Dodaj do ulubionych

Kobietę w ciąży

03.11.20, 10:53
Witam , mam 38 lat na imię Przemek .
Poznam kobietę w ciąży , sam chciałbym mieć dziecko lecz nie mogę , chciałbym poznać kobietę w ciąży i zaopiekować się nią , poczuć jak to jest !!
Obserwuj wątek
      • po-ranna-kawa Re: bier taka z juz odchowanym przychowkiem 03.11.20, 17:17
        A myślisz, że dla kobiety to rozkosz? smile
        Nie wiem, jakie są plany Przemka. Może np. ma taki kaprys na spędzenie zimy. Ale jeśli chciałby na poważnie się ewentualnie zaangażować, to chyba nie ma lepszego i pewniejszego sposobu na nawiązanie więzi z dzieckiem niż uczestniczenie w jego życiu od początku.
        Z odchowanym jest już inaczej.
        • obrotowy Re: bier taka z juz odchowanym przychowkiem :) 03.11.20, 18:40
          po-ranna-kawa napisała:
          > A myślisz, że dla kobiety to rozkosz? smile


          wcale tak nie mysle.
          ale widzialem (po mojej Slubnej), ze instykt macierzynski Wam w tym pomaga smile

          dla mnie ten pierwszy rok - i babranie sie w tych dzieciecych "gowienkach"

          - to byl koszmar.

          wrazliwy jestem, wiec nie raz zbieralo mi sie na wymioty smile

          ERGO: dzidzius jest fajny, gdy zaczyna chodzic i gadac smile
          • po-ranna-kawa Re: bier taka z juz odchowanym przychowkiem :) 04.11.20, 14:37
            obrotowy napisał:


            > ale widzialem (po mojej Slubnej), ze instykt macierzynski Wam w tym pomaga smile

            Może nie tyle pomaga, co ktoś to musi zrobić , nawet jeśli zbiera się na wymioty.
            Moja młoda kuzynka, która pół roku temu urodziła, po dwóch miesiącach wystawiła ojcu dziecka walizki przed drzwi, bo powiedziała, że nie ma zamiaru mieć wyłączności na babranie się wpieluchach. Obraził się, ale po kilku dniach zaczął jęczeć o możliwość powrotu. Przetrzymała go prawie miesiąc (oczywiście zapewniła sobie pomoc na ten czas), czego się kompletnie nie spodziewał, bo myślał, że ona zmięknie nastepnego dnia. W dodatku na spacery z dzieckiem umawiała się z kolegąą smile Dziś tatuś grzecznie oporządza kupki smile
            • heniek.8 Re: bier taka z juz odchowanym przychowkiem :) 05.11.20, 07:00
              po-ranna-kawa napisała:

              > Moja młoda kuzynka, która pół roku temu urodziła, po dwóch miesiącach wystawiła
              > ojcu dziecka walizki przed drzwi, bo powiedziała, że nie ma zamiaru mieć wyłąc
              > zności na babranie się wpieluchach. Obraził się, ale po kilku dniach zaczął jęc
              > zeć o możliwość powrotu. Przetrzymała go prawie miesiąc (oczywiście zapewniła s
              > obie pomoc na ten czas), czego się kompletnie nie spodziewał, bo myślał, że ona
              > zmięknie nastepnego dnia. W dodatku na spacery z dzieckiem umawiała się z kole
              > gąą smile Dziś tatuś grzecznie oporządza kupki smile

              powiem ci że jak czytam coś takiego to trudno mi przejść nad tym do porządku dziennego z taką łatwością jaką wyczuwam w tym akapicie.
              co to znaczy że "wystawiła ojcu dziecka walizki"? - to było jej mieszkanie, on nie był mężem tylko pomieszkiwał tam? czy relacja była poważniejsza (w sensie przynajmniej majątkowym)?
              jak to się stało że on się tak potulnie wyprowadził?

              bardziej ogólnie patrząc na "problem wystawiania walizek" - to czy to jest język komunikacji w parach?
              zgadzamy się że opieka nad dzieckiem u większości ludzi będzie miała priorytet
              ale powiedzmy że w miliardach par na świcie znajdziemy inne priorytety - np. facet jest zagorzałym myśliwym i przynosi jakieś zwierzęta i każe żonie je wypychać smile ona się obija to on co? wystawia jej walizki i wynocha?
              powiesz że to są nieporównywalne przykłady, ale rozmawiamy tu na nieco innym poziomie abstrakcji niż pielucha

              no i wreszcie - trzymała go miesiąc poza tym mieszkaniem (jeszcze raz zapytam: czyim?) a on przyjął "karę" od dominującej strony, ukorzył się i przez miesiąc skamlał  żeby wrócić? czy ona go może szanować po czymś takim?
              • ga77-77 Re: bier taka z juz odchowanym przychowkiem :) 05.11.20, 09:41
                heniek.8 napisał:


                > powiem ci że jak czytam coś takiego to trudno mi przejść nad tym do porządku dz
                > iennego z taką łatwością jaką wyczuwam w tym akapicie.
                > co to znaczy że "wystawiła ojcu dziecka walizki"? - to było jej mieszkanie, on
                > nie był mężem tylko pomieszkiwał tam? czy relacja była poważniejsza (w sensie p
                > rzynajmniej majątkowym)?
                > jak to się stało że on się tak potulnie wyprowadził?
                >
                > bardziej ogólnie patrząc na "problem wystawiania walizek" - to czy to jest języ
                > k komunikacji w parach?

                > no i wreszcie - trzymała go miesiąc poza tym mieszkaniem (jeszcze raz zapytam:
                > czyim?) a on przyjął "karę" od dominującej strony, ukorzył się i przez miesiąc
                > skamlał  żeby wrócić? czy ona go może szanować po czymś takim?


                Z Twojego posta wychodzą dwa bardzo przykre wnioski odnośnie kobiet, ale ciężko się z nimi nie zgodzić:

                1) Gdy samica z jakichś powodów (słusznych lub nie) uzna, że partner nie sprawdził się w okresie ciąży i w pierwszych miesiącach po narodzinach dziecka, to partner jest spalony i jest to koniec związku (już pisałem, że zwróciła moją uwagę liczba rozwodów tak mniej więcej po dwóch latach od urodzenia się dziecka; dwa lata to mniej więcej taki okres żeby kobieta zdołała wystarczająco odchować dziecko by mogło trafić do żłobka/przedszkola i by sama przygotowała się do zwinięcia namiotów);

                2) Gdy facet zaczyna zarabiać mniej od kobiety czy gdy w inny sposób zdoła ona narzucić swoją dominację, to w lwiej części koniec związku i od tego momentu facet w zasadzie może się spodziewać kopa lub/i przyprawienia rogów, bo wtedy kobieta zaczyna nim gardzić. Ciekawe ile zasługi ma w tym "tradycyjny" sposób wychowania?
                • heniek.8 Re: bier taka z juz odchowanym przychowkiem :) 05.11.20, 10:37
                  ga77-77 napisał(a):

                  > 1) Gdy samica z jakichś powodów (słusznych lub nie) uzna, że partner nie sprawd
                  > ził się w okresie ciąży i w pierwszych miesiącach po narodzinach dziecka, to p

                  żaden partner nie sprawdzi się na tyle żeby "nie mogło być lepiej"
                  liczba rozwodów rośnie bo życie w pojedynkę jest łatwe, i robi się coraz łatwiejsze wraz z rozwojem cywilizacji a odpadają kompromisy, wymówki itp
                  Sołżenicyn pisał że kiedy wieźniowie wychodzili z łagrów, to pod obozem czekały już chętne na usidlenie takiego łapserdaka - bo wtedy i tam życie w pojedynkę było o wiele trudniejsze niż w parze
                  zestawmy sobie to z dzisiejszą sytuację - jest korzyść że człowiek ma do kogo otworzyć gębę, ale w zasadzie na tym się kończy i za dużo rozmów i rozmyślań prowadzi do wniosków że meble mają już 4 lata a samochód 5 itd


                  > 2) Gdy facet zaczyna zarabiać mniej od kobiety czy gdy w inny sposób zdoła ona
                  > narzucić swoją dominację, to w lwiej części koniec związku i od tego momentu fa
                  > cet w zasadzie może się spodziewać kopa lub/i przyprawienia rogów, bo wtedy kob
                  > ieta zaczyna nim gardzić. Ciekawe ile zasługi ma w tym "tradycyjny" sposób wych
                  > owania?

                  sposób wychowania akurat się zmienia i jest coraz większe równouprawnienie, ale oczywiście takie rzeczy się zmieniają z pokolenia na pokolenie a nie z roku na rok
                  tak masz rację - spotkałem facetów którzy są dumni z tego że ich żona nie pracuje tylko "zajmuje się domem"
                  "to jest cały etat" powiadają - no tak ugotować i poodkurzać to jest "cały etat" kiedy masz agd ale nawet,
                  to niechby gagatek spróbował pójść na taki "etat" w czasie kiedy żona zarabia pieniądze - w tydzień by "wystawiła walizki za drzwi" takiemu leniowi smile
                  • 999karolina Re: bier taka z juz odchowanym przychowkiem :) 05.11.20, 16:46
                    heniek.8 napisał:
                    "
                    > liczba rozwodów rośnie bo życie w pojedynkę jest łatwe, i robi się coraz łatwie
                    > jsze wraz z rozwojem cywilizacji a odpadają kompromisy, wymówki itp


                    Nie znam statystyk ale tak na oko to myślę że jednak rozwód najczęściej nie następuje z powodu chęci do życia w pojedynkę, lecz dlatego, że pojawił się ktoś trzeci wink

                    Chyba że masz na myśli fakt, że dziś bardzo wiele kobiet jest w stanie bez większych obaw o swoją sytuację materialną i życiową zrezygnować z np. toksycznego lub mającego drugą rodzinę męża. Dawniej nie było to takie proste i kobiety musiały przymykać oko na wiele spraw, bo przeciętna samotna kobieta w dodatku z dzieckiem lub dziećmi nie miała żadnych perspektyw.
                    • heniek.8 Re: bier taka z juz odchowanym przychowkiem :) 05.11.20, 17:03
                      1. niezgodność charakterów
                      2. zdrada
                      3. alkohol

                      po stronie kobiet faktycznie jest inna kalkulacja - bycie samą jest wyceniane lepiej niż bycie w niedopasowanym związku - kiedyś było chyba trudniej? społecznie mniej akceptowalne? że ludzie woleli się męczyć w związkach

                      po stronie facetów też - co takiego daje małżeństwo czego nie ma bez?
                      wystarczy popatrzeć na Kazia Marcinkiewicza smile - komornik, setki tysięcy długów, ośmieszanie na całą Polskę - umowa która faworyzuje jedną stronę, pewnie się nieraz zastanawia po co mu to było
                      to wszystko, oczywiście raczej w mniejszej skali, czeka na jeleni którzy chcą stanąć na ślubnym kobiercu smile
                      • 999karolina Re: bier taka z juz odchowanym przychowkiem :) 06.11.20, 23:13
                        heniek.8 napisał:

                        > 1. niezgodność charakterów
                        > 2. zdrada
                        > 3. alkohol

                        To jakieś statystyki z rozwodów? Obawiam się, że niezgodnośc charakterów to jednak takie oficjalne słowo-klucz, pod którym kryją się inne powody (zdrada, alkohol, przemoc), których nie chce się podawać na rozprawach sądowych

                        Kiedyś status samotnej kobiety był mniej akceptowalny społecznie, i najczęsciej bardzo trudny ze względów materialnych. W wielu środowiskach samotna kobieta byla też traktowana jako kobieta niczyja, pozbawiona ochrony - ze wszystkim tego konsekwencjami.

                        Dziś sporo kobiet bez większych problemów radzi sobie finansowo i żyje na przyzwoitym poziomie bez wsparcia faceta. Oczywiście są wyjatki i są róznice w tym odbiorze społecznym w zależności od miejsca zamieszkania. Chyba też mimo wszystko trochę lepiej jest z alimentami, chociaż wciąż się słyszy o facetach, którzy po rozwodzie np. latami unikają stałej pracy, żeby "na papierze" mieć niskie zarobki i dzieki temu placić jak najniższe alimenty.

                        >
                        > po stronie facetów też - co takiego daje małżeństwo czego nie ma bez?
                        > wystarczy popatrzeć na Kazia Marcinkiewicza smile - komornik, setki tysięcy długów
                        > , ośmieszanie na całą Polskę - umowa która faworyzuje jedną stronę, pewnie się
                        > nieraz zastanawia po co mu to było
                        > to wszystko, oczywiście raczej w mniejszej skali, czeka na jeleni którzy chcą
                        > stanąć na ślubnym kobiercu smile

                        Przyklad Marcinkiewicza jest wymowny. Też nie jestem fanką malżeństwa., ale jednak znam trochę przypadków, w których małżeństwo dobrze się przysłużyło facetowi, nie ośmieszyło i nie puścilo z torbami (a nawet przeciwnie). Więc różnie bywa. Z Marcinkiewiczem to chyba od początku było widać, że zaczął mysleć penisem i wiadomo było, że to się dla niego marnie skończy.
                        • po-ranna-kawa Re: bier taka z juz odchowanym przychowkiem :) 07.11.20, 01:09
                          999karolina napisała:

                          . Z Marcinkiewiczem to chyba od początku było widać, że zaczął mysleć penisem
                          > i wiadomo było, że to się dla niego marnie skończy.

                          Ja mam wrażenie, że to jakaś ogólniejsza przypadlość - zauważyłam że w zasadzie każdy, kto ma bliższy kontakt z prezesem, bardzo szybko zaczyna dziwnie myśleć i dziwne rzeczy robić, nawet jeśli wcześniej nie miał chorób współistniejących.
                        • heniek.8 Re: bier taka z juz odchowanym przychowkiem :) 07.11.20, 07:40
                          999karolina napisała:

                          > > 1. niezgodność charakterów
                          > > 2. zdrada
                          > > 3. alkohol
                          >
                          > To jakieś statystyki z rozwodów? Obawiam się, że niezgodnośc charakterów to jed
                          > nak takie oficjalne słowo-klucz, pod którym kryją się inne powody (zdrada, alko

                          tak, ale w ten sposób możemy podważać każde statystyki w zależności jak nam pasuje
                          "to liczba ofiar covid? obawiam się że covid to oficjalne słowo-klucz pod którym kryje się zwykła starość i sezonowa grypa" if you know what I mean

                          > Z Marcinkiewiczem to chyba od początku było widać, że zaczął mysleć penisem
                          > i wiadomo było, że to się dla niego marnie skończy.

                          co ciekawe - to nie myślenie penisem przyczyniło się do jego "zguby" tylko nie wiem co
                          po co był mu ten ślub? dla mediów?

                          uff, jak to jednak dobrze być biednym i brzydkim smile
                          • po-ranna-kawa Re: bier taka z juz odchowanym przychowkiem :) 07.11.20, 10:45
                            heniek.8 napisał:


                            >
                            > co ciekawe - to nie myślenie penisem przyczyniło się do jego "zguby" tylko nie
                            > wiem co
                            > po co był mu ten ślub? dla mediów?

                            Heniek, nie masz żadnych emocji? Nie kalkulował. Izabel go kręciła, chciał jej pokazać jak bardzo i że chce byc z nia na wieki, więc wział slub
                            >
                            > uff, jak to jednak dobrze być biednym i brzydkim smile

                            Złudzenie. Biedni i brzydcy mają identyczne problemy i przypadki. Tylko w Fakcie o nich nie piszą smile
                            • heniek.8 Re: bier taka z juz odchowanym przychowkiem :) 07.11.20, 11:40
                              po-ranna-kawa napisała:

                              > Heniek, nie masz żadnych emocji? Nie kalkulował. Izabel go kręciła, chciał jej
                              > pokazać jak bardzo i że chce byc z nia na wieki, więc wział slub

                              mam emocji aż za dużo bo te kalkulacje Kazika rozdzielam na dwa wektory

                              parcie na szkło - i tu Kaz dał się uwieść i dużo robił i kalkulował żeby o nim pamiętano
                              ten nieszczęsny ślub - tu faktycznie nie przeprowadził analizy czym to się może skończyć

                              mamy XXI wiek - małżeństwo zostawmy gejom a sami trzymajmy się od tego z daleka smile
                              • po-ranna-kawa Re: bier taka z juz odchowanym przychowkiem :) 08.11.20, 02:50
                                heniek.8 napisał:

                                > mamy XXI wiek - małżeństwo zostawmy gejom a sami trzymajmy się od tego z daleka
                                > smile

                                Tu się zgadzamy. Ja bym pwoiedziała więcej - w pewnym wieku ta obsesja na punkcie, że trzeba mieć na stałe w domu partnerkę/partnera jest zgubna i z reguły marnie się kończy. Lepiej się temu nie poddawać. Szczególnie kobiety, bo mężczyzn troche rozumiem - chcą mieć kogoś do bezpłatnej obsługi pralki, lodówki, kuchenki i jeszcze - jak im się zachce - to łóżka.
                                • heniek.8 Re: bier taka z juz odchowanym przychowkiem :) 08.11.20, 07:08
                                  po-ranna-kawa napisała:

                                  > n troche rozumiem - chcą mieć kogoś do bezpłatnej obsługi pralki, lodówki, kuch
                                  > enki i jeszcze - jak im się zachce - to łóżka.

                                  chyba bym odwrócił kolejność, bo wierz mi - pralka, lodówka, zmywarka, kuchenka itp - te rzeczy same robią robotę i jakiś dodatkowy "operator" tylko by przeszkadzał, odwrotnie niż w łóżku smile
                                  • po-ranna-kawa Re: bier taka z juz odchowanym przychowkiem :) 15.11.20, 03:01
                                    baenzai napisał:

                                    > Jak niby może przeżywać takie dramy skoro nie ma w ogóle szans na wejście w zwi
                                    > ązek z 20 lat młodszą kobietą?

                                    Nie mam pojecia jak. Widocznie jakoś kombinuje nawet jak teoretycznie nie ma sznas smile.

                                    Kiedyś bylam przez kilka lat ławnikiem sądowym. Większość spraw rozwodowych mało atrakcyjnych i kiepsko sytuowanych facetów była z powodu zdrad męża (najczęściej licznych lub długotrwalych, bo z jedną mało kto leci do sądu) oraz picia alkoholu.
                                    Więc wiem, co mówię - w tych sprawach problemy celebrytów i tzw. zwykłych ludzi są podobne. Róznica jest taka, że na pomponikach piszą tylko o tych pierwszych, ale za to ci drudzy mają zdecydowanie większe pole do popisu. Bo taki celebryta wystarczy że raz do knajpy na randke pójdzie to zaraz wszyscy wiedzą, a magazynier w Tesco latami bzyka praktykantki na zapleczu i nikt nic nie wie.
                                    • baenzai Re: bier taka z juz odchowanym przychowkiem :) 15.11.20, 03:44
                                      po-ranna-kawa napisała:

                                      > Nie mam pojecia jak. Widocznie jakoś kombinuje nawet jak teoretycznie nie ma sz
                                      > nas smile.
                                      >
                                      > Kiedyś bylam przez kilka lat ławnikiem sądowym. Większość spraw rozwodowych mał
                                      > o atrakcyjnych i kiepsko sytuowanych facetów była z powodu zdrad męża (najczęśc
                                      > iej licznych lub długotrwalych, bo z jedną mało kto leci do sądu) oraz picia al
                                      > koholu.
                                      > Więc wiem, co mówię - w tych sprawach problemy celebrytów i tzw. zwykłych ludzi
                                      > są podobne. Róznica jest taka, że na pomponikach piszą tylko o tych pierwszych
                                      > , ale za to ci drudzy mają zdecydowanie większe pole do popisu. Bo taki celebry
                                      > ta wystarczy że raz do knajpy na randke pójdzie to zaraz wszyscy wiedzą, a mag
                                      > azynier w Tesco latami bzyka praktykantki na zapleczu i nikt nic nie wie.

                                      Taaaa.

                                      Przeciętny 30-latek ma niewielkie szanse na poznanie przeciętnej 30-latki i nagle w wieku 40 lat miałby wyrywać studentki albo w wieku 50 lat bzykać kobiety ok. 30stki? Jakim niby cudem?

                                      Magazynier z Tesco może mieć fajną kobietą jeżeli jest przystojny, ale w innym wypadku no fuckin' way. Ktoś mniej atrakcyjny może co najwyżej zdradzać Grażynę 4/10 z nieco młodszą Zośką 5/10, ale nie o takich sytuacjach tutaj mówimy.
                                      • po-ranna-kawa Re: bier taka z juz odchowanym przychowkiem :) 15.11.20, 12:45
                                        baenzai napisał:


                                        > Magazynier z Tesco może mieć fajną kobietą jeżeli jest przystojny, ale w innym
                                        > wypadku no fuckin' way. Ktoś mniej atrakcyjny może co najwyżej zdradzać Grażynę
                                        > 4/10 z nieco młodszą Zośką 5/10, ale nie o takich sytuacjach tutaj mówimy.

                                        No nie, ja właśnie mówię, że każdy działa na takim poziomie, na jaki go obiektywnie stać. Ale problemy we wszystkich grupach są podobne. Tyle że w przypaku celebrytow odbywa się to w światle fleszy, a w przypadku "Szarych" ludzi jest ewentualnie wydarzeniem rodzinno-środowiskowym. Innych rożnic nie ma. Ani pod względem częstotliwości, ani konfiguracji.
                                        Jeśli masz problem z tym, że ktoś (jak to określasz) 4/10 nie będzie miał kochanki w osobie jakiejś Sandry Kubickiej, to faktycznie trudno to byłoby rozwiązać smile
                                        • baenzai Re: bier taka z juz odchowanym przychowkiem :) 15.11.20, 16:09
                                          po-ranna-kawa napisała:

                                          > No nie, ja właśnie mówię, że każdy działa na takim poziomie, na jaki go obiekty
                                          > wnie stać. Ale problemy we wszystkich grupach są podobne.

                                          Ty nie pisałaś o ,,podobnych" problemach tylko o ,,identycznych". Czyli sugerowałaś, że biedniejsi i mało atrakcyjni mężczyźni również przeżywają dramy z kochankami młodszymi o 20 lat tak jak Marcinkiewicz.

                                          >Tyle że w przypaku ce
                                          > lebrytow odbywa się to w światle fleszy, a w przypadku "Szarych" ludzi jest ewe
                                          > ntualnie wydarzeniem rodzinno-środowiskowym. Innych rożnic nie ma. Ani pod wzgl
                                          > ędem częstotliwości, ani konfiguracji.

                                          No chyba sobie kpisz z tą częstotliwością. smile

                                          Spora część niezbyt atrakcyjnych czy nawet dość przeciętnych facetów ma olbrzymi problem żeby w ogóle się umówić z kobietą, doprowadzić do drugiego spotkania czy do seksu, podczas gdy wielu oblechów z pierwszych stron gazet regularnie bzyka młode zgrabne laski.
                                          • po-ranna-kawa Re: bier taka z juz odchowanym przychowkiem :) 15.11.20, 16:58
                                            baenzai napisał:
                                            >
                                            > Ty nie pisałaś o ,,podobnych" problemach tylko o ,,identycznych". Czyli sugerow
                                            > ałaś, że biedniejsi i mało atrakcyjni mężczyźni również przeżywają dramy z koch
                                            > ankami młodszymi o 20 lat tak jak Marcinkiewicz.

                                            Oczywiście że pezzywają
                                            >

                                            >
                                            > No chyba sobie kpisz z tą częstotliwością. smile
                                            >
                                            > Spora część niezbyt atrakcyjnych czy nawet dość przeciętnych facetów ma olbrzym
                                            > i problem żeby w ogóle się umówić z kobietą, doprowadzić do drugiego spotkania
                                            > czy do seksu, podczas gdy wielu oblechów z pierwszych stron gazet regularnie bz
                                            > yka młode zgrabne laski.

                                            No to mówie, że w obu swiatach są takie same problemy. Jedni są całe życie z jedną żoną lub samotni, a inni nadrabiają. Byłam ławnikiem i naprawdę nasłuchalam się o takich wyczynach. Nie byli to celebryci
                                            • baenzai Re: bier taka z juz odchowanym przychowkiem :) 15.11.20, 17:35
                                              po-ranna-kawa napisała:

                                              > Oczywiście że pezzywają

                                              Nie, bo to jest nielogiczne.

                                              Jeżeli ktoś ma niewielkie powodzenie w wieku 25-35 lat (najlepszy wiek dla mężczyzny) to w wieku 40 czy 50 lat nie będzie wyrywał lasek tuż po studiach, bo niby z jakiej racji? Co najwyżej zwiększy mu się powodzenie u otyłych samotnych matek dobiegających 40stki, ale nie o takim powodzeniu przecież mówimy.

                                              > No to mówie, że w obu swiatach są takie same problemy. Jedni są całe życie z je
                                              > dną żoną lub samotni, a inni nadrabiają.

                                              Kto niby z celebrytów jest długo samotny (nie z wyboru), ma problemy z umówieniem się z kobietą albo z dostępem do seksu?

                                              > Byłam ławnikiem i naprawdę nasłuchala
                                              > m się o takich wyczynach. Nie byli to celebryci

                                              Ale widziałaś kochanki tych facetów chociaż na zdjęciu? Masz pewność, że były 20 lat młodsze?
                                              • po-ranna-kawa Re: bier taka z juz odchowanym przychowkiem :) 15.11.20, 21:02
                                                baenzai napisał:

                                                > Ale widziałaś kochanki tych facetów chociaż na zdjęciu? Masz pewność, że były 2
                                                > 0 lat młodsze?

                                                Czasami widywalam na żywo, bo bywały wzywane na świadków. Nie pamiętam czy akurat byly mlodsze o 20 lat, czy o 25 czy o 10 lub 5, pewnie czasem były starsze. Kilka razy się w duchu dziwiłam, że taki mało atrakcyjny (z wygladu i pozycji społecznej) facet może mieć taką fajną laskę. A kilka razy odwrotnie - jak facet mający taką fajną żonę może się na boku spotykać z taką fatalną kobietą.
                                                Ale to nie ma znaczenia.
                                                Ja od poczatku twierdzę, że problemy tzw. celebrytów i tzw. zwykłych ludzi są takie same. Tyle że każda grupa operuje w swojej kategorii (wygląd, finanse, środowisko). No i o zwykłych l;udziach nikt nie pisze w mediach.
                                                A co do mozliwości "milosnych" kiepsko wygladających facetów to byś się zdziwił - zgłoś się na ławnika to zobaczysz, jak wyglada prawdziwe życie i co "w tych sprawach" może zdziałać grubawy, niski, łysiejący magazynier z TESCO smile smile

                                                I dajmy już spokój tej dyskusji, bo masz swoją wizję świata i nie przyjmiesz, że w rzeczywistości wygląda to inaczej.
                                                • baenzai Re: bier taka z juz odchowanym przychowkiem :) 15.11.20, 21:41
                                                  po-ranna-kawa napisała:

                                                  > Ja od poczatku twierdzę, że problemy tzw. celebrytów i tzw. zwykłych ludzi są t
                                                  > akie same. Tyle że każda grupa operuje w swojej kategorii (wygląd, finanse, śro
                                                  > dowisko). No i o zwykłych l;udziach nikt nie pisze w mediach.
                                                  > A co do mozliwości "milosnych" kiepsko wygladających facetów to byś się zdziwił
                                                  > - zgłoś się na ławnika to zobaczysz, jak wyglada prawdziwe życie i co "w tych
                                                  > sprawach" może zdziałać grubawy, niski, łysiejący magazynier z TESCO smile smile
                                                  >
                                                  > I dajmy już spokój tej dyskusji, bo masz swoją wizję świata i nie przyjmiesz, ż
                                                  > e w rzeczywistości wygląda to inaczej.

                                                  To dziwne, że twoja wizja świata nie znajduje potwierdzenia w żadnych statystykach. smile

                                                  Dlaczego te wszystkie singielki z dużych miast nie wiążą się z niezbyt atrakcyjnymi magazynierami z Tesco?

                                                  O zwykłych ludziach nikt nie pisze w mediach, ale przecież każdy takich zna (no poza tomkiemzgor wink) i widzi jak wygląda ich pozycja na rynku matrymonialnym w zależności od wyglądu czy statusu społecznego.
                                                  • tomekzgor Re: bier taka z juz odchowanym przychowkiem :) 15.11.20, 23:13
                                                    baenzai napisał:
                                                    >
                                                    > O zwykłych ludziach nikt nie pisze w mediach, ale przecież każdy takich zna (no
                                                    > poza tomkiemzgor wink) i widzi jak wygląda ich pozycja na rynku matrymonialnym w
                                                    > zależności od wyglądu czy statusu społecznego.


                                                    smile Ja ich znam najlepiej. Znaczną część życia spędziłem wśród najzwyklejszych ludzi na zapadłej wsi. Potem błakalem się po bursach, akademikach, wyjamowanych w 5 zwyklych osob mieszkaniach, do których jak się przyprowadzalo zwyklą dziewczynę to nie można jej bylo spuszczać z oka, bo jak poszla pod prysznic a czlowiek się zagapił, to zaraz do niej wskakiwal zwykły kolega z drugiego pokoju, żeby mu umyła plecy (ok, oni też mieli taki problem). Itd.


                                              • artur5501 Re: bier taka z juz odchowanym przychowkiem :) 16.11.20, 12:59
                                                baenzai napisał:


                                                >
                                                > Jeżeli ktoś ma niewielkie powodzenie w wieku 25-35 lat (najlepszy wiek dla mężc
                                                > zyzny) to w wieku 40 czy 50 lat nie będzie wyrywał lasek tuż po studiach, bo ni
                                                > by z jakiej racji? Co najwyżej zwiększy mu się powodzenie u otyłych samotnych m
                                                > atek dobiegających 40stki, ale nie o takim powodzeniu przecież mówimy.
                                                >

                                                Nie ma czegoś takiego jak brak powodzenia. Jest najwyżej lenistwo lub rezygnacja z prób. Mam wielu znajomych , rodzinę, znajomych znajomych, o których się rozmawia w wieku 25-35 lat. Wszyscy mają jakieś relacje z kobietami. To znaczy mają jakieś żony, dziewczyny, umawiają się na jakieś spotkania,kłócą się, rozchodzą, schodzą itp. Nawt mój kumpel z podstawówki o ksywie Bazyl, który jest całkowitym zaprzeczniem czegoś takiego jak szarmanckość widywany jest ostatnio z fajną laską której można mu pozazdrościć.
                                                Pewnie że nie wszystkie z tych kobiet są klasy wspomnianej tu Sandry Kubickiej ale przecież jak cię nie stać na lamborgini to trudno żebyś w ogóle nie wychodził z domu - szukasz czegosz najlepszego na co cię stać.

                                                Tak więc Baenzaj ty się podniecaj studiowaniem jakichś kretyńskich statystyk. Nie jęcz że nie masz szans na podrywanie takich lasek jakie podrywa jakiś koleś z Holywood. Podniecaj się prawdziwymi kobietami a one ci się pięknie zrewanżują.
                                                • kevinjohnmalcolm Re: bier taka z juz odchowanym przychowkiem :) 16.11.20, 20:09
                                                  artur5501 napisał:
                                                  > Nie ma czegoś takiego jak brak powodzenia.

                                                  Pytanie tylko u kogo to powodzenie jest, czy zainteresowane i napalone osoby spełniają choćby minimalne kryteria poszukującego? Przykładowo: co 30-latkowi po powodzeniu u 50-latek, podczas gdy jego interesują 25-latki? Co stabilnemu psychicznie dojrzałemu rozsądnemu facetowi po powodzeniu u kobiet cierpiących na poważne zaburzenia psychiczne? I tak dalej...
                                                  • artur5501 Re: bier taka z juz odchowanym przychowkiem :) 16.11.20, 22:09
                                                    Kevin, sorry ale z tego co tu wyczytalem w Twoich wpisach, jesteś wyjatkowym przypadkiem który z założenia ma niewielkie szanse na znalezienie kobiety, ktorą byś zaakceptował a jednocześnie, ktora zaakceptowalaby ciebie. Jesteś chyba oryginalem, w dodatku dosyć ortodksyjnym w swoich poglądach i oczekiwaniach. A większość ludzi jest "średnia". Życzę żeby to się nie spełniło, ale marnie to widzę.
                                                  • kevinjohnmalcolm Re: bier taka z juz odchowanym przychowkiem :) 17.11.20, 02:40
                                                    artur5501 napisał:

                                                    > z tego co tu wyczytalem w Twoich wpisach, jesteś wyjatkowym przypadkiem

                                                    Nie musisz mi tłumaczyć, co kilka dni słyszę te słowa z ust różnych osób... http://emots.yetihehe.com/2/sciana.gif


                                                    > Mam wielu znajomych /.../ Wszyscy mają jakieś relacje z kobietami. To znaczy mają jakieś żony,
                                                    > dziewczyny, umawiają się na jakieś spotkania,kłócą się, rozchodzą, schodzą itp.

                                                    Dobrze, a ile z tych osób jest na tym forum?
                                                    Nie zebrali się tutaj reprezentanci znakomitej większości, która sobie radzi i która ma powodzenie, tylko reprezentacji mniejszości która sobie nie radzi i nie ma powodzenia. Nie stanowią oni większości społeczeństwa, ale jednak istnieją.

                                                • baenzai Re: bier taka z juz odchowanym przychowkiem :) 17.11.20, 02:35
                                                  artur5501 napisał:

                                                  > Nie ma czegoś takiego jak brak powodzenia. Jest najwyżej lenistwo lub rezygnacj
                                                  > a z prób. Mam wielu znajomych , rodzinę, znajomych znajomych, o których się roz
                                                  > mawia w wieku 25-35 lat. Wszyscy mają jakieś relacje z kobietami. To znaczy maj
                                                  > ą jakieś żony, dziewczyny, umawiają się na jakieś spotkania,kłócą się, rozchodz
                                                  > ą, schodzą itp. Nawt mój kumpel z podstawówki o ksywie Bazyl, który jest całkow
                                                  > itym zaprzeczniem czegoś takiego jak szarmanckość widywany jest ostatnio z fajn
                                                  > ą laską której można mu pozazdrościć.
                                                  > Pewnie że nie wszystkie z tych kobiet są klasy wspomnianej tu Sandry Kubickiej
                                                  > ale przecież jak cię nie stać na lamborgini to trudno żebyś w ogóle nie wychodz
                                                  > ił z domu - szukasz czegosz najlepszego na co cię stać.
                                                  >
                                                  > Tak więc Baenzaj ty się podniecaj studiowaniem jakichś kretyńskich statystyk. N
                                                  > ie jęcz że nie masz szans na podrywanie takich lasek jakie podrywa jakiś koleś
                                                  > z Holywood. Podniecaj się prawdziwymi kobietami a one ci się pięknie zrewanżują

                                                  Wielu z tych ludzi wchodzi w jakieś gównozwiązki z desperacji. A taki związek to coś dużo gorszego niż długoletnia samotność. Co tacy faceci mają w ogóle z życia? Seks? Nawet to nie zawsze. Za to mają obok siebie babę, która nie tylko nieszczególnie im się podoba, ale którą nawet nieszczególnie lubią. smile

                                                  Tu w ogóle nie ma porównania ze związkami celebrytów, którzy jednak mają dość dużą swobodę w wyborze partnera i w miarę łatwy dostęp do seksu.

                                                  Także absolutnie nie można powiedzieć, że faceci, którzy nie są w stanie przez dłuższy okres czasu poznać przeciętnej kobiety (a jedynie otrzymują od czasu do czasu jakieś zainteresowanie ze strony otyłej laski/kobiety z końską twarzą/panny niepełnosprawnej/roszczeniowej samotnej matki) są w identycznej sytuacji co ludzie ze świecznika, mają identyczne jak oni problemy i przeżywają identyczne dramy.
                                                  • artur5501 Re: bier taka z juz odchowanym przychowkiem :) 18.11.20, 11:21
                                                    baenzai napisał:


                                                    > Wielu z tych ludzi wchodzi w jakieś gównozwiązki z desperacji. A taki związek t
                                                    > o coś dużo gorszego niż długoletnia samotność. Co tacy faceci mają w ogóle z ży
                                                    > cia? Seks? Nawet to nie zawsze. Za to mają obok siebie babę, która nie tylko ni
                                                    > eszczególnie im się podoba, ale którą nawet nieszczególnie lubią. smile
                                                    >
                                                    > Tu w ogóle nie ma porównania ze związkami celebrytów, którzy jednak mają dość d
                                                    > użą swobodę w wyborze partnera i w miarę łatwy dostęp do seksu.
                                                    >

                                                    Dziwne masz wyobrażenie o tym świecie celebrytów. Ale OK. Przyjmuję do wiadomości.
                                                  • kevinjohnmalcolm Re: bier taka z juz odchowanym przychowkiem :) 19.11.20, 00:19
                                                    artur5501 napisał:
                                                    > Dziwne masz wyobrażenie o tym świecie celebrytów.

                                                    Dlaczego dziwne?
                                                    Tak się składa że sporą część życia spędziłem w środowisku artystów i ci bardziej znani (piszę o facetach, ale sprawa ogólnie dotyczy obydwu płci) nie mieli najmniejszych problemów z bliższym poznawaniem kobiet, wręcz mogli w nich do woli przebierać. O gwiazdorach muzyki rozrywkowej nie ma nawet co wspominać, co wieczór po koncercie mieli w łóżku inną małolatę. Teoretycznie trudniejszą sprawą było dla nich znalezienie partnerki na poziomie, ale mając takie kontakty i tak mocną pozycję społeczną było to dla nich nieporównywalnie łatwiejsze od wyzwania jakie ma przed sobą przeciętny Ziutek, który latami wysyła wiadomości na portalu randkowym i dostaje odpowiedzi wyłącznie od pań będących kompletną pomyłką.
                    • ga77-77 Re: bier taka z juz odchowanym przychowkiem :) 06.11.20, 07:12
                      999karolina napisała:

                      > Nie znam statystyk ale tak na oko to myślę że jednak rozwód najczęściej nie nas
                      > tępuje z powodu chęci do życia w pojedynkę, lecz dlatego, że pojawił się ktoś t
                      > rzeci wink

                      Tu można spokojnie założyć że masz rację. Właśnie na tym polega ta specyfika konfliktów partnerskich/małżeńskich, gdzie prawdy często nie poznaje nie tylko otoczenie, ale i jedna ze stron (gdy druga np. idzie w zaparte do samego końca): jeśli w momencie kryzysu między dwojgiem ludzi nie pojawi się ktoś trzeci (albo tego trzeciego uda się przegonić lub/i skompromitować), to kryzys najczęściej udaje się zażegnać. Jeśli jednak pojawi się w tym złym momencie ten ktoś trzeci (który ma łatwo, bo wchodzi z czystą kartą, a widoczne są na pierwszy rzut oka jedynie jego pozytywy gdy tymczasem jego rywal jest na sporym minusie), to pozamiatane sad
              • po-ranna-kawa Re: bier taka z juz odchowanym przychowkiem :) 05.11.20, 22:09
                heniek.8 napisał:

                > co to znaczy że "wystawiła ojcu dziecka walizki"? - to było jej mieszkanie, on
                > nie był mężem tylko pomieszkiwał tam? czy relacja była poważniejsza (w sensie p
                > rzynajmniej majątkowym)?
                > jak to się stało że on się tak potulnie wyprowadził?

                "wystawiła walizki" to był skrót myślowy określający sytuację, że powiedziała mu, żeby się wyprowadził z domu. Nie jest mężem (dziś rzadko młodzi ludzie biorą slub ). Mieszkanie - Jak wielu młodych - wspólnie wynajmują,. Relacja była (jest?) poważna, bo kilka lat są razem i w dodatku zdecydowali się na dziecko. Wyprowadzil się, bo co miał zrobić? Bić się? Oflagować i nie wychodzić z domu?
                >
                > bardziej ogólnie patrząc na "problem wystawiania walizek" - to czy to jest języ
                > k komunikacji w parach?

                Z tego, co wiem, to komunikacja (perswazja, tłumaczenie) w łagodniejszej formie była wcześniej, ale nie dała rezultatu.

                > zgadzamy się że opieka nad dzieckiem u większości ludzi będzie miała priorytet
                > ale powiedzmy że w miliardach par na świcie znajdziemy inne priorytety - np. fa
                > cet jest zagorzałym myśliwym i przynosi jakieś zwierzęta i każe żonie je wypych
                > ać smile ona się obija to on co? wystawia jej walizki i wynocha?
                > powiesz że to są nieporównywalne przykłady, ale rozmawiamy tu na nieco innym po
                > ziomie abstrakcji niż pielucha

                Jasne, że tak może być, że ona wypycha upolowane zwierzęta, ale raczej nie na zasadzie, że on jej po prostu każe, ale raczej, że jakoś sie w tej sprawie dogadali, z jakichs wzgledów uznali, że tak będą robić (on polować, a ona wypychać) - taki podział został z jakichś względów zaakceptowany. Trudno powiedzieć, co on by zrobil, gdyby ona przestała wypychać. To zależy od wielu czynników. Ale czemu nie? Mógłby ją próbowac zmuszać albo wręcz wywalić. Róznie bywa. Myślę jednak, że próbowałby iść na jakieś ustepstwa negocjacje, bo trudno byłoby mu znaleźć kogoś, kto chciałby to robić
                >
                > no i wreszcie - trzymała go miesiąc poza tym mieszkaniem (jeszcze raz zapytam:
                > czyim?) a on przyjął "karę" od dominującej strony, ukorzył się i przez miesiąc
                > skamlał  żeby wrócić? czy ona go może szanować po czymś takim?

                Wspólnie wynajmowanym. . Ale co to za różnica? Przesadzasz ze znaczeniem tej właśności w takich sytuacjach. Nie tyle sie ukożyl, co przemyslał i najwyraźniej doszedł do wniosku, że powinni dzielić się obowiązkami. Dlaczego nie mialaby go szanować? Kochają się, są fajna parą. Mieli kryzys, ale sie dogadali. Uważasz, że w takiej sytuacji on powinien się napompować i postawić warunek: albo będzie tak jak było, albo nigdy sie do ciebie nie odezwę, ewentualnie spuścić jej lomot - żeby w ten sposób cieszyc się szacunkiem?Oni mają po 30-ce, nie są dziećmi.
                • heniek.8 Re: bier taka z juz odchowanym przychowkiem :) 05.11.20, 23:02
                  po-ranna-kawa napisała:

                  > Wspólnie wynajmowanym. . Ale co to za różnica? Przesadzasz ze znaczeniem tej wł
                  > aśności w takich sytuacjach.

                  dlaczego przesadzam? inna sprawa by była gdyby on się wprowadził do jej mieszkania i nie chciał się dostosować a inna jest kiedy mieszkanie jest wspólne. czy wspólnie wynajmowane

                  w tym drugim przypadku nie ma strony silniejszej której zasady są nadrzędne, a drugie ma sie dostosować, albo wyprowadzić aż "zmądrzeje"
                  oczywiście że jeżeli ona się uparła że on ma się wyprowadzić to trzeba znaleźć sobie inne miejsce i nie tkwić w tym, ale to już cios po którym taki związek wchodzi w fazę jakiejś dziwnej gry

                  > Uważasz,
                  > że w takiej sytuacji on powinien się napompować i postawić warunek: albo będzi
                  > e tak jak było, albo nigdy sie do ciebie nie odezwę, ewentualnie spuścić jej lo
                  > mot - żeby w ten sposób cieszyc się szacunkiem?Oni mają po 30-ce, nie są dziećm

                  nie ma znaczenia czy ja coś uważam że on powinien - miał do wyboru różne scenariusze i wybrał ten który uznał za najlepszy
                  ja bym pewnie postąpił inaczej, ale nie piszę żeby mu coś doradzać smile

                  po prostu jest dla mnie dziwne z jaką naturalnością ludzie podchodzą do tego i opowiadają że pani ot tak może wyrzucić pana z domu, potem go przyjąć itp jakby się nic nie stało, tak jakby opowiadali że ona go poprosiła żeby po drodze kupił marchewkę
                  • po-ranna-kawa Re: bier taka z juz odchowanym przychowkiem :) 06.11.20, 01:35
                    heniek.8 napisał:

                    > po-ranna-kawa napisała:
                    >
                    > > Wspólnie wynajmowanym. . Ale co to za różnica? Przesadzasz ze znaczeniem
                    > tej wł
                    > > aśności w takich sytuacjach.
                    >
                    > dlaczego przesadzam? inna sprawa by była gdyby on się wprowadził do jej mieszka
                    > nia i nie chciał się dostosować a inna jest kiedy mieszkanie jest wspólne. czy
                    > wspólnie wynajmowane
                    >
                    > w tym drugim przypadku nie ma strony silniejszej której zasady są nadrzędne, a
                    > drugie ma sie dostosować, albo wyprowadzić aż "zmądrzeje"

                    A jak dla mnie to dziwne jest trochę ustawianie relacji wg. kryterium własności mieszkania. Mieszkanie rzecz nabyta (lub wynajęta). Co to ma do rzeczy? Przecież nie zabrała mu tego mieszkania a nawet nie miała takiego zamiaru.
                    • heniek.8 Re: bier taka z juz odchowanym przychowkiem :) 06.11.20, 07:14
                      po-ranna-kawa napisała:

                      > A jak dla mnie to dziwne jest trochę ustawianie relacji wg. kryterium własnośc
                      > i mieszkania. Mieszkanie rzecz nabyta (lub wynajęta). Co to ma do rzeczy? Przec
                      > ież nie zabrała mu tego mieszkania a nawet nie miała takiego zamiaru.

                      oczywiście że jeżeli para mieszka u kogoś z nich to relacja nie polega na codziennym przypominaniu "to jest moje mieszkanie, więc spełniaj moje zachcianki bo wylecisz"

                      natomiast jeżeli mamy kryzys w czasie którego jedna strona dochodzi do wniosku "nie chcę dłużej z tobą mieszkać, chcę się rozstać" to nie wiem właściwie dlaczego dla kogoś miałoby być oczywiste że to kobieta "pakuje walizki" facetowi jeżeli relacja każdego z nich względem mieszkania jest identyczna?

                      nie traktuj tego jak personalne czepianie się, bo o tym "pakowaniu walizek" i wyrzucaniu faceta z domu nie czytam pierwszy raz u ciebie, to jest zjawisko może nie bardzo powszechne, ale powiedzmy aprobowane w pewnych środowiskach
                      • po-ranna-kawa Re: bier taka z juz odchowanym przychowkiem :) 06.11.20, 11:03
                        heniek.8 napisał:

                        >
                        > natomiast jeżeli mamy kryzys w czasie którego jedna strona dochodzi do wniosku
                        > "nie chcę dłużej z tobą mieszkać, chcę się rozstać" to nie wiem właściwie dlacz
                        > ego dla kogoś miałoby być oczywiste że to kobieta "pakuje walizki" facetowi jeż
                        > eli relacja każdego z nich względem mieszkania jest identyczna?

                        Jasne, że w sytuacji np. rozstania (rozwodu) i w związku z tym podziału majatku sprawa własności mieszkania ma znaczenie. Ale przecież w opisywanym przypadku czegoś takiego nie było. Wystawienie walizek nie było sygnałem "chcę się rozstać" lecz: "idź przemyśleć swoją rolę".
                        >
                        > nie traktuj tego jak personalne czepianie się, bo o tym "pakowaniu walizek" i w
                        > yrzucaniu faceta z domu nie czytam pierwszy raz u ciebie, to jest zjawisko może
                        > nie bardzo powszechne, ale powiedzmy aprobowane w pewnych środowiskach

                        W ogóle tego tak nie traktuję smile

                  • po-ranna-kawa Re: bier taka z juz odchowanym przychowkiem :) 06.11.20, 01:51
                    heniek.8 napisał:


                    > po prostu jest dla mnie dziwne z jaką naturalnością ludzie podchodzą do tego i
                    > opowiadają że pani ot tak może wyrzucić pana z domu, potem go przyjąć itp jakby
                    > się nic nie stało, tak jakby opowiadali że ona go poprosiła żeby po drodze kup
                    > ił marchewkę

                    Jak są silne emocje, to ludzie sie czasem kłócą, a potem godzą i śmieją z tego, jak się kłócili, a on może powiedzieć, że np. jak ona jeszcze raz rozgotuje makaron, to tym razem on ją wyrzuci. Po co wszystko tak głęboko odkladać w sercu?
                    A gościowi nic się nie stało. Przecież nie stał codziennie pod oknem, wyjąc do księżyca.

                    • heniek.8 Re: bier taka z juz odchowanym przychowkiem :) 06.11.20, 07:23
                      po-ranna-kawa napisała:

                      > akaron, to tym razem on ją wyrzuci. Po co wszystko tak głęboko odkladać w sercu
                      > ?
                      > A gościowi nic się nie stało. Przecież nie stał codziennie pod oknem, wyjąc do
                      > księżyca.

                      odkładanie tego w sercu nakazuje ostrożność
                      jeżeli laska wyrzuciła faceta z domu i chodziła w tym czasie na spacery z innym to znaczy że jest ona osobą w której repertuarze mieszczą się takie zachowania

                      > Dziś tatuś grzecznie oporządza kupki

                      a skoro są kupki to dziecko jest na tyle małe że potzrebuje codziennej opieki więc nasza bohaterka na razie może mieć inne priorytety, ale kiedy dziecko będzie samoobsługowe to dziewczyna może sobie przypomnieć na co wolno jej sobie pozwolić w tym związku
                      • po-ranna-kawa Re: bier taka z juz odchowanym przychowkiem :) 06.11.20, 11:09
                        heniek.8 napisał:


                        > odkładanie tego w sercu nakazuje ostrożność
                        > jeżeli laska wyrzuciła faceta z domu i chodziła w tym czasie na spacery z innym
                        > to znaczy że jest ona osobą w której repertuarze mieszczą się takie zachowania
                        >
                        > > Dziś tatuś grzecznie oporządza kupki
                        >
                        > a skoro są kupki to dziecko jest na tyle małe że potzrebuje codziennej opieki w
                        > ięc nasza bohaterka na razie może mieć inne priorytety, ale kiedy dziecko będzi
                        > e samoobsługowe to dziewczyna może sobie przypomnieć na co wolno jej sobie pozw
                        > olić w tym związku

                        ? w sensie widywania się z innymi osobami płci przeciwnej? wink
                        • heniek.8 Re: bier taka z juz odchowanym przychowkiem :) 06.11.20, 11:58
                          po-ranna-kawa napisała:

                          >
                          > ? w sensie widywania się z innymi osobami płci przeciwnej? wink


                          W sensie takiego stawiania sprawy:
                          Nie chcesz sprzątać kupek? to pakuj się i wyprowadzaj
                          Co, już przemyslałes sprawę, obiecujesz poprawę? To możesz wrócić

                          To że umawiała się z jakimś facetem to oczywiście nie działa na plus, ale w całej tej sytuacji nie stanowi sedna
                          • po-ranna-kawa Re: bier taka z juz odchowanym przychowkiem :) 06.11.20, 17:10
                            heniek.8 napisał:


                            > W sensie takiego stawiania sprawy:
                            > Nie chcesz sprzątać kupek? to pakuj się i wyprowadzaj
                            > Co, już przemyslałes sprawę, obiecujesz poprawę? To możesz wrócić
                            >
                            > To że umawiała się z jakimś facetem to oczywiście nie działa na plus, ale w ca
                            > łej tej sytuacji nie stanowi sedna

                            smile smile
                            Naprawdę tak to sobie wyobrażasz? Ja inaczej:
                            Np.: Dwoje młodych ludzi, on się wciąż wykręca od "obróbki" dziecka. Ona jest umęczona, wstawaniem w nocy, karmieniem, uspokajaniem, gdy płacze itp.
                            - Ona: hej, skarbie, musimy jakoś te obowiązki podzielić, bo nie daję rady.
                            - On: kurczę ja się nie budzę, gdy on płacze, a tych kup to wcale nie umiem wycierać.
                            - Ona: Nie wiem, jak, ale musimy coś z tym zrobić. Chyba nie chcesz, żebym się wykończyła, bo co wtedy sam zrobisz, skoro nawet pieluchy nie umiesz zmienić? Nie wiem, czy jakaś laska będzie cię chciała z takim wrzeszczącym i obsranym dzieckiem
                            - On: Jezu aż się boję pomyśleć. Ja w ogóle nie wiem, czy bym bez ciebie przeżył. Przecież wiesz, jak cię kocham, jak kocham to wrzeszczące coś
                            - Ona: Ja ciebie też kocham... patrz zasnął... jakidziś łaskawy,... sprawdźmy czy nie zapomnieliśmy, co mogą robić ludzie, gdy dziecko śpi smile (uprawiają seks).
                            (pół gdziny później, dziecko zaczyna płakać)
                            - on: Boże, długo nie pospał.
                            - Ona: masz szansę sie teraz wykazać, bo czuję, że kupę zrobił (ze śmiechem wykopuje go z łóżka).
                            - On: A gdybym obiecał, że tak się podzielimy, że ty będziesz te kupy obsługiwać, a ja za to będę cię 2 godziny dziennie głaskał po piersiach?
                            - Ona: Spadaj. Głaskać to i tak powinieneś... jak ci pozwolę... chodź ci pokaże, jak się tę pieluchę zmienia...
                            - On: jasne
                            - Ona: wcale nie patrzysz...
                            - Ona: wolę patrzeć na ciebie...
                            - Ona: (zakłada szlafrok) kurtyna w dół (śmieję się) radzę się nie rozpraszać i patrzeć, bo postanowłam, że musi być jakaś sprawiedliwość. Zrozum, naprawdę muszę chociaż raz na jakiś czas odpocząć, oderwać się. Jutro wieczorem ty zostajesz z małym, a ja idę do Kaśki na plotki.Jak się nie sprawdzisz, to zostaniesz wysłany na przymusowy urlop szkoleniowy.

                            (następnego dnia wieczorem ona idzie do koleżanki, gdy wraca w nocy, dziecko jest głodne, zasikane)
                            - On: uff, dobrze, że przyszłaś. Co tak późno? Nic nie mogłem zrobić, bo on wciąż wyje...

                            (następnego dnia rano)
                            - On (wchodząc pod prysznic do niej): umyjesz mi placy (śmiech)
                            - Ona: Ha, ha, odzywka jak z flimu z lat 90tych. Gdyby jakiś inny facet mi taki tekst wrzucił, to raczej wyleciałby z łazienki...Jasne, że umyję szczególnie, że musisz być czysty, bo jedziesz na urlop szkoleniowy (śmiech). Idź do swojej siostry, matki, jakiejś koleżanki albo wynajmij jakąś pielęgniarkę... odwróć się tu teź ci umyje... nie wiem, jak to chcesz zrobić, ale uważam, że nie mamy innego wyjścia, bo inaczej się będziemy kłócić, a w końcu znienawidzimy. Zamiast się cieszyć, że mamy dziecko. Wrócisz, jak staniesz się ojcem
                            On: Poważnie mówisz?
                            Ona: Poważnie. Jak nie zrobimy terapii szkokowej, to już na zawsze zostanie tak jak jest. Ja będę się tu na czworaka nosem podpierać, a ty będziesz patrzył i komentował, że mam fajny tyłek. Nie zgadzam się.

                            itd. w tym stylu
                            Przepraszam za nieudolność "literacką". Nie mam w tym kierunku zdolnosci. Wszystko jest fikcją. Chodziło mi o pokazanie, że takie sprawy nie muszą się rozgrywać w takim duchu, jaki sugerujesz.A związek nie powinien być (niezawsze jest) jakimś polem bitwy, rywalizacji, szukaniu i zapmietywaniu uraz, unoszeniu się "honorem", żeby zachowac pozycję itp.





      • ga77-77 Re: bier taka z juz odchowanym przychowkiem 04.11.20, 11:28
        obrotowy napisał:

        > bier taka z juz odchowanym przychowkiem
        >
        > zapewniam, ze dla mezczyzny babranie sie w pieluchach - to zadna rozkosz.

        Ja go nawet rozumiem. 38 lat to już facet gotowy na uroki ojcostwa (a nie jest jeszcze tak wypalony pod tym względem jak ja), a jeśli nie może mieć swojego (czyli totalna bezpłodność, taka że nawet pobranie plemników bezpośrednio z jąder g... da), to żadne nie da mu większego poczucia/złudzenia* że to dziecko będzie jego (w jakimś przynajmniej stopniu, bo jeśli biologiczny ojciec się nie upomni, grupa krwi ta sama, a podobieństwo całkiem duże, to w takiej sytuacji niektórzy aż do końca nie uświadamiają potomkowi, że tatuś który go wychował nie jest w rzeczywistości jego biologicznym ojcem). Tymczasem odchowane od początku będzie miało świadomość że to nie jego ojciec tylko "wujek"/ facet mamy czy co tam (i to w zależności od sytuacji i uczuć do biologicznego ojca niekoniecznie chciany u boku matki).


        *) niepotrzebne skreślić
      • stasi1 Re: bier taka z juz odchowanym przychowkiem 06.11.20, 09:26
        Byłem dochodzącym tatusiem ale samo przewinięcie dziecka nie stwarzało mi problemów. Oczywiście gdy byłem sam, jak z jego mamą to raczej ona to robiła bo miała większą wprawę. Może gdyby postawiła warunek że mam zdobyc tą wprawę było by inaczej? Kiedyś jak dziecko miało 2(a może 3?) lata zostałem sam na parkingu z dzieckiem na nocniku(tuż przy wejściu do Tesco). Problem był taki że miałem tylko jedną chusteczkę a pupa cała była brudna, nie wiem jak on to zrobił. Ale uporaliśmy się
      • 999karolina Re: Kobietę w ciąży 06.11.20, 23:24
        Dobry pomysł smile Najwieksza sznasa na udane polowanie jest wtedy, gdzy się idzie tam, gdzie jest dużo zwierzyny, a na grzyby najlepiej iść do lasu.
        Tylko jako kto facet w tej poczekalni by występował ? smile
        • obrotowy ee tam... 06.11.20, 23:52
          999karolina napisała:

          a na grzyby najlepiej iść do lasu.



          ee... tam.

          gdy jade z Piotrkowa do Kielc - to w polowie drogi staje na parkingu i najlepszych grzybow,
          oraz jagod - mam w brod.

          po przystepnych cenach.

          jest tylko jeden maly problem.
          one sa po drugiej stronie drogi - wiec musze DWA RAZY zawrocic smile
          • 999karolina Re: ee tam... 07.11.20, 00:15
            smile To prawda.
            Ale są tacy, którzy lubią sami zbierać.
            Na tej zasadzie to można facetowi, który szuka kobiety, zapropnować proste rozwiązanie typu telefon z ulotki zza wycieraczki lub zatrzymanie się na trasie Piotrków - Kielce nie przy pani, ze słoikami pełnymi jagód lecz przy pani w krotkiej spodnicy i w bialych kozakach na wysokim obcasie.
            Nie zawsze o to mu chodz wink
            • ga77-77 Re: ee tam... 07.11.20, 08:57
              999karolina napisała:

              > smile To prawda.
              > Ale są tacy, którzy lubią sami zbierać.
              > Na tej zasadzie to można facetowi, który szuka kobiety, zapropnować proste rozw
              > iązanie typu telefon z ulotki zza wycieraczki lub zatrzymanie się na trasie Pi
              > otrków - Kielce nie przy pani, ze słoikami pełnymi jagód lecz przy pani w krotk
              > iej spodnicy i w bialych kozakach na wysokim obcasie.
              > Nie zawsze o to mu chodz wink

              Aż czekałem kiedy rozmowa przejdzie od runa leśnego (grzybów) do ssaków leśnych wink

              Ale nie da się zaprzeczyć, że gość uczciwie podchodzi do sprawy i chce mieć własną rodzinę na ile to tylko możliwe. Ja mu życzę powodzenia.
              • gwen75 Re: ee tam... 09.11.20, 17:44
                ga77-77 napisał(a):

                > Ale nie da się zaprzeczyć, że gość uczciwie podchodzi do sprawy

                Nie wiem czy tak uczciwie. Może liczy na to, że kobieta w trudnej sytuacji znacząco obniży swoje wymagania i będzie łatwa do zdobycia wink
                • ga77-77 Re: ee tam... 09.11.20, 20:14
                  gwen75 napisał:

                  > ga77-77 napisał(a):
                  > Może liczy na to, że kobieta w trudnej sytuacji znac
                  > ząco obniży swoje wymagania i będzie łatwa do zdobycia wink

                  Twoja interpretacja też może być słuszna (czyli może chodzić o upieczenie dwóch pieczeni na jednym ogniu: jednoczesne załatwienie dziecka na takim etapie by stał się dla niego jedynym znanym tatusiem i złapanie jego mamusi, która w innym wypadku może byłaby mu mniej przychylna).
    • searam Re: Kobietę w ciąży 14.11.20, 22:40
      Polubilem ten pomysl. Np: Kobieta ktora wybrales jest w ciazy z czarnoskorym...Poczulbys jak to jest...wink
      I odczulbys ta frajde jaka mial czarnoskory realizator twoich marzen, kiedy ja zapladnial...
      Moze byc bialoskory...I ty nadal chcesz z tym zyc i za to placic..?
      • po-ranna-kawa Re: Kobietę w ciąży 15.11.20, 03:09
        searam napisał:

        > Polubilem ten pomysl. Np: Kobieta ktora wybrales jest w ciazy z czarnoskorym..
        > .Poczulbys jak to jest...wink
        > I odczulbys ta frajde jaka mial czarnoskory realizator twoich marzen, kiedy ja
        > zapladnial...
        > Moze byc bialoskory...I ty nadal chcesz z tym zyc i za to placic..?

        Searam, rozumiem że kobieta warta uwagi powinna być dziewicą? Żeby nie było, że jakis facet wczesniej miał z nią frajdę?
        Poza tym ludzie czasem chcą wychowywać dzieci, zalożyć rodzinę, a np. są bezplodni.
        A co jak komuś się bardzo spodoba kobieta z dzieckiem?
        I o co chodzi z tym płaceniem? Na coś trzeba pieniądze wydawać.

        • searam Re: Kobietę w ciąży 18.11.20, 20:30
          po-ranna-kawa napisała:

          > Searam, rozumiem że kobieta warta uwagi powinna być dziewicą? Żeby nie było, że
          > jakis facet wczesniej miał z nią frajdę?
          > Poza tym ludzie czasem chcą wychowywać dzieci, zalożyć rodzinę, a np. są bezplo
          > dni.
          > A co jak komuś się bardzo spodoba kobieta z dzieckiem?
          > I o co chodzi z tym płaceniem? Na coś trzeba pieniądze wydawać.

          Ten topic nie jest o dziewicy, a wprost przeciwnie..smile Ale temat jest wazki, bo porusza go facet bezplodny i zapewne nie impotent. Osobnik nie majacy wyobrazni o skutkach osobistych,prawnych i spolecznych tego w co zamierza wejsc.
          Kobieta (ladna) z dzieckiem moze sie spodobac.ale na jedna noc..Gora dwie.
          Pieniedzy prawdziwy mezczyzna nie moze wydawac na czyjegos bekarta.
          Na swoje jest jak najbardziej wskazane.smile
          • gyubalw Re: Kobietę w ciąży 18.11.20, 21:17
            > Pieniedzy prawdziwy mezczyzna nie moze wydawac na czyjegos bekarta.

            Nie może, bo co ?
            Bo ty masz takie kaprycho ?
            A kim ty jesteś, samozwańcze arbitrze moralności, że próbujesz dyktować innym, co kto może, a czego nie ?
            • searam Re: Kobietę w ciąży 18.11.20, 23:35
              gyubalw napisał:

              > > Pieniedzy prawdziwy mezczyzna nie moze wydawac na czyjegos bekarta.
              >
              > Nie może, bo co ?
              > Bo ty masz takie kaprycho ?
              > A kim ty jesteś, samozwańcze arbitrze moralności, że próbujesz dyktować innym,
              > co kto może, a czego nie ?
              Trzy histeryczne pytania , tylko po co..?
              Odpowiedz jest w odnosnych statystykach.
              • gyubalw Re: Kobietę w ciąży 19.11.20, 19:22
                Nie dziwi mnie, że niczego nie zrozumiałeś, bo od dawna prezentujesz pogardliwy stosunek do kobiet, a teraz okazało sie że również do ich dzieci. Jakby mało było, że nie mają ojca, to jeszcze obrażasz je nazywając bękartami.

                Nie łudzę się, że i z tego posta cokolwiek do ciebie trafi, ponad to, że za każdym razem kiedy użyjesz tu słowa 'bękart' na określenie dziecka bez ojca, usłyszysz ode mnie kim jesteś i z którego rynsztoka wypełzłeś

                • searam Re: Kobietę w ciąży 24.11.20, 21:29
                  gyubalw napisał:

                  > Nie dziwi mnie, że niczego nie zrozumiałeś, bo od dawna prezentujesz pogardliwy
                  > stosunek do kobiet, a teraz okazało sie że również do ich dzieci. Jakby mało b
                  > yło, że nie mają ojca, to jeszcze obrażasz je nazywając bękartami.
                  >
                  > Nie łudzę się, że i z tego posta cokolwiek do ciebie trafi, ponad to, że za każ
                  > dym razem kiedy użyjesz tu słowa 'bękart' na określenie dziecka bez ojca, usłys
                  > zysz ode mnie kim jesteś i z którego rynsztoka wypełzłeś
                  >
                  Etymologia slow "bekart", czy "kurwa" nie nastrecza trudnosci w dotarciu do zrodla oraz sedna.
                  Martwic moze zniewiesciala argumentacja autora.Widzac wokol osobnikow ubranych w rurki i z torebkami, oraz ostrzyzonymi "na pletwe" i malowanymi paznokciami chyba stanowi jego dopelnienie..wink
                  • gyubalw Re: Kobietę w ciąży 24.11.20, 21:48
                    Krótko i na temat, byś się nie pogubił.

                    Możesz latać w rurkach, płetwach i z torebkami od bladego świtu, nie rzutuje mi to.

                    Ile razy jednak napiszesz o dziecku bez ojca 'bękart', ja o tobie i twoich obu szarych napiszę jeszcze konkretniej i żadna etymologia ci tego nie osłodzi
                    • gyubalw Re: Kobietę w ciąży 24.11.20, 22:09
                      By nie rzucać cię na pastwę lingwistycznych męczarni, rzucę ci trochę światła na rozwikłanie tej monstrualnej zagadki. Otóż zamiast pisać 'bękart', o dziecku bez ojca można napisać: 'dziecko bez ojca'
                      • searam Re: Kobietę w ciąży 24.11.20, 22:20
                        gyubalw napisał:

                        > By nie rzucać cię na pastwę lingwistycznych męczarni, rzucę ci trochę światła n
                        > a rozwikłanie tej monstrualnej zagadki. Otóż zamiast pisać 'bękart', o dziecku
                        > bez ojca można napisać: 'dziecko bez ojca'
                        Bekart,bajstruk,bastard...plus miliony sowieckich biezpriziornych...
                        Wroc do tematu, gdy przeplyniesz Zatoke Gdanska, albo wokol sopockiego molo czy Jezioro Sniardwy.
                        Zamiast sciemniac po prostu zaadoptuj jedno "dziecko bez ojca" ..smile


                      • obrotowy mozne - tyle, ze to falsz. 25.11.20, 06:41
                        gyubalw napisał:

                        Otóż zamiast pisać 'bękart',

                        o dziecku bez ojca można napisać: 'dziecko bez ojca'


                        mozna i tak i tak.

                        tyle ze slowo 'bękart' - deprecjonuje to dziecko i jego matke.

                        a okreslenie 'dziecko bez ojca' jest nieprawdziwe, bo to dziecko biologicznego ojca to ma,

                        PILNIE potrzebne jest tu nowe, neutralne moralnie, le prawdziwe okreslenie.


                        PS.: pamietam: z historii.
                        jezeli matka nie wiedziala, kto jest ojcem jej dziecka (lub nie nie chciala jego nazwiska podac)

                        dawnej wpisywano w metryce urodzenia - "ojciec nieznany"
                        a
                        poniewaz potem takie dzieci czuly sie ponizone - zrezygnowano z prawdy i zaczeto wpisywac lipne nazwiska

                        np. "Jan Kowalski"
                          • po-ranna-kawa Re: mozne - tyle, ze to falsz. 26.11.20, 00:45
                            Schodzicie poniżej dna.
                            Po pierwsze - dziecko zawsze ma jakiegoś ojca. Czasem matka nie wie/nie jest pewne/nie chce powiedzieć, kto jest ojcem. A po drugie, jakie to ma znaczenie? Dziecko jest dzieckiem. Nie jego wina czy zasługa, jak zostało poczęte, czy "współtwórcą" jest mąż matki, czy też ktoś inny. Nazwyanie dziecka bękartem jest przejawem jakiegoś skrajnego kołtuństwa. Wielu (wg. statystyk ok. 10%) ojców przeświadczonych, że są biologicznymi ojcami w rzeczywistosci nimi nie jest. Wielu mężczyzn świadomie jest faktycznie ojcami dzieci, których biologicznymi ojcami nie są. Wielu mężczyzn wiąże się z kobietami, które mają dzieci i wychowuje te dzieci jak swoje.
                            Ale jest też wielu ojców biologicznych, którzy po rozstaniu z matką swojego dziecka, robią wszystko, by wykręcić się od wzięcia odpowiedzialności (tak, także materialnej) za swoje dziecko (dzieci). I to jest trudne do zrozumienia i zaakceptowania.
                            • gwen75 Re: mozne - tyle, ze to falsz. 26.11.20, 14:49
                              po-ranna-kawa napisała:

                              > Schodzicie poniżej dna.
                              > Po pierwsze - dziecko zawsze ma jakiegoś ojca. Czasem matka nie wie/nie jest pe
                              > wne/nie chce powiedzieć, kto jest ojcem. A po drugie, jakie to ma znaczenie? Dz
                              > iecko jest dzieckiem. Nie jego wina czy zasługa, jak zostało poczęte, czy "wspó
                              > łtwórcą" jest mąż matki, czy też ktoś inny. Nazwyanie dziecka bękartem jest prz
                              > ejawem jakiegoś skrajnego kołtuństwa. Wielu (wg. statystyk ok. 10%) ojców prześ
                              > wiadczonych, że są biologicznymi ojcami w rzeczywistosci nimi nie jest. Wielu m
                              > ężczyzn świadomie jest faktycznie ojcami dzieci, których biologicznymi ojcami n
                              > ie są. Wielu mężczyzn wiąże się z kobietami, które mają dzieci i wychowuje te
                              > dzieci jak swoje.

                              Bardzo mądrze napisane.

                              > Ale jest też wielu ojców biologicznych, którzy po rozstaniu z matką swojego dzi
                              > ecka, robią wszystko, by wykręcić się od wzięcia odpowiedzialności (tak, także
                              > materialnej) za swoje dziecko (dzieci). I to jest trudne do zrozumienia i zaakc
                              > eptowania
                              .

                              Często jest tak, że to właśnie matka próbuje ograniczyć ojcu kontakt z jego dzieckiem. Traktuje dziecko jako kartę przetargową w ich konflikcie. "Nie kochasz mnie? To zabiorę ci dziecko!". Nastawia dziecko przeciwko ojcu. W końcu ojciec traci emocjonalną więź ze swoim dzieckiem. A taka emocjonalna więź to jest najlepsza motywacja do tego, aby troszczyć się o swoje dziecko i łożyć na nie. Dba się o to, co się kocha. Jak matka zabiera mężczyźnie dziecko, on traci główną motywację, aby o nie dbać. A potem następuje już dalszy ciąg wzajemnych akcji odwetowych. "Zabrała mi dziecko i już nie zobaczy ani grosza ode mnie. Nie będę robił z siebie frajera".
                              • po-ranna-kawa Re: mozne - tyle, ze to falsz. 26.11.20, 22:06
                                gwen75 napisał:


                                > Często jest tak, że to właśnie matka próbuje ograniczyć ojcu kontakt z jego dzi
                                > eckiem. Traktuje dziecko jako kartę przetargową w ich konflikcie. "Nie kochasz
                                > mnie? To zabiorę ci dziecko!". Nastawia dziecko przeciwko ojcu. W końcu ojciec
                                > traci emocjonalną więź ze swoim dzieckiem. A taka emocjonalna więź to jest najl
                                > epsza motywacja do tego, aby troszczyć się o swoje dziecko i łożyć na nie. Dba
                                > się o to, co się kocha. Jak matka zabiera mężczyźnie dziecko, on traci główną m
                                > otywację, aby o nie dbać. A potem następuje już dalszy ciąg wzajemnych akcji od
                                > wetowych. "Zabrała mi dziecko i już nie zobaczy ani grosza ode mnie. Nie będę r
                                > obił z siebie frajera".

                                Gwen, nie chrzań, jasne że takie przypadki sie zdarzają i są godne napiętnowania, powinny wzbudzac sprzeciw , nie wolno ich pomijać itp. Ale problemem powszechnym, najczęstszym są tatusiowie, którzy robia wszystko, żeby uwolnic się od swoich dzieci, szukaja pretekstów, żeby nie płaić, nie zajmowac sie dziećmi, bo są przekonani, że 500 zł to wystarczająca kwota, jaką dają miesięcznie. Co to znaczy "nie będę z siebie robil frajera", bo mi byla żona robi na złość? To, kurwa, kup dziecku kurs językowy, rower, laptopa, zapłać za fajne wakcje, a najlpepiej zabierz go na narty, wycieczke w góry, czy żagłówkę, a nie szukaj wykrętów.
                                • gyubalw Re: mozne - tyle, ze to falsz. 26.11.20, 22:19
                                  > To, kurwa, kup dziecku kurs językowy, rower, laptopa, zapłać za fajne wakcje,

                                  Łuch! Pierwszy raz widzę, taką erupcję emocji w wykonaniu stonowanej i dyplomatycznej niemal zawsze Kawy wink

                                  Po prawdzie, to zgadzam się z Wami obojgiem. Podzielam pogląd, że zdecydowanie częściej nawalają tatusiowie, ale ich nawalanie skutecznie równoważone jest przez sądy, które jednoznacznie, bezkrytycznie i zdecydowanie - wybaczcie wyszukaną metaforę - przeciągają wajchę na stronę mamuś.

                                  W efekcie mamusia ma może na co dzień pod górę, ale facet (zakładam, że w miarę normalny, a nie jakiś patol) zostaje z mniej lub bardziej pozbawiony kontaktu z dzieckiem i gryzie tynk z bezsilności

                                  Jeśli ktoś pamięta film Tato, to wie, co mam na myśli
                                  • po-ranna-kawa Re: mozne - tyle, ze to falsz. 26.11.20, 23:45
                                    gyubalw napisał:


                                    > W efekcie mamusia ma może na co dzień pod górę, ale facet (zakładam, że w miarę
                                    > normalny, a nie jakiś patol) zostaje z mniej lub bardziej pozbawiony kontaktu
                                    > z dzieckiem i gryzie tynk z bezsilności
                                    >
                                    > Jeśli ktoś pamięta film Tato, to wie, co mam na myśli

                                    Faktycznie trochę mnie emocjonalnie ponisło. Prywatnie, na własny uzytek, klnę jak szewc, ale na zewnątrz staram się pohamowywać wink Przepraszam.

                                    Jak wspomniałam wczesniej, nie mam zamiaru nikogo przekonywać, że kobiety są zawsze fair, że czasem nie wykorzystują kruczków prawnych i faktu sfeminizowania składów sądów rodzinnych itp. Bywają też kompletnie patologiczne zachowania.
                                    Ale nie oszukujmy się - ich proceder jest możliwy głównie dlatego, że jednak znaczna grupa byłych mężów/partnerów jest skłonna do karkołomnych zabiegów, żeby unikać odpowiedzialności za swoje dzieci. Naprawde są faceci sklonni np. zrezygnować z dobrej pracy, żeby na złość byłej partnerce nie mieć oficjalnych dochodów. Klepią biedę, pracują na stanowiskach poniżej swoich możliwośc albo na czarno tylko dlatego, żeby "ukarać" byłą partnerkę i nie płacić na dzieci. Nie mówę już o skrajnie patologicznych sytuacjach gości, którzy wolą iść do więzienia niż zaplacić choćby 500 zł miesięcznie. Dlaczego? Bo jakaś urażona ambicja, przeświadczenie, że "przeciez ta kurwa sobie za moje pieniądze chodzi do fryzjera, żeby podrywac facetów" itp. A ilu mężczyzn jest przekonanych, że 500 czy 1000 zł na dziecko to jest od cholery pieniędzy?.
                                    To jest chore. A najgorzej jest wtedy, gdy była partnerka związe się z jakims facetem, bo "ona się łajdaczy, a ja mam placić?".
                                    Jestem przekonana, że gdyby unikanie brania współodpowiedzialności za dzieci nie były tak częste, to i sądy postepowalyby inaczej.
                                    Znasz jakiegoś ojca, który w czasie rozwodu zgodził się na alimenty powiedzmy 1000 zł na dziecko, a później, powiedzmy po 10 latach od ozwodu , powiedział: słuchaj, była żono, minęlo tyle czasu, była inflacja, ten 1000 zl to dziś faktycznie już jest 600 zł, w dodatku dzieci urosły, są nastolatkami, mają znacznie większe potrzeby, trzeba im kupować doższe ciuchy, rower, komputer, telefon, narty, zadbać o edukację, zapłacić za obóz we Włoszech, więc będę ci płacił więcej, bo chcę, żeby mialy takie same warunki jak ich rówieśnicy? To bardzo rzadka sytuacja. Z reguły tatuś - nawet jeśli w miarę systematycznie płaci tyle, ile przed laty zasądził sąd - to nie bardzo jest skory do dobrowolnego rewaloryzowania tych świadczeń. Jeśli cos dołoży "górką" to na zasadzie: zobaczcie jaki jestem wspanialomyślny, kupilem tablet albo dołyżyłem się do wakacji, więc dziękujcie.

                                    Szkoda gadać.
                                    Ja akurat nie mam takich problemów, bo stać mnie na wyskoki standard, nie muszę o nic prosić, co sprawia że były mąż musi się wysilić, żeby zwróić na siebie uwagę, ale - wierz mi - że wiele kobiet jest w bardzo trudnej sytuacji.
                                    Każda normalna kobieta chce, by jej dzieci mialy dobry kontakt z ojcem, bo zdaje sobie sprawę, że ojciec jest ważną osoba w życiu dziecka.
                                • gwen75 Re: mozne - tyle, ze to falsz. 26.11.20, 23:39
                                  po-ranna-kawa napisała:

                                  > Ale problemem powszechnym, najczęstszym są tatusiowie

                                  Uwierzyłbym w to, gdyby nie fakt, że wiele kobiet manipulację ma we krwi (np. używanie dziecka to własnych rozgrywek, zajście w ciążę wbrew woli faceta).


                                  > To, ku
                                  > rwa, kup dziecku kurs językowy, rower, laptopa, zapłać za fajne wakcje, a najl
                                  > pepiej zabierz go na narty, wycieczke w góry, czy żagłówkę, a nie szukaj wykrę
                                  > tów.

                                  Zabrzmiało dość personalnie. Tak więc wyjaśniam: nie mam dzieci.
                                  I powtórzę: ojców nie wolno pozbawiać kontaktów z dziećmi. Nie wolno im tego utrudniać. Należy dbać o to, aby ich emocjonalna więź z dziećmi rozwijała się bez żadnych przeszkód.
                                  • po-ranna-kawa Re: mozne - tyle, ze to falsz. 27.11.20, 00:18
                                    gwen75 napisał:


                                    > Zabrzmiało dość personalnie. Tak więc wyjaśniam: nie mam dzieci.
                                    > I powtórzę: ojców nie wolno pozbawiać kontaktów z dziećmi. Nie wolno im tego ut
                                    > rudniać. Należy dbać o to, aby ich emocjonalna więź z dziećmi rozwijała się bez
                                    > żadnych przeszkód.

                                    Jeśli faktycznie tak zabrzmialo, to wbrew moim intencjom. Nie pisalem do ciebie, lecz "tak w ogóle". Pewnie, że ojców nie wolno pozbawiać (lub utrudniać im) kontaktow z dziećmi. To skrajna głupota. Gwarantuję, że większość matek tego nie robi, a wręcz zabiega o to, żeby dzieci mialy dobry kontak z ojcem. Ale chyba czerpiesz wiedzę o zyciu z filmów opisujacych jakieś wyjątkowe sytuacje.
                                    Jaki jest efekt nieograniczania kontaktu dzieci z ojcem, jeśli ojcieć np. jest w tym czasie kompletnie pijany albo przeznacza spotkania z dziećmi na wypytywaniu, czy matka nie spotyka się z jakims mężczyzną, czy kupila sobie ostanio nowe buty albo na przekonywaniu dzieci, że matka jest złą kobietą, bo nie rozumiała tatusia?
                                    Emocjonalna więź powinna się rozwijac bez żadnych przeszkód, ale dotyczy to obu stron.
                                    Nie twierdzę, że kobiety zawsze są bez winy. Często z obu stron emocje biorą górę. Ale z moich obserwacji wynika, że kobiety częściej podchodzą do problemu z rozsądkiem i z dystansem. Zależy im na dobrych stosunkach dzieci z ojcem.
                                    Znam co najmniej kilkanaście rozwiedzionych małzeństw. We wszystkich ojciec nie byl sklonny wziąć odpowiedzialności za dzieci - w sensie powiedzieć: ja się nimi zajmę, będę wychowywał, zaprowadzał do szkoly, zapeniał obiady i kolacje. wysluchiwal codzinnych problemów, użerał się, dbal o zdrowie, lekcje itp. W kazdym przypadku ojciec jest na odległość. Jest kwestia, czy zajmie się dziećmi raz na jaiś czas, czy zabierze na wakacje, czy będzie mial czas wysluchać, sprobować zmierzyć się na serio (a nie na zasadzie: popelnialaś błedy wychowawcze) problemami wychowawczymi itp.
                                    • gwen75 Re: mozne - tyle, ze to falsz. 27.11.20, 00:54
                                      po-ranna-kawa napisała:

                                      > Ale chyba czerpiesz wiedzę o zyciu z filmów opisujacych jakieś wyjątkowe sytuacje.

                                      Nieładnie jest tak dyskredytować swojego rozmówcę wink
                                      Nie piszę więcej, bo wiem, że fajną kobietą jesteś i bardzo lubię Cię czytać - i nie chcę, abyś się denerwowała przeze mnie wink
                                      • po-ranna-kawa Re: mozne - tyle, ze to falsz. 27.11.20, 09:45
                                        gwen75 napisał:

                                        > Nie piszę więcej, bo wiem, że fajną kobietą jesteś i bardzo lubię Cię czytać -
                                        > i nie chcę, abyś się denerwowała przeze mnie wink

                                        Nie przejmuj się, w dzisiejszych czasach nawet dobrze, jak cos człowieka zdenerwuje wink
                                    • kevinjohnmalcolm Re: mozne - tyle, ze to falsz. 27.11.20, 01:20
                                      po-ranna-kawa napisała:
                                      > Gwarantuję, że większość matek tego nie robi, a wręcz zabiega o to,
                                      > żeby dzieci mialy dobry kontak z ojcem. Ale chyba czerpiesz wiedzę
                                      > o zyciu z filmów opisujacych jakieś wyjątkowe sytuacje.

                                      Ja tam czerpię wiedzę obserwując moje otoczenie i niestety przypadki gdy matka robi wszystko co legalne i nielegalne, żeby tylko uniemożliwić ojcu zbiżenie się do dzieci są częste. Znam tak chore sytuacje, że nóż w kieszeni się otwiera. Osobiście nie spotkałem przypadku żeby ojciec uniemożliwiał zobaczenie dzieci matce (mam na mysli całkowicie polskie rodziny, pomijam porwania do innych krajów, ojców z innych kultur, itd.). Tymczasem takie działania ze strony matek są wręcz powszechne.



                                      > Znam co najmniej kilkanaście rozwiedzionych małzeństw.
                                      > We wszystkich ojciec nie byl sklonny wziąć odpowiedzialności za dzieci

                                      A ja znam przypadek, gdy matka nie była skłonna wziąć odpowiedzialności za dzieci. Mało tego - na głos przed sądem mówiła że dzieci jej nie interesują. Sąd i tak przyznał opiekę matce...


                                      Kawo, rozmowa "bo u was biją Murzynów" donikąd nie prowadzi. Zarówno ojcowie jak i matki to ludzie i zdarzają się różni, lepsi i gorsi i czepianie się jednej grupy, a ignorowanie poczynań drugiej nic dobrego nie przyniesie. Postawa "to ojcowie porzucają rodziny, to wszystko wina facetów" doprowadziła do totalnej patologii w polskim sądownictwie rodzinnym. Padają tak ekstremalne wyroki, że siekiera się sama ostrzy.
                                      • po-ranna-kawa Re: mozne - tyle, ze to falsz. 27.11.20, 09:44
                                        kevinjohnmalcolm napisał:

                                        > A ja znam przypadek, gdy matka nie była skłonna wziąć odpowiedzialności za dzie
                                        > ci.

                                        Na co najmniej kilkanaście znajomych rozwiedzionych par wink

                                        >
                                        > Kawo, rozmowa "bo u was biją Murzynów" donikąd nie prowadzi. Zarówno ojcowie j
                                        > ak i matki to ludzie i zdarzają się różni, lepsi i gorsi i czepianie się jednej
                                        > grupy, a ignorowanie poczynań drugiej nic dobrego nie przyniesie. Postawa "to
                                        > ojcowie porzucają rodziny, to wszystko wina facetów" doprowadziła do totalnej
                                        > patologii w polskim sądownictwie rodzinnym. Padają tak ekstremalne wyroki, że
                                        > siekiera się sama ostrzy.

                                        Ale precież ja jestem daleka od takiej postawy. Za każdym razem podkreślam, że kobiety też miewają skłonność do nadużywania prawa i obyczaju
                            • baenzai Re: mozne - tyle, ze to falsz. 26.11.20, 20:02
                              po-ranna-kawa napisała:

                              > Wielu (wg. statystyk ok. 10%) ojców prześ
                              > wiadczonych, że są biologicznymi ojcami w rzeczywistosci nimi nie jest.

                              Według większości badań jest to ok. 1%.

                              Liczba 10% byłaby mało prawdopodobna nawet gdyby zdecydowana większość kobiet się puszczała. Załóżmy, że zdradza co druga a dodatkowo 50% z tych zdradzających olewa antykoncepcję (pierwszą liczbę pewnie zawyżyłem, drugą zaniżyłem). Zostaje 25% kobiet, z czego część latami jedzie na przerywanym/kalendarzyku i żadnej ciąży nie ma, część jest bezpłodna, część ma bezpłodnych kochanków.

                              No i pamiętajmy jeszcze o jednym. Żeby facet dał sobie wmówić, że to jest jego dziecko muszą wystąpić co najmniej dwa warunki:
                              - musiał skończyć w babce mniej więcej w tym samym czasie co kochanek
                              - dziecko nie może się jakoś znacząco od niego różnić

                              Innymi słowy jak jesteś brunetem i pukasz jakąś czarnulkę w gumie a po 9 miesiącach rodzi się mały rudzielec to z reguły zaczynasz coś podejrzewać. wink

                              Także liczbę 10% można włożyć między bajki.
                        • gyubalw Re: mozne - tyle, ze to falsz. 25.11.20, 13:33
                          > okreslenie 'dziecko bez ojca' jest nieprawdziwe, bo to dziecko biologicznego ojca to ma

                          Nie jest nieprawdziwe, bo nie brzmiało 'dziecko bez biologicznego ojca', tylko 'dziecko bez ojca'.

                          Nie mówiąc o tym, że określenie 'dziecko bez biologicznego ojca' nie ma sensu, bo biologiczny ojciec jest zawsze (nawet przy dziecku z próbówki jako dawca plemników)
          • po-ranna-kawa Re: Kobietę w ciąży 19.11.20, 20:27
            searam napisał:

            > Ten topic nie jest o dziewicy, a wprost przeciwnie..smile Ale temat jest wazki, bo
            > porusza go facet bezplodny i zapewne nie impotent. Osobnik nie majacy wyobrazn
            > i o skutkach osobistych,prawnych i spolecznych tego w co zamierza wejsc.
            > Kobieta (ladna) z dzieckiem moze sie spodobac.ale na jedna noc..Gora dwie.
            > Pieniedzy prawdziwy mezczyzna nie moze wydawac na czyjegos bekarta.
            > Na swoje jest jak najbardziej wskazane.smile


            No to jakie ma wyjście bezpłodny mężczyzna, który che zalożyc rodzinę, wychowywać dzieci itp.? Żadnych? Przecież jest dużo takich rodzin. Ja mam w dalszej rodzinie dobry przykład. kilkanascie lat temu moja kuzynka (samotna matka z 2-letnim wowczas dzieckiem) wyszla za mąż za fajnego faceta i dziś tworzą bardzo fajną rodzinę. No ale wg. twojej definicji on nie jest prawdziwym mężczyzną.

            Myślę, że ludzie podobają się sobie (lub nie) bez względu na to, czy mają dzieci.
            Bekart to dawne obraźliwe określenie nieślubnego dziecka, Po pierwsze nie każda samotna matka ma dziecko nieślubne, a po drugie - jakie to maznaczenie?. Prezcież pewnie z e 30% obecnie rodzi się w związkach nieformalnych, czyli bez ślubu.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka