Samotność...

30.04.14, 13:51
Mam pewien problem. Mam prawie 23 lata i jestem singlem. Na imprezy / dyskoteki / do klubów nie chodzę, bo to definitywnie nie moje klimaty. Zwyczajnie tego nie ogarniam. Nie przepadam też za alkoholem.
To może również zabrzmieć dziwnie, ale mam żadnych bliższych znajomych. W miejscu, w którym mieszkam nie ma zbytnio osób w moim wieku, a na uczelni moje znajomości są bardzo luźne i pobieżne. Ot od czasu do czasu się zamieni słowo, ale żadnych zażyłości. Sam nie wiem czy to moja wina, że nie jestem zbyt rozrywkowy i interesujący w gadce czy tez ze strony innych, że po prostu nie dają mi szans. Jakby ktoś się bardziej na mnie otworzył, to nie miałbym problemów, ale tak, skoro sam nie wiem czy dana osoba chce ze mną rozmawiać lub nie, to raczej nie będę próbował na siłę. Faktem jest, że jestem nieśmiały i łatwo się peszę i stresuję. Rozmowa z ludźmi nie przychodzi mi łatwo.

W każdym razie, jeżeli chodzi o poznawanie dziewczyn, nie to, żebym nigdy nie próbował. Właściwie, to próbowałem wiele razy, ale zawsze kończy się tak samo, czyli porażką. Na moim roku jest jedna śliczna dziewczyna, idealnie w moim typie, która bardzo mi się podoba. Udało mi się z nią zapoznać. Jak zagadałem chcąc się z nią zapoznać, to może nie zachowywałem się aż tak niezręcznie, ale potem już było trudniej. To urwał mi się jakiś głupi komplement, albo nie wyszła gadka, bo nie wiedziałem o czym gadać i przynudzałem. No i w gruncie rzeczy, o ile nawet poudaje że lubi ze mną gadać, faktycznie tak nie jest.

Innym razem próbowałem z dziewczyną z pracy, która nawet mi się podobała, to nie chciała mi dać swojego numeru. Innym razem, z jedną dziewczyną z zajęć dodatkowych gadało mi się całkiem spoko i na luzie, ale mimo iż się starałem, to również wyszło bardziej na relację koleżeńską. Nie prawiłem jej komplementów, bo bałem się, że wyjdzie tak jak w pierwszym przypadku, to znaczy, spłoszyłoby ją to. A jak starałem się być niedostępny, to tylko bardziej ją ode mnie oddaliło.
Przez neta też kilka razy próbowałem, ale nic nigdy z tego nie wyszło, z różnych przyczyn. W każdym jednak przypadku nie byłem w stanie w dostatecznym stopniu zainteresować sobą tych dziewczyn.


Wniosek taki, że albo nie wiem jak to się robi, albo po prostu nie mam do tego predyspozycji. Musze jednak wspomnieć, że wcale brzydki, ani zaniedbany nie jestem, obiektywnie rzecz biorąc. Chciałbym być bardziej pewny siebie, ale nie jest to wcale takie proste jak się wydaje.

Nie wiem gdzie mam szukać dziewczyn. Gdziekolwiek bym tego nie robił, to nie wychodzi. W każdym razie kluby i dyskoteki odpadają.

Aha, kościół też odpada, bo jestem zadeklarowanym ateistą. Niestety, nic nie poradzę, że mam takie poglądy, a nie inne. Pewnie powiedzie, że sobie tylko "palę mosty", ale nawet jakbym próbował udawać, że jestem wierzący byle tylko jakąś poderwać, to chyba zgodzicie się, że nie miałoby to najmniejszego sensu.

A zatem jeżeli ktoś mógłby mi coś poradzić, byłbym wdzięczny.
    • little-scherry Re: Samotność... 30.04.14, 15:38
      Jako nieśmiały i samotny oczekujesz porady od nieśmiałych i samotnych? Wielu z nas ma problemy mniej więcej podobne do Twojego tongue_out Cóż Ci mamy poradzić? Gadanie typu "Nie siedź w domu, wyjdź do ludzi, a na pewno spotkasz tę drugą połówkę" jeszcze bardziej mnie przytłaczają... wink
      • pavel123 Re: Samotność... 01.05.14, 18:28
        little-scherry napisał(a):

        > Jako nieśmiały i samotny oczekujesz porady od nieśmiałych i samotnych? Wielu z
        > nas ma problemy mniej więcej podobne do Twojego tongue_out Cóż Ci mamy poradzić? Gadani
        > e typu "Nie siedź w domu, wyjdź do ludzi, a na pewno spotkasz tę drugą połówkę"
        > jeszcze bardziej mnie przytłaczają... wink

        Cóż, szczerze mówiąc wydawało mi się, że będę mógł dostać tutaj jakąś poradę, ponieważ temu przeważnie służą dyskusje na forum, a to właśnie wydawało się być do tego odpowiednie. No ale skoro jest inaczej, to mój błąd.
    • silencjariusz Re: Samotność... 01.05.14, 10:38
      "W każdym razie, jeżeli chodzi o poznawanie dziewczyn, nie to, żebym nigdy nie próbował. Właściwie, to próbowałem wiele razy, ale zawsze kończy się tak samo, czyli porażką."

      Też tak mam.
      • torado Re: Samotność... 01.05.14, 10:56
        silencjariusz napisał:

        > "W każdym razie, jeżeli chodzi o poznawanie dziewczyn, nie to, żebym nigdy nie
        > próbował. Właściwie, to próbowałem wiele razy, ale zawsze kończy się tak samo,
        > czyli porażką."
        >
        > Też tak mam.
        biedactwa wink
        • silencjariusz Re: Samotność... 01.05.14, 13:22
          Ty jak zwykle pocieszysz.tongue_out
          • torado Re: Samotność... 02.05.14, 18:16
            silencjariusz napisał:

            > Ty jak zwykle pocieszysz.tongue_out

            a co....? po główce pogłaskać i przyprowadzić parę kandydatek byś sobie mógł wybrać najodpowiedniejszą ? suspicious tongue_out
            • silencjariusz Re: Samotność... 03.05.14, 12:22
              A mogłabyś?tongue_out
              • torado Re: Samotność... 03.05.14, 14:58
                silencjariusz napisał:

                > A mogłabyś?tongue_out

                mogłabym tongue_out
      • raziel24 Re: Samotność... 01.05.14, 16:43
        W sensie, że szybkie rozstanie czy brak zainteresowania?
    • lifeindark Re: Samotność... 03.05.14, 17:13
      Witaj,

      Po przeczytaniu Twojego posta założyłem tutaj konto. Chciałbym Ci jakoś pomóc, ale nie mogę obiecać, że moja wiadomość to zmieni. Dodam, że jestem dosyć podobnym człowiekiem do Ciebie. Ja również nie przepadam za wypadami do klubów i tego typu miejsc. Czułbym się tam raczej nieswojo. Jeśli chodzi o dziewczyny, to nie chcę Ci tutaj prawić jakiś morałów, ponieważ również mam swoje problemy i nie jestem jakoś bardzo doświadczony. Mogę Ci jednak napisać, co ja o tym sądzę i przytoczyć własne doświadczenia.

      Więc na wstępie chciałbym napisać, że wydajesz się być Osobą nietuzinkową. Myślę, że odstajesz swoim sposobem bycia i zachowaniem od znajomych. To właśnie Twoja osobowość czyni Cię osamotnionym i jest to cena jaką płacisz za bycie sobą. Rozumiem to, ponieważ sam jestem podobnym człowiekiem. Nie zmienimy swojego wnętrza, ponieważ to właśnie ono cechuje to, kim jesteśmy. Dlatego nie możesz obwiniać o to siebie. Pomyśl, że to właśnie pozwala być Ci wyjątkowym, ponieważ teraz mało jest takich ludzi. Zauważ, że większość Osób prowadzi bardzo podobny tryb życia. Wypowiadają się i zajmują tym samym. Otumaniają się alkoholem, wolny czas spędzają na imprezach. Dlatego nie masz wielu znajomych i ja tak samo. To nie jest żadna wada. Po prostu jesteśmy inni. Wyróżniamy się.

      Dobrze rozumiem też Twoją determinację do poznania swojej miłości. Myślę, że nie powinieneś wmawiać sobie tego, że jesteś nieśmiały. Nie powinieneś myśleć o tym na każdym kroku. To nie jest żadna wada. Wiele dziewczyn uważa, że jest to wręcz urocze. Zapomnij o tym. Bądź po prostu sobą. Widzisz, nie traktuj dziewczyn tak, jakby każda z nich miała być Twoją królową. Podchodź do nich na równo i nie wywyższaj ich nad siebie. Rozumiesz o co mi chodzi ?

      Musisz dostrzec swój własny potencjał. Uświadomić sobie, że jesteś naprawdę oryginalnym i nietuzinkowym człowiekiem, który nie jest jak wszyscy. Pomyśl, ile mógłbyś dać serca swojej kobiecie i jaka to byłaby szczęściara. Ile uczucia w sobie gromadzisz i pragniesz nim kogoś obdarzyć. To nie może być byle kobieta, której musisz prosić się o numer i później być smutnym, bo nie chciała Ci go nawet podać. Zapomnij. Nie była warta Ciebie, skoro nie zechciała Cię nawet poznać. Nie myśl, że byłeś kiepski, nieciekawy, czy Bóg wie jeszcze jaki... Nie myśl o tym. Jeszcze raz się powtórzę... Bądź sobą !

      Jak rozmawiałeś z Tą dziewczyną z roku... Wydaje mi się, że musiałeś być spięty, baczyłeś na każde słowo które wypowiedziałeś, myślałeś co Ona może mieć w głowie, co o Tobie myśli... Wiesz co to jest ? Sam założyłeś sobie kajdany na ręce. Ponieważ nie byłeś wtedy sobą. Za bardzo bałeś się, co Ona sobie pomyśli, baczyłeś na każdy swój gest, każde słowo... Musiałeś być spięty, jakbyś brał udział w jakimś egzaminie. Nie podchodź tak do tego. Jeśli była to naprawdę interesująca i fajna dziewczyna, to uwierz, że nie miała prawa Cię oceniać tak powierzchownie. Rozmowy nie trzeba podtrzymywać na siłę. Niekiedy można rozmawiać o głupotach, niekiedy rozprawiać nad sensem świata, a czasem po prostu milczeć i patrzeć na siebie... Uśmiechnąć się. Dziewczyny bardzo zwracają uwagę właśnie na takie gesty. Widzisz, słowo bardzo ogranicza nasz przekaz. Niekiedy wystarczy jedno spojrzenie, czy uśmiech... A pomyśli o Tobie, że jesteś naprawdę uroczym chłopakiem. Wcale nie musisz na siłę wyduszać z siebie tych słów. Rozmowa, to jak gra w piłkę... Dajesz dziewczynie temat i oczekujesz, by Ona również oddała Twoje podanie. Odpowiedziała tym samym.

      Uważam, że powinieneś skupić się na poznaniu kogoś przez internet. Jest to bardzo dobra perspektywa, dla takich Osób jak my. Istnieje kilka portali, na którym jest naprawdę sporo Osób. Oczywiście, że teraz w takich miejscach króluje głupota. Robią tam sobie konta dziewczyny o naprawdę prostym usposobieniu, często szukające wrażeń, czy sponsoringu. Albo są to Osoby imprezujące, które dużo piją i są dosyć wulgarne. Dlatego jeśli jesteś ambitniejszy, to musisz postarać się znaleźć kogoś podobnego do siebie. Co wcale nie będzie łatwe... Jednak jeśli wystarczająco mocno tego chcesz, to wreszcie kogoś poznasz. Pamiętaj, że to Ty masz naprawdę sporo do zaoferowania i nie możesz się przed żadną płaszczyć. Poznaj dziewczynę, która doceni Twoją osobowość. Gdy już taką poznasz, to napisz kilka zdań. Niech to będzie coś od Ciebie... Nie oklepane 'Cześć, co tam'. Niech poczuje, że się wyróżniasz i odpłaci Ci tym samym. To ma być relacja oparta na równości. Jeśli poznasz dziewczynę, która odpisywałaby Ci z jakąś łaską, czy traktowała Cię nie poważnie, to po prostu urwij znajomość i poszukaj kogoś innego. Muszę Ci powiedzieć, że poznałem mnóstwo takich dziewczyn przez internet, które mi nawet słowem nie odpisywały na moje wiadomości. Ty też poznasz mnóstwo takich Osób. Nie możesz się jednak zniechęcać !

      Ja spędzałem bardzo dużo czasu w domu. Potrzebowałem kogoś... Dziewczyny, z którą mógłbym przejść się po parku, pośmiać, porozmawiać. Która byłaby podobna do mnie... Nieraz spędzałem całe dnie na portalach randkowych. Pisałem z naprawdę wieloma dziewczynami i moja determinacja doprowadziła do tego, że wreszcie poznałem dziewczynę jakiej zawsze chciałem. Włożyłem w to naprawdę sporo serca, ale udało się. Ona zmieniła moje życie, spędzamy razem mnóstwo czasu. Jesteśmy już ze sobą prawie rok czasu. A wszystko to zaczęło się od założenia konta na jednym z portali randkowych. Wiem, że Ty także osiągniesz swoje szczęście. Pamiętaj jednak, by nie traktować siebie jako kogoś gorszego. Nie wytykać sobie własnych słabości - bo to właśnie one pozwalają nam się udoskonalać i być lepszymi ludźmi. Zauważ, że drzemie w Tobie naprawdę piękne wnętrze i nie przejmuj się kobietami, które nie chciały go poznać. Zapomnij. Nie trafiłeś jeszcze na taką dziewczynę, która tego zechce. Ale to nie znaczy, że tak będzie zawsze. Musisz zrobić ten pierwszy krok i nie poddawać się.

      Pamiętaj... Każda dziewczyna, która da Ci kosza, jest Ciebie niewarta !
      Zapomnij o tym i idź dalej przed siebie. Tak przynajmniej myślę... W końcu poznasz tą jedyną.
      Staraj się być sobą. Nie robić nic siłowo. Słowa... To tylko ograniczenie naszych myśli.
      Nie musisz starać się zdobyć za ich pomocą serca jakieś dziewczyny. Liczy się to, jakie człowiek ma serce. Jeśli masz dobre serce, to szukaj dziewczyny, która to doceni ! smile

      • pavel123 Re: Samotność... 04.05.14, 23:39
        Dzięki bardzo za poświęcenie swojego czasu na napisanie tej wiadomości. Właśnie na takiego rodzaju odpowiedziach mi zależało.

        "Więc na wstępie chciałbym napisać, że wydajesz się być Osobą nietuzinkową. Myślę, że odstajesz swoim sposobem bycia i zachowaniem od znajomych. To właśnie Twoja osobowość czyni Cię osamotnionym i jest to cena jaką płacisz za bycie sobą."

        Tak jest dokładnie. Mimo iż uważam, że najlepiej jest być sobą nieraz zastanawiałem się, czy nie byłoby lepiej gdybym próbował się na siłę zmienić, albo przynajmniej udawać, bo niestety, ale poczucie samotności i wyobcowania bywa bardzo dokuczliwe. Często czułem się po prostu gorszy, niepasujący.

        "Pomyśl, że to właśnie pozwala być Ci wyjątkowym, ponieważ teraz mało jest takich ludzi"

        Tak, ale mało kto zwraca na nich uwagę. Traktowani są przez ogół jako dziwacy, ekscentrycy.

        " Pomyśl, ile mógłbyś dać serca swojej kobiecie i jaka to byłaby szczęściara."

        No właśnie. Gdyby na przykład ta dziewczyna z uczelni wiedziała, ile byłbym w stanie jej dać, jakby mi dała szansę.
        Osoby, które nigdy nie doświadczyły miłości naprawdę są w stanie ją docenić.

        "Zapomnij. Nie była warta Ciebie, skoro nie zechciała Cię nawet poznać. Nie myśl, że byłeś kiepski, nieciekawy, czy Bóg wie jeszcze jaki... Nie myśl o tym. Jeszcze raz się powtórzę... Bądź sobą !"

        Wydawało mi się, że musiałem się jej z jakichś przyczyn nie spodobać, skoro postąpiła w taki sposób. Niestety, niepotrzebnie traktuję porażki zbyt poważnie i przez to się zniechęcam do ponownych prób. Postaram się jednak patrzeć na to z innej perspektywy.

        "Jak rozmawiałeś z Tą dziewczyną z roku... Wydaje mi się, że musiałeś być spięty, baczyłeś na każde słowo które wypowiedziałeś, myślałeś co Ona może mieć w głowie, co o Tobie myśli... Wiesz co to jest ? Sam założyłeś sobie kajdany na ręce. Ponieważ nie byłeś wtedy sobą. Za bardzo bałeś się, co Ona sobie pomyśli, baczyłeś na każdy swój gest, każde słowo... Musiałeś być spięty, jakbyś brał udział w jakimś egzaminie."

        Tak mniej-więcej to wyglądało. No cóż, to była najładniejsza dziewczyna, jaką do tamtej pory spotkałem, także wyjątkowo mi na niej zależało. Nie mogę jednak powiedzieć, że zawsze wyglądało to w taki sposób. Niekiedy potrafiłem wyluzować i nabrać dystansu, jednak też nie było zbyt dużego zainteresowania z jej strony, niezależnie jak bym nie próbował. A to z drugiej strony dodatkowo pogłębiało moje zainteresowanie w niej.
        Faktem jest, że trochę ją idealizowałem. Gdyby jednak nie to, to by mi tak na niej nie zależało. Być może nie robiłem z niej żadnej królowej, bogini, ani tym podobnych, niemniej, wydawała mi się być w pewien sposób wyjątkowa. Zależało mi na tym, by z nią być, spędzać z nią czas, bo czułem się wtedy szczęśliwy jak nigdy wcześniej.

        "Uważam, że powinieneś skupić się na poznaniu kogoś przez internet."

        Z jednej strony niby tak, bo wiesz, że jesteś w miejscu wśród osób, którym zależy na tym samym, co tobie. Niemniej, jak powiedziałeś, i tak jest naprawdę trudno znaleźć kogoś odpowiedniego. Abym miał zamiar kogoś bliżej poznać, musi mi na tej osobie zależeć. Dlatego często jednak wolę pierw poznać charakter, a z tym łatwiej jest jednak w realu niż w necie. W realu jesteś również w stanie odczytać mowę ciała oraz inne sygnały, w necie natomiast tego nie ma.

        Póki co, od czasu do czasu zagaduję do dziewczyn na uczelni, podczas przerw. Większość z nich jest już wprawdzie zajęta, niemniej fajnie się nieraz gawędzi. A przede wszystkim każda taka rozmowa to jakieś doświadczenie w interakcji.

        No cóż, dzięki jeszcze raz za tę wiadomość i niewątpliwie wspierające na duchu podsumowanie. Będę się starał zastosować do twoich rad.
        • ladyofiris Re: Samotność... 07.05.14, 20:16
          To i ja dodam swoje kilka groszy.
          Jestem od Ciebie młodsza, mam dopiero 20 lat, ale doświadczenie podobne. Mała miejscowość, później studia w Warszawie.
          We wrześniu postanowiłam się zmienić, aby dopasować się do rówieśników. W październiku było super - imprezy, znajomi. Pod koniec listopada zaczęłam płakać. Dlaczego? Bo co z tego, że mam nowych znajomych jak muszę udawać kogoś kim nie jestem? Fajnie jest czasami wyjść i zatańczyć, ale raz na jakiś czas. I bez alkoholu - nie lubię pić. I bez kłamstw, fałszu. A miałam dodatkowy problem - nie mieszkałam sama w pokoju, współlokatorki widziały, że płacze. I co im powiedzieć? Szczególnie jeśli jedna z nich bardzo lubi plotkować?
          Było dużo dziwnych sytuacji, a gdy zaczęłam być sobą trochę zmienił się krąg moich znajomych. Jakkolwiek najbardziej zabolała zmiana podejścia do mnie przez kolegów i osobę która chyba byłaby kimś więcej niż kolegą. Ale ja się cieszę. Wiesz czemu? Lepiej tak, niż udawać przez całe życie lub cierpieć później, bo prawda zawsze wyjdzie na jaw. I chcę by ludzie kochali mnie(nawet siostrzaną miłością) taką jaka jestem.
          Jak chcesz żebym opowiedziała Ci więcej to się odezwij (najlepiej na dyktuje@szeptem.pl)- nie chcę opisywać swojego życia na forum publicznym.Chciałabym pomóc i ty mógłbyś w ten sposób pomóc mnie dzieląc się większą ilością swoich doświadczeń.

          I jeszcze dwie rzeczy:
          "No cóż, to była najładniejsza dziewczyna, jaką do tamtej pory spotkałem, także wyjątkowo mi na niej zależało." Zależało Ci na niej, bo była piękna? Może dlatego Cię odrzuciła? Nie chciałabym być z facetem, który widzi tylko mój wygląd i zapewniam Cię, że większość kobiet tak myśli. Poza tym pomyśl. Żadnej z tych kobiet nie poznałeś, bo Ci nie dały szansy. Czy kobieta, nie ważne jaka to jedyne czego szukasz?
          I kolejna - uważaj z rozmawianiem z koleżankami z uczelni. Chodzi mi o to, że gdy będziesz rozmawiał ze zbyt wieloma dziewczynami, żadna nie pozwoli Ci podejść bliżej - jedne będą się bały(rozmawia z tyloma dziewczynami - gej lub playboy), inne będą Cię traktować jak przyjaciółkę(to nie literówka!), a inne będą się wstydzić(jest taki popularny, co ja mogę). Kobiety nie lubią kiedy mężczyźni mają dużo koleżanek.

          • pavel123 Re: Samotność... 10.05.14, 22:37
            Cóż, w moim przypadku to i udawanie na niewiele się zdawało. Bo co, że będę udawać kogoś kim nie jestem, skoro na dłuższą metę tak się nie da. Udawanie może jest dobre jak się widzi kogoś raz na ruski rok, ale jak ma się z kimś spędzać prawie każdy dzień, to zwyczajnie nie da rady.
            Prędzej czy później ma się już dość.

            Apropos twojej historii, to trochę smutne, rzeczywiście. Dzisiejszy świat jest stanowczo zbyt powierzchowny i mało w nim szczerości i otwartości.
            Często, nie zdając sobie z tego sprawy oczekujemy od innych zbyt wiele, co kończy się przykrym rozczarowaniem.
            Jeżeli szukasz takiego przyjaciela, który bezwarunkowo byłby gotów poświęcić ci czas w każdej trudnej sytuacji, to znalezienie kogoś takiego jest niezwykle trudne.

            Dzięki za adres mailowy, z całą pewnością napiszę. Chociaż nie wolałabyś może porozmawiać na gg (o ile korzystasz)?

            "Zależało Ci na niej, bo była piękna? Może dlatego Cię odrzuciła? Nie chciałabym być z facetem, który widzi tylko mój wygląd i zapewniam Cię, że większość kobiet tak myśli."

            Być może trochę źle się wyraziłem. Była bardzo ładna, ale nie kochałem się w niej dla samego jej wyglądu. Jej charakter również odgrywał tu istotną rolę. Uwierz, że nie zakochałbym się w wulgarnej, niemiłej, albo zbyt apodyktycznej dziewczynie, nawet jakby była najpiękniejsza na świecie.

            "Poza tym pomyśl. Żadnej z tych kobiet nie poznałeś, bo Ci nie dały szansy. Czy kobieta, nie ważne jaka to jedyne czego szukasz?"

            Nie bardzo niestety rozumiem to pytanie. Masz na myśli to, czy znalezienie kogoś to mój ogólnie rzecz biorąc, główny cel? Nie, oczywiście mam też inne sprawy i ambicje. Niemniej, zależałoby mi na tym, by mieć kogoś, komu można zaufać i zawierzyć swoje uczucia. Chyba każdy tak ma.
            I nieprawdą jest również, że "nie ważne jaka" by mi odpowiadała.

            "I kolejna - uważaj z rozmawianiem z koleżankami z uczelni. Chodzi mi o to, że gdy będziesz rozmawiał ze zbyt wieloma dziewczynami, żadna nie pozwoli Ci podejść bliżej - jedne będą się bały(rozmawia z tyloma dziewczynami - gej lub playboy), inne będą Cię traktować jak przyjaciółkę (to nie literówka!), a inne będą się wstydzić (jest taki popularny, co ja mogę). Kobiety nie lubią kiedy mężczyźni mają dużo koleżanek."

            Tylko że ja nie wdaję się w żadne bliższe relacje, tak tylko sobie gawędzę.
            Poza tym nie jestem jakąś szczególnie wyróżniającą się osobą, na tyle, aby stać się tematem plotek. Mało kto na mnie zwraca uwagę, szczerze powiedziawszy.
            • ladyofiris Re: Samotność... 11.05.14, 14:34
              GG nie używam, dlatego właśnie podałam e-mail smile
              A z tym pytaniem chodziło mi o to, czy na każdą kobietę z jaką rozmawiasz, patrzysz jak na potencjalną kandydatkę na dziewczynę?
              Powierzchowne relacje z dziewczynami tzn kilka słów, może żart i koniec? Bo na to też trzeba uważać. Z drugiej strony, uważając za bardzo na to co się robi, znów się zaczyna udawać...
              Relacje międzyludzkie są trudne...
Pełna wersja