Dodaj do ulubionych

Milosc i Nienawisc...

25.09.20, 21:15
Istnieja blisko. Czy tylko sie tak wydaje..?
Nie mam zludzen. Sa jak blizniaki.
Obserwuj wątek
    • prawda_we_mgle Re: Milosc i Nienawisc... 25.09.20, 21:41
      Potrafię kochać mocno, natomiast nienawiść jest mi obca...
      Ale to może tylko wyjątek potwierdzający regułę...

      Niektórzy mędrcy mówią, że od miłości do nienawiści bardzo blisko, a prawdziwym przeciwieństwem miłości jest... obojętność. I ja się z tym zgadzam.
    • kevinjohnmalcolm Re: Milosc i Nienawisc... 25.09.20, 22:03
      Jak obserwuję znajomych, to przeraża mnie jaką nienawiścią darzą ludzie swoich byłych partnerów. Najpierw wielka miłość, a potem wielka nienawiść, złośliwość, kłamstwa w sądzie, oskarżenia, uciekanie się do poważnych przestępstw. To co mój kumpel przeszed ze swoją byłą przez ostatnie kilka lat wystarczyłoby na scenariusz do pełnometrażowego filmu, aż nóż się w kieszeni otwiera.

      Nigdy tego nie pojmowałem. Moja była wymieniła mnie na nowszy model, ale nigdy w życiu złego słowa o niej nie powiem. Związałem się z nią w końcu ze względu na jej zalety, za fakt bycia wspaniałą pozytywną dziewczyną i taką ona nadal jest (nie mam z nią kontaktu, ale to wiem). Co kieruje ludźmi, którzy wiążą się z osobami, których później nienawidzą? Skoro to były tak koszmarnie złe osoby, to dlaczego się z nimi związali?
      • searam Re: Milosc i Nienawisc... 25.09.20, 22:24
        kevinjohnmalcolm napisał:

        > Nigdy tego nie pojmowałem. Moja była wymieniła mnie na nowszy model, ale nigdy
        > w życiu złego słowa o niej nie powiem. Związałem się z nią w końcu ze względu
        > na jej zalety, za fakt bycia wspaniałą pozytywną dziewczyną i taką ona nadal j
        > est (nie mam z nią kontaktu, ale to wiem). Co kieruje ludźmi, którzy wiążą się
        > z osobami, których później nienawidzą? Skoro to były tak koszmarnie złe osoby
        > , to dlaczego się z nimi związali?
        Kobieta wytnie nas w milisekundzie.To my jestesmy romantycznymi frajerami z braku wiedzy o ich hypergamii.
        Klauzula : Nie ty to inny...istota przetrwania i czerpania z zasobow mezczyzn.
      • baenzai Re: Milosc i Nienawisc... 25.09.20, 22:46
        To akurat jest dość proste do wyjaśnienia.

        Jeżeli komuś ufasz a ta osoba cię oszukuje/krzywdzi/zawodzi to z reguły odczuwasz większy ból niż wówczas, gdy podobne rzeczy robi osoba, która od początku była wobec ciebie nieprzychylna.

        Dlatego właśnie tak często najgorszym wrogiem zostaje były przyjaciel, były partner albo np. były sojusznik polityczny (obecna nienawiść pomiędzy dwiema głównymi partiami w Polsce jest tutaj bardzo dobrym przykładem).
        • tzn.aga Re: Milosc i Nienawisc... 25.09.20, 22:48
          baenzai napisał:


          > Jeżeli komuś ufasz a ta osoba cię oszukuje/krzywdzi/zawodzi to z reguły odczuwa
          > sz większy ból niż wówczas, gdy podobne rzeczy robi osoba, która od początku b
          > yła wobec ciebie nieprzychylna.

          Dokładnie.
          • searam Re: Milosc i Nienawisc... 25.09.20, 22:52
            tzn.aga napisała:

            > baenzai napisał:
            >
            >
            > > Jeżeli komuś ufasz a ta osoba cię oszukuje/krzywdzi/zawodzi to z reguły o
            > dczuwa
            > > sz większy ból niż wówczas, gdy podobne rzeczy robi osoba, która od pocz
            > ątku b
            > > yła wobec ciebie nieprzychylna.
            >
            > Dokładnie.
            Nie. Istota jest natychmiastowa zmiana nastawienia z postawy : kocham cie na : nienawidze cie. Kobiety sa w tym mistrzyniami.My faceci nie.
            • kevinjohnmalcolm Re: Milosc i Nienawisc... 25.09.20, 23:18
              Nadal nie pojmuję. To znaczy rozumiem sytuację, w których osoba A skrzywdziła osobę B i ta ma o to uzasadniony żal. Właśnie - żal, a nie nienawiść.
              A na czym miałoby polegać poczucie krzywdy u osoby, która sama skrzywdziła? To nie jest tak, że tylko skrzywdzone osoby nienawidzą, bardzo często (a moim zdaniem najczęściej!) jest odwrotnie - nienawidzą osoby, które same skrzywdziły.
              • baenzai Re: Milosc i Nienawisc... 26.09.20, 04:26
                Nadal nie pojmuję. To znaczy rozumiem sytuację, w których osoba A skrzywdziła osobę B i ta ma o to uzasadniony żal. Właśnie - żal, a nie nienawiść.

                Żal to ja mogę mieć np. do kolegi, że nie jest w stanie wygospodarować dla mnie jednego sobotniego wieczoru w miesiącu. smile

                Jeżeli jednak ten kolega odwaliłby jakąś chorą akcję skierowaną przeciwko mnie to wątpliwe, że skończyłoby się jedynie na żalu.

                Zresztą miałem pewne przejścia ze ,,znajomymi" ze studiów i pomimo upływu wielu lat chętnie bym tym ludziom plunął w twarz.

                A na czym miałoby polegać poczucie krzywdy u osoby, która sama skrzywdziła? To nie jest tak, że tylko skrzywdzone osoby nienawidzą, bardzo często (a moim zdaniem najczęściej!) jest odwrotnie - nienawidzą osoby, które same skrzywdziły.

                Chodzi ci o sytuacje, gdy np. ktoś zdradza partnera (bez uzasadnionego powodu) a potem na dodatek tego partnera niszczy (również bez uzasadnionego powodu)? Nie spotkałem się nigdy z czymś takim, zatem ciężko mi się wypowiedzieć. Tacy ludzie to chyba jacyś psychopaci, którzy po prostu długo umieli się maskować.
                • kevinjohnmalcolm Re: Milosc i Nienawisc... 26.09.20, 17:29
                  baenzai napisał:

                  > Jeżeli jednak ten kolega odwaliłby jakąś chorą akcję skierowaną przeciwko mnie
                  > to wątpliwe, że skończyłoby się jedynie na żalu.

                  Zauważ że akcje zasługujące na nienawiść zdarzają się jednak ekstremalnie rzadko.
                  Najczęściej ludzie po prostu przestają się dogadywać i zamiast się w spokoju rozejść wzajemnie się niszczą, wywlekają wszelkie brudy do trzeciego pokolenia i utrudniają sobie nawzajem życie. To ciągnie się długimi latami. Chore. Skąd w ludziach tyle nienawiści? Dlaczego nie zamkną rozdziału w życiu, nie skupią się na nowych wyzwaniach, tylko latami kombinują jak tu jeszcze tej drugiej osobie dopiec?


                  > Chodzi ci o sytuacje, gdy np. ktoś zdradza partnera (bez uzasadnionego powodu)
                  > a potem na dodatek tego partnera niszczy (również bez uzasadnionego powodu)?

                  Tak, dokładnie o to mi chodzi. Tak to często wygląda. Przynajmniej tak wygląda wśród przypadków które miałem okazję zaobserwować w moim otoczeniu. W momencie gdy zdrada wychodzi na jaw, w osobę zdradzającą "wstępuje szatan", urządza ona piekło żonie/mężowi.
                  • prawda_we_mgle Re: Milosc i Nienawisc... 26.09.20, 19:21
                    kevinjohnmalcolm napisał:

                    > Tak, dokładnie o to mi chodzi. Tak to często wygląda. Przynajmniej tak wygląd
                    > a wśród przypadków które miałem okazję zaobserwować w moim otoczeniu. W momenc
                    > ie gdy zdrada wychodzi na jaw, w osobę zdradzającą "wstępuje szatan", urządza o
                    > na piekło żonie/mężowi.

                    w osobę zdradzającą? nie zdradzaną? nie rozumiem..
                    • kevinjohnmalcolm Re: Milosc i Nienawisc... 26.09.20, 19:41
                      prawda_we_mgle napisała:

                      > w osobę zdradzającą? nie zdradzaną? nie rozumiem..

                      Generalnie już dawno doszedłem do wniosku, że kompletnie nie rozumiem zachowania ludzi w związkach. Jeżeli z kim się źle żyje, to się odchodzi, a nie udaje że wszystko w porządku i szuka się kogoś na boku. Jeżeli z kimś się dobrze żyje, to powinno się być szczęśliwym i ten związek rozwijać, a nie wyszukiwać za wszelką cenę powodów do kłótni, bo "jest nudno w związku" i "trzeba rozruszać partnera". Jeżeli kogoś kompletnie nie interesuje los dzieci, to niech odejdzie i zostawi wszystkich w spokoju, a nie walczy przez lata w sądzie o prawo do ich wychowywania aby tylko dopiec drugiej osobie, a dzieci i tak zaniedbać.

                      Jakiś niedzisiejszy jestem...
                      • prawda_we_mgle Re: Milosc i Nienawisc... 30.09.20, 14:07
                        kevinjohnmalcolm napisał:

                        > Jakiś niedzisiejszy jestem...

                        nie, to ludzie, nie musząc walczyć o codzienny byt z takim zaangażowaniem jak kiedyś, a jednocześnie będąc zbyt leniwi, aby swoją energię wykorzystać na samodoskonalenie (głównie duchowe) - nudzą się i szukają/tworzą sztuczne gównoburze... Obserwuję to coraz częściej, smutne to jest... Już kilka razy pisałam, że raczej skłaniam się ku teorii, że gatunek ludzki bardziej degeneruje, niż rozwija się duchowo (choć ostatnio byłam większą optymistką w tym względzie - podejście młodego pokolenia daje mi dużo nadziei).
                        • kevinjohnmalcolm Re: Milosc i Nienawisc... 30.09.20, 18:59
                          Ale to jest oczywiste, dobrobyt rozleniwia i degeneruje.

                          A przy okazji.
                          Ucieszyło mnie że podejście młodego pokolenia dało Ci dużo nadziei, bo zewsząd słyszę jedynie narzekania na "tą współczesną młodzież". Kompletnie nieuzasadnione. Ja tam widzę mnóstwo wspaniałych ludzi, którzy mają fantastyczne możliwości i z nich korzystają. A że żyją w innych realiach i zachowują się trochę inaczej niż zgredy za czasów ich młodości? W czym problem? Ogólnie widzę dużo pozytywnych akcji wśród młodych ludzi, idą w dobrym kierunku.
                          • prawda_we_mgle Re: Milosc i Nienawisc... 30.09.20, 22:29
                            kevinjohnmalcolm napisał:

                            > Ogólnie widzę dużo pozytywnych akcji wśród młodych ludzi, idą w dobrym kierunku.

                            Też tak uważam...
                            Odchodzą od konsumpcjonizmu naszego pokolenia, zaczynają wybierać "być" niż "mieć"...
                        • baenzai Re: Milosc i Nienawisc... 03.10.20, 11:39
                          prawda_we_mgle napisała:

                          > nie, to ludzie, nie musząc walczyć o codzienny byt z takim zaangażowaniem jak k
                          > iedyś, a jednocześnie będąc zbyt leniwi, aby swoją energię wykorzystać na samod
                          > oskonalenie (głównie duchowe) - nudzą się i szukają/tworzą sztuczne gównoburze.
                          > .. Obserwuję to coraz częściej, smutne to jest... Już kilka razy pisałam, że ra
                          > czej skłaniam się ku teorii, że gatunek ludzki bardziej degeneruje, niż rozwija
                          > się duchowo (choć ostatnio byłam większą optymistką w tym względzie - podejści
                          > e młodego pokolenia daje mi dużo nadziei).

                          OK, boomer.
                    • tapatik Re: Milosc i Nienawisc... 05.10.20, 17:44
                      prawda_we_mgle napisała:

                      > w osobę zdradzającą? nie zdradzaną? nie rozumiem..

                      Mam kolegę. Kolega miał żonę. Któregoś dnia żona przyszła i zameldowała, że ma kochanka i chce rozwodu. Kolega odmówił, ponieważ wyznawana przez niego religia nie pozwala na rozwody. No to żona urządziła takie piekło, że musiał dać jej rozwód.
                      • 999karolina Re: Milosc i Nienawisc... 05.10.20, 19:29
                        tapatik napisał:

                        > prawda_we_mgle napisała:
                        >
                        >Kolega odmówił, ponieważ wyznawana przez niego religia
                        > nie pozwala na rozwody. No to żona urządziła takie piekło, że musiał dać jej rozwód.

                        Ha, ha, no to wiara u niego nie była zbyt silna smile
                        Gdyby pierwsi chrześcijanie tak łatwo ulegali... smile

                        • obrotowy kobiety nie sa przemocowe... 10.10.20, 15:42
                          gwen75 napisał:
                          > Czy to czasami nie była przemoc ze strony kobiety? wink


                          kobiety nie sa przemocowe.
                          kobiety tylko slusznie walcza o swoje.
                          gdy Slubna tlucze mnie scierka po glowie - dodaje, ze mi sie to slusznie nalezy.
                      • ga77-77 Re: Milosc i Nienawisc... 11.10.20, 11:48
                        tapatik napisał:

                        > prawda_we_mgle napisała:
                        >
                        > > w osobę zdradzającą? nie zdradzaną? nie rozumiem..
                        >
                        > Mam kolegę. Kolega miał żonę. Któregoś dnia żona przyszła i zameldowała, że ma
                        > kochanka i chce rozwodu. Kolega odmówił, ponieważ wyznawana przez niego religia
                        > nie pozwala na rozwody. No to żona urządziła takie piekło, że musiał dać jej r
                        > ozwód.
                        >

                        Suka, ale w jakimś stopniu przynajmniej uczciwa, gotowa ponieść konsekwencje (bo rozwód w tym wypadku pewnie był z jej winy); są takie, które postępują równie podle, a jednocześnie do końca idą w zaparte, bo brak im tej cywilnej odwagi.
        • stasi1 Re: Milosc i Nienawisc... 16.10.20, 20:49
          Akurat z tymi partiami nie do końca prawdziwe. Przez ostatnie 15 lat te dwie partie wymieniają się jak ktoś powiedział u żłobu. Dla obu partii SLD PSL to tylko pryszcz którym nie warto się przejmować realny przeciwnik jest jeden. Skoro chce nam władzę odebrać(my mu chcemy) to siłą rzeczy to jest nasz główny wróg. Gdyby SLD miało większe szanse na odebranie władzy kaczorowi ono było by głównym wrogiem
    • ga77-77 Re: Milosc i Nienawisc... 30.09.20, 20:58
      searam napisał:

      > Istnieja blisko. Czy tylko sie tak wydaje..?
      > Nie mam zludzen. Sa jak blizniaki.

      I słusznie: prawdziwa nienawiść może zrodzić się jedynie z prawdziwej miłości. Nienawidzić można naprawdę tylko kogoś, kogo się wcześniej bezgranicznie kochało, a ten ktoś podeptał twoje uczucia. Jest jeszcze druga możliwość: równie silnie można nienawidzić tego, kto zniszczył to co naprawdę kochałeś; innymi słowy: nienawiść zawsze bierze się ze zniszczonej miłości.
      • prawda_we_mgle Re: Milosc i Nienawisc... 30.09.20, 22:33
        ga77-77 napisał(a):

        > I słusznie: prawdziwa nienawiść może zrodzić się jedynie z prawdziwej miłości.
        > Nienawidzić można naprawdę tylko kogoś, kogo się wcześniej bezgranicznie kochał
        > o, a ten ktoś podeptał twoje uczucia. Jest jeszcze druga możliwość: równie siln
        > ie można nienawidzić tego, kto zniszczył to co naprawdę kochałeś; innymi słowy:
        > nienawiść zawsze bierze się ze zniszczonej miłości.

        Nie! Prawdziwa nienawiść rodzi się tylko w sercu niezdolnym do prawdziwej miłości. Jeśli ktoś nienawidzi, to znaczy, że jego miłość też była toksyczna: zazdrość, uzależnienie od drogiej osoby, zaborczość, egoizm... Osoba, która nienawidzi - nie potrafi kochać czystą, prawdziwą miłością - szczególnie (i przede wszystkim) siebie!
        • ga77-77 Re: Milosc i Nienawisc... 01.10.20, 07:23
          prawda_we_mgle napisała:


          > Nie! Prawdziwa nienawiść rodzi się tylko w sercu niezdolnym do prawdziwej miłoś
          > ci. Jeśli ktoś nienawidzi, to znaczy, że jego miłość też była toksyczna: zazdro
          > ść, uzależnienie od drogiej osoby, zaborczość, egoizm... Osoba, która nienawidz
          > i - nie potrafi kochać czystą, prawdziwą miłością - szczególnie (i przede wszys
          > tkim) siebie!

          Co Ty wiesz... Fakt, dla siebie samego miałbym jedynie miłosierny strzał z pistoletu, natomiast nic nie wiesz o mojej miłości: dawniej za żonę i córkę byłem gotów oddać wszystko, nawet czułem że gdyby ktoś chciał zabić jedno z nas, to bez wahania zgodziłbym się żebym to był ja, żeby one mogły dalej żyć! Nienawidzić zaczynasz wtedy gdy się przekonasz, że z drugiej strony w rzeczywistości był jedynie fałsz. I nie myl z miłością tego ckliwego przypadku z romansideł gdy facet pozwala odejść do innego kobiecie, bez której sam nie może żyć i "jest szczęśliwy jej szczęściem". To nie miłość, to MASOCHIZM!
          • prawda_we_mgle Re: Milosc i Nienawisc... 01.10.20, 09:31
            ga77-77 napisał(a):

            > Co Ty wiesz...

            Byłam przez 23 lata żoną... bardzo kochającą, bardzo trudnego człowieka... myślę że o trudnej miłości wiem dużo...

            Fakt, dla siebie samego miałbym jedynie miłosierny strzał z pist
            > oletu, natomiast nic nie wiesz o mojej miłości: dawniej za żonę i córkę byłem g
            > otów oddać wszystko, nawet czułem że gdyby ktoś chciał zabić jedno z nas, to be
            > z wahania zgodziłbym się żebym to był ja, żeby one mogły dalej żyć!

            Też tak kochałam - zawsze wybierałam męża, zawsze stawiałam go przed samą sobą. Jak miał podejrzenie raka - modliłam się, aby to na mnie zesłać, nie na niego.

            Nienawidzić
            > zaczynasz wtedy gdy się przekonasz, że z drugiej strony w rzeczywistości był j
            > edynie fałsz.

            Dużo mi złego zrobił - ale nigdy go nie znienawidziłam. Stoję przy swoim stanowisku... nie potrafię nienawidzić go, co najwyżej żal mi go, że jest takim słabym psychicznie egoistą, że nie potrafi prawdziwie kochać...

            I nie myl z miłością tego ckliwego przypadku z romansideł gdy fac
            > et pozwala odejść do innego kobiecie, bez której sam nie może żyć i "jest szczę
            > śliwy jej szczęściem". To nie miłość, to MASOCHIZM!

            Nie jestem ckliwa, raczej bardzo konkretna, ale głęboko czuję.
            Bycie szczęśliwym, to oczywiście przesada - ale można się po prostu pogodzić z faktami i życzyć tej drugiej osobie szczęścia... Wzbić się na wyżyny altruistycznej miłości to nie mit, ale ciężka praca nad samym sobą...
            Teraz czujesz inaczej (bo to świeża sprawa), za rok - zrozumiesz, co mam na myśli.
          • tomekzgor Re: Milosc i Nienawisc... 01.10.20, 12:27
            ga77-77 napisał(a):

            dawniej za żonę i córkę byłem g
            > otów oddać wszystko, nawet czułem że gdyby ktoś chciał zabić jedno z nas, to be
            > z wahania zgodziłbym się żebym to był ja, żeby one mogły dalej żyć! Nienawidzić
            > zaczynasz wtedy gdy się przekonasz, że z drugiej strony w rzeczywistości był j
            > edynie fałsz. I nie myl z miłością tego ckliwego przypadku z romansideł gdy fac
            > et pozwala odejść do innego kobiecie, bez której sam nie może żyć i "jest szczę
            > śliwy jej szczęściem". To nie miłość, to MASOCHIZM!

            Ale widzisz, że wciąż piszesz o swoich uczuciach związanych z zawiedzionym zaufaniem? Ucierpiała miłość własna a nie miłość w ogóle. Nie tyle nienawidzisz, co jesteś - mówiąc jezykiem naukowym - wkurwiony wink
            Miałem podobnie. Moja żona zakochała się w innym. Byłem wkurzony na nią, na niego, na siebie. Ale przecież nie przestałem jej kochać. Podobnie jak ona nie przestała kochać mnie. Jesteśmy w dobrej komitywie i życzymy sobie jak najlepiej.
            Czym jest miłość najlepiej, sprawdzić po miłości do dzieci. Dziecko (niezależnie od tego czy małe czy dorosłe) może ci zrobić wielką krzywdę, zawieść zaufanie i chociaż będziesz wkurzony, zawiedziony, nawet zraniony to i tak je kochasz i życzysz mu szczęścia


            • prawda_we_mgle Re: Milosc i Nienawisc... 01.10.20, 13:14
              tomekzgor napisał:

              > Czym jest miłość najlepiej, sprawdzić po miłości do dzieci. Dziecko (niezależni
              > e od tego czy małe czy dorosłe) może ci zrobić wielką krzywdę, zawieść zaufanie
              > i chociaż będziesz wkurzony, zawiedziony, nawet zraniony to i tak je kochasz i
              > życzysz mu szczęścia

              Bardzo dobre porównanie... matka kocha swoje dziecko, chociażby było mordercą i potworem... może się go wyrzec społecznie - ale kochać nie przestanie... To jest prawdziwa miłość... inne rodzaje to tylko przejawy ego.
              • ga77-77 Re: Milosc i Nienawisc... 01.10.20, 20:07
                prawda_we_mgle napisała:


                > Bardzo dobre porównanie... matka kocha swoje dziecko, chociażby było mordercą i
                > potworem... może się go wyrzec społecznie - ale kochać nie przestanie... To je
                > st prawdziwa miłość... inne rodzaje to tylko przejawy ego.

                To jest po prostu nieporównywalne do niczego innego. Nie na darmo się mówi "krew nie woda". Tak więc już "na starcie" będziesz bardziej kochać kogoś, kto jest z tej samej krwi i tego nie zmienisz; jeśli masz pierwszy stopień pokrewieństwa, to faktycznie możesz co najwyżej czuć zawód i żal, ale nie przestaniesz kochać.
                • prawda_we_mgle Re: Milosc i Nienawisc... 01.10.20, 20:59
                  ga77-77 napisał(a):

                  > To jest po prostu nieporównywalne do niczego innego. Nie na darmo się mówi "kre
                  > w nie woda". Tak więc już "na starcie" będziesz bardziej kochać kogoś, kto jest
                  > z tej samej krwi i tego nie zmienisz; jeśli masz pierwszy stopień pokrewieństw
                  > a, to faktycznie możesz co najwyżej czuć zawód i żal, ale nie przestaniesz koch
                  > ać.

                  big_grin big_grin
                  No ja akurat znam to powiedzenie od nieco innej strony smile... Pełna treść brzmi: "krew nie woda, majtki nie pokrzywy" - i ono nie odnosi się do relacji matka-dziecko, tylko do silnej namiętności między kobietą i mężczyzną (!)...
                  ...czego niniejszym sobie i Państwu życzę wink smile
            • baenzai Re: Milosc i Nienawisc... 02.10.20, 19:14
              tomekzgor napisał:

              > Miałem podobnie. Moja żona zakochała się w innym. Byłem wkurzony na nią, na nie
              > go, na siebie. Ale przecież nie przestałem jej kochać. Podobnie jak ona nie prz
              > estała kochać mnie.

              Kocha ciebie i pomimo to skacze na innym bolcu?

              > Czym jest miłość najlepiej, sprawdzić po miłości do dzieci. Dziecko (niezależni
              > e od tego czy małe czy dorosłe) może ci zrobić wielką krzywdę, zawieść zaufanie
              > i chociaż będziesz wkurzony, zawiedziony, nawet zraniony to i tak je kochasz i
              > życzysz mu szczęścia

              Miłość rodzicielska to jednak co innego niż emocjonalno-romantyczna relacja pomiędzy kobietą i mężczyzną. Zresztą nie wszyscy rodzice kochają swoje dzieci.
                • eurotram Re: Milosc i Nienawisc... 03.10.20, 07:36
                  tomekzgor napisał:

                  > baenzai napisał:
                  >
                  >
                  > > Kocha ciebie i pomimo to skacze na innym bolcu?
                  > >
                  >
                  > Może zamiast o kochaniu powinienem napisać o lubieniu się, szanowaniu, poczuciu
                  > silnej więzi.

                  Tomku, bez jaj: takie coś jest możliwe w wypadku gdy była żona nie byłą tą "przeznaczoną Tobie", a nawet gdzie przyjaźń została pomylona z uczuciem (najlepszy przykład to Bruce Willis i Demi Moore) i po jakimś czasie naprawiono ten "błąd". Tak można myśleć gdy nic nie czujesz po rozstaniu. Między moimi teściami do końca były dość silne emocje (nawet na ślubie nie siedzieli obok siebie), teść do końca życia się już nie ożenił i coraz bardziej go rozumiem.

                  Tak samo z tą miłością do syna: jak napisał(/-a) baenzai to zupełnie inny rodzaj miłości i bezwarunkowy. Nawet moja (jeszcze) żona tak mówiła: matka kocha bezwarunkowo, żona - nie.
                • ga77-77 Re: Milosc i Nienawisc... 07.10.20, 20:51
                  tomekzgor napisał:


                  > Może zamiast o kochaniu powinienem napisać o lubieniu się, szanowaniu, poczuciu
                  > silnej więzi.

                  Jesteś pewien, że ją naprawdę kochałeś, a nie tylko lubiłeś (może bardziej, jak przyjaciółkę)? Bo to nie wygląda jak opis kobiety Twojego życia.
                  • tomekzgor Re: Milosc i Nienawisc... 07.10.20, 22:20
                    ga77-77 napisał(a):

                    >
                    > Jesteś pewien, że ją naprawdę kochałeś, a nie tylko lubiłeś (może bardziej, jak
                    > przyjaciółkę)? Bo to nie wygląda jak opis kobiety Twojego życia.

                    Bo kobietę mojego życia powinienem znienawidzieć do końca życia?
                  • searam Re: Milosc i Nienawisc... 07.10.20, 22:48

                    >
                    > Jesteś pewien, że ją naprawdę kochałeś, a nie tylko lubiłeś (może bardziej, jak
                    > przyjaciółkę)? Bo to nie wygląda jak opis kobiety Twojego życia.
                    Klasyczna babska sztuczka..: " Naprade kochales ? A jestes pewien ? A moze za malo ? A moze za bardzo ? To nie kobieta twego zycia..."
                    Co to kurcze jest ? Facet sobie zyly wypruwa, zeby kobiecie dogodzic , nie rozumie zmian w niej zachodzacych i wszystko sie wali. A potem takie dziwaczne pytanka.
                    Odpowiedz jest prosta i to kazdy ojciec powinien synowi w glowe wkladac : Mezczyni sa idealistami w relacjach, a kobiety oportunistkami.
                    Murzyn zrobil swoje, murzyn moze odejsc, bo nastepny da wiecej.
                    Uprzedze komentarze : takie sa realia podparte statystka.
                    Btw., nie jestem zgorzknialy, nikt mnie nie skrzywdzil.a kobiety lubiem z wzajemnosciom..wink
                  • tomekzgor Re: Milosc i Nienawisc... 08.10.20, 13:10
                    ga77-77 napisał(a):


                    > Jesteś pewien, że ją naprawdę kochałeś, a nie tylko lubiłeś (może bardziej, jak
                    > przyjaciółkę)? Bo to nie wygląda jak opis kobiety Twojego życia.

                    Rozumiem że prawdziwe kochanie bym udowodnił oblewając ją kwasem albo obrażając sie na całe życie ewentualnie skacząc z mostu grunwaldzkiego do Odry.

                    Bo jeśli deklaruję, że się rozstaliśmy ale potrafiliśmy się wznieść ponad urazy, to jednak z kochaniem to nie ma nic wspólnego. Zakochany człowiek postępuje inaczej
                    • prawda_we_mgle Re: Milosc i Nienawisc... 12.10.20, 20:15
                      tomekzgor napisał:

                      > Rozumiem że prawdziwe kochanie bym udowodnił oblewając ją kwasem albo obrażając
                      > sie na całe życie ewentualnie skacząc z mostu grunwaldzkiego do Odry.

                      hihi, piękne big_grin

                      > Bo jeśli deklaruję, że się rozstaliśmy ale potrafiliśmy się wznieść ponad urazy
                      > , to jednak z kochaniem to nie ma nic wspólnego. Zakochany człowiek postępuje
                      > inaczej

                      hihi big_grin
                      pan ga-77 jest piewcą miłości "na wikinga" wink. Zdradziła - toporkiem jej między oczy albo od razu "krwawy orzeł" - co się będziemy rozdrabniać! big_grin
                      • ga77-77 Re: Milosc i Nienawisc... 12.10.20, 23:36
                        prawda_we_mgle napisała:


                        > hihi, piękne big_grin
                        >

                        > hihi big_grin
                        > pan ga-77 jest piewcą miłości "na wikinga" wink. Zdradziła - toporkiem jej między
                        > oczy albo od razu "krwawy orzeł" - co się będziemy rozdrabniać! big_grin

                        Aż się roześmiałem; o ile pamiętam, to blodorna faktycznie robiono zdrajcom i zresztą także innym, którzy mocno podpadli lokalnemu jarlowi, ale kobiet to raczej nie spotykało (chyba nawet skjoldmø, choć teoretycznie powinny być traktowane jak faceci) big_grin
                        Trzeba Ci przyznać, że masz fantazję wink
        • koszmarna.baba Re: Milosc i Nienawisc... 21.10.20, 20:08
          nienawiść zawsze bierze się ze zniszczonej miłości.

          Nie! Prawdziwa nienawiść rodzi się tylko w sercu niezdolnym do prawdziwej miłości. Jeśli ktoś nienawidzi, to znaczy, że jego miłość też była toksyczna: zazdrość, uzależnienie od drogiej osoby, zaborczość, egoizm... Osoba, która nienawidzi - nie potrafi kochać czystą, prawdziwą miłością - szczególnie (i przede wszystkim) siebie!

          A ja się zgadzam z Ga77-77. Byłego kochałam do szaleństwa, wybaczałam mnóstwo (dużo za dużo) ale tylko do momentu gdy nie mogąc dowalić mnie zaczął się znęcać nad dzieckiem. W tym momencie znienawidziłam równie mocno jak przedtem kochałam .
          • obrotowy nie tylko... 22.10.20, 14:51
            koszmarna.baba zacytowalała poprzednika:
            > nienawiść zawsze bierze się ze zniszczonej miłości.


            nie zawsze i nie tylko.
            moze sie brac takze z zazdrosci i milosc tu w ogole nie musi wchodzic (wczesniej) w gre.

            ktos dorobil sie majatku, lub tez tylko dobre ulokowal uczucia..

            a "Mnie" nic nie wychodzi w zyciu - lecz musze patrzec na czyjes szczescie, czy zadowolenie.

            wiec zamiast tego kogos podziwiac i mu gratulowac - z "rozpaczy" za ten "klujacy w oczy przyklad"

            zaczynam go nienawidziec...


    • gwen75 Re: Milosc i Nienawisc... 10.10.20, 23:49
      Tak - miłość i nienawiść są bardzo blisko siebie. Bo ludzie za dużo sobie obiecują. Obiecują sobie rzeczy, których nie da się spełnić. Jedni obiecują, inne w to wierzą, jakby swojego rozumu nie miały. Zawiedzione nadzieje ➡ "zrujnowane życie" ➡ nienawiść.
    • searam Re: Milosc i Nienawisc... 22.10.20, 00:18
      Dotyk i uscisk. Usmiech i grymas. Cios i garda.Westchnienie i prychniecie. Wzgarda i uznanie.
      Pocalunek i musniecie Uscisk.. i ulga.
      Ech...chyba sie starzeje...Wiec bedzie co polerowac dla przywrocenia blasku..wink
      BTW, Kochajmy sie. Nienawisc jest zlem.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka