Dodaj do ulubionych

Kobiety z wyższych półek

07.11.20, 09:58
Raczej do facetów. Jak wiadomo w wieku ponad 30 lat wolne osoby to są dość fajne kobiety i raczej tacy mierni faceci. Niestety do nich sam się zaliczam.
I teraz problem. Poznajemy fajną kobietę, wiemy że jest ona zdecydowanie lepsza niż my i co robimy z tym fantem:
Ciągniemy dalej jak długo się da,
Czy też od razu poddajemy się wiedząc że i tak realnie żadnej szansy nie mamy.
Ostatnio poznałem właśnie taką kobietę(wirtualnie chociaż ona sama nie twierdzi że jest z wyższej półki) i niestety chyba jednak doszła do wniosku że jest między nami zbyt duża różnica
Obserwuj wątek
    • heniek.8 Re: Kobiety z wyższych półek 07.11.20, 11:55
      ciągnij dopóki się da
      bez sensu wydaje mi się rozumowanie na zasadzie "za słaby jestem w tym układzie, sam się wycofam zanim mnie rzuci" - to sie nadaje do pracy pod nadzorem psychoanalityka smile
      nawet jak nie wyjdzie to będziesz miał cenną lekcję

      przy okazji, może będziesz wiedział:
      miga mi czasem reklama z hasłem "poznaj 40-latki które wiedzą czego chcą"
      no dobrze, one wiedzą ale ja nie wiem sad
      czego chcą 40-latki?
      • stasi1 Re: Kobiety z wyższych półek 08.11.20, 09:19
        Akurat ja się nigdy nie wycofuje (oczywiście zawsze jestem porzucany). Chociaż jak byłem młody poznałem dziewczynę(wracałem z zajęć na Politechnice więc później twierdziłem że to jedyne co mi przyniosło studiowanie) Joannę. Byliśmy w miarę super kolegami. Mi się bardzo podobała ale nie śmiałem przekroczyć granicy na coś więcej. Bo stracę koleżankę a i tak nie miałem u niej szans na coś więcej. Kiedyś dziewczyny na Sylwestrze stwierdziły że Staś nie może w ogóle przestać rozmawiać z Asią. Ja stwierdziłem że mogę i przez pewien czas uzgodniony, do niej się nie odzywałem, chociaż ona próbowała mnie zagadać
        • heniek.8 Re: Kobiety z wyższych półek 08.11.20, 09:35
          stasi1 napisał:

          > j. Kiedyś dziewczyny na Sylwestrze stwierdziły że Staś nie może w ogóle przesta
          > ć rozmawiać z Asią. Ja stwierdziłem że mogę i przez pewien czas uzgodniony, do
          > niej się nie odzywałem, chociaż ona próbowała mnie zagadać

          "czas uzgodniony" to z kim uzgadniałeś? sam ze sobą?
          czy ja dobrze rozumiem? - jakies randomowe laski zaśmieszkowały że tak sobie rozmawiasz z tą Asią a ty w odpowiedzi na to przestałeś się do niej odzywać?
          [z jej perspektywy jakbyś miał focha]?
          • stasi1 Re: Kobiety z wyższych półek 16.11.20, 10:05
            To nie tak. Stwierdziły że nie mogę przestać z nią rozmawiać. Ja a to że mogę się do niej nie odzywać. Asia też brała udział w ustalaniu tego ile czasu nie będę się do niej odzywał. To było chyba z 15 minut
            • artur5501 Re: Kobiety z wyższych półek 16.11.20, 12:38
              stasi1 napisał:

              > To nie tak. Stwierdziły że nie mogę przestać z nią rozmawiać. Ja a to że mogę s
              > ię do niej nie odzywać. Asia też brała udział w ustalaniu tego ile czasu nie bę
              > dę się do niej odzywał. To było chyba z 15 minut


              Jizz, aż ciężko to czytać. Minęło pewnie ze 20 lat a ty wciąż żyjesz takimi wspomnieniami, że kiedyś z jakąś laską miałeś dobry kontakt? I w co drugim mailu podkreślasz, że była o ciebie zazdrosna smile smile.
    • obrotowy dobrze wpis zaczales... 07.11.20, 15:42
      ale zle go skonczyles.

      istotnie, na rynku jest wiele fajnych kobiet. 30+ - ktore nie znalazly sobie wystarczajaco fajnych facetow.

      i sie tym nie przejmujesz, tylko cieszysz, bo polowa z nich , te ktore nie chca byc same,

      obnizaja wymagania i biora sobie tych "miernych"

      i na to licz.

      rezultat koncowy jest taki, ze masz w domu fajna kobiete - od ktorej czasami uslyszysz,

      ze wyszla za maz za idiote - ktory nie jest jej wart...

      ale to trzeba wliczyc "w koszty" smile
      • po-ranna-kawa Re: dobrze wpis zaczales... 08.11.20, 02:37
        obrotowy napisał: bo polowa z nich , te ktore nie chca byc same, obnizaja wymagania i biora sobie tych "miernych" i na to licz.
        >
        > rezultat koncowy jest taki, ze masz w domu fajna kobiete - od ktorej czasami us
        > lyszysz,
        >
        > ze wyszla za maz za idiote - ktory nie jest jej wart...
        >
        > ale to trzeba wliczyc "w koszty" smile

        Moim zdaniem niezbyt dorbra rada, by stawiać się w takiej sytuacji. Nawet jeśli bylaby to cena za bycie z fajną kobietą czy fajnym facetem.
        Poza tym jeśli pod pojeciem "wyższej półki" rozumiemy urodę, status materialny, tzw. pozycję społeczną, to nie byłabym taka pewna, czy to zadziała. Wątpię , czy w miarę dobrze sytuowana 30+ np. prawniczka, lekarka, uznana dziennikarka, tzw.bizneswoman, itp. będzie się chciala wiązać na poważnie z powiedzmy hydraulikiem, kierowcą autobus czy nawet nauczycielem przyrody lub urzędnikiem niższego szczebla. Sorry, źle napisalam - nie tyle nie będzie chciala, co taka próba po prostu raczej się nie powiedzie. Chyba że łączy ich coś innego - jakaś pasja, zamiłowania (np. oboje lubią żeglować, wypalać garnki z gliny, jeździć po świecie na motycklu). Bez tego nie widzę wiekszych szans. Owszem, może się z nim kilka razy przespać, ale na dłużsżą metę fakt przebywania w zupełnie innym świecie pokona nawet zaurocczenie, namietność czy chęć by nie być samą. Są granice tego obniżania wymagań. Wprost proporcjonalne do poziomu obniżającej wink
        • kevinjohnmalcolm Re: dobrze wpis zaczales... 08.11.20, 12:40
          Zauważ, że sprawa dotyczy mężczyzn, bo kobiety takich problemów nie mają. Znam mnóstwo związków, w których facet jest z dużo wyższej półki niż kobieta i nikomu to nie przeszkadza. Kobieta dla faceta jest maskotką, facet dla kobiety bankomatem i obydwie strony są zadowolone w tym układzie.
          Przypadki gdy kobieta jest z dużo wyższej półki niż facet nie dość że są rzadkie, to jeszcze przeważnie nietrwałe, żadna ze stron nie czuje się w takim związku spełniona.
          Ważna sprawa - "półka" to pojęcie bardzo umowne, bo ani samo wykształcenie, ani zarobki półki sztywno nie określają, bardziej liczy się światopogląd i horyzonty. Znam związki w których np. ona ma doktorat, a on tylko maturę, ale są faktycznie z tej samej półki i doskonale do siebie pasują.
          • po-ranna-kawa Re: dobrze wpis zaczales... 08.11.20, 12:52
            kevinjohnmalcolm napisał:

            > Zauważ, że sprawa dotyczy mężczyzn, bo kobiety takich problemów nie mają. Znam
            > mnóstwo związków, w których facet jest z dużo wyższej półki niż kobieta i niko
            > mu to nie przeszkadza.

            To prawda. Z reguły tak jest. Wynika to pewnie z tego, że bez problemu tolerowany jest społecznie model - on zarabia, a ona go wspiera, zajmuje się domem, dziećmi, sprawami organizacyjnymi itp. Nie ma nic dziwnego w niepracującej żonie/partnerce. Odwrotnie jest trudniej. Męzczyzna utrzymywany przez kobietę jest uznawany za jakiegoś nieudacznika lub cwaniaka, a i sam w takiej sytuacji z reguły czuje sie beznadziejnie. Chociaż są wyjatki - znam faceta, który chętnie jest takim utrzymankiem
            • baenzai Re: dobrze wpis zaczales... 08.11.20, 18:04
              po-ranna-kawa napisała:

              > To prawda. Z reguły tak jest. Wynika to pewnie z tego, że bez problemu tolerow
              > any jest społecznie model - on zarabia, a ona go wspiera, zajmuje się domem, dz
              > iećmi, sprawami organizacyjnymi itp. Nie ma nic dziwnego w niepracującej żonie/
              > partnerce. Odwrotnie jest trudniej.

              Nie ma nic dziwnego w żonie zarabiającej mniej niż mąż. Bo jeżeli baba w ogóle nie pracuje to jest to jednak dziwne (tym bardziej, że coraz mniej par ma więcej niż jedno dziecko).

              To o czym piszesz to model akceptowany społecznie, ale 30 lat temu. smile
              • po-ranna-kawa Re: dobrze wpis zaczales... 08.11.20, 20:04
                baenzai napisał:


                > Nie ma nic dziwnego w żonie zarabiającej mniej niż mąż. Bo jeżeli baba w
                > ogóle nie pracuje to jest to jednak dziwne (tym bardziej, że coraz mniej par m
                > a więcej niż jedno dziecko).
                >
                > To o czym piszesz to model akceptowany społecznie, ale 30 lat temu. smile

                Ja jestem gorącą zwolenniczką sytuacji, że każda kobieta pracuje (niezależnie od tego czy musi to robić, czy też ze względu na wysokie zarobki męża nie musi). Po prostu nigdy nie wiadomo, jak życie się potoczy, więc warto miec jakis zawód, umiejętnosci, swoje pieniądze.

                Ale często jest tak, że najpierw rodzi się jedno dziecko, potem drugie, czasem (rzadziej) trzecie. Kobieta przez 10 lat zajmuje się tymi dziećmi, wozi je do szkół, na jakieś zajecia dodatkowe itp. Oczywiście jeśli rodzinę na to stać. Później trudno już wrócic do pracy. I tak się często dzieje.

                • kevinjohnmalcolm Re: dobrze wpis zaczales... 08.11.20, 20:22
                  po-ranna-kawa napisała:
                  > Po prostu nigdy nie wiadomo, jak życie się potoczy,
                  > więc warto miec jakis zawód, umiejętnosci, swoje pieniądze.

                  Miałem w dalekiej rodzinie małżeństwo, w którym żona była z zawodu żoną, a mąż był z zawodu dyrektorem. Przez 30 lat im się świetnie powodziło, aż tu nagle dobra passa się skończyła, mąż został na długo bez jakichkolwiek pieniędzy, a żona w wieku 50 lat po raz pierwszy w życiu szukała pracy. Gdy jakąś fizyczną w końcu znalazła, to będąc kompletnie nieprzyzwyczajoną do 8-godzinnego dnia pracy nie dawała rady, kompletnie wysiadała przede wszystkim psychicznie.
                  • po-ranna-kawa Re: dobrze wpis zaczales... 08.11.20, 20:34
                    Tak bywa sad Bywa też tak, że małżeństwo po wielu latach się rozpada, niekiedy w niezbyt przyjemnych okolicznościach. Kobieta zostaje bez stałych dochodów. Nawet jeśli ma jakieś oszczędności lub coś dostała w ramach podzialu majatku, to one szybko się kurczą. Przyzwyczajenie do wygodnego życia, brak jakichkolwiek doświadczeń zawodowych sprawiają, że podjęcie pracy (nawet w sytuacji jeśli kobieta ma jakiś wyuczony dawno temu zawód) są bardzo trudne. I tak jak piszesz, trudno jej w ogóle sprostać wymogom pracy.
                • baenzai Re: dobrze wpis zaczales... 08.11.20, 20:27
                  po-ranna-kawa napisała:

                  > Ale często jest tak, że najpierw rodzi się jedno dziecko, potem drugie, czasem
                  > (rzadziej) trzecie. Kobieta przez 10 lat zajmuje się tymi dziećmi, wozi je do s
                  > zkół, na jakieś zajecia dodatkowe itp. Oczywiście jeśli rodzinę na to stać. Póź
                  > niej trudno już wrócic do pracy. I tak się często dzieje.

                  Taka sytuacja jest coraz rzadziej akceptowana w społeczeństwie. Jeszcze rozumiem 3, 4 czy nawet 5 lat przerwy, ale 10 lat? To już świadczy o tym, że kobieta jest albo leniwa albo nie potrafi wymusić na partnerze sensownego podziału domowych obowiązków. A dowożenie 10-latka do szkoły (o ile ta szkoła nie leży przy drodze do pracy) to już gruba przesada i zbędny luksus.

                  Moja matka długo nie pracowała, a ja w zasadzie nic na tym nie zyskałem. Trudno bowiem powiedzieć żeby jakoś szczególnie zaangażowała się w moje wychowanie, za to w domu było mniej pieniędzy niż mogłoby być przy dwojgu pracujących rodzicach.
                  • po-ranna-kawa Re: dobrze wpis zaczales... 08.11.20, 20:49
                    baenzai napisał:

                    >
                    > Taka sytuacja jest coraz rzadziej akceptowana w społeczeństwie. Jeszcze rozumie
                    > m 3, 4 czy nawet 5 lat przerwy, ale 10 lat? To już świadczy o tym, że kobieta j
                    > est albo leniwa albo nie potrafi wymusić na partnerze sensownego podziału domow
                    > ych obowiązków. A dowożenie 10-latka do szkoły (o ile ta szkoła nie leży przy d
                    > rodze do pracy) to już gruba przesada i zbędny luksus.

                    E tam, patrzysz schematami. Jak ktos np. mieszka w w willowej dzielnicach na obrzeżach miasta lub wręcz poza miastem, to wozi dzieci jeszcze do liceum (dpóki prawa jazdy nie zrobi wink
                    Poza tym przez jakie grupy społeczne nie jest to akceptowane? Ludzie, którym zarobki jednej osoby w rodzinie spokojnie wystarczają, nie przejmuja się akceptacją spoleczną. I co znaczy "sensowny podział obowiązków"? One wlasnie są bardzo racjonalnie (z punktu widzenia sytuacji materialnej rodziny) podzielone. On pracuje od rana do wieczora, ona zajmuje sie dziećmi i domem. Mogliby to zamienić na sytuację, że dzielą się inaczej obowiązkami i mają w zwiazku z tym 10 czy 20 tys. miesięcznie mniej. Wolą mieć więcej.
                    Ale masz rację - coraz wiecej kobiet na taki uklad nie idzie, staraja się coś robić na swoje konto, pracować, ale w takich wypadkach najczęściej nie odbywa się to metodą innego podziału obowiązków między małżonkami, ale np. zatrudnieniem kogoś do obsługi domu i dzieci. I takie rozwiazanie moim zdaniem jest słuszne, nawet w sytuacji, gdyby zarobki żony mialy byc niższe od wydatków na tę obsługę.



                    >
                    > Moja matka długo nie pracowała, a ja w zasadzie nic na tym nie zyskałem. Trudno
                    > bowiem powiedzieć żeby jakoś szczególnie zaangażowała się w moje wychowanie, z
                    > a to w domu było mniej pieniędzy niż mogłoby być przy dwojgu pracujących rodzic
                    > ach.
                    • po-ranna-kawa Re: dobrze wpis zaczales... 08.11.20, 20:57

                      > baenzai napisał:
                      > > Moja matka długo nie pracowała, a ja w zasadzie nic na tym nie zyskałem.
                      > Trudno
                      > > bowiem powiedzieć żeby jakoś szczególnie zaangażowała się w moje wychowa
                      > nie, z
                      > > a to w domu było mniej pieniędzy niż mogłoby być przy dwojgu pracujących
                      > rodzic
                      > > ach.

                      Akurat tak trafileś. Ja myslałam raczej o matkach, które wożą dzieci do lepszej niż najbliżej położona szkoły na różne zajęcia pozalekcyjne, języki, sport itp.
                      Dziś to dosyć powszechna sytuacja. Spytaj kogoś, kto ma kilkunastoletnie dzieci


                    • baenzai Re: dobrze wpis zaczales... 08.11.20, 21:33
                      po-ranna-kawa napisała:

                      > Poza tym przez jakie grupy społeczne nie jest to akceptowane? Ludzie, którym za
                      > robki jednej osoby w rodzinie spokojnie wystarczają, nie przejmuja się akceptac
                      > ją spoleczną. I co znaczy "sensowny podział obowiązków"? One wlasnie są bardzo
                      > racjonalnie (z punktu widzenia sytuacji materialnej rodziny) podzielone. On pr
                      > acuje od rana do wieczora, ona zajmuje sie dziećmi i domem. Mogliby to zamienić
                      > na sytuację, że dzielą się inaczej obowiązkami i mają w zwiazku z tym 10 czy 2
                      > 0 tys. miesięcznie mniej. Wolą mieć więcej.

                      No po prostu zajebisty układ. smile

                      Facet ciągle w pracy, prawie w ogóle nie widzi swoich dzieci i nie buduje z nimi więzi, ryzykuje przedwczesnym zawałem i wypaleniem zawodowym, za to kobieta może i na początku zapierdala przy tym dzieciach (gdy są małe), ale potem przez większość czasu tylko leży i pachnie. Bo powiedz mi co to za praca przy dzieciach w wieku szkolnym? O 7 odwozi je do szkoły, o 15 robi obiad a co przez resztę dnia? Oczywiście są też inne obowiązki domowe, ale po pierwsze nie trzeba ich ogarniać codziennie, a po drugie sporą ich część można scedować na dzieci.

                      Mężczyzna godzący się na taki układ jest kompletnym debilem. Sama kobieta zresztą sporo w takim układzie ryzykuje, bo gdy facet za kilkanaście lat odejdzie do innej albo zejdzie na zawał to zostanie ona praktycznie z niczym (tzn. zostanie z dziećmi, ale one w wieku nastoletnim mają już swój własny świat).
                      • po-ranna-kawa Re: dobrze wpis zaczales... 08.11.20, 22:07
                        baenzai napisał:


                        > Facet ciągle w pracy, prawie w ogóle nie widzi swoich dzieci i nie buduje z nim
                        > i więzi, ryzykuje przedwczesnym zawałem i wypaleniem zawodowym, za to kobieta m
                        > oże i na początku zapierdala przy tym dzieciach (gdy są małe), ale potem przez
                        > większość czasu tylko leży i pachnie.

                        No niestety, tak to często wyglada sad Ludzie się wkręcają w taka harówę. Na poczatku wydaje im się, że pomęczą się tak rok czy dwa, a później będzie luzik, ale z reguly to tak nie działa.


                        Bo powiedz mi co to za praca przy dziecia
                        > ch w wieku szkolnym? O 7 odwozi je do szkoły, o 15 robi obiad a co przez resztę
                        > dnia? Oczywiście są też inne obowiązki domowe, ale po pierwsze nie trzeba ich
                        > ogarniać codziennie, a po drugie sporą ich część można scedować na dzieci.

                        Raczej nie miales dzieci, skoro tak piszesz smile
                        Przez pierwsze kilka lat (dopóki dziecko nie pódzie do przedszkola - polecam) musi byc cały czas pod obserwacją i mieć osobe, która się przy nim kręci i ma co robić Taki wymóg i tego nie przeskoczysz. Potem dziecko (koło 4 lat) idzie do przedszkola, ale jest jeszcze drugie dziecko (lub wiecej), które albo się urodziło (więc znów trzeba z nim siedzieć) albo jest juz starsze, więc idzie do szkoły. Można je oczywiście wysłac do świetlicy, w ktorej ogląda kreskówki do 16, ale nie kazdy tak sobie wyobraża rozwój dziecka. Więc zaczynaja się jakieś zajecia sportowe, językowe (to najlepszy moment), inne zainteresowania.
                        Pisałeś, że twoja matka nie pracowala, ale na tym nie skorzystałeś. Daj innym skorzystać wink

                        >
                        > Mężczyzna godzący się na taki układ jest kompletnym debilem. Sama kobieta zresz
                        > tą sporo w takim układzie ryzykuje, bo gdy facet za kilkanaście lat odejdzie do
                        > innej albo zejdzie na zawał to zostanie ona praktycznie z niczym (tzn. zostani
                        > e z dziećmi, ale one w wieku nastoletnim mają już swój własny świat).

                        niedawno w którymś wątku napisalam, że to ryzykowne dla kobiety. Nie zmienia to jednak faktu, że tak często bywa
                        • baenzai Re: dobrze wpis zaczales... 08.11.20, 22:33
                          po-ranna-kawa napisała:

                          > Raczej nie miales dzieci, skoro tak piszesz smile
                          > Przez pierwsze kilka lat (dopóki dziecko nie pódzie do przedszkola - polecam)
                          > musi byc cały czas pod obserwacją i mieć osobe, która się przy nim kręci i ma c
                          > o robić Taki wymóg i tego nie przeskoczysz. Potem dziecko (koło 4 lat) idzie do
                          > przedszkola, ale jest jeszcze drugie dziecko (lub wiecej), które albo się urod
                          > ziło (więc znów trzeba z nim siedzieć) albo jest juz starsze, więc idzie do szk
                          > oły.

                          Uprzejmie proszę o czytanie moich wpisów ze zrozumieniem. Nigdzie nie twierdziłem, że małe dziecko nie wymaga stałej opieki.

                          >Więc zaczynaja się jakieś zaje
                          > cia sportowe, językowe (to najlepszy moment), inne zainteresowania.
                          > Pisałeś, że twoja matka nie pracowala, ale na tym nie skorzystałeś. Daj innym s
                          > korzystać wink

                          Czyli matka nie pracuje, bo... musi wozić 13-letniego syna i 12-letnią córkę na dodatkowe zajęcia na drugi koniec miasta. Tak, to ma sens. smile
                          • po-ranna-kawa Re: dobrze wpis zaczales... 09.11.20, 01:20
                            baenzai napisał:


                            > Czyli matka nie pracuje, bo... musi wozić 13-letniego syna i 12-letnią córkę na
                            > dodatkowe zajęcia na drugi koniec miasta. Tak, to ma sens. smile

                            Nie zawsze, ale często ma, albo może mieć - jeśli wybierze dobre zajęcia i będzie umiała zmotywować dziecko. Co prawda ja od II klasy szkoły podstawowej (czyli mając 9 lat) jeździałam sama kilka przystanków tramwajem do szkoły i jakoś mi się nic nie stalo i nikt sie tym specjalnie nie przejmował, ale dzis jest inaczej. Poza tym dużo ludzi mieszka gdzieś na obrzeżach, wszystko się rozrosło. gdy np. patrzę na Warszawę i okolice to chyba sama nie posłalabym dziś samej 10-12-latki z jakiejś Białołeki, Pisaeczna czy dalekiej Woli gdzieś do Centrum miasta. Denerwowałbym się, a poza tym sam dojazd zająłby pól dnia. Już nie mówię o sytuacji, że ktoś z jakieś wsi spoda Krakowa, Poznania czy Łodzi miałby jechać do miasta. Bo to jednak w miastach są najczęściej najlepsze szkoły czy ośrodki pozaszkolne.
                            Oczywiscie można przyjąć założenie, że dzieci wszystkiego nauczą się w szkole, która jest najbliżej domu, ale nie wiem, czy to się sprawdza. Dziwnym trafem jednak ma znaczenie, kto się gdzie uczy czy studiuje.
                            Ja mam apel do ojców (także tych na razie potencjalnych): nie traktujcie edukacji swoich dzieci jako jakiejś fanaberii. Jeśli macie takie możliwości, to inwestujcie w to swoje pieniądze i czas. W ten spsób dajecie swoim dzieciom sznasę. Mówienie, że matki, ktore dbają o edukacje dzieci (także w sport, rozwój zainteresowań pozaszkolnych) tak naprawdę przykrywają tym swoje lenistwo albo chcą mieć wolny czas by chodzić do fryzjera lub ogladać seriale jest w wielu przypadkach bardzo żenujące. Ja wiem, że kazdy z was może powiedzieć, ze jego matka nigdzie nie woziła i jakoś dajecie sobie radę, ale dajcie - jeśi możecie - swoim dzieciom szansę na coś więcej niż sami osiągneliście. Na tym polega postęp i przekazywanie dorobku - że dzieci przekraczają granicę, na której stoja ich rodzice.
                  • heniek.8 Re: dobrze wpis zaczales... 08.11.20, 20:52
                    baenzai napisał:

                    > Moja matka długo nie pracowała, a ja w zasadzie nic na tym nie zyskałem. Trudno
                    > bowiem powiedzieć żeby jakoś szczególnie zaangażowała się w moje wychowanie, z
                    > a to w domu było mniej pieniędzy niż mogłoby być przy dwojgu pracujących rodzic
                    > ach.

                    no miałeś jakieś tam obiady gotowane a tak byś musiał jeść obiady w stołówce szkolnej, tyle zyskałeś
                    bo fakt, i nie chcę tu jeździć po twojej starej tylko piszę ogólnie o zjawisku - przecież nie dostaje taki koleżka super lekcji języków, gry na fortepianie i fechtunku, tylko normalnie chodzi do szkoły a matka siedzi, miesza zupę i ogląda seriale

                    a weź zapytaj taką matkę jak to ona widzi - no przecież poświęciła swoją karierę, swoje całe życie dla bubusia!
                    • po-ranna-kawa Re: dobrze wpis zaczales... 08.11.20, 21:00
                      heniek.8 napisał:


                      > - przecież nie dostaje taki koleżka super lekcji języków, gry na fortepianie i
                      > fechtunku, tylko normalnie chodzi do szkoły a matka siedzi, miesza zupę i ogląd
                      > a seriale
                      >
                      No to chyba nie znasz dobrze sytuacji. Wiele kobiet właśnie wozi. Oczywiscie są tez takie, które mieszaja zupe i ogladają seriale
                      • heniek.8 Re: dobrze wpis zaczales... 08.11.20, 21:09
                        po-ranna-kawa napisała:

                        > No to chyba nie znasz dobrze sytuacji. Wiele kobiet właśnie wozi. Oczywiscie są
                        > tez takie, które mieszaja zupe i ogladają seriale

                        skąd dokąd wożą?
                        no jak już taka gnuśna baba uchyla się od pracy to pewnie usprawiedliwia swoją niechęć do podjęcia stałego zatrudnienia tym że bubusia gdzieś wozi, ale to jest wtórne wobec tego że udało jej się wejść w taki układ, to nie jest konieczność bo znalazłoby sie inne wyjście gdyby pracowała

                        więc niech się cieszy że znalazła pień-żywiciela na którym może prosperować, ale niech nie opowiada bajek że inaczej się nie da
                        • po-ranna-kawa Re: dobrze wpis zaczales... 08.11.20, 22:09
                          heniek.8 napisał:


                          > no jak już taka gnuśna baba uchyla się od pracy to pewnie usprawiedliwia swoją
                          > niechęć do podjęcia stałego zatrudnienia tym że bubusia gdzieś wozi, ale to jes
                          > t wtórne wobec tego że udało jej się wejść w taki układ, to nie jest koniecznoś
                          > ć bo znalazłoby sie inne wyjście gdyby pracowała
                          >

                          Tak to widzisz? Że gnusna i leniwa?
                          • heniek.8 Re: dobrze wpis zaczales... 08.11.20, 22:17
                            po-ranna-kawa napisała:

                            > Tak to widzisz? Że gnusna i leniwa?

                            po prostu lubię używać słowa "gnuśna" bo jest takie oldschoolowe i nikt poza mną go nie używa
                            jeżeli kiedyś w pociągu usłyszycie że ktoś to słowo wypowiada, to będę na pewno ja smile

                            co do meritum: to jest kwestia ustaleń między małżonkami , są faceci którym imponuje to że mogą utrzymać rodzinę z niepracującą żoną i wszyscy się dobrze z tym czują, nie ma powodu żebym ja się czuł źle smile

                            natomiast jeżlei mówimy o jakichś willach gdzieś w Konstancinie i mamusie które "muszą" wozić dzieci do szkoły i poświęcają swoje "kariery" na to, to nie wierzę bo na każdą taką mamusię w dokładnie tej samej okolicy przypada 10 mamuś które pracują zawodowo
                            • baenzai Re: dobrze wpis zaczales... 08.11.20, 23:46
                              heniek.8 napisał:

                              > co do meritum: to jest kwestia ustaleń między małżonkami , są faceci którym imp
                              > onuje to że mogą utrzymać rodzinę z niepracującą żoną i wszyscy się dobrze z ty
                              > m czują, nie ma powodu żebym ja się czuł źle smile

                              Nie sądzisz, że ci faceci są po prostu zmanipulowali przez cwaną żonkę i być może również przez własną matkę a to ich szczęście jest jedynie pozorne? W wieku 40+ lat skończą z wypaleniem zawodowym oraz świadomością, że praktycznie nie znają swoich dzieci.

                              > natomiast jeżlei mówimy o jakichś willach gdzieś w Konstancinie i mamusie które
                              > "muszą" wozić dzieci do szkoły i poświęcają swoje "kariery" na to, to nie wier
                              > zę bo na każdą taką mamusię w dokładnie tej samej okolicy przypada 10 mamuś któ
                              > re pracują zawodowo

                              Tutaj pełna zgoda.
                              • heniek.8 Re: dobrze wpis zaczales... 09.11.20, 05:48
                                baenzai napisał:

                                > Nie sądzisz, że ci faceci są po prostu zmanipulowali przez cwaną żonkę i być mo
                                > że również przez własną matkę a to ich szczęście jest jedynie pozorne? W wieku
                                > 40+ lat skończą z wypaleniem zawodowym oraz świadomością, że praktycznie nie zn
                                > ają swoich dzieci.

                                manipulacja chyba odbywa się na już etapie tańców godowych, tam już role zostają rozdane - raczej to nie będzie kobieta z pomysłami na karierę w akademii czy w biznesie, tylko mniej ambitna panna której uda się w ten sposób uniknąć pracy w żabce do 23:00

                                naoglądali się reklam o amerykańskim domu gdzie żonka czeka z obiadem albo z domu rodzinnego jak to górnik wraca z szychty a tu na stole piwo z kapustą no to niech niosą ten krzyż, dzbany

                                a czasem pewnie jest tak, że baba sama by gdzieś chętnie popracowała ale jej stary nie pozwala, bo zazdrość bo przemoc

                                • tomekzgor Re: dobrze wpis zaczales... 09.11.20, 11:25
                                  heniek.8 napisał:

                                  raczej to nie będzie kobieta z pomysłami na karierę w akademii czy
                                  > w biznesie, tylko mniej ambitna panna której uda się w ten sposób uniknąć prac
                                  > y w żabce do 23:00

                                  > naoglądali się reklam o amerykańskim domu gdzie żonka czeka z obiadem albo z do
                                  > mu rodzinnego jak to górnik wraca z szychty a tu na stole piwo z kapustą no to
                                  > niech niosą ten krzyż, dzbany
                                  >
                                  > a czasem pewnie jest tak, że baba sama by gdzieś chętnie popracowała ale jej st
                                  > ary nie pozwala, bo zazdrość bo przemoc
                                  >
                                  Chyba jakaś kobieta zalazła ci za skórę skoro tak uogólniasz wink
                                  Skąd takie skrajne stereotypy, emocje i w sumie obraźliwe komentarze? Przecież to bardzo różnie bywa. Np. oboje bez żadnych podstępów i gierek ustalają, że taki układ z jakiegoś powodu wolą. Pozwólmy ludziom żyć jak chcą - bez protekcjonalnego potępiania ich.

                                  Różnie bywa. Znam kilka małżeństw ż żonami formalnie nie pracującymi. Trudno byłoby mi powiedzieć że alternatywą dla nich byłaby praca w żabce albo że mąż zazdrosny i zabrania.

                                  U mnie na wsi większość matek nie pracowała zawodowo. Z tego co pamiętam to nie były gnuśne i leniwe. Przeciwnie. Jak teraz o tym myślę wydaje mi się że miały co robić od rana do wieczora - przy dzieciach (z reguły kilkoro), w domu i wokół domu i przy mężach (może stąd dużo dzieci), starszych ludziach.
                                  Dzieci nikt na żadne zajęcia dodatkowe nie woził. Bo niby gdzie? Ale niektóre matki czuły że w edukację dzieci trzeba wkładać jakiś dodatkowy wysiłek. Np. moja odkąd pamiętam przynosiła mi książki z biblioteki i którejś zimy zanim poszedłem do szkoły nauczyła mnie czytać. A wtedy kazała mi czytać na głos dziadkowi, który był częściowo sparaliżowany. Szybko doszedłem do wprawy, a samo czytanie też mnie wciągnęło.
                                  A np. matka mojego kolegi zauważyła że on ma smykałkę do dłubania w drewnie i ze dwa razy w tygodniu ciągnęła go kawał drogi do cieśli, który specjalizował się w więźbach dachowych, ale robił też meble, rzeźbił świątki, talerze i zwierzęta. Potem mimo protestów męża wysłała syna do technikum Kenara w Zakopanem. To była bardzo prosta kobieta. Nie wiem skąd w ogóle wiedziała że taka szkoła istnieje. Tak czy owak chłopakowi ustawiła życie.

                                  • flirting.shadow Re: dobrze wpis zaczales... 09.11.20, 11:50
                                    tomekzgor napisał:
                                    > U mnie na wsi większość matek nie pracowała zawodowo. Z tego co pamiętam to nie
                                    > były gnuśne i leniwe. Przeciwnie. Jak teraz o tym myślę wydaje mi się że miały
                                    > co robić od rana do wieczora - przy dzieciach (z reguły kilkoro), w domu i wo
                                    > kół domu i przy mężach (może stąd dużo dzieci), starszych ludziach.

                                    Nie porownuj obowiazkow domowych kobiet z poprzedniego pokolenia na wsi do obecnego pokolenia w miescie. To sa dwa rozne swiaty.
                                    • tomekzgor Re: dobrze wpis zaczales... 09.11.20, 12:25
                                      flirting.shadow napisał:

                                      \
                                      > Nie porownuj obowiazkow domowych kobiet z poprzedniego pokolenia na wsi do obec
                                      > nego pokolenia w miescie. To sa dwa rozne swiaty.

                                      Nawet nie próbuję porównywać. Piszę, jak było kiedyś w określonym miejscu. Nawiasem mówiąc obecnie liczba kobiet pracujących zawodowo na tej wsi wzrosła, ale nie wiadomo jak bardzo bo większość dziewczyn wyjechała. Nie wiadomo czy w nowym miejscu pracują czy też - jak to bywa tu nazywane - podstępnie zmanipulowały naiwnych facetów żeby uniknąć w ten sposób pracy w żabce i oglądać sobie przez cały dzień seriale wink




                                  • heniek.8 Re: dobrze wpis zaczales... 09.11.20, 12:24
                                    tomekzgor napisał:

                                    > aki układ z jakiegoś powodu wolą. Pozwólmy ludziom żyć jak chcą - bez protekcjo
                                    > nalnego potępiania ich.

                                    no to przecież ja tak mówię - jest to układ na który w życiu bym nie poszedł, ale odmawiam oceniania tego czy jest "dobry" czy "zły" jeżeli działa u innych

                                    > U mnie na wsi większość matek nie pracowała zawodowo. Z tego co pamiętam to nie
                                    > były gnuśne i leniwe. Przeciwnie. Jak teraz o tym myślę wydaje mi się że miały
                                    > co robić od rana do wieczora - przy dzieciach (z reguły kilkoro), w domu i wo

                                    powiedzmy do lat 80-tych na wsi to było inne życie - robota w polu była dla wszystkich, jak były żniwa to wszystkie ręce na pokład i praca od rana do wieczora dla całej wielodzietnej rodziny na tydzień, a jeszcze jakieś świnie, krowy itp detaliczne gospodarstwa

                                    dzisiaj podjeżdża kómbajn i po kilku godzinach na polu zostają belki słomy a ziarno połyskuje w spichlerzu złocistym blaskiem

                                    do czego ja zgłaszam zastrzeżenia to nie do układu jaki ktoś tam sobie uzgodni, tylko do twierdzenia że jest to niezbędne dla rozwoju dzieci

                                    jeżeli kobieta ma w sobie potencjał powyżej pracy w żabce 6-23 to nie wykorzystując tego podkopuje sobie możliwości i gnuśnieje, i argumenty z lat 1980-tych że tyle jest pracy z praniem itp że nie da się realizować potencjału, nie trzymają wody
                                    • tomekzgor Re: dobrze wpis zaczales... 09.11.20, 12:36
                                      heniek.8 napisał:


                                      > do czego ja zgłaszam zastrzeżenia to nie do układu jaki ktoś tam sobie uzgodni,
                                      > tylko do twierdzenia że jest to niezbędne dla rozwoju dzieci

                                      Przeczytałem ten wątek i nie znalazłem takiego twierdzenia że to jest niezbędne. Znalazłem - że nie zawsze słuszne jest twierdzenie że żona niepracująca jest naciągaczką która chce wyłącznie wyciągnąć kasę żeby móc nic nie robić i oglądać seriale. Oraz że zdarza się że taka niepracująca matka przyczynia się pozytywnie do rozwoju dziecka.
                                      >
                                      > jeżeli kobieta ma w sobie potencjał powyżej pracy w żabce 6-23 to nie wykorzyst
                                      > ując tego podkopuje sobie możliwości i gnuśnieje, i argumenty z lat 1980-tych ż
                                      > e tyle jest pracy z praniem itp że nie da się realizować potencjału, nie trzyma
                                      > ją wody

                                      Zgadzam się z tym że podkopuje sobie możliwości ale czy koniecznie musi zgnuśnieć, to bym nie był taki pewny wink

                                      • heniek.8 Re: dobrze wpis zaczales... 09.11.20, 12:44
                                        ja uzgodniłem sam ze sobą - praca w domu to jest cały etat, nic więcej mi nie trzeba
                                        siedzę na forum, w tym czasie leci pranie, dusi się obiad, zmywanie też robię co kilka dni
                                        a jeszcze nie wspomniałem o zakupach

                                        z zawodu jestem "gospodarzem domowym", stay-at-home-man , po prostu kwiat do rwania przez pracujące po 10-12 godzin singielki smile
                                          • heniek.8 Re: dobrze wpis zaczales... 09.11.20, 13:26
                                            999karolina napisała:

                                            > Ja bym się obawiała, że zgnuśniejesz, a po co jakiejś singielce zgnuśniały face
                                            > t? wink

                                            spoko już bardziej się nie da
                                            to co piszesz się?
                                            będę wozić naszego synka na studia smile
                                                • baenzai Re: dobrze wpis zaczales... 09.11.20, 20:56
                                                  heniek.8 napisał:

                                                  > Jasnesmile mamusia zarobi pieniążki na studia dla bubusia, a tatuś będzie go wozi
                                                  > ł, nawet w ruchu lewostronym smile

                                                  Swoją drogą to gdy pojazdy autonomiczne wejdą do powszechnego użytku kobietom ubędzie jeden argument za nie pracowaniem (konieczność dowożenia dzieci do szkoły). smile
                                                  • heniek.8 Re: dobrze wpis zaczales... 09.11.20, 21:17
                                                    baenzai napisał:

                                                    > Swoją drogą to gdy pojazdy autonomiczne wejdą do powszechnego użytku kobietom u
                                                    > będzie jeden argument za nie pracowaniem (konieczność dowożenia dzieci do szkoł
                                                    > y). smile

                                                    albo kiedy naukowcy wymyślą takie skrzynki do których się wrzuca brudne ubrania i wyjmuje czyste, albo takie samo urządzenie do talerzy i kubków
                                                    ach rozmarzyłem się - albo np. takie szczotki na prąd które same wsysają kurz - kilka minut i podłoga posprzątana smile
                                                  • baenzai Re: dobrze wpis zaczales... 09.11.20, 22:44
                                                    heniek.8 napisał:

                                                    > albo kiedy naukowcy wymyślą takie skrzynki do których się wrzuca brudne ubrania
                                                    > i wyjmuje czyste, albo takie samo urządzenie do talerzy i kubków
                                                    > ach rozmarzyłem się - albo np. takie szczotki na prąd które same wsysają kurz -
                                                    > kilka minut i podłoga posprzątana smile

                                                    Dość słaby żart, bo w dzisiejszych czasach kobiety coraz rzadziej traktują obowiązki typu pranie, zmywanie czy odkurzanie jako wymówki do siedzenia w domu, za to argument o konieczności dowożenia dzieci w różne miejsca już się pojawia. smile
                            • po-ranna-kawa Re: dobrze wpis zaczales... 09.11.20, 00:51
                              heniek.8 napisał:
                              >
                              > co do meritum: to jest kwestia ustaleń między małżonkami , są faceci którym imp
                              > onuje to że mogą utrzymać rodzinę z niepracującą żoną i wszyscy się dobrze z ty
                              > m czują, nie ma powodu żebym ja się czuł źle smile

                              Nie mam pojęcia, czy im imponuje, czy może po prostu jest im z tym wygodnie, a najpewniej w ogóle sie nad tym nie zastanawiają, bo robią biznesy i nie maja czasu o tym myśleć. Przyjmuja, że tak jest i już. Diabli wiedzą. Ale niezaleznie, jak jest, to nie wiem, co to ma do Twojego samopoczucia. I dlaczego w ogóle mialbys to rozpatrywać z punktu widzenia swojego samopoczucia?


                              >
                              > natomiast jeżlei mówimy o jakichś willach gdzieś w Konstancinie i mamusie które
                              > "muszą" wozić dzieci do szkoły i poświęcają swoje "kariery" na to, to nie wier
                              > zę bo na każdą taką mamusię w dokładnie tej samej okolicy przypada 10 mamuś któ
                              > re pracują zawodowo

                              Pewnie tak. Ale co z tego? Jedne pracują, inne nie. Każda ma swój wybór, swoje szanse, swoje priorytety, swój los. Jedne chcą pracować, inne wolalby nie pracować, ale nie mają wyjścia itd.
                              Ja znam dwa przypadki takich nie pracującujacych matek-żon bardzo bogatych gości. jedna to moja serdeczna przyjaciólka jeszcze ze szkoly podstawowej (kochalyśmy się kiedyś w tym samym chlopaku, a ona nawet pierwsza starcila z nim dziwictwo, co mnie wkurzyło), druga to jej przyjaciólka, z którą mnie kilka lat temu poznala. Jedna jest zadowolona, druga nie bardzo . Ale dzieci obu (są dziś już w wieku licelalnym) mówią perfect w dwóch językach, mają juz zagwarantowane studia w USA i UK, rozwijaj a swoje zainteresowania i zdolności, ich perspektywy życiowe są 10 tys. razy większe niż perspektywy przeciętnego dziecka - nie tylko ze wzgledu na status materialny rodziców, ale też pracę włożoną w ich edukaję. Ale znam też kobietę, która jest żoną nieźle zarabiającego (ale bez przesady) właściciela niewielkiego warsztatu samochodowego (jednak zupelnia inna, nieporównywalna, skala niż tamte), która zrezygnowała z pracy i wlożyla naprawdę wiele wysiłku w edukację pozaszkolną syna. I on dziś jest na tym samym pozioie szans, co dzieci tamtych bogaczy - teraz został zosotal zaproszony do dużego projekty streat art w Nowym Yorku. Bez wątpienia świat stoi przed nimi otworem. Jak to wykorzysta, to sie okaże. Ale nie ulega wąpliwości, że to zasługa matki. Można rozważać, czy z jej punktu widzenia miało to sens, ale to inna sprawa

                              • flirting.shadow Re: dobrze wpis zaczales... 09.11.20, 01:18
                                po-ranna-kawa napisała:
                                > em. Jak to wykorzysta, to sie okaże. Ale nie ulega wąpliwości, że to zasługa m
                                > atki. Można rozważać, czy z jej punktu widzenia miało to sens, ale to inna spra

                                A mozesz napisac na czym polega jej zasluga? Na czym polegal jej wysilek? Bo zakladam, ze nie byla jego nauczycielka poswiecajaca kilkanascie godzin w tygodniu na lekcje, tylko co najwyzej przekonala go, ze warto sie uczyc, moze znalazla dobrych nauczycieli/trenerow i byc moze wozila go na zajecia (ale to juz przedyskutowane).
                                • kevinjohnmalcolm Re: dobrze wpis zaczales... 09.11.20, 01:36
                                  flirting.shadow napisał:

                                  > A mozesz napisac na czym polega jej zasluga? Na czym polegal jej wysilek?
                                  /.../
                                  > co najwyzej przekonala go, ze warto sie uczyc, moze znalazla dobrych nauczycieli


                                  Mądra matka może bardzo dużo zdziałać. Jeżeli potrafi rozpoznać w jakim kierunku dziecko jest uzdolnione, może je zachęcać do rozwoju, kupować odpowiednie zabawki/pomoce/narzędzia/książki, sama wiele rzeczy demonstrować. Wiem doskonale na własnym przykładzie - moja mama była inżynierem i w dużej mierze dzięki niej się rozwinąłem technicznie i teraz zajmuję się bardzo zaawansowanymi projektami. Bardzo wiele czasu poświęcała na wspomaganie mnie w rozwoju, kupowała książki, bardzo wcześnie kupiła mi komputer (mimo że kosztował ją majątek) - już w tamtych czasach wiedziała że znajomość programowania bardzo mi się w przyszłości przyda. Na okrągło pokazywała mi różne ciekawostki techniczne.
                                  Inną sprawą było, że przegięła w swoich wymaganiach i w połączeniu z wyjątkowo ambitną szkołą zamieniła moje dzieciństwo w piekło, ale muszę uczciwie przyznać, że gdyby nie ona, to w życiu bym nie doszedł do takiego poziomu i nie miał takich osiągnięć zawodowych. Można to było osiągnąć w pokojowy sposób, bez niszczenia psychiki i pozbawiania mnie dzieciństwa.
                                • po-ranna-kawa Re: dobrze wpis zaczales... 09.11.20, 02:03
                                  flirting.shadow napisał:


                                  > A mozesz napisac na czym polega jej zasluga? Na czym polegal jej wysilek? Bo za
                                  > kladam, ze nie byla jego nauczycielka poswiecajaca kilkanascie godzin w tygodni
                                  > u na lekcje, tylko co najwyzej przekonala go, ze warto sie uczyc, moze znalazla
                                  > dobrych nauczycieli/trenerow i byc moze wozila go na zajecia (ale to juz przed
                                  > yskutowane).

                                  No właśnie na tym, o czym piszesz. Że mogąc olać sprawę i oglądać serial albo pójść do kosmetyczki czy pojechać do Paryża lub Mediolanu na zakupy, pić drinki z koleżnkami, flirtować lub np. zająć się wlasnym rozwojem, pracą, zarabianiem pieniędzy itp. , to jenak chciała i umiała odciągnąć go od gry komputerowej lub patrzenia w sufit, zmotywować, znaleźć odpowiedniego nauczyciela, zawiozła, poczekala w aucie, przywiozła z powrotem, wytłumaczyła po drodze, że ma to sens, , zadbała, by nie był głodny, przeznaczala na to swój czas przez wiele lat, ktory mogla znacznie przyjemniej wykorzystać. To mało? Myślisz, że to samo by się wszystko zrobiło?
                                  Myslisz, że gdyby np. Igi Światek ktoś nie zaciągnął na kort, nie przenaczył na jaj rozwój wysiłku (w dużej mierze polegającego po prostu na zawożeniu, odwożeniu, fizycznym uczestniczeniu, wspieraniu, motywowaniu) oraz co najmniej kilku milonów złotych, to osiągnęłby sukces? W tym przypadku akurat główną role odegral chyba ojciec, ale z reguły ktos musi stworzyć warunki, zmotywować, wykonać tę czarną niewdzięczną robotę.
                                  Pożałowania godni są prymitywni faceci, którzy np. po rozstaniu z matkami swoich dzieci uważają, że wszzelkie wydaktki na rozwój dziecka są jakąś zakamuflowaną próbą wyciągnięcia kasy, fanaberią. Mężczyzna powinien moblizować matkę swoich dzieci, żeby dbala o ich edukację i rozwój zainteresowań, proponować na ten cel dodatkowe (poza alimentami) środki lub wlasne zaangażowanie. Jeśli tego nie robi, to znaczy, że nie dorósl do roli ojca i nie rozumie świata
                                  • obrotowy zara, zara... 09.11.20, 21:25
                                    nie kazdy chce i musi byc Iga Swiatek...

                                    a do przecietnego/normalnego zycia - wytarczy normalne wyksztalcenie i dbanie - by dzieci nie wagarowaly
                                    - tylko sie porzadnie i solidnie uczyly.

                                    ten wyscig szczurow - ktory proponujesz i tak wiekszosci nic nie da

                                    - bo ilosc dobrze planych posad jest ograniczona

                                    i chetnych na nie zawsze jest duzo wiecej - niz samych posad.
                                    • tomekzgor Re: zara, zara... 09.11.20, 23:17
                                      obrotowy napisał:

                                      do przecietnego/normalnego zycia - wytarczy normalne wyksztalcenie i dbanie -
                                      > by dzieci nie wagarowaly
                                      > - tylko sie porzadnie i solidnie uczyly.
                                      >
                                      > ten wyscig szczurow - ktory proponujesz i tak wiekszosci nic nie da
                                      >
                                      > - bo ilosc dobrze planych posad jest ograniczona
                                      >
                                      > i chetnych na nie zawsze jest duzo wiecej - niz samych posad.

                                      Sorry, ale głubszego i bardziej destrukcyjnego tekstu dawnonie słyszałem. Idealna recepta, by skazać dziecko na życie poniżej swoich możliwości. Nie chodzi o wyścig szczurów czy pompowanie dziecka oczekiwaniami ponad jego mozliwości. Chodzi o danie mu szansy na wykorzystanie swoich możliwości, poczucie pewności siebie. Sprawność fizyczna, sport, umiejętność uprawiania podstaowych dyscyplin (np. narty, lyżwy, rower, pływanie żagłówka i inne sporty wodne, chodzenie po górach, sporty zespolowe), języki obce, rozwojanie uzdolnień i zainteresowań - to także sposób na budowanie umiejętności nawiązywania kontaktów, współpracy.

                                      Ktoś tu napisał, że nie może odszukać w glowie, czegoś, co dali mu rodzice. Wątpię czy to dobra recenzja ze strony dziecka.


                                      Owszem, liczba dobrych posad jest ograniczona. Dlatego warto dziecku dac szansę. Ale moim zdaniem chodzi nie tyle o posady, co o podstawy do tego by dziecko moglo dobrze wykorzystać swoje możliwości, miało poczucie pewności siebie, nie czulo się gorsze od rówieśników
                                      • baenzai Re: zara, zara... 10.11.20, 00:20
                                        tomekzgor napisał:

                                        > Ktoś tu napisał, że nie może odszukać w glowie, czegoś, co dali mu rodzice. Wąt
                                        > pię czy to dobra recenzja ze strony dziecka.

                                        To oczywiście nie jest żaden wyjątek, a dość powszechny model ,,wychowywania" dzieci w Polsce przez Januszów i Grażyny (czyli zapewniamy gnojowi jedzenie, odzież i komputer a na resztę mamy wyjebane). Ostatnio na innym portalu widziałem mnóstwo narzekań dzisiejszych 30-latków na swoich rodziców, którzy nie potrafili budować w dzieciach poczucia własnej wartości, motywować ich do rozwoju czy zachęcać do szeroko rozumianej aktywności. Zamiast tego często było podcinanie skrzydeł czy wręcz wyśmiewanie;
                                        - na co ci zajęcia z XYZ, lepiej skup się na ocenach
                                        - daj spokój, pewnie to XYZ ci się znudzi po tygodniu tak jak to było z ABC i WTF
                                        - przecież ty nawet nie umiesz latarki dobrze trzymać gdy stary grzebie przy samochodzie.

                                        smile

                                        Myślę, że takie podejście miało również spory wpływ na to jak wygląda obecny rynek matrymonialny albo statystyki dotyczące samobójstw (bo niewątpliwie chujowe wychowanie uderza głównie w mężczyzn).

                                        Teraz jednak znacznie częściej można spotkać zjawisko, które określiłbym świadomym rodzicielstwem (tzn. dziecko jest faktycznie wychowywane a nie hodowane jak to bywało kiedyś). Być może jest też więcej rozpieszczonych dzieci niż kiedyś, ale ogólnie zmiana podejścia do rodzicielstwa jest jednak zdecydowanie pozytywna.
                                        • 999karolina Re: zara, zara... 10.11.20, 02:40
                                          baenzai napisał:

                                          (bo niewątpliwie chujowe
                                          > wychowanie uderza głównie w mężczyzn).
                                          >

                                          Mądry post, ale to powyżej trochę naciagane.
                                          Takie wychowanie uderza w każdego. W kobiety tak samo. Bo jak dziewczyna slyszy,:
                                          - nie wiem, jaki facet cie będzie chciał - nawet posprzatać dobrze nie umiesz
                                          - po co ci jakaś plastyka, lepiej naucz się dobrze gotować, . wszystko co trzeba masz w szkole
                                          - co sie wtrącasz - dziewczynka musi być grzeczna i skromna
                                          - pamiętaj że mężczyznom chodzi tylko o jedno, a twoją rolą jest to umiejętnie wykorzystać
                                          - jak mu dasz dupy, to już cię nie będzie szanował a jak mu nie dasz, to się przestanie umawiać
                                          - jak chłop znalazl sobie inną dupę, to znaczy, że źle go pilnowałaś-
                                          - łajdaczy się i pije, ale jednak troche pieniędzy do domu przynosi -
                                          - itp.
                                          Do tego takie wzorce w domu, że matka musi pamietać, żeby ojciec miał flaszkę, bo inaczej to będzie się awanturował. Jak palnie ją w łeb, to powinna iść plakac do łazienki, bo mecz jest w TV. W dzień wyplaty trzeba iść pod pracę ojca, żeby wszystkiego pod rodze do domu nie przepił. Jak wraca do domu, to najlepiej mu od razu zrobić laskę, żeby miał lepszy humor i nadzieciach się nie wyżywal

                                          Ja też uważam, że może współcześni rodzice czasem niezbyt rozsądnie nadmuchują dzieci swoimi niespełnionymi ambicjami, ale generalnie coraz częściej widać, że rozmuieją swoją rolę jako ważnego (może najważniejszego) czynnika wychowawczego. Mozę czasem do tej roli nie dorastają, ale kierunek jest dobry smile


                                          -
                                          • ga77-77 Re: zara, zara... 10.11.20, 07:24
                                            999karolina napisała:


                                            > Mądry post, ale to powyżej trochę naciagane.
                                            > Takie wychowanie uderza w każdego. W kobiety tak samo. Bo jak dziewczyna slyszy
                                            > ,:
                                            > - nie wiem, jaki facet cie będzie chciał - nawet posprzatać dobrze nie umiesz
                                            > - po co ci jakaś plastyka, lepiej naucz się dobrze gotować, . wszystko co trzeb
                                            > a masz w szkole
                                            > - co sie wtrącasz - dziewczynka musi być grzeczna i skromna
                                            > - pamiętaj że mężczyznom chodzi tylko o jedno, a twoją rolą jest to umiejętnie
                                            > wykorzystać
                                            > - jak mu dasz dupy, to już cię nie będzie szanował a jak mu nie dasz, to się p
                                            > rzestanie umawiać
                                            > - jak chłop znalazl sobie inną dupę, to znaczy, że źle go pilnowałaś-
                                            > - łajdaczy się i pije, ale jednak troche pieniędzy do domu przynosi -
                                            > - itp.

                                            > Ja też uważam, że może współcześni rodzice czasem niezbyt rozsądnie nadmuchują
                                            > dzieci swoimi niespełnionymi ambicjami, ale generalnie coraz częściej widać, że
                                            > rozmuieją swoją rolę jako ważnego (może najważniejszego) czynnika wychowawczeg
                                            > o. Mozę czasem do tej roli nie dorastają, ale kierunek jest dobry smile

                                            Może rodzice (ci nowocześniejsi) często niesłusznie nadmuchują swoich synów ideami partnerstwa w związku, bo w dorosłym życiu przez to właśnie dostają w dupę? Bo trafi tak facet na bardziej tradycyjnie wychowaną kobietę, która o żadnych partnerskich zasadach nie chce słyszeć albo stosuje je tak wybiórczo jak moja prawie już była żona. Albo jeszcze lepiej (też odniosę do mojej już prawie byłej): trafia na kobietę, która w swojej rodzinie nie nabyła żadnych wzorców kompromisu i partnerskiego podejścia do życia, której jedynym modelem zapamiętanym z dzieciństwa jest model dominacji jednej strony. I co taka kobieta robi widząc że facet (wychowany przez rodziców w duchu partnerstwa) nie zamierza przejąć chamsko dominującej roli w związku? Nie, nie przyjmuje zasad swojego partnera, tylko "zapełnia pustkę w przyrodzie" i sama przejmuje pozycję tej chamsko dominującej strony, bo przecież wie z doświadczenia że taka strona rządzi w rodzinie i decyduje o wszystkim, więc jeśli to samo jej się pcha w ręce, to czemu nie brać?!
                                      • j-k Bzdury... 10.11.20, 16:04
                                        tomekzgor napisał:
                                        > Sorry, ale głubszego i bardziej destrukcyjnego tekstu dawnonie słyszałem. Idea
                                        > lna recepta, by skazać dziecko na życie poniżej swoich możliwości.


                                        bzdury - nic takiego nie napisalem.
                                        jak chce - to niech sie stara.
                                        napisalem tylko by na sile nie ciagac dziecka po dodatkowych zajeciach - jesli ono samo tego nie chce,.

                                        Slubna na sile posylala syna przez 2 lata na nauke gry na pianinie.

                                        Myslisz, ze sie nauczyl grac ? (brzdaka tylko, a nie gra) i to nie dlatego, ze mu slon nadepmal na ucho - tylko dlatego, ze po prostu nie chcial.
                                        • tomekzgor Re: Bzdury... 10.11.20, 17:09
                                          j-k napisał:


                                          > bzdury - nic takiego nie napisalem.
                                          > jak chce - to niech sie stara.
                                          > napisalem tylko by na sile nie ciagac dziecka po dodatkowych zajeciach - jesli
                                          > ono samo tego nie chce,.
                                          >

                                          Rozumiem, że nick j-k to Obrotowy tylko pod druga postacią tylko się zapomnial przelogować (bo tamten post pisal Obrotowy).
                                          Cytuję, co napisałeś:

                                          "a do przecietnego/normalnego zycia - wytarczy normalne wyksztalcenie i dbanie - by dzieci nie wagarowaly
                                          - tylko sie porzadnie i solidnie uczyly.
                                          ten wyscig szczurow - ktory proponujesz i tak wiekszosci nic nie da
                                          - bo ilosc dobrze planych posad jest ograniczona
                                          i chetnych na nie zawsze jest duzo wiecej - niż samych posad".

                                          Uznajmy, że to znaczy, ze jak chce, to niech sie stara albo nawet, że zaangazowanie się rodzica w wychowanie dziecka, to dosyc wazna sprawa smile
                              • baenzai Re: dobrze wpis zaczales... 09.11.20, 02:20
                                po-ranna-kawa napisała:

                                > Ale dzieci obu (są dziś ju
                                > ż w wieku licelalnym) mówią perfect w dwóch językach, mają juz zagwarantowane
                                > studia w USA i UK, rozwijaj a swoje zainteresowania i zdolności, ich perspekty
                                > wy życiowe są 10 tys. razy większe niż perspektywy przeciętnego dziecka - nie t
                                > ylko ze wzgledu na status materialny rodziców, ale też pracę włożoną w ich eduk
                                > aję.

                                Próbowałem sobie teraz przypomnieć co mi rodzice dali albo czego mnie nauczyli (albo wspomogli jakoś w nauce danej rzeczy). I szczerze mówiąc ciężko mi przypomnieć sobie cokolwiek poza rzeczami typu zapewnienie jedzenia i żywności, kupienie komputera, nauka pisania i czytania itp. smile
                                Matka mnie nauczyła gotować jakieś proste potrawy, więc można powiedzieć, że to jest jedna taka rzecz. Wysłanie na studia? Tego bym jednak nie liczył, bo chociaż są rodzice, których nie stać na studia własnego dziecka to jednak uważam, że jest to podstawowy obowiązek matki i ojca a nie żadna wielka łaska z ich strony (albo fanaberia ze strony dziecka). Tym bardziej, że same studia w trybie dziennym są bezpłatne, zatem zostają jedynie ewentualne koszty utrzymania dziecka w miejscu studiów (jeżeli studiuje poza miejscem zamieszkania) oraz wydatki typu zakup podręczników i robienie kserówek.

                                Reasumując - poza zupełnie podstawowymi rzeczami praktycznie nic od rodziców nie dostałem. Oczywiście byli ludzie, którzy mieli jeszcze gorzej (np. przemoc, bieda, alkoholizm), ale to marne pocieszenie. Dlatego zawsze mnie śmieszą te gadki w stylu ,,każdy jest kowalem swojego losu". smile

                                > Ja znam dwa przypadki takich nie pracującujacych matek-żon bardzo bogatych go
                                > ści. jedna to moja serdeczna przyjaciólka jeszcze ze szkoly podstawowej (kocha
                                > lyśmy się kiedyś w tym samym chlopaku, a ona nawet pierwsza starcila z nim dziw
                                > ictwo, co mnie wkurzyło)

                                Skisłem z tej dygresji. wink

                                Rozumiem, że ty byłaś druga? Bo gdyby tylko ona straciła z tym chłopakiem to zdanie brzmiałoby chyba trochę inaczej. smile
                                • po-ranna-kawa Re: dobrze wpis zaczales... 09.11.20, 09:20
                                  baenzai napisał:


                                  > > Ja znam dwa przypadki takich nie pracującujacych matek-żon bardzo bogat
                                  > ych go
                                  > > ści. jedna to moja serdeczna przyjaciólka jeszcze ze szkoly podstawowej
                                  > (kocha
                                  > > lyśmy się kiedyś w tym samym chlopaku, a ona nawet pierwsza starcila z ni
                                  > m dziw
                                  > > ictwo, co mnie wkurzyło)
                                  >
                                  > Skisłem z tej dygresji. wink
                                  >
                                  > Rozumiem, że ty byłaś druga? Bo gdyby tylko ona straciła z tym chłopakiem to zd
                                  > anie brzmiałoby chyba trochę inaczej. smile

                                  He he, co cie tak skisiło?
                                  Nie. Wkurzyło mnie, że ona zrobila to pierwsze i że akurat z tym chłopakiem. Bo też miałam na to ochotę.
                                  A dygresja miała pokazać, długość i stopień zażyłości naszej relacji.
                                  Tamtego chłopaka spotkalam w zeszłym roku - trzymał drabinę facetowi, ktory zakładał światłowód. Kariery nie zrobił. Widocznie matka się nim słabo zajmowala. W dodatku roztył się i zupełnie stracił swój urok, ale powspominaliśmy stare dobre czasy.
                              • heniek.8 Re: dobrze wpis zaczales... 09.11.20, 05:52
                                po-ranna-kawa napisała:

                                > , jak jest, to nie wiem, co to ma do Twojego samopoczucia. I dlaczego w ogóle
                                > mialbys to rozpatrywać z punktu widzenia swojego samopoczucia?

                                daję w ten sposób do zrozumienia, że widzę zjawisko z każdej strony, ale nie oceniam czy jest dobre czy złe,
                                nawet jeżeli dla mnie osobiście jest nie do przyjęcia to może ktoś skakać z radości
                              • heniek.8 Re: dobrze wpis zaczales... 09.11.20, 06:04
                                mało naukowe podejście - masz dwie koleżanki których dzieci mówią dobrze po angielsku i wyciągasz wniosek o implikacji

                                matka nie pracuje -> dziecko zna perfect angielski

                                ciekawy jestem na większej populacji jak to wygląda - czy bardziej wpływa na to wykształcenie, status materialny rodziców, czy też ten fakt żeby matka pracowała jest tutaj kluczowy
                                • po-ranna-kawa Re: dobrze wpis zaczales... 09.11.20, 09:27
                                  heniek.8 napisał:

                                  > mało naukowe podejście - masz dwie koleżanki których dzieci mówią dobrze po ang
                                  > ielsku i wyciągasz wniosek o implikacji
                                  >
                                  > matka nie pracuje -> dziecko zna perfect angielski
                                  >
                                  > ciekawy jestem na większej populacji jak to wygląda - czy bardziej wpływa na to
                                  > wykształcenie, status materialny rodziców, czy też ten fakt żeby matka pracowa
                                  > ła jest tutaj kluczowy

                                  Nie miałam ambicji naukowych. Jak kilkakrotnie wcześniej napisałam, jestem zwolenniczką pracujacych matek, ale dalam jednostkowy przyklad, w którym akurat niepracujące się wykazały i dzieciom wyszło to bardzo na dobre.
                                  Nie wiem, Heniek, czy masz dzieci, ale jeśli tak, to nie szczędź kasy i czasu na ich edukację wink
                        • stasi1 Re: dobrze wpis zaczales... 01.12.20, 16:41
                          Mam kumpla który miał dwójkę dzieci i żonę niepracującą. Dzieci nigdzie nie woziła bo nie miała prawa jazdy. Specjalnie dobrze nie żyli bo na wszystkie dzieci dostawali 500+. Dzieci były prawie dorosłe (ponad 10 kat ) to mówię kumplowi niech żona idzie do pracy teraz o to łatwo. Stwierdził że to bez sensu. Dostanie 1200 na rękę odejdzie jedno 500 a za 700 to nie ma co pracować. Od 2 lat mają trzecie
                            • stasi1 Re: dobrze wpis zaczales... 03.12.20, 17:05
                              Teraz nie ale dwa lata temu jak mieli dwójkę to było uzależnione. To kumpel nie chciał aby pracowała, ona twierdziła że jest tak zapracowana że na nic nie ma czasu*więc jakby miała prawo jazdy i pieniądze na dodatkowe zajęcia dla dzieci to i tak by ich nie woziła. Kolega z żoną oczywiście pisowcy
                          • tomekzgor Re: dobrze wpis zaczales... 01.12.20, 20:08
                            stasi1 napisał:

                            > Mam kumpla który miał dwójkę dzieci i żonę niepracującą. Dzieci nigdzie nie woz
                            > iła bo nie miała prawa jazdy. Specjalnie dobrze nie żyli bo na wszystkie dzieci
                            > dostawali 500+. Dzieci były prawie dorosłe (ponad 10 kat ) to mówię kumplowi n
                            > iech żona idzie do pracy teraz o to łatwo. Stwierdził że to bez sensu. Dostanie
                            > 1200 na rękę odejdzie jedno 500 a za 700 to nie ma co pracować. Od 2 lat mają
                            > trzecie

                            Chyba sie starzeję. Coraz mniej rozumiem współczesny świat, a szczególnie mężczyzn. O co chodzi z tą finansową obsesją, ciągłym liczeniem, co się opłaca, wyliczaniem kobietom, ile mogłyby zarobić itp.? Głodem przymieracie? sad Jak kobieta dużo wydaje, to znaczy, że jest szczęśliwa. Jak wydaje za dużo, to trzeba jej kupić tydzień w jakimś SPA, żeby pjechala przemyśleć sprawę.
                            • heniek.8 Re: dobrze wpis zaczales... 02.12.20, 06:46
                              tomekzgor napisał:

                              > Głodem przymieracie? sad Jak kobie
                              > ta dużo wydaje, to znaczy, że jest szczęśliwa. Jak wydaje za dużo, to trzeba je
                              > j kupić tydzień w jakimś SPA, żeby pjechala przemyśleć sprawę.

                              oto jest rada człowieka stąpającego po ziemi smile

                              tydzień w spa rozwiąże problem zbyt dużych wydatków? czy raczej zwiększy wydatki a problem odroczy o tydzień?
                              i ile kosztuje tydzień w spa? i które spa teraz są czynne?

                              tysiące pytań bez odpowiedzi smile

                              ale w internecie każdy może być każdym, więc rozumiem że to taka kreacja
                              • tomekzgor Re: dobrze wpis zaczales... 02.12.20, 10:12
                                heniek.8 napisał:

                                > tomekzgor napisał:
                                >
                                > > Głodem przymieracie? sad Jak kobie
                                > > ta dużo wydaje, to znaczy, że jest szczęśliwa. Jak wydaje za dużo, to trz
                                > eba je
                                > > j kupić tydzień w jakimś SPA, żeby pjechala przemyśleć sprawę.
                                >
                                > oto jest rada człowieka stąpającego po ziemi smile
                                >
                                > tydzień w spa rozwiąże problem zbyt dużych wydatków? czy raczej zwiększy wydatk
                                > i a problem odroczy o tydzień?
                                > i ile kosztuje tydzień w spa? i które spa teraz są czynne?
                                >
                                > tysiące pytań bez odpowiedzi smile
                                >
                                > ale w internecie każdy może być każdym, więc rozumiem że to taka kreacja

                                Nie. Ironia. Przejaw zdumeinia niektórymi argumentami, ktore tu padają
                    • baenzai Re: dobrze wpis zaczales... 08.11.20, 21:07
                      heniek.8 napisał:

                      > no miałeś jakieś tam obiady gotowane a tak byś musiał jeść obiady w stołówce sz
                      > kolnej, tyle zyskałeś
                      > bo fakt, i nie chcę tu jeździć po twojej starej tylko piszę ogólnie o zjawisku
                      > - przecież nie dostaje taki koleżka super lekcji języków, gry na fortepianie i
                      > fechtunku, tylko normalnie chodzi do szkoły a matka siedzi, miesza zupę i ogląd
                      > a seriale

                      Było sporo dzieci mających pracujące matki i jedzących obiady w domu. Zresztą ja już wolałbym jeść te obiady w stołówce, ale w zamian mieć dodatkowe zajęcia czy jeździć na wakacje za granicę.

                      > a weź zapytaj taką matkę jak to ona widzi - no przecież poświęciła swoją karier
                      > ę, swoje całe życie dla bubusia!

                      W większości przypadków to jest zwykłe lenistwo a nie poświęcenie kariery. smile
      • obrotowy nie istnieje. 07.11.20, 17:02
        Kobieca hipergamia w PL dzis nie istnieje


        w sytuacji, gdy kobiety stanowia dzis 60 % studiujacych.

        niektore (z nich) musza obnizyc wymagania - czy tego chca, czy nie.
          • obrotowy niezupelnie. 07.11.20, 23:41
            heniek.8 napisał:
            > prędzej sobie kupi trzy koty zanim obniży wymagania smile


            co druga.
            a co (innej) drugiej koty jednak nie wystarczaja i woli miernego chlopa - ale swojego.
              • obrotowy jeszcze raz przypomne: 08.11.20, 05:49
                kobiety stanowia dzis 60 % studiujacych, mezczyzni jedynie 40.

                wiec obnizenie wymagan jest niezbedne (dla niektorych z nich)

                - troche sie na to napatrzylem (zawodowo)smile

                oczywiscie chodzi o obnizenie wymagan o jeden poziom, - a nie o dwa.

                - to znaczy np. Pani Docent, czy Pani Doktor wezmie sobie (za meza) inzyniera

                a Pani magister (np. farmakolog z apleki) wezmie sobie za meza dobrze zarabiajacego technika-mechanika.
                • kevinjohnmalcolm Re: jeszcze raz przypomne: 08.11.20, 12:57
                  obrotowy napisał:
                  > obnizenie wymagan jest niezbedne (dla niektorych z nich)

                  W moim otoczeniu struktura wymagań kobiet jest odwrócona - to facet z wyższej półki, na poziomie, z dobrym wykształceniem nie ma szans, bo dziewczyny studiujące lub po studiach wybierają takich leszczy, nieudaczników, narkomanów i alkoholików, że to się w głowie nie mieści. Szczególnie te które wybrały przeciętne studia na wykształconego faceta nawet nie spojrzą, zdecydowanie wolą gości z dużo niższych półek. To nie tak, że z braku kandydatów muszą obniżyć wymagania, bo świetnych wykształconych kandydatów mają na pęczki, tyle że nie są nimi kompletnie zainteresowane.
                      • flirting.shadow Re: jeszcze raz przypomne: 08.11.20, 17:09
                        Raz piszesz "Przypadki gdy kobieta jest z dużo wyższej półki niż facet nie dość że są rzadkie, to jeszcze przeważnie nietrwałe, żadna ze stron nie czuje się w takim związku spełniona." a zaraz po tym "facet z wyższej półki, na poziomie, z dobrym wykształceniem nie ma szans, bo dziewczyny studiujące lub po studiach wybierają takich leszczy, nieudaczników, narkomanów i alkoholików, że to się w głowie nie mieści.". Niby drugi post dotyczy Twojego otoczenia, ale zakładam jednak, że nie jest on odwrotnością "normalności"
                        • kevinjohnmalcolm Re: jeszcze raz przypomne: 08.11.20, 18:08
                          W pierszym przypadku pisałem o szeroko rozumianych półkach, a w drugim o różnicach w wykształceniu omawianych przez obrotowego. Wszystko się rozbija o to, że samo wykształcenie nie determinuje półki.

                          Rzadko zdarza się żeby kobieta z bardzo wysokiej półki (mądra, inteligentna, o szerokich horyzontach, uroda min. 9/10) wiązała się z facetem z niskiej półki (w uproszczeniu: prymitywem potrafiącym rozmawiać tylko o chlaniu). Za to związki dziewczyn kończących jakieś tam przeciętne byle studia z leszczami nie reprezentującymi niczego są już normą, szczególnie w moim otoczeniu. One nie są zainteresowane facetami z wyższych półek, kompletnie takich ignorują, wiążą się z facetami ze swojej półki mentalnej. Co innego wykształcenie, a co innego mentalność.

                          Nie wiem czy dobrze wytłumaczyłem. W razie czego krzycz, to doprecyzuję o co mi chodzi.
                    • kevinjohnmalcolm Re: jeszcze raz przypomne: 08.11.20, 14:05
                      Otóż to, Heniu - "kompetencje społeczne" są dla wspomnianych przeze mnie dziewczyn wielokrotnie ważniejsze niż wykształcenie czy ogólny poziom faceta. Dlatego nie zgadzam się z opinią Obrotowego, że kobiety najchętniej wybrałyby facetów na swoim poziomie wykształcenia, a wyłącznie z braku takowych wybierają słabiej wykształconych. Nie, wybierają takich facetów przede wszystkim dlatego, że są oni bardziej towarzyscy, rozrywkowi. Beztroski luzak wygrywa.
                      • heniek.8 Re: jeszcze raz przypomne: 08.11.20, 17:54
                        kevinjohnmalcolm napisał:

                        > Otóż to, Heniu - "kompetencje społeczne" są dla wspomnianych przeze mnie dziewc
                        > zyn wielokrotnie ważniejsze niż wykształcenie czy ogólny poziom faceta. Dlateg
                        > o nie zgadzam się z opinią Obrotowego, że kobiety najchętniej wybrałyby facetów
                        > na swoim poziomie wykształcenia, a wyłącznie z braku takowych wybierają słabie
                        > j wykształconych. Nie, wybierają takich facetów przede wszystkim dlatego, że s
                        > ą oni bardziej towarzyscy, rozrywkowi. Beztroski luzak wygrywa.

                        zależy do czego taki luzak - do igraszek w akademiku na pewno ale do założenia rodziny to już nie
                        też się nie zgadzam na uproszczenie że wykształcenie wyjaśnia atrakcyjność faceta,
                        jest cały wektor czynników {x1, x2 … xn} opisujących wykształcenie, status społeczny i majątkowy, cechy charakteru itp a jeszcze w dodatku każda panna ma swój osobisty wektor wag {w1, w2 … wn} który mnoży i sumuje, dlatego dla tego samego gościa mogą wyjść różnym pannom różne wyniki

                        natomiast jeżeli gość ma wysoki poziom spierdolenia społecznego czyli ma wysokie x[spierdox] to musi być świadomy że wiele panien ma w[spierdox] na bardzo dużym minusie i iloczyn ten potrafi wyzerować wygląd, wykształcenie i wysokie zarobki może poza multimilionowymi
                        • kevinjohnmalcolm Re: jeszcze raz przypomne: 08.11.20, 18:18
                          heniek.8 napisał:
                          > zależy do czego taki luzak - do igraszek w akademiku na pewno ale do założenia
                          > rodziny to już nie

                          Ile procent dziewczyn poniżej 30 roku życia wybiera facetów pod kątem przydatności do założenia rodziny? Głównym kryterium jest to czy koleś potrafi dziewczynę rozbawić, reszta jest mało ważna, lub w ogóle się nie liczy.



                          > jest cały wektor czynników {x1, x2 … xn} opisujących wykształcenie, status społ
                          > eczny i majątkowy, cechy charakteru itp a jeszcze w dodatku każda panna ma swój
                          > osobisty wektor wag {w1, w2 … wn} który mnoży i sumuje, dlatego dla tego sameg
                          > o gościa mogą wyjść różnym pannom różne wyniki

                          Otóż to, liczy się "dot product" (jak to jest po polsku?) smile
                        • ga77-77 Re: jeszcze raz przypomne: 12.11.20, 11:43
                          heniek.8 napisał:


                          > natomiast jeżeli gość ma wysoki poziom spierdolenia społecznego czyli ma wysoki
                          > e x[spierdox] to musi być świadomy że wiele panien ma w[spierdox] na bardzo duż
                          > ym minusie i iloczyn ten potrafi wyzerować wygląd, wykształcenie i wysokie zaro
                          > bki może poza multimilionowymi


                          Wiesz co Heniek, jak o tym piszesz, to od razu mi się przypomniał taki jeden gość u nas na uczelni (na której studiowałem dobrych naście - dwadzieścia lat temu). Gość był nadzwyczaj inteligentny, ale kariery nie zrobił, bo zawsze czymś sobie przeyebał (najczęściej nie umiał trzymać języka za zębami i gnoił studentów). Po latach wzbogaciłem moją wiedzę o fakt, że oprócz IQ istnieje też coś takiego jak EQ i sądzę że u niego EQ była znacznie powyżej IQ. Uczciwie mówiąc sam zdaję sobie sprawę, że u mnie pewne składowe EQ też mocno szwankują (ale nie wszystkie, bo kilka jest jak najbardziej w normie, natomiast np. zarządzanie stresem to u mnie pewnie max. 2 w skali 10-punktowej) i może w tym problem...



                          • heniek.8 Re: jeszcze raz przypomne: 12.11.20, 12:44
                            Słyszałem o eq, czy to się da zmierzyć nie wiem, ale na pewno ważniejsze dla panny będzie to na jakie emocjonalne potrzeby facet odpowiada niż to jaką ma edukację
                            Żadna nie będzie przecież podrywała typa dlatego tylko że skończył studia, a w głowie ma tylko narrację jaką to on jest wspaniałą partią

                            Nawet ja aspi sobie z tego zdaję sprawę wink
                  • baenzai Re: jeszcze raz przypomne: 08.11.20, 17:27
                    kevinjohnmalcolm napisał:

                    > W moim otoczeniu struktura wymagań kobiet jest odwrócona - to facet z wyższej p
                    > ółki, na poziomie, z dobrym wykształceniem nie ma szans, bo dziewczyny studiują
                    > ce lub po studiach wybierają takich leszczy, nieudaczników, narkomanów i alkoho
                    > lików, że to się w głowie nie mieści.

                    Ale masz na myśli jakąś kompletną patologię czy po prostu facetów bardziej rozrywkowych i hedonistycznych niż średnia krajowa?

                    Określenia typu ,,leszcz" czy ,,nieudacznik" również można różnie intepretować - ja tak nazywam np. osoby długotrwale bezrobotne, ale dla wielu ,,nieudacznik" to np. facet, który nie potrafi samodzielnie całego remontu zrobić. smile
                    • kevinjohnmalcolm Re: jeszcze raz przypomne: 08.11.20, 18:23
                      baenzai napisał:
                      > Ale masz na myśli jakąś kompletną patologię czy po prostu facetów bardziej rozr
                      > ywkowych i hedonistycznych niż średnia krajowa?

                      Myślę że bardziej w kierunku patologii, a w niektórych przypadkach ewidentną patologię.
                      Jak patrzę jakich facetów wybierają sobie dziewczyny poniżej 30-tki w moim otoczeniu, to ręce mi opadają, autentycznie tracę wiarę w ludzkość sad
                      Mam nadzieję że to tylko kwestia specyfiki mojego otoczenia i w Polsce w dużych miastach wygląda to inaczej. Wręcz liczę na to, bo to co tutaj w Anglii widzę jest wręcz przerażające.
                • baenzai Re: jeszcze raz przypomne: 08.11.20, 17:16
                  obrotowy napisał:

                  kobiety stanowia dzis 60 % studiujacych, mezczyzni jedynie 40.

                  wiec obnizenie wymagan jest niezbedne (dla niektorych z nich)

                  - troche sie na to napatrzylem (zawodowo)smile


                  To wymień jakieś trudniejsze kierunki na których kobiety dominują.

                  Nie ma takich (poza medycyną i farmacją).
                  • obrotowy voila: 11.11.20, 16:03
                    baenzai napisał:
                    > To wymień jakieś trudniejsze kierunki na których kobiety dominują.
                    >
                    > Nie ma takich (poza medycyną i farmacją).



                    voila: moje rodzime podworko: - chemia
        • baenzai Re: nie istnieje. 08.11.20, 03:03
          obrotowy napisał:

          > Kobieca hipergamia w PL dzis nie istnieje
          >
          >
          > w sytuacji, gdy kobiety stanowia dzis 60 % studiujacych.
          >
          > niektore (z nich) musza obnizyc wymagania - czy tego chca, czy nie.

          Coraz częściej widać, że kobiety wolą być same niż z przeciętnym facetem. Pośrednio potwierdzają to statystyki dotyczące ilości singli.
    • kevinjohnmalcolm Re: Kobiety z wyższych półek 07.11.20, 20:05
      stasi1 napisał:

      > wiemy że jest ona zdecydowanie lepsza niż my

      Marzeniem chyba każdego normalnego człowieka jest posiadanie partnerki/partnera lepszego od siebie.


      > Ciągniemy dalej jak długo się da,

      Oczywiście!
      Istnieje szansa że związek będzie trwały. Ileż to znam par w których małżonkowie są z różnych półek i mimo to niezmiennie od 30 lat razem.


      > Czy też od razu poddajemy się wiedząc że i tak realnie żadnej szansy nie mamy

      A to już inna sprawa: realne szanse.
      Sam poderwałem dziewczynę z wyższej półki i po kilku latach zostałem wymieniony na nowszy model... http://emots.yetihehe.com/2/sciana.gif



      > niestety chyba jednak doszła do wniosku że jest między nami zbyt duża różnica

      Doszła do takiego wniosku, czy to tylko Twoje domysły wynikające z kompleksu niższości?
      A może stwierdziła że nie pasujecie do siebie niezależnie od poziomu półek?
      A może wszystko jest generalnie w porządku i to tylko chwilowa obniżka nastroju?
      Rozwiązanie jest jedno: szczera rozmowa.
      • obrotowy to ja mam jeszcze gorzej... 06.01.21, 13:36
        kevinjohnmalcolm napisał: .
        Sam poderwałem dziewczynę z wyższej półki i po kilku latach zostałem wymieniony na nowszy model..


        to ja mam jeszcze gorzej: ciagle slysze od kobitki, ze ja nie zasluje na taka "klasowa" istote - jak ona

        i te pie*doly musze wysluchiwac od 30-tu lat...
    • tomekzgor Re: Kobiety z wyższych półek 07.11.20, 23:34
      Generalnie to ja też jestem za tym, żeby się nie przejmować i być sobą - albo zaiskrzy, albo nie. Poza tym skąd wiesz,że ona ci będzie pasować?

      Ale też wiem że w praktyce wiele zależy od tego, na czym polega ta róznica półek. Jeśli jest to np. poważna różnica finansowo-towarzyska, to może być problem. Dam przyklad.
      Moj kolega (zwykly inzynier z dochodami niewiele wyższymi niż przecietn krajowa) poznał kiedyś kobietę - prywatny, dobrze dzialający biznes, zarobki wielokrotnie wyższe, adekwatny krąg znajomych. I niby na samym początku wszystko było ok. Ale szybko się okazalo że ona zawsze wraz z grupą znajomych na przelomie każdego roku jedzie na 2-3 tygodnie do tzw. ciepłych krajów, potem w marcu-kwietniu na narty do Włoch czy Francji, w lecie - jakieś jachty, żaglówki, poza tym wyskakują za granicę na jakies koncerty albo krotkie wypady turystyczne. Wszystko w bardzo dobrych (i drogich) warunkach (hotele, jedzenie w knajpach itp.). Poza tym wszyscy mieszkają w wypasionych domach itp. Ona nigdy nie dała mu do zrozumienia, że w związku z sytuacją finansową jest jakiś gorszy. Pod tym względem była w porządku. Np. rezygnowała z wyjazdu na Kubę, żeby z nim spędzić sylwestra w Białce Tatrzańskiej. Ale on nie mógł wymagać, żeby z dotyczasowego poziomu zycia dla niego rezygnowala. A też nie chcial być jej utrzymankiem. Więc próbowal sie jakoś dostosować, wydał wszystkie oszczędności, wziął jakiś kredyt. Poza tym kiepsko się czuł bo na każdym kroku ta przepaść finansowa mimo woli wychodziła i jego uwierala. Chociaż zarówno ona jak i jej znajomi nigdy mu tego nie dali odczuć. Przeciwnie. Ale co zrobisz, gdy np. jesteś na nartach we Wloszech (na sam tygodniowy wyjazd - hotel, dojazd - wydajesz 5 tys.)i i wszyscy idą do knajpy, gdzie nikt się szczypie z kasą przy zamawianiu, potem rachunek dzieli się po równo na uczestnika biesiady i wynosi to za ka zdym razem 100-200 euro. Jasne, że nastpępnym razem możesz powiedzieć, że nie idziesz do knajpy, bo akurat masz ochotę na pizzę w barze za 10 euro. Kobieta pójdzie z tobą i będzie robiła dobrą minę, albo powie: nie przejmuj się ja zapłacę. Alee wiadomo że beznadziejnie to wychodzi.I na dłuższą metę jest to nie do utrzymania. Więc - jak to mówią - różnie z tymi półkami bywa. Jak jest duża różnica to urok osobisty, uczucia, przegrywają z realiami sad
      • baenzai Re: Kobiety z wyższych półek 08.11.20, 03:28
        Niewątpliwie kobiety dobrze zarabiające mają duży problem ze znalezieniem partnera (zwłaszcza gdy te kobiety są w wieku 30+). Związek z mężczyzną gorzej sytuowanym kończy się z reguły tak jak w twojej historii. Z kolei mężczyźni lepiej sytuowani od tych kobiet (albo będący na ich poziomie) albo są od dawna zajęci albo wolą młodsze niewiasty albo zwyczajnie nie są zainteresowani stałymi związkami.

        W sumie jedyny wyjątek to środowisko artystyczne (popularne aktorki czy piosenkarki często wiążą się z popularnymi mężczyznami ze świata mediów i rozrywki).
        • po-ranna-kawa Re: Kobiety z wyższych półek 08.11.20, 12:29
          baenzai napisał:

          > W sumie jedyny wyjątek to środowisko artystyczne (popularne aktorki czy piosenk
          > arki często wiążą się z popularnymi mężczyznami ze świata mediów i rozrywki).

          Tak chyba w ogóle jest, że ludzie się wiążą z osobami należącymi do szeroko rozumianego swojego środowiska zawodowego i towarzyskiego. Tylko że tzw. celebrytami interesują się media, więc ludzie są informowani, że aktorka X była widziana na randce z reżyserem Y. Nikt nie informuje, że księgowa z przedsiebiorstwa autobusowego wyszła za mąż za kierownika zmiany z tej firmy.
          Swoja drogą zawsze mnie to dziwi i śmieszy, że ludzie się pasjonują tym, z kim sypia jakaś Cichopek, a jeszcze bardziej mnie śmieszy, że interesują się tym, co prowadząca jakiś kretyński program w TV myśli o np. wyborach w USA.
          • baenzai Re: Kobiety z wyższych półek 08.11.20, 17:11
            po-ranna-kawa napisała:

            > Tak chyba w ogóle jest, że ludzie się wiążą z osobami należącymi do szeroko roz
            > umianego swojego środowiska zawodowego i towarzyskiego. Tylko że tzw. celebryta
            > mi interesują się media, więc ludzie są informowani, że aktorka X była widziana
            > na randce z reżyserem Y. Nikt nie informuje, że księgowa z przedsiebiorstwa au
            > tobusowego wyszła za mąż za kierownika zmiany z tej firmy.

            Chodziło mi o to, że aktorce czy piosenkarce np. w USA stosunkowo łatwo znaleźć partnera na podobnym/wyższym poziomie ponieważ obraca się na co dzień w środowisku mediów i rozrywki.

            Ile natomiast taka polska bizneswoman 30+ może poznać mężczyzn zarabiających naprawdę duże pieniądze? Jeżeli jej biznes polega na sprzedaży jachtów to może i takich trochę pozna, ale jeżeli prowadzi jakiś damski salon kosmetyczny to pozna co najwyżej bogatych mężów swoich klientek. smile

            Do tego jeszcze dochodzi kwestia, że bizneswomen (w przeciwieństwie do kobiet z branży rozrywkowej) mają zbyt wiele męskich cech (np. lubią rządzić i dominować) a to odstrasza sporą część mężczyzn.

            > Swoja drogą zawsze mnie to dziwi i śmieszy, że ludzie się pasjonują tym, z kim
            > sypia jakaś Cichopek, a jeszcze bardziej mnie śmieszy, że interesują się tym, c
            > o prowadząca jakiś kretyński program w TV myśli o np. wyborach w USA.

            Tutaj zgoda. A kto to w ogóle jest Cichopek? smile
    • ga77-77 Re: Kobiety z wyższych półek 08.11.20, 18:20
      stasi1 napisał:

      > Raczej do facetów. Jak wiadomo w wieku ponad 30 lat wolne osoby to są dość fajn
      > e kobiety i raczej tacy mierni faceci. Niestety do nich sam się zaliczam.
      > I teraz problem. Poznajemy fajną kobietę, wiemy że jest ona zdecydowanie lepsz
      > a niż my i co robimy z tym fantem:
      > Ciągniemy dalej jak długo się da,
      > Czy też od razu poddajemy się wiedząc że i tak realnie żadnej szansy nie mamy
      > .
      > Ostatnio poznałem właśnie taką kobietę(wirtualnie chociaż ona sama nie twierdzi
      > że jest z wyższej półki) i niestety chyba jednak doszła do wniosku że jest mię
      > dzy nami zbyt duża różnica


      Tylko może właśnie sprecyzuj: co rozumiesz przez "kobietę z wyższej półki"? Tomekzgor podał bardzo wyrazisty przykład oparty na kryterium zarobkowym, ale nieraz bywa tak że kobieta w innym sensie wydaje się być z wyższej półki, czasem też staje się taka w trakcie trwania związku.
      Ja akurat (ponieważ w dzieciństwie byłem dość nieśmiały dość późno przeprowadziłem skutecznie akcję zarwania pierwszej dziewczyny; najlepsze jest to, że problem tkwił u mnie pewnie w bardzo słabej umiejętności czytania kobiecej mowy ciała, znaków i komunikatów. Zawsze wszelkie wątpliwości rozpatrywałem na swoją niekorzyść (choć z różnych miejsc - bynajmniej nie od matki - słyszałem, że jestem uznawany za przystojnego). Tak przepadło dobrych kilka lasek (z których niektóre dawały naprawdę czytelne sygnały, przynajmniej dla kogoś kto potrafił je poprawnie odczytać i zjebać mnie za to jaką beznadziejną i tępą pierdołą byłem nie umiejąc ich zinterpretować).
      Przełomem stała się koleżanka mojej młodszej siostry (a było to już na studiach), która po prostu postanowiła zarwać mnie, więc z zaproszeniem jej do kina i odpowiednim przebiegiem akcji w tymże kinie nie było już problemów. Po niej była następna koleżanka mojej siostry, a potem poczułem się już tak mocny, że postanowiłem spróbować szczęścia z najlepszą laską na roku (naprawdę nieprzeciętnie ładna, modelka, w ciągu trzech lat studiów odsyłała w diabły każdego, kto usiłował ją zarwać)... i znów się udało, znów nadspodziewanie łatwo. Szokiem dla mnie było to, że taka laska była o mnie zazdrosna.

      Ale przejdźmy do aspektu "z wyższej półki": po studiach się hajtnęliśmy, była przekonana że mam niezłe perspektywy (do zawodu wprowadzał mnie ojciec, który zawsze był bardzo przebojowy i dobrze zarabiał; ja niestety za bardzo przebojowy nie jestem, co miało się później zemścić), ale wydawało się że mimo tego mogę nieźle zarabiać. Niestety, tak dobrze nie było. W dodatku szybko chciała mieć dziecko i chciała je odchować nim ruszy do pracy, co zajęło dwa lata od momentu urodzenia się dziecka (nie było chętnych pracodawców, więc dla zwiększenia kwalifikacji poszła na studia podyplomowe; podczas tych studiów prowadzący jedne z zajęć profesor zaproponował jej powrót na uczelnię na doktorat). Wcześniej, ponieważ mieliśmy kiepską sytuację, to zdarzało mi się pod wpływem paniki powiedzieć coś w stylu, że o pracę nie będzie tak łatwo jak jej się wydaje, bo od studiów nigdzie nie pracowała, a jej dyplom ciut się przykurzył. Gdy więc nieco ponad dwa lata po urodzeniu dziecka dostała pierwszą pracę, to w tym samym momencie pierwszy raz mnie zostawiła; po kwartale wróciła, ale już nie było jak kiedyś: na doktoracie poczuła się ważna, dostała spore stypendium i po kolejnych dwóch latach (gdy straciłem pracę) zostawiła mnie drugi raz, ale tym razem wniosła o rozwód i unieważnienie małżeństwa. Po ponad roku zeszliśmy się ponownie (podobno dużą rolę w tym odegrała moja córka, która za mną bardzo obstawała), ale gdzieś zginęło zaufanie. W końcu zrobiła doktorat i wszystko jakoś się toczyło póki ja zarabiałem więcej; gdy to ona zaczęła zarabiać więcej, zaczęła się pogarda, wyzywanie mnie od (w chwilach złości) dziada i biedaka (chyba lekko nie w porządku jak ktoś zarabia ponad średnią krajową?), zaczęły się duże oczekiwania odnośnie wakacji itd. Ona dzięki pracy w projektach miała z samej pensji więcej ode mnie, do tego dochody z mieszkań odziedziczonych po zmarłych rodzicach, ja miałem swoją pensję, której realna wartość malała, nie byłem w stanie wywalczyć podwyżki. Znalazł się kolega (wygadany bajerant), który zrobił na niej wrażenie, na szczęście udało mi się go pozbyć, ale naszemu związkowi została zadana kolejna poważna rana. Teraz (po trzech latach od poprzedniego kryzysu) chyba straciłem ją ostatecznie...


      Przepraszam za przydługi opis sytuacji, ale moim zdaniem jest to przykład pasujący do wątku: kobieta ładna (by nie rzec: piękna), z doktoratem, doświadczeniem w naukowych projektach unijnych i ze sporymi perspektywami; po drugiej stronie ja: z karierą zawodową, która potoczyła się znacznie gorzej niż można było się spodziewać u jej początku, bez żadnych oszczędności, z marnymi perspektywami. Na początku wydawała się ze zbyt wysokiej półki ze względu na urodę, teraz ma także lepsze wykształcenie (doktorat plus kolejne studia podyplomowe plus doświadczenie w branży z lepszymi perspektywami). Wypisz wymaluj kobieta, która spojrzy jedynie na obracającego się w podobnych kręgach i wyciągającego nie mniej niż 3-4 średnie krajowe. Ale mimo że wyglądała na taką już na wstępie, to spróbowałem i mimo końca tego związku, mimo lat przebojów nie żałuję. Przez pewien czas nawet uważałem, że żona i córka to jedyne co mi się w życiu udało i czego ktoś mi może zazdrościć. Wiedziałem, że może przyjdzie czas gdy jakiś chuj alfa będzie mi ją usiłował odebrać, choćby po to by pokazać sobie i otoczeniu jaki z niego super facet i że nie będę miał wielkich szans; pewnie nawet teraz tak się stało, ale jednak te ileś wspólnych lat jest moje i moje pozostanie.


      Odpowiadając więc na pytanie autora wątku: czy wchodzić w taki związek? Jeśli jesteś w stanie zaakceptować, że prawdopodobnie nie będzie to związek do śmierci i że przy (raczej nieuchronnym) rozstaniu będziesz cierpieć, to TAK! Bo wspólny czas będzie Twój. Jeśli jednak chcesz uniknąć cierpienia, to nie wchodź w to; choć i tak nie masz gwarancji, że związek z kobietą z "Twojej półki" nie zakończy się równie boleśnie...


      • heniek.8 Re: Kobiety z wyższych półek 08.11.20, 21:35
        mówi o tym prawo pana Briffault: to samica a nie samiec ustala warunki brzegowe dla powstania rodziny i jeżeli nie może odnieść korzyści ze związku z samcem, taka relacja nie zaistnieje.
        Przy czym nawet jeżeli w przeszłości uzyskała jakieś korzyści to nie gwarantuje to że będzie chciała kontynuować relację w przyszłości.

        biologia
        • ga77-77 Re: Kobiety z wyższych półek 08.11.20, 22:02
          heniek.8 napisał:

          > mówi o tym prawo pana Briffault: to samica a nie samiec ustala warunki brzegowe
          > dla powstania rodziny i jeżeli nie może odnieść korzyści ze związku z samcem,
          > taka relacja nie zaistnieje.
          > Przy czym nawet jeżeli w przeszłości uzyskała jakieś korzyści to nie gwarantuje
          > to że będzie chciała kontynuować relację w przyszłości.
          >
          > biologia

          Przyznaję, nawet nie znałem tego prawa, ale gdyby była możliwość plusowania postów, to bym Ci tego posta zaplusował . Mści się na mnie wychowanie przez rodziców wg zasad związku partnerskiego, a nie dominującego. Innymi słowy: jeśli chcesz coś w życiu osiągnąć i nie stracić samicy, to musisz być egoistycznym skurwysynem. Faktycznie zaczynam żałować wszystkich pozytywnych cech jakie mi wpojono w dzieciństwie, bo przez nie w życiu miałem same kłopoty. Ale na ironię zakrawa ta sprzeczność w naturze samic: niby walczą o równouprawnienie, ale najbardziej odpowiada im ten stary model z którym rzekomo walczą...
          • heniek.8 Re: Kobiety z wyższych półek 08.11.20, 22:11
            ja myślę że trzeba się pogodzić z życiem, mam sprawy o których mógłbym myśleć ciągle że "żałuję tego, a tamto bym zrobił inaczej" ale to nie ma sensu - w tamtym czasie to wyglądało na mądrą decyzję i przynoszącą najlepsze efekty i dlatego to zrobiłem i wtedy się cieszyłem z tego jak Zabłocki wioząc swój transport mydła w kierunku przeprawy przez rzekę smile

            ale to było wtedy a teraz jest teraz i więcej ma sensu cieszyć sie tym co teraz a nie martwić tym co kiedyś
          • koszmarna.baba Re: Kobiety z wyższych półek 08.11.20, 22:51
            Ga77-77 powiedz mi: jakie znaczenie dla Waszych relacji miały -Twoim zdaniem - te wypowiadane w "panice" teksty o zakurzonym dyplomie i trudnościach w znalezieniu pracy? W dodatku w czasie gdy dołowali ją potencjalni pracodawcy! I dlaczego Ciebie dziwią i bolą jej teksty o dziadu i biedaku? Dostałeś to co jej dałeś. Oczywiście z odsetkami.
            • ga77-77 Re: Kobiety z wyższych półek 09.11.20, 06:22
              koszmarna.baba napisała:

              > Ga77-77 powiedz mi: jakie znaczenie dla Waszych relacji miały -Twoim zdaniem -
              > te wypowiadane w "panice" teksty o zakurzonym dyplomie i trudnościach w znalezi
              > eniu pracy? W dodatku w czasie gdy dołowali ją potencjalni pracodawcy! I dlacze
              > go Ciebie dziwią i bolą jej teksty o dziadu i biedaku? Dostałeś to co jej dałeś
              > . Oczywiście z odsetkami.
              >

              Aha, czyli według Ciebie "nigdy nie licz na to, że kobieta odniesie się ze zrozumieniem do zasady WSPÓLNEGO utrzymywania rodziny?! Powiedz jej, że nie jesteś w stanie bez końca sam zarabiać na utrzymanie trzech osób (zwłaszcza w pierwszym etapie swojej działalności zarobkowej), to automatycznie doczekasz się łatki dziada, pierdoły i nieudacznika, tak? Tak, do cholery: nie jestem w stanie zarobić tyle żeby utrzymywać żonę jako kurę domową i dziecko na porządnym poziomie, ale kto w tym kraju jest? Może kilka procent facetów ma wystarczające zarobki, bo nie powiesz mi że jest to możliwe mając średnią czy nawet półtorej średniej krajowej! Nie mam też (jak ona) "handicapu" w postaci wynajmu dwóch mieszkań po rodzicach (to znaczy teraz zostało jedno, bo do drugiego się przeniosła: to był drugi etap "robienia łachy", bo przecież "ona nie jest Rumunką i ma gdzie iść!", ale do jasnej cholery ja nie oczekuję że ktoś mnie będzie utrzymywać! Raz jeden się zdarzyło (w kryzysie, który zaczął się w 2008: straciłem pracę i od stycznia 2010 byłem bezrobotny, przez dłuższy czas nie mogłem znaleźć nowej roboty i po pół roku mnie zostawiła; ale dostałem 3-miesięczną odprawę, potem na 2 miesiące (maj i czerwiec) znalazłem dorywczą pracę, więc się za bardzo mnie nie nautrzymywała!
              • koszmarna.baba Re: Kobiety z wyższych półek 09.11.20, 23:14
                >Aha, czyli według Ciebie "nigdy nie licz na to, że kobieta odniesie się ze zrozumieniem do zasady WSPÓLNEGO utrzymywania rodziny?!


                Jesteś taki głupi czy bezczelny?
                W poprzednim wpisie nie pisałeś o niemożności samodzielnego utrzymania rodziny na dłuższą metę. Ani też o tym, że żona w ogóle nie zamierzała podjąć zatrudnienia , natomiast sporo o tym, że jak miała problemy ze znalezieniem pracy po urodzeniu dziecka - to od "kochającego" męża usłyszała, że "jej dyplom się zakurzył", że będzie miała trudności ze znalezieniem pracy(ciekawe jak jeszcze "dodawałeś" jej otuchy?). No to pokazała na co ją stać! Ona poszła "do przodu" a Ty cofnąłeś się do tyłu.
                Teraz masz pretensje, że ona traktuje Ciebie tak jak Ty traktowałeś ją gdy była na Twoim utrzymaniu.

                P.S. Nie uczyli Cię w szkole, że kto wiatr sieje, burzę zbiera?.
                • ga77-77 Re: Kobiety z wyższych półek 10.11.20, 07:30
                  koszmarna.baba napisała:

                  > Jesteś taki głupi czy bezczelny?
                  > W poprzednim wpisie nie pisałeś o niemożności samodzielnego utrzymania rodziny
                  > na dłuższą metę. Ani też o tym, że żona w ogóle nie zamierzała podjąć zatrudni
                  > enia , natomiast sporo o tym, że jak miała problemy ze znalezieniem pracy po ur
                  > odzeniu dziecka - to od "kochającego" męża usłyszała, że "jej dyplom się zakurz
                  > ył", że będzie miała trudności ze znalezieniem pracy(ciekawe jak jeszcze "dodaw
                  > ałeś" jej otuchy?). No to pokazała na co ją stać! Ona poszła "do przodu" a Ty c
                  > ofnąłeś się do tyłu.
                  > Teraz masz pretensje, że ona traktuje Ciebie tak jak Ty traktowałeś ją gdy była
                  > na Twoim utrzymaniu.
                  >
                  > P.S. Nie uczyli Cię w szkole, że kto wiatr sieje, burzę zbiera?.
                  >


                  Wiesz co, może to mój błąd bo w obawie o zbytnie rozpisanie się nie nakreśliłem pełnego obrazu sytuacji i teraz dostrzegasz tylko jedną stronę medalu; oczywiście zakładam, że DLATEGO tylko tę stronę dostrzegasz, a nie dlatego że tylko tę stronę CHCESZ dostrzegać, bo w tym drugim wypadku nie mam nawet co się starać wyjaśniać okoliczności towarzyszących...
                  • heniek.8 Re: Kobiety z wyższych półek 10.11.20, 08:51
                    parę lat temu popełniłeś błąd i chyba zdajesz sobie sprawę jaki i jak można było to rozegrać inaczej
                    w tym sensie niczego nowego się nie dowiesz, zawsze może być tak że kiedy ktoś wspomni jakieś swoje błędy z przeszłości, to przyjdzie internetowy frustrat i będzie to wypominać człowiekowi smile
                    • 999karolina Re: Kobiety z wyższych półek 10.11.20, 09:28
                      heniek.8 napisał:

                      zawsze może być tak że kiedy ktoś
                      > wspomni jakieś swoje błędy z przeszłości, to przyjdzie internetowy frustrat i b
                      > ędzie to wypominać człowiekowi smile

                      Skoro je sam publicznie wspomina, to raczej liczy się z komentarzami. Chyba że pisze po to, by w odpowiedzi przeczytać: aha smile
                      • ga77-77 Re: Kobiety z wyższych półek 10.11.20, 21:21
                        999karolina napisała:

                        > Skoro je sam publicznie wspomina, to raczej liczy się z komentarzami. Chyba że
                        > pisze po to, by w odpowiedzi przeczytać: aha smile

                        Tak liczę się z komentarzami, liczę się także z tym, że wśród tych komentarzy trafią się i takie oparte na jednostronnym spojrzeniu. Mogą się i zdarzyć komentarze, które powstaną na bazie tezy ukutej jeszcze przed przeczytaniem mojej relacji, a moje spojrzenie osoba piszące te komentarze będzie miała głęboko w d...
                        Ale tak, zdaję sobie sprawę z ryzyka, takie są uroki publicznej dyskusji.
    • stasi1 Re: Kobiety z wyższych półek 28.11.20, 08:42
      I jakby co problem sie rozwiązał. Napisała mi SMSa że przypetał się do niej ktoś z Łodzi. Ja coś jej odpisałem ona do mnie zadzwoniła . Rozmowa była jak zwykle super i tak już zostało. Oczywiście chciała by abyśmy od czasu do czasu sobie porozmawiali bo lubi ze mną rozmawiać
      • stasi1 Re: Kobiety z wyższych półek 28.12.20, 17:37
        I dzisiaj dostałem od niej prośbę nie do odrzucenia. Niestety ten pan co jest z nim jest strasznie zazdrosny i niestety musimy zawiesić nasze rozmowy telefoniczne, SMSowe na 3 , 4 tygodnie aż ona postara się go naprostować. I oczywiście miło by jej było żebyśmy kontynuowali nasze wirtualne rozmowy. Oczywiście się zgodziłem na to kobieta jest naprawdę super i bardzo lubię z nią rozmawiać. Miała kilku taKICH JAK JA ZNAJOMYCH ALE PODOBNO NIE WSZYSCY poszli na taką jej prośbę. Trochę szkoda mi jej bo skoro ten gość jest zazdrosny o kogoś kogo praktycznie nie ma to co on z nią zrobi z kimś w realu? Nie będzie pozwalał widywać się nawet z koleżankami? Ale mam nadzieje że będzie szczęśliwa
        • heniek.8 Re: Kobiety z wyższych półek 28.12.20, 17:41
          no to masz fajnie, że przynajmniej będziesz mógł pogadać za 3-4 tygodnie
          ja poznałem fajną laskę z Ukrainy, trochę pisaliśmy i wpłaciłem jej kasę na bilet żebyśmy w końcu się poznali osobiście
          no i jak to z moim pechem bywa, zatrzymał ją reżim Łukaszenki i nie przyjedzie, nawet nie może odpowiedzieć na wiadomości
          • gyubal_w Re: Kobiety z wyższych półek 28.12.20, 18:00
            Obaj macie fajniej ode mnie, bo jak 2 miesiące temu zamówiłem sobie taką małą Chineczkę (do samodzielnego montażu), to do dziś doszły tylko sznurówki, podkolanówki i miska ryżu, bo teszta utknęła na cle. Bozi w sercu nie mają ci bezduszni formaliści. A kroił się taki piękny romans ..
              • prawda_we_mgle Re: Kobiety z wyższych półek 28.12.20, 23:05
                A ja zamówiłam takiego wielkiego strapona żeby wreszcie mocno dopier...ić temu mojemu za wszystkie grzechy...
                Już udało mi się go namówić na taką zabawę i w myślach delektowałam się widokiem jego oczek wychodzących z orbit. (big_grin).. ale kurde nie wytrzymałam nerwowo i zerwałam z nim, zanim kurier przywiózł zabawkę (!!!)... No i na xuj mi te medytacje (!), kiedy w DECYDUJĄYM MOMENCIE nie wytrzymałam napięcia tongue_out !!!
                • gyubal_w Re: Kobiety z wyższych półek 29.12.20, 13:36
                  Mgiełka, weź z nim odzerwij na chwilę, pod pozorem zwrotu czegoś co u Ciebie zostawił. Umów się z nim w knajpie i jak typ spyta gdzie to coś, najwolniej jak umiesz (o budowanie napięcia się rozchodzi, na filmach tak robio) wyciągnij z torebki mydło Biały Jeleń.

                  Podając mu je upuść. A dalej to już wszyscy wiedzą co.
                  Gdy typ w trakcie zblednie, spytaj czy wie już dlaczego akurat tą markę mydła wybrałaś
                  • prawda_we_mgle Re: Kobiety z wyższych półek 29.12.20, 19:24
                    gyubal_w napisał(a):

                    > Mgiełka, weź z nim odzerwij na chwilę, pod pozorem zwrotu czegoś co u Ciebie zo
                    > stawił. Umów się z nim w knajpie i jak typ spyta gdzie to coś, najwolniej jak u
                    > miesz (o budowanie napięcia się rozchodzi, na filmach tak robio) wyciągnij z to
                    > rebki mydło Biały Jeleń.
                    > Podając mu je upuść. A dalej to już wszyscy wiedzą co.
                    > Gdy typ w trakcie zblednie, spytaj czy wie już dlaczego akurat tą markę mydła wybrałaś

                    haha! GrubyWazon Ty to masz fajne pomysły! wink
                    Nii, ja się muszę mieć czas w to ubrać (w knajpie jak w tym wystąpię, to mogą nas wyprosić wink big_grin)... Odezwę się pod pozorem że wiem, że zerwaliśmy, ale nadal taaak go pragnę! Ciągle o nim myślę! I jest tak wspaniałym kochankiem, że chcę jeszcze ten jeden jedyny raz przeżyć z nim... razbig_grin
                    NO i go pojadę! big_grin

                    (niby) Żeby było bardziej namiętnie to przywiąże mu ręce na wezgłowiu... zanim je wyswobodzi to ja zdążę parę głębszych pchnięć zaliczyć! big_grin
                    big_grin big_grin
                    • gyubal_w Re: Kobiety z wyższych półek 30.12.20, 23:53
                      A kto by się odważył was z knajpy wypraszać ?
                      Wycelowałabyś w niego lufę strapona i z piskiem uciekałby lufcikiem w kiblu.

                      Chociaż wariant na kwadracie, choć nieco mniej widowiskowy, też ma swoje plusy.
                      Możesz we frajera kulkami gejszy pociskać, bez ryzyka że trafisz komuś w ogórkową, albo przydławić typa fragmentem bielizny, nie obawiając się, że komuś się cofnie napoleonka.

                      Słowem: allez-allez, Mgiełko i pisz jak poszło wink
                      • prawda_we_mgle Re: Kobiety z wyższych półek 04.01.21, 23:16
                        gyubal_w napisał(a):

                        > A kto by się odważył was z knajpy wypraszać ?
                        > Wycelowałabyś w niego lufę strapona i z piskiem uciekałby lufcikiem w kiblu.
                        > Chociaż wariant na kwadracie, choć nieco mniej widowiskowy, też ma swoje plusy.
                        > Możesz we frajera kulkami gejszy pociskać, bez ryzyka że trafisz komuś w ogórko
                        > wą, albo przydławić typa fragmentem bielizny, nie obawiając się, że komuś się c
                        > ofnie napoleonka.
                        > Słowem: allez-allez, Mgiełko i pisz jak poszło wink

                        płaczę! big_grin big_grin big_grin (mam za bujną wyobraźnię!! )
          • prawda_we_mgle Re: Kobiety z wyższych półek 28.12.20, 23:15
            heniek.8 napisał:

            > no to masz fajnie, że przynajmniej będziesz mógł pogadać za 3-4 tygodnie
            > ja poznałem fajną laskę z Ukrainy, trochę pisaliśmy i wpłaciłem jej kasę na bil
            > et żebyśmy w końcu się poznali osobiście
            > no i jak to z moim pechem bywa, zatrzymał ją reżim Łukaszenki i nie przyjedzie,
            > nawet nie może odpowiedzieć na wiadomości

            big_grin big_grin
          • 999karolina Re: Kobiety z wyższych półek 29.12.20, 22:48
            heniek.8 napisał:

            > ja poznałem fajną laskę z Ukrainy, trochę pisaliśmy i wpłaciłem jej kasę na bil
            > et żebyśmy w końcu się poznali osobiście
            > no i jak to z moim pechem bywa, zatrzymał ją reżim Łukaszenki i nie przyjedzie,
            > nawet nie może odpowiedzieć na wiadomości

            I ile jesteś w związku z tym w plecy? Podaj numer konta, to ci zwroćę
            • heniek.8 Re: Kobiety z wyższych półek 30.12.20, 08:04
              999karolina napisała:

              > I ile jesteś w związku z tym w plecy? Podaj numer konta, to ci zwroćę

              tu nie chodzi o pieniądze, po prostu wyraziłem żal, że mój wspaniały związek, jedyny w którym dotychczas byłem, rozsypał się jak domek z kart
                  • 999karolina Re: Kobiety z wyższych półek 04.01.21, 22:25
                    heniek.8 napisał:
                    >
                    > miałbym, ale wtedy straciłbym szanse że Karolina kupi bilet dla siebie i przyje
                    > dzie do mnie smile

                    Daj spokój, Heniek, ja bym taksowką z Rzeszowa do Szczecina pojechała i nie patrzyla na koszty.
                    Nie rozumiem tego kalkulowania: pojechałbym, ale nie ma promocji na bilety autobusowe zaprosiłnbym na kolację, ale w sobotę nie ma happyy hour, więc idźmy na hamburgera. O cholera, a jak zrobie dziecko, to będę musiał je utrzymywać, faj ie byłoby polecieć na Kube na wakacje, ale lepiej odłozyć na czarną godzinę,.
                      • ga77-77 Re: Kobiety z wyższych półek 06.01.21, 11:32
                        heniek.8 napisał:

                        > Karolina możesz przyjeżdżać,
                        > jeżeli chodzi o kolację to spoko wszystko jest załatwione, były w promocji kopy
                        > tka, zamroziłem 16 opakowań

                        Heniek, dobreeeeee! Świetny tekst żeby zapozorować zaproszenie i mieć prawie pewność że "zapraszany/-a" nie skorzysta. Mogę wykorzystać albo się wzorować? suspicious
                        • heniek.8 Re: Kobiety z wyższych półek 06.01.21, 12:00
                          ga77-77 napisał(a):

                          >Świetny tekst żeby zapozorować zaproszenie i mieć prawie pe
                          > wność że "zapraszany/-a" nie skorzysta. Mogę wykorzystać albo się wzorować?

                          oczywiście że możesz ale tej pewności nie masz
                          otrzymałem na priv wiele propozycji związanych z konsumpcją tych kopytek, ale niestety musiałem odmówić bo zgłaszały się przede wszystkim studentki i młode dziewczyny, a ja mam swoje zasady i gustuję w 40-tkach
        • stasi1 Re: Kobiety z wyższych półek 29.01.21, 17:29
          I dalsza część tej mojej znajomości. Wysłałem jej SMSa z okazji urodzin. Oczywiście ładnie i krótko odpisała.
          Zaraz później wysłałem jej maila też z życzeniami i z pytaniem o tego zazdrosnego pana. I dostałem odpowiedź że z panem to juz nie bo ona jest niezależną kobietą a on ją próbował ograniczać. I oczywiście mogę do niej dzwonić kiedy chcę.
      • searam Re: Kobiety z wyższych półek 30.12.20, 20:44
        cbrxx1959 napisał:

        > Jeżeli uważasz że jesteś do niczego,to tak jest.Jeżeli uważasz że nie podołasz
        > ,to nawet nie zawracaj sobie i innym dupy.Wszystko tkwi w głowie,albo jesteś wi
        > lkiem,albo owcą.
        BINGO !

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka