Dodaj do ulubionych

Weź się w garść...

01.10.20, 18:59
poltimes.pl/depresja-wez-sie-w-garsc-chce-ale-nie-moge/
Z wczorajszego Wykopu. O depresji, skąd się bierze i jak z nią walczyć.
Obserwuj wątek
    • dolores2222 Re: Weź się w garść... 03.10.20, 14:33
      Z poziomu osoby, która ma depresję.
      Długo się jej wstydziłam, uważałam za SWOJĄ porażkę i że SAMA sobie na nią zasłużyłam. Jakby ktokolwiek zasłużył sobie na raka czy wylew.
      Co do wstydu... Długo w pracy nikt nie wiedział, bo obawiałam się reakcji ludzi. Obecnie mówię o tym otwarcie, musiałam dojrzeć. Natomiast przez przypadek usłyszałam o sobie, że wariatka czasem widzi więcej i trafniej ocenia sytuację niż ja. Cóż, mamy XXI w. Niektórzy muszą dojrzeć...
      Co do podłoża... Ja akurat jestem klasycznym przypadkiem dziecka, które nie zbudowało więzi z matką. Bitego. Żyjącego w przeświadczeniu, że to jego wina. Że gdyby tylko było lepsze, mądrzejsze, ładniejsze, to mama by go kochała. Terapia mi to uświadomiła. Niestety za późno. Utraciłam jedyną osobę, na której mi zależało. Co z tego, że wiem, że to nie moja wina, że nie potrafiłam funkcjonować w tym związku jak równorzędny partner? Co z tego, że wiem, skąd się to brało? Jeśli wiem też, że ktoś, kto był mi najbliższy, odszedł bezpowrotnie. Długo myślałam, że on chce się uwolnić ode mnie, bo taka jestem do dupy (patrz: niskie poczucie własnej wartości, wpojone w dzieciństwie). Dziś wiem, że chciał się uwolnić przede wszystkim od mojej choroby. Ja też chciałabym. Bardzo. Ale ona jest kawałkiem mnie. Gdyby była to ręka, prosiłabym o jej amputację. Wolałabym żyć z jedną dłonią, ale ŻYĆ!
      Co do własnych odczuć... Doskonałe jest porównanie do podróży przez życie z rozładowanym akumulatorem. Dla mnie najgorsze było pogodzenie się z tym, że nie mogę polegać na swoim mózgu. Że nie wiem, kiedy, gdzie i jak mnie zaatakuje. Morderca w mojej głowie. Spróbuj tak żyć przez jeden dzień. Ja tak żyję na co dzień.
      Ostatnio znowu chciałam odejść. I znowu zabrakło mi odwagi. Odejść wcale nie jest łatwiej niż żyć. A teraz możecie sobie poużywać... Gwen pewnie rzuci jakimś kąśliwym komentarzem na temat moich urojonych problemów... Ale wiecie co? Mam to w dupie. Już jestem na tym etapie.
      Po co więc to piszę?
      Bo może macie w swoim otoczeniu kogoś, kto dziwnie się zachowuje. Albo przestał się uśmiechać, jest bardziej smutny niż zwykle, może zawala terminy, może gaśnie na waszych oczach. Nie mówcie mu:
      weź się w garść.
      Bo on sam nie da rady. Może wasza pomoc uratuje mu życie...
      Ja oddałabym wszystko, aby był przy mnie ktoś, kto nie będzie oceniał, potępiał, poganiał... tylko BĘDZIE. Tak mądrze i z uczuciem. Żeby było dla kogo się starać. Bo czasem osoba w depresji już nic nie chce zrobić dla siebie, bo nie warto. Ale dla kogoś spróbuje, ostatkami sił... Czasem też to może być ta ostatnia próba...

      • heniek.8 Re: Weź się w garść... 08.10.20, 11:12
        dolores2222 napisała:

        > A teraz możecie sobie poużywać... Gwen pewnie rzuci jakimś
        > kąśliwym komentarzem na temat moich urojonych problemów...

        ciekawe że o nim pomyślałaś pisząc tę odpowiedź
        minął tydzień a Gwen nic nie rzucił, i co?
      • ga77-77 Re: Weź się w garść... 12.10.20, 23:56
        Ja nie rzucę kamieniem, bo czuję to samo. W lecie miałem jeszcze resztki optymizmu, nadziei, ale przeciwstawiałem je faktom, a tak się długo nie da jechać. Żeby zacząć od nowa, to trzeba mieć jasno sprecyzowany cel; gadanie sobie że "może będzie lepiej" to za mało; żeby z tego wyjść, trzeba mieć konkretny cel, jasny plan jak go zrealizować (nie na zasadzie, że po realizacji powinno być lepiej, tylko praktycznie z gwarancją powodzenia). Dziś widzę, że sama nadzieja to za mało żeby się udało; jeśli ta nadzieja nie ma twardych podstaw... Po prostu już nie mam sił ani chęci by walczyć. Wiem, że nadchodzi zima, coraz więcej będzie zimnych i samotnych dni, któregoś dnia pewnie nie wytrzymam (już ostatnich kilka dni było beznadziejnych). Może to nie jest najgorsze wyjście, czasem nie warto walczyć za wszelką cenę. Kto powiedział, że życie jest największą wartością? Czasem nie jest...Po co się męczyć jeśli to przynosi jedynie ból i brak realnych podstaw do oczekiwania lepszego jutra? Też mam córkę, najcenniejszą na świecie... ale nie mam pewności, że zawsze będę miał dość siły by jej nie opuścić. Nie mam...
        • prawda_we_mgle Re: Weź się w garść... 13.10.20, 16:22
          Przy pierwszych myślach samobójczych NATENTYCHMIAST tuptać do lekarza!!
          Nie czekać, bo to bywają impulsy, nieraz wystarczy chwila... ileż osób straciło życie, bo nie wyczuły u siebie odpowiedniego momentu, w którym już trzeba biec po pomoc... Dusza choruje tak samo jak ciało, nie ma się co szczypać i czekać, aż będzie za późno!
          • ga77-77 Re: Weź się w garść... 15.10.20, 10:11
            prawda_we_mgle napisała:

            > Przy pierwszych myślach samobójczych NATENTYCHMIAST tuptać do lekarza!!
            > Nie czekać, bo to bywają impulsy, nieraz wystarczy chwila... ileż osób straciło
            > życie, bo nie wyczuły u siebie odpowiedniego momentu, w którym już trzeba biec
            > po pomoc... Dusza choruje tak samo jak ciało, nie ma się co szczypać i czekać,
            > aż będzie za późno!

            Prawda, daj spokój. Masz dobre intencje, ale popełniasz ten sam błąd co konowały: z jednej strony mają kompletnie zadzie cokolwiek co mogłoby człowiekowi ułatwić życie (i nieraz bardzo beztrosko je rujnują), a z drugiej strony zbyt literalnie traktują przysięgę Hipokratesa i myślą tylko o ratowaniu życia, nawet wtedy gdy to ratowanie nie ma sensu.
            Tak BTW: byłem już jakiś czas temu i dostałem (wbrew zapewnieniom konowała) taki zamulacz, że autentycznie zupełnie nie dało się z tym normlanie funkcjonować: gość zapewniał, że mnie to pobudzi do działania; zamiast tego byłem tak niesamowicie senny, że nie mogłem dosłownie nic jakąkolwiek akceptowalną wydajnością robić; mówił, że nie przeszkodzi mi to w prowadzeniu auta, tymczasem dosłownie bałem się prowadzić po zażyciu tego specyfiku. W dodatku miałem się dzięki temu lepiej wyspać, ale skutkiem odpowiedniego wyspania się jest uczucie bycia wypoczętym; tymczasem ja byłem niesamowicie senny, to co mi po takim lekarstwie?
            • prawda_we_mgle Re: Weź się w garść... 15.10.20, 13:41
              albo za wcześnie odstawiłeś (organizm sie 3 tyg przyzwyczaja), albo trzeba było zmienić lek (jest dużo różnych, nie jest łatwo trafić w "ten dobry akurat dla ciebie).
              Ratowanie życia u człowieka z depresją zawsze ma sens ... to tylko osoba chora czasowo tego sensu nie widzi... podkreślam: czasowo (!). Bo za parę dni budzisz się i myślisz, "bosze, jak dobrze że się nie udało odejść"... Zawsze po dołku jest górka, tylko niektórzy tej górki nie dożywają.
    • searam Re: Weź się w garść... 17.10.20, 21:10
      Cyt.: " Ostatnio znowu chciałam odejść. I znowu zabrakło mi odwagi. Odejść wcale nie jest łatwiej niż żyć"
      Nic osobistego, ale...
      Statystyki prob samobojczych kobiet to na 10 usilowan jest 9 nieudanych...
      Mezczyzni sa pewniakami w tej dziedzinie...zycze paniom wiecej odwagi.
        • searam Re: Weź się w garść... 17.10.20, 23:24
          prawda_we_mgle napisała:

          > searam napisał:
          >
          > ...zycze paniom wiecej odwagi.
          >
          > po to, aby skuteczniej się zabijały? poziom sarkazmu level master? tongue_out
          To tak jakby troche popelnic samobojstwo, lub troche byc w ciazy...
            • searam Re: Weź się w garść... 18.10.20, 00:21
              gwen75 napisał:

              > searam napisał:
              >
              > > To tak jakby troche popelnic samobojstwo, lub troche byc w ciazy...
              >
              > W przypadku kobiet nie chodzi o samobójstwo, tylko o dramę.
              Bingo. Bo liczy sie pokazowka.Liczy sie publika. Licza sie lzy przyjaciolek..Usciski, przytulanki, calusy , pocieszenia..
              Kochanie..No, coz on byl taki podly..Nie udalo sie...Odratowali cie w pore...A zrobilas laske sanitariuszowi.. Nie..? Szkoda..
              Eh...

              • prawda_we_mgle Re: Weź się w garść... 19.10.20, 15:06
                searam napisał:

                > > W przypadku kobiet nie chodzi o samobójstwo, tylko o dramę.
                > Bingo. Bo liczy sie pokazowka.Liczy sie publika. Licza sie lzy przyjaciolek..Us
                > ciski, przytulanki, calusy , pocieszenia..
                > Kochanie..No, coz on byl taki podly..Nie udalo sie...Odratowali cie w pore...A
                > zrobilas laske sanitariuszowi.. Nie..? Szkoda..
                > Eh...

                Piękne! big_grin Kto was tak skrzywdził, chłopaki? big_grin
                • searam Re: Weź się w garść... 19.10.20, 20:49
                  prawda_we_mgle napisała:

                  > searam napisał:
                  >
                  > > > W przypadku kobiet nie chodzi o samobójstwo, tylko o dramę.
                  > > Bingo. Bo liczy sie pokazowka.Liczy sie publika. Licza sie lzy przyjaciol
                  > ek..Us
                  > > ciski, przytulanki, calusy , pocieszenia..
                  > > Kochanie..No, coz on byl taki podly..Nie udalo sie...Odratowali cie w por
                  > e...A
                  > > zrobilas laske sanitariuszowi.. Nie..? Szkoda..
                  > > Eh...
                  >
                  > Piękne! big_grin Kto was tak skrzywdził, chłopaki? big_grin

                  - Klasyczna damska zagrywka..Ze " nas ktos skrzywdzil."Brak innych pomyslow. czy co?
                  Nikt nas nie skrzywdzil bo nie ma czym.Teatralne i zalosne proby samobojcze posrod zenskiej populacji nadal takimi pozostaja.
                • baenzai Re: Weź się w garść... 20.10.20, 19:15
                  prawda_we_mgle napisała:

                  > Piękne! big_grin Kto was tak skrzywdził, chłopaki? big_grin

                  No, ale taka jest prawda - kto chce popełnić samobójstwo to najczęściej robi to skutecznie. Nieudane samobójstwo to albo jakiś wyjątkowy pech albo zwykłe szukanie atencji.

                  Według statystyk mężczyźni w Polsce popełniają znacznie więcej samobójstw niż kobiety pomimo mniejszej ilości prób. To jednak o czymś świadczy.
                  • ga77-77 Re: Weź się w garść... 22.10.20, 07:11
                    baenzai napisał:

                    > prawda_we_mgle napisała:
                    >
                    > > Piękne! big_grin Kto was tak skrzywdził, chłopaki? big_grin
                    >
                    > No, ale taka jest prawda - kto chce popełnić samobójstwo to najczęściej robi to
                    > skutecznie. Nieudane samobójstwo to albo jakiś wyjątkowy pech albo zwykłe szuk
                    > anie atencji.

                    W sumie masz wiele racji, ale jednak próba samobójcza to zawsze albo wołanie o pomoc albo wyrzut wobec świata i osób, które zamiast wyciągnąć pomocną dłoń postanowiły nas udupić. Tylko właśnie z reguły w tym pierwszym wypadku (wołanie o pomoc) jest nieskuteczna, w tym drugim (wyrzut) - skuteczna.


                    > Według statystyk mężczyźni w Polsce popełniają znacznie więcej samobójstw niż k
                    > obiety pomimo mniejszej ilości prób. To jednak o czymś świadczy.

                    Tak, to świadczy o tym o wpływie wzorców i stereotypów. Kobieta jest w tradycyjnym układzie tą stroną, która ma być zaopiekowana (i tego oczekuje), a nie opiekować się, przejmować odpowiedzialność za finanse rodzinne i obronę rodziny (w każdym znaczeniu). Kobieta z natury swojej tradycyjno-stereotypowej roli zawsze ma niejako podstawy oczekiwać, że ktoś wyciągnie do niej pomocną dłoń; tradycja facetowi nie daje tego komfortu, stąd też i mniej złudzeń u facetów podejmujących takie próby i w związku z tym "skuteczniejszy" efekt końcowy. I jest to smutne, bo zabijają nas stereotypy. Tak samo jak kobieta potrzebuje i ma prawo oczekiwać równych praw na rynku pracy i równej płacy na tym samym stanowisku, tak samo facet też potrzebuje wsparcia i też ma prawo do obaw, że nie podoła roli jaką narzuca mu tradycja.
                    • baenzai Re: Weź się w garść... 22.10.20, 18:03
                      No niestety, ale system społeczny w Polsce to jest mix najgorszych cech konserwatywnego patriarchatu oraz zachodniego podejścia do relacji damsko-męskich.

                      Dla kobiet jest to sytuacje wręcz idealna, bo pozbyły się obciążeń wynikających z patriarchatu oraz zyskały te same prawa co ich zachodnie odpowiedniczki a jednocześnie zachowały tradycyjne przywileje.
                      Tymczasem od mężczyzn nadal wymaga się tych samych obowiązków co w patriarchacie a jednocześnie nie mamy już żadnych wynikających z tego systemu przywilejów. Ponadto narzuca się nam te mniej korzystne wzorce zachodnie a jednocześnie nie promuje się tych bardziej pozytywnych. Dla mężczyzn taki mix jest po prostu niesamowicie toksyczny i zabójczy. Dosłownie i w przenośni.
                      • prawda_we_mgle Re: Weź się w garść... 22.10.20, 20:21
                        baenzai napisał:

                        > Dla kobiet jest to sytuacje wręcz idealna, bo pozbyły się obciążeń wynikających
                        > z patriarchatu oraz zyskały te same prawa co ich zachodnie odpowiedniczki a je
                        > dnocześnie zachowały tradycyjne przywileje.

                        Noo, zapierdalamy do roboty na równi z facetami, tradycyjnie to my ogarniamy chałupy i jedzenie (czyli de facto dwa etaty, chyba że się jakaś zbuntuje - to wtedy jest, że oszalała), a teraz jeszcze TK każe nam donosić i urodzić potworka... wolność i przywileje, że hej! tongue_out
                        • baenzai Re: Weź się w garść... 22.10.20, 20:56
                          Kobiety jako ogół pracują krócej i w lepszych warunkach niż mężczyźni (porównaj sobie chociażby nauczycielki z 16 h tygodniem pracy z kierowcami TIRa, którzy przebywają tygodniami poza domem).

                          Większość mężczyzn pomaga też w obowiązkach domowych. W zasadzie to już jest tak, że ten co w ogóle nie pomaga nazywany jest powszechnie leniem patentowanym.

                          Kobiety w Polsce nie mają za bardzo na co narzekać i żyją tutaj jak pączki w maśle. Porównajcie się chociażby z kobietami z Ukrainy gdzie nadal panuje w jakimś stopniu patriarchat i gdzie kobiecie trudniej zrobić jakąś większą karierę czy wyrwać się z nieudanego małżeństwa (już nawet nie wspominam o kobietach z nieco dalszego wschodu). Porównajcie się do kobiet na zachodzie, gdzie równouprawnienie jest coraz częściej rozumiane dosłownie (kobiety również muszą płacić za siebie na randkach i wnosić jakiś majątek do związku, wiek emerytalny jest równy a po rozwodzie opieka naprzemienna nad dzieckiem jest opcją domyślną).
                          • tzn.aga Re: Weź się w garść... 22.10.20, 21:45
                            18h i nikt za nich im zawodów nie wybierał (raczej).
                            Jakby kobieta marzyła o jeżdżeniu TIRem to w pierwszej trasie zostałaby zgwałcona i sponiewierana. A facetów nauczycieli jest dużo i mają się jak pączek w maśle.
                            Jesteśmy fizycznie i biologicznie zawsze na gorszej pozycji.
                            Po wieeelu latach tyrania na dwóch etatach należy nam się ta wcześniejsza emerytura. Ciąże też nie są neutralne dla organizmu.
                            Jesteś większy i silniejszy, z biologią będziesz dyskutował?
                            • baenzai Re: Weź się w garść... 22.10.20, 22:35
                              tzn.aga napisała:

                              > 18h i nikt za nich im zawodów nie wybierał (raczej).
                              > Jakby kobieta marzyła o jeżdżeniu TIRem to w pierwszej trasie zostałaby zgwałco
                              > na i sponiewierana.

                              Po prostu stwierdziłem fakt, że kobiety rzadko wykonują trudne i ciężkie zajęcia zarobkowe a w domu zazwyczaj mają pomoc ze strony mężczyzny (mogą również do pomocy zagonić starsze dzieci). Trudno zatem traktować słowa o ,,zapieprzaniu na dwóch etatach" na poważnie.

                              BTW: jest parę kobiet w Polsce jeżdżących TIRem i żadna nie została zgwałcona.

                              > A facetów nauczycieli jest dużo i mają się jak pączek w maś
                              > le.

                              Jest ich mniej niż kobiet. Ponadto facet nauczyciel to niezbyt atrakcyjna partia na rynku matrymonialnym.

                              > Po wieeelu latach tyrania na dwóch etatach należy nam się ta wcześniejsza emery
                              > tura. Ciąże też nie są neutralne dla organizmu.

                              Ale dlaczego kobieta bezdzietna (albo z jednym dzieckiem) pracująca jako nauczycielka albo urzędniczka ma iść szybciej na emeryturę niż lekarz, kierowca międzynarodowy albo chociażby samotny ojciec dwójki dzieci? Gdzie tu sens, gdzie logika?

                              Co innego uzależnianie wieku emerytalnego od ilości posiadanych dzieci, co innego od samego posiadania cycków. Nierówny wiek emerytalny to ewidentna dyskryminacja ze względu na płeć.

                              > Jesteś większy i silniejszy, z biologią będziesz dyskutował?

                              Do niczego konkretnego mi to się nie przydaje. smile
                              • tzn.aga Re: Weź się w garść... 22.10.20, 23:04
                                Ale jak cię ktoś napadnie to się przyda bo się obronisz a ja nie.
                                A nawet jak się nie obronisz to cię zbije i zostawi a mnie jeszcze zgwałci.
                                Wiem, wiem, znowu ten gwałt.
                                No bo mnie wkurzyli tą aborcją, k...wa całe życie pod górkę...po kamieniach...boso.
                                • baenzai Re: Weź się w garść... 22.10.20, 23:20
                                  Niewiele jest przypadków obrony gołymi rękami przed napastnikami. Za to parę razy słyszałem jak kobieta spłoszyła napastnika głośnym krzykiem albo gazem łzawiącym.

                                  A z dwojga złego lepszy gwałt niż spowodowanie trwałego kalectwa.
                                    • baenzai Re: Weź się w garść... 24.10.20, 23:34
                                      koszmarna.baba napisała:

                                      > A byłeś kiedyś zgwałcony - tak zwyczajnie "nawet" bez szczególnego okrucieństwa
                                      > ? Jeśli nie to nie bądź bezczelny i się nie wypowiadaj.

                                      big_grin

                                      Sugerujesz, że psychologie pomagający ofiarom gwałtów sami byli gwałceni?

                                      Sugerujesz, że ludzie tworzący kodeks karny sami byli ofiarami przestępstw?
                            • kevinjohnmalcolm Re: Weź się w garść... 22.10.20, 23:20
                              tzn.aga napisała:

                              > Jakby kobieta marzyła o jeżdżeniu TIRem to w pierwszej trasie zostałaby
                              > zgwałcona i sponiewierana.

                              Są w Polsce kobiety kierowcy TIR-ów i jakoś żyją całe i zdrowe.
                              Fakt, jest ich garstka, ale są.


                              > Jesteśmy fizycznie i biologicznie zawsze na gorszej pozycji.

                              Żyjąc statystycznie dłużej od facetów i dwa razy dłużej od nich pobierając emeryturę?


                              > Po wieeelu latach tyrania na dwóch etatach należy nam się ta wcześniejsza emerytura.

                              A przepraszam, do tego "drugiego etatu" to ktoś zmuszał? Skoro kobiety wybierają sobie facetów, którzy nic w domu nie potrafią lub nie chcą zrobić, to niech nie mają do całego świata o to pretensji. Partnera nie dostaje się z rozdzielnika, za każdym razem jest to własna decyzja kobiety. Jest dowolność tego co się robi w czasie wolnym od pracy, to zawsze jest samodzielna decyzja każdego człowieka, nie ma nic wspólnego z pracą i emeryturą.


                              > Ciąże też nie są neutralne dla organizmu.

                              Nie są też obowiązkowe.
                              Tak, wiem, jeżeli para decyduje się na dziecko, to właśnie kobieta je urodzi, ale jeżeli się nie zdecyduje, albo jest całe życia sama, to co wtedy? Jak taką kobietę traktować stosując Twój tok myślenia?


                              Może by tak skończyć przepychanki i zaakceptować cywilizowane rozwiązanie stosowane w krajach zachodnich - równy wiek emerytalny kobiet i mężczyzn?
                              A najlepiej by było w ogóle zrezygnować z pojęcia wieku emerytalnego. Każdy powinien mieć prawo przejść na emeryturę kiedy chce, jej wysokość uzależniona by była jedynie od zgromadzonego kapitału i oczekiwanej długości życia.
                              • tzn.aga Re: Weź się w garść... 22.10.20, 23:35
                                kevinjohnmalcolm napisał:

                                > Żyjąc statystycznie dłużej od facetów i dwa razy dłużej od nich pobierając emer
                                > yturę?

                                Ale co to za życie?

                                , a
                                > le jeżeli się nie zdecyduje, albo jest całe życia sama, to co wtedy? Jak taką
                                > kobietę traktować stosując Twój tok myślenia?

                                I tak jako jednostkę słabszą fizycznie i biologicznie.

                                > A najlepiej by było w ogóle zrezygnować z pojęcia wieku emerytalnego. Każdy po
                                > winien mieć prawo przejść na emeryturę kiedy chce, jej wysokość uzależniona by
                                > była jedynie od zgromadzonego kapitału i oczekiwanej długości życia.

                                Ooo i to jest fajne.
                                • baenzai Re: Weź się w garść... 22.10.20, 23:55
                                  tzn.aga napisała:

                                  > I tak jako jednostkę słabszą fizycznie i biologicznie.

                                  Ja np. nie mam żadnych zysków z racji tego, że jestem wyższy i silniejszy niż silniejsza kobieta. Co prawda jestem w stanie wnieść sobie stół piętro wyżej, ale do wniesienia szafy potrzebuję już pomocy drugiej osoby.

                                  W przypadku napadu nie mam większych szans z dwoma napastnikami albo z nożownikiem nawet gdybym znał sztuki walki. Kluczowe jest po prostu niechodzenie samemu nocami po niebezpiecznych dzielnicach.
                              • baenzai Re: Weź się w garść... 22.10.20, 23:36
                                kevinjohnmalcolm napisał:

                                A najlepiej by było w ogóle zrezygnować z pojęcia wieku emerytalnego. Każdy powinien mieć prawo przejść na emeryturę kiedy chce, jej wysokość uzależniona by była jedynie od zgromadzonego kapitału i oczekiwanej długości życia.

                                Ja to bym całkowicie uprościł. Emerytura wypłacana z budżetu w jednej wysokości dla każdego po ukończeniu jakiegoś tam wieku (np. 67 lat). Żadnych przywilejów, żadnych ograniczeń, żadnych pomostówek, żadnego gromadzenia kapitału, żadnego liczenia, żadnej biurokracji. Kończysz 67 lat i dostajesz te powiedzmy 2 tysiące miesięczne żeby nie zdechnąć z głodu i mieć na podstawowe opłaty. Chcesz więcej? Oszczędzaj we własnym zakresie.
                                Do utrzymania tego systemu wystarczy minimalna ilość urzędników (jedyne co muszą robić to sprawdzać daty urodzenia, wpisywać do systemu numery kont bankowych oraz wstrzymywać wypłaty dla emerytów, którzy zmarli).
                                • kevinjohnmalcolm Re: Weź się w garść... 22.10.20, 23:42
                                  baenzai napisał:
                                  > Chcesz więcej? Oszczędzaj we własnym zakresie.

                                  Taki system jest w UK.
                                  Państwowa emerytura jest ekstremalnie niska, nie wystarcza na życie. Kto chce żyć, a nie wegetować w jakiejś norze, ten opłaca sobie prywatne ubezpieczenie. Jest to doskonałe połączenie socjalizmu z kapitalizmem.
                                  • baenzai Re: Weź się w garść... 23.10.20, 00:04
                                    kevinjohnmalcolm napisał:

                                    > Taki system jest w UK.
                                    > Państwowa emerytura jest ekstremalnie niska, nie wystarcza na życie. Kto chce
                                    > żyć, a nie wegetować w jakiejś norze, ten opłaca sobie prywatne ubezpieczenie.
                                    > Jest to doskonałe połączenie socjalizmu z kapitalizmem.

                                    Ja bym jednak wolał żeby ta państwowa emerytura była nieco wyższa niż symboliczna. Po prostu wolę żeby taki przykładowy nierób i pijaczek dostał te 2K emerytury z moich podatków niż żeby na starość żebrał czy kradł.
                                    • kevinjohnmalcolm Re: Weź się w garść... 23.10.20, 01:14
                                      baenzai napisał:
                                      > Ja bym jednak wolał żeby ta państwowa emerytura była nieco wyższa niż symboliczna.

                                      Może trochę przesadziłem z tą krytyką państwowej emerytury w UK, bo właśnie sprawdziłem że to ok. £760 miesięcznie, czyli jeżeli ma się własny dom, to starczy na skromne życie.


                                      > wolę żeby taki przykładowy nierób i pijaczek dostał te 2K emerytury
                                      > z moich podatków niż żeby na starość żebrał czy kradł.

                                      Wspomniane £760 to praktyczny odpowiednik właśnie około 2000-2500zł w Polsce.
                                      • searam Re: Weź się w garść... 23.10.20, 20:50
                                        kevinjohnmalcolm napisał:

                                        > baenzai napisał:
                                        > > Ja bym jednak wolał żeby ta państwowa emerytura była nieco wyższa niż sym
                                        > boliczna.
                                        >
                                        > Może trochę przesadziłem z tą krytyką państwowej emerytury w UK, bo właśnie spr
                                        > awdziłem że to ok. £760 miesięcznie, czyli jeżeli ma się własny dom, to starczy
                                        > na skromne życie.
                                        >
                                        >
                                        > > wolę żeby taki przykładowy nierób i pijaczek dostał te 2K emerytury
                                        > > z moich podatków niż żeby na starość żebrał czy kradł.
                                        >
                                        > Wspomniane £760 to praktyczny odpowiednik właśnie około 2000-2500zł w Polsce.

                                        Bedzie tyle jesli placisz przez 30 lat NI.....
                                            • gwen75 Re: Weź się w garść... 24.10.20, 17:29
                                              tomekzgor napisał:

                                              > Chyba każdy w miare inteligentny czlowiek jest w stanie w ciagu całego życia ja
                                              > kos zabezpieczyć sobie znośne warunki życia na starość, żeby nie liczyc tylko n
                                              > a emeryturę.

                                              Jak się zabezpieczyć przed krachem gospodarczym, wysoką inflacją, ujemnymi stopami procentowymi i ogólnie przed niszczeniem gospodarki przez rządzących? wink
                                              • tomekzgor Re: Weź się w garść... 24.10.20, 18:05
                                                gwen75 napisał:


                                                > Jak się zabezpieczyć przed krachem gospodarczym, wysoką inflacją, ujemnymi stop
                                                > ami procentowymi i ogólnie przed niszczeniem gospodarki przez rządzących? wink

                                                Naprawdę nie widzisz wokół bardzo wielu tzw. seniorów i seniorek, którym się dobrze powodzi? Którzy mają dobre samochody, porządne domy/mieszkania, jeżdżą po świecie itp? Byłem w zeszłym roku u znajmych, którzy mają dom w Hiszpanii. Poznałem tam 10 osób które tam też takie domy mają - 5 z nich było na emeyturze. Idź do dilera dobrych samochodów i spytaj, kto kupuje najwięcej nowych aut - usłyszysz, że najwiecej firmy, a na drugim miejscu starsi ludzie.
                                                Czyli jakoś się da. Ludzie maja rózne sposoby i pomysły.

                                                Oczywiście przed prawdziwym krachem gospodarczym czy podobnymi kataklizmami (wojna itp.) może być trudno się uchronić. Ale na razie nie przesadzajmy - takiej sytuacji nie mamy. A wysokośc stóp procentowych nie ma chyba żadnego znaczenia, bo liczenie na stopy procentowe w banku zawsze było, jest i zawsze będzie w tej kwestii dobrym rozwiązaniem, ale tylko na to, żeby na starość dziadować.
                                                • kevinjohnmalcolm Re: Weź się w garść... 24.10.20, 19:39
                                                  tomekzgor napisał:
                                                  > Naprawdę nie widzisz wokół bardzo wielu tzw. seniorów i seniorek, którym się do
                                                  > brze powodzi? Którzy mają dobre samochody, porządne domy/mieszkania, jeżdżą po
                                                  > świecie itp?

                                                  Nie, nie widzę.
                                                  Znam dwie takie panie, ale to wyjątki.
                                            • baenzai Re: Weź się w garść... 24.10.20, 18:07
                                              tomekzgor napisał:

                                              > Chyba każdy w miare inteligentny czlowiek jest w stanie w ciagu całego życia ja
                                              > kos zabezpieczyć sobie znośne warunki życia na starość, żeby nie liczyc tylko n
                                              > a emeryturę.

                                              Nie wiem co dokładnie rozumiesz przez ,,znośną starość". Bo jeżeli jakieś zwiedzanie świata i prowadzenie dość aktywnego trybu życia to takie coś będzie dostępne naprawdę nielicznym.
                                              • tomekzgor Re: Weź się w garść... 24.10.20, 18:27
                                                Pod pojeciem "znośna starość" rozumiem prowadzenie życia na poziomie zbliżonym lub wyższym (ostatecznie niewiele nizszym) do czasów sprzed emerytury. Czyli wszystko zależy od oczekiwań i przyzwyczajeń dotychczasowych. Inne ma ktoś, kto na wakacje jeździł 20-letnim oplem na działkę koło kielc, a inne ktoś, kto nowym lexsusem podrózował do własnego apartamentu w Sopocie
                                                Wiadomo, że to nigdy nie będzie dostępne dla wszystkich. Przecież pisałem o ludziach w miarę inteligentnych i apobiegliwym
                                                • baenzai Re: Weź się w garść... 24.10.20, 21:07
                                                  Zarobki większości ludzi nie przekraczają 4K miesięcznie a z tego nie da się dużo zaoszczędzić. To znaczy da się pod warunkiem, że w wieku 30 czy 40 lat odmawiasz sobie wielu przyjemności (jednak chyba trochę bez sensu odmawiać sobie od czasu do czasu lepszej potrawy czy wycieczki do Hiszpanii tylko po to żeby być nieco bogatszym 80 latkiem).
                                                  No i do tego dochodzą różne wypadki losowe.
                                                  • tomekzgor Re: Weź się w garść... 24.10.20, 22:24
                                                    baenzai napisał:

                                                    > Zarobki większości ludzi nie przekraczają 4K miesięcznie

                                                    O Boże Baenzai, nie da się normalnie żyć za 4 K, a co dopiero dodatkowo zabezpieczyć sobie przeszlości. Miałem na myśli ludzi ogarnietych, czyli zarabiających od 10 w górę
                                                  • baenzai Re: Weź się w garść... 24.10.20, 23:14
                                                    tomekzgor napisał:

                                                    > O Boże Baenzai, nie da się normalnie żyć za 4 K, a co dopiero dodatkowo zabezpi
                                                    > eczyć sobie przeszlości. Miałem na myśli ludzi ogarnietych, czyli zarabiających
                                                    > od 10 w górę

                                                    Ale jaki jest sens rozmawiania o takim promilu ludzi w kontekście systemu emerytalnego?
                                                  • tomekzgor Re: Weź się w garść... 24.10.20, 23:32
                                                    Ale ja nie mówię o systemie emerytalnym tylko o konkretnych emerytach. Co mnie obchodzi system?
                                                    Normalny człowiek powinien sobie bez problemu wypracowac taka sytuację, że emerytura jest jedynie dodatkiem do środków, które może wykorzystywać po zakończeniu tej "etatowej" aktywnosci zawodowej.
                                                  • baenzai Re: Weź się w garść... 24.10.20, 23:51
                                                    tomekzgor napisał:

                                                    > Ale ja nie mówię o systemie emerytalnym tylko o konkretnych emerytach. Co mnie
                                                    > obchodzi system?

                                                    Gdybyś w dyskusji o pozycji facetów z niskich wzrostem na rynku matrymonialnym wyskoczył z Tomem Cruisem to byłoby to trochę niepoważne, nie sądzisz? Nie ma bowiem sensu bazować na dowodach anegdotycznych, bo one nie mają żadnej wartości w dyskusji. Co bowiem wynika z tego, że znasz paru emerytów z Wilanowa? Dosłownie nic, bo Polska to nie sam Wilanów.

                                                    > Normalny człowiek powinien sobie bez problemu wypracowac taka sytuację, że emer
                                                    > ytura jest jedynie dodatkiem do środków, które może wykorzystywać po zakończeni
                                                    > u tej "etatowej" aktywnosci zawodowej.

                                                    Ty uznajesz za normę zarabianie powyżej 10K miesięcznie co do dotyczy około 6% ludzi w Polsce. Czyli 94% ludzi uważasz za nienormalnych, niezaradnych i mało inteligentnych. smile Przy czym część z tych 6% to ludzie zawaleni kredytami, alimentami i innymi zobowiązaniami, a część będzie ofiarami jakiegoś wypadku losowego i wydatki typu rehabilitacja pochłoną im znaczną część oszczędności.
                                                  • tomekzgor Re: Weź się w garść... 25.10.20, 00:28
                                                    baenzai napisał:

                                                    > Gdybyś w dyskusji o pozycji facetów z niskich wzrostem na rynku matrymonialnym
                                                    > wyskoczył z Tomem Cruisem to byłoby to trochę niepoważne, nie sądzisz? Nie ma b
                                                    > owiem sensu bazować na dowodach anegdotycznych, bo one nie mają żadnej wartości
                                                    > w dyskusji. Co bowiem wynika z tego, że znasz paru emerytów z Wilanowa? Dosłow
                                                    > nie nic, bo Polska to nie sam Wilanów.

                                                    Nie zgadzam się zupełnie. Na wzrost czlowiek nie ma wpływu. Natomiast na swoją sytuacje materialną ma decydujący. I chyba troche oderwany jesteś od rzeczywistosci. W Wilanowie zarabia się 50-100 i więcej K miesięcznie. 10 K (może nie zawsze na "pasku") .

                                                    >
                                                    > Ty uznajesz za normę zarabianie powyżej 10K miesięcznie co do dotyczy około 6%
                                                    > ludzi w Polsce. Czyli 94% ludzi uważasz za nienormalnych, niezaradnych i mało i
                                                    > nteligentnych. smile

                                                    Szczerze mówiąc to naprawdę nie znam nikogo, kto zarabiałby (mówie o wszystkich dochodach) 4 tys. Przecież ustawowo najniższa pensja, czyli dla kogoś, kto nie ma kwalifikacji i zaczyna prace, to jakieś 2500 zł. Nie wierz w te statystyki dotyczące zarobków. Ludzie wynajmuja mieszkania, mają jakieś fuchy, dorabiają. W dużym mieście nie dałoby sie wyżyć za 4 tys zł. Przecież lunch kosztuje ok. 20 zł a kawa koło 10 zł.
                                                  • baenzai Re: Weź się w garść... 25.10.20, 01:38
                                                    tomekzgor napisał:

                                                    > Nie zgadzam się zupełnie. Na wzrost czlowiek nie ma wpływu. Natomiast na swoją
                                                    > sytuacje materialną ma decydujący.

                                                    W ogóle nie zrozumiałeś o co mi chodziło.
                                                    Tom Cruise nie jest reprezentatywny dla grupy niskich mężczyzn.
                                                    Emeryt z Wilanowa nie jest reprezentatywny dla grupy emerytów.

                                                    Nie ma zatem sensu powoływanie się na jeden bądź drugi przypadek, bo stanowi to jedynie dowód anegdotyczny czyli kompletnie bezwartościowy.

                                                    > I chyba troche oderwany jesteś od rzeczywis
                                                    > tosci. W Wilanowie zarabia się 50-100 i więcej K miesięcznie. 10 K (może nie z
                                                    > awsze na "pasku") .

                                                    Mowa była o ludziach zarabiających powyżej 10K a nie równo 10K.

                                                    > Szczerze mówiąc to naprawdę nie znam nikogo, kto zarabiałby (mówie o wszystkich
                                                    > dochodach) 4 tys.

                                                    Ja od dawna obracam się niemal wyłącznie w towarzystwie ludzi zarabiających 3-6K miesięcznie (duże miasto w Polsce, ale nie Warszawa). Są to pracownicy korpo, budżetówki oraz małych i średnich firm. Znałem również człowieka, który pracował w US i widział na własne oczy PITy ludzi z wielu różnych branż - szału nie było.

                                                    > Przecież ustawowo najniższa pensja, czyli dla kogoś, kto ni
                                                    > e ma kwalifikacji i zaczyna prace, to jakieś 2500 zł.

                                                    Minimalna pensja ustawowa wynosi 1920 złotych netto miesięcznie.

                                                    >Nie wierz w te statystyk
                                                    > i dotyczące zarobków. Ludzie wynajmuja mieszkania, mają jakieś fuchy, dorabiają

                                                    Taki przykładowy sędzia po 9 latach nauki zarabia 8K netto przez pierwszych kilka lat. Magister farmacji po trudnych studiach ma 6-7K netto w aptece.
                                                    Serio myślisz, że byle przeciętniak ma zbliżone zarobki? Albo, że gdzieś dorabia po 40 godzinnym tygodniu pracy?

                                                    > . W dużym mieście nie dałoby sie wyżyć za 4 tys zł. Przecież lunch kosztuje ok.
                                                    > 20 zł a kawa koło 10 zł

                                                    Przykładowe wydatki:
                                                    - mieszkanie 1500 złotych
                                                    - jedzenie, środki higieny 1000 złotych
                                                    - bilet miesięczny 100 złotych
                                                    - telefon 50 złotych
                                                    I zostaje 1400 złotych w kieszeni na rzeczy typu rozrywka czy zakup odzieży. Kokosy to nie są, ale jeżeli uważasz, że ,,nie da się wyżyć" to jesteś niesamowicie oderwany od rzeczywistości.
                                                    Do tego pamiętaj, że część ludzi żyje w parach, więc wydatki na mieszkanie czy jedzenie są w ich przypadku jeszcze mniejsze. Już nawet nie wspominam o ludziach mieszkających z rodzicami.
                                                  • tomekzgor Re: Weź się w garść... 25.10.20, 03:15
                                                    baenzai napisał:

                                                    > Taki przykładowy sędzia po 9 latach nauki zarabia 8K netto przez pierwszych kil
                                                    > ka lat. Magister farmacji po trudnych studiach ma 6-7K netto w aptece.
                                                    > Serio myślisz, że byle przeciętniak ma zbliżone zarobki? Albo, że gdzieś dorabi
                                                    > a po 40 godzinnym tygodniu pracy?

                                                    OK, ale sędzia mający mający koło 40 zarabia już więcej niż 8 tys. Czyli ma 20 lat na jakieś ruchy finansowe, szczególnie, że najczęściej ma żonę, która zarabia podobnie, wiec mają razem ok. 20 tys. miesięcznie.. Z tego, co pamietam z tzw, młodych lat, to pracowalem minimum 18 godzin na dobę. Poza tym pamietajmy, że od 70 lat w Polsce nie było wojny, więc dorobek dziadków, rodziców przechodzi na dzieci. To są jakieś mieszkania, jakieś grunty itp. I to się kumuluje. Ma jakąs wartość - można sprzedać, wynajmować, zamienić na coś, co przynosi dochód.
                                                    >

                                                    > Przykładowe wydatki:
                                                    > - mieszkanie 1500 złotych
                                                    > - jedzenie, środki higieny 1000 złotych
                                                    > - bilet miesięczny 100 złotych
                                                    > - telefon 50 złotych
                                                    > I zostaje 1400 złotych w kieszeni na rzeczy typu rozrywka czy zakup odzieży. Ko
                                                    > kosy to nie są, ale jeżeli uważasz, że ,,nie da się wyżyć" to jesteś niesamowic
                                                    > ie oderwany od rzeczywistości.
                                                    > Do tego pamiętaj, że część ludzi żyje w parach, więc wydatki na mieszkanie czy
                                                    > jedzenie są w ich przypadku jeszcze mniejsze. Już nawet nie wspominam o ludziac
                                                    > h mieszkających z rodzicami.

                                                    Ja to widzę inaczej:
                                                    - mieszkanie - czynsz, opłaty, ok 500 zł
                                                    - jedzenie, środki higieny - 4000 tys zł, bo nie wiem, jak mozna wyżyć za 30 zł dziennie, skoro sam lunch kosztuje ok. 20 zl, obiad ok. 40 zł, a kawa w kawiarni ok. 8 zł, piwo 10 zł (ok. codziennie nie trzeba chodzic, ale jednak czasem czyli ze 2 -3 rzy w tygodniu się chodzi)
                                                    - biletu miesięcznego nie mam, ale na benzynę i parkingi trzeba wydac pewnie ok 600 zł
                                                    - telefon, jakieś netflixy, dostępy do informacji, prasa, książki, kino, teatr, koncert - 800 zł

                                                    Czyli już na wejście masz ok. 6 tys. A przeciez czasem trzeba kupic jakieś buty czy spodnie,, zpałcić ubezpieczenie auta, kupić opony, zapłacić za serwis samochodu, pojechać na wakacje (tydzień ze 2-3 tys.) , na narty (tydzień z dojazdem ok. 4.500), , pójść do dentysty lub innego lekarza, pomalować mieszkanie, kupić/naprawić lodówkę, zmywarkę, laptopa, telewizor, jakiś mebel, zaprosić czasem jakąś kobietę do restauracji albo na wycieczkę do Paryża lub w Bieszczady, mieć czasem na jakąś rekreację typu basen, tenis, wypożyczenie żaglówki, wyskoczyc na wókę z kolegami itp.
                                                    Tak na oko to w 8000 tys/miesiąc można sie zmieścić. A jeśli ktoś ma dzieci, które jeszcze się same nie utrzymują albo płaci alimenty, to ze 2 tys. dochodzą.
                                                    Jeśli się żyje w parze, to oczywiście część kosztów się rozkłada, więc nadwyżkę można przeznaczyć na inwestycje typu zakup mieszkania na wynajem, udział w działności gospodarczej, zakup dóbr, których wartość może wzrosnąć.
                                                  • kevinjohnmalcolm Re: Weź się w garść... 25.10.20, 10:20
                                                    tomekzgor napisał:
                                                    > Poza tym pamietajmy, że od 70 lat w Polsce nie było wojny, więc dorobek dziadków,
                                                    > rodziców przechodzi na dzieci. To są jakieś mieszkania, jakieś grunty itp. I to się kumuluje.

                                                    Zauważ że wiele osób się nie dorabiałało w czasach PRL-u, z dzisiejszego punktu widzenia klepali biedę. Przykładowo pierwszą osobą w mojej rodzinie która miała samochód byłem ja, żadnego wcześniejszego pokolenia nie było na niego stać, nawet na używany. Mnie teoretycznie stać na nowy z salonu, przepaść jest wręcz niewyobrażalna. Za PRL-u dorobek życiowy wielu osób był tak mały, że ich dzieci i wnuki nie miały za bardzo co odziedziczyć. Dopiero teraz powoli tworzy się klasa przyszłych emerytów, którzy będą mieli środki do życia i sensowne majątki do oddania dzieciom i wnukom w spadku.
                                                  • tomekzgor Re: Weź się w garść... 25.10.20, 10:59
                                                    kevinjohnmalcolm napisał:


                                                    > Zauważ że wiele osób się nie dorabiałało w czasach PRL-u, z dzisiejszego punktu
                                                    > widzenia klepali biedę.

                                                    To prawda. Zgadzam się z tym, ale jednak np. mieszkania ludzie "dostawali", nawet jak nie było własnościowe, to później można było je za niewielkie pieniądze wykupić. Tzw. prywatna inicjatywa to byli głównie rzemieślnicy i drobni przedsiębiorcy. Ale stać ich było na np. kupowanie za wówczas niewielkie pieniądze gruntów, które dziś są atrakcyjne. Pod dużymi miastami byli tzw badylarze, ogrodnicy itp. Mieli spory obszary ziemi, które później ich dzieci sprzedawały(i nadal sprzedają) deweloperom za naprawdę duż pieniądze. Dochodzą jeszcze zmiany strukturalne na wsi, zmiana przeznaczenia gruntów rolnych i korzyści z tego płynące. Więc jednak jakieś dobra były i są dziedziczone.
                                                    Ale zgadzam się, że nie były to w szerszej skali jakieś duże pieniądze
                                                  • baenzai Re: Weź się w garść... 30.10.20, 13:02
                                                    tomekzgor napisał:

                                                    > OK, ale sędzia mający mający koło 40 zarabia już więcej niż 8 tys.

                                                    Ale mi chodziło o to, że skoro ten sędzia przez pewien czas zarabia ,,tylko" 8K to powinieneś sobie uświadomić jakie bywają zarobki w innych zawodach.

                                                    > Ja to widzę inaczej:
                                                    > - mieszkanie - czynsz, opłaty, ok 500 zł
                                                    > - jedzenie, środki higieny - 4000 tys zł, bo nie wiem, jak mozna wyżyć za 30 zł
                                                    > dziennie, skoro sam lunch kosztuje ok. 20 zl, obiad ok. 40 zł, a kawa w kawiar
                                                    > ni ok. 8 zł, piwo 10 zł (ok. codziennie nie trzeba chodzic, ale jednak czasem
                                                    > czyli ze 2 -3 rzy w tygodniu się chodzi)

                                                    Ty naprawdę myślisz, że np. pracownik korpo niższego albo średniego szczebla wydaje 4K na samo jedzenie i środki higieny?

                                                    Obiad za 40 złotych i to w dodatku codziennie?
                                                    Czasem zamawiam do pracy jedzenie z różnych knajp (zazwyczaj kuchnia włoska, chińska albo typowo polska) i chyba nigdy nie wydałem 40 złotych na jeden posiłek. A prawie zawsze się najadłem.
                                                    Czy ty zamawiasz sobie po dwie porcje dziennie albo stołujesz się w Bristolu? I do tego dokładasz lunch za 20 złotych? smile

                                                    Już nie wspominając o tym, że z niewiadomych względów zakładasz, że każdy człowiek stołuje się codziennie na mieście, nigdy samodzielnie nie gotuje i dodatkowo często odwiedza kawiarnie. A przecież niektóre dania typu spaghetti albo pierś z kurczaka w sosie słodko kwaśnym to są dość tanie posiłki jeżeli sporządzasz je własnoręcznie.

                                                    Podajesz zatem kwoty kompletnie oderwane od polskich realiów.

                                                    > - na benzynę i parkingi trzeba wydac pewnie ok
                                                    > 600 zł
                                                    > - telefon, jakieś netflixy, dostępy do informacji, prasa, książki, kino, teatr,
                                                    > koncert - 800 zł

                                                    Te wydatki można spokojnie obciąć o 800-1000 złotych. Auto można zamienić na busa i okazyjnie ubera, kupowanie książek na wypożyczanie z biblioteki a netflixa na chomikuj i torrenty. smile
                                                    Jeżeli chodzi o kino to np. ja byłem w nim w zeszłym roku dwa razy. Nie dlatego, że nie miałem kasy, po prostu tylko dwa filmy mnie interesowały. Kiedyś okazyjnie kupowałem gazety, ale zrezygnowałem całkowicie z braku czasu na ich czytanie. Myślę, że wiele osób ma bardzo podobnie.

                                                    > Czyli już na wejście masz ok. 6 tys.

                                                    Absolutnie nie.
                                                    Ty po prostu prowadzisz bardzo rozrzutny tryb życia (ogromne wydatki na jedzenie oraz podstawową rozrywkę) i masz jakieś dziwne przeświadczenie, że każdy ma podobnie. Zauważ, że ja nie sugeruję jakichś ekstremów typu jedzenie zupek w proszku i całkowita rezygnacja z rozrywek a i tak wychodzą mi dużo niższe kwoty niż w twoim przypadku.

                                                    > A przeciez czasem trzeba kupic zmywarkę (...), telewizor (...), pojechać na narty (tydzień z dojazde ok. >4.500) (...), tenis, wypożyczenie żaglówki (...)

                                                    Wyobraź sobie, że bez wymienionych rzeczy i aktywności można całkiem normalnie żyć.

                                                    > Tak na oko to w 8000 tys/miesiąc można sie zmieścić.

                                                    big_grin big_grin

                                                    Czy my rozmawiamy o życiu warszawkich bananowców czy o zwykłym/normalnym/przeciętnym życiu w dużym mieście?

                                                    Mam dziwne wrażenie, że bawisz się w jakieś trollowanie, bo nie można być aż tak oderwanym od rzeczywistości. Jesteś fanem Kruszwila? smile

                                                    Jeżeli piszesz całkiem serio to powiedz mi kto mieszka w tych ogromnych blokowiskach w dużych miastach. Ludzie wydający 7K miesięcznie na jedną osobę na samo jedzenie, środki higieny i rozrywkę?
                                                  • tomekzgor Re: Weź się w garść... 30.10.20, 17:07
                                                    prawda_we_mgle napisała:

                                                    >>
                                                    > no jak ktoś w piwnicy produkuje amfe - to na pewno tongue_out big_grin
                                                    >

                                                    E to wtedy znacznie więcej smile

                                                    Ostatnio ok. 200 osób prowadzących działaność gospodarczą kupiło sobie samolot.
                                                    Od 2006 r. w Polsce buduje się więcej domów jednorodzinnych niż mieszkań w blokach i obecnie 57% Polaków mieszka w swoich domach. W Hiszpanii i we Włoszech Polacy stają się znaczącą grupą kupujących domy i mieszkania
                                                    Co roku liczba rejestrowanych samochodów klasy premium (czyli w cenie od ok 300 tys. w wysoką górę) rośnie i w tym roku prognozuje się że będzie to ok. 100 tys. szt.

                                                    „Wynagrodzenia członków zarządów spółek w 2018 roku”,wynosiło średni 50 tys. zł misięcznie (a najawiększych 50 spółek giełdowych 400 tys - 1 mln miesięcznie. Ddyrektorzy zarządzający - średnio 47 tys. zł. miesięcznie, dyrektorzy pionu – 33,4 tys. zł, kierownicy (menadżerowie) - 16,3 tys. zł.

                                                    W Polsce dane statystyczne dotyczące zarobków są zaniżone, bo nie uwzględniają ogromnej szarej sfery. Np. większość wynagrodzeń w małych firmach jest płacona w dwóch transzach - jedna oficjalna (najniższe wynagrodzenie) a druga (zasadnicza i większa) - pod stołem

                                                    Bardzo daleko nam jeszcze do bogatych krajów, ale mówmy, że zarobki (wszystkie) ok. 10 tys. miesięcznie są jakiś ewenementem.
                                                    Mam we Wrocłwiu mieszkanie, które wynajmuję. Stało wolne, bo poprzedni najemca zrezygnował (ożenił się i przniósł do większego), ale w zeszłym tygodniu zgłosił się 25-latni absolwent jakiejś dziwnej uczelni, który właśnie poszedł do pierwszej pracy (w domu mediowym), a ponieważ dostał na początek 8 tys, zł, to postanowił się wyprowadzić od rodziców, ponieważ jego dziewczyna jest głośna przy seksie.
                                                  • 999karolina Re: Weź się w garść... 25.10.20, 16:02
                                                    baenzai napisał:


                                                    > Ty uznajesz za normę zarabianie powyżej 10K miesięcznie co do dotyczy około 6%
                                                    > ludzi w Polsce.

                                                    A skąd takie dane? W Polsce statystyka dochodów opiera się PITach osób pracująych na tzw, etat, nie uwzględnia:
                                                    - co najmniej kilku milionów osób płacących podatek liniowy - w tej grupie są ludzie prowadzacy działalność gospdarczą (często z wysokimi zyskami), samozatrudnieni (w tym np. większośćć lekarzy i innych pracowników służby zdrowia, specjaliści z różnych branż, którzy pracują na tzw kontrakty).
                                                    - nieznaną liczbę osób zarabiających w tzw. szarej strefie (znaczna część usług, gastronomia, budowlanka, prywatna praktyka lekarska). Nie znam "pana od naprawy pralki" czy fachowca od remontów, który wystawiałby paragon fiskalny. A gdy ostatnio popsuła mi się lodówka, to fachowiec miał najbliższy termin za 3 dni, przyszedł o godz. 21, powiedział, że jestem ósmą klientką tego dnia, wziął 200 zł za godzine pracy (w tym 3 rozmowy telefoniczne z nastepnymi klientami).


                                                  • prawda_we_mgle Re: Weź się w garść... 30.10.20, 14:14
                                                    tomekzgor napisał:

                                                    > O Boże Baenzai, nie da się normalnie żyć za 4 K, a co dopiero dodatkowo zabezpi
                                                    > eczyć sobie przeszlości. Miałem na myśli ludzi ogarnietych, czyli zarabiających
                                                    > od 10 w górę

                                                    A Pan to z jakiej planety jest? big_grin big_grin
                                            • flirting.shadow Re: Weź się w garść... 24.10.20, 21:33
                                              Zabezpieczyć może i tak, ale w wieku 80 lat tego nie zaprzepaścić nie jest łatwo zapewne. W tym wieku człowiek już jest podatny na okazyjne garczki, kołdry, okazje inwestycyjne czy numer na wnuczka. Chyba lepiej mieć jakiś powolny, ale stały dopływ gotówki w tym wieku.
                                              • tomekzgor Re: Weź się w garść... 24.10.20, 22:29
                                                Ale macie wizerunek seniorów smile Z kim ty sie zadajesz? wink
                                                Joe Biden ma 78 lat i ma szanse zostać prezydentem najwiekszego mocarstwa. Myslisz, że dałby się nabrać na wnuczka? A przecież nie jest jakiś szczególnie wyjątkowy.
                                                  • tomekzgor Re: Weź się w garść... 24.10.20, 23:11
                                                    flirting.shadow napisał:

                                                    > Wiadomo że nie jest. Co drugi 80 latek ma szansę zostać prezydentem wink

                                                    No nie przesadzajmy, ale wiele seniorów, czyli osób 60+ to w miarę sprawne fizycznie i umysłowo osoby. Ja tyle jeszcze nie mam, ale gdy np. jestem ( bylem) we Włoszech na nartach to zawse z satysfakcją widzę mnóstwo osób 60+ (czasem z dużym plusem), które dają bez problemu radę i finansowo i na stokach i później wieczorem przy drinku. Podobnie jest np. w biznesie, na łódkach na Mazurach itd. Seniorzy zdecydowanie daja radę, a nawet czasem askakują.

                                                • baenzai Re: Weź się w garść... 25.10.20, 00:23
                                                  tomekzgor napisał:

                                                  > Joe Biden ma 78 lat i ma szanse zostać prezydentem najwiekszego mocarstwa. Mysl
                                                  > isz, że dałby się nabrać na wnuczka? A przecież nie jest jakiś szczególnie wyją
                                                  > tkowy.

                                                  Nie wiem co jest gorsze - nabranie się na wnuczka czy wspieranie terrorystów z Antify. smile

                                                  Oczywiście Biden jak na swój wiek dobrze się trzyma, ale bycie białym Amerykaninem z zamożnej rodziny, urodzonym i dorastającym w USA w okresie boomu gospodarczego to trochę co innego niż bycie 80-latkiem urodzonym i dorastającym za głębokiej komuny. smile

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka