Dodaj do ulubionych

Jakie to polskie!

12.01.21, 16:44
Tak patrzę już od jakiegoś czasu na reakcje na newsy celebryckie, ale także na komentarze pod historiami zwykłych ludzi i to co widzę to dosłownie esencja naszej polskiej, cebula kiej natury. Jeśli padnie w błoto ktoś kto zaszedł wysoko, to powszechna reakcją jest pełna zawiści radosc: oto celebryta, panisko spadło z wyższego poziomu i musi teraz żyć jak zwykły cebulak Kowalski. Jeśli los dotkie zwykłego człowieka, to jest więcej współczucia, ale też widać jedną wspólną cechę komentarzy: komentujący życzą mu podniesienia się, ale absolutnie nie wyżej niż ich (własny) komentujących poziom. Jeśli prezes spadnie do rynsztoka, to prawie nikt nie życzy mu powrotu na sam szczyt, jedynie żeby miał pracę pozwalającą jakoś się utrzymać. Jeśli ktoś straci kobietę, o jakiej inni mogli tylko pomarzyć i jest sam, pogrążony w rozpaczy, to mało kto życzy mu drugiej co najmniej tak dobrej albo i z wyższej półki: najczęściej życzą żeby go jakąś kobieta znów zechciała i zauważyła. Wniosek jest prosty: kto spadł z wysoką albo z poziomu wyższego od przeciętnej, ten niech nie liczy na współczucie, bo prędzej zjawi się gromada chętnych dobić go kijami.
Obserwuj wątek
    • tomekzgor Re: Jakie to polskie! 12.01.21, 19:01
      Proponuję nie patrzeć na newsy celebryckie, a tym bardziej na komentarze do nich.
      Co kogo może obchodzić, czy jakaś Cichopek ma romans lub jaką sukienke założyła i co o tym sądzą inni? To jest niepojete. Szczególnie że przecież w newsach celebryckich chodzi o newsy a nie ich treść.ma byc klikalność i tyle. Na tym się zarabia - na klikalności. Więc sami celebryci i "dziennikarze" wymyslają te newsy, staraja się, by one byłe sensacyjne, kontrowersyjne, wywoływały dyskusję (wiekszość postów jest robiona przez wynajete trolle i nie ma nic wspólnego z opiniami tzw. zwykłych ludzi). Po tylu latach funkcjoniowania internernetu łapią sie na to tylko naiwni.
      Nie lepiej obejrzeć dobry film, przeczytać książkę, pogadać ze znajomym?


      Ale czy to takie polskie? No nie wiem - zobacz, czym i w jakim natężeniu celebryci są koemntowani np. w USA. To jest po prostu biznes reklamowy

    • heniek.8 Re: Jakie to polskie! 12.01.21, 21:51
      ale masz porównanie do podobnych forów w innych krajach?
      natury ludzkiej nie oszukasz, zawsze pewien procent będzie się cieszył z cudzego pecha, jest na to nawet słowo którego w polskim nie ma a w niemieckim jest : Schadenfreude
      • kevinjohnmalcolm Re: Jakie to polskie! 12.01.21, 22:39
        heniek.8 napisał:
        > ale masz porównanie do podobnych forów w innych krajach?

        Mam porównanie z Brytyjczykami i niestety Polacy przodują w postawie "aby mu krowa zdechła". Zawiść i gnojenie innych jest wszechobecne. I to nie tylko na forach. Ogromna większość Polaków których znam w Anglii pracuje fizycznie i jak jeden mąż opowiadają mi dokładnie tę samą historię - jeżeli Polka kombinując, kablując, oczerniając i podkładając świnie zostanie w końcu kierowniczką (niższego szczebla), to natychmiast robi wszystko żeby zniszczyć wszystkie inne Polki w firmie. Nie cofa się przed niczym. Jeżeli facet przyświadczy komuś usługę i zawiezie go na na lotnisko Gatwick, Heathrow lub Luton, to natychmiast w urzędzie miasta pojawi się donos że obywatel Iksiński świadczy usługi taksówkarskie bez posiadania licencji (oczywiście kontrola niczego nie wykaże, bo to była jednorazowa przysługa). Zaufana osoba w urzędzie miasta powiedziała mi że żadna inna nacja nie zgłasza takiej liczby donosów na swoich rodaków jak Polacy, różnica jest wielokrotna.
        A wracając do forów. Zaglądam regularnie na fora fotograficzne w wielu różnych krajach. Pod zdjęciami pojawiają się głównie pozytywne komentarze, zachwyty, czasem trochę konstruktywnej krytyki, ale widać że wszyscy wspierają autora i koncentrują się na walorach artystycznych zdjęcia. Tymczasem na polskich portalach fotograficznych połowa komentujących zamiast oceniać samo zdjęcie jedzie po modelce (za chuda/za gruba/brzydka/straszydło/pokraka/itd.) - przykład mieliśmy przedwczoraj na SŁS.
        • heniek.8 Re: Jakie to polskie! 12.01.21, 22:47
          nie wiem nic o SŁS ale o forum dla fotografów - czy są porównywalne w sensie - trzeba się logować, podobny poziom (nie)anonimowości - czy na polskim każdy może smarować jako "gość" a na angielskim musi być zalogowany z nazwiskiem i zdjęciem?

          co do tych pracowników niskiego szczebla - to trzeba by porównywać z gastarbeiterami którzy w Polsce wykonują podobne zawody, no bo jak Polak pojedzie i pracuje z prostakami a obok Angole z klasy średniej pachnący wodą kolońską i dobrymi cygarami to o czym my tu mówimy big_grin
          • kevinjohnmalcolm Re: Jakie to polskie! 12.01.21, 23:05
            heniek.8 napisał:
            > o forum dla fotografów - czy są porównywalne w sensie - trzeba się logować,
            > podobny poziom (nie)anonimowości

            Tak - mówimy o bardzo podobnej funkcjonalności - obowiązkowe konto z jakąś ksywą, brak gości.



            > to trzeba by porównywać z gastarbeiterami którzy w Polsce wykonują podobne zawody

            A dlaczego w Polsce? Wystarczy porównać z gastarbeiterami z innych krajów, którzy wykonują w Anglii podobne zawody. Kraje takie jak Polska, Litwa, czy Rumunia ogólnie wychodzą słabo, ale niestety to Polacy zdecydowanie przodują w podkładaniu świń własnym rodakom. sad
        • tomekzgor Re: Jakie to polskie! 12.01.21, 23:04
          Kevin, to zupełnie inna sprawa. Zrozumiałem, że autor wątku pisał o czym innym - o celebrytach, ich wzlotach i upadkach. Oraz o satysfakcji ludu gdy upadek jest z wysoka. To międzynarodowa (ludzka) przypadlość. I wlaśnie nią się to zjawisko karmi.
          Zawsze mnie bawi, gdy ludzie na poważnie podchodzą do ich "perypetii".
          Pewnie jaki kraj tacy celebryci, więc polska Cichopek czy jakaś inna Rozenek nie ma własnego samolotu i kilku domów z basenem, ale mechanizmy są takie same.
          • ga77-77 Re: Jakie to polskie! 13.01.21, 09:06
            tomekzgor napisał:

            > Kevin, to zupełnie inna sprawa. Zrozumiałem, że autor wątku pisał o czym innym
            > - o celebrytach, ich wzlotach i upadkach. Oraz o satysfakcji ludu gdy upadek je
            > st z wysoka. To międzynarodowa (ludzka) przypadlość. I wlaśnie nią się to zjaw
            > isko karmi.

            Nie, pisałem także o przypadkach zwykłych ludzi (pierwsze zdanie mojego posta), a celebryci byli niejako... pretekstem? Wabikiem? Fakt, celebryci budzą te emocje w największym stopniu, ale powiedzmy że jakiegoś prezesa, zarabiającego kilkadziesiąt (czy sto czy więcej) tysięcy miesięcznie udpiono i znalazł się na dole: niech facet tylko publicznie powie, że chce wrócić na szczyt i znów zarabiać 200 tysięcy miesięcznie, to od razu polecą głosy: "mało się nakradłeś złodzieju?!" albo "inni żyją za średnią krajową czy mniej; średnią krajową mu dać, niech się za to utrzymuje!" czy coś w tym stylu.
            Albo jeśli ktoś ma kobietę, której wszyscy naokoło mu zazdroszczą (albo nawet szerzej niż naokoło): piękną, inteligentną, zaradną i jeszcze potrafiącą trzepać niezłą kasę. Gość ją traci i siłą rzeczy zdaje sobie sprawę, że jakaś pierwsza lepsza mu jej w żaden sposób nie zastąpi, ale jeśli wyrazi to publicznie, to zaraz skoczy na niego z pazurami cała chmara mniej (lub ogólnie mało-) atrakcyjnych kobiet (wspomaganych przez tych facetów, którzy o takiej babce przez całe życie mogli sobie tylko pomarzyć) i od razu poleci hejt: "a co, jaśnie panu znowu księżniczki się zachciewa? A co, my zwykłe kobiety gorsze?" albo "szuka kolejnej pustej lali, a ma w pogardzie zwykłe kobiety o z całą pewnością bogatszym wnętrzu, bo on w ogóle ma w dupie wnętrze czyli dla niego liczy się tylko wygląd czyli nie wie co to znaczy miłość".

            Ale słuszny był wniosek, że Niemcy to pojęcie znają i jest to bardzo powszechne także u nas. Robotnik mający dwa kilkaset na rękę ciesz się z upadku dyrektora; facet żyjący z mało atrakcyjną kobietą (która związała się z nim z desperacji) cieszy się, że ktoś inny stracił naprawdę atrakcyjną kobietę. Ludzie siedzący na dole (czy nawet w bagnie) cieszą się że ktoś mający w jakimś aspekcie życia lepiej od nich spadł do ich sytuacji. Ludzie, których ego stanowi blokadę do życzenia innemu żeby wrócił na wyższy od życzącego poziom.
            Dlatego dochodzę do coraz silniejszego wniosku, że ludzie którzy dużo mieli i wszystko stracili nie mają szans na zrozumienie ich bólu, na pełne wsparcie, a zwłaszcza na szczere życzenia powrotu do sytuacji sprzed straty. Bo czyjeś ego zbyt by na tym ucierpiało...
            • obrotowy i dlalej placz - niczym jak u baby. 13.01.21, 10:56
              ga77-77 napisał(a):
              > Dlatego dochodzę do coraz silniejszego wniosku, że ludzie którzy dużo mieli i w
              > szystko stracili nie mają szans na zrozumienie ich bólu, na pełne wsparcie, a z
              > właszcza na szczere życzenia powrotu do sytuacji sprzed straty. Bo czyjeś ego z
              > byt by na tym ucierpiało...


              wspolczuje sie zwyklym, przecietnym ludziom, i tez tylko wtedy, gdy bez wlasnej winy cos tam stracili

              - raczej nie wspolczuje sie alkoholikowi, ze zona go rzucila - prawda ?

              natomiast raczej nie wspolczuje sie ludziom ktorzy zaszli wysoko i z duzej wysokosci spadli
              - no chyba ew. tylko wtedy, gdy chodzi o oczywista intryge.

              placzesz tu na okraglo po stracie tej "wspanialej". - zrozumiale, ze chcialbys spotkac druga podobna.

              - no to k... szukaj smile

              ale jesli odeszla - to byly tego jakies powody - prawda ?

              nie piszesz tu o swojej winie - wiec przyjmuje (na wiare), ze Twojej winy tu nie bylo.

              zatem wystapily tu po prostu inne powody:

              1. mogla dojsc do wniosku, ze stac ja na kogos lepszego od Ciebie i odeszla od tak. - bez przyczyny

              2. albo zakochala sie w kims rownie (dla niej) wspanialym - jak ona sama.

              i w obu wypadkah nie ma co rozpaczac, tylko zacisnac zeeby i sie z tym pogodzic.



              • ga77-77 Re: i dlalej placz - niczym jak u baby. 13.01.21, 16:03
                obrotowy napisał:


                > wspolczuje sie zwyklym, przecietnym ludziom, i tez tylko wtedy, gdy bez wlasnej
                > winy cos tam stracili

                Aha, czyli dobrze tak sk...wi/burżujowi/złodziejowi, teraz spadł z nieba do poziomu zwykłych ludzi i będzie musiał żyć w tym samym bagnie co my, tak" wink

                > - raczej nie wspolczuje sie alkoholikowi, ze zona go rzucila - prawda ?

                To jest też inna rzecz, którą tu dostrzegłem (tu czy na "Samotnych"): lwia część userów patrzy "zero-jedynkowo", wszystko jest dla nich czarno-białe. Tak jak z tym alkoholikiem: rzuciłeś taką typowo zero-jedynkową tezę (w stylu klasycznego "bo każdy pijak to złodziej"), ale są przypadki takich co wpadli w alkoholizm w wyniku jakiejś traumy, czegoś najgorszego w ich życiu z czym sobie nie poradzili; w skrajnym wypadku związek przyczynowo-skutkowy w podanym przez Ciebie przykładzie może być wręcz odwrotny niż się wydaje.


                > natomiast raczej nie wspolczuje sie ludziom ktorzy zaszli wysoko i z duzej wyso
                > kosci spadli
                > - no chyba ew. tylko wtedy, gdy chodzi o oczywista intryge.

                Czyli tylko wtedy gdy jego wróg może stać się naszym wrogiem...

                > placzesz tu na okraglo po stracie tej "wspanialej". - zrozumiale, ze chcialbys
                > spotkac druga podobna.
                >
                > - no to k... szukaj smile

                Toś poradził. rada, którą można sobie wsadzić... do szuflady.
                Wiesz dlaczego tu piszę? Bo nie mam gdzie tego z siebie wyrzucić, bo nie mam dosłownie nikogo do kogo mógłbym się odezwać. NIKOGO! Żadnej rodziny którą bym chciał widzieć, żadnego kolegi, żadnego przyjaciela, NIKOGO! Absolutnie sam. Jakiś czas temu zrozumiałem czemu w takich Stanach standardowy gość przechodzi lżej rozwód: bo zaraz po rozwodzie grupa kumpli weźmie go ileś razy w objazd po klubach, imprezach itd. i jakoś wiatr z niego wywieje smutki, pozna kogoś, pobędzie z ludźmi którzy mu pomogą odzyskać humor... Ja NICZEGO z tego nie mam, jestem z tym wszystkim totalnie sam i zawaliło się dosłownie wszystko! To już nie chodzi o samą krwawiącą wyrwę jaką wywołuje tęsknota! Jestem tak rozbity, że nawet nie jestem w stanie szukać nowej roboty, a pewnie powinienem. Dziś na starcie bym poległ w rekrutacji. Widzisz, potrzebuję kobiety taką jaka była moja żona w czasie studiów i po studiach: wtedy czułem, że cały świat stoi przede mną otworem, miałem pewność siebie, piękną, ukochaną kobietę u boku, czułem że mogę bardzo wiele. Dziś właśnie "uratować" może mnie tylko taka: kobieta, przy której odzyskam pewność siebie, odbuduję poczucie własnej wartości i przy której wróci radość życia. A tego nie da mi jakaś przeciętna babka. I tu od razu mamy pułapkę dla zero-jedynkowych: ci "czarno-biali" od razu sobie porachują i wyjdzie im niby potwierdzenie ich durnych teorii że wcale jej nie kochałem, że była dla mnie jedynie trofeum (cytuję zajadłą kretynkę o nicku "koszmarna baba"). A g... prawda! To, że (jak każda piękna i inteligentna kobieta u boku) podnosiła moje poczucie własnej wartości, to wcale nie znaczy że jej nie kochałem, bo kochałem i to bardzo; gdybym nie kochał, to znacznie łatwiej byłoby mi przejść nad rozwodem do porządku dziennego! Gdybym nie kochał, to pieprzyłbym dopasowanie się do niej (jak teraz patrzę wstecz i porównuję, to widzę że w cholernie dużym stopniu mnie dopasowała do siebie). Byłbym w stanie szukać nowej roboty i twardo stanąć na rozmowie kwalifikacyjnej, a jestem tak rozpi...ny że nie mogę nic zrobić, chociaż miałem nawet dokładnie ułożony plan. I ciągle mam w głowie myśl, że znalezienie nowej kobiety będzie jednocześnie symbolicznym zamknięciem etapu życia związanego z moją żoną, czego też nie chcę robić (tu czuję ewidentną sprzeczność pragnień: z jednej strony samotność i brak kobiety mnie wykańcza, z drugiej nie chcę zamykać rozdziału, który mimo bolesnych chwil był też najlepszym w moim życiu.



                > ale jesli odeszla - to byly tego jakies powody - prawda ?
                >
                > nie piszesz tu o swojej winie - wiec przyjmuje (na wiare), ze Twojej winy tu ni
                > e bylo.


                Nic nie musisz przyjmować na wiarę, ja nigdy nie twierdziłem że jestem kryształowy. Natomiast twierdzę że kara jaka mnie spotkała jest równie współmierna do czynów jak powieszenie za kradzież w sklepie.


                > zatem wystapily tu po prostu inne powody:
                >
                > 1. mogla dojsc do wniosku, ze stac ja na kogos lepszego od Ciebie i odeszla od
                > tak. - bez przyczyny
                >
                > 2. albo zakochala sie w kims rownie (dla niej) wspanialym - jak ona sama.
                >
                > i w obu wypadkah nie ma co rozpaczac, tylko zacisnac zeeby i sie z tym pogodzic
                > .

                Aha, czyli Twoja jedyna propozycja to pogodzić się z tym że jestem w czarnej dupie i więcej niż kawałka nosa z niej nie zdołam wytknąć? Taka propozycja to żadna propozycja.
                • obrotowy i dlalej placz - niczym jak u baby. - the end. 13.01.21, 22:15
                  ga77-77 napisał(a):

                  > Aha, czyli Twoja jedyna propozycja to pogodzić się z tym że jestem w czarnej du
                  > pie i więcej niż kawałka nosa z niej nie zdołam wytknąć? Taka propozycja to żad
                  > na propozycja.


                  the end.
                  wiecej meskich propozycji ode mnie dla ciebie - NIE BEDZIE
                • 999karolina Re: i dlalej placz - niczym jak u baby. 14.01.21, 20:16
                  ga77-77 napisał(a):

                  Jakiś czas temu zrozumiałem czemu w takich Stanach standardowy gość przechodzi lżej
                  > rozwód: bo zaraz po rozwodzie grupa kumpli weźmie go ileś razy w objazd po klu
                  > bach, imprezach itd. i jakoś wiatr z niego wywieje smutki, pozna kogoś, pobędzi
                  > e z ludźmi którzy mu pomogą odzyskać humor...

                  To raczej wiedza z filmów. Myślę, że nie ma znaczenia, czy to stany, czy Polska. Jak ktoś nie ma kumpli, to tak samo nie ma ich w USA jak i w Polsce. Jak ma, to w Polsce też się nim zajmą.


                  Widzisz, potrzebuję kobiety taką jaka była moja żona
                  > w czasie studiów i po studiach: wtedy czułem, że cały świat stoi przede mną otw
                  > orem, miałem pewność siebie, piękną, ukochaną kobietę u boku, czułem że mogę ba
                  > rdzo wiele. Dziś właśnie "uratować" może mnie tylko taka: kobieta, przy której
                  > odzyskam pewność siebie, odbuduję poczucie własnej wartości i przy której wróci
                  > radość życia. A tego nie da mi jakaś przeciętna babka.

                  A skąd by się wzięła ta nieprzeciętna babka skłonna zajmować się facetem, który jest w takim stanie? Skąd ma wiedzieć, że ty jesteś w stanie zdobywać świat? Na razie (sorry, sam to piszesz) dla osób z zewnątrz (i dla siebie) jesteś jakimś malo atrakcyjnym ludzkim rozbitkiem bez energii, bez przyjaciół. Jakaś samarytanka? Wokół jest mnóstwo gości z werwą, pomysłami, którzy atrakcyjna babką będą zainteresowani


                  • ga77-77 Re: i dlalej placz - niczym jak u baby. 14.01.21, 21:27
                    999karolina napisała:


                    > To raczej wiedza z filmów. Myślę, że nie ma znaczenia, czy to stany, czy Polska
                    > . Jak ktoś nie ma kumpli, to tak samo nie ma ich w USA jak i w Polsce. Jak ma,
                    > to w Polsce też się nim zajmą.


                    Widzisz, ale przynajmniej dzięki filmom znamy mechanizm wink
                    Jak ma... a jak nie ma, to prze-yeah-bahn-e, czyż nie?



                    > A skąd by się wzięła ta nieprzeciętna babka skłonna zajmować się facetem, który
                    > jest w takim stanie? Skąd ma wiedzieć, że ty jesteś w stanie zdobywać świat?

                    Sama widzisz, że muszę liczy na cud. Na tę chwilę moja sytuacja przypomina sytuację kogoś, kto wpadł do kilkumetrowego dołu na odludziu i mógłby wezwać pomoc gdyby bateria w jego telefonie nie była całkowicie rozładowana wink

                    > Na razie (sorry, sam to piszesz) dla osób z zewnątrz (i dla siebie) jesteś jak
                    > imś malo atrakcyjnym ludzkim rozbitkiem bez energii, bez przyjaciół. Jakaś sama
                    > rytanka? Wokół jest mnóstwo gości z werwą, pomysłami, którzy atrakcyjna babką b
                    > ędą zainteresowani

                    Czyli jak wyżej: prze-yeah-bahn-e sad
                      • ga77-77 Re: i dlalej placz - niczym jak u baby. 15.01.21, 09:05
                        999karolina napisała:

                        > Czyli, zamiast liczyc na cud, idź może na jakąs terapię

                        W obecnej formie jestem łakomym kąskiem dla naciągaczy, czyli psychiatrów którym zależy na tym by pacjenta leczyć, a nie WYleczyć i psychologów, którzy od razu kombinują jak sobie ze mnie zrobić stałe źródło dochodu na rok-dwa (pamiętaj, że moja była ukończyła kilka kursów psychologicznych i nie mam złudzeń co do faktu że pomogły jej w ułożeniu całego planu i wykończeniu mnie; jakieś 3 lata temu rozmawiałem z jej kuzynką, która powiedziała wprost że rodzina - albo przynajmniej jej część - uważa ją za manipulantkę; jeśli tyle jej dały kursy, przy oczywistych naturalnych zdolnościach, to jak mnie załatwi osoba zawodowo bawiąca się w te klocki?).

                        Natomiast można powiedzieć, że od biedy wygooglowałem coś co by jakoś było do przyjęcia: i format (grupa 15-16 osób plus psycholog, można dołączać w trakcie cyklu) i cena zdają się być akceptowalne; zobaczę czy da się tam wkręcić. wink
                        • prawda_we_mgle Re: i dlalej placz - niczym jak u baby. 15.01.21, 10:50
                          ga77-77 napisał(a):

                          >pamiętaj,
                          > że moja była ukończyła kilka kursów psychologicznych i nie mam złudzeń co do f
                          > aktu że pomogły jej w ułożeniu całego planu i wykończeniu mnie;...jeśli tyle jej dały kursy, przy
                          > oczywistych naturalnych zdolnościach, to jak mnie załatwi osoba zawodowo bawiąc
                          > a się w te klocki?).

                          Smutno się to czyta, ze ludzie, którzy kiedyś się kochali, teraz patrzą na siebie w kategoriach: "kto kogo załatwi"... my tak z exem do siebie nie podchodziliśmy... Czy to nie twoja wyobraźnia i czarnowidztwo? czy ona faktycznie chce cię "załatwić", czy tylko po prostu się uwolnić...


                          • ga77-77 Re: i dlalej placz - niczym jak u baby. 15.01.21, 12:27
                            prawda_we_mgle napisała:

                            czy ona faktycznie chce cię
                            > "załatwić", czy tylko po prostu się uwolnić...


                            A "uwalnianie się" na zasadzie "cel uświęca środki" bardzo się faktycznymi skutkami różni od załatwienia? Zresztą Ty to nazywasz łagodnie, ale (patrząc z innej strony) nie jest to nic innego jak usuwanie przez osobę zdradzającą (bo wziąwszy pod uwagę tempo, podjęte środki i intensywność akcji ciężko mi uwierzyć że za akcją nie stoi inny facet; a właściwie chuj kradnący cudze żony, bo takiej mendy społecznej nie da się łagodniej określić) człowieka stojącego jej na drodze do związania się z fagasem na zasadzie "po trupach do celu". Mało kto raczy zauważyć, że żałoba po rozwodzie (zwłaszcza po długim okresie małżeństwa) prawie niczym się nie różni od żałoby po śmierci bliskiej osoby. Jest nawet cięższa, bo jak ktoś umrze, to wiesz ze juz nic nie zrobisz, nie widzisz tej osoby już nigdy i czas może spokojnie leczyć rany; przy rozwodzie, zwłaszcza gdy są wspólne dzieci, ta rana non stop będzie rozdrapywana i przypalana! A to ostatnie już mało kto jest zdolny dostrzec.
                            Widać też sporą niekonsekwencję w głosach np. tutejszych userek: jeśli facet traktuje ich zdaniem kobietę przedmiotowo, bo nie chce/boi się w pełni zaangażować,to od razu na jego głowę leci hejt. Ale te same dyskutantki jednocześnie nie chcą zaakceptować ze raz "włączonego" pełnego uczucia i zaangażowania nie da się ot tak, na życzenie wyłączyć (bo ta druga, odchodząca strona by tak chciała, bo przecież kobieta ma święte prawo do decydowania i zakończenia małżeństwa gdy uzna że tak jej pasuje! Facet ma to jedynie przyjąć do wiadomości! ).

                            Poza tym na mnie leci tu hejt że się żalę, ale może dzięki temu że to z siebie wyrzucam, to i tak radzę sobie lepiej niż niektórzy inni. Ot na przykład jedna sprawa spadła z wokandy ( w dniu mojej sprawy i w tym samym ciągu) że względu na umorzenie sprawy w lipcu z powodu śmierci pozwanego. Wziąwszy pod uwagę, że (zebrawszy wszystkie terminy do kupy) w czerwcu musiał dostać pozew, to nietrudno się domyślić co się stało.

                            • obrotowy i dalej placz - niczym jak u baby -a nawet gorzej 17.01.21, 09:02
                              ga77-77 napisał(a):
                              ... że żałoba po rozwodzie (zwłaszcza po długim okresie małżeństwa)
                              prawie niczym się nie różni od żałoby po śmierci bliskiej osoby.
                              Jest nawet cięższa,


                              bzdety, dziecino.
                              - tu wszyscy zyja.

                              belkoczesz na tym foro.

                              nie masz pojecia o tym - czym jest np. smierc dziecka
            • prawda_we_mgle Re: Jakie to polskie! 13.01.21, 12:04
              A nie szkoda marnować własnej energii na rozkminianie kto komu bardziej zazdrości, kto kogo żałuje... Ależ marnotrawstwo wink.
              Gdyby każdy skupił się na sobie, przestał karmić swój mózg głupotami ze świata celebrytów czy nawet głupotami z podwórka sąsiada - a zajął się własnym rozwojem (np. tym, żeby przestać histerycznie potrzebować ssać od drugiego człowieka jego "dobra": jego uwagę, urodę, kasę, status - tylko rozwijać wgląd w siebie i pracować nad ograniczaniem swojej pazerności, zmienić nastawienie z brania na dawanie) - świat stałby się ciekawszym miejscem.
            • heniek.8 Re: Jakie to polskie! 13.01.21, 12:35
              masz jakieś dziwne (z mojego punktu widzenia) podejście do kobiet
              trudno mi sobie wyobrazić bycie z kimś z kim się nie chce i po cichu zazdroszczenie komuś innemu że ma lepszą kobietę?
              to chyba lepiej nie być z nikim bo dla
              " faceta żyjący z mało atrakcyjną kobietą (która związała się z nim z desperacji)"
              jest ona że tak powiem liability ("mało atrakcyjną" - z punktu widzenia tego gościa bo przecież może niezbyt ładna kobieta być atrakcyjna dla kogoś innego, nie tylko wycena 'walorów wizualnych' decyduje )
              • ga77-77 Re: Jakie to polskie! 13.01.21, 15:21
                heniek.8 napisał:

                > masz jakieś dziwne (z mojego punktu widzenia) podejście do kobiet
                > trudno mi sobie wyobrazić bycie z kimś z kim się nie chce i po cichu zazdroszcz
                > enie komuś innemu że ma lepszą kobietę?
                > to chyba lepiej nie być z nikim bo dla
                > " faceta żyjący z mało atrakcyjną kobietą (która związała się z nim z desperacj
                > i)"
                > jest ona że tak powiem liability ("mało atrakcyjną" - z punktu widzenia tego go
                > ścia bo przecież może niezbyt ładna kobieta być atrakcyjna dla kogoś innego, ni
                > e tylko wycena 'walorów wizualnych' decyduje )

                Jak by Ci tu naświetlić... znowu będę musiał pójść w mało poprawne politycznie rejony. Wyobraź sobie gościa gościa powiedzmy z robotniczej rodziny (samo to jeszcze absolutnie nie dyskwalifikuje, bo przecież niejeden z takiej rodziny zdobył wykształcenie i ostatecznie zapewnił sobie znacznie lepsze życie niż jego ojciec), do tego ani przystojny (fizjonomia jak to się mówi jak u "granatem od pługa oderwanego", ani błyskotliwy , ani inteligentny ani z perspektywami. Żadna panna na poziomie go nie zechce, ale (jak tu już ktoś gdzieś zauważył) jeszcze niżej w hierarchii są tacy, których żadna nie chciała; więc bierze taką z podobnej jak on półki, co wcale nie znaczy że nie spodobałaby mu się "superksiężniczka" gdyby ją coś do tego stopnia otumaniło że by go zechciała; jednak superksiężniczka dla niego pozostanie zawsze w sferze marzeń do kwadratu, więc nawet poważnie nie będzie rozważał "co by było gdyby taka się mną zainteresowała", dlatego w jego codziennych myślach ona nawet nie istnieje (jak każda rzecz totalnie dla nas nieosiągalna). Ale przy okazji jakiegoś newsa pojawia się zdjęcie superksiężniczki i gościa którego puściła kantem... teraz łapiesz?



                • heniek.8 Re: Jakie to polskie! 13.01.21, 16:01
                  ga77-77 napisał(a):

                  >więc bierze taką
                  > z podobnej jak on półki, co wcale nie znaczy że nie spodobałaby mu się "superks
                  > iężniczka" gdyby ją coś do tego stopnia otumaniło że by go zechciała; jednak su
                  > perksiężniczka dla niego pozostanie zawsze w sferze marzeń do kwadratu,

                  ale po co mu ona? jeżeli nie spełnia jego wymagań?
                  widzisz, panny przed wojną miały takie dylematy - widziałem ogłoszenie matrymonialne z 1929 w którym 38-letniej pannie chodziło o "nazwisko" - żeby nie być w tym wieku panną
                  teraz mamy sytuację w której panna woli mieszkać sama (+ koty) niż związać się z przegrywem

                  a w drugą stronę jak jest, równouprawnienie? - wolałbyś "damską przegrywkę" niż sobie żyć spokojnie z kotem smile?
                  jakie potrzeby by to zaspokajało - zewnętrzne np. pozbycie się statusu "samotnika", czy jakieś wewnętrzne? ale jakie wewnętrzne?
                  • ga77-77 Re: Jakie to polskie! 13.01.21, 16:14
                    heniek.8 napisał:


                    > ale po co mu ona? jeżeli nie spełnia jego wymagań?

                    Bo to dla niego jedyna szansa na rodzinę? Na to by mieć kogo bzyknąć (uprzedzając kontrę: przygodnie to z takim i opisana wyżej może nie chcieć), by miał kto zrobić obiad, by nie być samemu, by mieć dzieci i tę wspomnianą rodzinę? Wiem, że to tłumaczenie może brzmieć cynicznie, ale sądzę że wiele osób je potwierdzi, choć nie dotyczy ani mnie ani tych osób bezpośrednio.


                    > widzisz, panny przed wojną miały takie dylematy - widziałem ogłoszenie matrymon
                    > ialne z 1929 w którym 38-letniej pannie chodziło o "nazwisko" - żeby nie być w
                    > tym wieku panną
                    > teraz mamy sytuację w której panna woli mieszkać sama (+ koty) niż związać się
                    > z przegrywem

                    Do czasu aż ją trzepnie instynkt macierzyński i chęć posiadania tej rodziny; chęć widzenia i słyszenia wieczorem światła i głosu w sąsiednich pokojach... i takie tam.

                    > a w drugą stronę jak jest, równouprawnienie? - wolałbyś "damską przegrywkę" niż
                    > sobie żyć spokojnie z kotem smile?
                    > jakie potrzeby by to zaspokajało - zewnętrzne np. pozbycie się statusu "samotni
                    > ka", czy jakieś wewnętrzne? ale jakie wewnętrzne?

                    Widzisz, problem polega na tym że w tej chwili nie tylko nie jestem w stanie opiekować się żadnym zwierzęciem bardziej wymagającym uwagi od gryzonia, ale i nie mam nastroju na kota (zresztą kot to duża odpowiedzialność, nie zrobiłbym mu tego), ale "damska przegrywka" nic by mi nie dała (a nawet wpędziła w jeszcze większą czarną d...).
                • 999karolina Re: Jakie to polskie! 14.01.21, 19:58
                  ga77-77 napisał(a):

                  Wyobraź sobie gościa gościa powiedzmy z robotniczej rodziny (samo to je
                  > szcze absolutnie nie dyskwalifikuje, bo przecież niejeden z takiej rodziny zdob
                  > ył wykształcenie i ostatecznie zapewnił sobie znacznie lepsze życie niż jego oj
                  > ciec), do tego ani przystojny (fizjonomia jak to się mówi jak u "granatem od pł
                  > uga oderwanego", ani błyskotliwy , ani inteligentny ani z perspektywami. Żadna
                  > panna na poziomie go nie zechce,

                  Ale skąd ma takie oczekiwania, że skoro sobą niewiele pod każdym wzgledem nie reprezentuje, to powinien mieć jakąś laskę, która ma walory pozwalajace jej operować w innych ("lepszych") rejonach?
                  • ga77-77 Re: Jakie to polskie! 14.01.21, 21:30
                    999karolina napisała:

                    > ga77-77 napisał(a):
                    >
                    > Wyobraź sobie gościa gościa powiedzmy z robotniczej rodziny (samo to je
                    > > szcze absolutnie nie dyskwalifikuje, bo przecież niejeden z takiej rodzin
                    > y zdob
                    > > ył wykształcenie i ostatecznie zapewnił sobie znacznie lepsze życie niż j
                    > ego oj
                    > > ciec), do tego ani przystojny (fizjonomia jak to się mówi jak u "granatem
                    > od pł
                    > > uga oderwanego", ani błyskotliwy , ani inteligentny ani z perspektywami.
                    > Żadna
                    > > panna na poziomie go nie zechce,
                    >
                    > Ale skąd ma takie oczekiwania, że skoro sobą niewiele pod każdym wzgledem nie r
                    > eprezentuje, to powinien mieć jakąś laskę, która ma walory pozwalajace jej oper
                    > ować w innych ("lepszych") rejonach?

                    No i właśnie dlatego piszę, że na taką na poziomie nie ma szans; ale gdyby coś ją trwale i skutecznie zamroczyło i by go zechciała, to myślisz że by się wzbraniał?
                      • ga77-77 Re: Jakie to polskie! 15.01.21, 08:14
                        999karolina napisała:

                        > smile Myślę, że nie. Ale to jakbyś zapytał, czy np. uciekinierka z Syrii po dopłyn
                        > ieciu na drzwiach na wyspę Lesbos odrzuciałby zaloty lokalnego krola hoteli

                        Chyba nie do końca zrozumiałaś o co mi chodziło. Przybliżyłem jedynie przykład przypadku z tak abstrakcyjnie wysokiej dla danego człowieka półki, że ten człowiek nawet go nie bierze pod uwagę w swoim (nazwijmy to) "codziennym planowaniu"; co nie zmienia faktu, że gdyby taki przypadek jakimś cudem się pojawił (ale byłby to zbieg okoliczności na miarę walnięcia meteorytu w sąsiedni budynek), to zostałby przez tego człowieka rozważony i to jak najbardziej pozytywnie. Jednak ten człowiek (jeśli nie jest debilem absolutnym) z grubsza jest w stanie ocenić swoje możliwości i to w jakiej lidze gra, czyli zdaje sobie sprawę że w jego zasięgu jest tylko ta najniższa półka i na niej koncentruje swoje plany.
                        Dlatego wbrew temu co zdawałaś się sądzić nie ma chyba dużej sprzeczności w naszych tezach.
                        • obrotowy Jakiez to bliskie obsesji.... 15.01.21, 13:51
                          ga77-77 napisał(a):
                          > Dlatego wbrew temu co zdawałaś się sądzić nie ma chyba dużej sprzeczności w naszych tezach.


                          w tezach moze i nie ma, tyle, ze ta Twoja teza jest bliska obsesji.

                          ilez razy mozna rozmyslac o kobiecie "z wyzszej polki" - i ciagle do tego wracac ?

                          - gdy jednoczesnie sie wie, ze na te "wyzsza polke" raczej Cie nie stac ?


                          i tylko nie pisz mi tu o jakims hejcie - bo to co zapodaje - to zwykla rozwaga i rozsadek.
                          • ga77-77 Re: Jakiez to bliskie obsesji.... 15.01.21, 15:06
                            obrotowy napisał:

                            > ga77-77 napisał(a):
                            > > Dlatego wbrew temu co zdawałaś się sądzić nie ma chyba dużej sprzeczności
                            > w naszych tezach.
                            >
                            >
                            > w tezach moze i nie ma, tyle, ze ta Twoja teza jest bliska obsesji.
                            >
                            > ilez razy mozna rozmyslac o kobiecie "z wyzszej polki" - i ciagle do tego wraca
                            > c ?
                            >
                            > - gdy jednoczesnie sie wie, ze na te "wyzsza polke" raczej Cie nie stac ?
                            >
                            >
                            > i tylko nie pisz mi tu o jakims hejcie - bo to co zapodaje - to zwykla rozwaga
                            > i rozsadek.

                            Czy nie zgubiłeś po drodze głównego wątku?
      • tomekzgor Re: Jakie to polskie! 12.01.21, 23:08
        heniek.8 napisał:

        > ale masz porównanie do podobnych forów w innych krajach?
        > natury ludzkiej nie oszukasz, zawsze pewien procent będzie się cieszył z cudzeg
        > o pecha, jest na to nawet słowo którego w polskim nie ma a w niemieckim jest :
        > Schadenfreude

        No właśnie - Niemcy nawet na to mają swoje określenie, czyli zjawisko jest tam znane.

    • labuyg Re: Jakie to polskie! 13.01.21, 22:30
      > Dziś właśnie "uratować" może mnie tylko taka: kobieta, przy której odzyskam pewność siebie, odbuduję poczucie własnej wartości
      > i przy której wróci radość życia. A tego nie da mi jakaś przeciętna babka

      A od czego ta nadobna hurysa ma cię ratować ?
      Straciłeś obie nogi, zadłużyłeś się u mafii zastawiając nerki, zginęło twoje dziecko czy masz terminalnego raka ?
      Nic z tego ? Po prostu rzuciła cię twoja stara ?

      I tylko dlatego z pół roku już skamlesz i histeryzujesz gdzie popadnie, licząc że hurysa owa zapłonie afektem do twej liryki i sfrunie z nieboskłonu przytulić cię do cyca ?

      Robisz z siebie publicznie ostatnią spanikowaną galaretę i dziwisz się że inni faceci nie szlochają nad twą rozpaczliwą dolą ? Może dlatego, że mają jaja które w podobnych trudnych sytuacjach kazały im zacisnąć zęby i orać od bladego świtu, by stawić czoła swym dramatom, a ty robisz z siebie urągającą jakimkolwiek męskim cechom - damy wybaczą - cipe ?

      Zrozum wreszcie jak zwykłą sytuacją jest zdrada małżeńska. Setki tysiące jeśli nie miliony ludzi w Polsce co roku się z nią spotyka.Kiedy ostatnio widziałeś podobnie publicznie histeryzującego faceta ?
      Pytam poważnie, bo może gdzieś jest jakieś internetowe kółko smarkających w rękaw rogatków ?

      Zacznij wreszcie zachowywać się jak facet.
      Powiedz jej w myślać 'xuj ci w xupe' i przestań się nad sobą użalać, bo to nie inni nie mają uczuć,
      tylko ty mażąc się z byle trywialnego powodu, robisz z siebie godną pożałowania usmarkaną, 40-paroletnią sierotkę.

      Nie łudzę się że coś z tego do ciebie trafi, jeśli przez pół roku od kiedy jak ksiądz-Magdzie klarowalem ci to RiCD nie trafiło, ale może jakiś czytający to facet, będący w podobnej sytuacji zrozumie jak nie powinie się zachowywać, jeśli nie chce stracić szacunku otoczenia

      PS To mówiłem ja - gyubal_wahazar
      • ga77-77 Re: Jakie to polskie! 14.01.21, 06:40
        labuyg napisała:


        > PS To mówiłem ja - gyubal_wahazar

        Nawet gdybyś się na dole nie podpisał, to i tak na podstawie stylu (w trakcie tekstu) nie miałem wątpliwości kto pisze.

        Są tacy, których porażki wzmacniają i są tacy, którym porażki jedynie podcinają skrzydła; ty tego nie zrozumiesz, tak samo jak ktoś całkowicie genetycznie zdrowy nie zrozumie kogoś z genetyczną chorobą powodującą np. ciągłe zmęczenie.

        Są tacy, którzy się głęboko angażują, ale tacy jak ty (bo każdy widzi po treści postów, że ty nie wiesz co to jest naprawdę głębokie zaangażowanie, prawdopodobnie nie jesteś w ogóle do tego zdolny.

        Są tacy, którzy mają energię w sobie, ale są i tacy którzy potrzebują (nazwijmy to) "zewnętrznego źródła energii", kogoś kto jest przy nich, wspiera ich (nie mówię o wsparciu finansowym), kto zrozumie i wysłucha codziennych problemów. Tego też nie zrozumiesz, bo się zakręciłeś na jakimś "oraniu od bladego świtu" nad samorozwojem.

        I ten twój pierdolec, o którym ciągle nawijasz: "oranie od bladego świtu". Nigdy nie miałem pierdolca żeby "orać od bladego świtu" (może jedynie czasem na studiach przed egzaminem), bo praca jest dla mnie jedynie sposobem na uzyskanie wystarczających do w miarę spokojnego życia dochodów, niczym więcej (bo więcej mi w sumie nie trzeba: odziedziczyłem jeszcze w trakcie studiów wygodną chatę w dobrym miejscu i nie mam parcia na budowanie domu za miastem, tym bardziej że lubię mieszkać w dużym mieście, a nie chciałbym mieszkać na wsi; dlatego właśnie zależało mi na normalnym życiu, bez zarzynania się, takim jakie można było prowadzić kiedy szedłem na studia i jeszcze nawet gdy je kończyłem). Dlatego właśnie wziąłem tę pracę jaką mam i jeszcze kilka lat temu dawała przyzwoite pieniądze przy rozsądnym obciążeniu (dopiero ostatnimi laty jest nieco słabiej; gdybym nie miał teraz rozyebanej sytuacji na wszystkich frontach, to może niedługo bym się przymierzał do zmiany). Nie każdy jest stworzony do wydajnego zapierdalania kilkanaście godzin na dobę przez dłuższy czas, trzeba dostosować wybór pracy do swoich możliwości (lekarz spytany o kwestię gorszej regeneracji zwrócił uwagę na mój wiek, więc może nie mam co się dziwić że mam mniej energii niż w wieku 30 lat) . Tego pewnie też nie zrozumiesz.
      • ga77-77 Re: Jakie to polskie! 14.01.21, 07:07
        labuyg napisała:


        > PS To mówiłem ja - gyubal_wahazar

        I jeszcze jednego tumanie nie będziesz w stanie zrozumieć: inaczej będzie to przechodzić ktoś, wokół kogo jest gromada bliskich lub w miarę bliskich osób, a inaczej ktoś, kto w tym najtrudniejszym w życiu momencie jest TOTALNIE sam!
        • kevinjohnmalcolm Re: Jakie to polskie! 14.01.21, 23:15
          ga77-77 napisał(a):
          > I jeszcze jednego tumanie nie będziesz w stanie zrozumieć: inaczej będzie to przechodzić ktoś,
          > wokół kogo jest gromada bliskich lub w miarę bliskich osób, a inaczej ktoś, kto w tym
          > najtrudniejszym w życiu momencie jest TOTALNIE sam!

          A myślisz że Ty jeden byłeś w takim momencie TOTALNIE sam?
          • ga77-77 Re: Jakie to polskie! 15.01.21, 08:07
            kevinjohnmalcolm napisał:

            > A myślisz że Ty jeden byłeś w takim momencie TOTALNIE sam?

            Wiesz co, najczęściej ludzie mają jednak jakiegoś jeśli nawet nie przyjaciela/ kilku przyjaciół, to kilku dobrych kolegów, którzy gdzieś wyciągną i pomogą to łagodniej przejść (ja dodatkowo nie mogę tu liczyć także na wsparcie rodziny, choć pamiętając poprzednie sytuacje - czy to po koszu czy po zerwaniu - w sumie rodzina była ostatnimi, z którymi bym chciał wtedy być, kojąco jedynie działała obecność kogoś raczej w mojej grupie wiekowej). Po raz pierwszy w życiu jestem TOTALNIE sam i po raz pierwszy na nikogo nie mogę liczyć, zupełnie na nikogo. Ani komu się wygadać ani od kogo pożyczyć kasy gdyby okresowo powinęła mi się noga. A wziąwszy pod uwagę, że moja "operatywność i życiowa zaradność" (także ze względu na brak kontaktów; jak się nie ma znajomych, to się i nie ma kontaktów) nigdy nie była wysoka, to najzwyczajniej się boję, tym bardziej że już w poprzednim kryzysie zakosztowałem relatywnie długiego bezrobocia. To jest tak, że jak w życiu następuje awaria jednej "dziedziny", to człowiek jakoś sobie z tym poradzi (czyli: jesteś ustawiony finansowo, masz przyjaciół i zostawia cię żona, ale pocierpisz i z czasem, nieraz z pomocą otoczenia dojdziesz do pionu; masz kochającą żonę, przyjaciół i tracisz pracę, ale ogarniesz się, nawet w razie potrzeby pożyczysz pod zrobienie jakiegoś kursu i znajdziesz nową robotę, często też z pomocą osób z twojego otoczenia), ale jak wszystko zdechło (a co nie zdechło, to dogorywa: żony nie ma, przyjaciół/znajomych nie ma, a jeśli chodzi o robotę, to już od jakiegoś czasu przymierzałem się do szukania innej, bo w tej perspektywy nie są najlepsze; problem w tym, że w obecnym momencie ani nie jestem w stanie szukać ani nie byłbym w stanie przejść okresu próbnego), to bez zewnętrznej pomocy leżysz; w takiej sytuacji poradzi sobie jedynie ktoś, kto jest na tyle silny żeby w taką sytuację w ogóle nie wpaść, więc dyskusja nad tym przypadkiem jest bezprzedmiotowa.
            • artur5501 Re: Jakie to polskie! 15.01.21, 14:51
              ga77-77 napisał(a):

              Po raz pierwszy w życiu jestem
              > TOTALNIE sam i po raz pierwszy na nikogo nie mogę liczyć, zupełnie na nikogo.
              > Ani komu się wygadać ani od kogo pożyczyć kasy gdyby okresowo powinęła mi się n
              > oga.

              To przykra sytuacja. Ale dlaczego tak jest? Gdzie się podziali ludzie których poznawałeś na kolejnych etapach zycia - w czasie edukacji, pracy, wakacji itp.? A rodzina wymarła? Mieszkasz gdzieś w Bieszczadach w leśniczówce?
              • ga77-77 Re: Jakie to polskie! 15.01.21, 15:08
                artur5501 napisał:

                > ga77-77 napisał(a):
                >
                > Po raz pierwszy w życiu jestem
                > > TOTALNIE sam i po raz pierwszy na nikogo nie mogę liczyć, zupełnie na ni
                > kogo.
                > > Ani komu się wygadać ani od kogo pożyczyć kasy gdyby okresowo powinęła mi
                > się n
                > > oga.
                >
                > To przykra sytuacja. Ale dlaczego tak jest? Gdzie się podziali ludzie których p
                > oznawałeś na kolejnych etapach zycia - w czasie edukacji, pracy, wakacji itp.?
                > A rodzina wymarła? Mieszkasz gdzieś w Bieszczadach w leśniczówce?

                Ci ludzie rozlecieli się po drodze. I wcale nie trzeba mieszkać w Bieszczadach by czegos takiego doświadczyć; w dużym mieście pojedynczy człowiek jest nawet bardziej niewidoczny dla innych.
                • prawda_we_mgle Re: Jakie to polskie! 15.01.21, 15:57
                  ga77-77 napisał(a):

                  > Ci ludzie rozlecieli się po drodze. I wcale nie trzeba mieszkać w Bieszczadach
                  > by czegos takiego doświadczyć; w dużym mieście pojedynczy człowiek jest nawet b
                  > ardziej niewidoczny dla innych.

                  Tłumaczysz się sam przed sobą dużym miastem, a tymczasem zastanów się, czy nie masz problemu z tworzeniem głębszych relacji z ludźmi... to wcale nie takie oczywiste, że zostałeś całkiem sam... Nawet mój niereformowalny arogancki wielkościowy egoistyczny narcyz - miał jednego kumpla wink
                  I nie piszę tego z pozycji wyższości, o nie.
                  • ga77-77 Re: Jakie to polskie! 15.01.21, 16:09
                    prawda_we_mgle napisała:

                    > ga77-77 napisał(a):
                    >
                    > > Ci ludzie rozlecieli się po drodze. I wcale nie trzeba mieszkać w Bieszcz
                    > adach
                    > > by czegos takiego doświadczyć; w dużym mieście pojedynczy człowiek jest n
                    > awet b
                    > > ardziej niewidoczny dla innych.
                    >
                    > Tłumaczysz się sam przed sobą dużym miastem, a tymczasem zastanów się, czy nie
                    > masz problemu z tworzeniem głębszych relacji z ludźmi... to wcale nie takie ocz
                    > ywiste, że zostałeś całkiem sam... Nawet mój niereformowalny arogancki wielkośc
                    > iowy egoistyczny narcyz - miał jednego kumpla wink
                    > I nie piszę tego z pozycji wyższości, o nie.

                    Oczywiście że zawsze miałem z tym problem, choćby dlatego że jestem introwertykiem (co zauwazyla - teraz już niestety pewnie śp. - Dolores). Widzisz, niektórzy mają z tym bardziej pod górkę niż inni.
                      • ga77-77 Re: Jakie to polskie! 15.01.21, 17:50
                        prawda_we_mgle napisała:

                        > ga77-77 napisał(a):
                        >
                        > >... (co zauwazyla - teraz już niestety pewnie śp. - Dolores).
                        >
                        > O jezu, nawet tak nie żartuj! uncertain

                        Wcale mi nie do śmiechu, tym bardziej że to ona jako pierwsza (i jedna z cholernie nielicznych) okazała mi tu ludzkie uczucia. Ale widziałaś ja tu choć raz id tamtego pamiętnego wieczoru ( gdy pisała ze za każdą miłość trzeba zapłacić)? Jeśli tak, to raczej fałszywy alarm; jeśli nie, to nie spodziewałbym się jej ujrzeć ponownie (choć oczywiście wolałbym się mylić).


                        • prawda_we_mgle Re: Jakie to polskie! 15.01.21, 18:09
                          ga77-77 napisał(a):

                          > prawda_we_mgle napisała:
                          >
                          > > ga77-77 napisał(a):
                          > >
                          > > >... (co zauwazyla - teraz już niestety pewnie śp. - Dolores).
                          > >
                          > > O jezu, nawet tak nie żartuj! uncertain
                          >
                          > Wcale mi nie do śmiechu, tym bardziej że to ona jako pierwsza (i jedna z choler
                          > nie nielicznych) okazała mi tu ludzkie uczucia. Ale widziałaś ja tu choć raz id
                          > tamtego pamiętnego wieczoru ( gdy pisała ze za każdą miłość trzeba zapłacić)?
                          > Jeśli tak, to raczej fałszywy alarm; jeśli nie, to nie spodziewałbym się jej uj
                          > rzeć ponownie (choć oczywiście wolałbym się mylić).


                          Dolorka, jak czytasz to daj głos!!! Bo my tu jakieś schizy!!!!! uncertain kiss
                            • ga77-77 Re: Jakie to polskie! 15.01.21, 19:18
                              heniek.8 napisał:

                              > tzn chciałem doprecyzować - "bądź moim gościem" to tłumaczenie z ang. "be my gu
                              > est" czyli "czuj się jak u siebie / rób co chcesz" a nie żebyś do mnie przyjeżd
                              > żał

                              Spoko, znam powiedzenie wink
                              A w intencji powrotu Dolores zobowiązuję się (jeśli pojawi się cała, zdrowa i da znak życia) nie pisać tu przez dwa tygodnie... No, może przesadzam: przez tydzień suspicious
                              W każdym razie widzisz sam, że tym razem chciałbym się pomylić.
                              • heniek.8 Re: Jakie to polskie! 15.01.21, 19:38
                                ile tam sobie wymyślisz "kary" liczonej w dniach czy tygodniach ile będziesz czy nie będziesz pisał to jest jedno
                                ale tworzenie plotek i niedomówien na temat osób nieobecnych to jest mocno nie ok

                                a jak chcesz coś od dolorki to napisz na priv
                            • prawda_we_mgle Re: Jakie to polskie! 15.01.21, 20:54
                              heniek.8 napisał:

                              > tzn chciałem doprecyzować - "bądź moim gościem" to tłumaczenie z ang. "be my gu
                              > est" czyli "czuj się jak u siebie / rób co chcesz" a nie żebyś do mnie przyjeżd
                              > żał

                              za późno! już jedzie! big_grin
                      • ga77-77 Re: Jakie to polskie! 16.01.21, 00:25
                        marcepanka313 napisała:

                        > ga77-77 napisał(a):
                        >
                        > (co zauwazyla - teraz już niestety pewnie śp. - Dolores).
                        >
                        > Mogę Cię uspokoić.... żyje....mało tego.... czyta forum....

                        Kamień z serca, serio. Bo tamten wpis wyglądał naprawdę... niepokojąco to mało powiedziane.
                        Dzięki za info.
                        • prawda_we_mgle Re: Jakie to polskie! 16.01.21, 00:30
                          ga77-77 napisał(a):

                          > Kamień z serca, serio. Bo tamten wpis wyglądał naprawdę... niepokojąco to mało
                          > powiedziane.
                          > Dzięki za info.

                          Niestety, ga77 - to był tylko sarkazm, a nie wiarygodne info...
                          masz prawo nie wiedzieć wink
                          • marcepanka313 Re: Jakie to polskie! 16.01.21, 00:41
                            prawda_we_mgle napisała:

                            > ga77-77 napisał(a):
                            >
                            > > Kamień z serca, serio. Bo tamten wpis wyglądał naprawdę... niepokojąco to
                            > mało
                            > > powiedziane.
                            > > Dzięki za info.
                            >
                            > Niestety, ga77 - to był tylko sarkazm, a nie wiarygodne info...
                            > masz prawo nie wiedzieć wink

                            Wiesz lepiej.... Tylko filmik jakiegoś guru zapodaj....
                        • marcepanka313 Re: Jakie to polskie! 16.01.21, 00:39
                          ga77-77 napisał(a):

                          > marcepanka313 napisała:
                          >
                          > > ga77-77 napisał(a):

                          >
                          > Kamień z serca, serio. Bo tamten wpis wyglądał naprawdę... niepokojąco to mało
                          > powiedziane.
                          > Dzięki za info.

                          Nie pierwszy taki wpis....
                          Można się przyzwyczaić....
                          Ale widać kiedy jest zalogowana.... Wystarczy trafić....
      • obrotowy Jakie to "w kolko Macieju" 15.01.21, 14:06
        labuyg napisała:
        > Robisz z siebie publicznie ostatnią spanikowaną galaretę i dziwisz się że inni
        > faceci nie szlochają nad twą rozpaczliwą dolą ?


        najgorzej, ze to hloopie nie rozumie, ze ludzie tu nie chca mu zaszkodzic - a tylko postawic go do pionu...

        nie wysmiewam tu tej jego placzliwosci - bo kazdemu (nawet mezczyznie) po traumatycznym, przezyciu

        moze sie zdarzyc zaplakac nad swoim marnym losem.

        ale potem trzeba robic wszystko - by wyjsc z tego dola - jak sie nie da samemu - to przy pomocy specjalisty

        a tymczasem co tu widzimy ?

        - krecenie sie w kolko - bez proby opuszczenia go.
    • marcepanka313 Re: Jakie to polskie! 14.01.21, 19:10
      A ileż to osób, którym lepiej się powodzi zamartwia się losem tych, którym powodzi się gorzej w jakiejkolwiek dziedzinie życia....
      Raczej czubek własnego nosa....
      Jakie to typowo polskie.... tongue_out
      • obrotowy nie tragizuj :) 15.01.21, 13:55
        marcepanka313 napisała:
        > A ileż to osób, którym lepiej się powodzi zamartwia się losem
        tych, którym powodzi się gorzej w jakiejkolwiek dziedzinie życia....


        bez przesadyzmu....

        a wolontariat ?

        - czesc osob czyni to zapewne z kalkulacji - by miec odhaczony punkt w zyciorysie.

        - ale smiem twierdzic, ze wiekszosc czyni to. z potrzeby Serca.
        • marcepanka313 Re: nie tragizuj :) 15.01.21, 16:57
          Sorry, ale jestem osobą, którą trudno posądzić o tragizm w ocenie sytuacji innych Mogę mieć jedynie swoje odczucia i to na podstawie informacji, które są jednostronne,dlatego mój wpis był ironią, popartą jedynie domysłem, że wątkodawcę w czasie swojego poprzedniego etapu życia, niewiele, jeśli wogóle, interesowały sprawy, problemy czy potrzeby innych.
          A nie chciałam tak personalnie, więc posłużyłam się formułą uogólniającą (podobnie jak autor wątku), chociaż osobiście jestem zdania, że ludzie są różni.... bez względu na narodowość....
          • ga77-77 Re: nie tragizuj :) 15.01.21, 17:57
            marcepanka313 napisała:

            > Sorry, ale jestem osobą, którą trudno posądzić o tragizm w ocenie sytuacji inny
            > ch Mogę mieć jedynie swoje odczucia i to na podstawie informacji, które są jedn
            > ostronne,dlatego mój wpis był ironią, popartą jedynie domysłem, że wątkodawcę w
            > czasie swojego poprzedniego etapu życia, niewiele, jeśli wogóle, interesowały
            > sprawy, problemy czy potrzeby innych.

            I tu się zdziwisz, bo uważam że właśnie z reguły wtedy gdy jest nam dobrze to jesteśmy bardziej wrażliwi na to że komuś innemu jest źle i np. chętniej sięgamy do kieszeni by pomóc. Ja sam nieraz ostatnio łapie się na myśli że chyba nigdy wczesniej w życiu niedola innych nie obchodziła mnie tak mało i często myślę jednocześnie, że nie obchodzą mnie teraz problemy innych, bo mam za dużo własnych.
            • prawda_we_mgle Re: nie tragizuj :) 15.01.21, 18:17
              tak ale jednak terapeuci, żeby pacjent zyskał troche dystansu do swoich "małych dram" - zalecają wyjść poza "ja" i pomóc komuś innemu... łatwiej wtedy przechodzić własny ból... tyle że to oczywiście nie jest łatwe... a papewno tryudniejsze niz zaakopanie się w pościeli z poczuciem porażki i przegranej...
            • marcepanka313 Re: nie tragizuj :) 15.01.21, 21:19
              ga77-77 napisał(a):

              >
              > I tu się zdziwisz,

              No i zgadłeś....

              bo uważam że właśnie z reguły wtedy gdy jest nam dobrze to j
              > esteśmy bardziej wrażliwi na to że komuś innemu jest źle i np. chętniej sięgamy
              > do kieszeni by pomóc.

              Ale widzisz na własnym przykładzie, że nie zawsze chodzi o pieniądze....


              Ja sam nieraz ostatnio łapie się na myśli że chyba nigdy
              > wczesniej w życiu niedola innych nie obchodziła mnie tak mało i często myślę j
              > ednocześnie, że nie obchodzą mnie teraz problemy innych, bo mam za dużo własnyc
              > h.

              Innych.... znaczy obcych.... a tych którzy są gdzieś bliżej Ciebie....
              Może czasami warto zobaczyć kogoś jeszcze, żeby spojrzeć na swoje kłopoty z innej perspektywy....


              • ga77-77 Re: nie tragizuj :) 16.01.21, 00:30
                marcepanka313 napisała:
                (...)

                Mam problemy jak nigdy wcześniej i jestem z nimi sam jak nigdy wcześniej. To wystarczający powód by koncentrować się na nich, a nie na zbawianiu świata dookoła. Jak sam wydobrzeje, to może wtedy przyjdzie czas by pochylić się nad niedolą wybranych innych.
                • obrotowy i nadal nie tragizuj ... 17.01.21, 08:05
                  ga77-77 napisał(a):
                  > Mam problemy jak nigdy wcześniej i jestem z nimi sam jak nigdy wcześniej.
                  To wystarczający powód by koncentrować się na nich, a nie na zbawianiu świata


                  i bardzo slusznie.
                  tylko zajmij sie k... tymi problemami - miast powtarzac od pol roku w kolko na foro, ze je masz.
                  • prawda_we_mgle Re: i nadal nie tragizuj ... 17.01.21, 11:52
                    obrotowy napisał:


                    > To wystarczający powód by koncentrować się na nich, a nie na zbawianiu świata
                    >
                    >
                    > i bardzo slusznie.
                    > tylko zajmij sie k... tymi problemami - miast powtarzac od pol roku w kolko na
                    > foro, ze je masz.

                    O, to bardzo dobra rada!
    • gnembon_puczymorda Re: Jakie to polskie! 17.01.21, 01:31
      Nie zdradzę chyba żadnej tajemnicy mówiąc, że wszyscy tutejsi faceci mieli i pewnie dalej mają pod górę z kobitami (inaczej by przecież ich tu nie było). Wielu jest tu też takich, których - tak jak ciebie - ich dama dmuchała w rogi.

      Pewnie większość z nich miałaby kogoś do zwierzeń, ale myślisz, że łatwo się czymś takim podzielić, nie narażając na śmieszność czy litość ? Dlatego w praktyce, nawet bliskiemu kumplowi można opowiedzieć o tym raz, czy najwyżej dwa.

      Powyżej tego ryzyko wyjścia na miękką faję i utraty szacunku rośnie wykładniczo.
      A ponieważ z takiego doła wychodzi się miesiącami, dlatego w takim dystansie, jedno czy dwa zwierzenia niewiele pomagają.

      Dlatego nie licz, że obecność wspomnianego kumpla, wyciągnęła by cię z dołka szybko i skutecznie.
      Jasne, pomogłaby nieco, ale i tak przez ponad 90% tego uczuciowego gnoju, musiałbyś przeczołgać się sam.

      Jak w ww widać, brak kogoś do zwierzeń nie jest największą przeszkodą do przejścia rozstania. Co więc nią jest?
      Na moje, w twoim przypadku skumulowanie kilku rzeczy:

      1) marginalne zahartowanie na przeciwności
      2) zaniżone poczucie własnej wartości

      Ad 1) Jak sam wspomniałeś, kwadrat dostałeś w prezencie (od babci ?), żonę od losu, a w robocie się też specjalnie nie napinałeś (bo po co). I żyłeś sobie latami dość lekko i bezstresowo. No i fajnie, chyba każdy by tak chciał

      Tylko że gdy zacząłeś zaliczać konkretne dzwony od swojej eksi, byłeś bezbronny jak niemowlę, bo życie cię nauczyło brania ich na klatę. I zamiast od razu i bez chwili wahania wystawić jej bety za drzwi, gdy wróciła po zaliczeniu kopa od gacha, potulnie położyłeś uszy po sobie i przyjąłeś ją z powrotem.

      A potem drugi raz (a może i więcej ?)

      Ad 2) Ceną za to, że ani tata, ani pdwórko, ani życie nie nauczyło cię walki o swoje, jest to, że z lęku przed porażką
      często tej walki w ogóle nie podejmowałeś, oddając sprawy walkowerem. W efekcie iluś takich walkowerów, wykształciło ci się poczucie niskiej wartości, a przed sięgnięciem dna trzymał je tylko dziwaczny afekt do twej wiarołomnej lubej.

      Się rozpisałem, ale po to byś wiedział, że to nie jest tak, że się na tobie wyżywam, kompletnie ignorując sytuację w jakiej jesteś. Owszem, nie zamierzam się z toba cackać, bo nie jesteś liczącym 8 wiosen, upośledzonym józiem z Pierdziszewa Dolnego, tylko dorosłym facetem, który zaliczył dzwona, ale zamiast wziąć go na klatę, obwinia cały świat, a najmniej siebie.

      Rad ci już trochę udzieliłem, więc nie będę się powtarzał. Mimo, że mnie wkurzasz, trzymam kciuki że wygrzebiesz się z tej fury gnoju i wyjdziesz na prostą.

      Powodzenia !

      PS Banuje mnie co chwila to tutejsze, michnikowe lewactwo, stąd kolejne nicki
      • gnembon_puczymorda Re: Jakie to polskie! 17.01.21, 02:01
        PPS Powtarzał się co prawda nie będę, ale jeszcze jedna rada mi przyszła do głowy.

        Codziennie po robocie wskakuj na rower i dmuchaj przynajmniej ze 2h.
        Zobaczysz jak leczą się myśli, gdy nie musisz siedzieć w 4 ścianach.

        Uprzedzę twe ew lęki:
        - Ale zimno
        - To załóż coś prócz podkoszulki
        - Ale ślisko
        - To sie nie rozpędzaj
        - Ale łapią
        - To się nie daj złapać
        - A jak i tak złapią ?
        - To się rozpłacz, na bank się wzruszą i będziesz miał komu się wysmarkać
        - Ale roweru nie mam
        - To kup
        - Ale piniendzy nima
        - To sprzedaj nerkę. Po co ci dwie, jeśli nie pijesz, bo nie masz z kim ?
        - Ale w rower nie umiem
        - To kup taki z dwoma kółkami po bokach. Wszystkie okoliczne babcie będą cię głaskały i landrynkami częstowały
      • obrotowy przeciwnie... 17.01.21, 08:51
        gnembon_puczymorda napisał:
        > Nie zdradzę chyba żadnej tajemnicy mówiąc, że wszyscy tutejsi faceci mieli i pe
        > wnie dalej mają pod górę z kobitami (inaczej by przecież ich tu nie było).


        przeciwnie , mamy z nimi z gorki

        a ze je lubimy - to zaczepiamy smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka