak czytam to co piszą mężczyźni.. sad

                            A co takiego piszą? Są w tym jednomyślni?
                            • ice_flower Re: Zobowiązania bez seksu 26.04.14, 12:54
                              No tak. Słusznie. To co piszesz jest często zbieżne z moimi odczuciami.. smile
              • mayenna Re: Zobowiązania bez seksu 24.04.14, 07:26
                Oj, przesadzasz z ta rekację. W życiu to raczej wygląda tak, że pan znajduje kochanke, ale taka, która nic nie oczekuje bo on jej mówi o uczuciach, o tym jaki jest samotny i że z zona nie żyje, ale nie chce zmieniac bo dzieci/kredyt i tak dalej. Nie uważa zony za wybrakowany towar bo ceni sobie instytucje rodziny i oprócz łozka jest mu w tym ukladzie dobrze. Taki komformizm podyktowany pragmatyzmem.
                Żona zwykle wie lub domyśla się albo sa juz tak oddaleni od siebie, że nie obchodzi jej to póki pozory sa zachowane.
                Ale to sa wybory, których dokonujemy na samym poczatku związku. Widać od razu jaka kto chce pozycje w tym związku zająć, jak buduje relacje.
              • ame_belge34 Re: Zobowiązania bez seksu 24.04.14, 11:32
                >no nastaw sie stara, bo se dziugnąć chce>
                piękne big_grin już mi do głowy przyszła damska wersja suspicious

                A tak ogarniając temat (bo znowu mi sie drzewko rozjedzie) :
                - szantaż brakiem seksu jest obrzydliwy bo w sumie oprócz karanego partnera, każe się też siebie, chyba ze jest to wybieg dla tych, którzy seksu nie lubią.

                - wstrzemięźliwość przed dla mnie nie ma żadnego wytłumaczenia (nawet religijne mnie jakoś nie przekonuje), seks to nie tylko technika (tej powiedzmy mozna nawzajem się nauczyć) ale dopasowanie pod kątem temperamentów, smaku, zapachu, no tu raczej kompromisiu na dłuższą metę nie da się osiągnąc, bo albo coś nam pasuje albo nie.

                - a podstawą tego wszystkiego jest rozmowa i jeszcze raz rozmowa. Ot co ! chyba najbardziej zapomniany sposób wymiany mysli. Wychodzę z założenia, ze nie jestem jasnowidzem i nie chce zgadywać czego oczekuje ode mnie partner, co lubi, czego nie znosi, co mu chodzi po głowie suspicious Ale o tym niestety ludzie zapominają, albo zwyczajnie krępuje ich taka rozmowa.

                Perfekt kiedyś śpiewał: bosa do mnie przyjdź i od progu powiedz mi czego chcesz... idealna puenta ostatniego akapitu
                • abyss7 Re: Zobowiązania bez seksu 24.04.14, 13:32
                  ame_belge34 napisała:

                  > - a podstawą tego wszystkiego jest rozmowa i jeszcze raz rozmowa. Ot co ! chyba
                  > najbardziej zapomniany sposób wymiany mysli. Wychodzę z założenia, ze nie jest
                  > em jasnowidzem i nie chce zgadywać czego oczekuje ode mnie partner, co lubi, cz
                  > ego nie znosi, co mu chodzi po głowie suspicious

                  Ami, jak zwykle słusznie prawisz, no jest jednak zasadniczy problem - w naszym społeczeństwie O TYM SIĘ NIE MÓWI uncertain

                  Swobodnie to sobie my możemy rozmawiać - my, którzy mamy już swój wiek, swoje doświadczenia, jesteśmy niezależni i gówno nas obchodzi, co o nas myślą inni. Natomiast osoby wchodzące w dorosłe życie, a zwłaszcza te wychowane w konserwatywnych, religijnych rodzinach często nie są w stanie poruszać tematu seksu, choćby bardzo chciały. Jak ktoś nasiąknął ideą, że nawet erotyczna myśl jest nieczystością duszy, to jak ma wyznać innej osobie, że ma na coś ochotę? Zwłaszcza, jeśli potrzebuje czegoś więcej niż 15 minut pod kołdrą i przy zgaszonym świetle... Tak więc pragnienia ciała niszy w środku i wiedzie marny żywot, ale w zgodzie ze swoim sumieniem.

                  • ame_belge34 Re: Zobowiązania bez seksu 24.04.14, 13:55
                    Mówisz o osobach wychowanych w purystycznych domach, ja raczej miałam na myśli osoby wychowane w "normalnych" domach, niekoniecznie wierzących ortodoksyjnie.
                    Rozmawiałam z wieloma osobami i rzeczywiście istnieje problem w rozmowach o seksie, nazwania oczekiwań, preferencji. Nie wiem dlaczego, ale to własnie kobiety czują się najbardziej skrępowane.
                    • ame_belge34 Re: Zobowiązania bez seksu 24.04.14, 13:56
                      purytańskich * oczywiście smile
                    • abyss7 Re: Zobowiązania bez seksu 24.04.14, 14:17
                      ame_belge34 napisała:

                      > Rozmawiałam z wieloma osobami i rzeczywiście istnieje problem w rozmowach o sek
                      > sie, nazwania oczekiwań, preferencji. Nie wiem dlaczego, ale to własnie kobiety
                      > czują się najbardziej skrępowane.

                      No jak to czemu? Normy społeczne. Facet to zawsze miał być rozpalony buchaj, a dziewczę uosabiać niewinność, czystość, wstrzemięźliwość itd. Chłopak więc zawsze mógł rozmawiać o seksie, a dziewczynce nie wypadało... Więc choćby miała straszną ochotę, musiała czuć się winna tego, że w ogóle pragnie... uncertain
                      • ame_belge34 Re: Zobowiązania bez seksu 24.04.14, 14:32
                        nooo i efekt jest taki, ze te, ktore mowia od progu suspicious na poczatku wywoluja szok uncertain dopiero potem do faceta dochodzi sens wypowiedzi i pojawia sie blogostan na twarzy big_grin
                        • abyss7 Re: Zobowiązania bez seksu 24.04.14, 14:40
                          ame_belge34 napisała:

                          > dopiero potem do faceta dochodzi sens wypowiedzi i pojawia sie blogost
                          > an na twarzy big_grin

                          ... albo przerażenie, złość i agresja.

                          Oj Ami, Ami, czyżbyś też była w niewoli stereotypów? Temperament nie zależy od płci, zdaniem wielu rozkłada się identycznie o obu grupach. Facet nie zawsze chce więcej niż kobieta... Kiedy tak się trafia (a to naprawdę nic nadzwyczajnego) dziewczyna staje się szmatą, dziwką, zdzirą itd...
                          • ame_belge34 Re: Zobowiązania bez seksu 24.04.14, 14:50
                            > ... albo przerażenie, złość i agresja.>
                            a na co złosć ? ze nie trafił na egzemplarz wielce cnotliwy ?

                            nie uwierzę, ze dla normalnego faceta, kobieta, która swobodnie się przy nim czuje, nie zakrywa każdego newralgicznego detalu swojego ciała, lubi siebie, jest spontaniczna i otwarta łózkowo jest dziwką uncertain
                            Te czasy już chyba minęły, mam przynajmnije taką nadzieję smile
                            • abyss7 Re: Zobowiązania bez seksu 24.04.14, 15:09
                              ame_belge34 napisała:

                              > > ... albo przerażenie, złość i agresja.>
                              > a na co złosć ? ze nie trafił na egzemplarz wielce cnotliwy ?
                              >
                              > nie uwierzę, ze dla normalnego faceta, kobieta, która swobodnie się przy nim cz
                              > uje, nie zakrywa każdego newralgicznego detalu swojego ciała, lubi siebie, jest
                              > spontaniczna i otwarta łózkowo jest dziwką uncertain
                              > Te czasy już chyba minęły, mam przynajmnije taką nadzieję smile

                              A co znaczy normalny facet? Co w ogóle jest normą w tych sprawach?

                              Oczywiście, że kobieta swobodna, lubiące siebie, spontaniczna i otwarta w łóżku jest marzeniem wielu, ale... no własnie - jest ogromne ale - wszystko jest ok, jeśli nie ma większych potrzeb niż jej facet. Naprawdę nie znasz od tej strony facetów? To ogromny cios w ich męskość byłby.

                              Zobacz na kryteria doboru, dlaczego płeć brzydsza chętnie snuje wyobrażenia o romansach z kobietami rozwiązłymi, zepsutymi dziwkami, ale na żony to szuka cnotliwych i cichych dziewic? Bo na tym polu w domu to facet chce mieć więcej do powiedzenia.

                              I żeby nie było, to nie jest moje podejście, ja uwielbiam kobiety baaaaaaaaaaaaaaaaaardzo seksualne, ale opisałem zachowanie większości.

                              • ame_belge34 Re: Zobowiązania bez seksu 24.04.14, 15:23
                                no właśnie dlatego ta wstrzemięźliwość przed ślubem jest bez sensu, ja tego nie rozumiem uncertain

                                a co do normalnego faceta ? ja wiem ze to sprawa indywidualna, ale dla mnie normalny to nie ciapa i ciepłe kluchy. Taki, co potrafi wziąć sprawy w swoje ręce suspicious i do tego ma poukładane w głowie co nieco i przede wszystkim szanuje swoją partnerkę.
                                Łozko to trochę teatr, inny swiat, który rózni się od codzienności, odrywa od niej, tam mozemy być kim chcemy.

                                I wnioski sie same nasuneły: rozmowa, akceptacja, brak wstydu i szacunek iodealna kompilacja smile
                                • abyss7 Re: Zobowiązania bez seksu 24.04.14, 15:29
                                  ame_belge34 napisała:

                                  > I wnioski sie same nasuneły: rozmowa, akceptacja, brak wstydu i szacunek iodeal
                                  > na kompilacja smile

                                  "Fakt oczywisty" smile
                                  Chociaż puzzle niekompletne, jak dla mnie zabrakło bardzo ważnego elementu.
                                  • ame_belge34 Re: Zobowiązania bez seksu 24.04.14, 15:33
                                    co ominęłam ? oprócz miłości ?
                                    • abyss7 Re: Zobowiązania bez seksu 24.04.14, 15:41
                                      ame_belge34 napisała:

                                      > co ominęłam ? oprócz miłości ?

                                      Zapędziłem się... To moja kompozycja przypraw i nie znaczy, że każdemu musi pasować ten smak.
                                      • ame_belge34 Re: Zobowiązania bez seksu 24.04.14, 15:49
                                        specjalnie nie mówiłam o sferze uczuciowej, bo ona powinna być podstawą, o ile nie mówimy o "seksie przyjacielskim". Wiadomo, ze na początku związku o wielkich uczuciach nie ma co mówić, ale choćby sympatia sie przydała dla scalenia realcji.
                                        • abyss7 Re: Zobowiązania bez seksu 24.04.14, 15:57
                                          ame_belge34 napisała:

                                          > specjalnie nie mówiłam o sferze uczuciowej, bo ona powinna być podstawą,

                                          Oj już widzę dziewczę z wyrzutami sumienia, że nie wspomniało było o tym, o czym porządna dziewczynka zawsze mówić winna tongue_out wink

                                          Luz, nie o tym myślałem smile Ale wycofałem się i nie chcę wnikania, bo kucharz tajników swej kuchni nie zdradza wink
                                • ame_belge34 Re: Zobowiązania bez seksu 24.04.14, 15:32
                                  >Zobacz na kryteria doboru, dlaczego płeć brzydsza chętnie snuje wyobrażenia o romansach z kobietami rozwiązłymi, zepsutymi dziwkami, ale na żony to szuka cnotliwych i cichych dziewic? Bo na tym polu w domu to facet chce mieć więcej do powiedzenia. >

                                  rozumiem, ze facet chce być strona dominującą, ale skoro żona cnotliwa nie bedzie chociaż w częsci zaspokajała jego oczekiwań doprowadzi to wczesniej czy później do strasznej flustracji, no bo jaka to frajda kiedy szanowna małżonka tylko przy zgszonym światle, zapięta pod szyję w swojej niesmietlenej koszuli po kostki, w jednej pozycji z góry i na święte zawsze ustalonej ?
                                  • abyss7 Re: Zobowiązania bez seksu 24.04.14, 15:39
                                    ame_belge34 napisała:

                                    > no bo jaka to frajda kiedy szanowna małżonka tylko
                                    > przy zgszonym światle, zapięta pod szyję w swojej niesmietlenej koszuli po kos
                                    > tki, w jednej pozycji z góry i na święte zawsze ustalonej ?

                                    No nie przesadzaj, pomiędzy wyuzdaną dziwką a cnotką, co to tylko w nocnej koszuli, jest jeszcze trochę kombinacji smile

                                    • ame_belge34 Re: Zobowiązania bez seksu 24.04.14, 15:47
                                      o wypraszam sobie, ja tylko odniosłam się do Twojego postu, o cnotliwej tongue_out
                                      • abyss7 Re: Zobowiązania bez seksu 24.04.14, 15:59
                                        ame_belge34 napisała:

                                        > o wypraszam sobie, ja tylko odniosłam się do Twojego postu, o cnotliwej tongue_out

                                        Ech, i znowu Ami w niewoli stereotypów się znalazła!
                                        A że ubrana cnotliwie to co, nie warta grzechu? wink big_grin

                                        https://cdn2.modnezakupy.net/s2/irall/nun-1-8.jpg
                                        • ame_belge34 Re: Zobowiązania bez seksu 24.04.14, 17:50
                                          No cnotliwa to ona Ci bardzo suspicious

                                          patrząca zwłaszcza na te duże niebieskie oczy big_grin tylko habit jej trochę upitolili big_grin
                                        • raziel24 Re: Zobowiązania bez seksu 24.04.14, 18:55
                                          Jej widzę, że moda zakonna idzie w ciekawym kierunkusmile
                                        • ice_flower Re: Zobowiązania bez seksu 24.04.14, 19:09
                                          Jaki to zakon? Może to jest jakaś opcja..
                                          • ame_belge34 Re: Zobowiązania bez seksu 24.04.14, 19:13
                                            no no !ale kurczę trzeba mieć figurę i atrybuta niektóre wink big_grin
                                            • ice_flower Re: Zobowiązania bez seksu 24.04.14, 19:31
                                              Nie jest ze mną tak źle a czerń ponoć wyszczupla..
                                          • mayenna Re: Zobowiązania bez seksu 24.04.14, 19:16
                                            ice_flower napisała:

                                            > Jaki to zakon? Może to jest jakaś opcja.

                                            Siostry przytulanki...
                  • mayenna Re: Zobowiązania bez seksu 24.04.14, 16:04
                    Abyss, chyba jednak słabo znasz katolików. O seksie się albo rozmawia w domu, albo nie. Wyznanie raczej nie ma tu nic do rzeczy. 20 Lat temu o seksualności rozmawiałam nawet na lekcjach religii. Gwarantuję ci, że dzis juz nikt nie ma pomysłów typu 15 minut pod kołdrą, a i w moich młodzieńczych latach tez raczej tego nie było. Chociaż ja sama większy nacisk kładę na etykę seksu niz na technikę bo to drugie jest dostępne bez przeszkód w internecie.
                    Poza tym rozmowy o seksie nie są lekiem na całe zło w małżeństwie. Można rozmawiać do upadłego, omawiać a i tak podstawa to otwartość, zaufanie i empatia ( oprócz miłości) i chęć wspólpracy - jak w każdej dziedzinie zycia. Powiedziałabym, że do sukcesu w tej materii rozmowy najmniej są potrzebne, raczej doświadczanie. siebie wzajemnie i możliwie częste, a niekoniecznie związane tylko z erotyką, ale ogólne. Teraz chyba ginie chęć bycia blisko i budowania bliskości, zaufania i poznawania się, a od razu przechodzi sie do konkretów i to może byc przyczyna niepowodzeń, zrażenia się a potem fiaska pożycia. To powinien byc proces i wspólne dochodzenie, przełamywanie barier a nie od razu supermarket z ofertą seks -shopową. Mam wrażenie, że wszystkim się śpieszy i ida na skróty a czas jest ważny w dochodzeniu do dojrzałości seksualnej. Tego się trzeba nauczyć i to wspólnie, z każda kolejna osobą.
                    A najwięcej rad na temat seksu to słyszałam od szacownych matron co to co niedzielę do kościoła szly, albo od księdza co potrafił dosadnie powiedzieć po chłopsku co i jak ma byc, żeby pożycie było dobresmile Ale ja wychowywałam się na wsi i skąd się biorą dzieci wiedziałam od dziecka; pierwszy poród kotki odebrałam jak miałam może z 7 lat. Po prostu w moim srodowisku traktowało sie smierć i seks naturalnie, jako element życia i natury.
                    • abyss7 The Truman Show 25.04.14, 14:54
                      mayenna napisała:

                      > Abyss, chyba jednak słabo znasz katolików. O seksie się albo rozmawia w domu, a
                      > lbo nie. Wyznanie raczej nie ma tu nic do rzeczy.

                      Mayenna, ja mówię o ludziach autentycznie wierzących, a nie "prawdziwych katolikach", którzy traktują religię jak supermarket, z którego biorą to, co im pasuje pomijając wszystko, co im niepotrzebne i niewygodne.

                      > 20 Lat temu o seksualności rozmawiałam nawet na lekcjach religii.

                      Słuchaj, a może Ty bierzesz udział w eksperymencie typu "The Truman Show"? Stworzono specjalnie dla Ciebie alternatywną rzeczywistość i sztab ludzi bada od dnia Twoich narodzin jak kształtuje się Twój rozwój na tle rówieśników?

                      Dane organizacji profesjonalnie zajmujących się zagadnieniem wskazują na zupełnie inną, nieciekawą, a wręcz TRAGICZNĄ SYTUACJĘ. Poniżej wyrywkowe dane z raportu PONTON - Grupy Edukatorów Seksualnych przy Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny:
                      www.ponton.org.pl

                      44,5% osób ankietowanych przyznało, że nie rozmawiało z rodzicami na temat seksualności. Co prawda 55,5% osób ankietowanych zadeklarowało, że rozmawiało z rodzicami na temat seksualności, jednak jak się okazało w dalszej części badania, i co zostało również zawarte w raporcie, często były to rozmowy niesatysfakcjonujące".

                      53% osób ankietowanych – bez względu na płeć – nie dostaje w domu żadnych informacji na temat antykoncepcji.

                      Znaczna większość rodziców (aż 65%) nie porusza również tematu pierwszego współżycia seksualnego.

                      Z wyników badań można wywnioskować, że temat masturbacji jest dla rodziców tematem tabu. Aż 85% osób badanych nie usłyszała niczego na ten temat od rodziców. Wyjątkowo niepokojące są relację dziewcząt, które mówią o jawnej agresji ze strony rodziców z powodu uprawiania dziecięcej masturbacji.

                      Temat HIV/AIDS także nie jest łatwy dla rodziców, bo nie poruszyło go prawie 70%.

                      Istnieje również związek między płcią a wiedzą o wizycie u ginekologa/urologa. Zdecydowanie więcej dowiadują się dziewczęta, choć są to zazwyczaj podstawowe informacje (33%). Aż 80% chłopców nic nie usłyszało na ten temat od rodziców.

                      Temat przemocy również nie jest łatwy dla rodziców, bo ponad 70% nie porusza go wcale (...) Wśród odpowiedzi obecny był także Stereotyp, że seks to domena mężczyzn, za gwałt odpowiedzialna jest kobieta, a seks nie jest przyjemnością.

                      Głównie dziewczęta dostają od swoich matek informacje o seksie jako o czynności przykrej, związanej wyłącznie z małżeństwem i prokreacją. Rzadko się zdarza, aby rodzice mówili o seksie w powiązaniu z miłością, szacunkiem i przyjemnością czerpaną z bycia blisko z drugim człowiekiem. Chłopcy natomiast częściej są „edukowani” za pomocą seksistowskich stereotypów płci oraz pornografii, często w sposób wulgarny i uprzedmiotawiający partnerkę seksualną. Jednocześnie wywierana jest presja na dorastających chłopców, aby ich kontakty seksualne pokrywały się z wzorcem lansowanym przez pornografię. Taki sposób mówienia
                      o seksie może rzutować na rozwój psychoseksualny młodych ludzi, prowadząc do niechęci do seksu, do własnego ciała i ciała partnera/ki. Można założyć, że ten sposób oraz forma przekazywania informacji dziewczętom i chłopcom jest efektem wciąż żywych stereotypów płciowych oraz patriarchalnego modelu rodziny.


                      i na koniec takie kwiatki (przytoczone w raporcie wypowiedzi):

                      "Moja mama podświadomie przekazała mi model „kobieta nie powinna myśleć ani
                      rozmawiać o seksie, bo to jest po prostu małżeński obowiązek, z którym i tak
                      można walczyć”.

                      "W mojej katolickiej rodzinie o seksie się nie rozmawiało i nie rozmawia, ponieważ seks jest grzechem, chyba że w związku małżeńskim, ale to i tak tylko w celach reprodukcyjnych – takie jest założenie, ale rozmów na ten temat nigdy nie było i nie będzie. Antykoncepcja też jest zła i niemoralna. Wszystkiego musiałam dowiedzieć się sama od znajomych, z książek i z Internetu, a także z własnego doświadczenia".

                      "Pamiętam, że z domu wyniosłam myślenie, że seks jest głównie dla mężczyzn – że facet jest jak zwierzę, a kobieta pada jego ofiarą".




                      Ale wiem, to nie prawda, w Trumanowie jest inaczej. Chociażby dla zasady....
                    • abyss7 13 minut seksu 25.04.14, 15:07
                      mayenna napisała:

                      > Gwarantuję ci, że dzis juz nikt nie ma pomysłów typu 15 minut pod kołdrą,
                      > a i w moich młodzieńczych latach tez raczej tego nie było.

                      Co tu dyskutować, jak ktoś żyje w The Truman Show.... uncertain
                      Mayenna, po raz enty poczęstuję Cię statystyką. Mam słabość do liczb, bo wolę fakty, a nie mity...

                      Przeciętna długość stosunku seksualnego Polaków zmniejszyła się do 13,9 minuty – wykazały najnowsze badania prof. Zbigniewa Izdebskiego, opublikowane w raporcie „Seksualność Polaków 2011”. Jeszcze 10 lat temu Polacy deklarowali, że kochają się średnio 18 minut.

                      ale najciekawsze jest to, że przy powyższym

                      "...większość Polaków jest zadowolona ze swego życia seksualnego. Tak twierdzi 68 proc. mężczyzn i 67 proc. kobiet. Wśród mężczyzn 27 proc. jest bardzo zadowolonych, a 41 proc. raczej zadowolonych. W przypadku kobiet jest podobnie: 27 proc. jest bardzo zadowolona ze swego życia seksualnego, a 40 proc. raczej zadowolona".

                      podaję za polska.newsweek.pl/raport--polak-kocha-sie-coraz-krocej,95805,1,1.html

                      • ame_belge34 Re: 13 minut seksu 25.04.14, 17:41
                        statystyka rządzi wink a jej tak na studiach nie znosilam wink

                        ale mnie zastanawia te 13,9 minuty, to z grą wstepna czy bzzzzz?suspicious
                        • abyss7 Re: 13 minut seksu 25.04.14, 18:00
                          ame_belge34 napisała:

                          > ale mnie zastanawia te 13,9 minuty, to z grą wstepna czy bzzzzz?suspicious

                          W innym artykule, opisującym to badanie, czytałem, że bzzzzz.


                          Ale marne to pocieszenie to jest... W poście wyżej przytoczyłem kawałek raportu:

                          "Chłopcy natomiast częściej są „edukowani” za pomocą seksistowskich stereotypów płci oraz pornografii, często w sposób wulgarny i uprzedmiotawiający partnerkę seksualną. Jednocześnie wywierana jest presja na dorastających chłopców, aby ich kontakty seksualne pokrywały się z wzorcem lansowanym przez pornografię".

                          Tak więc ponoć teraz gra wstępna sprowadza się do rozpięcia rozporka przed oczami partnerki i rzucenia "suck me baby, o yeahhhhh"! uncertain
                          • ame_belge34 Re: 13 minut seksu 25.04.14, 18:06
                            no ja nie rozumiem twojego oburzenia ? wink Miało by się chłopie zajmować partnerką ? Przecież w jego mniemaniu ona rozkręca się równie szybko. Według mnie tu leży błąd rodziców, którzy powinni rozmawiać z synami, a jeżeli nie umieją, to chociaż podsuwac dobre książki, bo na filmikach z sieci to sie chlopak specjalnie niczego nie nauczy. Bo technika techniką, ale znajomość fizjologii kobiecej tez by się przydała co nie co.
    • margott70 Re: Zobowiązania bez seksu 22.04.14, 22:07
      Zobowiązania są, seksu nima...gdzie tkwi haczyk?
      • tapatik Re: Zobowiązania bez seksu 23.04.14, 07:35

        margott70 napisała:

        > Zobowiązania są, seksu nima...gdzie tkwi haczyk?

        W rybce?
    • raziel24 Re: Zobowiązania bez seksu 22.04.14, 22:51
      Ciężko by było bo jestem tak szalenie przystojnywink
    • gwen75 Re: Zobowiązania bez seksu 22.04.14, 23:36
      tapatik napisał:

      > A sytuacja odwrotna?
      > Czujemy szaleństwo w sercu, z wzajemnością, ale rezygnujemy z seksu.

      To ma sens tylko w szczególnych przypadkach, np. nie chcemy mieć dzieci, a jak wiadomo jedyną pewną metodą antykoncepcyjną jest szklanka wody zamiast, lub dwie szklanki, lub herbata, albo nawet kawa. Zresztą wszystko może być zamiast, byle nie seks ;P No w każdym razie czasowa abstynencja może mieć sens póki nie wybierze się odpowiednich środków anty, co może potrwać... wink
      Albo: jesteśmy jeszcze za młodzi na seks, więc może lepiej poczekajmy z tym.
      Albo: poczekamy z seksem do ślubu tongue_out
      Albo: niech nasza miłość będzie zawsze czysta, nie kalajmy jej brudnym seksem tongue_out
      Albo: jestem księdzem, kocham ją do szaleństwa, ale z seksu nici :]
      • tapatik Re: Zobowiązania bez seksu 23.04.14, 07:34
        gwen75 napisał:

        > Albo: poczekamy z seksem do ślubu tongue_out

        Ja to kiedyś usłyszałem.

        > Albo: niech nasza miłość będzie zawsze czysta, nie kalajmy jej brudnym seksem tongue_out

        Zawsze mi się wydawało, że kobieta, która się myje po seksie jest czystsza od tej, która jest cnotliwa, ale się nie myje.

        > Albo: jestem księdzem, kocham ją do szaleństwa, ale z seksu nici :]

        Znajomy opowiadał, że jego kolega ze szkoły miał kiedyś taki dylemat.
      • abyss7 Re: Zobowiązania bez seksu 23.04.14, 08:28
        gwen75 napisał:

        > Albo: jestem księdzem, kocham ją do szaleństwa, ale z seksu nici :]

        Chyba chciałeś powiedzieć - jestem księdzem, będę ciurlał bez ograniczeń, ale nie licz na nic więcej big_grin
        • mayenna Re: Zobowiązania bez seksu 23.04.14, 11:45
          abyss7 napisał:


          >
          > Chyba chciałeś powiedzieć - jestem księdzem, będę ciurlał bez ograniczeń, ale n
          > ie licz na nic więcej big_grin
          Jako pokolenie zapłakujące sie na Ptakach ciernistych krzewów protestuje przed tak brutalnym obalaniem mitówsmile Znaczy to kłamstwa były?smile
    • abyss7 więziotwórcza rola seksu 23.04.14, 00:48
      tapatik napisał:

      > Czujemy szaleństwo w sercu, z wzajemnością, ale rezygnujemy z seksu.

      Moim zdaniem absolutnie wykluczone, bo seks to nie tylko pociupcianie sobie, ale nie pełni też ogromnie ważną, WIĘZIOTWÓRCZĄ rolę. Nie ma bowiem udanego związku bez intymności, namiętności, akceptacji, pożądania, oddania, zaufania czyli tego, co się składa na erotykę.
      • ice_flower Re: więziotwórcza rola seksu 23.04.14, 09:10
        Dokładnie tak. Myślę że każdy dąży do spełnienia się na różnych poziomach. Intymność w związku też może mieć ich wiele.. Mnie do całkowitego zaakceptowania mężczyzny jako partnera potrzeba stworzenia NASZEJ WŁASNEJ strefy intymnej do której nikt inny nie ma dostępu. Z naszymi kodami miłości i z całkowitym oddaniem. Tylko wtedy seks ma sens. Jest bardzo ważną cegiełką budującą dom związkusmile
    • midnight_lightning Re: Zobowiązania bez seksu 26.04.14, 20:06
      Zobowiązania bez seksu?

      To jest zwykła rzeczywistość wielu małżeństw. Kobiety za młodu chętnie oferują "seks bez zobowiązań" garstce mężczyzn, tych najbardziej kobietom "imponujących" (przystojnych, zamożnych, żonatych, starszych), a resztą pogardzają. Później, gdy nagle pragną zamążpójścia, to okazuje się, ze ci "imponujący" wcale ich nie chcą na stałe, i biorą się nawet za takich, którymi wcześniej pogardzały.

      I jeśli taki wykluczony mężczyzna da się namówić na małżeństwo, to czeka go "zobowiązanie bez seksu", bo nie imponuje tak jak najbogatszy sąsiad w okolicy. Będzie jedynie źródłem kasy na żonkę i na cudze dzieci. W bonusie otrzyma też spore poroże, gdyż żona ma przecież prawo do zaspokajania swoich "potrzeb" z tymi imponującymi.

      Zdecydowanie lepiej pójść na prostytutki, one tak nie wykluczają jak reszta kobiet. A i koszty mniejsze.
      • tapatik Re: Zobowiązania bez seksu 26.04.14, 20:19
        Potrafisz udowodnić to co piszesz?
        • midnight_lightning Re: Zobowiązania bez seksu 26.04.14, 21:03
          Mógłbym, ale co mam udowadniać?

          udowodnioną już dawno zasadę hipergamii, wg której kobiety lgną do mężczyzn o najwyższej zamożności, najwyższym statusie i wysokim wzroście, wykluczając przy okazji całą resztę dorównująca im poziomem lub poniżej tego poziomu, lecz o wiele lepszą jako ludzie?

          Drogi Tapatiku, wystarczy poczytać fora, co oznaczają tak naprawdę te formułki "szukam zaradnego mężczyzny", "szukam mężczyzny z klasą"? Mężczyzna o poziomie zamożności równej tej kobiety nie jest już zaradny, nie ma klasy. Musi być bogatszy, inaczej nie zaimponuje kobiecie.

          A o "zobowiązaniu bez seksu" można poczytać do woli na forum "Brak seksu w małżeństwie" tuż obok.
          • tapatik Re: Zobowiązania bez seksu 26.04.14, 23:47
            Hipergamia, dobieranie partnerów tej samej lub wyższej rangi przez samice ssaków; u kobiet oznacza poślubianie mężczyzn dorównujących im lub lub przewyższających pozycją społeczną; prawidłowość etologiczna.

            Gdzie Ty tu masz wzrost?
            Poza tym piszesz, że kobiety wykluczają mężczyzn dorównujących im poziomem, a ta definicja mówi o czymś innym.

            Mężczyzna z klasą nie oznacza mężczyzny z kasą. Klasy nie da się kupić.

            A zresztą, co ja Cię będę przekonywać. Myśl sobie tak dalej. Pogłębiaj swoje kompleksy i chlap się w bajorku własnej niezaradności.

            Więcej lasek dla mnie. big_grin
            • midnight_lightning Re: Zobowiązania bez seksu 27.04.14, 01:48
              "Gdzie Ty tu masz wzrost?"

              Według Ciebie wzrost nie ma znaczenia dla osiągniętej pozycji? Same kobiety twierdzą, że mężczyźni poniżej 1,80 (czyli ponad połowa) nie istnieją. Są też badania wskazujące, że wysocy i przystojni lepiej zarabiają, bez względu na swoje prawdziwe umiejętności.

              "Wysocy mają lepiej: naukowo potwierdzone...

              To fakt naukowy, potwierdzony badaniami przeprowadzonymi w Anglii i w Polsce. Naukowcy z Uniwersytetu Wrocławskiego udowodnili, przebadawszy 3.200 mężczyzn między 20 a 50. rokiem życia, że to tym wyższym łatwiej znaleźć partnerkę. Wzięto nawet pod uwagę fakt, że dla części kobiet niedobór we wzroście może zostać zrównoważony pozycją społeczną, wykształceniem i korzystna sytuacją finansową mężczyzny - ale i wówczas zaskakująco często okazywało się, że wzrost potrafi przeważyć nad najrózniejszymi zaletami „niziołków".

              strefasingla.pl/artykul/wysoki-ma-lepiej
              kopalniawiedzy.pl/wzrost-Australia-mezczyzni-zarabiac-wiecej-Andrew-Leigh,7546
              "Poza tym piszesz, że kobiety wykluczają mężczyzn dorównujących im poziomem, a ta definicja mówi o czymś innym."

              Definicja jest sucha. Nie mówi nic o tym, że kobiety zaczynają od tych o najwyższym poziomie statusu (materialnym, fizycznym) - który tak często rozjeżdża się z ich poziomem moralnym - i dopiero po przykrych, a przewidywalnych doświadczeniach obniżają wymagania do swojego poziomu. A wtedy jest już grubo za późno. Dla mnie jest to wykluczenie, gdyż w czasie typowym dla zawierania związków dokonały jednak wykluczenia.

              "Mężczyzna z klasą nie oznacza mężczyzny z kasą. Klasy nie da się kupić."

              Ty to wiesz, ja to wiem, ale dla kobiet klasa to kasa. Nawet najbardziej wyrafinowany erudyta bez kasy dla kobiet jest zerem. Nie jest "zaradny".

              "Pogłębiaj swoje kompleksy i chlap się w bajorku własnej niezaradności."

              Właśnież wyleczyłem się z kompleksów, i wiem, że jestem bardziej wartościowy i cenny od wielu facetów uznawanych przez kobiety za lepszych.

              "Więcej lasek dla mniesmile"

              I tu dochodzimy do porozumienia.

              Ty jesteś zadowolony, bo będziesz miał więcej lasek.

              Dla mnie są one niewartymi szacunku konformistkami. Ponadto podobno te 15% samców alfa przelatuje 80% kobiet. Nie interesują mnie resztki po samcach alfa.

              Ja też jestem zadowolony, bo ani Ty ani te 15% niby najlepszych nie da kobietom tego, za czym rzekomo tęsknią - stałego związku.
              I będę mógł sobie posłuchać i poczytać żale pań po przejściach, których to nikt już nie chce.
              Dokonały wyboru w młodości na podstawie żałośnie prostych przesłanek, niech ponoszą konsekwencje tych wyborów.
Pełna wersja