mari009
17.01.15, 23:36
Witam
Ostatnio zdałam sobie sprawę z tego, że nie potrafię nawiązywać stałych, dobrych relacji z ludźmi. Być może wynika to z tego, że nigdy nie musiałam tego robić. Swoich "przyjaciół" poznałam jeszcze w podstawówce, a wiadomo - wtedy inaczej wszystko wygląda.
Gimnazjum - ci sami ludzie. Liceum - zmieniłam szkołę i co? Brak jakiś lepszych relacji z tymi ludźmi. Studia? Kierunek wybitnie utrudniający poznawanie nowych ludzi, skoro widzę ich max. raz w tygodniu.
W czym więc problem? W końcu mam "przyjaciół" - nie bez przyczyny tak to zapisuję. Po prostu nic nie już nie łączy z tymi ludźmi. Mam wrażenie, ze gdyby nie moja inicjatywa, nigdy byśmy się nie kontaktowali. To się już po prostu wypaliło. Każdy robi co innego, ma nowych, ciekawszych znajomych, a ja... ja jestem samotna.
Jest w tym mnóstwo mojej winy, trochę się odcięłam z powodów rodzinnych. Zmagam się z poważnym dołem, ale nikogo to nie interesuje. Jestem ze wszystkim sama i mam już tego dosyć.
Jak mam wrócić do życia, poznawać nowych ludzi, skoro nie umiem? Boję się, nie wiem o czym rozmawiać z obcymi, nie wiem nawet jak zacząć taką rozmowę - nie patrzę na ludzi, a gdy już czuję czyjeś spojrzenie, to pilnuję się, by nie zerknąć. A już w szczególności boję się facetów, nie umiem flirtować, czerwienię się jak piwonia.
Czasami mam wrażenie, że nie jestem taka zła, mam zainteresowania, lubię się śmiać, ale gdy poznaję kogoś nowego, mój sarkazm zmienia się w nieporadne jąkanie.
To w ogóle możliwe, żeby jakoś się zmienić?
Mari