Dodaj do ulubionych

tak między bogiem a prawdą

28.12.19, 20:10
to wszystko tu rozbija się o niezaspokojoną potrzebę bliskości...
Te wszystkie wątki o poszukiwaniach, atrakcyjności...
Każdy w nas nosi tęsknotę za byciem kochanym i za tym, aby kochać.
Ot, i wszystko w temacie.
Tak czytam ostatnio różne wpisy i naszło mnie na szczerość taką do bólu.
Kto z wyboru jest sam i sam chce pozostać niech pierwszy rzuci kamieniem...
Albo napisze, jak woli.
Obserwuj wątek
        • kulka42 Re: tak między bogiem a prawdą 29.12.19, 12:50
          I w taką miłość każdy chętnie i świadomie wchodzi, tylko czasem później coś się zmienia... i dalej się w tym trwa, bo wciąż ma się nadzieję, że to co odeszło może wróci.
          A tak jak miłość nie zawsze równa się bliskość, tak i bliskość nie zawsze równa się seks smile A może się mylę? wink
          • dolores2222 Re: tak między bogiem a prawdą 29.12.19, 13:03
            Na moje nie mylisz się. wink
            Na moje w ogóle mądrze mówisz. Trwanie też znam. Czekanie, że może... A potem koniec, okupiony totalnym załamaniem. Ale nie to było najgorsze. Jak się okazało najgorsze było dowiedzieć się, że tak naprawdę pół mojego życia to było kłamstwo. Karmiłam się nim. Żyłam w nim i nic nie widziałam. Ta świadomość jest dużo gorsza niż najgorsze rozstanie.
            • kulka42 Re: tak między bogiem a prawdą 29.12.19, 13:25
              Masz rację - tego też doświadczyłam, ale na szczęście w krótkim okresie czasu (w porównaniu z Tobą), ale najgorsze nie było właśnie rozstanie, tylko ta świadomość że byłam oszukiwana, w ogóle jak sobie pomyśle o niektórych aspektach tego kłamstwa... łechhh brrrr, wzdryga mnie na samą myśl - a wiesz co jest najgorsze? Że gdyby w odpowiednim momencie, przyszedł do mnie i powiedział że jest tak i tak i że chce odejść, to myślę że dziś może nawet bylibyśmy przyjaciółmi (bo i cały nasz związek od przyjaźni sie zaczął), a tak, przez te jego kłamstwa, mataczenia i to w jaki sposób mnie potraktował spowodowało, że straciłam bezpowrotnie do niego resztki szacunku.
              • dolores2222 Re: tak między bogiem a prawdą 29.12.19, 13:29
                U mnie jest jeszcze gorzej, Kulko. Wygląda jakbym się licytowała, ale wyobraź sobie, że ja tego kogoś nadal kocham... Leczę się z tej miłości. Staram się. Polazłam na kolejną terapię... To jest dopiero bagno, mówię ci..
                • kulka42 Re: tak między bogiem a prawdą 29.12.19, 13:42
                  Bardzo Ci współczuję. To też przechodziłam, po pewnym toksycznym związku - byłam źle traktowana, poniewierana a i tak kochałam... chociaż, to nie była miłość, to była obsesja, bo nie wierzę że można kochać, tak naprawdę kochać, kogoś kto Cię rani. A przynajmniej ja miłością tego nazywać nie chcę.
                  • dolores2222 Re: tak między bogiem a prawdą 29.12.19, 13:46
                    On mnie nigdy źle nie traktował. To nie ten typ. Jedyna jego przewina jest taka, że nie kochając mnie zapewniał o swoim głębokim uczuciu. I to siedzi tak głęboko we mnie, że nie umiem ani zamknąć tej miłości, ani otworzyć się na nową.
            • joanna_kossowska Re: tak między bogiem a prawdą 29.12.19, 16:37
              dolores2222 napisała:

              > Ta świadomość jest dużo gorsza niż najgorsze rozstanie.

              Jak to ludzie są jednak różni...
              Mnie prawda, nawet najgorsza i najbardziej przerażająca, wyzwala.
              Dlatego o nią walczę. Jak trzeba - kłami i pazurami.

              A z depresją, bez względu na powód, nie ma żartów.

              forum.gazeta.pl/forum/w,183412,150699422,150699422,Depresja_wymowka_pretekst_czy_strzal_Panu_Bogu.html#p150723684
              Wiem coś o tym, bo przez 11 lat byłam z chorującym na ChAD Wojtkiem Młynarskim.
              Na szczęście, także dzięki mnie i spokojnemu życiu, które Mu stworzyłam, nie miał w tym czasie żadnego epizodu manii, ale depresję, latami - jak najbardziej.

    • na_deszczu Re: tak między bogiem a prawdą 28.12.19, 21:48
      Wszystko jeszcze przed wami. A tym co juz w związku pozostają jedynie wspomnienia tych czasów, gdy związek zdawał sie być bajką.

      Niemniej poczucie atrakcyjności jest potrzebne każdemu. Tak aby moc zachować zdrowy dystans w relacjach z drugim człowiekiem i nie stracić zdrowego rozsądku dla atencji.
    • obrotowy tylko opcja "wszystko, albo nic" - niekoniecznie.. 29.12.19, 19:01
      dolores2222 napisała:
      > Kto z wyboru jest sam i sam chce pozostać niech pierwszy rzuci kamieniem...
      > Albo napisze, jak woli.


      wiec pisze sie do pisania smile

      gdyz odbieram Twoja wizje - jako "wszystko, albo nic"

      a przeciez nie ma tylko czarnego i bialego

      sa tacy, ktorym wystarczy grono znajomych (a jesli sie da to i przyjaciol)

      jakies stale przyjaciolki z ktorymi od czasu do czasu czlek sie spotyka

      - a niekoniecznie tylko ta "jedna jedyna"....

      nie znaczy, ze w idealy nie wierze - wierze, ze czasem sie zdarzaja....

      ale to nie znaczy, by za nimi do utraty tchu gonic...

      bierze sie to - co sie po drodze trafia i jest "jako-tako akceptowalne"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka