Dodaj do ulubionych

co cię najbardziej wkurzało u rodziców?

21.04.21, 00:46
Dziś koleżanka mi nagle zadała takie pytanie jak w temacie.
Po krótkim namyśle ze zdziwieniem stwierdziłam, że u ojca najbardziej mnie wkurzało, że wychodząc z ubikacji zawsze zapinał rozporek będąc już na zewnątrz. A u matki, że udawała, że nie widzi, jak ojciec robi ją w konia, ma kochankę, z którą pomieszkuje, o czym wszyscy wiedzą. A matka w zasadzie się na to godziła, dawała sobą pomiatać, wykonywała jego polecenia, starała się być dla niego miła, spełniała jego oczekiwania. Nie mogłam na to patrzeć. Gdy byłam już nastolatką, nie mogłam zrozumieć, jak ona może z nim sypiać, uprawiać seks, gdy on wracał po tygodniu z "delegacji".

Moje zdziwienie polegało na tym, że przecież powinnam mieć pretensje do ojca, że tak się zachowuje, a mnie wkurzała bierność matki. Natomiast u ojca denerwowało mnie tylko, że nie zapina rozporka w kiblu.

Co was wkurzało u rodziców?

Obserwuj wątek
    • obrotowy nic. 21.04.21, 02:24
      999karolina napisała:
      > Co was wkurzało u rodziców?

      nic.
      mielismy omalze idealnych.

      natomiast moje siostry wkurzalo, ze matka bardziej sie zajmuje mna, niz nimi

      (wedlug zasady, o ktorej sie dopiero pozniej dowiedzialem,
      ze wychowanie syna zajmuje dwa razy wiecej czasu, niz wychowanie corki)
      • artur5501 Re: nic. 21.04.21, 11:31
        obrotowy napisał:

        )wedlug zasady, o ktorej sie dopiero pozniej dowiedzialem,
        > ze wychowanie syna zajmuje dwa razy wiecej czasu, niz wychowanie corki)

        No nie wiem czy to prawdziwa zasada. Z moich obserwacji rodzinnych oraz rozmów osób które mają doświadczenia wynika że jest akurat zupełnie odwrotnie. Wiadomo że wiele zależy od cech indywidualnych ale tak ogolnie to córki wymagają wiekszych starań, bo wciąż mają jakieś problemy. A chłopak zajmuje się sam sobą i raczej nie oczekuje że ktoś się ma nim zajmował (a nawet wręcz przeciwnie)
        • obrotowy niby zgoda, ale... 21.04.21, 16:45
          artur5501 napisał:
          A chłopak zajmuje się sam sobą i raczej nie oczekuje że ktoś się ma nim zajmował (a nawet wręcz przeciwnie)


          jasne, ze to zalezy od cech indywidualnych, - ale jesli corki uczyly sie dobrze i nie mialy sklonnosci do "puszczania sie" - to znaczy byly normalnie normalne i i nie trza bylo powiecac im wiele czasu.


          a jesli chlopak w wieku lat 15-tu konstruowal prawdziwe (strzelajace) pistolety, rzecz dzisiaj i wtedy nielegalna
          i niebezpieczna - to jasne , ze na takiego gagatka trza bylo uwazac... - bo zajmowal sie "ZBYT bardzo" soba..,
    • tomekzgor Re: co cię najbardziej wkurzało u rodziców? 21.04.21, 23:22
      Mnie matka niczym nie denerwowała. Odkąd pamiętam, to wydawało mi się, że jest osobą, która tylko udaje prostą wiejską kobietę, a tak naprawdę jest kimś z innego świata, przysłaną z jakąś misją. Do dziś tak czasem myślę.
      Ojciec mnie czasem denerwował swoim uporem, brakiem elastyczności
    • tomekzgor Re: co cię najbardziej wkurzało u rodziców? 21.04.21, 23:25
      999karolina napisała:

      A matka w zasadzie się na to godziła, dawała sobą pomiatać, wykonywała jego polecenia, starała się być dla niego miła, spełniała jego oczekiwania. Nie mogłam na to patrzeć. Gdy byłam już nastolatką, nie mogłam zrozumieć, jak ona może z nim sypiać, uprawiać seks, gdy on wracał po tygodniu z "delegacji".
      >

      I jak to się skończyło?
      • 999karolina Re: co cię najbardziej wkurzało u rodziców? 22.04.21, 12:42
        Skończyło się szczęśliwie. Gdy pewnego dnia ojciec zaproponował, że pojedziemy wszyscy razem do Włoch, to się bardzo ucieszyliśmy (było to jeszcze w czasach, gdy takie eskapady były kosztowne, więc mniej dostępne niż dziś). W pewnym momencie się jednak okazało, że "wszyscy" oznacza, że jechać ma nasza rodzina + dodatkowa kobieta ojca. To nawet dla mojej zahukanej matki była przesada. Po pół roku byli po rozwodzie, ojciec się wyprowadził, a my zaczęliśmy inne życie. W domu zaczął panować spokój, luz, mama zaczęła się uśmiechać. Nie wiem, jak potoczyłoby się życie nas wszystkich, gdyby nie ten wyjazdowy pomysł ojca. Można powiedzieć, że tracąc wtedy poczucie, że są jakieś granice, w jakimś sensie nas wyzwolił
          • 999karolina Re: co cię najbardziej wkurzało u rodziców? 23.04.21, 11:41
            karolivia napisała:

            > Lubię czytać te Twoje historie. smile
            >
            Dzięki. Trochę je z konieczności upraszczam. Np. napisałam, że po pół roku byli po rozwodzie, jakby to była kaszka z mlekiem. Nie wnikałam, ile matkę kosztowało to nerwów, nieprzespanych nocy, zwątpień. Szczególnie, że ojciec starał się wszystko załagodzić. Niedawno mi się przyznała, że były momenty, że gdyby on ją mocniej nacisnął, złożył jakieś obietnice, to by odpuściła, co oczywiście skończyłoby się szybko powrotem do poprzedniej sytuacji, że żyjemy w takim dziwnym trójkącie - ojciec tak naprawdę jest z inną kobietą, a jednocześnie ma swój dom i żonę, która stara się być miła i czeka. Wytrwała tylko dzięki temu, że po pierwsze miała silne wsparcie od kilku osób, a po drugie ojciec traktował ją jakby była jego własnością, chyba do końca nie przypuszczał, że jest zdolna do samostanowienia, że wytrwa. Byłam wtedy bardzo młoda, nie wszystko rozumiałam, ale to była dla mnie życiowa lekcja.
    • karolivia Re: co cię najbardziej wkurzało u rodziców? 22.04.21, 20:38
      Wiesz, że nie pamiętam co mnie wkurzało?
      Zaczęłam się zastanawiać i prościej byłoby mi odpowiedzieć na pytanie co było z nimi nie takwink, niestety wtedy mnie to nie wkurzało, a dzisiaj jedno z nich od dawna nie żyje, a drugie ma już swoje lata. Ja też już nie jestem najmłodsza i pogodziłam się z przeszłością, której ( chociaż to truizm ) nie można zmienić.
            • heniek.8 Re: zlodziej twojego czasu, c´nie ? :) n/t 23.04.21, 22:03
              To nie jest jakaś trauma ktora mi towarzyszy od dzieciństwawink
              Po prostu lubię precyzyjne wypowiedzi, jeżeli ktoś np. grubo przesadza to staje się dla mnie niewiarygodny, ot posłuchać można ale wierzyć nie trzeba

              To na pytanie co cię wkurzało u rodziców , no to właśnie np. takie rzeczy smile
              • po-ranna-kawa Re: zlodziej twojego czasu, c´nie ? :) n/t 25.04.21, 17:44
                heniek.8 napisał:

                > Po prostu lubię precyzyjne wypowiedzi, jeżeli ktoś np. grubo przesadza to staje
                > się dla mnie niewiarygodny, ot posłuchać można ale wierzyć nie trzeba
                >

                A ja chyba lubię ludzi, którzy nie zawsze są precyzyjni. Sama chyba nie za bardzo jestem. Też zaokrąglam godziny. Nie wyobrażam sobie, że pracuję gdzieś, gdzie trzeba być dokładnie na ściśle określoną godzinę. A co jak później albo wcześniej wstanę ?
                Chociaż rozumiem a nawet doceniam ludzi precyzyjnych. Są potrzebni.

                • heniek.8 Re: zlodziej twojego czasu, c´nie ? :) n/t 25.04.21, 18:01
                  po-ranna-kawa napisała:

                  > A ja chyba lubię ludzi, którzy nie zawsze są precyzyjni.

                  ja mogę lubić kogoś, ale nie lubić podejmowanych przez niego czynności "zaokrąglania" zwłaszcza jeżeli jest to systematycznie na moją niekorzyść
                  tak że oddzielam ocenianie osoby od zachowania

                  wracając do przykładu kiedy stary widząc na zegarze 22:40 mówił "jedenasta" to równie dobrze mógł powiedzieć "dwadzieścia po dziesiątej", gdyby co drugie zdarzenie tak mówił to błąd systematyczny by się znosił

                  rzadko płacę gotówką ale załóżmy że bym codziennie kupował coś za 15 zł
                  a sprzedawca by mówił codziennie "nie mam wydać" i dodawał:
                  A) płacisz 20zł
                  B) płacisz 10zł

                  to mimo że zaokrąglił o tyle samo, moja sympatia do niego (jeżeli mam już lubić ludzi a nie czynność) będzie większa w scenariuszu B niż A
                  • po-ranna-kawa Re: zlodziej twojego czasu, c´nie ? :) n/t 25.04.21, 22:02
                    heniek.8 napisał:


                    >
                    > rzadko płacę gotówką ale załóżmy że bym codziennie kupował coś za 15 zł
                    > a sprzedawca by mówił codziennie "nie mam wydać" i dodawał:
                    > A) płacisz 20zł
                    > B) płacisz 10zł
                    >
                    > to mimo że zaokrąglił o tyle samo, moja sympatia do niego (jeżeli mam już lubić
                    > ludzi a nie czynność) będzie większa w scenariuszu B niż A

                    Słaby przykład. Nie pisałam o oszustach, naciagaczach czy osobach, które nie wykonują (lub źle wykonują) swoje obowiązki.

    • kevinjohnmalcolm Re: co cię najbardziej wkurzało u rodziców? 25.04.21, 20:02
      Mnie wkurzały wieczne zakazy na zasadzie "NIE, BO NIE!". Kompletnie pozbawione logiki, jakiegokolwiek uzasadnienia. Całe dzieciństwo niczego mi nie było wolno. Cała klasa jechała na wycieczkę - beze mnie. Kumple grali na podwórku w piłkę - beze mnie. Znajomi się spotykali, bawili, itd. - beze mnie. Całe życie słyszałem tylko "NIE".
          • po-ranna-kawa Re: co cię najbardziej wkurzało u rodziców? 05.05.21, 11:55
            stasi1 napisał:

            > Ale to nic dziwnego że dzieciom nie daje się niezdrowej żywności chociaż dorośl
            > i ją jedzą.

            Serio pytasz?
            To na tej samej zasadzie mógłbyś spytać, a co w tym dziwnego, że rodzice mówią nie kradnij, a sami kradną, mówią: nie sikaj do kwiatka, a sami sikają itp.

            Oczywiście nie chodzi o produkty, których dzieci nie mogą z zasady używać - alkohol, marihuana, papierosy itp. Ale w tym wypadku to także mówienie dziecku, że alkohol jest niezdrowy, gdy się samemu dużo pije, też nie jest zbyt skuteczne.
            Ja paliłam papierosy "dzięki" ojcu, bo on palił, więc już w podstawówce mu podbierałam i paliłam.
            • obrotowy moze i nieskuteczne, ale jakze prawdziwe. 05.05.21, 15:22
              po-ranna-kawa napisała:
              Ale w tym wypadku to także mówienie dziecku, że alkohol jest niezdrowy,
              gdy się samemu dużo pije, też nie jest zbyt skuteczne.


              Moze i nieskuteczne - ale jakze czesto prawdziwe... Okazujace ludzka slabosc....

              Rodzice tez nie sa z kanienia... I dziecko tego sie w koncu tez dowiaduje...

              PS. Przy (dorastajacym) synu wypijlem czasem kieliszek wina, czy piwo - ale nigdy wodke

              a gdy mialem na nia ochote - to to przed nim ukrywalem.
                • obrotowy alesz vidze... 05.05.21, 20:10
                  po-ranna-kawa napisała:
                  > No widzisz, zakłamania ciąg dalszy.


                  wychowanie dziecka, to zaklamanie - tyle, ze w dobrym celu.

                  zycie go i tak z iluzji obedrze - gdy bedzie dorosly.
                  • po-ranna-kawa Re: alesz vidze... 06.05.21, 15:47
                    obrotowy napisał:

                    > zycie go i tak z iluzji obedrze - gdy bedzie dorosly.

                    To oczywiste.
                    Dlatego fajnie, gdy rodzić jakoś do mierzenia się z tym obdzieraniem przygotowuje - także w kwestii np. picia alkoholu
                • tzn.aga Re: moze i nieskuteczne, ale jakze prawdziwe. 05.05.21, 17:47
                  heniek.8 napisał:

                  > To tak jak ja - dę wyrzucić śmieci- mówię- i kieruję się do pobliskiej żabki
                  >
                  > codziennie wynoszę zmieszane, plastik, papier, metal, drewno, szkło i bawełnę

                  Mój ojciec robił tak samo. Bez sensu.
                  Ja lubię się napić wina czy piwa i moja córka o tym wie. Nie chowam się, nie robię tajemnicy, nie demonizuję.
                  Wie co to jest alkohol, po co i dlaczego oraz co to jest alkoholizm.
                  Z gierek i udawanek tylko problemy się rodzą.
                  • obrotowy toc k... napislalem to samo. 05.05.21, 20:14
                    tzn.aga napisała:
                    > Ja lubię się napić wina czy piwa i moja córka o tym wie.


                    toc k... napislalem to samo.

                    gdy chcialem sie napisc piwa, czy wina - to tego nie ukrywalem.

                    ale gdy chcialem sie napic wodki - to ukrywalem i owszem. - bo nie zamierzalem syna picia wodki uczyc.

                    moze sie sam nauczy - albo inie.
                    • tzn.aga Re: toc k... napislalem to samo. 05.05.21, 21:03
                      obrotowy napisał:

                      > tzn.aga napisała:
                      > > Ja lubię się napić wina czy piwa i moja córka o tym wie.
                      >
                      >
                      > toc k... napislalem to samo.
                      >
                      > gdy chcialem sie napisc piwa, czy wina - to tego nie ukrywalem.
                      >
                      > ale gdy chcialem sie napic wodki - to ukrywalem i owszem. - bo nie zamierzalem
                      > syna picia wodki uczyc.
                      >
                      > moze sie sam nauczy - albo inie.

                      No nie. Ja picia wódki nie ukrywam bo jej nie pije.
    • prawda_we_mgle Re: co cię najbardziej wkurzało u rodziców? 04.05.21, 23:29
      Matka - że była apodyktyczną egoistką, wokół której wszystko musiało sie kręcić... ja byłam tylko tłem do realizacji jej napompowanego wizerunku dla świata zewnętrznego... wszelkie moje próby artykułowania własnego zdania dusiła bez litości stosując cały wachlarz emocjonalnych manipulacji, w wielodniowym karaniem ciszą i traktowaniem mnie jak powietrze - na czele.

      Ojciec mnie wkurzył tym, że gdy zrozumiał że ożenił się z narcystką - zostawił mnie z nią samą, bezsilną 12-latkę - urywając wszelki kontakt na wiele lat... Odezwał się dopiero, gdy jako 21 latka wychodziłam za mąż (pewnie w dużym stopniu była to próba ucieczki od toksycznej mamuśki).

      Ehhh... takie tematy to nie dla mnie, ale chociaż mi się trochę ulało wink
      • stasi1 Re: co cię najbardziej wkurzało u rodziców? 06.05.21, 12:06
        To prawie tak jak z matką mojego dziecka . uważa że syna może prowadzić za rękę do osiemnastki . A potem się dziwi że dziecko nie jest przebojowe. praktycznie nic w domu nie musi robić Dziwi się że mu czasami wypada talerz z ręki. Ale gdzie miał się nauczyć tego jak go trzymać?
        Moi rodzice woleli nie trudzić się i zgadzać się ze mną na moje nic nie robienie. Znaczy nie do końca nic nie robienie tylko nic aby mnie czymś zainteresować. I zostałem na pozycji że nic do życia nie potrzeba prócz świętego spokoju. Dla wyjaśnienia oni ciężko pracowali ale raczej bez efektu.
        • po-ranna-kawa Re: co cię najbardziej wkurzało u rodziców? 06.05.21, 14:32
          Często tak bywa, że rodzice nie zauważają, że ich dzieci rosną i nie stawiają przed nimi zadań adekwatnych do wieku. Wręcz przeciwnie - czują się w obowiązku wyręczać je ze wszystkiego.
          Pokłóciłam się kiedyś z kuzynką, która mieszka na wsi i ogrzewa dom piecem CO na węgiel. Byłam u niej kiedyś zimą, a tam taki obrazek - ona (chory kręgosłup) taszczy węgiel z jakiejś komórki i ładuje go do wielkiego pieca w kotłowni. W tym czasie jej 19-letniu syn grzebie w komputerze, przymierza nowe buty na siłownię. Na uwagę, że syn mógłby ją wręczyć z tym węglem usłyszałam, że on się nie nadaje, pobrudzi sobie ubranie, zrobi bałagan, niech się lepiej uczy itp. Podobnie z odśnieżaniem - matka dwie godziny czyści chodnik i podjazd ze zwałów śniegu, bo syn zaprosił koleżanki i kolegów na imprezę. W tym czasie on jeszcze śpi, a potem się kąpie i żeluje włosy.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka