rishiri
08.09.14, 01:30
Cześć wszystkim, jestem tu nowa. Niedługo skończę 18 lat i nigdy nie miałam prawdziwych przyjaciół. W szkole nie mam nawet z kim siedzieć, a przerwy spędzam sama, zaczytana w książkę, bo co mam ze sobą zrobić. Wiele razy próbowałam rozmawiać z ludźmi, ale mam poczucie, że oni mają mnie za nudziarę i woleliby rozmawiać z kim innym. Chyba zawsze miałam to poczucie. A przynajmniej od podstawówki. To wtedy zaczęły się moje problemy z cerą, wada wymowy, a w następstwie wyśmiewanie przez inne dzieciaki, dokuczanie - czasami słowne, czasami fizyczne. Stałam się wrażliwa, zamknęłam w sobie, nie miałam znikąd wsparcia. W gimnazjum powoli docinki zaczęły przygasać, ale to poczucie wyobcowania... wciąż było. Czułam, że inni ludzie nie są mną zainteresowani. Relacje często kończyły się na jednej rozmowie. Gimnazjum skończyło się, poszłam do szkoły średniej. I tak, oto, od dwóch lat, siedzę odizolowana od wszystkich. Dlaczego? Wciąż mam to poczucie, że inni mają mnie za gorszą, że chcą mnie zranić. Że patrzą na mnie i mnie oceniają - to najbardziej zatruwa mi głowę. Nie jestem osobą całkiem nieśmiałą - nie mam problemów z telefonowaniem do nieznajomych, z rozmawianiem z nieznajomymi, bo wiem, że jeśli mnie nie polubią, już nigdy więcej się nie zobaczymy. Natomiast znajomi - przy nich wstydzę się nawet jeść. Często gdy rozmawiam myślę co powiedzieć, myślę jak mnie widzą, jak odbiorą. Dlatego często milczę, niektórzy uznają, że się wywyższam odcinając od nich i nie odzywając, ale o raju, ja mam wtedy w głowie taki bajzel, że aż te całe rozmowy mnie męczą. Tak ciężko trafić mi na kogoś, z kim od początku będzie mi się swobodnie rozmawiać (aczkolwiek rzadko, ale jednak, tacy ludzie się zdarzają. Gdy czuję, że mnie nie oceniają). Mam chłopaka, ale chciałabym też mieć jakieś koleżanki chociaż, mimo, że wiele lepiej rozmawia mi się z płcią przeciwną, niestety odkąd po chłoście w poprzednich szkołach, wzięłam się za siebie, mężczyźni patrzą na mnie jak na kogoś bardziej do flirtu niż koleżeństwa. Czuję, że nigdy nie znajdę kogoś podobnego do mnie, z kim rozmową nie będę skrępowana. Czy mógłby ktoś mi tu coś doradzić, jak pomóc sobie w kontaktach z innymi, gdy stale czuję się na początku oceniana i odrzucana, że aż sama odsuwam się w kąt, nie chcąc się im narzucać?