nickvoll
01.11.14, 21:46
człowiek bardziej odczuwa swoją samotność.
W sumie to tak w kontekście jakiegoś wpisu, który się wcześniej pojawił (nie pamiętam, czyj).
W moim mieście mieszkam sama. Rodzina daleko. Groby też.
Ale tak naprawdę ten wpis powstał na fali refleksji - bo człowiek jest zwierzęciem stadnym. Ja się wyrwałam ze stada. Tak wyszło. I w tym dniu, nie mogąc pojechać na groby (z różnych przyczyn), siedzę i myślę.
Gdzieś w jakimś poście ktoś pisał, że można poszukiwać partnera, uwzględniając rodzinę. I też jakoś ktoś się dziwił, że można nie mieć takiej opcji. No tak. Ja przeprowadziłam się tu, 300 km od rodziny, i tu jestem sama. Tak, wiem. Ludzie z USA przylatują do Polski na święta. Tyle tylko, że jedyną moją rodziną jest moja siostra, z którą mam średnie relacje. Czyli co, mam mieć pretensje do rodziców?
Moi znajomi weszli w etap rodzenia dzieci i budowania domów. Ja, jak się okazuje, świetnie się sprawdzam jako doraźna pomoc. Ale ze swoimi problemami zostaję sama.
Z potwornym strachem myślę o nadchodzących świętach.