Dodaj do ulubionych

Pro czy anty rodzinna?

02.05.20, 21:58
Dawno nie wsadzałem kija w mrowisko...

Prawie wszyscy posłowie głosowali za ustawą o ochronie ofiar przemocy domowej.
www.sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/druk.xsp?nr=3295
Wyłamali się jedynie posłowie Konfederacji.
www.sejm.gov.pl/Sejm9.nsf/agent.xsp?symbol=glosowania&NrKadencji=9&NrPosiedzenia=11&NrGlosowania=52
Założenia piękne, ale jakie będą efekty? W Hiszpanii, która przyjęła podobną ustawę, spada ilość dzieci:
www.rp.pl/Publicystyka/308289913-Orwell-w-Hiszpanii.html
Hit czy kit?
Obserwuj wątek
    • kevinjohnmalcolm Re: Pro czy anty rodzinna? 02.05.20, 23:18
      Jeżeli miałaby spaść ilość dzieci, to akurat bardzo dobrze, czas najwyższy redukować wielkość populacji, która już od dawna jest wielokrotnie za duża.

      Ale co do samej ustawy - co dokładnie jest z nią nie tak? Wstępnie przeleciałem ją wzrokiem i niczego złego nie wyłowiłem, dotyczy ona ustalenia macierzyństwa/ojcostwa. Co to ma wspólnego z ochroną ofiar przemocy domowej? Może czegoś nie doczytałem?
      • tapatik Re: Pro czy anty rodzinna? 03.05.20, 17:21
        Kevin, przyznaję ci rację. Podlinkowałem złą ustawę i co gorsza nie zdążyłem jej przeczytać sad

        Natomiast odnośnie dzieci, to o ile pamiętam ilość dzieci w Polsce spada, dlaczego więc mielibyśmy ten proces dodatkowo pogłębiać?
        • kevinjohnmalcolm Re: Pro czy anty rodzinna? 03.05.20, 17:55
          tapatik napisał:

          > Natomiast odnośnie dzieci, to o ile pamiętam ilość dzieci w Polsce spada,
          > dlaczego więc mielibyśmy ten proces dodatkowo pogłębiać?

          Żeby spadała jeszcze szybciej?
          Chociaż obecne tempo jest całkiem satysfakcjonujące, oby je tylko na dłużej utrzymać.

          Za to Polki w Wielkiej Brytanii rozmnażają się na potęgę - trójka dziedzi to norma, częsta jest czwórka, a dwójka to minimum. Znam tylko cztery pary z jedynakami, ale to pewnie wyłącznie dlatego, że ich młodsze rodzeństwo jeszcze się nie urodziło. Pomysleć że przed wyjazdem do Anglii, przez 30 lat w Polsce, poznałem tylko jedną rodzinę z trojgiem dzieci, a wszystkie inne miały albo jedno, albo najwyżej dwoje...
            • kevinjohnmalcolm Re: Pro czy anty rodzinna? 03.05.20, 22:50
              Nie, chcę żeby ludzi było mniej, a na ich miejsce wróciła przyroda. W tej chwil ludzie się rozmnażają bez opamiętania i niszczą całą Ziemię. Popatrzmy na Norwegię. Piękny kraj, prawda? Gdyby Polska miała taką samą gęstość zaludnienia co Norwegia, to populacja naszego kraju wynosiłaby 4.36 miliona osób. Nie byłoby przyjemniej mieszkać w takim kraju i mieć dostęp do ogromnych połaci przyrody?

              Rozumiem że Twoim marzeniem jest mieszkanie w jednym wielkim blokowisku na całą Polskę? Bo do tego w końcu doprowadziłoby promowane przez rząd rozmnażanie się w nieskończoność.
            • tomekzgor Re: Pro czy anty rodzinna? 04.05.20, 01:29
              tapatik napisał:

              > Czyli chcesz, aby Polacy wymarli, a w ich miejsce weszli inni ludzie?
              >
              O Boże. Aż się przestraszyłem. Inni to znaczy jakieś inny gatunek? Czy w sensie, że cudzoziemcy? To znaczy, że gorsi?
              Ja to jestem ze wsi więc wśród przodków mam mało obcych. Jakiś Słowak się tylko wkręcił. Ale znam wiele osób które mają w rodzinie tych "innych" na pęczki. Np.moja była żona. Jej prababka była Rosjanką która wyszła za Polaka (jest plotka, że był zasymilowanym Żydem). Z tego związku urodził się syn (dziadek żony), który ożenił się z córką Niemca oraz córka którą los rzucił do Francji i tam wyszła za Marokańczyka. Matka mojej żony wyszła za faceta który pochodził z Czech. Czyli pełno innych.
              Teraz ludzie jeszcze bardziej się mieszają.
              Mieszanie genów jest dobre.
              Co to za obawy że przyjdą "inni" ludzie? My (Słowianie) też kiedyś przyszliśmy nad Wisłę.
              Chcesz powiedzieć, że Polak to jakiś wyjątkowy gatunek ktory powinien podlegać ochronie? Są jakieś powody?
              Podobnie jak Kevin nie sądzę by ludzie powinni mieć priorytet rozmnażania się. Owszem rządy tak chcą bo się martwią o systemy emerytalne. Ale jaki mógłby być inny powód?
              Spokojnie. Ludzkość nie wymrze z powodu braku dzieci.
              Zresztą nie wiem czy ci "inni" tak się tu będa pchać - klimat marny, wiekszość ludzi to jacyś nabzdyczeni, zakopleksieni egoiści, często w dodatku prymitywni. Jako kraj bez większych sukcesów, raczej głównie spaktakularne porażki. Popatrz wokół tak obiektywnie. Nie chciałbyś czasem żeby przyszlo trochę "innych"?
              • baenzai Re: Pro czy anty rodzinna? 04.05.20, 10:38
                Nie mam nic przeciwko obcokrajowcom, z dwoma zastrzeżeniami:
                - żadnych niezweryfikowanych ,,uchodźców"
                - parytety płciowe przy przyjmowaniu ludzi spoza UE (a nie tak jak teraz, że przyjmujemy głównie mężczyzn)

                Mi tam się marzy sprowadzenie dużej ilości kobiet z Filipin, Malezji czy Wenezueli. Podobno nie są tak zmanierowane i hipergamiczne jak nasze. smile
                • tapatik Re: Pro czy anty rodzinna? 04.05.20, 17:14
                  baenzai napisał:

                  > Nie mam nic przeciwko obcokrajowcom, z dwoma zastrzeżeniami:
                  > - żadnych niezweryfikowanych ,,uchodźców"

                  Jak ich chcesz weryfikować?

                  > - parytety płciowe przy przyjmowaniu ludzi spoza UE (a nie tak jak teraz,
                  > że przyjmujemy głównie mężczyzn)

                  To chyba w Kanadzie tak jest, że przyjmowane są albo rodziny albo samotne kobiety.
                  Samotni mężczyźni nie mogą się przenieść.

                  > Mi tam się marzy sprowadzenie dużej ilości kobiet z Filipin, Malezji czy Wenezueli.
                  > Podobno nie są tak zmanierowane i hipergamiczne jak nasze. smile

                  Oglądałem ostatnio film nakręcony przez Polaka mieszkające w Filipinach.
                  Filipinki są zainteresowane białasami, bo są bardziej odpowiedzialni od Filipińczyków i nawet jeśli nie wezmą z kobietą ślubu, to łożą na utrzymanie dziecka. Filipińczycy, na słowo ciąża, potrafią dać dyla.

                  Bilet na Filipiny to 4-5 tysięcy złotych. Jak się skończy korona - leć. smile
                  Jak będziesz czekać na nasz rząd to się nigdy nie doczekasz.
                  Podobno w Rosji i Kazachstanie mieszka dużo Polaków, którzy chcieli by wrócić do Polski, ale nie są w stanie spełnić wymagań stawianych przez polski rząd, więc jak nasz rząd nie jest w stanie ściągnąć do nas rodaków przymusowo wywiezionych do Rosji, to tym bardziej nie ściągnie Filipinek czy mieszkanek Wenezueli.

                  Tylko pytanie, czy będziesz potrafił taką Filipinkę poderwać.
                  • baenzai Re: Pro czy anty rodzinna? 04.05.20, 18:49
                    tapatik napisał:

                    > Jak ich chcesz weryfikować?

                    To już zadanie dla odpowiednich służb. Z tego co pamiętam to kilka lat temu było sporo problemów z potwierdzaniem autentyczności dokumentów, które mieli przy sobie ,,uchodźcy" i możliwe, że do Europy przedostało się sporo członków ISIS czy zwykłych kryminalistów(chociaż na szczęście zamachy ustały). Dlatego albo szczegółowa i rzetelna weryfikacja albo zakaz wstępu.

                    > Bilet na Filipiny to 4-5 tysięcy złotych. Jak się skończy korona - leć. smile

                    Nie jestem aż tak zdesperowany.

                    > Jak będziesz czekać na nasz rząd to się nigdy nie doczekasz.
                    > Podobno w Rosji i Kazachstanie mieszka dużo Polaków, którzy chcieli by wrócić d
                    > o Polski, ale nie są w stanie spełnić wymagań stawianych przez polski rząd, wię
                    > c jak nasz rząd nie jest w stanie ściągnąć do nas rodaków przymusowo wywieziony
                    > ch do Rosji, to tym bardziej nie ściągnie Filipinek czy mieszkanek Wenezueli.

                    Przecież przyjmujemy całkiem sporo Hindusów czy obywateli Nepalu. O Ukraińcach i Białorusinach nawet nie wspominam.

                    > Tylko pytanie, czy będziesz potrafił taką Filipinkę poderwać.

                    Prędzej niż Polkę. smile
      • gyubal_wahazar Re: Pro czy anty rodzinna? 25.05.20, 11:32
        Przeczytałem może 1.5 strony i już jestem w 100% przeciwny tej ustawie. Wystarczył mi 1 paragraf:

        Art. 5605 Sąd orzeka w terminie jednego miesiąca od dnia wniesienia wniosku.

        W sytuacji, gdy rzeczywistość w naszych sądach wyglada tak, że sprawy rozwodowe, o podział majątku czy kontakty z dziećmi (krótko mówiąc rodzinne) ciągną się latami, ww paragraf oznacza, że postępowanie dowodowe będzie marginalne, by nie rzec żadne, bo sprowadzi się do 1 rozprawy (bo przerwy między kolejnymi sprawami trwają co najmniej miesiąc).

        Co to oznaczać będzie w praktyce ? Nieco uproszczony przykład, by Was nie zanudzić przykład:
        - Jak oskarżony panią traktował ?
        - Często krzyczał na mnie i dziecko i mnie bił
        - Ma pani na to jakieś dowody, np obdukcję albo zeznania świadków ?
        - Obdukcji nie mam, bo nie wiedziałam że będzie potrzebna
        - A zeznania świadków ?
        - Też nie ma, bo mieszkamy sami, ale sąsiedzi mogli coś słyszeć
        - A jakieś protokoły z wizyt policji ?
        - Nie dzwoniłam na policję, bo się bałam i liczyłam że on się zmieni

        - Czy maltretował pan fizycznie i/lub psychicznie żonę i dziecko ?
        - Nie
        - Ma pan na to jakieś dowody ?
        - ??

        Za miesiąc wyrok: ponieważ oskarżony w toku postepowania dowodowego nie uwiarygodnił swoich twierdzeń, sąd kierując się dobrem strony słabszej, czyli matki i małoletniego dziecka, nakazuje oskarżonemu opuścić wspólne mieszkanie i nie zbliżać się do żony i dziecka przez 3 lata. Jednocześnie zasądza jednorazowe odszkodowanie w kwocie ... tytułem rekompensaty za straty psychiczne i alimenty w kwocie .. na dziecko i matkę

        Po paru latach, liczba ślubów i narodzin spadnie jak w Hiszpanii po wojnie domowej, za to niespotykany renesans przeżyją agentury, panie na telefon i serwisy porno.

        Tak że ten
        • kevinjohnmalcolm Re: Pro czy anty rodzinna? 25.05.20, 12:12
          Dodajmy do tego, że facet w sądzie rodzinnym od razu stoi na przegranej pozycji i nawet jak udowodni że nie jest wielbłądem, to też przegra. Marnie to widzę. Z detalami znam kilka spraw z tak skandalicznymi wyrokami, że nóż się w kieszeni otwiera. Polskie sądy rodzinne to patologia.
          • gwen75 Re: Pro czy anty rodzinna? 25.05.20, 13:06
            Do tego zjawiska przyczyniają się wszyscy, którzy pielęgnują pogląd, że kobiety to delikatne, słabe, niezdolne do obrony istoty, które nigdy nie popełniają niczego złego wink

            Ja jestem za tym, aby obie płcie traktować równo - czyli realistycznie.
            To prawda, że mężczyźni mają większą skłonność do agresji.
            Za to kobiety mają większą skłonność do manipulacji i kłamania.
            Są paragrafy na agresję, a czy są na manipulację i kłamanie? wink
            • kevinjohnmalcolm Re: Pro czy anty rodzinna? 25.05.20, 14:08
              gwen75 napisał:

              > To prawda, że mężczyźni mają większą skłonność do agresji.
              > Za to kobiety mają większą skłonność do manipulacji i kłamania.

              Gwen, mylisz przemoc fizyczną z agresją. Tak się składa, że kobiety często są bardziej agresywne od mężczyzn, ale nie używają przy tym siły fizycznej, bo jej po prostu nie mają.

              Przykład z innej dziedziny. Jeszcze nigdy nie zostałem zaatakowany ani słownie, ani w jakikolwiek inny sposób przez weganina lub wegetarianina gdy jadłem mięso. Zawsze miałem z nimi normalną, wręcz serdeczną rozmowę. Natomiast z fanatycznymi wegankami miałem kilka razy tak chore jazdy, że zastanawiałem się, czy nie wezwać do nich karetki ze szpitala psychiatrycznego. Nie stosowały przemocy (no, jedna mi wyrwała z rąk talerz ze schabowym), ale były wybitnie agresywne, ogarnął je wręcz szał.
              • 999karolina Re: Pro czy anty rodzinna? 25.05.20, 14:22
                OK, ale czy słyszałeś kiedyś, żeby kobiety agresywnie zachowywały się w stosunku do kobiet o orietnacji homoseksualnej? Natomiast mężczyźni bez problemu potrafią pobić geja za to że jest gejem.

                Czyli i jdena i druga płeć potrafi mieć odpały na jakiś punkcie. Zgadzam się, że kobiety neofitki są niekiedy bardzo upierdliwe w kwestii wymuszania zachowań.
                • gyubal_wahazar Re: Pro czy anty rodzinna? 25.05.20, 20:12
                  Absolutnie nie bronię tłuków bijących homoseksualistów i uważam że powinni być surowo karani. To rzekłszy, czy homoseksualiści nie zdają sobie sprawy, że dla wielu facetów hetero (w tym dla mnie), widok ich figli jest obrzydliwy ?

                  Odpowiem sam sobie (bo po co ryzykować wink): dobrze wiedzą, bo nie żyją od wczoraj i ileś razy w tej czy innej formie o tym słyszeli. Dlaczego więc z premedytacją prowokują publicznymi karesami ?

                  Żebym był dobrze zrozumiany: fakt że męsko-męskie (podkreślam) praktyki seksualne mnie brzydzą nie wynika z żadnej świadomej decyzji, którą mógłbym pokierować. To po prostu instynkt.

                  Staram się wprawdzie nad nim panować i myślę że mi nieźle idzie, ale gdybym od jutra zaczął w knajpach czy kinach widywać takich słodziaków, to nie wiem, czy starczyłoby mi nienagannych manier by odwrócić wzrok.

                  No to jeszcze raz sobie odpowiem: na moje prowokują tymi karesami, bo ktoś im wcisnął poczucie misji, albo mają perwersyjną uciechę we wzbudzaniu w kimś wymiotów.

                  A jeśli tak, to słabo się ich dolą umiem wzruszyć
                  • baenzai Re: Pro czy anty rodzinna? 25.05.20, 21:49
                    gyubal_wahazar napisał:

                    > Absolutnie nie bronię tłuków bijących homoseksualistów i uważam że powinni być
                    > surowo karani. To rzekłszy, czy homoseksualiści nie zdają sobie sprawy, że dla
                    > wielu facetów hetero (w tym dla mnie), widok ich figli jest obrzydliwy ?
                    >
                    > Odpowiem sam sobie (bo po co ryzykować wink): dobrze wiedzą, bo nie żyją od wczor
                    > aj i ileś razy w tej czy innej formie o tym słyszeli. Dlaczego więc z premedyta
                    > cją prowokują publicznymi karesami ?

                    Mnie brzydzą skąpo odziane grubasy (obu płci). Trudno powiedzieć czy brzydzą mnie bardziej niż obciskujący się geje, ale na pewno widuję ich znacznie częściej. smile
                  • 999karolina Re: Pro czy anty rodzinna? 26.05.20, 09:43
                    gyubal_wahazar napisał:

                    , czy homoseksualiści nie zdają sobie sprawy, że dla
                    > wielu facetów hetero (w tym dla mnie), widok ich figli jest obrzydliwy ?
                    >

                    Na tej zasadzie to jakiś gej mógłby powiedzieć, że widok figli hetero jest dla nich obrzydliwy, więc lepiej, żeby się z tym nie obnosili za bardzo.
                    Daj spokój, część ludzi tak ma, że ciągnie ich do tej samej płci. Bóg tak wymyślił. Na pewno w jakimś zacnym celu. Jedną z teorii jest np. dążenie do wzmocnienia rodziny, w której są już osobniki męskie. Bardzo często homoseksualizm występuje u osób, które mają starsze rodzeństwo męskie. Dzięki temu potomstwo starszych braci ma zapewnioną dodatkowa opiekę wujka, który jest bezdzietny. A wszystko decyduje się w łonie matki.
                    Jedno jest raczej pewne - to nie jest wina homoseksualisty, że akurat na niego trafiło. A tolerancja na zasadzie: "ok, niech juz sobie będą, tylko niech się nie ujawniają" jest trochę słaba.
                    A tak nawiasem mowiąc - zastanawiałaś się kiedyś, skąd ta częsta niechęć, to obrzydzenie?
                    • gyubal_wahazar Re: Pro czy anty rodzinna? 26.05.20, 13:32
                      Zgadzam się, że mój (najłagodniej rzecz określając) niesmak, nie ma podstaw racjonalnych. Bo gdyby miał, prędzej czy później, jakaś sensowna argumentacja (jak Twoja np) by do mnie trafiła i męsko-męskie figle byłyby mi obojętne.

                      Problem w tym, że to instynkt. Tzn nim moja czacha przetworzy obraz i wyświetli napis 'homoseksualiści w akcji', to ułamek sekundy wcześniej dociera do niej uczucie obrzydzenia.

                      Nie mam pojęcia dlaczego. Podobnie jak (przepraszam jeśli ktoś akurat je obiad) ludzkie flaki na stole operacyjnym. To odruch bezwarunkowy.

                      Mówisz, że gej mógłby mieć taki sam odruch w stosunku do figlujących heteryków.
                      Ok, miałby pełne prawo, ale jakoś nie słyszałem, by ich to brzydziło, więc taki problem raczej nie występuje.

                      Sensownym kompromisem wydają mi się kluby dla gejów. Tam oni mają pełen komfort, że nikogo to nie zniesmacza, a ja mam, że nie muszę tego oglądać.

                      I jeszcze raz, żeby nie było, że nienawidzę gejów: najbystrzejszy gość którego spotkałem był gejem. Specjalnie tego nie krył, ale też się z tym nie obnosił. Czyli można ? Można
                      • 999karolina Re: Pro czy anty rodzinna? 26.05.20, 19:53
                        Ja też, gdy kieruję emocjami, na mizianie się facetów (innych czynności w ich wykonaniu nigdy nie widziałam) nie patrzę z zachwytem (oględnie mówiąc). .
                        Po prostu zastanawiam się, skąd się to bierze. Przecież seks analny w wykonaniu pary hetero nie wzbudza aż takich emocji. Chociaż pewnie dla niektórych bywa "nienaturalny".
                        • baenzai Re: Pro czy anty rodzinna? 26.05.20, 20:47
                          999karolina napisała:

                          > Ja też, gdy kieruję emocjami, na mizianie się facetów (innych czynności w ich
                          > wykonaniu nigdy nie widziałam) nie patrzę z zachwytem (oględnie mówiąc). .
                          > Po prostu zastanawiam się, skąd się to bierze. Przecież seks analny w wykonaniu
                          > pary hetero nie wzbudza aż takich emocji. Chociaż pewnie dla niektórych bywa "
                          > nienaturalny".

                          Mnie seks analny nawet w wersji hetero nie kręci.

                          Jednak nawet ja dostrzegam, że różnica jest istotna w porównaniu do wersji homo.

                          Po pierwsze kobiety mają zwyczajnie ładniejsze i zgrabniejsze tyłeczki oraz lepiej tymi tyłeczkami ruszają. smile Podobnie jest zresztą z tańcem - na tańczącą kobietę patrzy się zazwyczaj przyjemniej niż na tańczącego faceta (nie mówię oczywiście o jakichś skrajnościach typu otyła kobieta vs zawodowy tancerz).

                          Po drugie w przypadku seksu gejów jądra w pewien sposób stykają się ze sobą co wygląda dość obleśne (widziałem to raz i absolutnie nie mam ochoty na powtórkę smile).

                          Po trzecie - tak mamy zakodowane w głowie, że to mężczyzna dominuje w łóżku a seks analny to najwyższa forma dominacji. Nie przypadkiem w więzieniach zdarzają się męskie gwałty, w którym penetrowanym jest ten słabszy. Stąd zresztą nieco krytyczniej patrzy się na gejów bardziej ,,kobiecych" - to znaczy tych, którzy ubierają się mniej męsko, mają wyższe głosy oraz są bierną stroną w seksie oralnym czy analnym. W stosunku do gejów bardziej męskich jest jednak większa tolerancja.
                    • baenzai Re: Pro czy anty rodzinna? 26.05.20, 18:27
                      999karolina napisała:

                      > Na tej zasadzie to jakiś gej mógłby powiedzieć, że widok figli hetero jest dla
                      > nich obrzydliwy, więc lepiej, żeby się z tym nie obnosili za bardzo.

                      Gejów nie brzydzą kobiety ani oglądanie hetero seksu. Po prostu ich to nie pociąga.

                      Ja do męskich homo nic nie mam, ale fakt faktem, że ich figle nie są zbyt estetyczne i przyjemne dla oka. smile To jest w sumie dość powszechna opinia wśród mężczyzn hetero, nawet tych popierających ruchy LGBT.

                      Kobiety chyba patrzą na to nieco inaczej, bo ze statystyk wynika, że całkiem sporo kobiet ogląda gejowskie porno. Trudno powiedzieć z czego to wynika.
          • 999karolina Re: Pro czy anty rodzinna? 25.05.20, 14:07
            Zgadzam się, że często są skandaliczne wyroki. Ale obawiam się, że to w ogóle są trudne do rozstrzygnięcia sprawy. I wszędzie na świecie sądy mają z tym wielki problem. Po prostu w tak ulotnych sprawach jak realcje międzyludzkie trudno jest wydać 0-1-wyrok, stojąc na zewnątrz. Sądy muszą się opierać na faktach i dowodach, więc często przewagę ma ten, kto ma lepszego adwokata i jest bardziej zapobielgliwy w zbieraniu dowodów, urabianiu świadków, "pomysłowości" w2 ferowaniu oskarżeń itp. Chyba nie jest to polska specyfika. Znane są choćby z literatury czy filmów sytaucje z wielu krajów, gdzie jedna strona z powodu różnych różnych manipulacji staje się ofiarą.

            Wiem, że to żadne usprawiedliwienie, bo każda sprawa powinna być traktowana indywidualnie, ale trzeba też zrozumieć, że jednak np. znacznie częściej ojcowie wykręcają się od płacenia alimentów czy sprawowania opieki w ustalonym przez sąd zakresie niż matki (oczywiście trzeba wziąc pod uwagę, że z reguły to matki są alimentobiorczyniami, więc to też rzutuje na proporcje). Ilu jest ojców, którzy potrafią latami pracować na czarno tylko po to, żeby uniknąć płacenia alimentów? Ilu ojców "znika" na stałe z życia swoich dzieci? Ilu ojców daje miesięcznie na wychowanie własnych dzieci mniej niż wydaje na jedną czy dwie kolacje w knajpie? Ilu ojców jest przekonanych, że za 500 czy 1000 zł miesięcznie matka nie tylko ma znaczną część kosztów utrzymania dziecka, ale też starcza jej z tego na fryzjera i ciuchy dla siebie? Szeroko rozpowszechniona opinia jest taka, że matka samotnie wychowująca dzieci powinna poświęcić się tej sprawie w 100%, żyć jak zakonnica z klasztoru o zaostrzonym rygorze. Jak pójdzie na imprezę, wyjedzie na wycieczkę, umówi się z jakimś facetem, to znaczy, że się źle prowadzi. Ojca takie rygory nie obowiązują. Znam przypadek, że były mąż wystąpił do sądu o obniżenie alimentów (stosunkowo niskich) a jako argument podał fakt, że była żona ma jakieś markowe spodnie "które kupuje po to by zamiast zajmować się dziećmi kokietować mężczyzn".

            Myślę, że sądy w większości nie kierują się jakąś wrodzoną awersją do mężczyzn, lecz często mają rzeczywisty problem z oceną sytuacji (przypominam, że sąd musi kierować się dowodami) więc wychodzą z założenia, że dziecko z matką jest jednak bezpieczniejsze i że powinno mieć zapewnione koszty utrzymania. No i potem są takie sytuacje, że padają krzywdzące wyroki w sprawie dzieci, alimentów, podziału obowiązków.
            Myślę też, że często destrukcyjnie działają emocje, które w wielu przypadkach towarzyszą rozwodom. Często jest to chęć zemsty, odegrania się ("puszczę go/ją z torbami"). Ludzie nie umieją wznieść się ponad to. Znam małżeństwa ludzi inteligentnych, wydawałoby się, że na tzw. poziomie, które stoczyły w sądzie wieloletnie boje o jakieś sprawy majątkowe. Przy czym koszty tych bojów przewyższają warość sporu (nie mówiąc o czasie, nerwach, strasznych rzeczach, które się wywleka publicznie, upadku wizerunkowym itp.). A są przecież przypadki, że małżeństwo rozstaje się i - mimo różncyh żali, które spowodowały rozwód - potrafi dojść do porozumienia.
            Mnie zawsze zatnawia, gdy słyszę o tych ekstremalnych sprawach sądowych, jak ludzie pałający do siebie taką nienawiścią , będący w stanie zgnoić drugą stronę, pozbawić pieniędzy, oczernić itp., mogli w ogóle najpierw wejść w związek, a później przez jakiś czas w nim być.
            • kevinjohnmalcolm Re: Pro czy anty rodzinna? 25.05.20, 14:20
              999karolina napisała:

              > Sądy muszą się opierać na faktach i dowodach,

              Tak być powinno. Niestety rzeczywistość jest zupełnie inna. Niedawno kumpel miał sprawę - sędzia nie dawała mu w ogóle dojśc do głosu, nie pozwoliła przedstawić jakichkolwiek dowodów, ignorowała wszystko co powiedział i z nabożeństwem słuchała kłamstw wygadywanych przez jego byłą żonę. Nie miał ŻADNYCH szans na uczciwe przedstawienie sprawy. Nie miał szans na udowodnienie, że jego była żona perfidnie kłamała. Dowody były ewidentne i niepodważalne. Niestety nad takimi sędziami nie ma żadnej kontroli...
              Kumpel się odwołał do wyższej instancji, zobaczymy jak mu pójdzie. W normalnych warunkach powinien wygrać sprawę w cuglach, a jego żona powinna siedzieć za przestępstwa których się dopuściła, ale tu jest sąd, tu nie ma miejsca na sprawiedliwość.
              Należy dodać, że do tego policja wcześniej odmawiała dochodzenia w sprawie przestępstw popełnionych przez jego byłą żonę. Chory jest cały system.
              • 999karolina Re: Pro czy anty rodzinna? 25.05.20, 14:35
                Kevin, nie wątpię, że tak bywa. Sędzowie też ludzie - zdarzają się przekupni, zdarzają się jednostronni, niedouczeni itp.
                Kontrola nad sądem jest taka, że jest procedura odwoławcza. Jaką widziałbyś inną możliwość?

                Myślę, że jeśli sąd nie dopuścił dowodów, to raczej dobrze napisana apelacja powinna pomóc, bo złamanie procedury jest jedną z podstawowych przesłanek do uchylenia wyroku. Trudno powiedzieć, jaki będzie nowy wyrok, ale sąd musi dopuścić dowody i się do nich w wyroku odnieść. Gdy dowody nie budzą wątpliwości, to sąd nie może powiedzieć, czegoś w stylu: pozwany przedstawił wyciąg z banku, że przelał właściwą kwotę, ale sąd postanowił tego nie uwzględnić i nakazuje zapłacić.
                • kevinjohnmalcolm Re: Pro czy anty rodzinna? 25.05.20, 14:49
                  999karolina napisała:

                  > Kontrola nad sądem jest taka, że jest procedura odwoławcza.
                  > Jaką widziałbyś inną możliwość?

                  Statystyka. Jeżeli duży procent wyroków danego sędzi jest obalanych w wyższej instancji, to taki sędzia powinien mieć bardzo duże kłopoty. W chwili obecnej różnie z tym bywa.


                  > Gdy dowody nie budzą wątpliwości, to sądnie może powiedzieć, czegoś w stylu:
                  > pozwany przedstawił wyciąg z banku, że przelał właściwą kwotę, ale sąd
                  > postanowił tego nie uwzględnić i nakazuje zapłacić.

                  I na tym polega problem, że sędzia potrafi odrzucić ewidentny dowód i strona może jedynie liczyć na kolejną instancję, co oznacza duże koszty zarówno materialne, jak i psychiczne. W niektórych przypadkach lata potrzebne na skuteczne odwołanie się doprowadzają do nieodwracalnych zniszczeń. Często na tym cierpią dzieci.
                  • 999karolina Re: Pro czy anty rodzinna? 25.05.20, 16:57
                    kevinjohnmalcolm napisał:

                    > Statystyka. Jeżeli duży procent wyroków danego sędzi jest obalanych w wyższej
                    > instancji, to taki sędzia powinien mieć bardzo duże kłopoty. W chwili obecnej
                    > różnie z tym bywa.
                    >
                    To prawda. Różnie bywa. Np sędzia Przyłębska, która miała rekordową liczbę uchyleń (w tym m.in właśnie nieprzeprowadzenie postępowań dowodowych, wyroki sprzeczne z aktami) ma duży "kłopot" w postaci nominacji na szefową Trybunału Konstytucyjnego. Raczej nie jest to dobry wzór dla innych sędziów. I nie piszę tego z powodów politycznych tylko jako przykład obektywny psucia sądów
            • kevinjohnmalcolm Re: Pro czy anty rodzinna? 25.05.20, 14:25
              999karolina napisała:

              > Mnie zawsze zatnawia, gdy słyszę o tych ekstremalnych sprawach sądowych,
              > jak ludzie pałający do siebie taką nienawiścią , będący w stanie zgnoić drugą
              > stronę, pozbawić pieniędzy, oczernić itp., mogli w ogóle najpierw wejść w
              > związek, a później przez jakiś czas w nim być.

              Też tego nie pojmuję.
              I nie pojmuję kumpla o którym pisałem - to wyjątkowo porządny uczciwy facet. Niestety zawsze lubił "dziewczyny z charakterem". No to teraz doświadczył jak ten charakter wygląda...
              Tak jak kobiety często lecą na chamów i brutali, tak faceci często lecą na wredne harpie. To chyba nieuleczalne.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka