Dodaj do ulubionych

Zamiast narzekać...

29.07.20, 09:54
Zamiast narzekać na brak wolnych kobiet jedźcie nad morze. Jestem właśnie na kempingu w Chalupach. Tu na całym półwyspie, wszędzie się widzi kobiety, które przyjechały w damskim gronie (po 2, 3, 4). W róznym wieku - od nastolatek, po 30 i 40+. Są miłe, uśmiechniete, otwarte na rozmowy, Myślę że w innych miejscach jest podobnie. Bo dlaczego miałoby być inaczej?
Obserwuj wątek
      • tomekzgor Re: Zamiast narzekać... 29.07.20, 19:20
        kevinjohnmalcolm napisał:

        > A wolne dziewczyny w góry nie mogłyby pojechać?

        Pewnie też jeżdżą ale bardziej rozpierzchają się w terenie, bo góry duże, więc trudniej je spoptkać. Tu wszyscy są na niewielkiej w sumie powierzchni. Jest jedna droga, jedna plaża, jedna zatoka, kilka sklepów, knajp, więc wciąż się wszyscy spotykają.
          • tomekzgor Re: Zamiast narzekać... 29.07.20, 21:39
            Zawsze nad naszym morzem mi czegoś brakowało. Długo nie mogłem dojść czego. I pewniego razu uświadomiłem sobie że właśnie gór. To duży feler Bałtyku. Połączenie gór i morza jest piękne. Może dlatego ludzie tak lubią Chorwację.

            Jedyna góra jaka tu wchodzi w grę to góra kasy, którą trzeba mieć. Ale w końcu wakacje to wakacje - nie ma co oszczędzac
            • kevinjohnmalcolm Re: Zamiast narzekać... 29.07.20, 21:54
              Takie połączenie też znam, nazywa się Szkocja (a dokładnie jej północny zachód). Niestety w ciągu 10 lat spędzania tam każdych wakacji tylko raz spotkałem grupę 3 dziewczyn, bo wszędzie albo pary, albo sami faceci.
          • obrotowy jak to nad morzem nie ma gor ? 30.07.20, 16:36
            kevinjohnmalcolm napisał:
            > Nigdy w życiu nie pojmę po co ludzie jeżdżą nad morze. Przecież tam nie ma gór!


            jak to nad morzem nie ma gor ?

            jaka na nia wszedlem - to juz bylm caly spocony:
            .
            turystyka.wp.pl/jastrzebia-gora-popularny-kurort-nad-baltykiem-6044418134922369a
            • kevinjohnmalcolm Re: Zamiast narzekać... 30.07.20, 20:44
              tapatik napisał:

              > Niektórzy nie lubią gór. Wolą morze.

              Tyle to wiem, ale nie pojmuję co może być przyjemnego w przedzieraniu się przez gęsty tłum ludzi na deptaku, instalowaniu się na koszmarnie zatłoczonej plaży i spędzaniu dnia w okropnym upale. Tłum, hałas - gdzie tu miejsce na odpoczynek?
                • kevinjohnmalcolm Re: Zamiast narzekać... 30.07.20, 22:47
                  tapatik napisał:

                  > A co jest przyjemnego w chodzeniu z plecakiem po górach?

                  Tam przynajmniej nie ma takich tłumów. Jest chłodniej. Nawet latem w Tatrach można znaleźć odosobnione miejsca z których można w samotności (lub w towarzystwie wtajemniczonej osoby) podziwiać w ciszy piękne widoki.


                  > Nawet jak spotkasz jakąś laskę to będzie ubrana.

                  A co za różnica? Przystępujesz do konsumpcji na miejscu?

                  • tapatik Re: Zamiast narzekać... 04.08.20, 18:56
                    kevinjohnmalcolm napisał:


                    > Tam przynajmniej nie ma takich tłumów. Jest chłodniej. Nawet latem w Tatrach
                    > można znaleźć odosobnione miejsca z których można w samotności
                    > (lub w towarzystwie wtajemniczonej osoby) podziwiać w ciszy piękne widoki.

                    Znam osoby, które dobrze się czują w tłumie i nie lubią się przemęczać.

                    > > Nawet jak spotkasz jakąś laskę to będzie ubrana.
                    >
                    > A co za różnica? Przystępujesz do konsumpcji na miejscu?

                    Widzę co konsumuję big_grin
              • tomekzgor Re: Zamiast narzekać... 31.07.20, 01:45
                kevinjohnmalcolm napisał:


                > Tyle to wiem, ale nie pojmuję co może być przyjemnego w przedzieraniu się przez
                > gęsty tłum ludzi na deptaku, instalowaniu się na koszmarnie zatłoczonej plaży
                > i spędzaniu dnia w okropnym upale. Tłum, hałas - gdzie tu miejsce na odpoczynek
                > ?

                Jak pojedziesz do Łeby, Ustki, Władysławowa itp. to rzeczywiście nie ma tam nic przyjemnego. Ale są miejsca w ktorych nie ma takich tłumów. Na samym kampingu w Chalupach jest sporo ludzi, ale na plaży luźno, a przede wszyskim można popływać na różnych sprzętach po zatoce.
    • baenzai Re: Zamiast narzekać... 29.07.20, 19:04
      Trzeba mieć z kim jechać. Czyli albo posiadać dobrego znajomego niemającego aktualnie partnerki albo jakąś paczkę bliskich znajomych. Ja takich osób nie mam. A wolne koleżanki z góry odpadają, bo one nie chcą jeździć z mężczyznami, z którymi nie są w związku (prędzej pojadą gdzieś z rodzicami albo np. z koleżanką i jej chłopakiem).
      • tomekzgor Re: Zamiast narzekać... 29.07.20, 19:22
        baenzai napisał:


        > A wolne koleżanki z góry odpadają, bo one nie chcą jeździć z mężczyznami, z któ
        > rymi nie są w związku (prędzej pojadą gdzieś z rodzicami albo np. z koleżanką i
        > jej chłopakiem).

        W sumie to trudno się dziwić. Taki wyjazd we dwoje stwarza raczej jednoznaczną sytuację.
      • anirat Re: Zamiast narzekać... 29.07.20, 21:24
        Byłam na wyjazdach wakacyjnych ze znajomymi mężczyznami. Nie widze w tym żadnej jednoznacznej sytuacji. Tak jest jak się umawiamy i tyle. Prawda, że już teraz dawno nie byłam. Jest wieczorem z kim posiedzieć przy lampce wina, czy piwie i tyle. Potem każdy do swojego pokoju i po sprawie. Widzimy się rano o umówionej godzinie na śniadaniu. Robimy to co ustaliliśmy. Tyle w temacie.
            • baenzai Re: Zamiast narzekać... 29.07.20, 22:35
              W zasadzie nie ma w tym nic dziwnego, ale wiele kobiet myśli sobie, że skoro ktoś je na taki wyjazd zaprasza to pewnie liczy na coś więcej niż na wspólnie plażowanie i zwiedzanie.
              • kevinjohnmalcolm Re: Zamiast narzekać... 29.07.20, 22:55
                Mnóstwo młodych dziewczyn myśli sobie, że to tylko wspólne plażowanie i zwiedzanie. Znałem nawet takie które dały się zaprosić na opłacone przez faceta wakacje w ciepłych krajach, a potem były bardzo zdziwione że on chciał coś więcej... O naiwności!
                • baenzai Re: Zamiast narzekać... 30.07.20, 17:58
                  Ale mi zupełnie nie chodzi o wyjazd młodej laski ze starszym facetem. Miałem na myśli wyjazd dwójki dorosłych ludzi przeciwnej płci w podobnym wieku z założeniem, że każdy płaci za siebie.
                  • kevinjohnmalcolm Re: Zamiast narzekać... 30.07.20, 20:49
                    A w którym miejscu napisałem cokolwiek o starszym facecie? Oni byli mniej więcej rówieśnikami.

                    A ogólnie chodziło mi o to, że niektóre kobiety myślę tak jak napisałeś, a inne tak jak ja napisałem. Nie ma reguły.
                    • baenzai Re: Zamiast narzekać... 30.07.20, 21:42
                      A w którym miejscu napisałem cokolwiek o starszym facecie? Oni byli mniej więcej rówieśnikami.

                      Facet opłacający młodej lasce wakacje to z reguły nie jest młody student czy programista tuż po maturze tylko właśnie mężczyzna nieco starszy od tej laski.

                      A ogólnie chodziło mi o to, że niektóre kobiety myślę tak jak napisałeś, a inne tak jak ja napisałem. Nie ma reguły.

                      Reguła raczej jest, skoro w zasadzie nie znam samotnych kobiet, które jeżdżą z samotnymi mężczyznami na wakacje. Wielokrotnie słyszałem za to o wyjazdach typu para + samotna kobieta (zazwyczaj siostra, koleżanka albo kuzynka kobiety z tej pary).
                      • kevinjohnmalcolm Re: Zamiast narzekać... 30.07.20, 22:54
                        baenzai napisał:

                        > Facet opłacający młodej lasce wakacje to z reguły nie jest młody student czy pr
                        > ogramista tuż po maturze tylko właśnie mężczyzna nieco starszy od tej laski.


                        W Polsce to bywa zazwyczaj gostek posiadający bogatych rodziców. A w Anglii nawet kolesia zarabiającego średnią krajową na to stać.
                        • baenzai Re: Zamiast narzekać... 01.08.20, 13:40
                          kevinjohnmalcolm napisał:

                          > W Polsce to bywa zazwyczaj gostek posiadający bogatych rodziców. A w Anglii naw
                          > et kolesia zarabiającego średnią krajową na to stać.

                          Tacy ludzie to zazwyczaj jeżdżą na wakacje ze swoimi partnerkami albo z kumplami. Fundowanie jakiejś lasce wakacji nie mając pewności, że będą seksy to trochę kiepska opcja.
                          • gwen75 Re: Zamiast narzekać... 03.08.20, 13:29
                            baenzai napisał:

                            > Fundowanie jakiejś lasce wakacji nie mając pewności, że będą seksy to trochę
                            > kiepska opcja.

                            Przecież można poznać jej wyjątkowy charakter, fajną osobowość, miło spędzić czas na rozmowach tongue_out
                            Prawdziwe życie nie kręci się wokół seksu.
                            • baenzai Re: Zamiast narzekać... 03.08.20, 16:07
                              gwen75 napisał:

                              > Przecież można poznać jej wyjątkowy charakter, fajną osobowość, miło spędzić cz
                              > as na rozmowach tongue_out
                              > Prawdziwe życie nie kręci się wokół seksu.

                              Wyjątkowy charakter i fajna osobowość wykluczają roszczeniowość.

                              Chociaż mam nadzieję, że tylko sobie śmieszkujesz. wink
                              • gwen75 Re: Zamiast narzekać... 04.08.20, 00:51
                                baenzai napisał:

                                > Wyjątkowy charakter i fajna osobowość wykluczają roszczeniowość.

                                Od razu roszczeniowość. Może on jej to sam zaproponował, bo wiedział, że jej nie będzie stać, a dla niego to drobnostka.

                                > Chociaż mam nadzieję, że tylko sobie śmieszkujesz. wink

                                Nie śmieszkuję. Przedstawiona interesowność mnie razi. Tak jakby człowiek sam w sobie nie przedstawiał wartości, a zawsze i wszędzie chodziło tylko o seks 🤨
                                • kevinjohnmalcolm Re: Zamiast narzekać... 04.08.20, 05:51
                                  gwen75 napisał:

                                  > Nie śmieszkuję. Przedstawiona interesowność mnie razi. Tak jakby człowiek sam w
                                  > sobie nie przedstawiał wartości, a zawsze i wszędzie chodziło tylko o seks 🤨


                                  Gwen, niestety w opisanych przeze mnie przypadkach chodziło wyłącznie o seks...
              • tomekzgor Re: Zamiast narzekać... 31.07.20, 01:53
                baenzai napisał:

                > W zasadzie nie ma w tym nic dziwnego, ale wiele kobiet myśli sobie, że skoro kt
                > oś je na taki wyjazd zaprasza to pewnie liczy na coś więcej niż na wspólnie pla
                > żowanie i zwiedzanie.

                Nie można wykluczyć sytuacji, że każdy placi za siebie. Ale niezależnie od tego, kto płaci to trudno mi sobie wyobrazić, że obie strony nie zakładają że w takiej sytuacji wyjazdu tylko we dwoje i mieszkania w jednym pokoju oprócz wspólnego wypoczynku raczej będzie jakaś bliższa relacja.
                  • 999karolina Re: Zamiast narzekać... 31.07.20, 12:35
                    anirat napisała:

                    > Każdy płaci za siebie, to podstawa braku oczekiwań. Stać nas na wakacje, to ins
                    > tać nas na osobne pokoje. Sytuacja wg mnie staje się klarowna.

                    Ale to jakieś zakłamanie się robi, bo skoro jedziemy razem bez żadnych podtekstów, jesteśmy dorośli, to dlaczego każde miałoby płacić 2 razy więcej za osobny pokój? Nie lepiej te pieniądze wydać na jakieś atrakcje? Przed kim taka manifestacja izolacji i po co? Bo co? - boimy się, że jednak coś się wydarzy, jeśli będziemy spali w jednym pokoju, więc każde bierze swój? Czy to tylko obłuda? Jeśli ma się coś wydarzyć, to się wydarzy, niezależnie od tego, czy każde ma swój pokój, czy nie. A jeśli jedziemy bez podtekstów, to wspólny pokój niczego nie zmienia. Chyba że chodzi o wygodę - ale z postu raczej wynika, że o "klarowność sytuacji" wink
                      • tomekzgor Re: Zamiast narzekać... 31.07.20, 16:26
                        dolores2222 napisała:

                        > O to to...
                        > Się mnie wydaje, że nawet takie osobne pokoje prowokują bardziej do skonsumowan
                        > ia, bo owoc (częściowo) zakazany wiadomo tongue_out

                        Tak na moje oko i obserwację to jeśli dwie osoby (które z sobą dotychczas nie sypiały) postanawiają we dwoje spędzić urlop, to z założenia jest to nieformalna zgodna na dopuszczenie przez oboje czegoś więcej niż koleżeński wyjazd. Czyli takie założenie: jedziemy razem i raczej będziemy uprawiać seks. Oczywiście można się krygować i wydawać kasę na drugi pokój wink Ale to nie zmienia faktu. I nikt nie powinien być zdziwiony czy zaskoczony, że druga osoba w takiej sytacji seksu oczekuje. I w zasadzie unikanie spróbowania seksu byłoby w tej sytuacji niepoważne, można powiedzieć - czymś w rodzaju oszustwa, wycofania się z nieformalnej umowy.

                        Oczywiście możliwe są przypadki szczególne typu:
                        okazało się, że on/ona mnie brzydzi,
                        kompletnie mnie nie pociąga,
                        pokłóciliśmy się na dobre po przejechaniu kilku kilometrów i do końca byliśmy w zasadzie osobno
                        już na samym początku miałam ochotę wrócić, bo okazał się jakimś zboczeńcem
                        itp.

                        Inny przypadek to taki o którym wspomniał Kevin - jadą dwie osoby, ale glównym celem nie jest wspólny wyjazd i przebywanie we dwoje, lecz realizacja jakiegoś zadania - np. wspinania się po górach, skakania na spadochronie, szukanie złota itp. Wówczas taki wyjazd ma w pewnym sensie chcarkter służbowy. W takim przypadku nikt od nikogo nie powinien oczekwiać czegoś więcej niż wspólne realziowanie podstawowego celu wyjazdu. Co wcale nie znaczy że przy okazji inne cele uboczne się nie mogą pojawić (jak to często podczas wyjzdów służbowych bywa), ale są one pewną niespodzianką a nie czymś oczekiwanym, więc jeśli się nie pojawią, to nikt nie będzie narzekał.
                        • baenzai Re: Zamiast narzekać... 01.08.20, 11:45
                          tomekzgor napisał:

                          > Tak na moje oko i obserwację to jeśli dwie osoby (które z sobą dotychczas nie s
                          > ypiały) postanawiają we dwoje spędzić urlop, to z założenia jest to nieformalna
                          > zgodna na dopuszczenie przez oboje czegoś więcej niż koleżeński wyjazd. Czyli
                          > takie założenie: jedziemy razem i raczej będziemy uprawiać seks. Oczywiście mo
                          > żna się krygować i wydawać kasę na drugi pokój wink Ale to nie zmienia faktu. I n
                          > ikt nie powinien być zdziwiony czy zaskoczony, że druga osoba w takiej sytacji
                          > seksu oczekuje. I w zasadzie unikanie spróbowania seksu byłoby w tej sytuacji
                          > niepoważne, można powiedzieć - czymś w rodzaju oszustwa, wycofania się z niefor
                          > malnej umowy.

                          Wiadomo, że szum morza (czy tam halnego) + szumiące wino w głowie + koleżanka w letniej kiecce tuż obok to okoliczności niemal prowokujące seks.

                          Zakładając jednak, że laska nie jest kompletnie tym seksem zainteresowana to zdecydowalibyście się z nią pojechać? Przyjmujemy oczywiście, że panna jest normalna, każdy płaci za siebie a alternatywą jest całkowicie samotny urlop. Ja mimo wszystko chyba bym się zdecydował. Oczywiście nie twierdzę, że to prawie to samo co wyjazd z kolegą, ale też nie rozumiem czemu miałoby to być czymś dziwnym oraz gorszym od spędzenia wakacji samotnie.
                          • 999karolina Re: Zamiast narzekać... 01.08.20, 13:20
                            baenzai napisał:

                            > Zakładając jednak, że laska nie jest kompletnie tym seksem zainteresowana to zd
                            > ecydowalibyście się z nią pojechać? Przyjmujemy oczywiście, że panna jest norma
                            > lna, każdy płaci za siebie a alternatywą jest całkowicie samotny urlop. Ja mimo
                            > wszystko chyba bym się zdecydował. Oczywiście nie twierdzę, że to prawie to sa
                            > mo co wyjazd z kolegą, ale też nie rozumiem czemu miałoby to być czymś dziwnym
                            > oraz gorszym od spędzenia wakacji samotnie.

                            Masz rację. Problem chyba w tym, że (jak chyba słusznie zauważył Tomek) taki wspólny wyjazd we dwoje ze wspólnym pokojem jest dosyć powszechnie traktowany jako swego rodzaju wstępne zobowiazanie do czegoś więcej. Laska, o której mówisz, może tak to traktować, więc jeśli seksem nie jest zainteresowana, to raczej nie pojedzie na taką eskapadę. Ja bym raczej nie pojechała.
                            • baenzai Re: Zamiast narzekać... 01.08.20, 13:57
                              999karolina napisała:

                              > Masz rację. Problem chyba w tym, że (jak chyba słusznie zauważył Tomek) taki ws
                              > pólny wyjazd we dwoje ze wspólnym pokojem jest dosyć powszechnie traktowany jak
                              > o swego rodzaju wstępne zobowiazanie do czegoś więcej. Laska, o której mówisz,
                              > może tak to traktować, więc jeśli seksem nie jest zainteresowana, to raczej nie
                              > pojedzie na taką eskapadę. Ja bym raczej nie pojechała.

                              To akurat ja też zauważyłem i to już w pierwszym wpisie. smile Biorąc jednak pod uwagę, że singli jest coraz więcej, paczki znajomych się rozpadają tuż po studiach a młodzi ludzie mają mniej rodzeństwa niż kiedyś to wydaje mi się, że ludzie powinni być bardziej otwarci na tego typu wyjazdy dwóch znajomych różnej płci. Jakby nie patrzeć to jest jednak lepsza opcja niż całkowicie samotny urlop (mówię ogólnie, bo wiadomo, że od czasu do czasu można gdzieś wyskoczyć samemu nawet będąc w związku).
                      • obrotowy ee tam... 31.07.20, 20:52
                        dolores2222 napisała:
                        > O to to...
                        > Się mnie wydaje, że nawet takie osobne pokoje prowokują bardziej do skonsumowania, bo owoc (częściowo) zakazany wiadomo tongue_out


                        eee tam... jak ja lubie te Twoje przewrotne teorie - ze jak trudniej - to latwiej, co ?

                        ale jestem dosc prostacki: - jak kazdy mieszkla w swoim pokoju - "to mnie to znaczy", ze bedzie daleko.

                        a jak sie pomieszkuje (na urlopie, vel wycieczce) w pokoju jednym - to wprawdzie samo to nic nie znaczy, ale do zblizenia jakby blizej... bo chocby w srodze do lazienki mozna sie o siebie niechcacy otrzec...
        • searam Re: Zamiast narzekać... 03.08.20, 00:20
          koszmarna.baba napisała:

          > Słonko, wolnych facetów 50+ jest jak mrówków! Problem w tym, że mało który nada
          > je się do czegoś więcej niż krótkotrwały (czasem nawet baardzo krótkotrwały) se
          > ks. tongue_out
          >
          Pelna zgoda..!! Poniewaz kobiety 30+ utracily wszystko co rzeczonych facetow mogloby pobudzac.
          Za to zyskaly na wadze,botoksie,celuilicie , czyli podniecajkach rzucajacych mezczyzn na mate...Eh...biedactwa...
          My 50+ mamy kazda.Na gwizdek.
      • kevinjohnmalcolm Re: Zamiast narzekać... 30.07.20, 20:53
        dolores2222 napisała:

        > Jak mi powiesz, gdzie są tabuny wolnych facetów 50+, jutro się pakuję tongue_out

        Zapraszam do Anglii. Co prawda wolni faceci których znam kończą się tuż po pięćdziesiątce, przeważają młodsi, ale są.
      • tomekzgor Re: Zamiast narzekać... 31.07.20, 02:10
        dolores2222 napisała:

        > Jak mi powiesz, gdzie są tabuny wolnych facetów 50+, jutro się pakuję tongue_out
        > Ale coś mi mówi, że walizki pozostaną w pawlaczu wink

        Nie powiem sad
        Tabunów samotnych facetów 50+ nie zauważyłem. Były kilkuosobowe grupy samotnych w wieku 20-35, ale 50+ to tak na oko w większości albo z żonami albo ze sporo młodszymi od siebie kobietami. Z reguły zresztą w większych grupach mieszanych (kobiety, mężczyźni), więc trudno wyczuć, czy wszyscy sparowani. Pewnie nie. Widziałem na własne oczy dwie samotne panie po 40 które uczyły się surfować i szybko znalazł się facet chętny do wytłumaczenia, jak to się robi. Potem widywało się jedną z nich na wieczornych spacerach z tym gościem na plażę w celu zapewne oglądania zachodu słońca.
          • tomekzgor Re: Zamiast narzekać... 31.07.20, 09:32
            Tego nie wiem i nie dociekałem. W każdym razie na wakacjach raczej był bez kobiety skoro publicznie prowadzał się z surferką (i często jej koleżanką) po kempingu na spacerki, kolacje itp. Dla mnie bylo w tym coś optymistycznego, że dwoje ludzi się poznało i spędzali razem czas
              • tomekzgor Re: Zamiast narzekać... 31.07.20, 12:15
                Dla mnie pozytywne bezwarunkowo. Dorośli ludzie. Wiedzą, co robią. Nie znam ich losów. Jakim prawem miałbym być jakimś moralnym recenzentem i oceniać ich w takich kategoriach? Dwoje ludzi się spotkało i polubiło, wiedać było, że miło razem spędzają czas (nie mam pojęcia do jakiego stopnia zażyłości doszli) - to jest pozytywne samo w sobioe.
                • obrotowy ojej... 31.07.20, 14:45
                  tomekzgor napisał:
                  > Dla mnie pozytywne bezwarunkowo.


                  dla mnie tez smile

                  ale wiele Pan (i troche mniej mezczyzn) nie akceptuje romansow kogos, kto ma stalego partnera w domu.

                  - nawet na urlopie smile
                  • tomekzgor Re: ojej... 31.07.20, 15:53
                    obrotowy napisał:

                    > ale wiele Pan (i troche mniej mezczyzn) nie akceptuje romansow kogos, kto ma st
                    > alego partnera w domu.
                    >
                    > - nawet na urlopie smile

                    Jeśli to refleksja dotycząca opisanego przeze mnie przypadku, to mam zastrzeżenie - nie mam pojęcia, czy ktoś z tej dwójki ma w domu stałego partnera, a nawet nie wiem, czy można ich relację nazwać romansem (chociaż patrząc na ich niewerbalne sygnały, to myślę że możnawink

                    A z tyn akceptowaniem przez panie i panów to wydaje mi się że z grubsza musi być równowaga bo przecież romanse są zazwyczaj z płcią przeciwną. Więc gdy pan romansuje to z reguły z jakąś panią. Oczywiście trzeba brać pod uwagę, że wiele kobiet myśli przerotnie więc możliwe jest, że część z nich romansuje chociaż tego kompletnie nie akceptuje.

                    A samo romansowanie? Ja bym nie podchodził do tego zbyt ortodoksyjnie i nie potępiał z tzw. zasady. Każdy przypadek jest indywidualny.

        • dolores2222 Re: Zamiast narzekać... 31.07.20, 15:27
          No więc właśnie, tabunów brak.
          I jak powtarzam, że facetom łatwiej znaleźć partnerkę/przelotną/ulotną/stałą, to mi tu oponują suspicious
          A były czasy, że intensywnie szukałam. I jak już się jaki przytrafił, to chyba towar z odrzutu, po krótkim rozpoznaniu dochodziłam tongue_out
          • obrotowy Ty máš pravdu - Dolorka :) 31.07.20, 21:02
            dolores2222 napisała:

            > No więc właśnie, tabunów brak.
            > I jak powtarzam, że facetom łatwiej znaleźć partnerkę/przelotną/ulotną/stałą,
            to mi tu oponują suspicious

            Ty máš pravdu - Dolorka.

            > I jak już się jaki przytrafił, to chyba towar z odrzutu, po krótkim rozpoznaniu odchodziłam tongue_out

            - nosz wlasnie. moja bliska kolezanka zawsze powiadala, ze "nie ma chlopa na rynku"

            eehh...

            bo jak sie jaki do wziecia trafi, to juz zajety...

            - a nie mozesz na ten fakt przymknac oka ? - pytalem z nadzieja...

            - no taka glupia , to ja nie jestem ! smile
          • kevinjohnmalcolm Re: Zamiast narzekać... 31.07.20, 22:20
            dolores2222 napisała:

            > I jak powtarzam, że facetom łatwiej znaleźć partnerkę/przelotną/ulotną/stałą,
            > to mi tu oponują suspicious


            Oczywiście że oponują - o ile z partnerem na stałe rzeczywiście może być problem, to jeżeli kobieta tylko nie odstrasza wyglądem, znalezienie przelotnego partnera będzie dla niej banalne. Co innego faceci - jak gość swoim wyglądem i zachowaniem nie sprawia odpowiedniego wrażenia, to znalezienie choćby przelotnej partnerki może być dla niego absolutnie niewykonalne.
              • kevinjohnmalcolm Re: Zamiast narzekać... 01.08.20, 11:53
                999karolina napisała:

                > Jeśli gość swoim zachowaniem nie daje sygnałów, że jest zainteresowany, to trud
                > no, żeby potencjalna partnerka wiedziala, jakie ma zamiary wink

                A jeżeli gość daje sygnały, ale kobieta ewidentnie nie jest nim zainteresowana, to jaką mu dasz radę?
                • 999karolina Re: Zamiast narzekać... 01.08.20, 13:14
                  kevinjohnmalcolm napisał:


                  > A jeżeli gość daje sygnały, ale kobieta ewidentnie nie jest nim zainteresowana,
                  > to jaką mu dasz radę?

                  W takiej sytuacji są dwie możliwości:
                  a) gość kobiety w ogole nie pociaga z jakiegos powodu - wiadomo przecież, że są jakieś tajemnicze czynniki (feromony, cholera wie co), które sprawiają, że ktoś nas (ludzi) pociąga, a ktoś inny wcale.W tej drugiej sytuacji trzeba sobie odpuscić albo przejść na długotrwalą i niepewną co do skutków taktykę stwarzania odpowiednich sytuacji i wyczekiwania odpowiedniego momentu.

                  b) trzeba zmienić sygnały, bo widocznie te stosowane nie są właściwie rozumiane przez druga stronę. Jak do kogoś mówisz, a on nie odpowiada, to prawdopodobnie nie rozuumie twojego języka. Jak do kogoś nadajesz np. morsem, a on nie zna tego alfabetu, to sie nie porozumiecie itp.




                  • baenzai Re: Zamiast narzekać... 01.08.20, 13:35
                    999karolina napisała:

                    > W takiej sytuacji są dwie możliwości:
                    > a) gość kobiety w ogole nie pociaga z jakiegos powodu - wiadomo przecież, że s
                    > ą jakieś tajemnicze czynniki (feromony, cholera wie co), które sprawiają, że kt
                    > oś nas (ludzi) pociąga, a ktoś inny wcale.

                    To nie są żadne ,,tajemnicze czynniki" tylko cechy wielokrotnie opisywane i ujmowane w różnych statystykach.

                    Problem w tym, że wielu mężczyzn dowiaduje się o tym za późno i tkwią w przeświadczeniu, że bycie nice guy'em z pasjami i bez nałogów sprawi, że znajdą fajną kobietę.
                    • 999karolina Re: Zamiast narzekać... 02.08.20, 12:50
                      kevinjohnmalcolm napisał:

                      > Sytuacja gdy facet po prostu nie pociąga kobiety to raczej zdecydowana większoś
                      > ć przypadków, nie?

                      Nie chcę wypowiadac się za wszystkie kobiety, ale (jak kobieta) powiem że chyba nie większość. Kobieta (jeśli nie jest jakoś szczególnie zdeterminowana) nie patrzy na każdego spotkanego mężczyznę oceniając go pod TYM kątem. Raczej potrzebuje bodźcawink
                      >
                      > A jeżeli facet pociąga kobietę, ale nie wysyła sygnałów, to kobieta go wtedy sp
                      > ławia?

                      Dlaczego spławia? Jak on nie wysyła sygnalów, to ona nie wie, że on jest zainteresowany, więc trudno mówić, że zostal splawiony. Społeczny wzorzec jest taki, że to mężczyzna powinien zrobić pierwsze kroki. Gdy robi to kobieta, to jest to źle widziane i negatywnie oceniane
                      • baenzai Re: Zamiast narzekać... 02.08.20, 13:29
                        999karolina napisała:

                        > Dlaczego spławia? Jak on nie wysyła sygnalów, to ona nie wie, że on jest zainte
                        > resowany, więc trudno mówić, że zostal splawiony. Społeczny wzorzec jest taki,
                        > że to mężczyzna powinien zrobić pierwsze kroki. Gdy robi to kobieta, to jest to
                        > źle widziane i negatywnie oceniane

                        Jeżeli mężczyzna i kobieta spędzają wspólnie dużą ilość czasu (praca, uczelnia, przebywanie w tej samej grupie znajomych) i kobieta jest zainteresowana tym mężczyzną to zazwyczaj daje mu jakieś znaki i prowokuje spotkania sam na sam (mniej lub bardziej subtelnie). Jeżeli mężczyzna nie ma autyzmu to wyczuje to zainteresowanie i jeżeli jemu również ta kobieta wpadła w oko to wtedy robi ten słynny ,,pierwszy krok". smile

                        Na portalach randkowych kobieta ma jeszcze łatwiej, bo nawet jeżeli ,,nie wypada" jej pierwszej zagadać (chociaż i to się powoli zmienia) to już kolejny krok (odpisanie na wiadomość) należy do niej. Tutaj ten cały etap ,,gierki przedpodrywowej" znany z realnego życia odpada. wink
                        • 999karolina Re: Zamiast narzekać... 02.08.20, 15:02
                          baenzai napisał:

                          >
                          > Jeżeli mężczyzna i kobieta spędzają wspólnie dużą ilość czasu (praca, uczelnia,
                          > przebywanie w tej samej grupie znajomych) i kobieta jest zainteresowana tym mę
                          > żczyzną to zazwyczaj daje mu jakieś znaki i prowokuje spotkania sam na sam (mni
                          > ej lub bardziej subtelnie). Jeżeli mężczyzna nie ma autyzmu to wyczuje to zaint
                          > eresowanie i jeżeli jemu również ta kobieta wpadła w oko to wtedy robi ten słyn
                          > ny ,,pierwszy krok". smile

                          Przypadek osób, które się już znają, to zupełnie inna historia. I wtedy jest zdecydowanie łatwiej. Tylko dlaczego mężczyzna czeka, żeby kobieta mu dała jakieś znaki, a dopiero wtedy on zrobi pierwszy krok (który faktycznie nie jest pierwszy). To nie jest zbyt męskie - czekać aż kobieta zacznie prowokować, a wtedy on ewentualnie to wyczuje. Dlaczego on tak się zachowuje? Dlaczego nie ma inicjatywy? To go od razu ustawia na niskiej półce i raczej tam zostanie.
                          >
                          > Na portalach randkowych kobieta ma jeszcze łatwiej, bo nawet jeżeli ,,nie wypad
                          > a" jej pierwszej zagadać (chociaż i to się powoli zmienia) to już kolejny krok
                          > (odpisanie na wiadomość) należy do niej. Tutaj ten cały etap ,,gierki przedpodr
                          > ywowej" znany z realnego życia odpada. wink

                          To prawda. Poza tym wiadomo, że na portalu szuka się partnerki/partnera, więc nie ma co udawać, że się nie szuka.
                          • kevinjohnmalcolm Re: Zamiast narzekać... 02.08.20, 16:00
                            Karolino, jeżeli według twojego teorii wystarczy żeby facet wykonał pierwszy krok i już znaczną część kobiet będzie chętna z nim romansować, to wyjaśnij dlaczego tak nie jest? To dotyczy jedynie garstki mężczyzn, którzy mają "błysk w oku" i kobiety tak na nich reagują. Tymczasem wielu facetów może sobie wysyłać sygnały do woli, próbować umawiać się na kawy lub spacery, a kobiety latami będą odmawiać, żadna nie będzie zainteresowana. Daj namiary na to miejsce gdzie wystarczy wykazać inicjatywę i już kobieta będzie zainteresowana romansem i kontynuacją znajomości.
                            • 999karolina Re: Zamiast narzekać... 02.08.20, 16:59


                              Nie mam namiarów sad. I chyba nie ma takich miejsc, że wszystkie laski czekają, żeby odpowiedzieć na sygnały. Ale wszędzie jest trochę takich, które akurat czekają.
                              Może sygnały są niezrzoumiałe, jeśli nie działają wink

                              • kevinjohnmalcolm Re: Zamiast narzekać... 02.08.20, 18:36
                                999karolina napisała:

                                > Może sygnały są niezrzoumiałe, jeśli nie działają wink


                                Ciekawy jestem jakie są te zrozumiałe, skoro absolutnie ewidentne manewry w stylu zapraszania na kawę, spacer, albo wycieczkę nie działają.
                                Wydaje mi się że próbujesz zaklinać rzeczywistość.
                                Czy tak trudno zaakceptować fakt że niektórzy faceci mają powodzenie u kobiet , a inni nie i jakiejkolwiek sygnały by wysłali, będą traktowani jak powietrze?
                                • 999karolina Re: Zamiast narzekać... 02.08.20, 18:50
                                  kevinjohnmalcolm napisał:

                                  > Czy tak trudno zaakceptować fakt że niektórzy faceci mają powodzenie u kobiet ,
                                  > a inni nie i jakiejkolwiek sygnały by wysłali, będą traktowani jak powietrze?

                                  Przekonaleś mnie, już nie zaklinam
                          • baenzai Re: Zamiast narzekać... 02.08.20, 17:23
                            999karolina napisała:

                            > Przypadek osób, które się już znają, to zupełnie inna historia. I wtedy jest zd
                            > ecydowanie łatwiej.

                            Większość par się poznaje w tego typu środowiskach dlatego użyłem takich przykładów.

                            Ale zakładając, że ludzie się widzą pierwszy raz to również kobieta ma duże pole manewru gdy jest kimś zainteresowana. Nie jest przecież wielką sztuką (tak przykładowo) wyciągnąć mężczyznę na szluga na domówce i zatrzepotać rzęsami podczas wspólnego puszczania dymka. smile

                            > Tylko dlaczego mężczyzna czeka, żeby kobieta mu dała jakieś
                            > znaki, a dopiero wtedy on zrobi pierwszy krok (który faktycznie nie jest pierw
                            > szy). To nie jest zbyt męskie - czekać aż kobieta zacznie prowokować, a wtedy o
                            > n ewentualnie to wyczuje. Dlaczego on tak się zachowuje? Dlaczego nie ma inicj
                            > atywy? To go od razu ustawia na niskiej półce i raczej tam zostanie.

                            Jeżeli kobieta nie wykazuje jakichkolwiek oznak zainteresowania (np. jest zdystansowana, odpowiada półsłowkami, nie zadaje żadnych pytań sama z siebie) to normalny facet nie będzie sobie zawracał nią dupy. Jasne, czasem to jest po prostu shit test, a nie oznaka braku zainteresowania, ale nam się nie chce zgadywać za każdym razem czego kobieta tak naprawdę chce. smile
                              • baenzai Re: Zamiast narzekać... 02.08.20, 18:47
                                kevinjohnmalcolm napisał:

                                > Kiedyś zrobiłem sondaż wśród całkiem licznej grupy znajomych, a także znajomych
                                > znajomych. Ogromna, ale to przytłaczająca większość par poznała się w pracy.

                                Mam bardzo podobne obserwacje, przy czym nie chodzi tylko i wyłącznie o związanie się z współpracownikiem, ale również z klientem.
                                • kevinjohnmalcolm Re: Zamiast narzekać... 02.08.20, 19:30
                                  baenzai napisał:

                                  > nie chodzi tylko i wyłącznie o związanie się
                                  > z współpracownikiem, ale również z klientem.


                                  Oczywiście, miałem na myśli wszelkie kombinacje. smile

                                  P.S. Moja byłą też poznałem w pracy. Chyba będę musiał zmienić zawód, bo w moim obecnym nie mam szans...
                                    • baenzai Re: Zamiast narzekać... 02.08.20, 19:52
                                      kevinjohnmalcolm napisał:

                                      > A dlaczego normalny facet miałby marnować czas na dziewczynę, której gesty, czy
                                      > ny i słowa mówią "spadaj, jesteś dla mnie zerem"? Jaki jest sens podrywania zar
                                      > ozumiałej księżniczki?

                                      Co prawda bywają pary w których mężczyzna ,,zdobył" kobietę po tym jak na początku go kompletnie olewała (czasem udając niedostępną a czasem po prostu dlatego, że zwyczajnie nie była nim zainteresowana), ale w takich parach facet to zazwyczaj cuck i pantoflarz. Nie należy promować takiej postawy.
                                    • 999karolina Re: Zamiast narzekać... 02.08.20, 20:43
                                      kevinjohnmalcolm napisał:

                                      > A dlaczego normalny facet miałby marnować czas na dziewczynę, której gesty, czy
                                      > ny i słowa mówią "spadaj, jesteś dla mnie zerem"? Jaki jest sens podrywania zar
                                      > ozumiałej księżniczki?

                                      Nie ma żadnego. Ale takie stawianie sprawy do niczego nie prowadzi. Jest nie na temat. Bo to jest tzw. odwracanie kota ogonem. Zaczęliśmy od tego, że to jednak facet powinien robić pierwszy krok. Polemizowalam z poglądem, że kobieta powinna pierwsza sprowokowac jakąś sytuację sam na sam, trzepotać czymś itp., żeby pokazać swoje zainteresowanie, a w wóczas mężczyzna bedzie wiedzial, że ma zacząćź starania, bo jak takiej zachety nie wiedzi, to nie wie, czy może i nie chce mu się dupy ruszyć. Moim zdaniem to zla droga.W tym sensie, że w przypadku wielu kobiet mało skuteczna. I tylko tyle chcialam powiedzieć.
                                      Więc nie chodziło o sytuację, gdy mężczyzna już te starania rozpoczął i jest olewany. Jeśli jest olewany, to znaczy, że powinien dać sobie spokój.

                                      Moim zdaniem wielu mężczyzn boi się odrzucenia, więc nie ryzykuje, nie próbuje, jeśli nie widzi ze strony kobiety zachęty. Po prostu nie mają wiary w siebie, nie umieją wziąć na klatę ewentualnej porażki, niepotrzebnie traktują takie odrzucenie starań jako upokorzenie czy coś w tym rodzaju. To jest malo męskie. Taki facet nie wzbudza zaintereowania kobiet. Trzeba próbować bez wzgledu na to, czy jest trzepotanie rzęsami, czy nie ma. Ewentualna odmowa nie jest żadną porażką. Postawa pt. nie chce mi się ruszyć dupy, bo ona nie daje żadnej zachęty , więc nie wiem, czy coś z tego wyjdzie, jest zła.
                                      • kevinjohnmalcolm Re: Zamiast narzekać... 02.08.20, 21:15
                                        My z baenzaiem mamy na myśli to, że jeżeli kobieta chce się dać poderwać, to powinna się dać poderwać, czyli na działania mężczyzny powinna być pozytywna reakcja. To w ten sposób kobieta podrywa faceta - daje mu znać że jego działania są mile widziane.

                                        A o jakim próbowaniu piszesz, że niby faceci nie mają wiary w siebie? Czy masz na myśli podrywanie w sytuacjach towarzyskich, czy pochodzenie na ulicy do obcej kobiety i podrywanie tak centralnie, na żywca? To pierwsze obserwuję wszędzie wokół i zdecydowanie żaden facet tego nie unika, natomiast jeżeli chodzi o to drugie, to sytuacja jest całkowicie zrozumiała - gdy facet kilka razy pod rząd trafi na idiotki, które uprzejmie zagajone obrzucą go stekiem bluzgów i go poniżą, to do końca życia będzie miał uraz.
                                        • 999karolina Re: Zamiast narzekać... 02.08.20, 21:32
                                          kevinjohnmalcolm napisał:

                                          > My z baenzaiem mamy na myśli to, że jeżeli kobieta chce się dać poderwać, to po
                                          > winna się dać poderwać, czyli na działania mężczyzny powinna być pozytywna reak
                                          > cja. To w ten sposób kobieta podrywa faceta - daje mu znać że jego działania są
                                          > mile widziane.

                                          Ja też tak myślę. Chodziło mi o to, że tę reakcję powinny poprzedzić dzialania i że czekanie na reakcję bez podjecia działań jest mało skuteczne. A taką koncepcje odczytalam w ktoryms z postów. Nie chce mi się teraz szukać. Ustalmy zatem, że jestesmy zgodni.
                                          >
                                          > A o jakim próbowaniu piszesz, że niby faceci nie mają wiary w siebie? Czy masz
                                          > na myśli podrywanie w sytuacjach towarzyskich, czy pochodzenie na ulicy do obce
                                          > j kobiety i podrywanie tak centralnie, na żywca? To pierwsze obserwuję wszędzie
                                          > wokół i zdecydowanie żaden facet tego nie unika, natomiast jeżeli chodzi o to
                                          > drugie, to sytuacja jest całkowicie zrozumiała - gdy facet kilka razy pod rząd
                                          > trafi na idiotki, które uprzejmie zagajone obrzucą go stekiem bluzgów i go poni
                                          > żą, to do końca życia będzie miał uraz.

                                          Mam na myśli wszystkie sytuacje. O podrywaniu na ulicy w sposób, który określasz "na żywca", szczerze mówiąc w ogóle nie myślalam. To raczej filmowe sytuacje.

                                        • tapatik Re: Zamiast narzekać... 02.08.20, 22:14
                                          kevinjohnmalcolm napisał:

                                          > gdy facet kilka razy pod rząd trafi na idiotki, które uprzejmie zagajone
                                          > obrzucą go stekiem bluzgów i go poniżą, to do końca życia będzie miał uraz.

                                          Nigdy w życiu nie zostałem obrzucony stekiem bluzgów, gdy zaczepiałem kobiety na ulicy.
                                          Kiedyś jeździłem autobusami i zdarzało mi się tam zaczepiać współpasażerki. To samo.
                                          Ile kobiet na ulicy zaczepiłeś?
                                          • baenzai Re: Zamiast narzekać... 02.08.20, 22:25
                                            tapatik napisał:

                                            > Nigdy w życiu nie zostałem obrzucony stekiem bluzgów, gdy zaczepiałem kobiety n
                                            > a ulicy.
                                            > Kiedyś jeździłem autobusami i zdarzało mi się tam zaczepiać współpasażerki. To
                                            > samo.

                                            Kobiety nie lubią być podrywane na ulicach i w autobusach. Nawet atrakcyjni faceci mają w tych miejscach niską skuteczność. A już najgorsze co może być to zarywanie do hostess w marketach i centrach handlowych, bo taka to nawet nie ma gdzie uciec od nachalnego podrywacza. smile
                                          • kevinjohnmalcolm Re: Zamiast narzekać... 02.08.20, 22:35
                                            tapatik napisał:

                                            > Nigdy w życiu nie zostałem obrzucony stekiem bluzgów, gdy zaczepiałem kobiety n
                                            > a ulicy.

                                            Zazdroszczę. Szczerze!


                                            > Ile kobiet na ulicy zaczepiłeś?

                                            Wiele. Wystarczająco wiele, żeby zostać totalnie dożywotnio zniechęcony do takiej formy podrywu.
                                            • kevinjohnmalcolm Re: Zamiast narzekać... 02.08.20, 22:43
                                              kevinjohnmalcolm napisał:

                                              > Wiele. Wystarczająco wiele, żeby zostać totalnie dożywotnio zniechęcony do taki
                                              > ej formy podrywu.

                                              Dodam że nie tylko ja miałem takie doświadczenia, słyszałem o wielu takich przypadkach. Może to ma związek z tym kto w jakim środowisku mieszka? A w jakim wieku były te zaczepiane przez Ciebie kobiety? Jeżeli 30+, to się nie dziwię że nic strasznego Cię nie spotkało.
                                              • tapatik Re: Zamiast narzekać... 02.08.20, 22:55
                                                kevinjohnmalcolm napisał:

                                                > A w jakim wieku były te zaczepiane przez Ciebie kobiety?
                                                > Jeżeli 30+, to się nie dziwię że nic strasznego Cię nie spotkało.

                                                Różnie, ale 20+ też były.
                                  • baenzai Re: Zamiast narzekać... 02.08.20, 19:47
                                    kevinjohnmalcolm napisał:

                                    > P.S. Moja byłą też poznałem w pracy. Chyba będę musiał zmienić zawód, bo w moim
                                    > obecnym nie mam szans...

                                    U mnie prawie wszystkie zajęte (nawet te niezbyt atrakcyjne z którymi absolutnie nie chciałbym być). smile

                                    Swoją drogą słyszałem o naprawdę specyficznych miejscach i okolicznościach poznania partnerki (stypa, gabinet ginekologiczny, stłuczka drogowa). Ale to zazwyczaj dotyczyło ponadprzeciętnych mężczyzn (chyba w myśl zasady ,,bogatemu to i byk się ocieli"). Z drugiej strony jest mnóstwo facetów, którzy pozapisywali się na tysiące dodatkowych zajęć oraz założyli kilkaset profili na różnych portalach randkowych i mimo to nikogo nie poznali. smile
                            • 999karolina Re: Zamiast narzekać... 02.08.20, 18:49
                              baenzai napisał:

                              to normalny facet nie będzie sobie zawracał nią dupy. Jasne, czasem to jest po prostu
                              > shit test, a nie oznaka braku zainteresowania, ale nam się nie chce zgadywać z
                              > a każdym razem czego kobieta tak naprawdę chce. smile

                              Oczywiście. Tylko powiedz mi, dlaczego normalna kobieta miałaby sobie zawracac dupę gościem, któremu nawet się nie chce zawracać nią dupy, dlaczego mialaby w tej sytuacji wyciągać na fajkę, trzepotać czymkolwiek, zgadywać, czy czegoś chce, skoro - jak sam twierdzisz - ma wiele innych okazji do poznania kogoś?
            • baenzai Re: Zamiast narzekać... 01.08.20, 11:40
              Przeciętny mężczyzna ma o wiele trudniej ze znalezieniem kogoś niż przeciętna kobieta. Tego nie da się kwestionować jeżeli się nie ma klapek na oczach.

              Jednak fakt faktem, że kobietom z wiekiem bardzo spada atrakcyjność i jestem w stanie uwierzyć, że kobieta 40+ może mieć problem ze znalezieniem kogoś, nawet jeżeli obniży swoje wymagania z młodości. Nie zmienia to jednak faktu, że wcześniej przez około 20 lat miała nieporównywalnie lepiej na rynku matrymonialnym niż jej męscy rówieśnicy.
              • anirat Re: Zamiast narzekać... 01.08.20, 14:45
                Co do utraty atrakcyjności to moje obserwacje są zupełnie odmienne. Kobiety nawet 60 + są zadbane, wyglądają dobrze, dbają o siebie. Oczywiście nie jest to reguła, ale te samotne i samodzielne z reguły. Mężczyźni w podobnej grupie wiekowej wypadają gorzej. Po pierwsze nie poprawiają swojej urody w sposób typowy dla kobiet- fryzjer, kolor, makijaż, po drugie ne dbają o siebie w ogólnym tego słowa pojęciu. Więc z powyższą opinią się zgodzić nie mogę. Obserwując pary na ulicy, to widać w wielu powiedzmy 50+, to jednak upływ czasu jest łaskawszy dla kobiet.
                • baenzai Re: Zamiast narzekać... 01.08.20, 15:10
                  Problemy z cerą i jędrnością skóry dotyczą głównie kobiet. Facetom parę zmarszczek może nawet dodać uroku, męskości i powagi. Mężczyzn nie dotyczą również problemy typu obwisły biust.
                  Jeżeli facet posiada w miarę dobre dobre geny, nie nosi januszowych wąsów i nie ma piwnego brzucha to bardzo długo będzie atrakcyjny dla kobiet, również tych sporo młodszych. Poniżej dobry przykład jak się zmieniły dwie gwiazdy uważane w swoim prime za bardzo atrakcyjne.
                    • baenzai Re: Zamiast narzekać... 01.08.20, 15:34
                      To raczej ty robisz żarty twierdząc, że kobiety 50+ są atrakcyjne. Niby dla kogo? Chyba dla 70-latków. smile

                      Kobiety mają sporo atencji od mężczyzn do ukończenia mniej więcej 35 roku życia. Potem ta atencja bardzo spada, chociaż tym najatrakcyjniejszym udaje się jeszcze funkcjonować przez jakiś czas jako MILF (do ukończenia 40 albo nawet 45 lat). W miarę atrakcyjny 40-45 latek bardzo rzadko jest zainteresowany rówieśnicami, już nie wspominając o starszych. Statystyki są nieubłagane.
                  • tapatik Re: Zamiast narzekać... 02.08.20, 22:23
                    Moja siostra stryjeczna jest nauczycielką w szkole. Jeden z jej uczniów rozmawiał kiedyś z jej koleżanką i - nie wiedząc, że obie dziewczyny się znają - stwierdził, że moja kuzynka to ma tak ze 30 lat.
                    Kuzynka ma 50 lat.
                    Tak więc to czy człowiek wygląda na swój wiek zależy od wielu czynników, ale nie ma takiej reguły, że mężczyźni starzeją się wolniej, a kobiety szybciej.
                    • artur5501 Re: Zamiast narzekać... 02.08.20, 23:08
                      tapatik napisał:

                      > Tak więc to czy człowiek wygląda na swój wiek zależy od wielu czynników, ale ni
                      > e ma takiej reguły, że mężczyźni starzeją się wolniej, a kobiety szybciej.
                      >

                      A kto powiedzial, że jest inaczej? Nie chodzi o to kto się szybciej starzeje. Tylko o to że kobieta po 40 traci swoją seksualną atrakcyjność i w konkrencji z młodszymi kobietami jest na straconej pozycji w oczach mężczyzn którzy by ją interesowali. Rzecz jasna może zejść w dół z oczekiwaniami i bez większych problemów znaleźć partnera ze znacznie niższego poziomu. Np. 50 letnia prawniczka będzie miała problem, by sparować się na dłużej ze swoim kolegą ze studiów ale pewnie łatwo poderwie motorniczego tramwaju. Tylko czy będzie chciała?
                      • po-ranna-kawa Re: Zamiast narzekać... 03.08.20, 02:56
                        artur5501 napisał:

                        Np. 50 letnia prawniczka będ
                        > zie miała problem, by sparować się na dłużej ze swoim kolegą ze studiów ale pew
                        > nie łatwo poderwie motorniczego tramwaju. Tylko czy będzie chciała?

                        Nie ze wszystkim Twoimi wywodami się zgadzam. A może wręcz z większością się nie zgadzam. Ale w jednej sprawie trafiłeś (pewnie nieświadomie) - nie ma nic gorszego dla dojrzałej samotnej kobiety niż poddanie się presji, że musi mieć stalego faceta za wszelką cenę, nawet za cenę znacznego obniżenia oczekiwań w stosunku do partnera. To się nie może udać. Musi dosyć prędko prowadzić do nieszczęścia, męczenia się, żałowania tej deczyzji. Więc odpowiedź na powyższe pytanie brzmi: lepiej dla niej, żeby nie chciała. Wiem, że to brzmi jakosś elitarnie, wykluczająco, bez wiary w miłość ponad wszystko. Trudno. Wiązanie się z kimś tylko dlatego, że się nikogo nie ma, a akurat ktoś się zainteresował, wstrzelił w trudny czas i czyni jakieś starania, jest miły, prawi komplementy i zaprasza na spacer czy inne atrakcje, albo bierze na litość i współczucie - jest kompletnie bez sensu.
                    • baenzai Re: Zamiast narzekać... 03.08.20, 02:19
                      tapatik napisał:

                      > Tak więc to czy człowiek wygląda na swój wiek zależy od wielu czynników, ale nie ma takiej reguły, że > mężczyźni starzeją się wolniej, a kobiety szybciej.

                      Oczywiście, że jest taka reguła.

                      Jeżeli mężczyzna w wieku 30 lat ma duże powodzenie u kobiet to można z dużą dozą prawdopodobieństwa założyć, że będzie miał je również w wieku 50 lat. Czy David Duchovny albo Marcin Dorociński stracili jakoś szczególnie na atrakcyjności zbliżając się do 50tki? Nie, nawet w tym wieku mogliby wyrywać atrakcyjne kobiety około 30stki, a i niejedna studentka by im wskoczyła do łóżka.
                      Po prostu mężczyznom twarz tak bardzo się nie zmienia na niekorzyść pomiędzy 30 a 50 rokiem życia, zatem kluczowe jest uniknięcie łysienia i utycia (a i nawet to nie musi im obniżać znacząco atrakcyjności).

                      Kobieta po 40stce może nadal być sexy, ale jednak ma więcej zmarszczek, mniej jędrną skórę i nie posiada już tego młodzieńczego uroku.
                • artur5501 Re: Zamiast narzekać... 02.08.20, 12:05
                  anirat napisała:

                  > Co do utraty atrakcyjności to moje obserwacje są zupełnie odmienne. Kobiety naw
                  > et 60 + są zadbane, wyglądają dobrze, dbają o siebie. Oczywiście nie jest to re
                  > guła, ale te samotne i samodzielne z reguły. Mężczyźni w podobnej grupie wiekow
                  > ej wypadają gorzej. Po pierwsze nie poprawiają swojej urody w sposób typowy dl
                  > a kobiet- fryzjer, kolor, makijaż, po drugie ne dbają o siebie w ogólnym tego s
                  > łowa pojęciu. Więc z powyższą opinią się zgodzić nie mogę. Obserwując pary na u
                  > licy, to widać w wielu powiedzmy 50+, to jednak upływ czasu jest łaskawszy dla
                  > kobiet.

                  Może tak rzeczywiście jest że kobiety bardziej (statystycznie) o siebie dbają. Nie zmeinia to faktu że kobieta samotna po 40 traci atrakcyjność jako kandydatka do związku (dłuższego czy krótszego). Żeby w tym wieku znalazła partnera w mniej więcej swoim wieku to musi być naprawde bardzo atrakcyjna (lub bogata). Kobieta po 40, a szczególnie gdy zbliza się do 50 lub ją przekracza ma szansę jedynie u mężczyzn naprawdę znacznie straszych (o 20-40 lat) lub musi bardzo zejść z oczekiwań w stosunku do partnera. Albo robić z siebie idiotkę i wpychać się siłę do łóżka, narażająć na upokorzenia typu, że nie zostanie wpuszczona. Takie jest żyie i trzeba się z tym pogodzić.
                  • 999karolina Re: Zamiast narzekać... 02.08.20, 15:18
                    artur5501 napisał:

                    Kobieta po 40, a szczególnie gdy zbliza się do 50 lub ją przekracza ma szansę jedy
                    > nie u mężczyzn naprawdę znacznie straszych (o 20-40 lat) lub musi bardzo zejść
                    > z oczekiwań w stosunku do partnera. Albo robić z siebie idiotkę i wpychać się s
                    > iłę do łóżka, narażająć na upokorzenia typu, że nie zostanie wpuszczona. Takie
                    > jest żyie i trzeba się z tym pogodzić.


                    A to różnie bywa.
                    Kobieta 40+ szuka innego związku niż 20-latka. Już nie chodzi o przedłużenie gatunku lecz o inne wartości. Więc związki ze starszymi mężczyznami mogą być bardziej satysfakcjonujące.

                    Pomijam przypadki pań, które czują upływ czasu i poszukują z determinacją dowodów, że wciąż kręcą wszystkich facetów, więc zaczynają się ubierać w sklepach dla nastolatek i zachowują się jakby miały 17 lat.
                  • tapatik Re: Zamiast narzekać... 02.08.20, 22:30
                    artur5501 napisał:


                    > Nie zmeinia to faktu że kobieta samotna po 40 traci atrakcyjność jako kandydatka
                    > do związku (dłuższego czy krótszego). Żeby w tym wieku znalazła partnera
                    > w mniej więcej swoim wieku to musi być naprawde bardzo atrakcyjna (lub bogata).
                    > Kobieta po 40, a szczególnie gdy zbliza się do 50 lub ją przekracza ma szansę jedynie
                    > u mężczyzn naprawdę znacznie straszych (o 20-40 lat) lub musi bardzo zejść
                    > z oczekiwań w stosunku do partnera. Albo robić z siebie idiotkę i wpychać się
                    > siłę do łóżka, narażająć na upokorzenia typu, że nie zostanie wpuszczona. Takie
                    > jest żyie i trzeba się z tym pogodzić.

                    Wspomniana przed chwilą moja siostra została wdową w wieku 40+. Żeby się nie zamartwiała znajomi kupili jej rower. Któregoś razu rower się popsuł i to podczas wyprawy daleko od domu. Pomógł jakiś inny cyklista, jak się okazało - rozwodnik. Po kilku latach znajomości wzięli ślub.
                    Pewnie skurczybyk poleciał na jej nauczycielską pensję.
                    • artur5501 Re: Zamiast narzekać... 02.08.20, 22:54
                      tapatik napisał:

                      > Wspomniana przed chwilą moja siostra została wdową w wieku 40+. Żeby się nie za
                      > martwiała znajomi kupili jej rower. Któregoś razu rower się popsuł i to podczas
                      > wyprawy daleko od domu. Pomógł jakiś inny cyklista, jak się okazało - rozwodni
                      > k. Po kilku latach znajomości wzięli ślub.
                      > Pewnie skurczybyk poleciał na jej nauczycielską pensję.

                      Jeśli w wieku 50 lat wyglądala na 30, to w wieku 40 pewnie na 25, więc mieści się w kategorii, że musi być naprawdę bardzo atrakcyjna smile
                      I jw dodatku wie kiedy udawać, że jej sie rower popsuł.
                      Mogła też trafić na faceta, który w żaden inny sposób nie byłby w stanie nikogo poznać, więc skorzystal z okazji. I ona też.

                      Poważniej - wiadomo że różne jednostkowe przypadki się zdarzają. Znam szczęliwe (na oko) małżeństwo: ona koło 50 on 33. Są po slubie kilka lat. Chodziło mi o generalną zasadę a nie wyjątki.
                      >
              • obrotowy zaprzeczam i koryguje. 01.08.20, 16:04
                baenzai napisał:
                > Przeciętny mężczyzna ma o wiele trudniej ze znalezieniem kogoś niż przeciętna k
                > obieta. Tego nie da się kwestionować jeżeli się nie ma klapek na oczach.


                zaprzeczam i koryguje.

                kobieta ma wieksze wymagania wobec kandydatow na kochankow, niz wobec kandydatow na mezow.

                a mezczyni odwrotnie: - na kochanke wystarczy by byla pociagaca i apetyczna, a na zone jednak musi sie jeszcze wykazac rozumem , rozwaga, ogonie dobrym ulozeniem itd...


                ERGO: - kobiecie latwej sobie znalezc kandydata na kochanka, niz kandydata na meza.

                - mezcyznie latwiej znalezc kandydatke na zone (bo na to jest chetna, co druga) , niz kandydatke na kochanke
                (bo tu kobiety sa wybredne)
                • baenzai Re: zaprzeczam i koryguje. 01.08.20, 18:08
                  obrotowy napisał:

                  > zaprzeczam i koryguje.
                  >
                  > kobieta ma wieksze wymagania wobec kandydatow na kochankow, niz wobec kandydato
                  > w na mezow.
                  >
                  > a mezczyni odwrotnie: - na kochanke wystarczy by byla pociagaca i apetyczna, a
                  > na zone jednak musi sie jeszcze wykazac rozumem , rozwaga, ogonie dobrym ulozen
                  > iem itd...
                  >
                  >
                  > ERGO: - kobiecie latwej sobie znalezc kandydata na kochanka, niz kandydata na m
                  > eza.

                  W jaki sposób zdanie ,,kobiecie latwej sobie znalezc kandydata na kochanka, niz kandydata na meza" przeczy zdaniu ,,przeciętny mężczyzna ma o wiele trudniej ze znalezieniem kogoś* niż przeciętna kobieta"? Przecież jedno absolutnie nie wyklucza drugiego.

                  * bez znaczenia czy tym kimś jest stały partner czy ktoś jedynie do bzykania

                  > - mezcyznie latwiej znalezc kandydatke na zone (bo na to jest chetna, co druga)
                  > , niz kandydatke na kochanke
                  > (bo tu kobiety sa wybredne)

                  To też jest prawda. Tyle tylko, że w przypadku przeciętnego mężczyzny szansa na znalezienie żony jest tylko nieco większa niż szansa na znalezienie kochanki.
                  • obrotowy tu nie zaprzeczam i nadal koryguje :) 01.08.20, 23:50
                    baenzai napisał:

                    >
                    > W jaki sposób zdanie ,,kobiecie latwej sobie znalezc kandydata na kochanka, niz
                    > kandydata na meza" przeczy zdaniu ,,przeciętny mężczyzna ma o wiele trudniej z
                    > e znalezieniem kogoś* niż przeciętna kobieta"? Przecież jedno absolutnie nie wy
                    > klucza drugiego.


                    nie nie przeczy i tego nie powiedzialem.

                    twierdze tylko ze w PL mezczyzni maja latwiej.
                    w tym (nadal) dosc konserwatywnym spoleczenstwie - mezczyzna ma wiecej pol aktywnosci
                    (tych ogolno-spolecznych) i wiecej okazji do "zaczepienia" podobajacej mu sie kobiety.

                    naprawde trzeba tylko odwagi i "niebania" sie porazki.
                    • baenzai Re: tu nie zaprzeczam i nadal koryguje :) 02.08.20, 11:25
                      obrotowy napisał:

                      > twierdze tylko ze w PL mezczyzni maja latwiej.
                      > w tym (nadal) dosc konserwatywnym spoleczenstwie - mezczyzna ma wiecej pol akty
                      > wnosci
                      > (tych ogolno-spolecznych) i wiecej okazji do "zaczepienia" podobajacej mu sie k
                      > obiety.
                      >
                      > naprawde trzeba tylko odwagi i "niebania" sie porazki.

                      Mężczyzna ma lepiej, bo może do woli pajacować przed księżniczkami, których wymagania szybują powoli w kosmos?

                      A kobiety mają trudniej pomimo tego, że dostają mnóstwo atencji na studiach, imprezach i portalach randkowych?

                      To ja dziękuję za takie ,,łatwe" życie. smile
                        • obrotowy zauwazylem. 02.08.20, 23:25
                          tapatik napisał:
                          > Nie każda kobieta jest księżniczką.


                          zauwazylem (to i uwaga do poprzednika)

                          a te "ksiezniczki" omijalem szerokim lukiem, a z innymi szlo gladko.

                          aha: - niedoszle ksiezniczki paletaja sie po tym foro (i sasiednim) do dzisiaj.

                          glaskam je po glowce i pocieszam smile
                          • obrotowy Re: tu nie zaprzeczam i nadal koryguje :) 04.08.20, 16:16
                            baenzai napisał:
                            > No i co to właściwie zmienia?

                            samo w sobie nic.
                            - to tylko przypomnienie (dlugoletniego kobieciarza), ze nie ma sukcesow (z kobietami)
                            bez jeszcze wiekszej liczby porazek, o ktorych trzeba po prostu jak najszybciej zapomniec
                            czasami (jesli konieczne) je nawet zapic

                            i... jakby to glupio nie brzmialo - walic niczym ten baran dalej do przodu.
                            • baenzai Re: tu nie zaprzeczam i nadal koryguje :) 05.08.20, 21:34
                              obrotowy napisał:

                              > samo w sobie nic.
                              > - to tylko przypomnienie (dlugoletniego kobieciarza), ze nie ma sukcesow (z kob
                              > ietami)
                              > bez jeszcze wiekszej liczby porazek, o ktorych trzeba po prostu jak najszybciej
                              > zapomniec
                              > czasami (jesli konieczne) je nawet zapic
                              >
                              > i... jakby to glupio nie brzmialo - walic niczym ten baran dalej do przodu.

                              Sęk w tym, że ten cały (pardon) wyścig o cipkę jest w dzisiejszych czasach coraz bardziej męczący i frustrujący dla przeciętnego mężczyzny.

                              Przeciętne kobiety dostają natomiast tyle atencji, że naprawdę ciężko brać na poważnie twierdzenia, że mają na rynku matrymonialnym gorzej niż mężczyźni.
                              • artur5501 Re: tu nie zaprzeczam i nadal koryguje :) 06.08.20, 01:14

                                > Sęk w tym, że ten cały (pardon) wyścig o cipkę jest w dzisiejszych czasach cora
                                > z bardziej męczący i frustrujący dla przeciętnego mężczyzny.
                                >

                                he, he, mów za siebie. Większość lasek jest chętna i otwarta. Nie zawsze się udaje. Ale próbowanie to żadna męka
                                • baenzai Re: tu nie zaprzeczam i nadal koryguje :) 06.08.20, 21:43
                                  artur5501 napisał:

                                  > he, he, mów za siebie. Większość lasek jest chętna i otwarta. Nie zawsze się u
                                  > daje. Ale próbowanie to żadna męka

                                  To skąd tak duży odsetek singli? Jasne, część ludzi po prostu chce być sama, ale większość osób samotnych to nie są single z wyboru.
                                  • artur5501 Re: tu nie zaprzeczam i nadal koryguje :) 06.08.20, 22:10
                                    Duży odsetek singli i duży odsetek singielek. Więc i jedni i drudzy mają problem. Ludzie maja jakiś problem z szukaniem kogoś do pary. Nie wiem jakie są powody. Tak na moje oko to:
                                    - niska samoocena (kto mnie będzie chciał, przecież mam duże uszy)
                                    - mała aktywność (co będę probował pewnie i tak pewnie nic z tego nie wyjdzie)
                                    - szybkie zniechęcanie się (wczoraj patrzyałem na lsakę na przystanku, puściłem jej oczko, a ona nawet nie zareagowała)
                                    - zbyt duże oczekwiania (moja dziewczyna powinna wyglądać jak modelka, być dziewicą i złożyć przycięgę że już do końca życia będzie tylko ze mną)
                                    - przebywanie w jednym zamknietym środowisku (gdzie mam kogos poznać - wszyscy mają juz pary)
                                    - brak zgody na odmienność (ona lubi muzyke poważną i wstaje o 7 rano - zwariowałbym z taką kobietą)




                                    • searam Re: tu nie zaprzeczam i nadal koryguje :) 06.08.20, 22:24
                                      artur5501 napisał:

                                      > Duży odsetek singli i duży odsetek singielek. Więc i jedni i drudzy mają proble
                                      > m. Ludzie maja jakiś problem z szukaniem kogoś do pary. Nie wiem jakie są powod
                                      > y. Tak na moje oko to:
                                      > - niska samoocena (kto mnie będzie chciał, przecież mam duże uszy)
                                      > - mała aktywność (co będę probował pewnie i tak pewnie nic z tego nie wyjdzie)
                                      > - szybkie zniechęcanie się (wczoraj patrzyałem na lsakę na przystanku, puściłe
                                      > m jej oczko, a ona nawet nie zareagowała)
                                      Feminizm zrobil swoje.Teraz owoce sa zbierane.I to gorzkie...
                                      Pranie kobietom mozgow o ich wolnosci,niezaleznosci,sile ...Pierdy rozsadzajace zasady i wartosci.
                                      Lubie kobiety,ale te grube wrzaskliwe,podgolonw pofarbowane na fioletowo...rzygac sie chce.
                                      Te w zwiewnych sukienka, kobiece, usmiechniete, z wlosami dlugimi i zrozumieniem relacji z mezczyznami.
                                      Coz... takich chca mezczyzni.Z zasadami.
                                      > - zbyt duże oczekwiania (moja dziewczyna powinna wyglądać jak modelka, być dzie
                                      > wicą i złożyć przycięgę że już do końca życia będzie tylko ze mną)
                                      > - przebywanie w jednym zamknietym środowisku (gdzie mam kogos poznać - wszyscy
                                      > mają juz pary)
                                      > - brak zgody na odmienność (ona lubi muzyke poważną i wstaje o 7 rano - zwario
                                      > wałbym z taką kobietą)
                                      >
                                      >
                                      >
                                      >
                                    • baenzai Re: tu nie zaprzeczam i nadal koryguje :) 06.08.20, 22:34
                                      artur5501 napisał:

                                      > Duży odsetek singli i duży odsetek singielek. Więc i jedni i drudzy mają proble
                                      > m. Ludzie maja jakiś problem z szukaniem kogoś do pary. Nie wiem jakie są powod
                                      > y.

                                      Główny powód jest jeden - hipergamia. Kobietom po prostu (z reguły) nie podobają się przeciętni mężczyźni. Kiedyś kobiety miały mniejsze wymagania a do tego istniała silna presja społeczna by każda stosunkowo szybko wyszła za mąż.

                                      > - przebywanie w jednym zamknietym środowisku (gdzie mam kogos poznać - wszyscy
                                      > mają juz pary)

                                      30 lat temu wielu młodych mężczyzn kończyło technikum w małej miejscowości, potem szli do pracy, w której spotykał głównie innych mężczyzn. Portali randkowych wówczas nie było. A mimo to większość tych mężczyzn sobie kogoś znajdowała.
                                    • obrotowy dobra analiza... - uwypuklillbym to... 10.08.20, 18:05
                                      dobra analiza... - uwypuklillbym to... "szybkie zniechecanie sie"...


                                      zeby miec sukcesy z kobietami - to trzeba wkalkulowywac w nie porazki, padac i podnosic sie i probowac dalej.

                                      ja (dlugoletni milosnik damskich spodniczek)) - mialem dwa razy wiecej porazek (niektore dosc bolesne),
                                      niz sukcesow.

                                      ale mam swiadomosc, ze bez tych porazek - nie byloby paru udanych sukcesow (niektore wspaniale...)
                                      • baenzai Re: dobra analiza... - uwypuklillbym to... 10.08.20, 19:35
                                        obrotowy napisał:

                                        > dobra analiza... - uwypuklillbym to... "szybkie zniechecanie sie"...

                                        Jest dokładnie odwrotnie - wielu mężczyzn szuka dość długo, aktywnie, w różnych miejscach, różnymi sposobami itp.

                                        > ja (dlugoletni milosnik damskich spodniczek)) - mialem dwa razy wiecej porazek
                                        > (niektore dosc bolesne),
                                        > niz sukcesow.

                                        Jeden sukces na trzy próby to jest bardzo wysoka skuteczność (na poziomie ponadprzeciętnie atrakcyjnego mężczyzny). Co ty właściwie robisz na tym forum? Nie to żebym ciebie wyganiał, ale mężczyźni mający duże powodzenie u kobiet raczej nie trafiają do takich miejsc (a już na pewno nie zostają w nich na dłużej).

                                        > ale mam swiadomosc, ze bez tych porazek - nie byloby paru udanych sukcesow (nie
                                        > ktore wspaniale...)

                                        Puste i nic nie znaczące hasło.

                                        > zeby miec sukcesy z kobietami - to trzeba wkalkulowywac w nie porazki, padac i
                                        > podnosic sie i probowac dalej.

                                        Jeżeli komuś udaje się zdobyć jedną z trzech intersujących go kobiet to faktycznie można go motywować w ten sposób. smile Co jednak z mężczyznami mającymi znacznie mniejsze sukcesy? Przecież na nich tego typu rada działa jak płachta na byka.
    • tomekzgor Re: Zamiast narzekać... 02.08.20, 22:38
      Ale się mój wątek rozwinął smile

      Ja do wątków poruszanych w dyskusji z Karoliną dodalłbym jeszcze że czasem na przeszkodzie stają jakieś dziwne zbiegi niekorzystych okoliczności, siły wyższe, nieporozumienia, żłe odczytanie zamiarów. Mogą one sprawiać że pozornie ktoś olewa a faktycznie jest inaczej. Po prostu coś sprawia że się nawiązanie relacji nie układa niezależnie od intencji. I ludzie się zrażają, niepotrzebnie rezygnują.


      • karolivia Re: Zamiast narzekać... 03.08.20, 11:22
        Ja bez okularów przeczytalam w pierwszej chwili że Ci się związek rozwinął (ten pandemiczno~rowerowy). I pomyślałam : no to super, jednemu się chociaż udało.
        A Ty że wątek Ci się rozwinął. No wątek rozwinięty to oczywiście powód do radości ale rozwinięty związek to prawdziwa wisienka 😉
        • tomekzgor Re: Zamiast narzekać... 03.08.20, 14:05
          Tamten związek się bardzo rozwinął, ale w nieoczekiwanym kierunku. Wycieczek i jakichś miłych spacerków było pięć. Ale nagle się okazało że moja towrzyszka rowerowa ma mężaa (co ukrywała). Niby Wrocław to duże miasto, a my poruszaliśmy się po malo uczęszczanych terenach, ale i tak ktoś musiał nas zobaczyć i donieść mężowi. Facet się nagle pojawił, powiedział, że ich małżeństwo nie jest od jakiegoś czasu udane, ale to nie powód by jego żona pod pretekstem walczenia z depresją lub chęcią samotnych wycieczek, żeby pobyć sama i pomyśleć, spotykała się z innymi facetami. Powiedział że mam dwa wyjścia: albo to przerwać, albo brać ją z dzieckiemi do siebie. Bo jeśli nie, to narobi mi niezłych dymów, gdzie się tylko da, zaczynając od powieszenia na mojej klatce schodowej ogłoszenia, że uwodzę cudze żony (tu mi cyknął fotkę) smile

          Swoją drogą to zastanawiam się, co by było, gdybym np. mieszkał w małej miejscowości i był powiedzmy nauczycielem. Pewnie 1 września na drzwiach szkoły wisiałoby ogloszenie, że pan Tomek, wasz nauczyciel, to uwodziciel mężatek smile Ciekawe czy wtedy więcej mam by przychodziło na wywiadówki czy mniej smile smile



          • 999karolina Re: Zamiast narzekać... 03.08.20, 15:39
            tomekzgor napisał:

            Powiedział że mam dwa wyjścia: albo to przerwać, albo br
            > ać ją z dzieckiemi do siebie.

            Trzeba uważać. Znam przypadek kobiety, którą zazdrosna żona zwyzywała na cały głos i wytargała za włosy w niedzielę pod kościołem. A powód? Umówiła się z jej mężem a swoim dobrym znajomym od przedszkola na koncert. Było to w niedużej miejscowości, więc sprawa przez jakiś czas była żywo omawiana. Łącznie z komentarzami w sklepie: o, to tak dziwka.
            Ludzie bywają nieobliczalni. Najciekawsze jest to, że złość wylewa się nie na małżonki/ów tylko na osoby trzecie

            Rozumiem, że teraz mieszkasz z cyklistką i jej dzieckiem wink

            • aroden bywaja smiertelnie obliczalni. 03.08.20, 17:12
              999karolina napisała:
              > Ludzie bywają nieobliczalni. Najciekawsze jest to, że złość wylewa się nie na małżonki/ów tylko na osoby trzecie

              - bywaja smiertelnie obliczalni... gdyby odgrywala sie na mezu - toby ryzykowala dostaniem po buzi, albo gorzej, zagrozilby jej rozwodem.

              - male miasteczka to ja lubie... najdluzej na 1. weekend, kiedy przyjedzam do ciotki i ide nad pobliskie jeziorko
              na ryby...
              >
              > Rozumiem, że teraz mieszkasz z cyklistką i jej dzieckiem wink

              - przypuszczam, ze nie.
              dziecko w domu zabiera swobode jezdzenia na rowerze

            • tomekzgor Re: Zamiast narzekać... 03.08.20, 17:27
              999karolina napisała:


              > Rozumiem, że teraz mieszkasz z cyklistką i jej dzieckiem wink

              Nie mieszkam. Nie dała mi szans o tym porozmawiać, zamilkła. Może mąż jej telefon zabrał?

              Gdybym wiedział że jest mężątką to bym się nie umawiał. W tych sprawach to ja jestem przeszkolony. W moich rodzinnych stronach jakieś spotkania z mężatkami lub żonatymi facetami sam na sam bez wiedzy męża/żony były nie do pomyślenia. Jak do mojego domu przychodził sąsiad w jakiejś sprawie, to matka na wszelki wypadek rozmawiała z nim na zewnątrz domu. Kobieta, która umówiłaby się z żonatym facetem sam na sam miałaby ciężko zaszarganą opinię. Teraz to się bardzo zmieniło. Można już nawet sam na sam samochodem jechać z cudzą żoną/mężem, jeśli się np. pracuje niedaleko.
            • po-ranna-kawa Re: Zamiast narzekać... 04.08.20, 17:10
              999karolina napisała:

              Znam przypadek kobiety, którą zazdrosna żona zwyzywała na cały g
              > łos i wytargała za włosy w niedzielę pod kościołem. A powód? Umówiła się z jej
              > mężem a swoim dobrym znajomym od przedszkola na koncert.

              Reakcja na pewno niewłaściwa, bo należałoby męża wytargać, a nie jego koleżankę.
              Ale czy pretensje o ten koncert słuszne? Nie wiemy. Bo nie wiemy, jak często chodzą razem na koncerty i co on mówi żonie - moze że z kolegą na ryby jeździ albo że ma dodatkową pracę? wink Zawsze warto spojrzeć od strony męża czy żony. Gdyby np. mój mąż opowiadał, że chodzi na spotkania klubu motocyklowego, a okazałoby się, że tak naprawdę skacze na koncertach z jakąś koleżanką, to też bym poprosiła o wyjaśnienia (męża a nie koleżankę).
              Nie ma nic złego w koleżeńskim spotykaniu się z żonatymi/mężatkami. Ale zawsze warto dla jasności sytuacji (jeśli faktycznie ta znajomość ma być tylko koleżeńska i nie chcemy, by miała ona wpływ na jakość życia osobistego innych osób) przestrzegać pewnych zasad. Przynajmniej dwóch:

              - zasada nr 1 - żona kolegi powinna wiedzieć o twojej znajomości i o spotkaniach z jej mężem, a najlepiej jeśli jesteś też z żoną zapoznana i przynajmniej czasem spotkania odbywają się także w jej towarzystwie.

              - zasada nr 2 - spotkania nie mają znamion przesadnego ukrywania się przed ludźmi (np. nie chodzicie na spacery we dwoje w jakieś nieuczęsczane krzaki, a gdy np. pracujecie nad jakimś wspólnym prjektem z pracy, to nie jedziecie w tym celu we dwoje do ustronnego hotelu na Mazurach, mówiąc jego żonie, że siedzicie w odziale firmy w Gdańsku wink

              Jeśli te zasady wydają się zbyt rygorystyczne, to znaczy, że może chodzć (mniej lub bardziej świadomie) nie tylko o spotkania koleżeńskie. A szczególnie że tak to może być odbierane. Dlatego warto się zdecydować (także przed samą/samym sobą), czy przyjmujemy jasne zasady kumplowanjia się, czy może jednak trochę flirtujemy (oczywiście zgadzając się z tym, że konsekwencją mogą być różne problemy, nieporozumienia, skutki uboczne związane z innymi osobami).
              • artur5501 Re: Zamiast narzekać... 04.08.20, 22:19
                po-ranna-kawa napisała:


                > - zasada nr 1 - żona kolegi powinna wiedzieć o twojej znajomości i o spotkaniac
                > h z jej mężem, a najlepiej jeśli jesteś też z żoną zapoznana i przynajmniej cz
                > asem spotkania odbywają się także w jej towarzystwie.
                >
                > - zasada nr 2 - spotkania nie mają znamion przesadnego ukrywania się przed ludź
                > mi (np. nie chodzicie na spacery we dwoje w jakieś nieuczęsczane krzaki, a gdy
                > np. pracujecie nad jakimś wspólnym prjektem z pracy, to nie jedziecie w tym cel
                > u we dwoje do ustronnego hotelu na Mazurach, mówiąc jego żonie, że siedzicie w
                > odziale firmy w Gdańsku wink

                A nie jest to przypadkiem sprawa między mężem i żoną? Dlaczego ktoś trzeci miałby się martwić czy mąż lub żona wie o ich spotkaniach?
                • po-ranna-kawa Re: Zamiast narzekać... 04.08.20, 23:19
                  artur5501 napisał:


                  > A nie jest to przypadkiem sprawa między mężem i żoną? Dlaczego ktoś trzeci miał
                  > by się martwić czy mąż lub żona wie o ich spotkaniach?

                  Ależ oczywiście, że nie musi się martwić. Nie ma takiego obowiązku. Lecz wówczas nie powinienien/nie powinna mówić, (ani myśleć), że to tylko z założenia relacja czysto koleżeńska. Oczywiście jeśli wie, że gdzieś jest mąż lub żona.
                  • artur5501 Re: Zamiast narzekać... 05.08.20, 17:40
                    po-ranna-kawa napisała:

                    > Ależ oczywiście, że nie musi się martwić. Nie ma takiego obowiązku. Lecz wówcza
                    > s nie powinienien/nie powinna mówić, (ani myśleć), że to tylko z założenia rela
                    > cja czysto koleżeńska. Oczywiście jeśli wie, że gdzieś jest mąż lub żona.

                    Nadal nie rozumiem dlaczego miałbym się przejmować czyimś mężem. Poznałem kiedyś na siłowni mężatkę. Przychodziła bez męża, czasem z koleżanką. Przez jakiś czas dwa razy w tygodniu biegaliśmy też razem w plenerze, bo powiedziała że nie ma silnej woli a jak się z kimś umówi to się mobilizuje i biega. Bardzo kusząco wyglądała w tym obcisłym ubranku, więc ją po którymś bieganiu zaciągnąłem na leśnym parkingu na tylne siedzenie samochodu. Gdybym się martwił czy powiedziała mężowi o naszych spotkaniach, to pewnie nic takiego by nie nastąpiło.
                    • po-ranna-kawa Re: Zamiast narzekać... 05.08.20, 18:10
                      Artur, gratulacje! smile
                      Rzoumiem, że nie rozumiesz, bo rozmawiamy na temat zupełnie innych sytuacji. Ty o takiej że dwie osoby chciały się spotkać na tym tylnym siedzeniu (lub przynajmniej zakładały taką możliwość), więc zaaranżowały sprzyjające okoliczności. Niczego nie potępiam. Zdarza się przecież.

                      Ja natomiast mówię o sytuacji, w której padają deklaracje, że celem są spotkania wyłącznie na stopie koleżeńskiej, bez żadnych innych podtekstów. Jeśli takie deklaracje miałyby być wiarygodne (dla osób z zewnątrz i dla samego lub samej siebie) , to nie powinno być problemu ze spełnieniem określonych warunków jawności i transparentności. Nic więcej. Nie mówię, co jest złe a co dobre, nie moralizuję.
          • karolivia Re: Zamiast narzekać... 03.08.20, 17:41
            tomekzgor napisał:

            Facet się nagle pojawił, powiedział, że ich małżeństwo nie jest od
            > jakiegoś czasu udane, ale to nie powód by jego żona pod pretekstem walczenia z
            > depresją lub chęcią samotnych wycieczek, żeby pobyć sama i pomyśleć, spotykała
            > się z innymi facetami.

            A tu bym dyskutowała, czy to nie powód do szukania "szczęścia" . No to chyba właśnie jest główny powód ? zdradzania? że się człowiek we własnym związku nie realizuje. Kiedy ma szukać? Jak ma udane małżeństwo? wink

            Powiedział że mam dwa wyjścia: albo to przerwać, albo br
            > ać ją z dzieckiemi do siebie. Bo jeśli nie, to narobi mi niezłych dymów, gdzie
            > się tylko da, zaczynając od powieszenia na mojej klatce schodowej ogłoszenia,
            > że uwodzę cudze żony (tu mi cyknął fotkę) smile

            To bardzo...damskie. Z przykrością stwierdzam , że tak często postępują kobiety, czyli idą z awanturą do tej "ladacznicy" co im męża ( świętego i niewinnego "misia" wink) bałamuci, albo grożą upublicznieniem romansu. Mnie się wydawało, że dla faceta to straszny wstyd jak go żona zdradza i raczej to próbuje ukryć, a nie rozgłaszać. Trzeba mu było powiedzieć że koło swojego zdjęcia powiesisz jego z rogami big_grin, żeby się odczepił. No chyba że był 2 razy większywink to wtedy... niekoniecznie.

            A tak poważnie, to szkoda. Chociaż na rowerze pojeździłeś, w zakładam, że miłym towarzystwie, co też ma swój urok.
            • tomekzgor Re: Zamiast narzekać... 03.08.20, 17:56
              karolivia napisała:


              > A tu bym dyskutowała, czy to nie powód do szukania "szczęścia" . No to chyba wł
              > aśnie jest główny powód ? zdradzania? że się człowiek we własnym związku nie re
              > alizuje. Kiedy ma szukać? Jak ma udane małżeństwo? wink

              No właśnie. Myślę że chciał powiedzieć: jak jej z tobą tak dobrze to sobie ją zabieraj

              >
              > To bardzo...damskie. Z przykrością stwierdzam , że tak często postępują kobiety
              > , czyli idą z awanturą do tej "ladacznicy" co im męża ( świętego i niewinnego "
              > misia" wink) bałamuci, albo grożą upublicznieniem romansu. Mnie się wydawało, że
              > dla faceta to straszny wstyd jak go żona zdradza i raczej to próbuje ukryć, a
              > nie rozgłaszać. Trzeba mu było powiedzieć że koło swojego zdjęcia powiesisz je
              > go z rogami big_grin, żeby się odczepił. No chyba że był 2 razy większywink to wtedy...
              > niekoniecznie.

              Też mi się to dziwne wydawało. I wcale się tą zapowiedzianą gazetką ścienną bardzo nie przejąłem. Fecet jest prawdopodobnie typem lubiącym publicznie cierpieć który publicznie pokazuje jaki jest skrzywdzony przez los i myśli że to go uszlachetnia. Zresztą nie wiem. Dziś pojęcie co jest męskie a co nie, bywa bardzo zaskakujące. Świat staje na głowie.
              >

              • karolivia Re: Zamiast narzekać... 03.08.20, 18:03
                tomekzgor napisał:

                > Też mi się to dziwne wydawało. I wcale się tą zapowiedzianą gazetką ścienną bar
                > dzo nie przejąłem. Fecet jest prawdopodobnie typem lubiącym publicznie cierpieć
                > który publicznie pokazuje jaki jest skrzywdzony przez los i myśli że to go usz
                > lachetnia. Zresztą nie wiem. Dziś pojęcie co jest męskie a co nie, bywa bardzo
                > zaskakujące. Świat staje na głowie.
                > >
                >
                To prawda, świat staje na głowie, ale metoda "na litość" w wykonaniu faceta ( a tak by można ja określić- Patrz jak mnie skrzywdziłaś, jak ja cierpię przez Ciebie) jest... nie wiem... no na dojrzałe mentalnie i normalne kobiety raczej średnio działawink.

                „Nie umieraj, dopóki śmierć nie przyjdzie po ciebie"
                • tomekzgor Re: Zamiast narzekać... 03.08.20, 20:09
                  karolivia napisała:

                  na dojrzałe mentalnie i normalne kobiety raczej średnio działawink.
                  >

                  No właśnie: na dojrzałem mentalnie i normalne smile

                  Widocznie nie wszystkie takie są, skoro taka postawa działa. Nie znasz mężczyzn którzy skutecznie adorują kobiety własnie na litość, współczucie? Celebrują swoje niepowodzenia, wygląda jakby się nimi wręcz szczycili, szukają pocieszenia, współczucia a czasem nawet rozwiązania za nich tych problemów. Widocznie to działa. Tak na zasadzie:
                  - zobacz, nic mi nie wychodzi, jestem do dupy, nic mi się nie chce, więc po namyśle zgadzam się, żebyś się mną zaopiekowala.
                  - Naprawdę? Ah, nawet nie wiesz jak się cieszę, że jesteś dla mnie taki dobry.
                  • karolivia Re: Zamiast narzekać... 03.08.20, 20:48

                    >
                    > No właśnie: na dojrzałem mentalnie i normalne smile
                    >
                    > Widocznie nie wszystkie takie są, skoro taka postawa działa. Nie znasz mężczyz
                    > n którzy skutecznie adorują kobiety własnie na litość, współczucie?

                    Osobiście , tak naprawdę OSOBIŚCIE wink? Nie.
                    Ale domyślam się, że część kobiet się na to łapie.
                  • baenzai Re: Zamiast narzekać... 03.08.20, 22:09
                    tomekzgor napisał:

                    > Widocznie nie wszystkie takie są, skoro taka postawa działa. Nie znasz mężczyz
                    > n którzy skutecznie adorują kobiety własnie na litość, współczucie? Celebrują s
                    > woje niepowodzenia, wygląda jakby się nimi wręcz szczycili, szukają pocieszenia
                    > , współczucia a czasem nawet rozwiązania za nich tych problemów. Widocznie to d
                    > ziała. Tak na zasadzie:
                    > - zobacz, nic mi nie wychodzi, jestem do dupy, nic mi się nie chce, więc po nam
                    > yśle zgadzam się, żebyś się mną zaopiekowala.
                    > - Naprawdę? Ah, nawet nie wiesz jak się cieszę, że jesteś dla mnie taki dobry.

                    Sorry, ale nie wierzę w skuteczny podryw ,,na ofiarę losu". To jest jakaś kompletna abstrakcja.

                    Są kobiety akceptujące różne słabości u mężczyzn, ale to jest jednak zupełnie co innego niż to o czym piszesz.

                    Może chodzi ci o subkulturę emo czy coś w tym stylu? Jednak chyba nawet tam to tak nie działa, że im jesteś większą ofiarą losu tym laski chętniej ściągają majtki. wink

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka