Dodaj do ulubionych

COVID-19 wg Naukowego Bełkotu.

15.03.20, 11:45
Ponieważ ze względu na epidemię randkowanie stało się niebezpieczne, podrzucam film cenionego przeze mnie wideo blogera - Dawida Myśliwca:



Czy w związku z wirusem ograniczyliście swoje kontakty ze znajomymi?

--
Pieniądze nie zmieniają człowieka.
Pieniądze pozwalają mu być sobą.
Obserwuj wątek
    • sweetsadness_87 Re: COVID-19 wg Naukowego Bełkotu. 16.03.20, 22:16
      No ja mam nadzieje, ze nikt ja nie musi to nie wychodzi z domu, bo to nie jest niestety przesada sad Ja mam poczucie jakbym szykowała sie na wojne, zdarzylam w lutym wziac 2 tyg urlopu, wyjechac gdzies, odpoczac, pospotykac sie ze znajomymi. W ubieglym tygodniu u mnie w szpitalu anulowali juz wszytskie urlopy, wszedzie rozstawili straznikow, zeby nikt oprocz peronelu i pacjentow nie wchodzil i mam takie odczucie, ze moze byc ciezko.
      • tomekzgor Re: COVID-19 wg Naukowego Bełkotu. 17.03.20, 02:03
        sweetsadness_87 napisała:

        > No ja mam nadzieje, ze nikt ja nie musi to nie wychodzi z domu,

        Ale dlaczego? Wychodzic można i nawet moim zdaniem jest wskazane. Tylko nie powinno się łazić tam, gdzie jest dużo ludzi kolo siebie. Przebywanie na powietrzu nikomu jeszcze nie zaszkodziło. Ja w niedziele mialem mile spotkanie z kolegami - w parku na ławeczkach, w bezpiecznej odległosci od siebie. Bylo słoneczko, piwko, pogawędki, plany na czas po wirusie, sprawdzanie co słychać u znajomych, telekoferencja z kolegą, który jest w USA. Bardzo miły dzień. Ale mam nadzieję że nie tak będą wygladaly spotkania przez dłuższy czas.
          • tomekzgor Re: COVID-19 wg Naukowego Bełkotu. 17.03.20, 20:28
            kevinjohnmalcolm napisał:

            > Idealna sytuacja żeby pójść w góry.
            > A nie, Tatry zamknięte, zamiast się rozejść po terenie ludzie mają się tłoczyć
            > na Krupówkach. http://emots.yetihehe.com/2/sciana.gif

            No właśnie. Trochę to nierozsądne ograniczenie. Ale i tak można gdzieś połazić
          • sweetsadness_87 Re: COVID-19 wg Naukowego Bełkotu. 17.03.20, 21:55
            Przy okazji tematu mialam przemyslenia czy ja w ogole spedzam wolny czas w ten sposob, ze gdzies wychodze nie po to zeby sie z kims spotkac. I pomijac wyjscie do jakiejs galerii czy na chwile na spacer to raz w zyciu mi sie zdarzylo, ze bylam blisko lasu i cos mnie naszlo zeby sobie samemu tam pochodzic. I ogolnie skonczylo sie to tak, ze zdarzylam do tego lasu wejsc moze na kilka metrów, uslyszalam jakis halas, przestraszylam sie i ucieklam ;D
        • sweetsadness_87 Re: COVID-19 wg Naukowego Bełkotu. 17.03.20, 12:13
          Ja dzisiaj slyszalam w radiu: chcesz sie przewietrzyc to umyj balkon albo okna! I cos tym jest, bo tu nie chodzi tylko o unikanie tlumow tylko doslowne siedzenie w domu i wychodzenie tylko w razie koniecznosci. I to jest male wyrzeczenie w porownaniu z tym, ze w efekcie mniej ludzi umrze. Tak naprawde malo jescze wiemy o tym wirusie, niektorzy podaja, ze bezieczna odleglosc to 1m a niektorzy, ze nawet 4,5m.
          • tomekzgor Re: COVID-19 wg Naukowego Bełkotu. 17.03.20, 20:25
            Muszą tak w niektórych instrukcji pisać, bo dobrze wiedzą, że z rozumem i świadomością wielu osób jest kiepsko.
            Nie słyszalem wypowiedzi lekarza od chorób zakaźnych, który by powiedział, że spacer może komuś zaszkodzić
            • sweetsadness_87 Re: COVID-19 wg Naukowego Bełkotu. 17.03.20, 21:45
              Mysle, ze spacery sa oksmile No chyba, ze mieszkasz w centrum miasta w olbrzymim wiezowcu to juz sie sprawa komplikujewink No ale pisalas o spotkaniu ze znajomymi to mimo, ze tam sie nie przytulaliscie wszycy ze soba to mysle, ze w obecnej sytuacji warto sie zastanowic czy sobie dla spokoju sumienia jednak chiwilowo nie darowac.
                  • karolivia Re: COVID-19 wg Naukowego Bełkotu. 18.03.20, 23:19
                    sweetsadness_87 napisała:

                    > Oczywiscie na logike to sie wydaje nieprawdopodobne. Znowu patrzac na to co sie
                    > teraz np. we Wloszech dzieje to tez sie mozna zastanawiac jak to w ogole jest
                    > mozliwe.

                    To jest możliwe, bo emocje nie kierują się logika. A trudno nie panikować, jak się jest bombardowanym głownie informacjami z których wynika, że w sumie świata już dawno nie ma i zaraz wszyscy umrzemy.
                    Żeby nie było. Uważam, że należy maksymalnie ograniczać kontakty, tak długo jak się da. Zmienić dużo nawyków. Ale jak czytam, że się ludzie zastanawiają jak czym zdezynfekować pudełko jogurtu przyniesione ze sklepu.... No naprawdę? Jeżeli nie łażę nigdzie ( oprócz lasu i własnego ogrodu) jak nie muszę, robię zakupy przez neta, jak się da, nie spotykam się ze znajomymi, a zabije mnie wirus z jogurtu to trudno, uznam że taka była wola Panawink.
                    Chodzi o jakiś rodzaj równowagi, pomiędzy tym z czego możemy zrezygnować, a tym nad czym nie mamy kontroli. Ja nie zrezygnuje z jogurtu, a nad tym czy tam jest jakaś zaraza na nim - konrtoli nie mam


                    --
                    "Pozostajesz na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś" Mały Książę
                    • sweetsadness_87 Re: COVID-19 wg Naukowego Bełkotu. 19.03.20, 22:37
                      Karolivia w sumie to mi zupelnie o co innego chodzilo ale niewaznesmile W kazdym razie ten jogurt dal mi do myslenia, bo ja tez nie dezynfekuje rzeczy, ktore kupuje i ktos moglby powiedziec, ze za malo robie. Wiec chyba po prostu wazne, zeby kazdy staral sie na ile moze i mu sie wydaje rozsadne. Czesc osob na pewno zupelnie olalo sprawe niestety.
                      Ja czuje oczywiscie stres chociaz sie nie spodziewalam, bo u mnie z instynktem samozachowawczym jest slabo i nie boje sie, ze sie koronka zaraze, zreszta gdyby u nas doszlo do epidemii to zdaje sobie sprawe, ze ja mam to jak w banku. Stresuje sie czyms innym takim czekaniem na to co bedzie. U mnie w pracy duzo osob mowi to samo, ze czuja sie strasznie zmeczeni chociaz nie wiedza czym, bo przyjecia sa ograniczone i pracy jest mniej.
                      • karolivia Re: COVID-19 wg Naukowego Bełkotu. 20.03.20, 09:42
                        sweetsadness_87 napisała:

                        > Karolivia w sumie to mi zupelnie o co innego chodzilo ale niewaznesmile

                        Domyślam sie ze o co innegowink. Chodziło Ci o to, że w styczniu planowałaś na marzec wyjazd do Wenecji i w życiu byś nie pomyślała, ze świat w marcu będzie wyglądał całkiem inaczej


                        > Ja czuje oczywiscie stres chociaz sie nie spodziewalam, bo u mnie z instynktem
                        > samozachowawczym jest slabo i nie boje sie, ze sie koronka zaraze, zreszta gdyb
                        > y u nas doszlo do epidemii to zdaje sobie sprawe, ze ja mam to jak w banku.

                        KAŻDY czuje stres ( przynajmniej każdy myślący) mniejszy lub większy . Inaczej się nie da. Świat , w jakimś sensie zwariował, nagle, niespodziewanie. W styczniu byś nie powiedziała, że w tej przysłowiowej Wenecji nie będzie turystów w marcu, że będą granice, nie da się nigdzie wyjść i tak dalej...Chodzi raczej o to żeby nie zwariować, robić wszystko co się może, ale też dbać o swoją głowę, o swoja psychikę.


                        Stresuje sie czyms innym takim czekaniem na to co bedzie. U mnie w pracy duzo osob
                        > mowi to samo, ze czuja sie strasznie zmeczeni chociaz nie wiedza czym, bo przy
                        > jecia sa ograniczone i pracy jest mniej.

                        No wiadomo, że czekanie na "nieznane" potrafi wykończyć. Pewno jakiś egzamin w życiu zdawałaśwink. Pamiętasz czekanie pod drzwiami jakiegoś szczególnie niemiłego porf. Heheh. I ci siedzący obok Ciebie ludzie, nakrecjący się nawzajem, ilu oblał już w tej sesji, że pożera w całości, itd...
                        Teraz właśnie siedzimy w takiej poczekalni, wszyscy. I się nakręcamy oglądając tv i siedząc w necie. Nic dziwnego, że wszyscy mamy lęki (ja też), gorzej śpimy, jesteśmy poddenerwowani.
                        Nie wiem, gdzie pracujesz, ale hasło "przyjęcia" wskazywałoby na zawód związany z medycyną. Są w necie grupy wsparcia stworzone przez psychologów dla lekarzy czy pielęgniarek. Patrząc na przypadek samobójstwa profesora z Kielc, są bardzo potrzebne. Poszukaj w necie.


                        --
                        "Pozostajesz na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś" Mały Książę
                        • sweetsadness_87 Re: COVID-19 wg Naukowego Bełkotu. 20.03.20, 22:05
                          Karolivia jakby dalej mi nie o to chodziło ale już byłaś blisko wink Ja mam sie czym stresowac i mysle, ze inne rzeczy bardziej mnie przygnebiaja niz koronawirus. Dzisiaj np. mialam straszne koszmary i tylko jeden z nich byl zwiazany z epidemia a reszta zupelnie z czyms innym. No ale jesli chodzi o wirusa to moje obawy wynikaja pewnie z tego, ze wlasnie pracuje w szpitalu i mysle o tym czy u nas nie bedzie tak jak we Włoszech, ze duzo osob zachoruje na raz i nie da sie wszystkim pomoc. Snila mi sie dzisiaj pacjentka z koronawirusem, która była niby w dobrym stanie i nagle sie zatrzymala, ja nawet nie mialam rekawiczek na sobie ale rzucilam sie ja reanimowac, bo kazda sekunda jest wazna. I wiadomo, ze w pojedynke dlugo sie nie pociagnie wiec krzycze, ze by ktos mi pomogl ale w tym snie nikt mnie jakby nie widzial ani nie slyszal. Takze pewnie boje sie takich sytuacji w ktorych czlowiek bedzie bezsilny.
                          • karolivia Re: COVID-19 wg Naukowego Bełkotu. 20.03.20, 23:04
                            sweetsadness_87 napisała:



                            . No ale jesli chodzi o wirusa to moje oba
                            > wy wynikaja pewnie z tego, ze wlasnie pracuje w szpitalu i mysle o tym czy u na
                            > s nie bedzie tak jak we Włoszech, ze duzo osob zachoruje na raz i nie da sie ws
                            > zystkim pomoc.

                            Dużo siły w takim razie. Naprawdę DUŻO. I odporności.
                            Skoro pracujesz w szpitalu to wiesz, że jak pójdziemy drogą włoską to u nas będzie o wiele większa masakra niż tam. Z różnych powodów.



                            --
                            "Pozostajesz na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś" Mały Książę
                            • sweetsadness_87 Re: COVID-19 wg Naukowego Bełkotu. 22.03.20, 20:54
                              karolivia napisała:

                              >
                              > Dużo siły w takim razie. Naprawdę DUŻO. I odporności.
                              > Skoro pracujesz w szpitalu to wiesz, że jak pójdziemy drogą włoską to u nas będ
                              > zie o wiele większa masakra niż tam. Z różnych powodów.
                              >

                              Dzięki! Oby nie było potrzebne.
        • karolivia Re: COVID-19 wg Naukowego Bełkotu. 18.03.20, 23:05
          Ty to lubisz wsadzić palec między drzwi, a futrynę, nie? wink.
          Popełniłeś dwa wykroczenia, jedno ścigane z mocy prawa ( alkohol w miejscu publicznym, chyba że specustawa coś w tym względzie zmieniła, nie doczytałam). Drugie to niemoralne prowadzenie się w czasach zarazy, czyli.... mało, że się dobrze się bawiłeś to do tego na świeżym powietrzu.
          Mój znajomy wstawił w tamtym tygodniu na fb zdjęcie jak stoi na pustym stoku w Białce, najlepszy komentarz: Czy zamierza się poddać 2 tygodniowej kwarantannie po powrocie do stolicy? smile. Tłumaczenia kolegi, że przecież on nie jeździ metrem, nie chodzi do Castoramy, nie liże krzesełka wyciągu i do tego wszystkiego ma cały czas rękawiczki, google, i komin na twarzy, więc jest zabezpieczony przed kontaktem lepiej niż lekarze którym maseczek brakuje.... zostały odebrane jako niewystarczające.
          Bo, jakbyś nie zauważył, przyzwolenie społeczne jest na wychodzenie tylko w NIEZBĘDNYCH sytuacjach. Czyli jeżeli ktoś robi remont, bo ma wolne to OCZYWISTE jest ze do marketu budowlanego MUSI iść, skoro mu się wiertarka zepsuła ( trzeba jakoś utruć życie sąsiadom w bloku), a przecież Ty na spacer nie musiałeśwink








          --
          "Pozostajesz na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś" Mały Książę
          • tomekzgor Re: COVID-19 wg Naukowego Bełkotu. 22.03.20, 00:55
            Spokojnie. Mieliśmy ugadanego człowieka ze straży miejskiej więc nic nam formalnie nie groziło. Ja myślę że zamykanie lasów, krytykowanie ludzi że spacerują po powietrzu może jest może ok ale dla idiotów. Jeśli sobie ktoś chodzi po lesie albo po parku, pogada z ze znajomymi, zachowuje przy tm odpowiednie środki bezpieczeństwa, to nie ma w tym nic złego. Wręcz przeciwnie. To wpływa na zdrowie fizyczne i jakże nam potrzebna stabilizację psychiczną
            • karolivia Re: COVID-19 wg Naukowego Bełkotu. 22.03.20, 09:05
              Tomek?
              Przecież to sarkazm był wink.
              Też uważam, że spacery są zdrowe, a niezdrowe jest łażenie po markecie budowlanym. Tyle, że się trzeba od ludzi odpowiednio daleko trzymać. Poza tym wirus nie ptak, skrzydeł nie ma. Sam za daleko nie przeleci.
              A zakaz "spożywania" w miejscu publicznym to akurat łatwo ominąć. Słynna "happy cola" się kłania.
              Sama tak się spotykam, na przykład z mamą, na gruncie neutralnym, czyli idziemy na spacer, pogadać ( bez alko niestety, bo ja autem wracam).
              To co się dzieje teraz na świecie, nie skończy się za 2 dni, dobrze jak się skończy za 2 miesiące ( chociaż wątpię ). Wiele rzeczy się zmieni. Nie da się jednak przestać żyć, w ogóle. Trzeba się dostosować do nowych okoliczności, czyli minimalizować ryzyko. Ale ŻYĆ.
              cytaty.pl/szczescie/54620,tylko-nie-martw-sie-przez-caly-dzien-wyznacz-sobie-na.html

              --
              "Pozostajesz na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś" Mały Książę
    • m.a.l.a_syrenka Re: COVID-19 wg Naukowego Bełkotu. 22.03.20, 20:42
      Tak, ponieważ nie chcę roznosić obcego - niektórych może zabić. Jeśli bardzo dużo osób zachoruje naraz, wtedy nie będzie można pomóc sporej grupie. Tu każdy może zrobić dobrą lub złą robotę. Ale nie wszystkie kontakty mogę urwać/ograniczyć do telefonu. Do pracy pomykam "poprzez łąki", ale mam kontakt ludźmi i to podejrzanie kaszlącymi. Tym bardziej ostrzegam znajomych szukających kontaktu, bo przecież nie mam objawów. Po lesie łażę, ale nie tam, gdzie ludzie (jak to się zamiłowanie do dzikich ostępów przydało).

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka