zjawisko_atmosferyczne
06.05.15, 21:17
Wreszcie nie muszę umierać ze strachu o dzieci, nie muszę się nikim zajmować, bo mąż zniknął, psy umarły, dzieci się wyprowadziły, znajomi zniknęli z latami. Cieszę się, że wreszcie nie musze za nikogo odpowiadać, bo byłam tym już bardzo zmęczona, umiem żyć samotnie, ale szkoda, że wszystkie znajomości się wykruszyły. Cierpię na brak inteligentnego rozmówcy, o tym i o tamtym, o kulturze, o filmie, o ksiązce, o przemyśleniach, o sensie, jego braku, o tym, czy i czego uczy doświadczenie, dlaczego czlowiek mimo, że inteligentny i wie, że być szczęśliwym to nie mieć oczekiwań, nie potrafi przestać pragnąć różnych rzeczy... a tak sobie popuściłam wodze myślom.