"...Samotność to taka straszna trwoga..."

13.08.05, 21:25
Nieśmiali i samotni to forum idealnie dla mnie bo ja własnie taki jestem
nieśmiały i samotny. I mam już tego serdecznie dość. Tak sobie siedzę i
myśle "że najgorzej w życiu to samotnym być".Samotność to przez nią moje
życie jest takie beznadziejne. Dzisiaj chciałem iść do kina ale co to za sens
iść sam.Wogóle to życie w pojedynkę nie ma sensu.Niewyobrażam sobie że
przychodzę dziennie z pracy do pustego cichego domu w którym nikt nie czeka
nie ma z kim porozmawiać.Katastrofa.Jakie życie byłoby piękne gdybym miał
swoją drugą połowę. Można by było pojść na spacer, do kina, wyjechać w góry.A
tak mijają kolejne beznadziejne samotne wakacje. Z czasem doszedłem do
wniosku że człowiek jest stworzony do tego aby żyć z drugą osobą.Jeszcze raz
powtarzam co to za sens żyć samotnie. Dla kogo się starać dla kogo
pracować ,dla kogo zarabiać pieniądze.To wszystko większość ludzi robi dla
drugiej osoby. A jeżeli się jej nie mam to po co to wszystko?Jakie życie jest
okrutne.Gdy się tak patrzy na ludzi wokoło to czasami widać wiele kobiet
które żyją same opuszczone przez męża, albo przez nie bite czy męczone. A
przecież jest wiele osób samotnych np. ja z którymi by miały o wiele
lepiej.Tylko los tak chciał że się nie spotkały.
Jestem osobą wierzącą i tak czasami się zastanawiam dlaczego Bóg skazuje nas
na samotność, skoro w Piśmie jest napisane że kobieta i mężczyzna są dla
siebie stworzeni albo że podstawą do życia jest rodzina.
Niestety przychodzą takie momenty że potrafię sobie na to pytanie
odpowiedzieć : bo po prostu w życiu wszystko zależy tylko i wyłącznie od nas.
Nie można nic pozostawić losowi. Wszystko trzeba sobie samemu załatwić.
Chciałbym żeby tak nie było bo jestem nieśmiały i mam kłopoty z nawiązywaniem
nowych znajomości.
Powiem szczerze mam już dość samotności. Szukam kogoś z kim mógłbym
porozmawiać,powygłupiać,pośmiać,popłakać,pomilczeć,przytulić,pobyć,iść do
sklepu,na zakupy,do kina, na basen,na koncert, nad wodę,do kościoła,kogoś kto
będzię chiał ze mną być i ja będę to czuł po prostu kogoś z kim będę mogł
żyć, zestarzeć się i być na dobre i na złe - tak jak mają miliony ludzi na
całym świecie. Dlaczego ja nie mogę tak mieć.Nie wiem.Jeszcze wierzę że może
się to kiedyś odmienie ale wierze coraz słabiej.
    • olcia1232 Re: "...Samotność to taka straszna trwoga..." 14.08.05, 16:52
      wysłałam ci maila odbierz
      • an0nim Re: "...Samotność to taka straszna trwoga..." 15.08.05, 21:29
        "Samotność jest prawością. Samotność najpierw jest prawością, potem jest
        oczywistością. Jest naturalnym odsunięciem się od iluzji. Jest uświadomieniem
        sobie iluzji i naturalnym odrzuceniem każdej iluzji. Jest stanięciem oko w oko
        z czarną dziurą. Jest przerażeniem i wyzwoleniem od przerażenia. Jest tunelem
        do życia. Nie zna smaku prawdziwego życia, kto przez tunel samotności się nie
        przeczołgał. Samotność najpierw jest tunelem do życia, potem jest całą
        bezgraniczną polaną życia.
        Tylko to, co samotne, może prawdziwie istnieć, egzystować, być. Tylko to, co
        samotne, może być i być zarazem niesamotne. Tylko to, co absolutnie sieroce,
        może być i być zarazem niesieroce, bo jest otwarte na wszystko, bo nie jest w
        żadnym klanie, rodzinnym uwięzione; jest lotne jak ptak, jest żywe, bo nie jest
        w żadnym grobowcu rodzinnym zakopane. To dom bez ścian, same okna i wszystkie
        otwarte na oścież.
        Tylko to, co samotne, a więc prawdziwe, a więc samowystarczalne, a więc nic dla
        siebie nie potrzebujące jest bezinteresowne, a więc promieniujące miłością, a
        więc prawdziwie społeczne. Człowiek samotny jest jak woda. Człowiek samotny
        jest wodą. Woda jest samotna i dlatego jest, i jest społeczna. Woda nie
        potrzebuje siebie pić i dlatego mogą pić ją wszyscy i wszystko.[...]
        To co samotne, jest społeczne nawet w swoim znikaniu ze społeczności. Bo tylko
        to, co samotne, może zniknąć, może umrzeć i nikomu się przez to krzywda nie
        staje. Za tym, co samotne, wypłakiwać oczu nie potrzeba. A jeżeli ktoś
        wypłakuje oczy, jeżeli ktoś wylewa łzy, to wylewa je nad sobą. Bo nie jest
        człowiekiem samotnym. Jest człowiekiem osamotnionym, na osamotnienie siebie
        samego skazującym."
        Edward Stachura
        • koniczynka22 Re: "...Samotność to taka straszna trwoga..." 20.08.05, 18:38
          Ja też jestem samotna, nie z wyboru, czekam, szukam i nicsad dlaczego??
          • aisza17 Re: "...Samotność to taka straszna trwoga..." 21.08.05, 18:33
            dzunior dzieki.Powiedziales to co i ja czuje ale balam sie tego wypowiadac.To
            moje mysli.Jak dobrze ze jest ktos kto tak samo czuje.Chociaz tyle..."Samotnosc
            to taka straszna trwoga...Pozdrowionka
            • mojanoga Re: "...Samotność to taka straszna trwoga..." 21.08.05, 21:32
              Zostalam porzucona.Nie boję się,że sobie nie poradzę,że zabraknie mi
              pieniędzy...Przeraża mnie samotność,to jest prawdziwy koszmar.
              dziunior-zgadzam sie z Tobą w całej rozciąglości.
        • dorotaa11 Re: "...Samotność to taka straszna trwoga..." 27.08.05, 18:41
          ależ pięky tekst.........nie wiedziałam że Stachura napsiał coś tak
          niesamowitego.......
          ja ciągle jeszcze odczuwam samotność jako zło....
          ale dzieki za ten cytat!!!
          D.
        • o_kropka Re: "...Samotność to taka straszna trwoga..." 19.10.05, 20:13
          Bardzo piękny tekst. Dziękuje za ten cytat - powieszę go sobie w widocznym
          miejscu,żeby zawsze pamietać o tym, że jest sens tej samotności. smile
    • seb7601 Re: "...Samotność to taka straszna trwoga..." 25.08.05, 12:29
      Każdy z nas przeżywa taką samotność na codzień - czasem mocniej a czasem stara
      się o niej zapomnieć zajmując się czymkolwiek co pozwala zaprzątnać umysł choć
      na chwilę by nie myśleć o "towarzyszce życia" .
      powiem jedno Nic dodać nic ująć .Dziunior - Trafiłeś w sedno sprawy. Pozdrawiam
      • kamzip Re: "...Samotność to taka straszna trwoga..." 26.08.05, 23:40
        pieknie to ujołes Dziunior.zgadzam sie w 100 %.nieprtafie sobie radzic z
        samotnościa..ahhhh strasznie to boli..Pozdrawiam
    • gosica3 Szkoda mi Ciebie!!!! 27.08.05, 23:45
      naprawdę!!! Mam rodzinę, córkę ,męża i jak przeczytalam co napisałeś to
      zastanowiłam się nad tym co mam. Największy skarb świata. Bądź otwarty na ludzi
      i świat, uśmiechaj się, baw z życiem a .... znajdziesz to czego szukasz. Wiem
      to , na pewno znajdziesz wink)))
      • dzunior83 Re: Szkoda mi Ciebie!!!! 02.09.05, 16:05
        Witam
        Przeczytałem wasze wypowiedzi i jestem z jednej strony podbudowany psychicznie
        a z drugiej załamany. Ucieszyłem się i odzyskałem nadzieję i wiarę po
        przeczytaniu posta gosicy. Dzięki za słowa otuchy. Dobrze że jest ktoś kto
        zdaje sobię sprawę z tego jakie ma szczęśie.Masz racje rodzina to największy
        skarb świata a niektórzy niepotrafią tego docenić.
        Czytając inne wypowiedzi na usta cisnie sie pytanie od którego nie można odejść
        Dlaczego? Dlaczego jesteśmy sami,dlaczego jest nas tak dużo.Czyja to wina nasza
        a może kogoś innego a może tak musi być. Nie wiem.
        Inna rzecz, że gdy czyta się posty ludzi którzy też piszą że są sami i myślą
        podobnie jak ja, to nasuwa się refleksja, że trzeba coś z tym zrobić. Skoro
        jesteśmy samotni i podobnie myślimy to już jest coś co nas łączy.
        Jeżeli poprzestaniemy tylko na stwierdzeniu, że jesteśmy sami to od tego ten
        stan rzeczy się nie zmieni.Trzeba próbować nawiązywać jakieś kontakty, nawet te
        internetowe, bo czym więcej próbujemy tym większe prawdopodobieństwo że nam się
        uda.
        Jak wynika z moich obserwacji ludzie za dużo uwagi poświęcają na
        powierzchowność i na wygląd. Bo często jest tak że dany człowiek jest inny niż
        wygląda. Np. ten co z wyglądu jest dla nas groźny, obcy, niedostepny po
        zamienieniu z nim 3 zdań już wydaje sie nam sympatyczny i przyjazny. Inny
        przykład, to dziewczyny chodzące po ulicach tańczące na dyskotekach, piękne,
        cudowne, ekskluzywne dziewczyny które z wyglądu wydają się niedostępne, z
        innego świata w rzeczywistości okazują się zwykłymi normalnymi ludżmi takimi
        samymi jak my. Dlatego przestrzegam przed pozorami bo one często mylą. Ale z
        drugiej strony ważne jest również pierwsze wrażenie. I w tym momencie tworzy
        sie błędne koło. Bo ktoś kto nie wygląda przyjaźnie ale jest interesujący w
        środku nikogo nie pozna bo nie robi dobrego wrażenia.
        Ostatnio byłem z mamą na badaniach w szpitalu i znowu nasunęła mi się myśl że
        życie jest takie kruche, ulotne, dzisiaj żyjemy a jutro może nas nie być.
        Dlatego nie możemy się męczyć trzeba jak najszybciej kogoś poznać i żyć pełnią
        szczęścia póki się jest zdrowym. Druga myśl która mi się nasunęła po wizycie w
        szpitalu jest skierowana dla dziewczyn. Niech pamiętają wybierając chłopaków o
        znanym przysłowiu że "zacność,uroda,moc,pieniądze,sława wszystko to minie jako
        polna trawa".Najważniejsze w człowieku jest jego wnętrze, jakim się jest
        człowiekiem.
        Pozdrawiam,szukam i czekam z nadziejami że coś się odmieni
        • o_kropka Re: Szkoda mi Ciebie!!!! 19.10.05, 20:08
          Witam
          Tak sobie przypadkowo weszłam na to forum (stwierdzając,że jest to wprost
          idealne miejsce dla mnie)i Twój wątek... Postanowiłam dorzucić swoje
          przysłowiowe trzy grosze.
          Z tego co i jak piszesz można wywnioskować, że jesteś sensownym facetem, który
          ma dobre serducho i ciekawe wnętrze. A takich mężczyzn jak na lekarstwo...
          Wierzę w to, że na swojej drodze spotasz kobietę, która Cię pokocha.
          Życzę więc dużo szczęścia i wiary w siebie. smile
          • dzunior83 Re: Szkoda mi Ciebie!!!! 19.10.05, 21:51
            Dzięki za dobre słowo. Może i mam dobre serducho i ciekawe wnętrze chociaż
            wydaje mi się że nie.Ale nawet jeśli tak, to co z tego jezeli nie mogę się nim
            z kimś podzielić. Bo być interesującym dla siebie samego to nie ma sensu.
            Trzeba mieć kogoś kogo sie obdaruje sercem, ciepłem i miłością. A ja ciągle
            jeszcze nie znalazłem. A znowu zaczyna się zima, ciemno, zimno a to
            najtrudniejszy czas dla samotnych. I mija kolejny rok a ja jestem kolejny rok
            sam. Mimo wszytsko nie trace nadzieji i wierze że może kogos znajde. Pomózcie
            mi w tym..
            A skoro mówisz że to forum jest dobre dla ciebie to może mogłabyś napisać coś o
            sobie.
            • o_kropka Uśmiechnij się! :) 20.10.05, 16:28
              To forum jest dla mnie, bo jestem sama odkąd pamiętam. Sama, ale chyba nie tak
              do końca samotna, bo mam przecież moich kochanych przyjaciół. smile Jednak...
              jednak czegoś brakuje, a raczej kogoś... Kogoś przez duże "K". Kogoś kto po
              prostu i zwyczajnie będzie mnie kochać. A ja w jego oczach będę widzieć mój
              cały świat. I tyle. smile
              Nie załamuje rąk (jeszcze). Ważne, by umieć cieszyć najmniejszymi sprawami. I
              tak też czasem mam - cieszą mnie małe rzeczy... słońce, uśmiech i dobre słowo
              drugiego człowieka, dobra książka zdobyta z trudem, miła dla ucha piosenka
              wygrzebana gdzieś w necie, lub przywieziona przez kogoś z daleka.
              Takie "głupotki" sprawiają mi radość.
              Nie jestem "smutasem". Staram się nie być. Choć czasem nadchodzą smutne,
              deszczowe dni, kiedy nie chce się wyjść z domu... tylko przytulić
              (niekoniecznie do kocyka). Bywa ciężko. Bardzo. Niekiedy brakuje sił. I mam
              wrażenie, że limit nadziei się wyczerpał.
              Teraz jestem na tak zwanym "życiowym zakręcie" - w tym roku skończylam studia,
              zaczęłam pracować. Zaczęło się nowe życie.. bardziej... yyy... "pojedyncze" (że
              się tak wyrażę). Zdaje sobie sprawę,że może być jeszcze trudniej.

              Niełatwo jest mówić o sobie dlatego to wszystko co napisałam może być nieco
              chaotyczne.
              Pozdrawiam. smile
              • dzunior83 Re: Uśmiechnij się! :) 21.10.05, 20:34
                Witam!!
                Przez Twoją wypowiedź zastanowiłem się nad tym co ja rozumiałem przez
                słowo "samotmość".Ja pisząc o samotności miałem na myśli to że nie mam
                dziewczyny czy żony.Chodziło mi o brak drugiej połówki, osoby z która jest ze
                mną wiem że mnie rozumie, że mnie kocha, wierzy we mnie,lubi mnie.Ale przecież
                samotność to również brak kolegów, przyjaciół, rodziny, bycie samym jak palec.
                Na szczęcie ja mam rodzinę, mam też grupę kolegów a może nawet przyjaciół na
                osiedlu no i kolegów w szkole. Więc w takim znaczeniu nie jestem samotny.
                Nie jest też tak że cały czas chodzę smutny i załamany choć muszę przyznać że
                ostatnio w coraz większej liczbie sytuacji myślę o tym że jestem sam. Ja kocham
                muzykę, zdarza mi się być na koncertach (ostatnio byłem na Pidżamie Porno),
                potrafię się dobrze bawić, nawet lubię sobie pośpiewać - choć mi to nie
                wychodzi. Lubię zabawę chodzę z kumplami do baru, w lato jeżdże nad
                jezioro,kocham góry(chociaż dawno tam nie byłem) itp.Radość mi sprawia las,
                drzewa, świeże zimne powietrze,pomarańczowe liście jesienią. Ale wszystko to
                robię z kolegami.A chciałbym z dziewczyną. I dlatego jestem samotny.
                Pozdrawiam i do usłyszenia...
                • psikusa Re: Uśmiechnij się! :) 21.10.05, 22:41
                  Witaj.. czytałam trochę Twoich postów i odpowiedzi na nie i chcę podzielić się z
                  Tobą i Wami tym czym jest moja samotność - mieszkam ponad 30 km od rodziców,
                  300km od siostry.. w mieście w którym kiedyś mialam dobrą paczke - a
                  przynajmniej tak mi sie zdawało... po tym jak zostaalm zgwałcona całe moje życie
                  się zmieniło - pół roku psycholog - rok balam się wyjść z domu.. mam chłopaka,
                  jednak bardzo różnimy się od siebie i częśto czuje się samotna w naszym zwązku,
                  oprócz tego trudno jest mi wywalczyc w sobie spotkanie z jaką kolwiek osobą..
                  chociaż bardzo tego potrzebuje i chce.. nie mam znajomych w tym mieście zbyt
                  wielu - a tych co mam można policzyc na palcach dwóch rąk, z czego połowa jest
                  na studiach poza miastem.. oto czym jest moja samotność - w tygodniu duuużo
                  pracy.. pracuje z moim chlopakiem, wiec nie dizwie się że chce ode mnie odpocząć
                  w weekend... tylko właśnie wtedy ja chciałabym spdzić z nim trochę czasu we
                  dwoje... czuje sie okropnie samotna - w życiu w zwiążku, we własnym
                  mieszkaniu... kiedyś byłam osobą towarzyską, mialam dużo znajomych, chocdziłam
                  cna imprezy.. teraz nie mam z kim, trudno mi poznać kogoś nowego chociaż ciągle
                  się staram.. czasem czuje sie jak byle co chcoaiż wiem że jestem wartościowym
                  człowiekiem.. ico? mogę sobie popłakać w kącie siedząc sama w pokoju i tyle..
                  Bogu dziękuje ze moi rodzice jeszcze zyją i mam z nimi kontakt.. bardzo ich
                  kocham i wiem ze oni jedyni staraja sie do mnie dotrzeć.. mam też przyjaciółkę -
                  taką prawdziwą - rozumiem że rzadko ma czas - bo ma męzą, pracę - robi studia
                  podyplomowe...
                  nie wiem co jeszcze mogłabym tu napisać, chyba wypisałam główne żale moje i
                  opisałam swoją sytuacje - oto własnie moja samotność - pusty dom, obiad, który
                  mam jak sobioe go ugotuje, zakupy, które sama sobie musze przydźwigac....
                  cieszę sie że mogłam wam o tym powiedzieć.Dzięki
                  • o_kropka Re: Uśmiechnij się! :) 22.10.05, 17:43
                    Witaj
                    To bardzo smutne co piszesz. Nie mam zamiaru wymądrzać się i dawać Ci porad, bo
                    nie ma "złotej rady" na problemy i samotność, zwłaszcza ludzi , których sie nie
                    zna. Ale wiedz, ze Cię rozumiem.
                    Cieszę się, że zechciałaś nam o tym opowiedzieć. Pozdrawiam ciepło i ślę
                    uśmiech.
                • o_kropka Re: Uśmiechnij się! :) 22.10.05, 17:50
                  Hej!
                  Przyjaciele sś bardzo ważni i myślę, że kiedy się ich ma człowiek nie czuje się
                  taki osamotniony na tym wielkim świecie. Ja dziekuję Bogu,ż e w moim życiu
                  mogłam spotkać te kilka, jakże ważnych dla mnie osób. smile Widomo jednak,ze nie
                  są oni na "wyłączność" i nie zawsze mogą "byc do dyspozycji" wtedy, gdy ja tego
                  oczekuję. W ten weekend na przykład chciałam wybrać sie do torunia na festiwal
                  filmowy Toffi... jednak jakoś... nie było z kim ( zróznych powodów). A szkoda!

                  Ps. Też lubię Pidżamkę i kilka razy byłam na ich koncercie. Szkoda, że już tak
                  dawno... Chyba z rok temu! uncertain
                  • dzunior83 Re: Uśmiechnij się! :) 23.10.05, 20:53
                    Czesc
                    Zgadzam sie z toba że przyjaciele są bardzo ważni. Ja też mam to szczęście że
                    ich posiadam i tak naprawdę to byłbym bez nich nikim, bo gdyby ich nie było to
                    by nie było nawet powodów żeby wyjść z domu.Ale oczywiście przyjaciele to nie
                    wszystko....
                    Cieszę się bardzo że myślisz i uważasz podobnie jak ja, taka wymiana myśli i
                    świadomość że ktoś obcy chce ze mną rozmawiać bardzo poprawia humor. Jeszcze
                    bardziej cieszy mnie że lubisz Pidżamę.Nareszcie jest ktoś kto lubi taką
                    muzykę. Co myślisz o piosence "Pryszcze"?
                    Pozdrawiam...
                    • o_kropka Re: Uśmiechnij się! :) 23.10.05, 21:48
                      Witam. smile

                      dzunior83 napisał:

                      > Cieszę się bardzo że myślisz i uważasz podobnie jak ja, taka wymiana myśli i
                      > świadomość że ktoś obcy chce ze mną rozmawiać bardzo poprawia humor.

                      Mnie również jest bardzo miło, że mogę z Toba pogawędzić, wymienić myśli.
                      Fajnie, gdy okazuje się, że obcy ludzie nie są sobie wcale tacy obcy.

                      > Jeszcze
                      > bardziej cieszy mnie że lubisz Pidżamę.Nareszcie jest ktoś kto lubi taką
                      > muzykę. Co myślisz o piosence "Pryszcze"?

                      Bardzo podoba mi się ten utwór. Dojrzały tekst, fajna muzyka - calość oceniam
                      na 5+. Chociaż osobiście wolę płytkę "Złodzieje zapalnieczek" niż "Marchef...".
                      Na tej pierwszej chyba więcej reaggowych rytmów (chociaż... co ja tam wiem, nie
                      jestem specem-to tylko moje odczucia). "Złodzieje...", jakbym to powiedziała,
                      bardziej pasują do "grzecznych dziewczynek". Hi, hi. wink
                      Trzymaj się. smile
                      • dzunior83 Re: Uśmiechnij się! :) 24.10.05, 20:51
                        Witam
                        Może to przypadek ale znowu mam takie same zdanie jak ty.
                        Chodzi mi o płyte Zlodzieje zapalniczek. To moja ulubiona płyta, zreszta
                        pierwsza plyta Pidżamy którą przesłuchałem w całości i to od niej zaczęła się
                        moja przygoda z tym zespołem.Dlatego mam do niej dodatkowy sentement. Moje
                        ulubione utwory z tej płyty to "Stąpając po niepewnym gruncie", "28 (One
                        love)","Czas,czas,czas", "Bal u senatora 93" no i oczywiście "Ezoteryczny
                        Poznań".
                        • o_kropka Re: Uśmiechnij się! :) 24.10.05, 21:35
                          dzunior83 napisał:

                          > Moje
                          > ulubione utwory z tej płyty to "Stąpając po niepewnym gruncie", "28 (One
                          > love)","Czas,czas,czas", "Bal u senatora 93" no i oczywiście "Ezoteryczny
                          > Poznań".

                          Dokładnie w tej samej kolejności mogłabym wymienić moje ulubione kawałki z tej
                          płyty. smile
                          Pozdrawiam serdecznie. smile
                          • o_kropka Ps 25.10.05, 22:02
                            Pomyślałam sobie,że skoro bliska sercu jest Ci i muzyka Pidżamy to może lubisz
                            też Heya??...
                            Na forum "Muzyka" znalazłam właśnie informacje o tym,że na stronie zespołu
                            można posłuchac nowej piosenki Heya. Przed momentem usłyszałam go po raz
                            pierwszy i jestem pod wrażeniem (jak zawsze zresztą i niezmiennie kiedy ich
                            słucham). smile
                            A Tobie jak podoba sie ten kawałek?
                            • dzunior83 Re: Ps 26.10.05, 21:06
                              Naprawde nie wierze własnym oczom. Nie wierze w to co napisałaś.(Naprawdę
                              szczerze).
                              Oczywiście że słucham Heya i uwielbiam ich muzykę. Moje ulubione ich dwie płyty
                              to Ho! i Fire , czyli te najstarsze. Osobiście uważam że późniejsze ich płyty
                              już nie mają w sobie tego czegoś, Kasia z zespolem poszła trochę w innym
                              kierunku muzycznym, ale są też piosenki które mi się podobają. Ale jak
                              najbardziej Hey jest mi bardzo bliski. Jak na razie byłem tylko raz na ich
                              koncercie, i muszę ci powiedzieć że coś na co warto zwrócić uwagę to sposób
                              zachowania Kasi na scenie. Stoi na środku, głowa przechylona na bok i dziwne
                              miny. W kontakcie s publicznością zawstydzona, nieśmiała i lakoniczn, a jak
                              zaczyna śpiewać to całkiem inna osoba, coś pięknego.
                              Najnowszej piosenki jeszcze nie słyszałem, muszę to w najbliższym czasie
                              naprawić.
                              Jeszcze raz powtarzam.
                              To coś niesamowitego jaki ten świat jest mały. Jednak jest ktoś kto lubi to
                              samo co ja, ma podobne zainteresowania. Wielkie dzięki za tego posta. Po raz
                              kolejny bardzo mocno poprawiłaś mi humor i dałaś wiarę i nadzieję że kiedyś
                              może coś się zmieni.Wielkie dzięki pozdrawiam i nie ukrywam że czekam na
                              kolejnego posta.
                              • o_kropka Re: Ps 27.10.05, 14:08
                                Witam! smile
                                Mnie również jest bardzo miło, że jest tu, w tej wirtualnej przestrzeni, ktoś,
                                kto lubi to co ja. smile Myślę jednak, że jest nas tu więcej... trzeba tylko
                                dobrze poszukać. Ludzie nie są sobie wcale tacy obcy i strasznie odlegli. smile
                                Prawda?

                                Wracając natomiast do Heya... nie mam ulubionej ich płyty - kubie po prostu
                                wszystkie bez wyjatku. Chociaż te starsze mają dla mnie wartość sentymentalną i
                                kojarzą mi się z takim... że się tak wyraże... "szczeniackim wiekiem".
                                Pamiętam mój pierwszy koncert Heya... smile To było baaardzo dawno temu, ale
                                mimo ,że szczegółów nie jestem sobie w stanie przypomnieć ( bo to w końcu pare
                                lat temu!), to jednak pozostaje wrażenie całokształtu. Ech... wspomnienia...
                                ale się rozmarzyłam. :] Potem byłam na Heyu jeszcze dwa razy ( to byla tak
                                zawana "impreza masowa"), no i najbardziej właśnie pamiętam ten drugi koncert
                                (z 2004r.). Wspaniały koncert, wiele emocji. Naprawde! Aż się nie raz łezka w
                                oku zakręciła. A Kasia na scenie... ach, to po prostu Kasia - cudowna i
                                niepowtarzalna. 8 grudnia mam zamiar wybrać się na ich koncert - trzeba sobie
                                odświerzyć, no nie?
                                Ech, dużo by jeszcze opowiadać. O każdym zespole,wokaliście którego lubię, lub
                                z którym się tylko zetknęłam, można by jeszcze wiele napisać. A lubię różne
                                rzeczy, bo ciągle poszukuję nowych muzycznych wrażeń. No ale o tym tez można by
                                długo pisać, a nie chce być taką gadułą. wink

                                Tymczasem kończe tę, jakżę krótką (!) wypowiedź. tongue_out

                                Do usłyszenia.
                                • dzunior83 Re: Ps 28.10.05, 19:26
                                  Witam
                                  Ostatnim razem nie wyrazilem się zbytnio precyzyjnie.Zgadzam sie z tym
                                  że wokół nas jest pełno ludzi którzy lubia a nawet robia to samo co ja
                                  i to zarówno są oni w świecie wirtualnym jak i w rzeczywistym.Nawet wiem że
                                  czasami są tuż obok nas, i wiem że jest ich dużo, wystarczy pójść na jakiś
                                  koncert, tam właśnie są ludzie którzy mają ze mną przynajmniej jedną rzecz
                                  wspólną - słuchaja tej samej muzyki.Ale chodzi mi o to że nie miałem jeszcze
                                  jak dotąd okazji spotkać żadnej dziewczyny z którą mógłbym pogadać o tym co
                                  lubie i nie tylko, a co najlepsze ta dziewczyna lubi to co ja. I to mnie
                                  najbardziej cieszy że można na kogoś takiego trafić i to przez zupełny
                                  przypadek.

                                  Ale wracając do Heya. Pomyślałem sobie że podzielę się z tobą tytułami
                                  które
                                  najbardziej mi się podobają. I przypominając sobie piosenki z płyt Ho i Fire
                                  doszedłem do wniosku że wszystkie mi sie podobają i to bardzo, co
                                  nie zdarza się często. Ale choć wszytkie utowry są dobre to po głębszym
                                  zastanowieniu stwierdzam że są takie piosenki, ze w momencie gdy je
                                  słucham przechodzą mi po ciele ciarki,i można je słuchać w kółko. I są to w
                                  szczególności utwory "Dreams", "Fate","Chyba" i instrumentalny krótki
                                  utwór "'38".To jest to, w tych piosenkach jest jakaś magia i metafizyka.

                                  Jeżeli już jesteśmy przy muzyce to nie powiedziałem ci że oprócz Pidżamy i Heya
                                  i wielu innych jest jeszcze jeden szczególny zespół, dla mnie najlepszy na
                                  świecie, numer jeden stojący ponad wszystkimi innymi zespołami. Na jego
                                  koncertach byłem największą ilość razy, mam prawie wszystki ich płyty, dwie
                                  płyty DVD z ich występu na Przystanku Woodstock oraz dwie książki i jedna kaseta
                                  wideo z zarejstrowanym filmem oraz koncertem. Moje zainteresowanie tym
                                  zespołem to nie tylko muzyka ale i postać pierwszego wokalisty, jego
                                  tragiczna historia, jego życie wygląd, sposób bycia. To od nich zaczęłą się
                                  moja chęć nauczenia się gry na gitarze(niestety jeszce ni umię grać do
                                  dzisiaj). Z tym zespołem
                                  wiąże się specjalny klimat, miłość nie tyko to tego zespłu ale także i
                                  całego ich otoczenia, innych muzyków, innych zepołów grających muzykę
                                  podobną do nich. Zgadnij jaki to zespół. Ciekawe czy też ich znasz. Dla
                                  ułatwienia (chociać to już teraz jest łatwe) dodam że tytuł mojego
                                  pierwszego posta to fragment tekstu jednej z piosenek.
                                  Sorry że tak dużo napisałem na pewno nie będzie ci się chciało tego przeczytaćsmile
                                  Pozdrawiam
                                  • o_kropka Re: Ps 30.10.05, 20:45
                                    Hej!
                                    Wiem! Wiem! Wiem! smile Oczywiście chodzi o DŻEM! Prawda? Jestem pewna na 100 %! A
                                    wiesz, w którym momencie się domyśliłam? Po pierwsze kiedy napisałeś o ich
                                    występie na Woodstocku... smile Hmm... powiem tak... byłam, widziałam! Hi, hi! Ale
                                    już całkowitą pewność miałam po przeczytaniu tego fragmentu:
                                    > postać pierwszego wokalisty, jego
                                    > tragiczna historia, jego życie wygląd, sposób bycia
                                    Hmm, czy to był konkurs na bystrość umysłu? suspicious W takim razie chyba wygrałam,
                                    co? wink Jaka nagroda mi przysługuje? wink
                                    Ale juz tak na poważnie. Zespół znam i cenię ich twórczość. Szanuję Ryśka. Mój
                                    stosunek do Dżemu jest pozytywny, aczkolwiek... bez nadmiernego entuzajamu.
                                    Jakoś niebardzo jestem do nich przekonana - ta muzyka dołuje mnie, nastraja
                                    melancholijnie i wzbudza płaczliwy nastrój. sad Serio. I nic na to nie poradzę.
                                    Jest jednak kilka kawałków, którę lubię - są po prostu nieśmiertelne! smilePoza
                                    tym Dżem kojarzy mi się równiez pozytywnie - z serią imprez organizowanych
                                    przez moich dawnych znajomych, de facto wielkich fanów Dżemu. smile
                                    A co do Twoich wątpliwośći:
                                    >na pewno nie będzie ci się chciało tego przeczytać
                                    Jak widać przeczytalam do końca i bez znużeia. Tak więc zachęcam do pisania
                                    dłuuugich postów... lub @? Co wolisz. wink
                                    Ps. Hmm... tak mi się przypomniało. Napewno słyszałeś cover Pixies w wykonaniu
                                    Heya... więc ciekawa jestem jak Ci się podoba ten kawałek. Ja go lubię bardzo.
                                    Coc moze dlatego,ze po prostu kubie The Pixies. wink
                                    Pozdrawiam.
                                    • dzunior83 Re: Ps 01.11.05, 18:41
                                      Widzę że zagadka nie była trudna i odgadłaś bezbłędnie.Brawo!!! Co do nagrody
                                      to gdyby nie to że mieszkasz tak daleko odemnie to zaprosiłbym Cię na jakiś
                                      koncert albo przynajmniej romatyczny wieczór w pubie Leśniczówka w którym
                                      kiedyś koncertował sam Rysiek a jego duch pozostał tam do dzisiaj.
                                      Naprawdę świetne miejsce, prawie zawsze muzyka Dżemu, byłem tam na koncercie
                                      Cree i był to jeden z najlepszych koncertów na jakich kiedykolwiek byłem.
                                      No ale niestety mieszkasz trochę za daleko więc nie wiem. W nagrodę dedykuje
                                      Ci pioesenke Cała W Trawiesmile.
                                      Twoja opinia co do muzyki Dżemu wcale mnie nie zdziwiła. Już od paru osób
                                      słyszałem że ich ta muzyka przygnębia, dołuje i nastraja melancholijnie.
                                      Naprawdę dokładnie to samo mówili.Ja tego tak nie oduczuwam.
                                      Wiem że można to tak odczuwać ale to jest w tej muzyce najpiękniejsze.
                                      Fakt że czasami potrafię się w czasie słuchania popłakać ale później jest
                                      dobrze.
                                      Ta muzyka jest cudowna, te akustyczne i elektryczne gitary, ta harmonijka, te
                                      pianino no i
                                      wspaniały delikatny głos Ryśka a teraz Maćka.Ta muzyka idealnie trafia w moją
                                      osobę w mój charakter. Co więcej powiem że ta muzyka pokazuje jaki jestem.
                                      No a przecież tak jak zauważyłaś Dżem ma też dużo utworów radosnych, szybkich
                                      nawet zabawnych.
                                      Kolejny raz jestem pod dużym wrażeniem. Czego? Tego że byłaś na Przystanku
                                      Woodstock.
                                      Ja też tak bardzo chciałem jechać ale niestety zawiódł jeden kolega,
                                      drugi pojechał tam tydzień wcześniej no a pozatym i tak nie miałem namiotu.
                                      Musisz mi zdać małą relację jak było i podzielić się wrażeniami.No i mam
                                      nadzieję że zobaczymy się na Woodstocku za rok.
                                      Ja w zamian za Woodstock byłem na Tyskim Festiwalu Muzycznym im. Ryśka Riedla.
                                      Co prawda byłem tylko z bratem i jego dziewczyną więc byłem tylko biernym
                                      uczestnikiem ale i tak najważniejsza była muzyka i było świetnie.
                                      Co do muzyki The Pixies to niestety muszę być szczery(szczerość przede
                                      wszystkim)
                                      i przyznać się że nie znam ich. Nawet nie znam ich covera w wydaniu Heya
                                      (chyba że znam ale nie wiem że to jest to), ale jestem otwarty na wszelkie
                                      nowości i chętnie się zapoznam z ich muzyką żeby móc podzielić się
                                      z tobą wrażeniami.
                                      Aha masz rację w tym że lepiej byłoby chyba żeby zamiast zaśmiecać forum
                                      pisać do siebie maile. Następnym razem tak zrobię tylko od razu chcę się
                                      usprawieldliwić że moje maile mogą być niergularne bo nie zawsze znajdę czas
                                      żeby coś napisać.
                                      Pozdrawiam....

    • magpod Re: "...Samotność to taka straszna trwoga..." 08.10.05, 00:15
      Fajnie, że są jeszcze faceci, którzy poważnie podchodzą do pewnych spraw i
      szukają drugiej połówki, a nie tylko chcą podrywać panienki za ładną buzię, a
      potem ściemniają. Ja niestety natykam się zawsze na ten drugi gatuneksad
      A co do twojej samotności i bycia wierzącym - ja tez jestem wierząca i myslę,
      że jednak wszystkim kieruje Bóg, nawet wtedy, jeśli ci się wydaje, że działasz
      sam. I teraz to twoje doświadczenie samotności jest ci dane w jakimś celu, może
      nie wiesz jeszcze w jakim. Ale na pewno nic nie dzieje się bez sensu.
    • fiore11 Re: "...Samotność to taka straszna trwoga..." 20.10.05, 09:27
      Witam. No cóż, mogę Ci powiedzieć, że czytając Twoje słowa, to tak jakbym
      własne myśli czytała. Też mam tego typu dylematy i też pytam Boga dlaczego jest
      tak a nie inaczej. Sama widzę wokół siebie, że są dziewczyny, które nie
      zasługują na facetów, z którymi są, że są faceci, którzy nie zasługują na
      kobiety, z którymi są. Chyba jest to na zasadzie "łatwo przyszło, łatwo
      poszło". Piszesz, że jesteś osobą wierzącą, ja też. I po pewnym kryzysie, który
      przeżywałam kilka lat temu, kiedy wydawało mi się, że spotkałam mężczyznę
      mojego życia itd itp...długo by mówić, w każdym razie, ponieważ jestem
      realistką (co nie wyklucza automatycznie bycia romantyczkąsmile) doszłam do
      wniosku (oboje chyba doszliśmy)że nie ma sensu uszczęśliwiać się na siłę...
      Zmierzam do tego, że szukając odpowiedzi na pytanie "dlaczego nam się nie
      udało?" ludzie odpowiadali mi, że "Bóg wie lepiej, co jest dla Ciebie dobre,
      widocznie nie byłabyś z nim szczęśliwa". Ok, zgadzam się. Tylko z czasem
      przyszła refleksja, że...może Bóg chce żebym całe życie była sama? Ale
      dlaczego, jeśli ja uważam, że tylko będąc żoną i matką mogę czuć się spełniona
      jako człowiek? Uważam, że nie wszystko zależy od nas, że owszem możemy pomóc
      losowi, pomóc szczęściu, ale NIE WSZYSTKO od nas zależy. Bóg ma widać w
      stosunku do nas inne plany, tylko że chyba nigdy nam nie zdradzi dlaczego. Bo
      życie pokazuje, że nie wszystko kończy się jak w filmie. Pozdrawiam.
      • dzunior83 Re: "...Samotność to taka straszna trwoga..." 21.10.05, 20:33
        Witam
        No cóż. Zastanawiałem się nad Twoją wypowiedzią i nasunęło mi się parę
        refleksji.
        Po pierwsze jeżeli jest tak, że wszystko zależy od Boga, ale my nie wiemy jakie
        są jego plany, to trzeba cały czas próbować, i się nie poddawać bo nie znamy
        własnego przeznaczenia. Nie można nic nie robić, czekać aż coś samo się stanie
        tylko dlatego że wydaje nam się że Bóg chce żebyśmy byli sami.Bo to tylko nam
        się tak wydaje.

        Uważam również,że jeśli by tak przykładowo cały czas poznawać nową
        dziewczynę/chłopaka i za każdym razem coś nie wychodziło to w końcu musimy się
        z kimś dopasować, bo jesteśmy normalnymi ludźmi takimi jak wszyscy. Niestety to
        tylko sprawdza się w teorismile

        Jednym słowem, według mnie masz rację, że nie wszystko zależy od nas.
        Od nas zależy wszystko to co możemy i jesteśmy w stanie zrobić. I od nas zależy
        czy wykorzystamy wszystkie dane nam możliwości,sposoby.
        Nie wiem czy mnie dobrze zrozumiesz ale chodzi mi oto że musimy się zachowywać
        tak jakby wszytsko tu na ziemi zależało od nas.Jeśli wtedy i tak nic z tego nie
        wychodzi to można uznać, że tak chciał Bóg. Ale to dopiero możemy stwierdzić na
        końcu życia a dopóki możemy to musimy cały czas próbować. Bo życie jest tylko
        nasze i tylko jedno.

        Sorry za zawiły tekst ale trudno jest napisać to co się myśli w prosty i
        przystęny sposób. Zachęcam do dalszych prób, i nie poddawania sie.
        No i na koniec chyba muszę się przyznać że jestem strasznym hipokrytą bo ci
        innego piszę a co innego robię. Bo sam nie próbuje, nikogo nie poznaję tylko
        biernie czekam bo nie potrafię przezwyciężyć strachu wstydu i Bóg wie jeszcze
        czego.
        Ale to co tu napisałem to są prawdziwe moje myśli. Sorry...

        I właśnie przez to i przez to że nie miałem nigdy dziewczyny ani nawet
        prawdziwej przyjaciółki to patrzę na sprawę samotności tak płytko i jest to dla
        mnie takie proste. Wiem że dla innych poznanie kogoś to dopiero początek a
        prawdziwe problemy są potem.
        Teraz to już wszystko. Pozdrawiam...
    • esterka23 Re: "...Samotność to taka straszna trwoga..." 20.10.05, 13:15
      widzę,że nie jestem samasmile nie wiem czy to dobre pocieszenie, bo skoro tak wiele jest osób samotnych, to również wiele jest nieszczęśliwych, a to nie jest najlepsze wytłumaczenie. Ja do tej pory niestety nie spotkalam na swojej drodze osoby, ktora bylaby dla mnie sensem zycia. ciagle sobie powtarzam,że szcześcia nie należy szukać na siłę, przyjdzie w najmniej oczekiwanym momencie, ale ileż można żyć w takiej samotności... na szczęście mam wspaniałą rodzinę i to dzięki nim nie czuję się do reszty osamotniona.
      pozdrawiam wszystkich samotnych, a szczególnie tych nieśmiałych...
      wirzę, że niedlugo ?woje życie się odmieni dzuniorku, pozdrowki
    • olga451 Re: "...Samotność to taka straszna trwoga..." 23.10.05, 06:28
      Witaj,..czasem zycie dla mnie tez nie ma sensu....samotnosc jest okrutna!
      I tak juz spedzilam 10 lat:sama zyje,sama walcze z zyciem,sama ogladam
      poranki,sama decyduje o wszystkim.Samotnie wychowalam dzieci,nie bylo na nic
      czasu,na mysl nawet o swoim zyciu osobistym.Zadnych przyjaciol tylko ciagla
      gonitwa.A teraz...jest troche pozno na zycie osobiste,na poukladanie
      wszystkiego od nowa...niesmialosc,samotnosc...
      Pozdrawiam z Poznania.Ewa
      • migaweczka79 Re: "...Samotność to taka straszna trwoga..." 23.10.05, 11:54
        Witajcie Kochani, na tym forum jestem od niedawna, byłam tu do tej pory może ze
        trzy razy... Weszłam na temat dotyczący samotności, bo też jeszcze nie mam
        mojej drugiej połówki... Przeczytałam sporo postów i odpowiedzi...i przyszła mi
        do głowy taka myśl... Kiedy ktoś decyduje się tutaj zaistnieć, choćby jednym
        postem, właściwie przestaje być samotny... Wiem, wiem, że chodzi Wam przede
        wszystkim o tego jednego jedynego Kogoś przez duże "K", ale jak się tak
        zastanowić, to od czegoś trzeba przecież zacząć, szukanie drugiej połówki nie
        polega na pstryknięciu palcami typu "pstrykasz - masz"... Kto wie, jest tu tylu
        samotnych (ale nie samotników na szczęście big_grin), że może niejedna para się
        stworzy... Tylko trzeba czasu, szczerych maili i wiary w lepszą przyszłość smile
        Pozdrawiam wszystkich samotnych i życzę jak najkrótszego czasu w pojedynkę wink
        Buziaki smile)))))
        • o_kropka Re: "...Samotność to taka straszna trwoga..." 28.10.05, 15:52
          Witaj Migaweczko!

          Pozwolę sobie odnieść się do Twojej wypowiedzi:

          > szukanie drugiej połówki nie
          > polega na pstryknięciu palcami typu "pstrykasz - masz"...

          Zgadzam się z Tobą, że nie można mieć miłości od tak sobie, na zawolanie. Nie
          ma,że mówisz i masz! big_grin Na uczucie trzeba sobie zapracować, poświęcić swój
          czas, wysiłek i dać trochę serca. To tak samo jak z przyjaźnią, myślę,że nie ma
          tu większej różnicy, jeśli chodzi o kwestię budowania związku. Nooo... może,
          aby odnaleźć swoją druga połówkę, trzeba jeszcze mieć odrobinę szczęścia.
          Nieee... co ja mówię (yyy... piszę) - dużo szczęścia! wink Tak więc dużo
          szczęścia życzę! Pozdrawiam. smile
      • fiore11 Re: "...Samotność to taka straszna trwoga..." 23.10.05, 19:19
        Witaj Ewosmile Wcale nie jest za późno! Sama chcę w to wierzyć. Pomyśl, że masz
        przynajmniej dzieci, dzięki którym nigdy nie będziesz samotna, bo z pewnością
        dobrze je wychowałaś. Ja boję się, że za kilkanaście lat obudzę się i
        stwierdzę, że właściwie nie ma nikogo, kogo obchodziłby mój los... Chciałabym
        to zmienić, ale jak? Pozdrawiam Cię.
    • mamalgosia Re: "...Samotność to taka straszna trwoga..." 30.10.05, 15:30
      Aja wierzę, ze miłości najlepiej uczy się człowiek wtedy, kiedy mu jej brakuje i
      kiedy na nią czeka
Pełna wersja