Dodaj do ulubionych

Czy kobiety 45 plus mogą jeszcze być szczęśliwe?

20.01.21, 00:20
Czy mogą jeszcze się zakochać?
Czy mają szansę na znalezienie prawdziwej miłości?
Obserwuj wątek
    • obrotowy masz zamiar sprobowac ? 20.01.21, 11:24
      bedziejeszczelepiej napisała:
      > Czy mogą jeszcze się zakochać?

      - masz zamiar sprobowac ?

      > Czy mają szansę na znalezienie prawdziwej miłości?

      - chyba jak wszyscy, jedni mniejsza, drudzy wieksza.

      ale jedno wiem napewno:

      - w lozku sa naprawde o.k.
      • obrotowy a nie lepiej ? 28.01.21, 15:18
        tzn.aga napisała:
        > Wybrać trumnę i czołgać się w kierunku cmentarza tongue_out


        To juz leppiej wybrac sobie bogatego dziada i jechac w tym kierunku limuzyna smile
    • heniek.8 Re: Czy kobiety 45 plus mogą jeszcze być szczęśli 20.01.21, 18:05
      najpierw ustalmy czy mam rozumieć że zadając taką serię pytań utożsamiasz "bycie szczęśliwą" z "zakochaniem się" i jeszcze "znalezieniem prawdziwej miłości"?
      rozdzielmy te sprawy

      zakochać się - zawsze możesz, to zależy tylko od stopnia naiwności smile

      znaleźć prawdziwą miłość - jest trudniej bo te wszystkie procesy hormonalne które oślepiają ludzi w wieku nastoletnim już u ciebie nie działają

      być szczęśliwą - to w ogóle jest niezależne od innych, musi pochodzić ze środka, wymaga pracy która nigdy się nie kończy
    • po-ranna-kawa Re: Czy kobiety 45 plus mogą jeszcze być szczęśli 20.01.21, 19:58
      bedziejeszczelepiej napisała:

      > Czy mogą jeszcze się zakochać?
      > Czy mają szansę na znalezienie prawdziwej miłości?

      Jasne, że tak!!!
      Kobieta 45-letnia to dziś obiektywnie pełnia kobiecości. Miłość w tym wieku jest fajna, bo bardziej dojrzała, a jednocześnie nie pozbwiona pierwiastka szaleństwa właściwego dla miłości w ogóle.



    • stasi1 Re: Czy kobiety 45 plus mogą jeszcze być szczęśli 21.01.21, 09:50
      Można powiedzieć że moja daleka ciotka wdowa w wieku z 70 lat znalazła sobie partnera. Moja sąsiadka też wdowa tuż po 60 związała się z gościem, nawet o dziwo z kawalerem.
      A taka wirtualna znajoma około 50 panna chce jeszcze do ślubu kościelnego iść.
      Oczywiście kobietą braku chęci do tego aby być z kimś, musiały by swoje przyzwyczajenia zmieniać i to ich odstrasza od jakiegokolwiek związku
    • ga77-77 Re: Czy kobiety 45 plus mogą jeszcze być szczęśli 22.01.21, 17:04
      bedziejeszczelepiej napisała:

      > Czy mogą jeszcze się zakochać?

      To zależy czego potrzebują do zakochania, jakie mają oczekiwania i jakie są szanse że "podaż sprosta popytowi".
      W kwestii tematu wątku: zależy czego potrzebują do szczęścia? Jak wszędzie: oczekiwania mogą być nawet niezależne od Twojego rozsądnego podejścia, bo możesz się sama przekonywać że nie masz wielkich wymagań, ale jednak gdy nie zostanie osiągnięta dolna granica tych wymagań z Twojej podświadomości, to po prostu nie zaiskrzy.

      > Czy mają szansę na znalezienie prawdziwej miłości?

      I tu pojawia się pytanie: czym jest prawdziwa miłość? Każdemu wydaje się, że to ta obecna lub ostatnia, a po wyleczeniu się z niej jest równie mocno przekonany że prawdziwa jest ta następna. Bywa też tak, że za tę prawdziwą uznana zostaje ta stracona na zawsze... i czasem jest to prawda.
    • po-ranna-kawa Re: Czy kobiety 45 plus mogą jeszcze być szczęśli 22.01.21, 18:15
      Myślę, że błędem kobiet w tzw. średnim jest szukanie / oczekiwanie czegoś na wzór związków sprzed 20-30 lat. Czyli chcą nowego małżeństwa na wzór tych dobrych czasów swojego poprzedniego związku. A to bez sensu. Bo tak naprawdę raczej nie da się tego powtórzyć (a przynajmniej bardzo to trudne i rzadkie).
      • ga77-77 Re: Czy kobiety 45 plus mogą jeszcze być szczęśli 22.01.21, 18:31
        po-ranna-kawa napisała:

        > Myślę, że błędem kobiet w tzw. średnim jest szukanie / oczekiwanie czegoś na w
        > zór związków sprzed 20-30 lat. Czyli chcą nowego małżeństwa na wzór tych dobryc
        > h czasów swojego poprzedniego związku. A to bez sensu. Bo tak naprawdę raczej n
        > ie da się tego powtórzyć (a przynajmniej bardzo to trudne i rzadkie).

        To może dotyczyć nie tylko kobiet i może to być w pewnym sensie podświadome działanie.
        Bo jak komuś się wszystko wypierwiastkowało po dajmy na to 20 latach i (co tu dużo mówić) wraca do punktu wyjścia, to nic dziwnego że człowiek chce zacząć w tym samym miejscu. Może po to by nie przyznać przed samym sobą że 20 lat bezpowrotnie mu szlag trafił, że ktoś mu wyjął z życiorysu ćwierć (przy dobrych wiatrach, często mniej) życia?
        • po-ranna-kawa Re: Czy kobiety 45 plus mogą jeszcze być szczęśli 22.01.21, 23:24
          ga77-77 napisał(a):

          > po-ranna-kawa napisała:
          >
          > > Myślę, że błędem kobiet w tzw. średnim jest szukanie / oczekiwanie czego
          > ś na w
          > > zór związków sprzed 20-30 lat. Czyli chcą nowego małżeństwa na wzór tych
          > dobryc
          > > h czasów swojego poprzedniego związku. A to bez sensu. Bo tak naprawdę ra
          > czej n
          > > ie da się tego powtórzyć (a przynajmniej bardzo to trudne i rzadkie).
          >
          > To może dotyczyć nie tylko kobiet i może to być w pewnym sensie podświadome dzi
          > ałanie.
          > Bo jak komuś się wszystko wypierwiastkowało po dajmy na to 20 latach i (co tu d
          > użo mówić) wraca do punktu wyjścia, to nic dziwnego że człowiek chce zacząć w t
          > ym samym miejscu. Może po to by nie przyznać przed samym sobą że 20 lat bezpowr
          > otnie mu szlag trafił, że ktoś mu wyjął z życiorysu ćwierć (przy dobrych wiatra
          > ch, często mniej) życia?

          I to właśnie jest błąd
          • ga77-77 Re: Czy kobiety 45 plus mogą jeszcze być szczęśli 23.01.21, 09:24
            po-ranna-kawa napisała:


            > I to właśnie jest błąd

            Błąd, ale czasami jedyny sposób by przeżyć. Bo niejednokrotnie jeśli ktoś zdobędzie się na skrajnie szczery bilans swojej sytuacji perspektyw powrotu do akceptowalnego dla niej/niego poziomu, to się okaże że tkwi w tak głębokim gównie, a szanse wyrwania się z tego gówna są tak niewielkie, że bardziej kuszącą opcją wyda się danie sobie spokoju z wysiłkami lub w ogóle strzelenie samobója. To tak jak z chorym w złym stanie, kiedy lekarz nie daje pacjentowi większych szans, ale prosi rodzinę by nie dzieliła się z pacjentem diagnozą, właśnie ze względu na rolę nastawienia psychicznego w rekonwalescencji i w obawie, że jak pacjent się dowie i się podda, to będzie nie na 96%, tylko na 100% po nim. Czasami nieprzyjmowanie pewnych rzeczy do świadomości pozwala się nie poddać, a poza tym (jak sama zauważyłaś) czasami to się jednak udaje, właśnie dzięki temu że delikwent nie przyjął do wiadomości że to ma znikome szanse powodzenia i jednak realizuje plan do końca (jak w słynnej sentencji Einsteina: "Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić aż znajdzie się taki jeden, który o tym nie wie i to zrobi.").

            Oczywiście z czasem znaczna cześć tych ludzi zorientuje się, że z tego gówna się nie wydobędą i zareagują na to różnymi sposobami, ale jednak części się uda, także dlatego że nie będą znali na starcie pełnej głębokości czarnej d... w jakiej się znaleźli.
            • adria231 Re: Czy kobiety 45 plus mogą jeszcze być szczęśli 23.01.21, 17:15
              Widzę ,że wszyscy dyskutanci uważają ,że jedyne szczęście ,to zakochać się. Tak, to euforia i to w każdym wieku ( nawet w wieku 70+),
              Można być szczęśliwym w wieku 45 lat , jeżeli w rodzinie dobrze się dzieje: wszyscy są zdrowi, szanują się i kochają, mają pracę , mieszkanie, a dzieci dobrze uczą się.
              Gdy kobieta ma lat 70 +, często jest wdową, sama mieszka w za dużym mieszkaniu, emerytura na ogół wystarcza jej na potrzebne wydatki. Też uważa, że jest szczęśliwa : dzieci odchowane ,wnuki też , żadnych obowiązków. Nie musi zastanawiać się, co na obiad, czy w lodówce jest piwo.
              Jeżeli zdrowie nie szwankuje, wokół kilka przyjaciółek - to własnie jest szczęście....
              • ga77-77 Re: Czy kobiety 45 plus mogą jeszcze być szczęśli 23.01.21, 20:36
                adria231 napisała:

                > Widzę ,że wszyscy dyskutanci uważają ,że jedyne szczęście ,to zakochać się. Tak
                > , to euforia i to w każdym wieku ( nawet w wieku 70+),
                > Można być szczęśliwym w wieku 45 lat , jeżeli w rodzinie dobrze się dzieje:
                > wszyscy są zdrowi, szanują się i kochają, mają pracę , mieszkanie, a dzieci dob
                > rze uczą się.
                > Gdy kobieta ma lat 70 +, często jest wdową, sama mieszka w za dużym mieszkaniu
                > , emerytura na ogół wystarcza jej na potrzebne wydatki. Też uważa, że jest szc
                > zęśliwa : dzieci odchowane ,wnuki też , żadnych obowiązków. Nie musi zastanawi
                > ać się, co na obiad, czy w lodówce jest piwo.
                > Jeżeli zdrowie nie szwankuje, wokół kilka przyjaciółek - to własnie jest szczęś
                > cie....

                Wiesz co, zawsze głodnemu... tfu, wrrrrróć! Miało być: najczęściej za receptę na szczęście uważamy to, czego nam akurat do kompletu brakuje. A w gorszej sytuacji: czego nam NAJBARDZIEJ w danym momencie brakuje.
              • obrotowy nie wszyscy. 23.01.21, 23:43
                adria231 napisała:
                > Widzę ,że wszyscy dyskutanci uważają ,że jedyne szczęście ,to zakochać się.


                nie wszyscy.
                (mnie) obecnosc kogos milego i zyczliwego - wystarcza.

                • ga77-77 Re: nie wszyscy. 28.01.21, 08:24
                  obrotowy napisał:


                  > nie wszyscy.

                  Ale większość chyba jednak tak.

                  > (mnie) obecnosc kogos milego i zyczliwego - wystarcza.

                  Niektórzy mają mniejsze oczekiwania, inni - większe. Jednym wystarcza to, co jest jedynie częścią opisu szczęścia dla kogoś innego. To tak jakby napisać że ktoś odlatuje jak weźmie do ust łyżeczkę dżemu pomarańczowego, a ktoś inny odleci dopiero wtedy gdy ten dżem jest na świeżo upieczonym rogaliku francuskim wink
                  O odnosząc się do Twojej recepty na szczęście: ktoś miły - TAK, życzliwy - TAK, a do tego płci żeńskiej (czyli miłA i życzliwA), a do tego ładna, z którą można spędzić niezapomniane (w sensie pozytywnym) chwile w łóżku. Czyli matematycznie: zbiór A jak najbardziej zawiera się w zbiorze B smile
                  • obrotowy maxymalista jestes, hloopie, 28.01.21, 19:06
                    ga77-77 napisał(a):

                    > O odnosząc się do Twojej recepty na szczęście: ktoś miły - TAK, życzliwy - TAK,
                    > a do tego płci żeńskiej (czyli miłA i życzliwA),

                    - oczywiste.

                    a do tego ładna, z którą można spędzić niezapomniane (w sensie pozytywnym) chwile w łóżku.

                    - tu wlasnie niekoniecznie.

                    - nie musi byc ladna i nie musi byc super-inteligentna

                    - wystarczy, ze jest NORMALNA

                    i wlasnie dlatego (w przeciwienstwie do Ciebie)

                    ja nigdy nie mialem problemow z kobietami...

                    - bo i ladne sie trafialy, ale wcale za takimi nie ganialem...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka