gdzie są prawdziwi faceci vs. one chcą księcia

04.01.15, 03:53
Znalazłem te forum przypadkowo, jednocześnie celowo - chcąc poznać kogoś. Przeczytałem kilka tematów i wrażenie zrobiły na mnie niektóre wypowiedzi, nie wiem, chyba przez swoją szczerość, wnikliwość. Zaintrygował mnie m.in. głos w dyskusji gdzie ktoś pisał o obecnych zmianach obyczajowych i o "nieudanej rewolucji seksualnej". To było bardzo ciekawe, ale uwieńczone brnięciem w pogląd, że jedna płeć ponosi większą/główną odpowiedzialność (winę), za ogólną sytuację (wzrastająca ilość ludzi samotnych). Tu się pojawił wariant, że winne są kobiety. Inny popularny mit to wałkowane analizy "gdzie się podziali prawdziwi faceci?"

Dziwi mnie te jednostronne podejście, jedno i drugie; obojętnie gdzie lokuje się "winę". Widzę to choćby po sobie, i znajomych. Osoby które lubią być same, albo które przymusowo w tym trwają z czasem nasiąkają jakimś rodzajem samodzielności. To może być samodzielność jasna, witalna, ale też może być mroczna. Mogą szczerze narzekać (i słusznie), ale potem okazuje się, że one to właśnie lubiły: samotność, niezależność, wolność. To są truizmy: ludzie posiadający bardzo silną potrzebę bycia w związku bardzo szybko związek tworzą, zawsze już w wieku około 14-20 i często ten pierwszy związek jest ich jedynym, naturalnie przechodzą w małżeństwo, są też niewybredni, bo cenią sam związek jako wartość bardziej niż potrzebę szukania wyjątkowej osoby. Natomiast osoby samotne, to ich siła lub dla niektórych przekleństwo - nie mają aż tak rozbudowanej potrzeby bycia z kimś. Lub też ta potrzeba bliskości narasta u nich dopiero z czasem. U niektórych nieoczekiwanie. Potem gdy znajdą osobę i założą poważny związek to dalej świadomie bądź nie, nie chcą lub nie są w stanie "wejść w to na całość". To są pary i małżeństwa gdzie jedna osoba spędza większość czasu wolnego grając na komputerze, druga też na kompie oddaje się jakimś rozrywkom lub ucieka w pracę, obowiązki. I nie ma w tym nic złego, jeśli ludzie potrafią spędzać czas "razem, ale osobno" to spory sukces. Zauważyłem jednak że bardzo często te małżeństwa gdzie chłop był wcześniej długo sam tak właśnie funkcjonują: na tyle przywykli do samotności, że nadal lubią spędzać czas samemu. To dotyczy nie tylko jednej płci, tutaj można by sypać przykładami gdzie kobieta potrzebuje faceta tak jakby kompletowała do mieszkania kolejny mebel. Taki do ustawienia w jednym miejscu, posiadający z góry przez nią zaplanowaną rolę.

Tyle, że to są właśnie podobieństwa, a nie różnice. Ludzie mentalnie niewiele się różnią, twierdzenie, że "mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus" pachnie zupełną bzdurą. Wszyscy mają w sobie wykluczające się oczekiwania, jedyna różnica to indywidualne proporcje. Niejeden samotny facet długo marzy o właściwiej partnerce, a gdy będzie miał szczęście na taką trafić i z nią coś świetnego tworzyć, to nagle w jakiś dzień ocknie się w sytuacji, gdzie nachalnie gapi się za innymi, bo chętnie by zapolował, spróbował czegoś nowego ale wie, że nie może. Kobiety się pod tym względem nie różnią. Obecnie ludzie są zorientowani na romantyczną miłość a wybieranie kogoś przez pryzmat zysków jest potocznie potępiane, i ja sam to potępiam. Tymczasem romantyczna miłość jest czymś przeciwnym monogamii. Myślę że wysoki, wzrastający stopień rozwodów i ludzi samotnych ma związek z tym że ludzie (i kobiety i mężczyźni) zrezygnowali z monogamii, a wybrali miłość. Miłość pojmowaną jako zakochanie i przygodę życia. Czy to podstawa dla tworzenia związku? tam się zaczynają później nieprzewidziane próby łączenia wody z ogniem. Bo przygoda nie jest obowiązkiem, ona się dzieje, nie trzeba nad nią pracować. Niektórym udaje się przejść od zakochania do udanej kontynuacji, myślę że to wielka sztuka - zrobić coś takiego, choćby z tak banalnego powodu, że nie da się tego osiągnąć w pojedynkę.

Spontanicznie się rozpisałem, by dowodzić, że obecne realia obyczajowe są konsekwencją dokładnie tego na co zorientowała się większość ludzi. Może ktoś to uzna za bzdury, może ktoś przestanie obwiniać płeć przeciwną.
A propos wspomnianej "rewolucji seksualnej" i to po czyjej stronie leży wina - analiza francuskiego pisarza:

"w naszych społeczeństwach seks faktycznie stanowi drugi system zróżnicowania , całkowicie niezależny od pieniędzy; i jako system różnicowania funkcjonuje równie bezwzględnie. Efekty działania tych dwóch systemów są zresztą dokładnie takie same. Podobnie jak niepohamowany liberalizm ekonomiczny, i z analogicznych powodów liberalizm seksualny wytwarza zjawiska skrajnej pauperyzacji. Niektórzy uprawiają miłość codziennie; inni pięć czy sześć razy w życiu albo nigdy. Niektórzy uprawiają miłość z dziesiątkami kobiet; inni z żadną. To właśnie nazywa się "prawem rynku". W systemie ekonomicznym, gdzie zwalnianie z pracy jest zabronione, każdemu udaje się lepiej lub gorzej znaleźć swoje miejsce. W systemie seksualnym, gdzie cudzołóstwo jest zabronione, każdemu udaje się lepiej lub gorzej znaleźć swojego łóżkowego partnera. W systemie ekonomicznym całkowicie liberalnym niektórzy dochodzą do znacznego majątku; inni są bezrobotni i gniją w nędzy. W systemie seksualnym całkowicie liberalnym niektórzy mają ekscytujące życie erotyczne, inni skazani są na masturbację. Liberalizm ekonomiczny to poszerzenie pola walki (...). Podobnie liberalizm seksualny to poszerzenie pola walki, walki, która toczy się w każdym wieku i we wszystkich klasach społecznych"
    • noajdde Re: gdzie są prawdziwi faceci vs. one chcą księci 04.01.15, 09:55
      Trzeba przyznać, że posiadasz niebywałą zdolność rozwodzenia się o niczym, zupełnie jak polityk albo prawnik. Od siebie tylko dodam, że zawsze chciałem być z kimś, zawsze marzyłem o stworzeniu rodziny. Niestety od zawsze stanowiłem pośmiewisko dla dziewczyn. Z czasem stałem się dla nich po prostu niewidzialny. Uciekłem w sport, niestety teraz nawet tego już nie mam. To, że w "systemie seksualnym" znajduję się na samym dnie nie jest tak straszne jak samotność w ogóle.
      • ot.a Re: gdzie są prawdziwi faceci vs. one chcą księci 04.01.15, 10:32
        i właśnie to jest to o czym napisałam.
        w dawnych czasach miałbyś żonę i kilkoro dzieci, jeżeli byłbyś w stanie "jako-tako" ich utrzymać.
        bo pewnie znalazłbyś dziewczynę jeszcze biedniejszą od siebie, którą ojciec z pocałowaniem w rękę by ci oddał. pozbyłby się gęby do wykarmienia, a że dziewczyna by posagu nie miała - to ktokolwiek by taką chciał za męża - byłby idealny. nawet jeżeli ona by nie chciała.....

        • noajdde Re: gdzie są prawdziwi faceci vs. one chcą księci 04.01.15, 11:25
          Tak, teraz jest lepiej. Teraz miłość mają tylko Ci, którzy na nią zasługują - zdrowi, piękni i bogaci.
          • ot.a Re: gdzie są prawdziwi faceci vs. one chcą księci 04.01.15, 14:56
            mówisz o Miłości czy płatnym seksie?
            • noajdde Re: gdzie są prawdziwi faceci vs. one chcą księci 04.01.15, 15:17
              O miłości. Płatny seks mogą mieć wszyscy.
              • ot.a Re: gdzie są prawdziwi faceci vs. one chcą księci 04.01.15, 15:39
                napisałeś: "To, że w "systemie seksualnym" znajduję się na samym dnie nie jest tak straszne jak samotność w ogóle.".

                Miłości nie da się kupić. możesz kupić fikcję i dalej będziesz wył z samotności.
                • noajdde Re: gdzie są prawdziwi faceci vs. one chcą księci 04.01.15, 15:47
                  Przeciwnie, wygląd fizyczny i pieniądze to jest to czym można przyciągnąć drugą osobę. Stanowią o naszej atrakcyjności czy to się komuś podoba czy nie. Bez tego jesteśmy nieatrakcyjni, niewidzialni, bez szans. Czy bogaty może mieć ciekawe wnętrze? Może. A czy biedny i brzydki również może je mieć? Może, tylko kogo to obchodzi, skoro jest "niezaradny", "obleśny" lub przynajmniej "nie ma tego czegoś".
                  To zupełnie jak w powiedzeniu "Pieniądze szczęścia nie dają". Powiedz to ludziom umierającym w cierpieniach z głodu i chorób w Afryce.
                  • ot.a Re: gdzie są prawdziwi faceci vs. one chcą księci 04.01.15, 15:59
                    i tu się zgodzę - dobry wygląd fizyczny przyciąga.
                    pieniądze zdecydowanie ułatwiają wszystko.

                    i co... uważasz, że gdybyś był przystojniejszy i bogaty to znalazłbyś Miłość w pięknej i mądrej kobiecie? - he he idealista.
                    bardzo prawdopodobne, że "niezłą dupeczką" owinęłaby sobie ciebie jakaś dziunia... i kobiecymi wabikami byłbyś manipulowany i "krojony z kasy". mogłaby się złapać na dzieciaki a ty jako ten porządny, kierowany wartościami rodzinnymi tkwiłbyś w związku....
                    he he...
                    a na boku kusiłbyś jakąś kobietę... tak jak mnie kusi pewien żonaty....
                    • noajdde Re: gdzie są prawdziwi faceci vs. one chcą księci 04.01.15, 16:06
                      Uważasz, że to byłoby gorsze od wiecznej samotności i codziennym myśleniu o skończeniu ze sobą?
                      • ot.a Re: gdzie są prawdziwi faceci vs. one chcą księci 04.01.15, 16:31
                        jeżeli uważasz, że małżeństwo uchroni przed samotnością - jesteś w poważnym błędzie.

                        ....właśnie w trakcie małżeństwa popadłam w totalną depresję. chodziłam do psychologa, faszerowałam się antydepresantami. ponad rok. potem miałam nawroty.
                        mój "ex" nie raczył zauważyć że stawałam się cieniem. a jak zaczęłam rozmawiać ze swoją mamą o moim stanie, problemach - to "ex" zrobił mi awanturę, że cyt. "wszystko wszystkim rozpowiadam. i najlepiej byłoby gdybyśmy mieszkali 600 kilometrów stąd i wtedy nikt nic by nie wiedział"
                        odeszłam, żeby nie żyć w fikcji. żeby nie szukać nikogo na boku, bo takie działanie obróciłoby się tylko przeciwko mnie.

                        wiem, co to jest samotność w małżeństwie.gdy masz złudną nadzieję, że teoretycznie najbliższa osoba cię zauważy, zatroszczy....

                        teraz jestem sama. sama borykam się z wieloma problemami, niepewnością jutra.
                        czy beczę i się załamuję - zdecydowanie tak. i to często.
                        tydzień, gdy nie płaczę jest dobrym tygodniem. a dawno takiego nie było.
                        ale jestem już w stanie poradzić sobie bez leków.

                        mój "ex" natomiast bardzo szybciutko znalazł sobie inną.
                        • noajdde Re: gdzie są prawdziwi faceci vs. one chcą księci 04.01.15, 16:56
                          Przynajmniej miałaś wybór.
                          "Mój "ex" natomiast bardzo szybciutko znalazł sobie inną." - w końcu żyłaś ze swoim księciem
                          • ot.a Re: gdzie są prawdziwi faceci vs. one chcą księci 04.01.15, 19:27
                            to nie był mój książę. to był "racjonalny" wybór porządnego człowieka na męża (zwykły, nieprzystojny chłopak z blokowiska, bez nałogów) - wydawało mi się wtedy, że jest to dobry wybór, bez "ochów i achów". z perspektywy czasu widzę, że pchnęły mnie do tego kompleksy, strach że nikt inny mnie nie zechce

                            i powiem ci, że dopiero teraz dorastam, dojrzewam do świadomości siebie, kim jestem i czego oczekuję od mężczyzny. i moich oczekiwań nie zamierzam zaniżać. nawet jeżeli miałoby to oznaczać, że będę sama.
                            dlaczego? - bo wiem jak to jest udawać, że wszystko jest ok, gdy tak nie jest.

      • 1ordo Re: gdzie są prawdziwi faceci vs. one chcą księci 04.01.15, 12:44
        Czy to było rozwodzenie o niczym? spoko, masz swoje zdanie. Nie kierowałem tego do kogoś konkretnie, natomiast z Twoich kilku wypowiedzi widzę, że żywisz przekonanie: kobiety to materialistki (przepraszam jeśli się mylę i coś Ci imputuje). Owszem, wiele z nich jest, ale i może taka sama ilość mężczyzn. Skoro mamy równouprawnienie (większość mężczyzn nie ma dziś szans ze swojej pensji utrzymać samemu: domu, niepracującej żony i potomstwa) i kobiety realizują się zawodowo to niejeden zastanowi się 3 razy zanim zwiąże na poważnie z jakąś ładną, ale bez wykształcenia i z kiepściutką pracą. Z drugiej strony jest wiele kobiet i mężczyzn które na pierwszym miejscu chcą tego samego - związku opartego na bliskości, a nie na statusie społecznym. Zresztą te wyliczenia to banały. Ale czy są reguły jak się w tym odnaleźć? żadnych reguł nie znam

        wydaje mi się, że portale srandkowe o których gdzieś wspomniałeś generują takie właśnie relacje: wybieranie dobrej oferty na rynku. Dlatego podziwiam ludzi, którzy tam mają swoje konta.
        • noajdde Re: gdzie są prawdziwi faceci vs. one chcą księci 04.01.15, 13:05
          Dla mnie portale srandkowe stanowią jedyną możliwość. Nie wybieram "dobrej oferty" ponieważ zdaję sobie sprawę, że w tym środowisku sam nie mam nic do zaoferowania. Na tego typu portalach tak samo zresztą jak i w normalnym świecie liczy się przede wszystkim wygląd. Bardzo rzadko kobiety tam obecne piszą na temat swojego wykształcenia, bardzo rzadko piszą coś w ogóle, także trudno rozpoznać co właściwie sobą reprezentują.
          Kobiety materialistki? I bardzo dobrze. Przynajmniej część nieatrakcyjnych mężczyzn dzięki swojemu bogactwu ma jakieś szanse na miłość. Czy każdy nieatrakcyjny ale bogaty mężczyzna musi być szubrawcem? Oczywiście, że nie, ale tylko dzięki pieniądzom ma szansę nie być samotnym.
          • 1ordo Re: gdzie są prawdziwi faceci vs. one chcą księci 04.01.15, 14:14
            Z takim podejściem jakie serwujesz jeszcze bardziej podziwiam za uczestnictwo w tych portalach. Piszę bez ironii. Nie wiem jak one dokładnie funkcjonują, raczej z obserwacji widzę, że tam, jak wszędzie liczy się też "traf".
            Ale z tym się nie zgadzam:

            "Na tego typu portalach tak samo zresztą jak i w normalnym świecie liczy się przede wszystkim wygląd."

            liczy się przede wszystkim, ale na takich portalach właśnie, a nie w normalnym świecie. Sam zasugerowałeś że tam się wszystko sprowadza do zdjęć, bo ludzie zamieszczają o sobie mało informacji. To logiczne - zdjęcie to ułatwienie, zupełne zredukowanie linii "pierwszego kontaktu", weryfikuje na start czy ktoś jest w czyimś typie. To jest dla mnie iluzoryczne. Człowiek to sposób bycia, uśmiech, mimika, styl rozmowy i przysłowiowe kręcenie dupą - wszystko to czego absolutnie nie ma na zdjęciu, a co może się w kimś nieoczekiwanie spodobać.

            Mógłbym tu serwować prawdziwą historię znajomego, który będąc po wypadku samochodowym, mając upośledzenie mimiki i wymowy tak nachalnie, natrętnie zagadywał do niemal każdej dziewczyny, że wreszcie trafił. Można dywagować; może miała "nadmiernie" rozwinięte potrzeby bycia pomocną - nieistotne, próbował i mu się udało. I biorę z typa przykład, podoba mi się jakaś to do niej zagadam. Ile razy zostałem spławiony? narażony na niechętne reakcje i teksty? wiele razy. Niektóre były serio śmieszne.

            Polecam Ci oderwanie się od tych portali a spróbowanie "na żywo", jeśli nie chcesz w swoim mieście w najbliższym pubie, to w sąsiednim. Takim działaniem można zaliczyć bardzo wiele porażek, ale żeby przyjmować ja na luzie wypada mieć mały szacunek dla ludzi w ogóle. Mały szacunek w sensie nie oczekiwać po nich zbyt wiele i też nie wymagać niczego. Polecam, bo to pomaga, ale sam wiesz najlepiej co jest dla Ciebie odpowiednie
            • noajdde Re: gdzie są prawdziwi faceci vs. one chcą księci 04.01.15, 15:39
              Paradoksalnie tylko na tego typu portalach mam jakieś minimalne szanse. Wybrać mogę najciekawsze zdjęcie z drugiego końca świata, gdzie byłem, opisując siebie i to czym na co dzień się zajmuję. Jeśli kogoś poznam, zamienić mogę wiele zdań i opinii. Na ulicy ze względu na brak atrakcyjności nie mam żadnych szans. Poza tym, w moim wieku spotkać można już tylko mężatki.
              • ot.a Re: gdzie są prawdziwi faceci vs. one chcą księci 04.01.15, 15:52
                no to może zacznij się oglądać z kobietami jeszcze mniej atrakcyjnymi niż ty. dlaczego nie?
                a może zacznij spacerować po dzielnicach biedy w twoim mieście... dla niejednej "skopanej życiem" i biednej - pewnie będziesz księciem z bajki.

                w twoim wieku są tylko mężatki?
                ha ha
                między innymi taką argumentację dawał mi mój znajomy... że w moim wieku już są tylko żonaci.... i może lepiej byłoby, gdybym została jego kochanką... bo szanse na faceta wolnego są marne.

                no i skąd w mediach biorą się informacje o ciągłym wzroście rozwodów? a ci rozwiedzeni to co.... umierają od razu? znikają?
                oj...
                a ja jeszcze jestem.
                i kilka moich koleżanek....
                • noajdde Re: gdzie są prawdziwi faceci vs. one chcą księci 04.01.15, 16:09
                  Większość rozwódek ma dziecko. Jako osoba z problemami zdrowotnymi nie mam u takich kobiet żadnych szans.
                  Byłem z biedną i skopaną życiem. Zostawiła mnie bo zachorowałem.
                  • ot.a Re: gdzie są prawdziwi faceci vs. one chcą księci 04.01.15, 16:36
                    i co?
                    teraz uważasz, że każda z kobiet taka jest?

                    ja nie twierdzę, że każdy mężczyzna to nieczuła szuja.

                    są fajne kobiety.
                    są fajni mężczyźni.
                    tylko odnaleźć kogoś najlepszego dla siebie graniczy z cudem.
                    niektórym się jednak udaje.
                    • noajdde Re: gdzie są prawdziwi faceci vs. one chcą księci 04.01.15, 16:59
                      "niektórym się jednak udaje" - ciekawe, że tylko tym "wartościowym na rynku", jak twój były mąż, czy może uważasz, że wszyscy mają równe szanse?
                      • ot.a Re: gdzie są prawdziwi faceci vs. one chcą księci 04.01.15, 19:43
                        ha ha
                        a skąd pogląd, że był wartościowy????
                        ha ha
                        nawet gdybym mogła - za chiny ludowe bym do niego nie wróciła.

                        wiesz co mówi moja córka o swoim tacie, z pewnym zniesmaczeniem: "mamo.... ale ten tata to straszny pantoflarz jest...."

                        a kiedyś od "kozaka" usłyszałam, gdy wywalczyłam dla siebie kupno kilkuletniego seicento: "jak już chcesz być taka niezależna, to już sobie bądź." łaskawca jeden.

                        a teraz drży ze strachu, żeby kolejna kobieta go nie zostawiła, bo to pokazałoby, że to z nim coś jest nie tak - a to on zawsze musi być "cacy".

                        i w najmniejszym stopniu nie czuję się gorsza od byłego - bo niby dlaczego? bo on sobie kobietę znalazł?
                        był i jest dla mnie żałosny, bo nie umiał się rozstać z honorem.
    • ot.a Re: gdzie są prawdziwi faceci vs. one chcą księci 04.01.15, 10:21
      teraz jest więcej singli, ponieważ kobiety wyzwalają się ekonomicznie. kończą się czasy ekonomicznego niewolnictwa kobiet.
      gdybym nie miała pracy i np.dwoje/troje dzieci - to znajdując się w sytuacjach, które doprowadziły mnie do odejścia od "ex" - pewnie dalej trwałabym w chorej relacji.
      mężczyźni przestają być "panami/władcami" kobiet, jak to wcześniej było. .... kobiety przez wieki żyjące w pozycji poddańczej wobec mężczyzn dopiero uczą się, że są z nimi równe (choć inne).
      natomiast mężczyźni, którzy przez wieki wyrastali w przekonaniu, że są bardziej wartościowi od kobiet z racji tego, że są mężczyznami... teraz nie potrafią się odnaleźć w takiej sytuacji, czują się zagubieni.
      ...choć tak prawdę mówiąc w obecnych czasach są kraje, w których kobieta ma status społeczny niższy od krowy.... morduje się kobiety, okalecza.... bo dla mężczyzn kobiety nic nie znaczą, ich wartość jest mierzona w ilości urodzonych dzieci i posłuszeństwie.
      chrześcijaństwo też ma swój wkład w uprzedmiotowieniu kobiet. należy tu przypomnieć poglądy Św. Tomasza z Akwinu:
      # Kobieta jest jedynie pomocą w płodzeniu (adiutorium generationis) i pełni pożyteczną rolę w gospodarstwie domowym.

      # Dzięki temu, że składają śluby dziewictwa lub stanu wdowieńskiego i przez to zostają zaślubione Jezusowi ? zostają
      podniesione do godności mężczyzn (promoventur in dignitatem virilem)

      # Kobiety są błędem natury... z tym ich nadmiarem wilgoci i ich temperaturą ciała świadczącą o cielesnym i duchowym
      upośledzeniu... są rodzajem kalekiego, chybionego, nieudanego mężczyzny... Pełnym urzeczywistnieniem rodzaju ludzkiego jest
      mężczyzna.
      # Zarodek płci męskiej staje się człowiekiem po 40 dniach, zarodek żeński po 80. Dziewczynki powstają z uszkodzonego nasienia lub
      też w następstwie wilgotnych wiatrów.

      # Wartość kobiety polega na jej zdolnościach rozrodczych i możliwości wykorzystania do prac domowych.

      i tak sobie myślę, że takie przekonania jeszcze tkwią w wielu środowiskach, choć w "ucywilizowanej" postaci. Kilka lat emu przeczytałam w "angorze" felieton Janusza Korwin -Mikke - napisał tam wprost, że kobiety są na poziomi intelektualnym szympansów i powinno się im odebrać prawo do głosowania w wyborach.

      i również w sferze seksu - kobiety ciągle się uczą, że mają prawo do własnej przyjemności . przez wieki wpajano kobietom, że ich wartość jest liczona w ilości urodzonych dzieci. .... że mają służyć dawaniu przyjemności mężczyznom....
      dzięki temu, że jest większy dostęp do wiedzy, kobiety nabierają samoświadomości, uczą się siebie, uczą się same wybierać, decydować o własnym życiu. i nawet jeżeli wychowywane są w domu gdzie ojciec jest mizoginem (tak jak u mnie) - to teraz mają szanse na wyrwanie się ze "schematu", choć może to zająć wiele lat.
      wielu mężczyzn sobie z tym totalnie nie radzi, czują się zagubieni, czują że stracili swoją męskość...
      część kobiet natomiast, wg mnie zbytnio szaleje z wolnością, tak jak pies spuszczony ze smyczy po wielu latach uwiązania przy budzie.

      tak sobie myślę....
      związek zbudowany na bazie miłości nie wyklucza monogamii. wg mnie wręcz ją umacnia. ale to musi być właśnie Miłość, a nie stany przelotnego zakochania.

      czasy się zmieniają. zmiany są ciągłe na przestrzeni wieków.
      jedni sobie lepiej radzą ze zmianami... inni gorzej
      • mistrzn Re: gdzie są prawdziwi faceci vs. one chcą księci 04.01.15, 11:22
        Krótko mówiąc, niektóre kobiety chcą być po prostu facetami bez penisów. Dwa w jednym. To się nie uda, drogie panie.
        • ot.a Re: gdzie są prawdziwi faceci vs. one chcą księci 04.01.15, 15:12
          dokładnie tak. to się nie uda.
          jesteśmy inni, ale w tej inności musimy się uzupełniać i musimy dawać sobie swobodę wyborów.

          przed świętami moja koleżanka z pracy (rozwódka z 2 dzieci) powiedziała, że od zawsze jej największym marzeniem było posiadanie 7 dzieci, dobrego męża, domu, kilka psów.... wtedy mogłaby się zajmować dziećmi, sadzeniem warzyw w grządkach, hodowałaby sobie kury dla jajek....
          ....stwierdziła jednak, że nie ma szans na znalezienie odpowiedniego mężczyzny....

          a ja chciałabym mieć możliwość bycia "słabszą kobietką" .... ale niestety w domu rodzinnym ojciec i potem w małżeństwie mąż - nauczyli mnie, że na faceta nie ma co liczyć.
          • olgierdos1 Re: gdzie są prawdziwi faceci vs. one chcą księci 10.01.15, 22:54
            ot.a proszę o kontakt - kobieta w podobnej sytuacji jak Twoja, chcę porozmawiać.
            • ot.a Re: gdzie są prawdziwi faceci vs. one chcą księci 12.01.15, 20:17
              a co tam? smile
    • midnight_lightning Re: gdzie są prawdziwi faceci vs. one chcą księci 04.01.15, 21:15
      @1ordo


      Wg kobiet atrakcyjnych mężczyzn jest tylko 20%. Wg mężczyzn atrakcyjnych kobiet jest 80-90%. I to wystarczające podsumowanie rzekomej "jednostronności". To kobiety same zawężają ilość mężczyzn na rynku, nie licząc się kompletnie z uczuciami tych wykluczonych. To one potem po 30-ce, podstarzałe i kopnięte w tyłek przez te 20% najlepszych, zadają debilne pytania, dlaczego faceci są "jacyś dziwni", nie widząc wcale a wcale winy w sobie.

      I to nie tylko sęk w tym, że kobiety preferują wysokich i majętnych. Sęk w tym, że one preferują pewnych siebie chamów, prymitywów, debili, kretynów, gardząc tymi spokojnymi, skromnymi, dobrymi, grzecznymi, miłymi, inteligentnymi. Dobry materiał na męża, ale nie do seksiku bez zobowiązań w toalecie. Jednak oni też mają swoją dumę.

      Kazdy płaci za swoje wybory, kobiety też, chociaż im się zdaje, że wszystko im ujdzie na sucho. To nie jest tak, jak dają sobie wciskać, że "jakiś frajer i tak będzie musiał ciebie wziąć, inaczej zostanie sam" smile Lepiej być samemu! niż mieć za żonę szmatę samców alfa, bzykaną na każdej imprezce przez innego, umięśnionego przygłupa.

      A ile kobiet przeszło przez wyro takiego umięśnionego debila troglodyty? ile przeszło przez wyro starszego pana, prezesa, właściciela firmy? one się tym szczycą, szczycą się tym, że były jednorazowymi workami na spermę dla takich "super cool facetów". I one chcą być żonami?smile


      To nie te czasy, gdy do ślubu szły dziewice. Dziś, jeśli się takiej uda, do ślubu idzie prawiczek i przechodzona panna młoda. I nic dziwnego,ze statystyki wzkazują na ciągły spadek ślubów. Po jaką cholerę żenić się z dowolnie używaną przez innych laską.
      -----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

      "To są truizmy: ludzie posiadający bardzo silną potrzebę bycia w związku bardzo szybko związek tworzą, zawsze już w wieku około 14-20 i często ten pierwszy związek jest ich jedynym, naturalnie przechodzą w małżeństwo, są też niewybredni, bo cenią sam związek jako wartość bardziej niż potrzebę szukania wyjątkowej osoby."


      To nie te czasy, teraz nastoletnie kobiety wychowywane na kolorowych gazetkach i TV sypia się z kim chcą... czyli z garstką nastolatków i jeszcze mniejszą garstką dzianych, starszych, żonatych gości. Teraz sypanie się ze wszystkimi (z tych 20% oczywiście) to wymóg, to lans, to "budowanie" popularności. I co tu kryć, innych one nawet nie widzą. I nawet po 30-ce nie widzą.

      Jest odwrotnie, młodzi chłopcy nastawieni na stały związek dostają notorycznie kopa w tyłek, mlode laski lubią się wyszaleć.

      -----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


      "na tyle przywykli do samotności, że nadal lubią spędzać czas samemu."

      To kolejny przykład na dalekosiężne skutki wykluczania większości mężczyzn przez kobiety, w ostateczności kończy się to preferowaniem masturbacji, cóż, na wszystko jest czas, na nabieranie nawyków także. Sporo mężczyzn, jeśli się nawet i ożenią, po pewnym czasie wraca do masturbacji, a kobiety nawykłe w młodości do szalenia z wieloma partnerami naraz, wrócą do szlajania się i gangbangów z ziomalami.


      -----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

      "Ludzie mentalnie niewiele się różnią, twierdzenie, że "mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus" pachnie zupełną bzdurą. "


      Żaen facet nie skreśli kobiety tylko dlatego, że akurat pracuje na kasie w Biedronce, żaden facet nie zagląda w portfel kobiecie. NIestety, kobiety nie są z tej samej planety, co większość mężczyzn. Inaczej by nie bredziły, że dwukrotna średnia krajowa to "za mało, by godnie żyć". KObiety są z innej planety, na której chyba obowiązkiem jest sprzedać sie jak najlepiej, a uczucia to tylko ściema dla naiwnych.
      • tibarngirl Re: gdzie są prawdziwi faceci vs. one chcą księci 04.01.15, 22:47
        To nie te czasy, gdy do ślubu szły dziewice. Dziś, jeśli się takiej uda, do ślubu idzie prawiczek i przechodzona panna młoda. I nic dziwnego,ze statystyki wzkazują na ciągły spadek ślubów. Po jaką cholerę żenić się z dowolnie używaną przez innych laską.
        Dziewice nie są mile widziane - taka nic nie umie smile
        Jaki prawik do ślubu?? Przecież to kot w worku. Nikt tak nie bierze ślubu. A co jak temperamenty inne, brak zgrania i itp? Mam nadzieję, że to tylko taka przenośnia.
        A ile kobiet przeszło przez wyro takiego umięśnionego debila troglodyty? ile pr
        > zeszło przez wyro starszego pana, prezesa, właściciela firmy? one się tym szczy
        > cą, szczycą się tym, że były jednorazowymi workami na spermę dla takich "super
        > cool facetów". I one chcą być żonami?smile

        A ile *nie* przeszło? Dużo.
        Chyba szukasz na zbiorniku wink
        Żaen facet nie skreśli kobiety tylko dlatego, że akurat pracuje na kasie w Bied
        > ronce, żaden facet nie zagląda w portfel kobiecie. NIestety, kobiety nie są z t
        > ej samej planety, co większość mężczyzn. Inaczej by nie bredziły, że dwukrotna
        > średnia krajowa to "za mało, by godnie żyć". KObiety są z innej planety, na któ
        > rej chyba obowiązkiem jest sprzedać sie jak najlepiej, a uczucia to tylko ściem
        > a dla naiwnych.

        Ciekawe, bo na wieść że jestem blue collar padało, że kobieta powinna mieć "normalną" pracę [ w biurze], że za mało kasy zarabiam i za duża dysproporcja w budżecie albo że się nie rozwijam intelektualnie bo w takiej pracy....?
        • mistrzn Re: gdzie są prawdziwi faceci vs. one chcą księci 04.01.15, 23:32
          Czytając tą i inne wypowiedzi dochodzę do wniosku, że straciliście kontakt z rzeczywistością.

          Swoje drugie połowy znajdują i bezdomni, bez dachu nad głową, bez pieniędzy, urody i perspektyw, więc heloł.
      • marcusx2 Re: gdzie są prawdziwi faceci vs. one chcą księci 11.01.15, 23:02
        @midnight_lightning

        Przytoczone przez Ciebie statystki (n.t. jaki % uważa osoby z płci przeciwnej za atrakcyjne) dokładnie pokrywają się z tym co udało mi się zaobserwować. Parokrotnie szukając drugiej połówki byłem na tzw. "szybkich randkach". Nie będę dokładnie wyjaśniał na czym to polega, kto chce to sobie znajdzie. Mianowicie średnio na każdym spotkaniu było 12-14 osób każdej z płci z tym, że Pani z reguły zaznaczyły 2-3 kandydatów (wychodzi ~20%), Panowie z kolei sporą większość (~80%). Zaznaczenie oznaczało, że dane kontaktowe do zaznaczonych osób chcę otrzymać. Widać więc, że Panie pomimo tego, że niegłupie i dobrze wykształcone (chyba ani razu nie spotkałem tam dziewczyny z niższym wykształceniem niż wyższym) , uroiły sobie, że chcą znaleźć księcia z bajki.
        • lilyrush Re: gdzie są prawdziwi faceci vs. one chcą księci 12.01.15, 14:49
          Znowu mityczny książę z bajki....

          a nie przyszło wam do głowy drodzy panowie, ze nie książę z bajki tylko mężczyzna na podobnej orbicie intelektualnej, finansowej, życiowej?
          Jeżeli na przykład mam wyższe wykształcenie, dobra prace z pensją w wysokości kilku średnich krajowych, jestem przeciętnie atrakcyjna i do tego zadbana i czysta to chce mężczyzny, który będzie podobny? To wg Was jest juz książę z bajki? Nic z tego, to jest adekwatny mężczyzna ze zwykłego świata. Nie jestem księżniczka, księcia nie szukam. Szukam zwyczajnego człowieka, tak zwyczajnego jak ja

          Zaraz będą rady typu "obniż wymagania"- dziękuję, juz tak robiłam, teraz podziekuje. "Mezalians" w jakimkolwiek aspekcie długookresowo kończy sie fiaskiem....
          • marcusx2 Re: gdzie są prawdziwi faceci vs. one chcą księci 25.01.15, 21:20
            @lilyrush
            Mam wrażenie, że trochę nie zrozumiałaś mojej wypowiedzi. Nie chodzi mi o to, że dziewczyny powinny od razu obniżać wymagania. Chodzi mi o to, że szukają kogoś kto dokładnie wpisze się w ich wyobrażenie i nie uznają żadnych ustępstw od wymyślonego ideału. W tym przypadkiem zaznaczenie kogoś skutkowało wymianą adresów email i nic więcej. Mam wyższe wykształcenie, pensję w wysokości 2 średnich dla omawianego miasta (dlaczego opisuję średnią dla miasta a nie dla kraju ?, bo jest to strasznie nie miarodajne), wygląd przeciętny. Raczej nie może to więc być mowy o "mezaliansie".

            P.S. Ta końcu tylko dodam, że w dalszej rodzinie mam właśnie taki przypadek dziewczyny bardzo inteligentnej i ogarniętej, znającej parę języków, ale mającej tak spore wymagania pod tym względem, że nie wiem kto by to musiał być by je spełnić.
            • noajdde Re: gdzie są prawdziwi faceci vs. one chcą księci 25.01.15, 22:31
              Dwie średnie krajowe? Przeciętny wygląd? Na co Ty liczysz? Naiwnej szukasz czy jak?
            • lilyrush Re: gdzie są prawdziwi faceci vs. one chcą księci 27.01.15, 11:07
              no tego Ci nie wytłumaczę, bo nie wiem co nie działa w tym konkretnym przypadku. Ja mogę pisać z własnego doświadczenia- i zauważyłam (czemu ise wcale nie dziwię) ze wolnych mężczyzn spełniających moje warunki brzegowe (i mówimy tu o normalnych rzeczach, a nie wzroście kolorze oczu) praktycznie nie ma. No ale właśnie zupełnie sie temu nie dziwie- sa juz dawno zajęci. Wolni w większości, albo nijak nie pasują obiektywnie, ale zdecydowanie nie chcą stałych związków. Pozostaje tylko nie tracić nadziei i szukać dalej
              • noajdde Re: gdzie są prawdziwi faceci vs. one chcą księci 27.01.15, 19:36
                "nijak nie pasują obiektywnie" a to się uśmiałem big_grin
                Wpiszę sobie do notatnika obok "nie mają tego czegoś".
        • aardwolf_ge Re: gdzie są prawdziwi faceci vs. one chcą księci 26.01.15, 04:48
          Kiedyś na takiej imprezie zaznaczyłem jedną kandydatkę.
Pełna wersja