Koniec

08.12.04, 11:13
Poświęciłem wszystko dla Niej. To jest naturalne i zrozumiałe, na tym polega
to uczucie; dlatego nie mam teraz komu o tym powiedzieć. 8 lat znajomości, 3
lata poważnego starania się o Jej rekę i 50 dni tego roku spędzonych z Nią...
Dzielą nas kilometry, urodzenie, zainteresowania, wiek, doświadczenie.
Łączyło moje uczucie. Odwzajemniała moje spojrzenia i gesty, pod moim
dotykiem płonęła. Mówiła, że kocha i tylko brak czasu nie pozwala Jej na
podjęcie decyzji o byciu razem... Teraz wiem, że boli Ją każda myśl o mnie, o
nas, bo nie było to prawdą i wciąż oszukiwała by mnie nie zranić... Kochałem
Ją gdy Ją ujrzałem. Powiedziałem Jej wtedy, że jest moją ostatnią miłością...
Na myśl o byciu razem cała się skręca - Jej ciało protestuje: wyrzuty
sumienia.
Zrobiłem wszystko, aby była mogła być ze mną. W ciągu tych lat kilka razy
proponowałem by się rozstać, skoro nie może być ze mną - nigdy się nie
godziła. Z miesiąc temu zaproponowałem: wszystko (małżeństwo etc.) albo nic
(rozstanie). Od 10 dni żyję z myślą, że wszystko straciłem. Nie chcę się z
tym godzić. Rozmawiam z Nią, ale mimo, że w duchu krzyczę, nie przekonuję
Jej, nie wyjaśniam. To dla mnie sprawa życia - czy śmierci nie wiem, nie chcę
w egzaltację popadać, lecz boję się strasznie. Zapomniałem jak to boli...
Dziś do Niej mam dzwonić wieczorem, nie wiem co robić, będę się powstrzymywał
by nie skamleć i nie prosić - niewiem czy się uda.
    • peterli a moze poczatek? 14.12.04, 13:20
      i co?

      hmmmm....troche trudne, ale skas ja to znam......tylko ze jestesmy juz prawie
      rok ze soba a bylismy razem tylko miesiac, dziwne nie?
      ale teraz dopiero zrozumialem ze znalazlem kobiete, ktöra kocham i bez ktörej
      nie moge normalnie zyc i funkcjonowac mimo ze dzila nas setki setek
      kilometröw....ale nie zaluje

      jesli ja kochasz i czujesz to tak gleboko w sercu to walcz o nia i daj jej te
      uczucie ze ona jest najwazniejsza osoba dla ciebie, daj jej to a otrzymasz
      wspaniala milosc....

      pozdrawiam
      Piter
      • kuzniewski Koniec 14.12.04, 16:05
        Dzięki, lecz nie mam szans (tak twierdzi).
        Będę walczyć o Nią, ale Jej szczęście jest ważniejsze; pozwolę Jej odejść
        jeżeli naprawdę tak będzie chciała.
        Prosiła, by się nie kontaktować i tak czynię.
        Czekam...
        • anisua Re: Koniec 14.12.04, 16:59
          a twoje szczęście?
          co z nim?
          poświęciłeś tyle chwil dla niej, chciałeś dać jej wszystko
          i co?
          czy ona cie kocha?
          oj, nie jestem pewna..
          a poza tym jak mówisz tyle was dzieli
          jesli teraz jest tyle przeszkód
          to co dalej
          chyba nie będzie łatwiej...
          moze warto zostawic, zapomnieć...
          daj sobie szansę na inny związek, na inna miłośc taka prawdziwą
          bo ta chyba taka nie była....

          pozdrawiam
          dobrych wyborów ci życzęsmile
    • krogoolec Re: Koniec 14.12.04, 17:11
      Cóż... Nie umiem dać Ci żadnej dobrej rady...
      Zresztą pewnie tego nie oczekujesz.

      Ale chyba pozostaje Ci czekać, jeśli kochasz naprawdę. Czekać cierpliwie,
      pokazać, że Twoje uczucie jest nie z tego świata, nie oczekiwać niczego,
      ostatecznie przecież człowiek jest mocny. Jeśli nawet miałoby minąć kilka lat
      (?) to przecież warto... Więc kieruj się zasadą

      Gutta cavat lapidem non vi, sed saepe cadendo - kropla drąży skałę nie siłą,
      lecz ciągłym padaniem smile

      Istnieje zawsze niebezpieczeństwo, że ciągła podróż pozbawi Cię wszystkich sił,
      a w szczególności po dotarciu do celu będzie Ci wszystko jedno...

      Ale powiedz szczerze... Czy przypadkiem nie jest tak, że dużej mierze szkoda Ci
      tych ośmiu lat, które poświęciłeś dla Niej? Czy gdyby cała historia trwała
      kilka miesięcy, nie spaliłbyś po prostu mostów?


      • anisua Re: Koniec 14.12.04, 17:29
        krogoolec napisał:
        Ale powiedz szczerze... Czy przypadkiem nie jest tak, że dużej mierze szkoda Ci
        tych ośmiu lat, które poświęciłeś dla Niej? Czy gdyby cała historia trwała
        kilka miesięcy, nie spaliłbyś po prostu mostów?

        no właśnie
        bo co nagle robić?
        gdy wszystko kręciło sie wokół niej
        to tak jakby zacząć nowe zycie...

        ps.chyba trochę zazdroszczę jej wink
        takiego faceta....
        • kuzniewski Re: Koniec 15.12.04, 09:24
          Bardzo Wam dziękuję.
          Wszyscy mamy rację i jednocześnie się mylimy...
          Nie żal mi tych przeszłych lat, bo nie poświęciłem ich oczekując czegoś w
          zamian; Dziękuję Bogu za wszystkie chwile z Nią.
          Szkoda jedynie, że to wszystko, miast kapitałem, podstawą łączącą nas, może
          zostać tylko wspomnieniem.
          Wiem, że czekać warto, ale wiem, że tylko czekać to mało.
          Moje uczucie jest prawdziwe - więc wkrótce zacznę zdobywać Ją od nowa.
          • peterli Re: Koniec 15.12.04, 11:54
            tak to jest z naszym zdaniem, niestety nie znajdziesz zlotego srodka chyba ze
            wierzysz w cuda? ale nie sadze, ze tak jest......

            ale tak na powaznie to sadze, ze wlasnie tylko czekajac na nia nie osiagniesz
            chyba zbyt duzo bo uwazam, ze powinienes raczej walczyc o nia! to tez juz w
            tym roku przezylem i nie jest latwo tak tylko czekac a jak möwi moja
            ukochana "trzeba o milosc dbac jak o kwiat, codziennie ja podlewac i ja
            pielegnowac by nie uschla" a chyba o to wlanie chodzi by to co czujesz twoja
            wybrana zrozumiala i chyba malymi kroczkami osiagniesz swöj cel i nie daj sie
            pokonac, walcz o nia jesli tak bardzo zalezy tobie na niej...i to wszystko
            jedno czy od nowa czy nie........jest tylko jeszcze jedno pytanie czy ona kocha
            ciebie takze tak mocno?

            ale ta odpowiedz musisz sobie sam dac.....

            pozdrawiam
          • anisua Re: Koniec 15.12.04, 12:10
            kuzniewski napisał:
            > Moje uczucie jest prawdziwe - więc wkrótce zacznę zdobywać Ją od nowa.

            a jej uczucie...
            czy jesteś przekonany ze ona tego chce?
            czy nie zmarnujesz następnych lat?
            bo obawiam sie że to uczucie jednostronne
            ale moze sie mylę...
          • krogoolec Re: Koniec 15.12.04, 13:44
            ...Zdobywać od nowa...
            Tak sobie właśnie pomyślałem, że trudne to może być do wykonania.
            Bo (zgaduję) możesz szukać błędów w sobie, w swoim zachowaniu, starać
            zmienić się, ale czy przy tym nie stracisz samego siebie, usiłując dopasować
            się do Jej oczekiwań? A i tak istnieje niebezpieczeństwo usłyszenia, że jesteś
            zbyt idealny...
            Nie wiem... Powodzenia w każdym razie smile
            • kuzniewski Re: Koniec 15.12.04, 15:04
              "Kto myli nieistotne z tym, co istotne, a istotne z nieistotnym, trwa przy
              złudnych myślach i nigdy nie osiągnie tego, co istotne".

Pełna wersja