samotni 50+

18.04.15, 10:58
Samotni 50+, napiszcie jak sobie radzicie z samotnością?
Doskwiera wam? Pogodziliście się z losem, czy szukacie bratniej duszy? Jeżeli szukacie, to gdzie?
Czy po 50 można się jeszcze zakochać i zbudować szczęśliwy związek?
Mnie samotność zaczyna już bardzo doskwierać. Może podzielicie się swoimi przemyśleniami.
Pozdrawiam
    • carol-jordan Re: samotni 50+ 18.04.15, 12:23
      Wierzę, że można. Choć do 50+ nieco mi brakuje, ale sądzę, że na każdym etapie życia można szukać. Oczywiście jest jeden warunek:
      trzeba być gotowym na zmiany i naprawdę chcieć. smile
    • staryczlowiekimoze Re: samotni 50+ 19.04.15, 13:37
      od dzieciństwa uwielbiałam samotność... Teraz najwyraźniej starzeję się w zastraszającym tempie, bo zaczęła mi ona - mówiąc delikatnie: doskwierać, a bardziej dosadnie - wyłazić bokiem. Z jednej strony - kocham swoja autonomię, z drugiej - chwilami chciałabym być z kimś. Ponieważ ostatnio zaczął się "ruch w interesie", więc na samotność nie narzekam, pozostając jednak wiernie na straży swojej niezależności. Ile jeszcze to potrwa - nie wiem, zostawiam kwestię losowi, ale raczej jestem za stara i za wygodna na to, aby rezygnować z komfortu życia w pojedynkę na konto życia z drugą osobą. Jeśli zostanę postawiona pod ścianą - wybiorę żywot singla.
      A teraz - jak sobie radzę: 1/ chodzę "na fikołki", jak mawia moja córka, i staram się wyciskac z siebie poty, a nie poruszać z gracją na rowerku bez naruszenia fryzury; 2/ 2-3 razy w miesiącu chodzę do filharmonii lub na inne imprezy muzyczne (samasmile) 3/ sporadycznie chadzam do kina (samasmile) 4/ dużo pracuję i dużo przygotowuję się do pracy w domu 5/ często dzwonię do dwóch ulubionych koleżanek i gadam z nimi po pół godziny 6/ staram się zrozumieć, że pewnie samotność jest "tym czymś" lepszym dla mnie niż życie w związku - nawet, jeśli nie wiem z jakiego powodu. I chyba tyle. Ale lekko nie jest, nie będę oszukiwać.
      • amadores1 Re: samotni 50+ 19.04.15, 14:02
        Ja robię dokładnie to samo co Ty; chodzę na fitness kilka razy w tygodniu, na różne kursy, kino, spotkania z koleżankami. Do domu ściągam późno, często zmęczona. I też tłumaczę sobie, że samotność widocznie mi pisana, ale to w niczym nie pomaga. Tęsknię za męskim ramieniem i bliskością. I ciągle nam nadzieję..
        • staryczlowiekimoze Re: samotni 50+ 21.04.15, 13:15
          mówili mi, że jeśli nikogo nie mam, to znaczy, że nie chcę mieć. Być może mieli rację, ale pomimo, że bardzo chciałam, to dosyć długo musiałam czekać. Nawet zastanawiałam się, czy dotrwam "w całości" do znajomości z mężczyzną. Jakoś się udało. Jest miło i pięknie, choć kieruję się w życiu zasadą "Licz na najlepsze, spodziewaj się najgorszego", więc nie zdziwię się, jesli za pół roku znowu będę chodzić ze zwieszoną głową i uczuciem "bytu bez popytu". Ale z drugiej strony - tyle przeżyłam w samotności, że te kolejne 20 lat nie sprawi chyba zbyt wielkiego spustoszenia w moim życiu. Z niecierpliwością oczekuję bycia babcią, i mam zamiar truć głowę mojemu dziecku, jak tylko ukończy studia.
Pełna wersja