Zabawa uczuciami

05.07.14, 19:57
Witam,
nie wiem jak zacząć. To jak zwykle jest najtrudniejsze, później już jakoś idzie samo.
Zacznę od tego, że jestem 45-letnią wdową. Mieszkam sama, mam dorosłą córkę.
Dziesięć miesięcy temu na jednym z portali dla singli poznałam mężczyznę, który był po śmierci mojego męża pierwszym i jedynym mężczyzną, któremu dałam szansę.
Początkowo były to zwykłe spotkania, o które zabiegał, adorował itd.
Choć trudno mi było to zaufałam i zwyczajnie w świecie w końcu pokochałam. Wydawałoby się sielanka. Otóż nie. Okazało się, że ów pan ma zobowiązania, rodzinę itd. Niby twierdził, że kocha ale...ja nie będąc nigdy kochanką, mająca za sobą dwudziestoletni szczęśliwy staż małżeński nie mogłam uwierzyć, że można być tak zakłamanym, tak bawić się uczuciami i emocjami drugiej osoby.
Postanowiłam zakończyć ten chory układ. On jednak dręczył mnie i dręczy nadal sms-ami, wiadomościami na pocztę itd.
Zastanawiam się po tym czasie jak człowiek człowiekowi może zgotować takie piekło. Jak można wykorzystać czyjąś samotność do zaspokojenia swoich chorych wyobrażeń.
Wiem jestem stara i głupia ale wierzyłam zawsze w ludzi, nigdy nie dopuszczałam myśli, że ludzie są źli. Uważam, że pogubili się w życiu ale nie są źli.

Czy dane mi jest jeszcze być kochaną i tak zwyczajnie kochać?
Czy są jeszcze mężczyźni, którzy w kobiecie widzą nie tylko obiekt seksualnego pożądania a zwyczajnego człowieka, przyjaciela, partnera?

Bardzo samotna i zraniona wdowa
    • organza7 Re: Zabawa uczuciami 06.07.14, 18:11
      Witaj, Kobietkosmile Nie powiem Ci, czy znajdziesz takiego mężczyznę, choć bardzo chciałabym, aby było Ci to dane. Bardzo to trudne w naszym wieku. Wiem, znam, doświadczyłam na sobie. Wprawdzie nie trafił mi się żonaty, ale za to mało odpowiedzialny i dbający przede wszystkim o własne potrzeby egoista. Zaślepienie zakochanej kobiety jest straszne. Ale jeszcze gorsze jest, jak człowiek już otrzeźwieje i chce tego czorta puścić w diabły, a toto się trzyma jak rzep. Miałam tak samo. I wiesz, co podziałało? Parę ostrych, naprawdę ostrych słów godzących w ego tego jegomościa, tak wielkie, że musiał ciągle z wózkiem chodzić, żeby je za sobą ciągnąć. Zazwyczaj się tak nie zachowuję, ale postanowiłam zniżyć się do jego poziomu i nie przebierałam w słowach. Podziałało. Moje zdanie jest takie, że bycie kochanką nie da Ci ani stabilizacji emocjonalnej, ani nie zaspokoi potrzeby bezpieczeństwa, którą na pewno dawał Ci mąż. Ale to oczywiście moje zdanie. Ja spylałabym jak najdalej od tego pana, który ewidentnie Tobą manipuluje.

      U mnie było tak, że musiałam sobie dać czas na bycie samą i polubienie siebie, poznanie siebie na nowo. Dopiero wtedy zaczęłam tak naprawdę szukać. Udało się, choć nie było i nie jest lekko. Docieramy się, więc i wióry lecą czasamiwink

      Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę spokoju i poukładania swoich spraw jak najlepiej dla Ciebie. Dbaj o siebie, bo nikt tego za Ciebie nie zrobi. Powodzeniasmile
      • pakusinska Re: Zabawa uczuciami 06.07.14, 19:32
        Dzięki serdeczne za słowa otuchy.
        I wiesz co spróbowałam już Twojej metody choć nigdy tego nie robiłam. Byłam wulgarna, nawet skłamałam, że zdradziłam, że zwyczajnie mam kogoś. Nic ale to nic nie poskutkowało i nie skutkuje.
        Cieszę się bardzo Twoim szczęściem i życzę Ci wszystkiego co naj....
        Pozdrawiam smile
        • organza7 Re: Zabawa uczuciami 06.07.14, 19:57
          Słuchaj, jesteśmy w podobnym wieku. Może też mieszkamy niezbyt daleko. Ja jestem ze Śląska. Jeśli to w Twoich okolicach i chciałabyś się spotkać, żeby pogadać, to odezwij się. Czasami taka rozmowa bardzo pomagasmile
          • pakusinska Re: Zabawa uczuciami 06.07.14, 20:31
            Ja jestem z Dolnego śląska.
            Niby daleko niby nie. W dzisiejszych czasach odległość to rzecz względna.
            Dziękuję za propozycję ale pisanie tutaj to chyba jedyna forma komunikacji.
            Fajnie byłoby spotkać się i tak zwyczajnie posłuchać jak poradziłaś sobie w podobnej sytuacji jak ja.
            Pozdrawiam
            E.
            • organza7 Re: Zabawa uczuciami 07.07.14, 09:29
              A ja z Górnego. Faktycznie przyjdzie nam pić raczej tę wirtualną kawęsmile
              • pakusinska Re: Zabawa uczuciami 07.07.14, 16:47
                Chyba tak a szkoda sad
                A może podasz mi adres swojej poczty lub inną formę kontaktu?
                Pozdrawiam
                E.
                • organza7 Re: Zabawa uczuciami 09.07.14, 13:01
                  Poczta gazetowa, czyli organza7@gazeta.pl smile
                  • pakusinska Re: Zabawa uczuciami 10.07.14, 16:51
                    ok dzieki napiszesmile
    • adammadaada Re: Zabawa uczuciami 10.07.14, 14:55
      Tak, są jeszcze mężczyźni, którzy w kobiecie widzą nie tylko obiekt seksualnego pożądania ale również, zwyczajnego człowieka, przyjaciela, partnera.
      Tylko co z tego, skoro przekonać się o tym można dopiero po jakimś czasie.
      Wiara to piękna rzecz. Problem w tym, że jej falsyfikacja bywa często bardzo bolesna. Tak to już w życiu bywa.
    • anthony0 Re: Zabawa uczuciami 15.07.14, 19:16
      W imieniu mężczyzn bardzo, bardzo mi wstyd za tego pana!
      Jestem o kilka lat starszym od Pani mężczyzną. Żonatym, mam rodzinę. Z żoną nie układa mi się. Koresponduję z jedną miłą panią, moją rówieśniczką, też o bardzo pogmatwanym życiorysie. Ale nie wyobrażam sobie, bym mógł tę panią okłamywać i oszukiwać. O moich zobowiązaniach rodzinnych powiedziałem jej na samym początku. I jestem jej bardzo wdzięczny, że mnie zaakceptowała.
      Ogromnie Pani współczuję i rozumiem Pani ból!
      • bea_46 Re: Zabawa uczuciami 17.07.14, 13:35
        Anthony a nie uważasz,że powinieneś najpierw zakończyć relację z żoną a dopiero potem próbować z inną? Chwała Ci za to,że jesteś szczery,ale czy w stosunku do żony też?

        • organza7 Re: Zabawa uczuciami 17.07.14, 13:49
          Dokładnie o tym samym pomyślałam. Uczciwość ukierunkowana?
          • anthony0 Do: organza7 i bea46 17.07.14, 17:01
            Zapytałyście mnie Panie, czy nie powinienem najpierw zakończyć związku z żoną, a potem próbować z inną kobietą. Tak, zasadniczo macie rację. I wiele o tym myślałem, zanim zdecydowałem się w ogóle tu, na "Forum" odezwać. Tylko, że z mojego małżeństwa prawdopodobnie nie jestem w stanie się wyplątać (to dłuższa historia) w dającej się przewidzieć przyszłości. Żyjemy więc obok siebie. A mnie bardzo brakuje możliwości takiego szczerego pogadania, jak człowiek z człowiekiem. A dlaczego szukam kobiety? Bo na ogół są one bardziej wrażliwe, męska przyjaźń jest taka trochę szorstka, jak powiedział pewien znany polityk.
            • pakusinska Re: Do: organza7 i bea46 17.07.14, 17:27
              Czasami mam wrażenie, że świat stanął na głowie...
              Plus dla Ciebie taki, że przynajmniej jesteś szczery a jak dla mnie to najważniejsza rzecz. Kto wie jak potoczyłby się dalej mój związek gdyby mój partner był szczery. Na pewno nie bylibyśmy razem ale zostałyby miłe wspomnienia i czasami miła rozmowa przy kawie. A tak został wielki żal, poczucie winy itd.
              Najgorsze w tym wszystkim jest, że wykorzystał moją samotność.
              • anthony0 Tym razem coś do p. Pakusińskiej 17.07.14, 18:54
                Z tym światem na głowie, to rzeczywiście coś jest na rzeczy...
                Wiem, że różne rzeczy możesz sobie o mnie pomyśleć, w rodzaju "o, następny, co ma ochotę na skok w bok". Chciałem Ci coś opowiedzieć. Parę dni temu napisałem do Ciebie, że wstyd mi za tego pana (chyba 15 VII). Napisałem też, że koresponduję z pewną panią. Właściwie o tej korespondencji powinienem napisać w czasie przeszłym. Pisaliśmy do siebie przez ponad miesiąc, nieraz po kilka maili dziennie. Nigdy nie skłamałem jej ani słowem. Ona też była ze mną bardzo szczera. Opowiadała mi o swoim pogmatwanym życiu. Podziwiam ją, że dała radę to wszystko unieść. Kilka razy nawet rozmawialiśmy długo przez telefon. Raz spotkaliśmy się. Pamiętam jej ciepły uścisk dłoni na pożegnanie. Pewnie zapytasz, co się stało, że ta znajomość została przerwana? To była decyzja tej pani. Przysłała mi pięknego lecz smutnego maila. Uznała, że jest osobą z takimi obciążeniami (nie chcę publicznie zdradzać szczegółów!), że mogłaby mi w pewien sposób zaszkodzić. Tak przynajmniej to zrozumiałem. Odpisałem jej, że szanuję jej decyzję, nie mam prawa się narzucać i że gdyby zmieniła zdanie, to zawsze może się odezwać. Ale żal mi pozostał, tak jakby odszedł ktoś bardzo mi bliski.
                A z żoną? No cóż, tak jak napisałem już Twoim rozmówczyniom ("bea" i "organza"), żyjemy sobie obok siebie, nie jesteśmy wrogami. Ale "obok" znaczy zupełnie co innego, niż "ze sobą". I wiesz co, ja poniekąd też czuję się wykorzystany w życiu. Ale to osobny temat...
                • pakusinska Do Anthone-go 17.07.14, 20:05
                  Hej,
                  tak pamiętam co napisałeś. Celowo nie odpisywałam. Tak naprawdę to nie wiedziałam co Ci napisać. Cenię sobie szczerość u ludzi nawet jak jest niewygodna i pomimo tego, że nie zawsze się z tym zgadzam.
                  Zastanawia mnie co innego. Dlaczego jesteś z żoną skoro jak twierdzisz żyjecie obok siebie? Czy nie lepiej byłoby w stosunku do niej zwyczajnie powiedzieć jej co czujesz, jak się czujesz i albo ratować to co jeszcze pozostało między nami albo odejść i zostawić sobie choć trochę godności? Czasami lepiej jest dać odejść i samemu to zrobić niż tkwić w układzie w którym oboje kiedyś sobie bliskich ludzi zwyczajnie się męczy.
                  Wiesz wiem o czym mówię bo na co dzień pracuję z takimi rodzinami. Zresztą wśród swoich znajomych też mam takie przypadki.
                  Napisałeś, że w pewien sposób też czujesz się wykorzystany. Ale czy kiedykolwiek rozmawiałeś ze swoją żoną o tym? Rozmowa i to szczera, czasami zakończona łzami i trzaskaniem drzwiami to podstawa.
                  Nie chcę się tutaj wymądrzać. Jeśli będziesz chciał popisać tak zwyczajnie po przyjacielsku to daj znać. Czasami zwykłe wygadanie się obcej osobie daje inny punkt widzenia i odniesienia do spraw w których my osobiście uczestniczymy. Spojrzenie z boku osoby nie zaangażowanej może nie rozwiąże problemów ale da do myślenia.
                  Pozdrawiam
                  E.
                  • anthony0 "anthony0" do "pakusinskiej" 17.07.14, 21:29
                    Bardzo Ci dziękuję za Twoją ostatnią wiadomość. Rozumiem Twoje pytania pod moim adresem i bardzo chciałbym jakoś sensownie na nie odpowiedzieć. Jest to dosyć trudne. Bo rzeczywiście wydawałoby się, że jedna lub kilka szczerych rozmów powinno pomóc rozwiązać małżeńskie problemy. Otóż tych rozmów było wiele. Były wysiłki, uczciwie przyznaję - z obu stron. A jednak to wszystko jakby trafiało w jakiś niewidzialny mur. Wiele razy zastanawiałem się, dlaczego? I doszedłem w końcu do pewnych wniosków, które - przyznaję - mnie samego zaskoczyły, ale które jednak układają się w logiczną całość. Nie da się jednak tego wyjaśnić w jednej rozmowie. Dlatego rzeczywiście bardzo chciałbym móc popisać o tym właśnie tak zwyczajnie, jak to nazwałaś, po przyjacielsku. Nie chcę jednak robić tego publicznie, więc chciałbym Cię tak bardzo, bardzo poprosić, bym mógł napisać do Ciebie na Twoją pocztę. Wiem, że masz złe doświadczenia. Obiecuję, że nie będę Cię nękał żadnymi bezsensownymi mailami (ja nie chcę ujawniać publicznie mojego adresu mailowego, bo zawiera on moje imię i nazwisko, a może na "Forum" czasem zajrzeć ktoś z rodziny). Więc gorąco proszę Cię o Twój adres i wtedy napiszę Ci więcej o sobie (i obiecuję, że nie będę Cię okłamywał!). Może tak być? Ja też Cię pozdrawiam. Muszę kończyć. Zajrzę do komputera jutro rano, bo dziś już nie dam rady. Antoni
                    • pakusinska Re: "anthony0" do "pakusinskiej" 18.07.14, 06:27
                      Witaj,
                      adres poczty zbynek@interia.eu.
                      Miłego dnia
                      E.
    • bea_46 Re: Zabawa uczuciami 17.07.14, 12:53
      A mnie ciekawi co ten facet Ci opowiadał o swojej przeszłości?
      Dlaczego pytam? Otóż również jestem wdową (mam 46lat smile ) i niedawno poznałam wydawać by się mogło fantastycznego człowieka - na portalu oczywiście.Faza zauroczenia już prawie wink poza mną,te wady ,które już "wyszły" nie przeszkadzają mi,ale cały czas podświadomie szukam tego haczyka,zaufałam ale nie do końca,chyba nie potrafię...Analizuję jego słowa,zachowanie -prawda to czy fałsz??? Męczy mnie to trochę.Nie umiem się nie angażować zbyt mocno.Jeszcze nie potrafię,aczkolwiek jakby coś nie teges ,odchoruję ale uznam to za kolejną życiową lekcję...
      Twój post potwierdza moje obawy sad Tyle nadziei,tyle czasu,wszystko na nic.Przykro mi...
      Więc co mówił? Skoro miał rodzinę pewnie rzadko się spotykaliście?
      Mój jest rozwodnikiem ale ciągle pracuje.Wierzę mu,a z drugiej strony...
      • organza7 Re: Zabawa uczuciami 17.07.14, 13:12
        Przepraszam, że się wtrącę, bo pytanie nie do mnie... Ale czytam i jakbym czytała siebie parę lat temu. "Odchoruję" ale nie zaufam. "Odchoruję" ale nie dam sobie prawa do szczęścia. "Odchoruję"... tylko po co??? Nie lepiej spróbować? Nie lepiej się przekonać, czy choroba naprawdę się rozwinie? A może to tylko lekkie przeziębienie? Mówię poważnie, choć może niepoważnie to brzmi. Człowiek po przejściach, a kobieta zwłaszcza, ma tendencję do doszukiwania się drugiego dna i trzeciego czasem też... Jak mówi, że pracuje, to może jest tak w istocie. Też się kiedyś dopatrywałam, analizowałam, kombinowałam. Może dlatego, że nie mogłam uwierzyć, że ktoś kogo spotkałam naprawdę może być taki fajny... Dużo wody musiało upłynąć nim zdałam sobie sprawę, że problem nie w spotykanych mężczyznach tylko we mnie. Pomyśl o tym albo nie. Piszę, bo czytam w Tobie samotność okrutną, jaka była też moim udziałem. A tego smutku się nie zapomina... Mnie zmiana nastawienia doprowadziła do fajnego związku, więc jednak można. Pozdrawiam cieplutkosmile
        • bea_46 Re: Zabawa uczuciami 17.07.14, 14:11
          Organza,ależ wtrącaj się i nie przepraszaj wink Odważyłam się napisać,bo widzę tu rówieśniczki z podobnymi zagwostkami.Odpisałyście obie prawie jednocześnie smile Ponieważ byłaś szybsza o 10 minut,zacznę od Ciebie smile .
          Nie zrozumiałaś mnie...Ja próbuję,ja jestem z nim,korzystam z tych fajnych chwil.Od ponad czterech miesięcy.Tylko widzisz,po 20 paru latach życia z alkoholikiem,nie takim rasowym ale jednak coś mi się porobiło i wciąż czekam na...niemiłą niespodziankę,cios?
          A odchoruję w razie jakby,tfu,tfu odpukać się nie udało,jak jakiś zając z kapelusza wyjdzie czy coś...
          Dobrze mnie rozszyfrowałaś.Moje gratulacje winkNie mam przyjaciół,znajomych,pasji,jestem sama i jeszcze smutna ale powoli wychodzę z dołka.
          Jesteś przede mną,bo już zrozumiałaś a ja dopiero niedawno odkryłam,że to we mnie tkwi problem.Chcę być kochana,chcę kochać.Ale muszę zacząć od siebie prawda?
          Próbuję zmienić nastawienie.Muszę być silniejsza i przede wszystkim pewniejsza siebie.O to w tym wszystkim chyba biega...Muszę też wrzucić na luz,bo ja bym chciała już mieszkać razem,planować przyszłość.A facet...też po przejściach(podobno wink ) i raczej faktycznie pracuje dużo i dla tego nie ma dla mnie tyle czasu ile bym chciała...
          Wiem już,że powinnam sobie wynajdywać zajęcia,wypełnić czas a nie zerkać na pocztę co chwilę.Stara baba a głupia jak nastolatka no nie?Może nie za późno na zmiany...Zależy mi na tym związku.
          Dzięki za cierpliwość i pozdrawiam Cię serdecznie.

          • organza7 Re: Zabawa uczuciami 17.07.14, 14:18
            No to super! Cieszę się, że nie odpuszczasz i walczysz o Wassmile Pewnie, że trzeba zacząć od siebie, ale też nie spuszczać z oka tej drugiej osobywink Wierzę, że Ci się uda. Trzymam kciukismile
            • bea_46 Re: Zabawa uczuciami 17.07.14, 14:57
              Dzięki smile
              Dodałaś mi otuchy,bo od poniedziałku głowa mi pęka od myślenia co dalej i na oczy ledwo widzę bo w jakiś "dół" wyjątkowo głęboki wpadłam i wyleźć ciężko.To było chyba zderzenie z rzeczywistością.Między innymi.Bo urlop mi się kończy...a On pracuje.Przykre...
              Ech...poobserwuję,popróbuję,ale walczyć? Nie,znowu?Nie chcę. Ale i nie dam się wodzić za nos wink
              Amen.

              • organza7 Re: Zabawa uczuciami 17.07.14, 15:05
                Walczyć w znaczeniu starać się i zabiegać. Nie o niego ale o związek w ogóle. W mojej ocenie, z własnego doświadczenia, związek niepielęgnowany jest jak kwiatek, więdnie... Mam trochę na karku i trochę własnych zaniedbań, które do tej pory sobie wyrzucałam. Aż nadeszła pora odciąć grubą krechą to co było, od tego co jest. I tak jest dobrzesmile
      • pakusinska Re: Zabawa uczuciami 17.07.14, 13:22
        Hej,
        pytasz co mówił? Początkowo wydawało mi się, że prawdę. Później zaczęłam łączyć fakty. Wiedziałam, że jest rozwodnikiem, że ma dwójkę dzieci z dwóch różnych związków. Wiedziałam gdzie pracuje ale nie wiedziałam np. gdzie mieszka. To, że w małym miasteczku obok mojego miasta to jedyna wiedza na ten temat. Wizyty u mnie tylko na chwilę po pracy lub przed pracą ewentualnie noce tylko wtedy gdy koledzy wyrazili zgodę na krycie go. Dwa różne nr tel. Jeden dla mnie (na ogół wyłączony) i drugi dla pozostałych. To on przeważnie kontaktował się ze mną ja niestety nie miałam tej możliwości. Gdy to wszystko po fali zauroczenia zaczęło do mnie docierać zaczęłam pytać. Wtedy spotkania były już coraz rzadsze ostatnio prawie w ogóle ich nie było.Oliwy do ognia dolało zdarzenie, które miało miejsce u mnie w domu. Zadzwoniła jego eks. Początkowo nie odbierał. W końcu jak odebrał usłyszałam jak mówi, że telefon została w samochodzie a on był na interwencji. Ale zaraz jak napisze raport wraca do domu. I tak zostałam "poinformowana" o tym, że jestem jedynie awarią, interwencją, tel zostawionym w aucie.
        Tych sygnałów było dużo więcej, tylko ja w swej naiwności i zaślepieniu tego nie widziałam. To tak w wielkim skrócie.
        Wiedziałam, że w tym wieku nie znajdę faceta bez jakieś przeszłości, sama też mam już trochę życia za sobą. Oczekiwałam zwykłej uczciwości.
        Mam nauczkę i kolejne doświadczenie za sobą. Mówi się trudno.
        Teraz chcę jedynie aby zwyczajnie zniknął z mojego życia i dał mi spokój. Tego niestety nie mam. I to jest największy kłopot. Twierdzi, że mnie kocha, nie wyobraża sobie życia beze mnie i najzwyczajniej w świecie dręczy mnie tel, sms-ami i wiadomościami na maila.
        Nie sugeruj się jednak moimi doświadczeniami. Wierzę w to, że nie wszyscy faceci to dranie.
        Pozdrawiam
        E.
        • organza7 Re: Zabawa uczuciami 17.07.14, 13:48
          A nie myślałaś o najprostszym choć nie najprzyjemniejszym rozwiązaniu? Mam na myśli powiadomienie policji. Takie sprawy o nękanie są już bardzo poważnie traktowane przez stróżów prawa i może warto? A może wystarczy pana tym postraszyć, żeby mu się odechciało? Jeśli tchórz, to może spasować. Albo napisać panu, że następnym razem porozmawiasz z jego żoną... Może trzeba takimi metodami, zanim rzeczywiście zamieni Ci życie w piekło.
          • pakusinska Re: Zabawa uczuciami 17.07.14, 14:27
            Witaj,
            rozmową z jego partnerką straszyłam go. Nie zrobiło to większego wrażenia na nim. Twierdzi, że z nikim nie jest związany, mieszka sam a jedyną kobietą w jego życiu jestem ja. Ostatnio zmieniłam już pocztę więc z tej strony mam spokój. Gorzej jest z telefonem. Niestety musiałabym zmieniać we wszystkich instytucjach a niestety to jest trudne bo wiele moich spraw toczy się poza granicami kraju. Policja to ostateczność. Nie chciałabym uciekać się do takich metod. Ale kto wie, może to zrobię jeśli znowu zacznie się odzywać. Od tygodnia mam spokój, więc może....w końcu zrozumiał. Uwierz mi sięgałam po wiele środków. Kłamałam, że go zdradziła, że mam kogoś, że wiem wszystko o jego życiu itd.
            Boję się, że stałam się jego obsesją. Przez to, że to ja zadecydowałam o odejściu on sie nakręca i chce mi udowodnić, że z nim się nie zrywa kontaktu.
            Sama nie wiem.
            Czas i życie pokarzą czy da mi tak zwyczajnie odejść i zapomnieć.
            Pozdrawiam
            E.
        • bea_46 Re: Zabawa uczuciami 17.07.14, 14:44
          Witaj E. wink,
          ja przez te cztery miesiące sporo się o swoim dowiedziałam.Część informacji spontanicznie w mailach wyszła,czasem pytałam a czasem sam coś w trakcie rozmowy powiedział.Do tej pory nie przyłapałam Go na jakiejś nieścisłości.Praca,praca,praca...wygląda to autentycznie,tym bardziej,że mieszka w miejscu pracy-taki pracownik,jednocześnie ochroniarz to dla pracodawcy nie lada gratka no nie? Komórkę ma raczej jedną,staram się do minim ograniczać dzwonienie i sms ale odbiera,choć nie zawsze odpisuje...
          Nauczkę piszemy,ale w gruncie rzeczy nigdy nie będziemy miały pewności czy dana osoba jest szczera.Tego się nie da nauczyć przecież.Chory ten świat jest...
          Ale Organza jest przykładem,że szczęście nawet w Naszym wieku jest możliwe smile
          Głowa do góry! I również sugeruję zgłoszenie na Policję.Jesli to też policjant to go uprzedź co zamierzasz,może się wystraszy...I zbieraj dowody.Tak na wszelki wypadek.Wiem co piszę z własnego doświadczenia...
          • organza7 Re: Zabawa uczuciami 17.07.14, 15:08
            Dziewczyny! "Nasz" wiek dodaje temu szczęściu taką właśnie wartość dodaną, którą jest dojrzałość, świadomość własnej wartości ale też swoich oczekiwań względem partnera. Dobry to wiek na miłość. A ona naprawdę nie przychodzi wtedy, kiedy my tego chcemy, tylko w najmniej oczekiwanym momenciesmile
            • pakusinska Re: Zabawa uczuciami 17.07.14, 16:07
              Wiecie ci babki nasz wiek to atut, to rzecz bezsprzeczna.
              A co do uczucia? Ja już chyba nawet nie chcę faceta u swego boku. Bo problem u mnie jest trochę inny. Ja byłam 20 lat szczęśliwą mężatką. Może moje małżeństwo nie było idealne ale udane. Kochałam i każdego dnia rano to samo widziałam w oczach mojego męża. Nawet gdy te dni były ciche a złość aż kipiała w nas.
              Mi chyba trudniej będzie znaleźć kogoś bo zawsze będę porównywała potencjalnego "kandydata" właśnie do niego. Wiem każdy ma swoje wady, ja też nie mam łatwego charakteru ale....
              Będąc z kimś nie chcę wiele zwykłej lojalności, szczerości, rozmowy itd czyli przyjaciela. Wiem seks w związku jest ważny, bardzo go lubię ale nie jest treścią samą w sobie. Jest pięknym dodatkiem do wszystkiego. A ja niedawno stwierdziłam, że poza seksem to nic innego nie robiliśmy. Czasami rozmowy. Nigdzie razem nie wychodziliśmy, nigdy nie przychodził jak ktoś był u mnie. Gdy gdzieś mnie podwoził lub przyjeżdżał po mnie to zawsze nasze bycie kończyło się w samochodzie. To były te sygnały na które nie zwracałam uwagi. Zbyt mocno zaufałam, zaangażowałam się.
              Ale to co spotkało mnie nie musi dotyczyć innych kobiet. Może są mądrzejsze niż ja.
              A Wam babki życzę wszystkiego co naj.....wierzę w to, że są wyjątki od reguły. Kochajcie i bądźcie kochane. Za mnie też...
              E.
              • face-predator Re: Zabawa uczuciami 18.07.14, 15:05
                Meski punkt widzenia sie wtraci, jesli mozna. Kwestie wieku pomine, moze nie ma az takiego znaczenia. Czlowiek po przejsciach jest bardziej ostrozny przy poznawaniu nowych znajomosci, ale organza dlaczego kobieta zwlaszcza? Co plec ma do tego? Czyzby kazda kobieta byla uczciwa a tylko mezczyzni oszukiwali i szukali czasami odskoczni od rzeczywistosci?
                Bea, sorry pisze login z pamieci gdyz nie mam jak sprawdzic, czy zastanawialas sie co ten pracoholik moze myslec. Moze on bardziej jest ostrozny i nie chce sie angazowac, moze los tez nie byl dla niego w zyciu laskawy, czujac Twoja ostroznosc w zaufaniu jemu, tez mozesz powodowacu niego czarne mysli, w skrajnym przypadku np "co ona robi jak ja pracuje, pewnie ma innego przyjaciela". Rozumiem ze trzeba byc ostroznym, nie byc naiwnym, ale czy nie lepiej teraz zamiast miec bol glowy to planowac wspolne wakacji... w rio smile. Czarne owce sa, ale wystrpuja jednak w zdecydowanej mniejszosci w stadzie.
                Dziewczyny tylko nie piszcie "mlody jestes, co ty mozesz wiedzie". Tez juz jakis garb doswiadczen mam, glownie dlatego ze chcialem miec lepiej... to spadlem pod rynne. Proba naprawy bledow, reset calego zycia skonczyl sie tym, ze uslyszalem ze skoro duzo pracuje to znaczy ze mysle tylko o sobie i... dostalem pozadnego kopa. Takze wy dziewczyny tez potraficie krzywdzic, czasami owinac kogos wokol siebie by nastepnie odciac. No coz zycie jest brutalne, niezaleznie po ktorej stronie sie stoi.

                Z gory, wlasciwie to juz z dolu, przepraszam za bledy.

                Pozdrawiam.
Pełna wersja