Dodaj do ulubionych

Czy to ma sens?

22.01.21, 09:30
Pisałem trochę z kobietą. Spytałem się czy możemy wymienić się telefonami? Oczywiście zgodziła się abym go podał. Podałem. Ona zadzwoniła porozmawialiśmy. Nastepnego dnia wysłałem SMSa że fajnie się rozmawiało i czemu mój poprzedni SMS nie był zbyt sensowny. I cisza. Czy kobieta jest choć trochę zainteresowana czy po prostu to olać bo i tak nic nie wyjdzie z tego?
Obserwuj wątek
    • searam Re: Czy to ma sens? 22.01.21, 13:12
      Ten SMS byl zbedny...
      Dowiedziala sie : ile masz lat,gdzie mieszkasz,ile masz wzrostu, ile wazysz,czy jestes lysy,ile zarabiasz,jaki masz samochod,jakie masz inwestycje/oszczednosci,z czego zyjesz, jakie masz nalogi, czy mieszkasz sam,ile lat jestes po rozwodzie, ile masz dzieci,czy placisz alimenty,czy masz wszystkie swoje zeby,czy chrapiesz, gdzie byles zaganica,...I po zawodach.Bo ona juz nie bedzie miala z toba o czym rozmawiac..wink
      • 999karolina Re: Czy to ma sens? 26.01.21, 09:56
        searam napisał:

        > Ten SMS byl zbedny...
        > Dowiedziala sie : ile masz lat,gdzie mieszkasz,ile masz wzrostu, ile wazysz,czy
        > jestes lysy,ile zarabiasz,jaki masz samochod,jakie masz inwestycje/oszczednosc
        > i,z czego zyjesz, jakie masz nalogi, czy mieszkasz sam,ile lat jestes po rozwod
        > zie, ile masz dzieci,czy placisz alimenty,czy masz wszystkie swoje zeby,czy chr
        > apiesz, gdzie byles zaganica,...I po zawodach.Bo ona juz nie bedzie miala z tob
        > a o czym rozmawiac..wink

        SMS nie był zbędny. Do ludzi należy mieć zaufanie i należy się z nimi otwarcie się komunikować. Czasem ktoś nie odpowie, ale to nic strasznego
    • ga77-77 Re: Czy to ma sens? 22.01.21, 17:08
      stasi1 napisał:

      > Pisałem trochę z kobietą. Spytałem się czy możemy wymienić się telefonami? Ocz
      > ywiście zgodziła się abym go podał. Podałem. Ona zadzwoniła porozmawialiśmy. Na
      > stepnego dnia wysłałem SMSa że fajnie się rozmawiało i czemu mój poprzedni SMS
      > nie był zbyt sensowny. I cisza. Czy kobieta jest choć trochę zainteresowana cz
      > y po prostu to olać bo i tak nic nie wyjdzie z tego?

      Stasiek, jeśli nie odpowiada przez 2 dni, to już nie odpowie*. Albo załóż że nie odpowie, najwyżej pozytywnie** się zdziwisz jak po kilku dniach zadzwoni.


      *) chyba że akurat w wielkim zamieszaniu wyjechała z domu na kilka dni i pechowo zostawiła komórkę; owszem, tak się zdarza, ale to marginalny procent wypadków.

      **) albo negatywnie jak w międzyczasie przygruchasz kolejną, a tamta zadzwoni akurat w czasie spotkania wink
    • 999karolina Re: Czy to ma sens? 22.01.21, 18:06
      stasi1 napisał:

      Nastepnego dnia wysłałem SMSa że fajnie się rozmawiało

      Widocznie ona nie podzielala opinni, że fajnie się rozmawiało.
      Ja bym jednak nie pytała, czy to ma sens, lecz, jak to o niej świdczy?
      Bo nie świadczy dobrze. Tak się nie powinno robić. Jeśli uznała, że znajomość jej nie odpowiada i że nie chce jej kontynuowac, powinna (przynajmniej smsem) to bardziej lub mniej bezpośrednio zakomunikować.

      • stasi1 Re: Czy to ma sens? 23.01.21, 09:12
        Może akurat ma dobre serce i nie chce mnie dołować jaki to ja jestem beznadziejny? Tak by musiała napisac sorry nie uważam że nam coś wyjdzie. Myślałem że może dzisiaj zadzwonić ale skoro wszyscy mówia że to bezsensu to nie zadzwonię.
        • 999karolina Re: Czy to ma sens? 23.01.21, 11:07
          stasi1 napisał:

          > Może akurat ma dobre serce i nie chce mnie dołować jaki to ja jestem beznadziej
          > ny? Tak by musiała napisac sorry nie uważam że nam coś wyjdzie. Myślałem że moż
          > e dzisiaj zadzwonić ale skoro wszyscy mówia że to bezsensu to nie zadzwonię.

          Wcale nie musiała tak pisać. Mogła to zrobić grzecznie i delikatnie, bez sprawiania przykrości.
          • stasi1 Re: Czy to ma sens? 25.01.21, 08:55
            Każde wyjaśnienie nawet najdelikatniejsze jednak zadrę pozostawia. A że nie odpowiedziała to zawse można pomyśleć że telefon nie wysłał(mi się tak kilka razy zdarzyło że coś wysyłam a nie idzie)
            • 999karolina Re: Czy to ma sens? 25.01.21, 16:22
              stasi1 napisał:

              > Każde wyjaśnienie nawet najdelikatniejsze jednak zadrę pozostawia.

              A kto obiecywał, że zawsze się wszystko będzie udawać? Takie jest życie.

              Ale jasne postawienie sprawy wyjaśnia sytuację i pozwala wiedzieć, na czym się stoi. Świadczy o szacunku dla uczuć drugiej osoby
          • ga77-77 Re: Czy to ma sens? 23.01.21, 11:57
            999karolina napisała:


            > Myślę, że przestrzeganie pewnych zasad chyba nie zależy od płci wink

            Aga pewnie miała na myśli "męską metodę" czyli: "jak nie utniesz krótko i brutalnie, to się nie odczepi".
            Sam to swego czasu przerobiłem: dziewczyna nie odpuszczała przez ponad rok, a mojej narzeczonej wcześniej cholernie nie podobało się że utrzymujemy kontakt (ja starałem się go nie utrzymywać, ale przez dłuższy czas nie miałem serca zastosować brutalniejszego rozwiązania, a dziewczyna na każdą okazję przesyłała mi życzenia; mówimy tu o okresie rzędu półtora roku czy coś w tym stylu). W końcu po którymś razie poprosiłem żeby ich już nie przesyłała, ale też nie odpuściła i walnęła mi gadkę. I dopiero wtedy uznałem, że jedyną metodą ucięcia tego jest brutalniejszy tekst; co prawda do dziś mam po tym tekście kaca moralnego, ale już faktycznie więcej nie napisała.
            • 999karolina Re: Czy to ma sens? 25.01.21, 16:29
              ga77-77 napisał(a):

              dziewczyna nie odpuszczała przez ponad rok, a mojej narzeczonej wcześniej cholernie nie podobało się że utrzymujemy kontakt (j
              > a starałem się go nie utrzymywać, ale przez dłuższy czas nie miałem serca zasto
              > sować brutalniejszego rozwiązania, a dziewczyna na każdą okazję przesyłała mi ż
              > yczenia; mówimy tu o okresie rzędu półtora roku czy coś w tym stylu). W końcu p
              > o którymś razie poprosiłem żeby ich już nie przesyłała, ale też nie odpuściła i
              > walnęła mi gadkę. I dopiero wtedy uznałem, że jedyną metodą ucięcia tego jest
              > brutalniejszy tekst; co prawda do dziś mam po tym tekście kaca moralnego, ale j
              > uż faktycznie więcej nie napisała.

              Rozumiem, że byliście wtedy w gimnazjum wink
              Bo żądania narzeczonej, żeby inne osoby płci przeciwnej nie przysyłały życzeń, a także realizacja takich żądań jest na poziomie gminazjalnym.

