Dodaj do ulubionych

Czy ktoś zadaje sobie podobne pytania?

22.01.17, 16:48
Dlaczego jestem sam? Co się stało, że byłem i jestem sam? Dlaczego nie mam znajomych? Dlaczego nikt mnie nie chce? Dlaczego nikt nigdy nigdzie mnie nie zaprasza? Czy jestem cokolwiek wart? Czuję się jak śmieć. Czy umrę w samotności?
Obserwuj wątek
    • m.a.l.a_syrenka Re: Czy ktoś zadaje sobie podobne pytania? 22.01.17, 17:19
      Na wszystkie odpowiedź jest jedna.
      Nie nawiązuję więzi, nie szukam więzi, nie dbam o te, które jakimś cudem są, jestem skupiony na sobie i tylko sobie, nie interesuje mnie, co przeżywają inni ludzie, nie wiem więc, czy nie pomóc im lub jak pomóc, nie przeżywam z innymi niczego, gardzę nimi, uważam za gorszych od siebie, innych ludzi traktuję przedmiotowo i siebie też.
      Choćby cud zesłał ci rodzinę wielodzietną, będziesz zawsze samotny. To twoje pudełko w głowie, nie wiadomo po co je tam trzymasz. Pewnie, po to, żeby nie zająć się prawdziwym problemem.
    • karolivia Re: Czy ktoś zadaje sobie podobne pytania? 22.01.17, 17:32
      Zadaję sobie różne pytania, o sens życia i przyszłość. Nie takie jak Ty i nie codziennie.
      Odkąd tu piszę obserwuję nieudane próby własne i innych forumowiczów wytłumaczenia Ci, że Twoim problemem nie są "złe kobiety", ani wygląd. Bohatersko wyjaśniamy Ci, że naszym zdaniem problem leży w Tobie. Skoro zadajesz sobie pytania, to może jest nadzieja na jakiś postęp. Powodzenia w szukaniu odpowiedzi w sobie, a nie w świecie zewnętrznym.

      --
      "Każdy wystarczająco zaawansowany troll jest nieodróżnialny od prawdziwego czubka" Alan Morgan
    • yzek Re: Czy ktoś zadaje sobie podobne pytania? 23.01.17, 13:58
      "Dlaczego jestem sam? Co się stało, że byłem i jestem sam?"

      Nie jestem, ale co tam: długo byłem, więc mogę coś opowiedzieć.

      "Dlaczego nie mam znajomych?"

      A to akurat dobrze wiedziałem: stare środowisko szkolne się wykruszyło, w nowym byłem pariasem, jak trafiłem na studia, to miałem znajomych: takich samych aspołecznych nerdów jak ja ;> "Rozwijaj swoje pasja zainteresowania, a na pewno kogoś poznasz!" mówią -- zapominają dodać, że to powinny być WŁAŚCIWE zainteresowania np. egzotyczne podróże, w ostateczności nieśmiertelny TANIEC.

      Y.
    • kevinjohnmalcolm Re: Czy ktoś zadaje sobie podobne pytania? 24.01.17, 00:02
      Jak już jesteśmy przy zadawaniu pytań...

      "Musisz sobie odpowiedzieć na jedno zajebiście, ale to zajebiście ważne pytanie: co chcesz robić w życiu. I zacząć to robić."
      Czy masz jakikolwiek cel w życiu inny niż związek z dziewczyną? Czy masz jakieś hobby, któremu się poświęcasz bez reszty? Masz coś, do czego latami dążysz, doskonalisz swoje umiejętności i pracujesz nad swoimi niedoskonałościami żeby przezwyciężyć słabości i coś wielkiego osiągnąć?
      Jeżeli nie, to zajmij się najpierw sobą, uporządkowaniem własnego życia. Żadna dziewczyna nie zainteresuje się facetem którego jedynym zajęciem jest użalanie się nad sobą i narzekanie na forum.
      • baenzai Re: Czy ktoś zadaje sobie podobne pytania? 24.01.17, 01:00
        A jak nie ma to co? 90% ludzi nic wielkiego nie osiąga i nie posiada ,,hobby, któremu się poświęca bez reszty". Większość ma po prostu jakieś tam zainteresowania i ulubione sposoby spędzania wolnego czasu oraz większe i mniejsze osiągnięcia życiowe i Noa zapewne niewiele się od tej większości różni.

        Twój post można odczytać mniej więcej w ten sposób: ,,jesteś nietrakcyjny, więc znajdź sobie bardzo oryginalne hobby i zdobądź Nobla, a dopiero potem szukaj dziewczyny".
        • kevinjohnmalcolm Re: Czy ktoś zadaje sobie podobne pytania? 24.01.17, 01:22
          Interpretujesz jak chcesz.
          Jak sam napisałeś "Większość ma po prostu jakieś tam zainteresowania i ulubione sposoby spędzania wolnego czasu oraz większe i mniejsze osiągnięcia życiowe". Dokładnie o tym pisałem. Nie pisałem nigdzie o biciu rekordów świata i odbieraniu nagrody Nobla. Jakoś nie zauważyłem nigdy żeby Noa się chwalił jakimikolwiek osiągnięciami na jakimkolwiek poziomie, czy pisał że cokolwiek go interesuje. Jedyne co robi to narzekanie na swój los.
          Ja wiem, że są kobiety wybierające facetów którzy tylko chodzą do pracy, a po powrocie tylko piwko i telewizor, ale niech panie się same wypowiedzą czy jakakolwiek sensowna kobieta zainteresowałaby się facetem którego całe życie to chodzenie do pracy, siedzenie w internecie i narzekanie?
          • kevinjohnmalcolm Re: Czy ktoś zadaje sobie podobne pytania? 24.01.17, 01:34
            Znalazłem kiedyś w internecie słowa pewnego faceta. Pisał na zupełnie inny temat i dopiero na samym końcu jest to o czym ja wspominałem, ale wypowiedź jest na tyle interesująca, że pozwolę sobie przytoczyć ją w całości:

            ,Podstawowy błąd, jaki popełniają faceci, to założenie, że jeśli będą mili, to dziewczyna sama im się wepcha w ramiona i do łóżka. Masz być sobą Nie nadskakiwać im, a raczej pozwalać, aby Cię zdobywały. Dziewczyny tez lubią zdobywać. Facet, o którego nie trzeba powalczyć, to facet już zdobyty. Wobec dziewczyny możesz się zachowywać, jak "zdobyty" dopiero, gdy jesteś pewien, że Cię kocha. Jeśli już Cię zdobyła, mimo iż jeszcze nic dla niej nie znaczysz, to w tym momencie zdobyty = nudny. Bo nie ma już tej całej otoczki flirtu. Zaskoczony jesteś tym, co napisałem? Wielu facetów myśli, że to się tyczy tylko podrywania dziewczyn. Nie. Każda pleć lubi zdobywać. Ale jest jeszcze druga sprawa. Białe jest białe, a czarne jest czarne. Jeżeli wydzwaniasz do dziewczyny, a ona nie oddzwania, zostawiasz jej wiadomości na poczcie głosowej a ona nic. To nie nabieraj się na te słynne gadki, że "gdy kobieta mówi 'nie', to myśli 'tak'", albo że gdy facet podoba się kobiecie, to ona go celowo ignoruje i że kobiety już po prostu mają takie irracjonalne zachowania. Jeżeli kobieta nie wykazuje Tobą zainteresowania, to na 99% nie jest zainteresowana. I nie warto tu doszukiwać sie drugiego dna w jej oziębłości wobec Ciebie. Bo stracisz tylko kupę czasu. Prawda jest taka, że dziewczyny w przypadku zauroczenia robią to samo co faceci. Czyli niemal rzucają się na szyję obiektowi swojego pożądania. Dziewczyna, której się podobasz, okaże Ci to tak wyraźnie, że tylko słup soli by tego nie zauważył. Jeżeli się ze mną nie zgadzasz, to znaczy, ze wybierasz nieodpowiednie kobiety. Lokujesz uczucia nie tam, gdzie trzeba. Błędnie odczytujesz ich sygnały i dlatego słyszysz od nich słowa, których nie chciałbyś słyszeć. i jeszcze jedno - chłopaki, dajcie już spokój z przyjaźnieniem się z dziewczynami. Dziewczyny nie szukają w facetach przyjaciela. Od tego maja swoje przyjaciółki. W facetach szukają tego samego, czego my szukamy w nich. Są przecież ludźmi jak my, więc czemu miałoby być inaczej? Jak chcesz się przyjaźnić z dziewczyną, to bądź gotów na to, że ona będzie chodzić na randki z innymi, a Tobie będzie potem opowiadać zachwycona, jak było. Z przyjaciółmi nie chodzi się do łóżka. Przyjaciółkom się opowiada, jak było w łóżku z nowo poznanym facetem. Wielu facet popełnia tez jeden kardynalny błąd. Nie dbają o siebie. Nie pamiętają o sobie. A przecież facet atrakcyjny, to facet który ma własne życie, robi z tym życiem coś ciekawego. Zadbaj o swój wygląd i dobre samopoczucie. Miej jakies fajne hobby, któe sprawia Ci radosc. Żyj tak, aby wszystkie laski mówiły o Tobie "Chciałabym z nim być" a nie "On chciałby ze mną być".
        • storczyk111 Re: Czy ktoś zadaje sobie podobne pytania? 24.01.17, 12:21
          Myślę ze z tym hobby i pasjami lub ich brakiem m ludzie popadają w skrajności. Dla nich albo ktoś ma pasję, albo siedzi cały dzień przed tv z piwem w ręku, albo biega po centrach handlowych.
          Tymczasem to skrajności. Pozostały "srodek" to ludzie, którzy mają jakieś swoje zainteresowania, nie ważne czy to będzie siłownia, czy pieczenie ciast, czy czytanie literatury amerykańskiej albo holowanie kotów, ale te ich zainteresowania to tylko wycinek z ich życia.
          Pozostają dwie skrajności -osoby skrajnie bez zainteresowan, z którymi porozmawiasz tylko o tym co w telewizji i co maja na obiad, ale jak mówię, to już skrajności.
          Z drugiej strony mamy prawdziwych pasjonatów, którzy pasji podporządkowuja całeżycie, pasja jest dla nich najważniejsza, ale z takimi paradoksalnie też nie da się stworzyć udanej relacji. Bo pasja będzie wazniejsza niż współmałżonek, dziecko, sprawy domowe, czy wspólny czas.
          Na szczęście większość ludzi plasuje się gdzieś po środku, więc jest z czego wybierać, ważne, by trafić na siebie.Ale jak to wam nie powiem.
      • noajdde Re: Czy ktoś zadaje sobie podobne pytania? 28.01.17, 20:40
        Przez całe lata wiele robiłem. Chodziłem w najwyższe góry, latałem, przejeździłem na rowerze kilka równików, miałem kilka celów które chciałem zrealizować. Nigdy wtedy żadna dziewczyna w ogóle moją osobą się nie interesowała ale mi to nie przeszkadzało. Odkąd mam chory kręgosłup wiele marzeń pogrzebałem.
        • noajdde Re: Czy ktoś zadaje sobie podobne pytania? 28.01.17, 20:44
          Dzisiaj mimo chorego kręgosłupa wciąż robię znacznie więcej niż większość ludzi ale nigdy nie zdołam już osiągnąć satysfakcjonującego poziomu. To bzdura, że hobby, zainteresowania cokolwiek zmienią. Bo chociażbym nie wiem ile godzin spędził na treningach, ile książek przeczytał, zawsze przyjdzie moment, w którym dopadnie samotność i świadomość tego, że czas przeminął i będzie tylko gorzej.
          • kevinjohnmalcolm Re: Czy ktoś zadaje sobie podobne pytania? 29.01.17, 22:29
            A nie pomyślałeś że takie hobby, uprawianie sportu, czy inne wciągające zajęcie wpłynie dobrze na Twoje samopoczucie? Ja też miałem okresy bycia totalnie zdołowanym, ale za każdym razem jak mimo fatalnego samopoczucia podejmowałem jakieś nowe wyzwanie, zyskiwałem dzięki niemu ogromną dawkę energii dzięki której zaczynałem zdecydowanie lepiej funkcjonować na innych płaszczyznach. Tu nie chodzi o to że hobby przyciąga kobiety, tu chodzi o fakt, że jeżeli masz jakiś cel do którego dążysz, stajesz się po prostu lepszym pewniejszym siebie mężczyzną, lepszym człowiekiem który wznosi się ponad poziom wegetacji. Jak sam napisałeś, gdy chodziłeś po górach i jeździłeś nałogowo na rowerze, fakt że dziewczyny się Tobą nie interesowały nie przeszkadzał Ci tak bardzo. W tej chwili gdy przez problemy z kręgosłupem zostałeś od tego wszystkiego odcięty, został smutek i wielki ból samotności. Spróbuj się z tego wyrwać, znaleźć zajęcie dzięki któremu rozkwitniesz, wtedy będzie dużo łatwiej stawić czoła życiowym wyzwaniom. Wiem to wszystko z własnego doświadczenia. Nie pisałem tutaj wcześniej, ale sam sporo przeszedłem i na własnej skórze doświadczyłem wielu smutnych rzeczy. Spróbuj zrobić krok naprzód, bo siedząc w miejscu i narzekając że nikt się Tobą nie interesuje niczego nie osiągniesz.
            • noajdde Re: Czy ktoś zadaje sobie podobne pytania? 16.02.17, 19:18
              Prawda jest taka, że tylko wysiłek fizyczny dawał mi satysfakcję. Nie potrafię zastąpić go żadną książką, filmem czy instrumentem. Dlatego wciąż faszeruję się środkami przeciwbólowymi i staram żyć aktywnie. Trzy lata temu poszedłem na dodatkowe studia. Pierwszy rok był fajny ale drugi to już mordęga. Poza tym straszne było to, że były tam dziewczyny u których rzecz jasna nie miałem żadnych szans. Mimo to zastanawiam się nad kolejnymi studiami. Mimo, że to bez sensu i do niczego.
              • g0d_h1mself Re: Czy ktoś zadaje sobie podobne pytania? 17.02.17, 10:12
                noajdde napisał:

                > były tam dziewczyny u których rzecz jasna nie miałem żadnych szans

                Znaczy się próbowałeś się zaprzyjaźnić i zostałeś odrzucony? Czy po prostu przyjąłeś
                że nie masz szans i nie próbowałeś?

                Po przeczytaniu twoich zwierzeń powiem ci tak - widzę że doskwiera ci samotność, ale nigdzie nie doczytałem co robisz aby ten stan zmienić? Uciekasz w świat aktywności fizycznej aby o tej samotności zapomnieć, ale jednocześnie - co robisz żeby to zmienić?

                To tak jak trzymać palec w ogoniu i jednocześnie na niego dmuchać...


                --
                I'm your God now, deal with it!
                Związek Otwarty
                ALL SAINTS ARE DEAD
                • vise_niena Re: Czy ktoś zadaje sobie podobne pytania? 17.02.17, 11:40
                  Jestem tu nowa i w zasadzie przez przypadek wink
                  Leżałam w domu na zwolnieniu z powodu zapalenia zatok, ból głowy uniemożliwiał mi czytanie książek więc czytałam sobie forum... Trafiłam na zadane przez noa pytanie i odpowiedziałam z marszu wink a dopiero potem - przyznaję - doczytałam dyskusję wink

                  Zgadzam się z powyższą wypowiedzią i rozwinę to co już napisałam wcześniej:
                  - wszystkie wypowiedzi noa sugerują wyraźnie depresję.
                  (Nie, nie jestem psychologiem, ale nie trzeba nim być żeby to zauważyć)
                  Moja sugestia: do psychologa.
                  A nawet pokusiłabym się na miejscu noa odrazu na wizytę u psychiatry. Da leki i od razu świat zrobi się różowy smile przyjazny i miły.
                  Pokutujący w naszym społeczeństwie mit o tym, że do psychiatry chodzą "wariaci" akurat w przypadku noa - moim zdaniem bardzo szkodzi sad a jest widoczny jak na dłoni.
                  Jak mamy problem z zębami - chodzimy do dentysty.
                  Jak mamy problem z akceptacją otaczającej nas rzeczywistości - czyli mamy problem "w głowie" - chodzimy do psychiatry. Proste.

                  Ja również widzę (tak jak pozostali wypowiadający się) czytając noa wypowiedzi - że nie robi nic żeby zmienić sytuację w której jest. Tylko narzeka.
                  Pisze że nie może uprawiać sportu tyle ile chce...hmmm...ale przecież są nawet paraolimpiady - i ci ludzie dają radę big_grin
                  Że nie może znaleść dziewczyny ?
                  My - dziewczyny wink bardzo dobrze wiemy wink że to znalezienie faceta jest trudne - nawet statystyki mówią o tym wyraźnie że nas - kobiet poszukujących partnera (nie szukam ! Uogólnienie w wypowiedzi) jest znacznie więcej.
                  Itd... Wszystko na "nie".
                  Ludzie piszą że ma znaleść cokolwiek na "tak" wink a on dalej swoje wink
                  De pre sja sad
                  Jest tu na forum cały dział o tym i - moim zdaniem - ten wątek chyba trzebaby - dla dobra noa - tam przenieść.
                  • noajdde Re: Czy ktoś zadaje sobie podobne pytania? 18.02.17, 23:31
                    Nie wiem jakie statystyki czytałaś ale młodych mężczyzn tj. do 50-tego roku życia jest znacznie więcej niż kobiet. Dopiero w tym wieku proporcje zaczynają się odwracać. Na każdym portalu randkowym jest przytłaczająco większa liczba mężczyzn od kobiet. Próbowałem bardzo wiele. Próbowałem chodzić na kurs tańca (w pojedynkę), od lat jestem na portalach randkowych, zapisałem się na studia (tak między innymi to był powód), staram się w miarę możliwości poprawić swój wygląd.
                    • g0d_h1mself Re: Czy ktoś zadaje sobie podobne pytania? 20.02.17, 10:21
                      Może i pórbowałes wiele, nie to co trzeba. Popracuj na swoim wnętrzem, nad pewnością siebie i samo zaparciem. Jeżeli czujesz się tak jak opisałeś powyzej, to ta depresja i niepewność świeci w tobie na kilometr i żadne studia ani poprawa wyglądu ci w tym nie pomogą.

                      Im szybciej zaakceptujesz sam siebie i swoją rzeczywistość i będziesz wstanie powiedzieć sobie 'jest jak jest, ale spróbuję to zmienić' tym silniejszy się staniesz wewnętrznie - i dopiero wtedy zaczniesz odnosić sukces. To długa droga ale zupełnie osiągalna i jest dla ciebie otwarta.


                      --
                      I'm your God now, deal with it!
                      Związek Otwarty
                      ALL SAINTS ARE DEAD
                          • vise_niena Re: Czy ktoś zadaje sobie podobne pytania? 20.02.17, 12:31
                            No właśnie nie odrzuciłam a znikło sad
                            crying
                            Chyba ze tu odrzuceniem jest samo otwarcie sad

                            Bladerunner to kultowy film.
                            Dla mnie wink
                            A cytat - i scena - kultowe do sześcianu big_grin
                            Choć moją ukochaną sceną jest test przeprowadzany na Racheli przez Deckarda i jej odpowiedź nt. zdjęcia...


                            --
                            "All those moments will be lost in fime like tears in rain"
                            Roy Batty
                            "Bladerunner" Ridley Scott
                            • g0d_h1mself Re: Czy ktoś zadaje sobie podobne pytania? 20.02.17, 12:36
                              Od razu przypomina mi się ścieżka dźwiękowa i początek... "Relicants are like any other machines, they're either a benfit or a hazard... their benefit is not my problem ... "... oj trzeba obejrzeć poraz kolejny big_grin

                              A to widziałaś: youtu.be/GDscTTE-P-k ?

                              --
                              I'm your God now, deal with it!
                              Związek Otwarty
                              ALL SAINTS ARE DEAD
                              • vise_niena Re: Czy ktoś zadaje sobie podobne pytania? 20.02.17, 12:47
                                Trzeba koniecznie smile
                                m.cda.pl/video/553482b9?wersja=720p

                                Nie, jeszcze nie widziałam...

                                Przez tą ścierzkę dźwiękową pokochałam soundtracki wink
                                Miałam taką dziwną płytkę...wygrzebaną gdzieś z kosza w "D" wiele lat przed oficjalnym wydaniem przez Vangelisa - nagranie ścierzki przez orkiestrę...nie pamiętam jaką...
                                Ech... wink


                                --
                                "All those moments will be lost in fime like tears in rain"
                                Roy Batty
                                "Bladerunner" Ridley Scott
                    • vise_niena Re: Czy ktoś zadaje sobie podobne pytania? 20.02.17, 12:09
                      Statystyki są bezlitosne i mówią jasno, że samotnych kobiet jest o wiele więcej niż mężczyzn. Mówimy nie o populacji - a o osobach NIE BĘDĄCYCH W ZWIĄZKACH.
                      Nie zacytuję źródła statystyk ale pamitam co czytałam. I zresztą sprawdza się to w życiu codziennym.
                      Portale randkowe są pełne - owszem - mężczyzn szukających przygód. Nie miłości czy stałych związków. Sory chłopaki - nikogo nie chcę tym obrazić wink ani piętnować ale tu też staystyki są bezlitosne - to mężczyźni zdradzaja częściej (choć i coraz więcej kobiet zdradza swoich partnerów).

                      --
                      "All those moments will be lost in fime like tears in rain"
                      Roy Batty
                      "Bladerunner" Ridley Scott
                      • heniek.8 Re: Czy ktoś zadaje sobie podobne pytania? 20.02.17, 12:22
                        vise_niena napisał(a):

                        > Statystyki są bezlitosne i mówią jasno, że samotnych kobiet jest o wiele więcej
                        > niż mężczyzn. Mówimy nie o populacji - a o osobach NIE BĘDĄCYCH W ZWIĄZKACH.

                        owszem, starych kobiet jest więcej niż mężczyzn
                        w kategorii 85lat i więcej facetów jest 198 tys., a kobiet 524 tys.

                        a teraz weźmy np. sumę od 15 do 55 lat:
                        facetów: 10 846 tys., kobiet: 10 623 tys.

                        mężczyzn rodzi się więcej i dopiero w okolicach 50-tki jest po równo
                        a jeżeli weźmiemy pod uwagę skumulowaną liczebność to dopiero jeżeli weźmiemy pod uwagę wszystkie osoby do 67 roku życia to zaczyna się raj dla takich don juanów jak my tu z tego forum smile

                        ja jeszcze ponad 20 lat, poczekam sobie, mam czas big_grin
                      • noajdde Re: Czy ktoś zadaje sobie podobne pytania? 20.02.17, 22:46
                        Setki razy już to przytaczałem. Ale proszę, nie mogę już czytać tych bzdur:
                        populationpyramid.net/pl/polska/2016/
                        Jak na dłoni widać, że w każdym przedziale wiekowym do 50-tego roku życia jest więcej mężczyzn od kobiet. Jeśli zsumujemy wszystkie te przedziały wyjdzie jak na dłoni, że tysiące mężczyzn w Polsce nie ma szans na to by znaleźć jakąkolwiek kobietę. Liczba samotnych kobiet jest tylko dlatego większa, bo żyją dłużej od mężczyzn. Piszesz zatem o staruszkach. O wieku, którego ja mam nadzieję, nie dożyję. Teraz Ty podaj mi skąd wzięłaś swoje bzdurne "bezlitosne statystyki".
                    • vise_niena Re: Czy ktoś zadaje sobie podobne pytania? 20.02.17, 12:13
                      A swoją drogą to "młodzi mężczyźni" dla mnie to poniżej 35 roku życia wink a nie pod 50tkę wink
                      Może jestem z pokolenia "zsmp" wink
                      Zrób prosty test: zapytaj kogokolwiek ze znajomych ile zna osób samotnych - singli - mężczyzn a ile kobiet.
                      Każdy odpowie Ci że zna kilka kobiet i jednego (może 2) meżczyzn. Juz tu gdzieś o tym pisałam.


                      --
                      "All those moments will be lost in fime like tears in rain"
                      Roy Batty
                      "Bladerunner" Ridley Scott
    • vise_niena Re: Czy ktoś zadaje sobie podobne pytania? 16.02.17, 08:51
      Człowiekowi zadającemu sobie takie pytania poradziłabym wizytę u psychologa wink bo pachnie to depresją na kilometr wink
      Owszem - jako singiel(ka) czasem pytam samą siebie "why" wink
      Dlaczgo budzę się w pustym łóżku ?

      Jednak zestaw pytań zadanych tu powyżej nie ma dla mnie sensu wink
      Dlaczego jestem sama ? Bo tak wyszło.
      Co się stało ? Ja to wiem. Nie muszę siebie o to pytać czy tym bardziej siebie samą obwiniać wink
      Mam znajomych wink i Przyjaciół a i Rodzinę wink
      Czy nikt mnie nie chce ? Chce. Chcą. Wystarczy rozejrzeć się wokół.
      Dlaczego nikt mnie nie zaprasza ? Mnie zaprasza wink a skoro kogoś nie to może trzebaby się zastanwoić jakich zaproszeń oczekujemy ?
      No a dalej to już deprecha do kwadratu wink
      Ja nauczyłam się odróżniać osoby samotne - czyli będące singlami - ktore idą przez życie same - samodzielnie - od osób samotnych bo uwazających że samotność jest zła i robiących z tego dramat. Umartwiających się wręcz tym...
      Uszy do góry big_grin
      Samotność nie jest taka zła wink
      A czasem nawet bywa wygodniejsza i lepsza...
        • tapatik Re: Czy ktoś zadaje sobie podobne pytania? 17.02.17, 20:56
          noajdde napisał:

          > Ciebie może chcą i taka jest różnica.
          > Nie masz pojęcia jak to jest żyć bez nadziei.

          "Ja nauczyłam się odróżniać osoby samotne - czyli będące singlami - ktore idą przez życie same - samodzielnie - od osób samotnych bo uwazających że samotność jest zła i robiących z tego dramat. Umartwiających się wręcz tym..."

          Czy ty zaczniesz wreszcie czytać to co komentujesz?
          I idź wreszcie na terapię.
    • vise_niena Re: Czy ktoś zadaje sobie podobne pytania? 17.02.17, 12:02


      A odpowiadając jeszcze raz na pierwotne pytanie noe:
      Miarą "wartości" człowieka są jego czyny.
      Nie czujesz się wartościowy ? Ja nigdy w życiu nie wlazłam na żadną górę wink (i nie zamierzam!) i jakoś mi to nie przeszkadza wink w "poczuciu własnej wartości".
      Nie jeżdżę na rowerze bo urodziłam się z kręgosłupem uszkodzonym w taki sposób że jazda na tymże sprawia mi ból. I co z tego ? wink
      Przemaszerowałam za to na własnych nogach kilometrów tyle że pewnie obeszłam ziemię po równiku wink
      Coś za coś.
      Nie raz w życiu miałam ostro "po górkę" ale żyję !!! Kocham życie. I każdy - KAŻDY - kolejny dzień jest cudem smile

      Podstawowy błąd - popełniany nie tylko przez noa, ale przez wielu ludzi - to poszukiwanie "czegoś" do szczęścia:
      - będę mieć dziewczynę to będę szczęśliwy.
      Błąd !
      Jeśli będziesz człowiekiem szczęśliwym - SAM ZE SOBĄ - to wtedy być może spotkasz osobę która (równie szczęśliwa lub nie) będzie chciała iść razem z tobą przez życie. (Albo nie spotkasz - ale będąc szczęśliwym sam ze sobą nie będziesz robić z samotności dramatu)
      To nie druga osoba ma nas uszczęśliwiać. To tak nie działa.

      A śmierć...no cóż...to akurat coś co nie ominie NIKOGO z nas. Każdego z nas to czeka. Nie da się tego ominąć ani zmienić.
      • noajdde Re: Czy ktoś zadaje sobie podobne pytania? 18.02.17, 23:36
        Też bym tak napisał, jeszcze kilka lat temu. Ale nie po ponad dwudziestu latach czekania, szukania, liczenia na cud, nadziei na to, że znajdę dziewczynę. Obserwacji jak koledzy mają kolejno jedną, drugą, trzecią dziewczynę, żonę, dzieci, kochankę. Mam nawet kolegę, który został już dziadkiem. Ja zapewne będę sam do końca.
        • zupelnosc-tyle-wystarczy Re: Czy ktoś zadaje sobie podobne pytania? 20.02.17, 21:08
          Niektórzy ludzie są smutni z natury, może i ty taki jesteś ?

          I ja jestem smutny i samotny i jestem sam. Można sobie wyobrazić, że ludzi (w naszym wypadku skupmy się na kobietach) to roboty z góry zaprogramowane tak a nie inaczej. To jest stopień którego nie przejdziesz żadnym krokiem, ani nawet nie przeskoczysz wink Można grać na ich zasadach, albo wcale.

          Zmierzam do tego, że Twoja samotność nie jest twoją winą. Po prostu jesteś niewidoczny dla kobiet, bo nie spełniasz ich wymogów. To prosta zasada akcji i reakcji. Wygraj miliony, to znajdzie się pełno chętnych lasek. Zabierz psu kość, to Cię pogryzie.

          Niektórzy z różnych powodów nie mogą grać w/g zasad i są poza boiskiem smile
    • sweetsadness_87 Re: Czy ktoś zadaje sobie podobne pytania? 25.02.17, 04:08
      Ja w sumie mam bardzo duze sczescie jesli chodzi o przyjaciol jednak w sprawie zwiazkow to juz nie bardzo. Wlasnie ostatnio sie nad tym zastanawialam czemu tak jest i doszlam do raczej smutnych wnioskow. Pomijajac fakt, ze jestem strasznie niesmiala i jak kogos nie znam to najczesciej jedyne co jestem w stanie odpowiedziec to "yhy" to ja tylko mowie, ze chcialabym kogos miec a podswiadomie to chyba jednak nie chce. Tak naprawde to ja sie boje mezczyzn i jak ktos mnie zaczepia np na imprezie to z automatu mowie, ze nie jestem zainteresowana, podobnie jak widze, ze sie komus podobam to od razu wywoluje to moj niepokoj i zaczynam unikac tej osoby. Niestety moj strach sie nie wzial znikad i nie wiem czy cos jestem w stanie zmienic.
        • sweetsadness_87 Re: Czy ktoś zadaje sobie podobne pytania? 26.02.17, 12:45
          A w sumie to mi jakos lepiej jak to "powiedzialam na glos". Z nikim nie moge o tym porozmawiac, bo nigdy nikomu nie powiedzialam o tym co mnie spotkalo. Zylam tak jakby to sie nigdy nie wydarzylo, bo nie chcialam zeby cokolwiek mi to z zycia odebralo. A jednak widze, ze nie do konca mi sie to udalo, ze to co ja robie ma duzy zwiazek ze strachem, ktory sie we mnie wtedy zakorzenil i chcialabym to zmnienic ale powiem szczerze nie widze jak.
      • kevinjohnmalcolm Re: Czy ktoś zadaje sobie podobne pytania? 25.02.17, 23:53
        sweetsadness_87 napisała:
        > jestem strasznie niesmiala i jak kogos nie znam to najczesciej jedyne co jestem w stanie odpowiedziec to "yhy"

        To da się leczyć smile
        Piszę poważnie - cudów nie ma, ale odpowiednio ciężko i mądrze pracując da się przezwyciężyć nieśmiałość w takim stopniu, że nie będzie ona już problemem.
        Sam kiedyś byłem bardzo nieśmiały (chorobliwie nieśmiały!), ale teraz już niewiele z tego zostało. Ile mnie to pracy kosztowało - tylko ja wiem, ale osiągnąłem stan który mnie całkowicie satysfakcjonuje - mimo że jestem introwertykiem mogę normalnie funkcjonować w społeczeństwie.
        Kluczem do sukcesu było podejmowanie "wyzwań pobocznych" - działań nie związanych bezpośrednio z głównym nurtem problemu (którym było rozpoczynanie rozmowy z obcymi ludźmi), ale wymagających przezwyciężenia pewnych barier. W moim przypadku zadziałały m.in. granie na instrumentach przed publicznością, występowanie na scenie, w studiu telewizyjnym przed kamerami, prowadzenie różnych kursów, wykładów na uczelni, itd. To zupełnie innego rodzaju strach niż w przypadku poznawania nowych osób, znacznie łatwiejszy do kontrolowania. Największe postępy uzyskałem dopiero w ciągu ostatnich kilku lat dzięki sesjom z naprawdę skutecznym... hmmm... jak by tu go po polsku nazwać... coachem? Gość nie miał dyplomu psychologa, ale swoją wiedzą i doświadczeniem potrafił zmienić moje życie, przemówił mi do rozumu w taki sposób, że zmieniło się wszystko. Może to byłoby dobre rozwiązanie dla Ciebie - znaleźć fachowca który przeanalizuje Twój problem i pomoże? Ukrywając się w swojej skorupie tylko pogarszasz sprawę.
    • thomasseyr Re: Czy ktoś zadaje sobie podobne pytania? 26.02.17, 22:14
      Mnie osobiście wkurza, jak ludzie wmawiają introwertykom, że jedyną receptą na szczęście jest stanie się farbowanym ekstrawertykiem. Te pseudo rady w stylu "wyjdź do ludzi", "zapisz się na kurs" itp. itd. są g.... warte. Bycie nieśmiałym w kontakcie z kimś nieznanym to normalna sprawa, nie choroba, jak niektórzy psychologowie i pseudo znawcy forumowi to przedstawiają. Nie uwzględniam tu przypadków, gdzie ktoś cierpi na fobię społeczną lub inne natręctwa. Fakt, że większość społeczeństwa to ekstrawertycy nie uprawnia ich do narzucania ludziom takiej osobowości, bo większość taka jest, bo to recepta na szczęście - totalne bzdury i manipulacja. Muszę cię zmartwić, autorze wątku, bo niezależnie od tego jakim nerdem jesteś, nie grzeszysz urodą, inteligencją, wszystko są w stanie zrekompensować pieniądze. Nieśmiałość nie ma tu nic do rzeczy. Gwarantuje ci, że gdybyś miał pieniądze, to wokół ciebie znajdowałby się wianuszek kobiet i znajomych. To jest właśnie to największe kłamstwo, które wszędzie wokół wmawiają ludziom różni terapeuci, że receptą na poprawę twojej sytuacji jest zmienienie siebie, swojej osobowości, choć wiedzą, że to tak naprawdę nic ci nie da. Liczy się nie kim jesteś i jak wyglądasz, tylko co masz. Wiem, to brzmi banalnie, ale tak właśnie jest. Naturalna selekcja. Gdyby kobiety naprawdę szukały inteligentnych, wiernych mężczyzn z dobrym charakterem, a nie tylko ładnie opakowanych i mających odpowiednie środki, to byłoby zdecydowanie mnie samotnych osobników płci męskiej. W pewnym wieku, czyli powyżej 30-tki, wybór jest znikomy albo żaden, same desperatki, księżniczki i zgorzkniałe stare panny, które mają tak wysokie mniemanie o sobie, że musiałbyś być co najmniej Markiem Zuckerbergiem, żeby do nich zagadać w realnym świecie.

      --
      'This could be your lucky day in Hell'
      • heniek.8 Re: Czy ktoś zadaje sobie podobne pytania? 27.02.17, 06:49
        thomasseyr napisał:

        > Gdyby kobiety naprawdę szukały inteligentnych
        > , wiernych mężczyzn z dobrym charakterem, a nie tylko ładnie opakowanych i mają
        > cych odpowiednie środki, to byłoby zdecydowanie mnie samotnych osobników płci m
        > ęskiej.

        w jaki sposób mniej? liczba kobiet by się nie zmieniła
        tylko nastąpiło by przesunięcie - zmieniłoby się to którzy faceci są w parach
          • heniek.8 Re: Czy ktoś zadaje sobie podobne pytania? 01.03.17, 22:41
            > w dalszym ciągu przeważa liczba mężczyzn nad kobietami

            wiem o tym
            ale teza była taka, że gdyby kobiety zmieniły preferencje, to "byłoby zdecydowanie mnie samotnych osobników płci męskiej"

            niby jak?
            dziewczyny odeszłyby od "ładnie opakowanych i mających odpowiednie środki" do "mężczyzn z dobrym charakterem" ale suma samotnych facetów by nie drgnęła.

            autor ma na pewno dobry charakter ale zabrakło mu odpowiednich środków, żeby odrobić matmę
      • vise_niena Re: Czy ktoś zadaje sobie podobne pytania? 27.02.17, 07:18
        thomasseyr napisał:

        > . W pewnym wieku, czyli powyżej 30-tki, wybór jest znikomy albo żaden, s
        > ame desperatki, księżniczki i zgorzkniałe stare panny, które mają tak wysokie m
        > niemanie o sobie, że musiałbyś być co najmniej Markiem Zuckerbergiem, żeby do n
        > ich zagadać w realnym świecie.
        >

        Wypraszam sobie wink
        Bez generalizowania dobra ?
        Nie same..., choć fakt, że też już nie same głupie naiwne wink
        Z kasą jest tak samo...i ja i wiele moich znajomych nie raz bywałyśmy tymi które utrzymywały facetów a nie odwrotnie - i tak w życiu czasem bywa...
        Iiiidę stąd...poszukać tego wątku w którym było o uśmiechaniu się do siebie...

        --
        "All those moments will be lost in fime like tears in rain"
      • prospero69 Re: Czy ktoś zadaje sobie podobne pytania? 27.02.17, 09:50
        Nie moge sie zgodzic tylko z tym, ze wyglad sie nie liczy. On jest na pierwszym miejscu bo na drugim oczywiscie sa pieniadze. Cala reszta ma marginalne znaczenie. Mozesz byc calkiem zamozny ale powodzenia nie bedziesz mial duzego jezeli jestes niski i malo przystojny.

        --
        blog.fizyk.info - Ines
        • vise_niena Re: Czy ktoś zadaje sobie podobne pytania? 27.02.17, 10:17
          Oceniasz facetów...z punktu widzenia...faceta...
          To mężczyźni są wzrokowcami - to wy nas oceniacie za wygląd.
          O kasie możnaby długo gadać wink ale co w tym dziwnego, że kobieta, jeśli planuje z facetem życie, chce mieć dom, dzieci itp...to zwraca uwagę na zawartość jego portfela ? Tak jest poukładane nasze społeczeństwo. Tak większość ma zakodowane w głowach - że od zarabiania kasy jest facet.
          Sami to sobie robicie...
          Ale...
          Zróbmy test wink
          Zapytajmy kobiety: na co zwracają uwagę "na pierwszy rzut oka" ?
          No dziewczyny ?
          Idzie ulicą facet... Patrzycie na niego i...?
          Na co patrzycie najpierw ?
          Na strój (jego schludność / modę czy cenę ?)
          Na twarz / ciało ? Piękny i przystojny ? Jak zbudowany ?
          Wysoki / niski ?
          Ja: pierwsze spojrzenie: patrzę na dłonie - facet z brudem za paznokciami jest zdyskwalifikowany na pniu !!!
          Drugie spojrzenie: czekam aż się uśmiechnie - i patrzę na zęby. Mężczyzna z zaniedbanymi zębami - odpada odrazu.

          Proste ? Proste.
          Nie patrzę na wzrost. Nie patrzę na to jak jest ubrany czy z jakiej fury wysiadł wink
          Uwierzcie mi że to wystarcza. Choć zaniedbane zęby wcale nie znaczą o braku kasy wink
          A znam kilku mechaników samochodowych o spracowanych - owszem - ale czystych dłoniach.
          Co wy na to ?

          No chłopaki ? Wy też !!! Do raportu wink
          Na co patrzycie ?
          Na cycki ? wink wink wink
          Nogi ? wink
          Tyłek ? wink
          Na makijaż ? Tipsy ?
          Na wzrost ? Strój ?
          Bardzo jestem ciekawa waszych odpowiedzi big_grin

          --
          "All those moments will be lost in fime like tears in rain"