pavel123
30.04.14, 13:51
Mam pewien problem. Mam prawie 23 lata i jestem singlem. Na imprezy / dyskoteki / do klubów nie chodzę, bo to definitywnie nie moje klimaty. Zwyczajnie tego nie ogarniam. Nie przepadam też za alkoholem.
To może również zabrzmieć dziwnie, ale mam żadnych bliższych znajomych. W miejscu, w którym mieszkam nie ma zbytnio osób w moim wieku, a na uczelni moje znajomości są bardzo luźne i pobieżne. Ot od czasu do czasu się zamieni słowo, ale żadnych zażyłości. Sam nie wiem czy to moja wina, że nie jestem zbyt rozrywkowy i interesujący w gadce czy tez ze strony innych, że po prostu nie dają mi szans. Jakby ktoś się bardziej na mnie otworzył, to nie miałbym problemów, ale tak, skoro sam nie wiem czy dana osoba chce ze mną rozmawiać lub nie, to raczej nie będę próbował na siłę. Faktem jest, że jestem nieśmiały i łatwo się peszę i stresuję. Rozmowa z ludźmi nie przychodzi mi łatwo.
W każdym razie, jeżeli chodzi o poznawanie dziewczyn, nie to, żebym nigdy nie próbował. Właściwie, to próbowałem wiele razy, ale zawsze kończy się tak samo, czyli porażką. Na moim roku jest jedna śliczna dziewczyna, idealnie w moim typie, która bardzo mi się podoba. Udało mi się z nią zapoznać. Jak zagadałem chcąc się z nią zapoznać, to może nie zachowywałem się aż tak niezręcznie, ale potem już było trudniej. To urwał mi się jakiś głupi komplement, albo nie wyszła gadka, bo nie wiedziałem o czym gadać i przynudzałem. No i w gruncie rzeczy, o ile nawet poudaje że lubi ze mną gadać, faktycznie tak nie jest.
Innym razem próbowałem z dziewczyną z pracy, która nawet mi się podobała, to nie chciała mi dać swojego numeru. Innym razem, z jedną dziewczyną z zajęć dodatkowych gadało mi się całkiem spoko i na luzie, ale mimo iż się starałem, to również wyszło bardziej na relację koleżeńską. Nie prawiłem jej komplementów, bo bałem się, że wyjdzie tak jak w pierwszym przypadku, to znaczy, spłoszyłoby ją to. A jak starałem się być niedostępny, to tylko bardziej ją ode mnie oddaliło.
Przez neta też kilka razy próbowałem, ale nic nigdy z tego nie wyszło, z różnych przyczyn. W każdym jednak przypadku nie byłem w stanie w dostatecznym stopniu zainteresować sobą tych dziewczyn.
Wniosek taki, że albo nie wiem jak to się robi, albo po prostu nie mam do tego predyspozycji. Musze jednak wspomnieć, że wcale brzydki, ani zaniedbany nie jestem, obiektywnie rzecz biorąc. Chciałbym być bardziej pewny siebie, ale nie jest to wcale takie proste jak się wydaje.
Nie wiem gdzie mam szukać dziewczyn. Gdziekolwiek bym tego nie robił, to nie wychodzi. W każdym razie kluby i dyskoteki odpadają.
Aha, kościół też odpada, bo jestem zadeklarowanym ateistą. Niestety, nic nie poradzę, że mam takie poglądy, a nie inne. Pewnie powiedzie, że sobie tylko "palę mosty", ale nawet jakbym próbował udawać, że jestem wierzący byle tylko jakąś poderwać, to chyba zgodzicie się, że nie miałoby to najmniejszego sensu.
A zatem jeżeli ktoś mógłby mi coś poradzić, byłbym wdzięczny.