              • ga77-77 Re: Czy to ma sens? 25.01.21, 23:13
                999karolina napisała:


                > Rozumiem, że byliście wtedy w gimnazjum wink
                > Bo żądania narzeczonej, żeby inne osoby płci przeciwnej nie przysyłały życzeń,
                > a także realizacja takich żądań jest na poziomie gminazjalnym.
                >
                Ja i moja narzeczona byliśmy na studiach, moja była jeszcze w klasie maturalnej (w kolejnym roku już po liceum). Ona i tak była nieźle zazdrosna, ale to fakt że moja była ma ze mną kontakt doprowadzał ją do furii. Zresztą narzeczona faktycznie nie uznawała mojej bliższej znajomości z żadną kobietą, bo wychodziła z założenia że taka znajomość musi skończyć się w łóżku (tak, wyjaśniałem że w pewnych wypadkach nie ma na to szans, ale jak grochem o ścianę). Cóż poradzić...?
                • obrotowy nie byc baba - tylko wykazac stanowczosc. 27.01.21, 17:37
                  ga77-77 napisał(a):
                  Cóż poradzić...


                  nie byc baba - tylko wykazac stanowczosc.

                  - tez miewalem takie sytuacje.

                  spuscilem kobicie pare razy slowny opie*dol (ale bez bluznierstw pod jej adresem)

                  tylko stanowczo i po mesku : - nie bedziesz mi k... mowic - z kim mam sie spotykac !

                  zostalem okreslony co prawda "meska swinia" - ale ze mialem to okreslenie w czarnej d...

                  - to sytuacja sie uspokoila i awantury sie skonczyly.

                  • ga77-77 Re: nie byc baba - tylko wykazac stanowczosc. 28.01.21, 08:08
                    obrotowy napisał:


                    > nie byc baba - tylko wykazac stanowczosc.
                    >
                    > - tez miewalem takie sytuacje.
                    >
                    > spuscilem kobicie pare razy slowny opie*dol (ale bez bluznierstw pod jej adrese
                    > m)
                    >
                    > tylko stanowczo i po mesku : - nie bedziesz mi k... mowic - z kim mam sie spoty
                    > kac !
                    >
                    > zostalem okreslony co prawda "meska swinia" - ale ze mialem to okreslenie w cza
                    > rnej d...
                    >
                    > - to sytuacja sie uspokoila i awantury sie skonczyly.

                    Tylko umknęła Ci chyba jedna drobna rzecz: taki porządny bilans "za i przeciw", a wyglądał on następująco:
                    z jednej strony dziewczyna, z którą i tak chciałem zerwać kontakt, a z drugiej ekstra laska, którą kochałem (zresztą wciąż kocham) i która miała zostać (i ostatecznie została) moją żoną; laska nieco zaborcza, ale w sumie nie było o co kruszyć kopii. A właściwie: jeśli ceną za jej pacyfikację w tej sprawie miałoby być zerwanie, to byłaby to cena nie do przyjęcia.
                    • obrotowy Re: nie byc baba - tylko wykazac stanowczosc. 28.01.21, 15:16
                      ga77-77 napisał(a):
                      A właściwie: jeśli ceną za jej pacyfikację w tej sprawie miałoby
                      > być zerwanie, to byłaby to cena nie do przyjęcia.


                      zrozumialem, zrozumialem.
                      jezeli sie jest w kims tak zakochanym, ze chce sie zostac podnozkiem - to jasne, ze ma to swoja cene.

                      widac, nigdy nie bylem, bo nigdy nie zgodzilbym sie na robienie czegos wbrew sobie,
                      tylko po to , by utrzymac kobiete przy sobie.
              • stasi1 Re: Czy to ma sens? 28.01.21, 09:09
                Różnie się w życiu zdarza. Pisałem tutaj o znajomej(50lat) co poznała gościa i on jest zazdrosny o innych, więc nie chciała abym z nią chwilowo kontaktów utrzymywał. Chciała abyśmy sobie z wirtualnej znajomości 3-4 tygodnie zrobili przerwę. Akurat kilka dni temu ten termin minął jutro mam urodziny więc więc jej prześle życzenia
            • ga77-77 Re: Czy to ma sens? 23.01.21, 20:28
              tzn.aga napisała:

              > Nie dać jasno znać, że nam nie po drodze, tylko milczeć i rżnąć głupa.

              Nie, to są akurat kobiece metody smile
              Bo ZTCP to faceci tu pisali o braku odzewu i to dość masowym braku odzewu (np. Stasiek czy Kevin),a nie kobiety...
              • 999karolina Re: Czy to ma sens? 25.01.21, 16:17
                ga77-77 napisał(a):

                > Nie, to są akurat kobiece metody smile
                > Bo ZTCP to faceci tu pisali o braku odzewu i to dość masowym braku odzewu (np.
                > Stasiek czy Kevin),a nie kobiety...

                Naprawdę uważacie, że to zależy od płci?

                I nie należy mylić sytuacji. Nie ma nic szczególnie złego, ghdy ktoś zignoruje otrzymaną np. na portalu randkjowym wiadomość z chęcią nawiązania kontaktu. Taką sytuację można potraktować, jak np. próbę nawiązania rozmowy na ulicy czy w autobusie - można na to pozytywnie odpowiedzieć, ale nic złego się nie stanie i nikt nie może się poczuć urażony, jeśli adresat takiej próby nawiązania znajmości nic nie powie.
                Natomiast jeśli już z kimś rozmawiamy (niezależnie czy w realu czy nie), wymieniamy się informacjami o sobie, wymieniamy się numerami telefonów itp. i wszystko wskazuje na to, że znajmość ma sznse się rozwijać, a tu nagle milczenie, to to świadczy o braku elementarnej kultury.
                • ga77-77 Re: Czy to ma sens? 27.01.21, 08:06
                  999karolina napisała:


                  > Naprawdę uważacie, że to zależy od płci?
                  >
                  > I nie należy mylić sytuacji. Nie ma nic szczególnie złego, ghdy ktoś zignoruje
                  > otrzymaną np. na portalu randkjowym wiadomość z chęcią nawiązania kontaktu. Ta
                  > ką sytuację można potraktować, jak np. próbę nawiązania rozmowy na ulicy czy w
                  > autobusie - można na to pozytywnie odpowiedzieć, ale nic złego się nie stanie i
                  > nikt nie może się poczuć urażony, jeśli adresat takiej próby nawiązania znajm
                  > ości nic nie powie.
                  > Natomiast jeśli już z kimś rozmawiamy (niezależnie czy w realu czy nie), wymien
                  > iamy się informacjami o sobie, wymieniamy się numerami telefonów itp. i wszystk
                  > o wskazuje na to, że znajmość ma sznse się rozwijać, a tu nagle milczenie, to t
                  > o świadczy o braku elementarnej kultury.

                  Prawdopodobnie jeśli ktoś zada sobie ten ogromny wysiłek i policzy, to wyjdzie mu że zdecydowana przewaga liczbowa takich reakcji będzie po stronie kobiet. Oczywiście część tej przewagi można złożyć na karb faktu, że to kobiety z natury (i ze względu na wbrew pozorom wciąż funkcjonujące normy społeczne) są raczej stroną podrywaną niż podrywającą (czyli że sytuacja pozwala im częściej na bezkarną pasywność), ale za część odpowiadać może i mniejsza asertywność kobiet (chociaż zwłaszcza u młodszych gości ta asertywność przyjmuje czasem nieco głupie i mało eleganckie formy, czego np. ostatnio byłem świadkiem na żywo).
                  • stasi1 Re: Czy to ma sens? 29.01.21, 16:52
                    Może jeszcze do tego że kobiety są bardziej szczere i dlatego są zawiedzione tą relacją na żywo? Mi się urywają kontakty niby bez powodu. Było fajnie i klops
                    • searam Re: Czy to ma sens? 31.01.21, 12:08
                      stasi1 napisał:

                      > Może jeszcze do tego że kobiety są bardziej szczere i dlatego są zawiedzione tą
                      > relacją na żywo? Mi się urywają kontakty niby bez powodu. Było fajnie i klops
                      Kobiety do pogadania to maja psiapsiolki...One chca faceta z jajami, ktory ja wezmie za raczke i poprowadzi do lozka..( Ale bez kolacji, bo bedzie niemrawa..wink
                      Nie chce sie wcinac, ale moze tu jest potrzebna inna taktyka..
                      • stasi1 Re: Czy to ma sens? 01.02.21, 08:58
                        Też tak myślę że czasami za dużo rozmawiam z tymi kobietami, że właśnie one na coś liczą i tego czegoś nie dostają. A ja glupotami się zajmuję zamiast najważniejszymi sprawami
                        • searam Re: Czy to ma sens? 01.02.21, 11:18
                          stasi1 napisał:

                          > Też tak myślę że czasami za dużo rozmawiam z tymi kobietami, że właśnie one na
                          > coś liczą i tego czegoś nie dostają. A ja glupotami się zajmuję zamiast najważn
                          > iejszymi sprawami
                          Najwiekszym glupstwem jakie my mezczyzni popelniamy jest przekonanie iz kobiety mysla tak jak my.To prowadzi nas w slepy zaulek i kosztowne znajomosci.Wystarczy dobrze sie zastanowic czego chca kobiety. Takze, co takiego nam daja...Tzw.milosc nalezy odlozyc miedzy bajki calkowicie.To tylko zadyma na poczatek, bo prawdziwa jazda zaczyna sie nieco pozniej...Juz po paru miesiacach...wink
                          Wskazane jest niezobowiazujace migdalenie sie ad hoc..smile
                        • tzn.aga Re: Czy to ma sens? 01.02.21, 21:50
                          Jakiś czas temu właśnie z takim się spotykałam.
                          Fajnie się gadało, w bardzo wieloma rzeczami mieliśmy po drodze.
                          I co? I nic.
                          Gadu, gadu.
                          Jak zaczęłam wprost to był zdziwiony, że ja w tej znajomości widziałam coś więcej.
                          A dla mnie to było oczywiste.
                          No ale tam był w tle jeszcze strach (jego) i dziecko (moje).
                          Szkoda tylko, że człowiek nie dowiedział się jak po mojemu wygląda(łby) związek.
                          Ehhh
                            • obrotowy albo... 04.02.21, 16:11
                              stasi1 napisał:
                              > Widocznie mu takie gadanie starczało


                              a moze gadanie odpowiadalo, tylko (jej) dziecko... (mu) przeszkadzalo.

                              sa sprawy i powody, ktorych glosno nie wypada powiedziec.

                              - wiec odszedl bez slowa, albo... podal jakis wykret.
                              • tzn.aga Re: albo... 04.02.21, 17:46
                                W pewnym wieku i w pewnych sytuacjach wypada, nawet należy.
                                Wtedy dowiedział by się (jeśli nie wyłapał tego z naszych rozmów, bo jak wiadomo faceci nie czytają między wierszami), że nie jestem do dziecka przyspawana i od dziecka uzależniona; nie szukam tatusia i nie zamierzam tworzyć nowej rodziny.
                                • obrotowy ale, ale... 04.02.21, 17:55
                                  tzn.aga napisała:
                                  > Wtedy dowiedział by się (jeśli nie wyłapał tego z naszych rozmów, bo jak wiadom
                                  > o faceci nie czytają między wierszami), że nie jestem do dziecka przyspawana i
                                  > od dziecka uzależniona; nie szukam tatusia i nie zamierzam tworzyć nowej rodzin
                                  > y.


                                  ale , ale...
                                  jesli pan tego nie wyczul, - to wlasnie to powinnas mu byla powiedziec.
                                  • tzn.aga Re: ale, ale... 04.02.21, 18:11
                                    Noż wydawało mi się, że jakoś to przekazuję czytelnie.
                                    W ogóle wiele mi się wydawało http://emots.yetihehe.com/1/mysli.gif
                                    Poza tym już sama wiadomość, że mam opiekę naprzemienną, czyli, że nie zawłaszczyłam dziecka i mam tydzień wolności daje co nieco wyobrażenia.
                                    Czy nie?
            • stasi1 Re: Czy to ma sens? 24.01.21, 08:49
              Kombinujesz jak koń pod górę! Żadnej kobiety z którą stwierdziłem że nam nie po drodzę nie zostawiłem bez słowa Inna sprawa że żadnej tego nie powiedziałem. Ja osobiście może od 5 kobiet dostałem informację że z nami nic nie będzie i nie będzie tego ciągneła.
            • gwen75 Re: Czy to ma sens? 28.01.21, 20:01
              tzn.aga napisała:

              > Nie dać jasno znać, że nam nie po drodze, tylko milczeć i rżnąć głupa.

              Jasno to chyba zbyt brutalna metoda. Można odpisywać uprzejmie, ale zdawkowo. Aż w końcu druga strona sama się domyśli o co chodzi. To by było takie wygaszenie kontaktu z szacunkiem dla drugiej osoby.
              • stasi1 Re: Czy to ma sens? 29.01.21, 08:38
                Też nie do końca to tak działa. Kolega chodził do jednej dziewczyny a ona niby to nie miała czasu z nim się spotkać po pracy. Spotykali się w pracy. Po pewnym czasie okazało się że kobieta jest w ciąży, trwało to 3 lata on ją uważał za swoją dziewczynę.
                • obrotowy bo to byla ciaza pozamaciczna. 29.01.21, 22:50
                  stasi1 napisał:
                  . Po pewnym czasie okazało się że kobieta jest w ciąży,
                  trwało to 3 lata - on ją uważał za swoją dziewczynę.


                  bo to byla ciaza pozamaciczna.

                  sa tacy - ktorzy nie widza i nie wiedza , ze takie tez bywaja.
                    • obrotowy musze pisac doslownie ? 30.01.21, 17:05
                      stasi1 napisał:
                      > Ale to nie była z nim ta ciąża i oczywiście ona się w tym nie upierała.


                      ja sobie tu jaja robie , a Ty traktujesz moja wypowiedz powaznie.

                      wiec teraz od razu powaznie : - jak mozna kogos uwazac ze "swoja dziewczyne" znajac ja 3 lata,
                      lecz z nia nie sypiajac.?

                      - tak moze uwazac tylko idealista, lub duchowy dzieciak.
    • stasi1 Re: Czy to ma sens? 27.01.21, 16:40
      Ale skoro olałem to też mi nic z tego nie przyszło, więc jednak może honor włożyć do kieszenie i za 10 razem jednak taka kobieta odpowie? Nie to że 10 razy do jednej, po razie do każdej takiej jednej
      • obrotowy Czy to ma seks? 01.02.21, 21:55
        stasi1 napisał:
        Nie to że 10 razy do jednej, po razie do każdej takiej jednej


        - to ma seks.

        od trzydziestu lat gram raz na niesiac w toto-lotka.

        bylo nie bylo - dwa razy trafilem "czworke".

        troche kasy wpadlo.

          • obrotowy Czy to ma seks? - ma :) 05.02.21, 16:30
            stasi1 napisał:
            > Tak ale ile wydałeś na te gry? Dodatkowy SMS nie kosztuje prócz dodatkowego rozczarowania



            nosz moj nieco ironiczny wpis jest przecie wyrazem poparcia smile

            ja wydalem przez te lata na totka 20 razy wiecej - niz wygralem - a mimo to gram nadal...

            wiec Ty tym bardziej graj dalej,- bo tracisz tylko to , o czym sam wspomniales...
            • stasi1 Re: Czy to ma seks? - ma :) 05.02.21, 16:40
              Skoro wiesz że wydałeś więcej to po co grasz? Większość pytanych o to twierdzi że w zasadzie są na zero. Tych niby przegrywających jest zdecydowanie mniej. A przecież tylko co 3 może coś wygrać, więc wiekszosc nawet nie wie że dokłada do tego
              • searam Re: Czy to ma seks? - ma :) 05.02.21, 23:08
                heniek.8 napisał:

                > Zagrałem przed chwilą milion razy w lotto
                > Wynik:
                > 0 szóstek
                > 12 piątek
                > 905 czworek
                > 17679 trójek
                >
                Rachunek prawdopodobienstwa wygranej 1.000.000 w zakladzie na 49 liczb wyglada tak:
                Nalezy wypelnic 14.000.000 kuponow szesciocyfrowej kombinacji liczb od 1 do 49 zeby trafic korzystny uklad liczb.
                Czas potrzebny na wypelnienie jednego zakladu,koszt kazdego zlozonego zakladu bedzie skladowa potencjalnej wygranej nie zapominajac o naleznym podatku dla panstwa.

                > gram dalej smile
                • heniek.8 Re: Czy to ma seks? - ma :) 06.02.21, 19:32
                  stasi1 napisał:

                  > Ile wygrałeś? I ile zapłaciłeś?

                  okazało się że mój asystent zapomniał wysłać ten milion losów i możemy tylko teoretyzować

                  zapłaciłbym 3 miliony złotych

                  wg danych z lotto.pl wyniki z 4 lutego
                  nie było szóstek (u mnie też nie smile
                  za 5 płacili prawie 10 tys.
                  za 4 : 258,80 zł
                  za 3: 24,00 zł

                  mnożąc to wszystko przez moje losy wygrałbym 778028.8 czyli stracił ponad 2 miliony

                  jeszcze na uwagę zasługuje pewna rzecz: w milionie losów trafiłem 12 piątek a w rzeczywistym losowaniu padło ich 24 - czyli można powiedzieć że moje 3 miliony złotych to stanowiło około połowy tego co tam wszyscy ludzie wpłacili tego dnia smile

                  nie da się dokładnie policzyć ile zakładów złożono na to losowanie, ale jeżeli padło tam 38292 trójek, to znaczy że ludzie wysłali ok. 2.1-2.2 mln losów, czyli mój milion by tutaj zmienił proporcje bo by stanowił 30% całej puli
                  • stasi1 Re: Czy to ma seks? - ma :) 07.02.21, 09:05
                    Milion dodatkowych losów zawsze by zmienił proporcje. A jeszcze bardziej uszczęśliwił prezesów toto. Swoją drogą jeśli jest duża wygrana to ci prezesi są bardzo szczęśliwi, a jeszcze najlepiej gdy ona do nikogo nie trafi
                    • heniek.8 Re: Czy to ma seks? - ma :) 07.02.21, 09:17
                      to chyba nie działa tak że jak nikt nie wygra"6" to prezes sięga czapką do szkatułki i bierze kasę
                      na wygrane idzie jakiś procent puli, chyba połowa, jak nikt nie wygra to są kumulacje itd
                      co nie zmienia faktu że lotto to monkey business
                      • stasi1 Re: Czy to ma seks? - ma :) 08.02.21, 09:13
                        Nie twierdzę że zabiera tą kasę do siebie. Chodzi mi o to że mamy do wygrania 10milionów. Zważywszy że jest to dość duża kumulacja to jest dodatkowe 4 miliony głosów. Nikt nie wygrał tych pieniędzy na następne losowanie jest max w wysokości 15 milionów. I są dodatkowe 6 milionów głosów. W sumię toto dostaje extra 5 milionów, więc nawet prezes coś uszczknie z dobrych wyników firmy. Procent na wygrane jest około 35%. Trzeba odliczyć to co idzie na podatek od wygranych wyższych, oczywiście. Więc sumarycznie będzie to około 30%
                        • 999karolina Re: Czy to ma seks? - ma :) 09.02.21, 13:07
                          Coś chyba Stasi pokręciłeś. W lotto jest regulaminowy algorytm ustalania podziału pieniędzy (które wpłynęły na dane losowanie) na poszczególne stopnie wygranych. Firma ma udział procentowy. Dla firmy korzystnie jest, gdy jest kumulacja, ale nie dlatego, że sobie coś ekstra z tego urywa, ale dlatego, że kumulacja powoduje większe wpływy, więc i udział firmy rośnie. Ale bywa, że firma musi dopłacić, bo np. 15 osób trafiło główną wygraną. Każdemu trzeba dać gwarantowane 2 mln, więc może nie starczyć kasy z puli przeznaczonej na szóstki. Natomiast nie ma wyznaczonej górnej granicy wygranej. Nie jestem pewna ale polski rekord w lotto to chyba 37 mln zł. Sporo, ale nijak ma się do rekordu w powerball to ponad 1,5 miliarda (dolarów)
                          • stasi1 Re: Czy to ma seks? - ma :) 15.02.21, 09:48
                            To przecież tak napisałem. Jak firma ma bardzo dobre wyniki to właściciel może coś prezesowi dać ekstra . I wiadomo im większa kumulacja tym więcej jest graczy. am kiedyś kupowałem kupony od jakiejś wartości tej kumulacji. Im większa była tym więcej ich kupowałem, ale i tak bez skutków
                  • po-ranna-kawa Re: Czy to ma seks? - ma :) 09.02.21, 17:45

                    Heniek. Ktoś wyliczył, że w lotto jest prawie 14 mln kombinacji. Jeden zakład = 3zł, więc żeby zagrać wszystkie kombinacje być pewnym trafienia głównej wygranej (+bardzo wielu 3, 4, 5) należałoby wydać ok. 42 mln zł. Zatem Twoje 3 bańki to kropla w morzu wink

                    Pomijając problem techniczny z zagraniem tych wszystkich kombinacji (może jest jakaś aplikacja? smile, to i tak nawet przy kumulacji 60 czy więcej milionów całe przedsięwzięcie byłoby bardzo mocno ryzykowne.

            • kevinjohnmalcolm Re: Czy to ma seks? - ma :) 05.02.21, 18:36
              obrotowy napisał:
              > ja wydalem przez te lata na totka 20 razy wiecej - niz wygralem

              To ja odwrotnie, na kilkanaście prób 4 czwórki, jestem zdecydowanie do przodu.
              Średnio raz na dwa lata skreślam numery, żeby nie było jak w tym dowcipie "daj mi szansę, kup los!". wink
              • 999karolina Re: Czy to ma seks? - ma :) 05.02.21, 20:07
                kevinjohnmalcolm napisał:

                > To ja odwrotnie, na kilkanaście prób 4 czwórki, jestem zdecydowanie do przodu.
                > Średnio raz na dwa lata skreślam numery, żeby nie było jak w tym dowcipie "daj
                > mi szansę, kup los!". wink

                No to masz szczęście .Ja też czasem (gdy zobaczę bardzo dużą kumulację) gram. Za pieniądze rzędu 50 zł i tylko raz wygrałam kilkadziesiąt złotych. Tak że jestem do tyłu zdecydowanie.
                Większe powodzenie mam w kasynie. Jak jestem na urlopie gdzieś, gdzie jest kasyno, to dla zabawy wpadam i gram w ruletkę. Robię sobie budżet w Polsce - 200 zł, za granicą 100 dolarów/euro. Jak to przegram, to wychodzę. Ale w tej dziedzinie jestem zdecydowanie do przodu, bo kilka razy wygrałam znacznie przewyższające wyjściowy budżet kwoty i w porę przestałam grać smile


                  • 999karolina Re: Czy to ma seks? - ma :) 07.02.21, 01:15
                    kevinjohnmalcolm napisał:


                    > To znaczy że jesteś rozsądna i panujesz nad sobą. Znam niestety dwie osoby, k
                    > tóre nie potrafiły przestać i na hazardzie straciły majątek.

                    Dla ścisłości: nie przestałam w ogóle grać. Chodziło mi o to, że w odpowiednim momencie przestałam wówczas, gdy byłam wygrana, bo nie zawsze się udaje w odpowiednim czasie wyjść. Człowiek, gdy wygrywa, to wydaje mu się, że tak już będzie dalej smile
                    Nadal, gdy jestem na jakimś wyjeździe, zobaczę, że jest kasyno, a mam czas i ochotę, to wpadam zagrać (z określonym wyżej limitem kasy do wydania). Ostatnio rzadko mi się to zdarza. W 2020 r. nie zdarzyło mi się ani razu. Traktuję to jako rozrywkę. Na tej zasadzie jak ludzie np. idą czasem na dyskotekę. Myślę, że nie mam najmniejszych predyspozycji, bym musiała mieć obawy, że się wciągnę. Tym bardziej, że też znam osobę, która w kasynie zostawiła bardzo dużo pieniędzy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka